Wiek właściwy...

21.09.07, 23:44
Pewnie ten wątek wzbudzi kontrowersje ale… Kiedyś wysnułem teorię,
że dorastamy – my ojcowie – do ojcostwa, gdy zostajemy dziadkami.
Widziałem to po moim teściu, teraz widzę to po sobie, choć nie
jestem dziadkiem. Jak tata 15-letniego Kamila nagle stałem się tata
Marty (miałem 40 lat), teraz widzę kompletnie inne podejście do
ojcostwa. Do świadomej opieki! Widzę brak czasu i nerwowość sprzed
15 lat, widzę swoje błędy i bark cierpliwości. Cierpliwość
przychodzi z wiekiem. Tego nie można się nauczyć. To co kiedyś było
konicznością – a i w kontekście zapracowania – katorgą (zabawy z
synkiem gdy oczy same kleiły się do snu, bo człowiek zasuwał na 3
umowach) dzisiaj jest relaksem. Kiedyś układanie klocków – nudziło,
drażniło, teraz jest relaksem, wyciszeniem.
Nie boje się stwierdzenia – dorosłem. Syn jest dzisiaj kumplem, a
córka maleńką radością. Tak się porobiło.
A! Nie męczcie się matematyką, mam 42 lata.
    • johnnysixcannons Re: Wiek właściwy... 22.09.07, 22:35
      jeszcze nie wiem na razie mam dychę mniej i jedno małe bobo,drógie w
      drodze.Ale chyba do drugiego będę podchodził nieco inaczej.Chyba coś
      w tym jest,że dorastamy jakoś tak razem z dziećmi.
    • egon26 Re: Wiek właściwy... 23.09.07, 23:20
      Chyba o wieku właściwym nie da się powiedzieć, każdy rozwija się inaczej. Tak
      samo jak z małżeństwem, jeden w wieku 19 lat potrafi stworzyć związek w którym
      przeżyje życie a inny po 30 ma z tym problem. Zajmowanie się dzieckiem u nas
      facetów też często jest wynikiem tego że ktoś od nas tego wymaga lub nie. Więc i
      szczęście w doborze partnerki. Ja kiedyś pracowałem dużo - często mijając się z
      żoną- odkąd mamy syna. Wprowadziłem świętość w postaci weekendów i pracy do
      16-17, często wracam do niej gdy on już śpi ale czas dla niego jest święty. Nie
      wiem jak spojrzę na siebie za 10-15 lat gdy będę w twoim wieku, wiem że wiele
      rzeczy z przed lat chętnie bym zmienił i może za te parę lat też tak będzie. Ale
      myślę że w sprawie syna nie będzie aż tak źle bo by spędzać z nim jeszcze więcej
      czasu, musiałbym zostać piekarzem, stróżem nocnym albo po prostu zrezygnować z
      pracy a to jest nie możliwewink
      • beniusia79 Re: Wiek właściwy... 24.09.07, 08:00
        nie zawsze wiek odgrywa az tak duza role. mozna byc cierpliwym 25
        letnim tatusiem, mozna byc tez 43 letnim starym maruda, ktory nie
        wie jak zajac sie swoim dzieckiem. wielu ojcow w tym wieku czuje
        sie za staro na kolejne dziecko. chca na nowo "ulozyc sobie zycie"-
        starsze dzieci sa juz prawie dorosle a tu znow pieluchy i wizja
        nieprzespanych nocy. moj znajomy ma 46 lat i z kilka dni zostanie
        ojcem, strasznie sie boi i ma obawy, ze nie da rady. to jego
        pierwsze dziecko smile
        moj ojciec mial 41 lat gdy sie urodzilam. nigdy nie spedzal ze mna
        wolnego czasu, mialam wrazenie, ze nie wie jak sie ze mna
        obchodzic. zupelnie inaczej traktowal moje rodzenstwo, ktore jest
        ode mnie starsze. wiem, ze w tamtych czasach bylo tez troche
        inaczej...z drugiej strony uwazam, ze starszy ojciec ma
        rzeczywiscie wiecej cierpliwosci, doswiadczenie zyciowe. poza tym
        pewnie i ustabilizowane zycie zawodowe. moj maz zostal ojcem w
        wieku 34 lat. uwazam, ze to byl optymlny wiek dla niegosmile
    • emdzej72 Re: Wiek właściwy... 24.09.07, 10:43
      Zgadzam się z poglądem, że do wszystkiego trzeba dorosnąć. Do małżeństwa i
      ojcostwa też. Z włąsnego doświadczenia wiem, że inaczej podchodziłem do syna a
      inaczej do córek. Nie dlatego, że są córkami, ale dlatego, że różnica wieku
      pozwoliła mi dojrzeć. Wcześniej sądziłem, że jak dziecko jest małe, to mogę
      pozwolić sobie na dodatkowe zajęcia, późne powroty do domu itp. Nic bardziej
      mylnego! Tylko, że uświadomiłem to sobie zbyt późno. Nie można cofnąć czasu.
      Można jednak naprawić niektóre błędy. Teraz każdą niedzielę spędzam z rodziną.
      Staram się też, w miarę możliwości, wracać do domu przed zaśnięciem dzieciaków.
      Chcę żeby wiedziały (i pamiętały), że tata wraca codziennie do nich,
      przynajmniej wykąpie, czy poczyta książkę na dobranoc, a kiedy nie mogę to
      chociaż zadzwonię powiedzieć im "dobranoc".
      Tak, trzeba dorosnąć.
      Podziwiam tych, którzy od razu wiedzieli co i jak.
      • egon26 Re: Wiek właściwy... 24.09.07, 11:35
        emdzej72 napisał:
        > Nie dlatego, że są córkami, ale dlatego, że różnica wieku
        > pozwoliła mi dojrzeć.

        Córki się jednak inaczej traktuje - nawet w tym artykule "Ojciec to brzmi
        dumnie" o tym było. Poza tym jasnym jest że praktyka czyni mistrza i patrząc
        wstecz łatwiej zauważyć błędy - chyba że ktoś głąbwink Ja pierwsze 6 miesięcy
        życia malca trochę przegapiła, wtedy budowa domu był bardzo ważna, potem
        zacząłem zauważać że dużo rzeczy o małym nie wiem, budowa się skończyła i
        ustaliłem żelazne zasady, czasu nic nie wróci.
    • jaad33 Re: Wiek właściwy... 25.09.07, 11:48
      To prawda, że do ojcostwa trzeba dorosnąć (do macierzyństwa z resztą też). Ja długo uważałem, że to jeszcze nie czas, że nie jestem gotowy. Teraz, w wieku 40 lat zostałem ojcem małego, silnego i bardzo ruchliwego człowieczka. I teraz myślę sobie, czy nie za późno z kolei. Przypuszczam, że moim atutem będzie coś, co potocznie nazywa się życiową mądrością, a której mam może ciut więcej, niż przeciętny dwudziestoparoletni ojciec. Z drugiej strony boję się trudności komunikacyjnych, wynikających z różnicy wieku, że będę takim właśnie "starym marudą", nie nadającym się na kumpla do zabaw. Że fizycznie nie podołam w starciu z tym małym wulkanem energii, gdy już zacznie biegać.
    • lineczkaa Re: Wiek właściwy... 25.09.07, 12:58
      Urodziłam się, kiedy mój tata miał 34 lata. Może nie jest to wyczyn teraz, ale
      30 lat tamu, jego koledzy i rodzeństwo już dawno było dzieciate.
      Mój tata mało sie ze mną bawił, jak byłam dzieckiem, ale spełniał swą rolę jak
      zaczęłam dorastać. Zawsze mi pomagał (i pomaga do dziś), zawsze doradzał, zawsze
      stał przy mnie i zawsze mogłam na niego liczyć (dalej mogę). Jak porównuję
      kontakty z ojcami moich koleżanek, które ojców mają dużo młodszych, to ja mam
      najlepszą więź z tatą. Z mojego punktu widzenia lepiej mieć tatę starszego o 34
      lata, niż o 25.
      • matijas77 Re: Wiek właściwy... 29.09.07, 01:15
        Tak! Mój ojciec związał się z inną rodziną, jak mi było 5 lat, i nie
        był zbyt istotną osobą w moim zyciu do wieku późnego nastoletniego.
        Teraz jest fantastcyznym dziadkiem dla mojego bratanka oraz wnucząt
        swojej partnerki. Idealny przykład. Mężczyźni powinni mieć dzieci w
        wieku średnim, chyba.
        A moja córcia urodzi się za 2 tygodnie. A ja trzydziestka. Ostatnio
        z tego co widze, to taki trend, trzydziestolatkowie z małymi
        dzieciakami. Czy to lepiej? Czy to gorzej?
    • kckk Re: Wiek właściwy... 29.09.07, 15:20
      Cierpliwość z wiekiem ma niewiele wspólnego, co innego dojrzałość, czy
      odpowiedzialność. Dawną nerwowość tłumacz przemęczeniem i brakiem czasu. Może
      jeszcze niedostrzeganiem głębszego sensu wspólnych zabaw, ale głównie to pierwsze.
      Przyznaj, teraz nie pracujesz tak intensywnie, co niegdyś? smile
Pełna wersja