A propo rozkochiwania zony

12.10.07, 04:55
Panowie czy nie uwazacie ze kobiety maja zbyt roszczeniowa postawe
wobec mezow ?
Nie wiem kompletnie skad to sie bierze ze
facet to ma zawsze kupic kwiaty na okazje albo i jakis drobny
prezent, ma zaprosic do kina do restauracji, ma zorganizowac cos na
rocznice slubu, urodziny, sylwestra,
ze musi przytulic, porozmawiac, zauwazyc, pochwalic,
ma byc czuly, romatyczny, cierpliwy
a jednoczesnie zaradny, ambitny, skuteczny

Watek o tym ze facet musi specjalnie kombinowac aby zona raczyla
laskawie go dazyc uczuciem jest przerazajacy dla mnie

a przepraszam kobiety to co ?
one nie moga zorganizowac romatycznej kolacji ?
tak ciezko zaplanowac wyjscie do kina?
Dlaczego to facet ma dbac o zwiazek a kobiety niczym ksiezniczki z
nosami zadartymi ku niebu moga se nic nie robic i tylko laskawie
spojrza z gory ?
Kobiety sa jakos tak wychowywane do proznosci albo takie wzorce maja
chyba
    • mospin1 Re: A propo rozkochiwania zony 12.10.07, 07:24
      stary tak było jest i bedzie...
      chociaz nie powiem czasem zdaża sie ze to kobieta wyskoczy z jakas
      propozycją ;-]
    • egon26 Re: A propo rozkochiwania zony 12.10.07, 08:41
      etato1 napisał:
      > Kobiety sa jakos tak wychowywane do proznosci albo takie wzorce maja
      > chyba

      Oj chłopie jak ty się myliszwink Znam rodziny gdzie kobietą nawet nie przyszło by
      do głowy by się upominać o takie *kwiatki*. Wina leży chyba po naszej stronie -
      przez okres narzeczeństwa nauczymy kobietę że jej się należy kwiatek, kolacja,
      kina i potem wymagają. Tak że lepiej było nie uczyćwink Poza tym kobiety więcej
      narzekają więc i częściej słyszymy roszczenia.
      Ja kiedyś powiedziałem mojej żonie że chciałbym od niej dostać *kwiatki* i
      czasem dostajewink Oczywiście kwiatki to przenośnia i np. w środę oznaczały
      wycieczkę w góry na którą ona mnie wyciągnęła i było zajebi.cie.
      • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 12.10.07, 09:40
        Tak mnie własnie wychodzi ze takie problemy w wiekszości wynikaja z postawy
        facetów. Brak wymagań wobec kobiety powoduje własnie rozwój lenistwa i postawy
        roszczeniowe. To w sumie tyczy sie obu stron, faceci bez wymagań reaguja tak samo.
        • purpurowa_komnata Re: A propo rozkochiwania zony 21.10.07, 22:04
          Drogi Adellante-czyżbyś mówił o swich wymaganiach wobec kobiety?... fakt- tak łatwiej niż wymagać od siebie. Ja wymagania kieruję w stronę własnej osoby. Fakt- jesteś znawcą kobiecej roli w życiu,jej poglądów, jej wymagań, jej fizjologii...to wielokrotnie w swych postach akcentujesz- więcej luzu-pozdrawiam
    • maciek13_3 Re: A propo rozkochiwania zony 13.10.07, 00:36
      Taka nasza rola zeby dawać, gorzej jak sie zapomni to tragedia i
      płacz. Czytam tu troche i wiele kobiet ma super a płacza jak to im
      zle w małzeństwie inne pisza ze mały kwiatek tez miło. Podobno jaki
      facet taka kobieta . I tak co bym nie zrobił to i tak za mało .
    • etato1 Re: A propo rozkochiwania zony 13.10.07, 03:56
      Ja mysle ze to nie tyle my faceci tak wychowujemy kobiety tylko to
      jest jakis wzorzec kulturowy

      Ok ja zgadzam sie generalnei z tym ze facieci lubia miec inicjatywe
      i obdarowywac swoje wybranki prezentami itd.
      I wszystko byloby w porzadku gdyby nie proznosc kobiet ktorym
      zaczyna odbijac i jak widza faceta starajacego sie to mysla sobie ze
      one to takie fantastyczne sa ze juz kompletnie nic nie musza robic
      W efekcie im bardziej facet sie stara tym gorzej

      I potem mamy takie wlasnie przypadki ze facet staje na glowie aby
      kobieta laskawie na niego wogole spojrzala

      dlatego moze lepiej jednak pojsc w druga strone aby wywolac choc
      odrbonine niepewnosci i zazdrosci w kobicie aby tak zeszla z oblokow
      na ziemie ?
      • maciek13_3 Re: A propo rozkochiwania zony 13.10.07, 18:10
        Masz duzo racji ale czy nie uwazasz ze wiele kobiet moze zamiast
        zejść na ziemie znaleść sobie lepszy model smile. Niby to nie takie
        strasze ale jesli mamy dzieci, rodzine to juz gorzej. Moja zona
        powiedziała mi kiedyś przeciez sam mnie do tego/tamtego
        przyzwyczaiłeś i mnie zatkało smile)).
        • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 13.10.07, 18:52
          wiele kobiet moze zamiast
          > zejść na ziemie znaleść sobie lepszy model smile.


          A uwazasz ze jest taki tabun chetnych na zwiazek z kobieta z
          dzieckiem/dziećmi?
          ja osobiscie gdybym był wolny w zyciu nie zwiazałbym się z kobieta z
          dzieckiem/dziećmi. Za duzo jest wolnych kobiet by brać sobie na kark
          kobiete dzieci i byłego meża...
          • lineczkaa Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 10:22
            adellante1 napisał:

            >
            >
            > A uwazasz ze jest taki tabun chetnych na zwiazek z kobieta z
            > dzieckiem/dziećmi?
            > ja osobiscie gdybym był wolny w zyciu nie zwiazałbym się z kobieta z
            > dzieckiem/dziećmi. Za duzo jest wolnych kobiet by brać sobie na kark
            > kobiete dzieci i byłego meża...

            No właśnie... Podczas rozstania wy sipu w nowy związek z młodą Panią i na rejs
            po Atlantyku, a my zostajemy z "ogonami". Straszne jest to co piszesz, a
            niestety prawdziwe. Twoja żona byłaby zapewne zachwycona, gdyby została z
            dziećmi, a Ty byś się realizował w nowym "wolnym" życiu. Oczywiście n.i.e życzę
            Wam rozstania.
            Mi osobiście (gdyby) nie przeszkadzałby nowy lepszy maż z jego balastem w
            postaci dzieci i byłej żony. Różnie sie życie układa, a sprowadzanie kobiety z
            dziećmi do drugiej kategorii partnerek/kochanek jest niesprawiedliwe i
            krzywdzace. Bo powtarzam, to my w 98% przypadków zostajemy z dziećmi.
            • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 12:07
              > Straszne jest to co piszesz, a
              > niestety prawdziwe. Twoja żona byłaby zapewne zachwycona, gdyby
              została z
              > dziećmi, a Ty byś się realizował w nowym "wolnym" życiu.

              uważasz ze byłaby bardziej zachwycona gdybym zamiast tego wszedł w
              zwiazek z panią z dwójka trójka dzieci, i zamiast swoich wychowywał
              i poświecał czas i energie cudzym??
              Takie jest zycie i taka jest prawda. kobieta tez nie bedzie sobie
              szukała nowego partnera ze zobowiazaniami przecież. co to za urok
              mieć partnera za którym ciagną sie ogony?. Miło by ci było gdybys
              nie mogła zadnego weekendu spędzić z partnerem bo ten akurat
              weekendy spedza z dziećmi u byłej żony, albo poświeca czas swoim a
              nie waszym dzieciom?
              Taka jest prawda, zarówno kobiety jak i faceci z "ogonami" to
              niestety towar drugiej kategorii czy tego chcesz czy nie i na nic
              nasze obrazanie bo nie zmienimy tego.
              • redmiss Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 12:43
                adellante1 napisał:

                (...)
                > Takie jest zycie i taka jest prawda. kobieta tez nie bedzie sobie
                > szukała nowego partnera ze zobowiazaniami przecież. co to za urok
                > mieć partnera za którym ciagną sie ogony?. (...)

                ale, Adi (mogę?), a jak się zakochają? wink))) wiesz, miłość ślepa
                jest, itd. a Ty mówisz, tak jakby każdy szukał partnera do
                kontraktu, musi spełniać wymagania i basta smile a czasami serce nie
                sługa, a ex żony i ex mężowie też serca mają (bo ja taka trochę
                romantyczka jestem wink) ;P
                • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 14:03
                  redmiss napisała:

                  (bo ja taka trochę
                  > romantyczka jestem wink) ;P

                  w tym wieku? wstydź sie ;P
                  jest miłość itd. Yeti ponoć też. wszyscy w to wierza choć nikt tego
                  nie widział.

                  ja mówie tylko o aspekcie odstraszającym jakim sa "ogony" Przeciez
                  nie powiesz ze na wiele wiele osób będzie to działało zniechęcajaco
                  na tyle zeby nie pakować się w tak skomplikowany i trudny związek bo
                  niby po co?
                  Dla przykładu zeby nie było ze jestem szowinistyczna męska wieprz to
                  znam taki zwiazek który ma się swietnie, tzn mój brat jest z kobieta
                  z trójka ogonów. On co prawda nie jest tak atrakcyjny jak ja... ale
                  potwierdza fakt ze takie anomalia się zdarzają wink
                  • redmiss :D n/t 17.10.07, 14:12

              • lineczkaa Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 18:09
                adellante1 napisał:

                > co to za urok
                > mieć partnera za którym ciagną sie ogony?. Miło by ci było gdybys
                > nie mogła zadnego weekendu spędzić z partnerem bo ten akurat
                > weekendy spedza z dziećmi u byłej żony, albo poświeca czas swoim a
                > nie waszym dzieciom?
                >

                Zapewne nie byłoby miło.
                Ale gdyby mój mąż razem z Tobą i waszymi nowymi paniami pili drineczki nad
                basenem, to ja i Twoja żona siedziałybyśmy w domu z ogonami.
                Napisałam, że to co piszesz jest straszne, ale prawdziwe, a nie, że się obrażam.
                Mimo, że nie planujesz zapewne wyprawy w własną sekretarką na Kajmany, to
                przykre jest to, że sam jako mąż i ojciec, sprowadzasz kobietę dzieciatą o klasę
                niżej w kategorii "atrakcyjność".
                • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 17.10.07, 21:47
                  Bo... taka jest rzeczywistość.
                  Nie ja stworzyłem ten swiat.
                  Mimo ze moja zona nie ma ogonów w formie dzieci, jest rozwódka z
                  małego miasteczka. Sam taki fakt juz niesie za sobą ogrom
                  konsekwencji. I nie powiem ze sytuacja jest komfortowa gdy stado
                  moherów w niedzielne popołudnie odwracało sie za nami bezczelnie
                  pokazujac paluchami na ulicy.
                  Szczerze mówiac miałem i mam to w d...
                  Ale nie wyobrazam sobie niedzielnego popołudnia gdyby wpada do nas
                  eksi po dzieci. To balast z którego ludzie zdaja sobie sprawę,
                  świadomość ze obcy facet bedzie zawsze w twoim/waszym zyciu.
                  Drugie priimo jest takie że własne dzieci będa ci zawsze bliższe niż
                  dzieci zony z obcym facetem.
                  Ja niczego nie sprowadzam.
                  To jest sprowadzone ja tylko nazywam rzeczy po imieniu...
                  • paprochy Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 02:00
                    Myślę, że kobiety z, jak to wdzięcznie nazwano" ogonami mają wiele
                    szczęścia, że nie znajdują się w kręgu zainteresowań takich chłopców
                    lelum-polemum, pantoflowatych, mlamluśnych, którzy wobec
                    niewątpliwego wyzwania, jakim jest związek z "wdzięcznie nazwaną",
                    tchórzą i podwijając mały ogonek lecą tam, gdzie łatwo się urządzić.
                    Taka kobieta to wyzwanie dla mężczyzny, nie dla chłopca, chłopiec
                    faktycznie nie dałby rady, dlatego dobrze robi odpuszczając
                    niemożliwe, jeszcze by sobie jakie kuku zrobiłsmile
                    • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 10:28
                      > Taka kobieta to wyzwanie dla mężczyzny,

                      Raczej dla głupca który lubi cudze długi spłacać i brac na siebie cudze
                      zobowiazania.
                      • lineczkaa Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 12:28
                        adellante1 napisał:


                        >
                        > Raczej dla głupca który lubi cudze długi spłacać i brac na siebie cudze
                        > zobowiazania.

                        To już nie jest nazywanie rzeczywiśtości jak pisałeś wcześniej. To jest obraza
                        ludzi, którzy wiążą się z partnerami, mającymi dzieci z poprzednich związków.
                        Grubo przesadziłeś.
                        • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 12:41
                          wiem. napisałem do Egona juz sam zeby to wywalił.
                          Poniosło mnie.
                          Przepraszam wszystkich których bezmyslnie obraziłem.
                          • paprochy Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 16:40
                            Uznałam, że bez przytoczenia opinii, która została zgłoszona do
                            skasowania, moja wypowiedź moze stracić na czytelnoścismile
                            ------------------------------
                            adellante1 napisał:
                            > Taka kobieta to wyzwanie dla mężczyzny,

                            Raczej dla głupca który lubi cudze długi spłacać i brac na siebie
                            cudze
                            zobowiazania.

                            lineczkaa napisał:
                            To już nie jest nazywanie rzeczywiśtości jak pisałeś wcześniej. To
                            jest obraza
                            ludzi, którzy wiążą się z partnerami, mającymi dzieci z poprzednich
                            związków.
                            Grubo przesadziłeś.

                            > wiem. napisałem do Egona juz sam zeby to wywalił.
                            > Poniosło mnie.
                            > Przepraszam wszystkich których bezmyslnie obraziłem.
                            ------------------------------------------------------------

                            Ale dlaczego kasować? Przecież to szczera wypowiedź zawierająca
                            Twoją opinię. Cenną tym bardziej, że popularną a nie głoszoną.
                            Trzeba wiedzieć, że umiejetność radzenia sobie z przeciwnościami
                            nazywany jest głupotą, a męstwem wygoda na pochyłym drzewie. Po co
                            ściemniać, dobrze mieć jasny obraz.

                            Obrazi się głupiec albo facecik, cała reszta zauważy jedynie małość,
                            która w całej krasie z Ciebie wyszła..



    • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 19:47
      Wiesz co masz racje. ta dyskusja zrobi się interesujaca jesli
      wyjasnimy sobie kilka definicji.

      Mestwo i odwaga wg ciebie - oznacza radosne branie odpowiedzialności
      za wyniki wcześniejszego braku odpowiedzialnosci kobiety. Tylko
      facet który wychowuje cudze dzieci jest prawdziwym mężczyzną. jesli
      uwazasz ze twoje dzieci sa prawdziwym Darem dla ciebie to w 100% się
      z tobą zgadzam i całkowicie cie popieram. Jesli jednak uwazasz ze
      one sa darm dla obcego facetya to podziwiam naiwność i samozachwyt.

      Jakze wygodnickim i małostkowym jest facet który bierze sobie zonę
      bez dzieci i byłego męża, zakłada z nia normalna rodzinę i razem
      wychowuja dzieci. jakże biedne sa te kobiety mające za mężów takich
      małostkowych wygodnickich gości. Cóz jak widac to że jesteśmy
      odpowiedzialnymi i dojrzałymi małzeństwami i rodzinami robi z nas w
      oczach ludzi po przejsciach najwidoczniej rozmiękłych i
      lalusiowatych.

      Cóż panowie, kto chce udowodnic ze jest męski niech bierze się za
      poszukiwanie niefrasobliwej kobiety z dziećmi. Faktycznie dostarczy
      to wrażeń ekstremalnych z pewnością.

      Jesli jednak chciałabyś przyznać ze jestesmy ssakami to weź pod
      uwagę ze praktycznie w kazdej społecznej grupie ssaków za wyjatkiem
      kilku gatunków gryzoni, przejecie stada przez nowego samca zaczyna
      się od pozabijania (miesozercy) lub przepedzenia (część
      roślinozernych) całego młodocianego potomstwa po byłym samcu...
      • lineczkaa Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 20:17
        A widzisz, teraz piszesz bez obrazy i lekkiej pogardy. Oczywiście, że to
        wspaniale, jak dwoje ludzi od nowa tworzy rodzinę. Są dojrzałym małżeństwem i
        wychowują dzieci z miłością i rozsądnie.
        Twoje poprzednie posty na ten temat miały zabarwienie lekceważące związki z
        dzieciatymi. Dodam, że odnosiło się wrażenie, że to kobiety wina i zbędna
        postawa roszczeniowa, bo kto taką durną, która nie potrafiła wybrać
        odpowiedniego faceta weźmie.
        Gdybyś zaczął tak jak ten post byłaby tylko chwilowa wymiana zdań, bez przykrych
        docinków.
        Swoją drogą, to zastanawiam się skąd u Ciebie na ten temat tyle negatywnych
        emocji. Zazwyczaj nie pozwalasz sobie na niekontrolowane wypowiedzi, a tu
        zupełnie inaczej.
        Zapewniem Cię, że większosć kobiet zdaje sobie sprawę, że posiadanie dzieci
        utrudnia wejście w nowy związek. Że są postrzegane jako te mniej atrakcyjne. Ale
        dlaczego takim kobietom odmawiać możliwości bycia znów szczęśliwą. Będę bronić
        takich kobiet jak i meżczyzn, mimo, że rodzinę tworzę "na nowo", bez balastów,
        ani z mojej, ani z męża strony.
        Ale jestem również świadoma tego, że różnie się życie układa, że rozerwanie
        małżeństwa może być z powodu "nowego zakochania" ale również i tragedii. Mimo,iż
        wiem o co Ci chodziło, to zastanawia to, że jak już pisałam, sam jako mąż i
        ojciec, stawiasz swoją żonę/matkę Twoich dzieci na przegranej pozycji. Twoje
        zapewnienia o dozgonnej miłości i właściwym wyborze nie są argumentem, bo wielu
        przyrzekało na śmierć i życie, a potem był płacz, bo jednak nie wyszło.
        • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 22:23
          > sam jako mąż i
          > ojciec, stawiasz swoją żonę/matkę Twoich dzieci na przegranej
          > pozycji

          Bo jestem realistą. Bo wiem że gdyby cos kiedyś... To ona z dwójka
          dzieci nie ma szans w starcie z równie atrakcyjna wolną panna.
          Dlatego ze jestem ojcem
          A to zmusza mnie do 24h na dobe trzeźwego podejścia do
          rzeczywistości i chłodnego kalkulowania zycia.


          Nie ma w tym negatywnych emocji. Życie przerózne figle wycina.
          negatywne emocje sa tylko w stosunku do kobiet które za brak
          odpowiedzialności własny i ojca swych dzieci usiłuje obarczyć cały
          swiat. My faceci posiadajacy własne rodziny nie jestesmy winni
          kazdej zyciowej porazce wylewajacych swą żółc internautek.
          Swoja droga gdyby tak jedna z druga godziny zmarnowane w necie
          poświeciła swej rodzinie, swemu wygladowi, to 3/4 tych tragicznych
          zwiazków byłaby do uratowania.
          • lineczkaa Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 22:52
            I tym oto optymistycznym akcentem zakończmy tą dyskusję. Ja powiedziałam co
            chciałam i Ty też. Myślę, że się zrozumieliśmy, tylko drogi do podobnych
            konkluzji mamy inaczej kręte.
            Podłapuję Twój pomysł i idę zająć sie mężem.
            Pozdrawiam
            Karolina
          • egon26 Re: A propo rozkochiwania zony 20.10.07, 23:18
            Jako że nie śledzę waszej dyskusji, mogę powielić coś co ktoś już napisał.
            Adek - zdarzają się też wdowy. Poza tym człowiek często sam siebie nie zna a co
            dopiero partnera. Więc też nie można mówić że każda kobieta po rozwodzie jest
            sobie winna bo widziały gały co brały. Poza tym z wiekiem ludzie się zmieniają.
            Wyśmiałeś też miłość, ale skoro tak to co cię łączy z twoją żoną?? Dzieci
            urosną, wyjdą z domu i co pozostanie ??
            Ja w takiej sytuacji pewnie bym nie szukał kobiety z dzieckiem, ale takiej z
            którą dobrze bym się czuł. Jeśli spotkałbym taką nawet z dziećmi spróbował bym
            sobie z nią jakoś życie ułożyć.
            • paprochy Re: A propo rozkochiwania zony 21.10.07, 01:16
              adellante1 napisał:

              > Wiesz co masz racje. ta dyskusja zrobi się interesujaca jesli
              > wyjasnimy sobie kilka definicji.
              >
              > Mestwo i odwaga wg ciebie - oznacza radosne branie
              odpowiedzialności
              > za wyniki wcześniejszego braku odpowiedzialnosci kobiety. Tylko
              > facet który wychowuje cudze dzieci jest prawdziwym mężczyzną.
              jesli
              > uwazasz ze twoje dzieci sa prawdziwym Darem dla ciebie to w 100%
              się
              > z tobą zgadzam i całkowicie cie popieram. Jesli jednak uwazasz ze
              > one sa darm dla obcego facetya to podziwiam naiwność i samozachwyt.
              >
              > Jakze wygodnickim i małostkowym jest facet który bierze sobie zonę
              > bez dzieci i byłego męża, zakłada z nia normalna rodzinę i razem
              > wychowuja dzieci. jakże biedne sa te kobiety mające za mężów
              takich
              > małostkowych wygodnickich gości. Cóz jak widac to że jesteśmy
              > odpowiedzialnymi i dojrzałymi małzeństwami i rodzinami robi z nas
              w
              > oczach ludzi po przejsciach najwidoczniej rozmiękłych i
              > lalusiowatych.
              >
              > Cóż panowie, kto chce udowodnic ze jest męski niech bierze się za
              > poszukiwanie niefrasobliwej kobiety z dziećmi. Faktycznie
              dostarczy
              > to wrażeń ekstremalnych z pewnością.
              >
              > Jesli jednak chciałabyś przyznać ze jestesmy ssakami to weź pod
              > uwagę ze praktycznie w kazdej społecznej grupie ssaków za
              wyjatkiem
              > kilku gatunków gryzoni, przejecie stada przez nowego samca zaczyna
              > się od pozabijania (miesozercy) lub przepedzenia (część
              > roślinozernych) całego młodocianego potomstwa po byłym samcu...
              -------------------------------------------------------------



              Wot i retoryka, niczym z konwentu wyborczego jednej partii: nie
              wiemy co powiedzieć, to mówimy co wiemy i odwracamy kota ogonem,
              posłowie Kurski i Dudziński byliby z Pana dumni, Mr Adelantesmile

              -----
              adellante1 napisał:
              Cóż panowie, kto chce udowodnic ze jest męski niech bierze się za
              > poszukiwanie niefrasobliwej kobiety z dziećmi. Faktycznie
              dostarczy
              > to wrażeń ekstremalnych z pewnością.
              -----

              Otóż Adelante drogi, męskość nie jest cechą, którą można nabyć przez
              udowanianie (tylko ci, którym jej brakuje są innego zdania), także
              Twoja odezwa, powyżej cytowana, jest lekko chybiona, to po pierwsze.
              Po drugie: wciąż najczęstszym powodem, dla którego ludzie decydują
              się żyć razem jest miłość (na szczeście i póki co), a nie
              przedmiotowa umowa na wychowywanie szczeniąt. Przepraszam, ale z
              Twoich postów bije szczególne tło związku - mówisz o nim jak o
              lokacie, inwestycji z pozycji konsumenta - dobry to taki, w którym
              zyskam, który mnie dobrze ustawi, cała reszta jest dla głupców.
              Każdy ma swoje priorytety i dobrze, gdy mówi o nich otwarcie, ale
              gdybym poczuła coś takiego u mojego męża to spisałabym intercyzę,
              przyrzekamsmile
              Reszty nie muszę pisać, doskonale wyręczył mnie Egon w
              poprzedzającym poście, za co mu dzięki i uśmiechsmile Nie śledził, a
              wie o co chodzi.

              Nie chciałabym się wywyższać, ale czuję większy związek z
              naczelnymi, wiesz, jakoś lepiej się z nimi rozumiem. Ale jak
              wspomniałam, każdy ma swoje wzorce, priorytety co toleruję w pełni,
              więc luziksmile
            • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 21.10.07, 12:15
              we skrócie ci odpowiem jako ze ta dyskusja juz chyba gdzieś tam dobiegła końca,
              ale co tam. Moze mam pokrecona logike z która nikt lub nie kazdy musi się zgadzac wink

              Rozumiem, wdowy, rozwódki, samotne panny z dzieckie, zycie róznie się układa
              niektórzy podejmuja takie czy inne decyzje - to ich prawo i mniej lub bardziej
              swiadomy wybór. Szanuje. Podkreslam tylko na kilka aspektów które sa
              niepodważalnymi faktami:

              1. Jesli mężczyzna ma do wyboru dwie równie atrakcyjne kobiety z tym że jedna
              jest z dziećmi to oczywistym jest wybór kobiety wolnej od zobowiazań.

              2. Zwiazanie się z kobietą z dziećmi bierzemy sobie na głowe powazny kłopot
              jakim jest były mąż. Dla przykładu nie wyobrazam sobie sytuacji ze masz chore
              dzieciaki, opiekujesz się wciskasz leki, cały tydzień dzień i noc czuwasz
              wyciagasz z choróbska , przychodzi weekend wpada ex-mąż i to ona zamiast ciebie
              zabiera dzieciaki na weekend. Przeziebione i zasmarkane zwraca wam w niedziele
              wieczorem.. ot dla przykładu. Nie mozesz zaplanowac urlopu za granica bo ex nie
              wyraza zgody na paszport. Planujesz wyjazd ex ma widzenie z dziećmi.

              3. Oczywistym jest fakt nastawiania dzieci przeciwko obecnemu facetowi przez
              exa. na zasadzie - to nie jest wasz ojciec wiec sobie moze...

              4. Wiekszość kobiet wychodzi z załozenia ze skoro dzieci ca cudownym darem
              niebios dla niej musisz sobie na ten dar zasłuzyc. Staraj się moze kiedys twe
              wysiłki zostana docenione.

              5. Wspominajac o braku odpowiedzialności nie uogólniam, ale doskonale zdajemy
              sobie sprawę z tego ze wiele małżeństw, wiele zwiazków które rozpadają się po
              pojawieniu się dzieci rozpada się właśnie na wskutek braku odpowiedzialności,
              braku wyobraźni. na zasadzie "myslałam że się zmieni, myslałem ze urodzi i znów
              będziemy imprezować"....

              Nie wysmiałem miłosci. Chcę wierzyc ze naprawdę takie uczucia moga połączyc
              ludzi. W dzisiejszym swiecie gdzie wszystyko jest oparte na kontraktach układach
              i wyrachowaniu, chciałbym wierzyc, ze sa jeszcze jakieś wieksze wartosci.

              pełen szacun i czapka z łba przed gosciem który wziął na siebie obowiazek i
              wychowuje "cudze" dzieci. To cholernie cieżki kawał gorzkiego chleba. jak ciężki
              dla obu stron to predzej ty mi bys mi opowiedział niz ja tobie..
              Jak widzisz, ja i wielu innych facetów w takiej sytuacji widzi tylko problemy i
              komplikacje. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak bardoz by się taka sytuacja
              skomplikowała gdyby pojawiło się w takim związku dziecko wspólne...
              • marrie30 Re: A propo rozkochiwania zony 21.10.07, 14:08
                Weszlam z ciekawoscia na meski watek i to co tu znalazlam ZDUMIALO
                mnie...
                Przypomnialy mi sie slowa Wojtka Eichelbergera,ktory powiedzial pare
                lat temu,ze mezczyzni znajduja sie w glebokim kryzysie i musza odbic
                sie od dna zeby gatunek ludzki poszedl w dobrym kierunku i zeby
                mogli byc godnymi partnerami dla kobiet.
                Szczerze wspolczuje Twojej Zonie.
                Pozdrowienia dla wszystkich mezczyzn tu piszacych.
              • paprochy Re: A propo rozkochiwania zony 21.10.07, 14:19
                No proszę, jaka metamorfoza, od "głupca"
                który "bierze" "niefrasobliwą kobietę z ogonami" do "pełen szacun"
                bo "różnie się życie układa", no nosmile))

                Ciekawe, że pomimo wielu i bardzo skrajnych doświadczeń na niwie
                małżeństw mam lepsze zdanie o mężczyznach, niż to zaprezentowane
                przez Ciebie. Naiwna albo szczęściara jestemsmile

                Fakt, że informacja o planach powtórnego wyjścia za mąż mamusi
                niemozliwie wprost zaaktywizowała uczucia rodzicielskie w tatusiu
                oraz powodowała u niego wściek, ale nigdy nie odbywało się to
                kosztem dziecka. Jego zdrowie, radość, zadowolenie były dla nas
                obojga najważniejsze - to proste, jestesmy mu to winni. Jako, że
                zarówno ja jak i ex jesteśmy zrobieni z ognia, to wiadomo, czasem
                spięcia wymykały się spod kontroli. Wtedy wkraczał do akcji mój
                obecny, dyskretnie i dyplomatycznie wyznaczał granice wpływów. Oaza
                spokoju, miłości, przyzwoitości, inteligencji, po kawałku
                dowiadywałam sie o jego cechach. Z naszym, ups, moim synem dogaduje
                się często lepiej niż ja, od poczatku miał do niego wielką
                cierpliwość (dziecko ognia i ognia, więc proszę sobie wyobrazićsmile,
                kontakt miedzy nimi wzmacniał się z czasem, długi to był proces,
                przyznaję. Ale jak bardzo było warto, wiedzą tylko my i ci, którzy
                na nas patrzą.
                Mój mąż jest dla mnie bóstwem, światłem, niezastąpionym, kochanym
                przyjacielem. Uwielbiam go, a co roku bardziejsmile
                No dobra, dosyćsmile

                ------------
                > 1. Jesli mężczyzna ma do wyboru dwie równie atrakcyjne kobiety z
                tym że jedna
                > jest z dziećmi to oczywistym jest wybór kobiety wolnej od
                zobowiazań.

                -----
                Mimo wrodzonej kochliwości i bardzo pokręconych w związku z tym
                ścieżek, nie kochałam nigdy dwóch mężczyzn naraz i w ogóle sobie nie
                wyobrażam, że tak można. Znów mi z Ciebie wyszedł konsument o obcym
                kryteriumsmile

                Pytanie do moderatora: dlaczego mój poprzedni post został usuniety?
                Nie naruszał regulaminu, netykiety, prawa, ciszy wyborczej, nie
                zawierał też słów obelżywych, więc?

                Ps.nasze biologicznie wspólne dziecko, córa, ma cztery latasmile
                • egon26 Ocenzurowyn post 22.10.07, 14:39
                  paprochy napisała:
                  > Pytanie do moderatora: dlaczego mój poprzedni post został usuniety?
                  > Nie naruszał regulaminu, netykiety, prawa, ciszy wyborczej, nie
                  > zawierał też słów obelżywych, więc?

                  W wypadku usunięcia postu, proszę zerknąć na pocztę - wysłałem dwa mialewink W
                  zasadzie teraz mogę go już włączyć, naruszenie ciszy wyborczej może być różnie
                  interpretowane, choć może faktycznie przesadziłem z ostrożnością.
                  • paprochy Re: Ocenzurowyn post 24.10.07, 14:55
                    no troche, ale nie czuję urazysmile
    • maciek13_3 Re: A propo rozkochiwania zony 22.10.07, 15:28
      Witajcie,

      Nie sadziłem, ze moja wzmianka o "lepszym modelu" wzbudzi takie
      emocje smile)) poczytalem i mysle, że nigdy nie wiadomo co na kogo
      trafi i zgadzam sie ze z cudzymi dziećmi to jakoś inaczej. Jednak
      wiele osób nie wiaze sie juz na stałe z nikim, szybki kontakty,
      krótkie zwiazki, zeby nie pisać only sex. Kobiety sa wolne nie chcą
      być z Tobą nie chcą być z nikim coraz czestrzy widok. Coraz wiecej
      osób chcacych walczyć o swoje zwiazki nie ma partnera do rozmowy. A
      co do spedzania czasu w internecie to moja kobieta mogłaby spasować
      do 1 w nocy siedzi a potem niepytomna wink.


    • titta Re: A propo rozkochiwania zony 22.10.07, 16:43
      A mze ta kobieta prowadzi de fakto dom - sprzata, gotuje,
      pierze, "obrabia" dzieci i jej sie troche uwagi po prostu nalezy?

      Ja jestem od tego zeby przytulac, wspierac i pocieszac, chwalic
      kiedy on potrzebuje, wymyslec jaks rozrywke kiedy zycie robi sie
      monotonne, zrobic cos tylko dla niego itp. no i ogolnie dbac o jego
      potrzeby.
      Ale tez on jest po to, zeby mnie przytulac, chwalic, wspierac,
      organizowac, zabierac do restauracji, byc czuly, romatyczny,
      cierpliwy, ambitny,zaradny itp. itd. I taki jest. Bez przypominania
      i wypominania. Po dlugich poszukiwaniach taki "model" znalazlam smile
      Czy naprawde tak ciezko obdarowywac sie nawzajem, bez licytowania
      sie kto wiecej?
      • maciek13_3 Re: A propo rozkochiwania zony 25.10.07, 12:06
        Fanie tak idealnie .Moja zona mówi mi ze facet jest od inicjowania,
        pomysłów itp. I przytulania tez smile)) TO to robie a ostatni
        powiedzial mi jak nie mozesz znaleść wykonawcy to ja sie tym zajmę.
        Taki nacisk na ambicje. Nastepnym razem jej pozwolę smile))
      • etato1 Re: A propo rozkochiwania zony 26.10.07, 00:42
        > A mze ta kobieta prowadzi de fakto dom - sprzata, gotuje,
        > pierze, "obrabia" dzieci i jej sie troche uwagi po prostu nalezy?

        jak ja kocham te stereotypy ze zona to zasuwa w domu a maz to z piwem tylko
        przed telewizorem siedzi ...

        A propo potrzeb to sie tak zasatanawiam czy mezczyzna oczekuje od swoich kumpli
        ze go beda pocieszac, chwalic i przytulac
        Czy to są rzeczywiscie potrzeby mezczyzn ???

        W przeciwienstwie do kobiet faceci nie caluja sie na przywitanie, nie obejmuja
        sie nie prawia sobie komplementow na temat wygladow itd.
        Mezczyzni maja inne potrzeby niz czulosc i przytulanie.

        Sa oczywiscie sytuacjie w zyciu kiedy czlowiek potrzebuje wsparcia ale sa to
        wyjatkowe sprawy
        ale zebym tak codziennie marzył o tym zeby ktos mnie przytulił ?????
        Ciekaw jestem ilu facetow ma takie marzenia.?

        Wg mnie faceci sa zupelnie inaczej skonstruowani


      • adellante1 Re: A propo rozkochiwania zony 26.10.07, 09:19
        titta napisała:

        > A mze ta kobieta prowadzi de fakto dom - sprzata, gotuje,
        > pierze, "obrabia" dzieci i jej sie troche uwagi po prostu nalezy?

        Nie zebym coś personalnie komukolwiek wytykał czy zarzucał autorce, ale z
        obserwacji mojej i kilku innych osób wychodzi na to ze takie uzalanie się nad
        swoją ciężką dolą jest własnie typowe dla kobiet które tych własnie obowiazków
        nie wykonują.
        Znam osobiście kobiete która jak twierdzi wszem i wobec - pierze sprząta gotuje
        i dom i dzieci na głowie... de facto jednak to jej mężuś lata za kazdym zakupem,
        zajmuje się domem, utrzymaniem jednakowo zajmuja się dziećmi mało tego jak sie
        do nich wpadnie to nikt jeszcze nie widział aby pani domu przy kuchni stała..
        Ale jaka jest biedna i udręczona...
Pełna wersja