a propo pasji, marzeń

12.10.07, 12:36
zgadzam się każdy powinien mieć jakieś hobby, pasje.taką odskocznie
od codzienności.Smutne jest to że niektórych nie stać na
zrealizowanie swoich marzeń z różnych względów głównie
finansowych.Dlatego mam pytanie.Czy jesteście w stanie realizować
swoje marzenia pasje kosztem swojej rodziny?.Np.Marzy się wam super
wypasiona fura albo motocykl, obracacie się w tych kręgach. od
zawsze to było waszym marzeniem, waszą pasją.Jest też druga strona
kupno mieszkania czy powiększenie domu poprawa bytu rodziny albo
wogóle zapewnienie jej lepszego życia.Zbieracie potrzebne pieniądze
lub bierzecie kredyt. Na co to przeznaczycie na swoją pasję marzenie
czy na potrzeby waszej rodziny?Co będzie ważniejsze?Czy może jedno z
drugim konkurować?
    • adellante1 Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 13:37
      Nie moze hobby konkurować z rodziną, zawsze powinno koegzystować. Idealnie
      byłoby połączenie symbiotyczne, aczkolwiek nie zawsze się da.
      Powiem ci tak.
      patrol Long Y60 rocznik 92-96 koszt zakupu golasa 25 -30 tys.
      orurowanie profesjonalne - 10 tys - wykonane samemu
      podniesienie zawieszenia 3" - 7tys - wykonane samemu - 3 tys
      Wciągarka z montazem - 5,5 tys - zmotasz sam -2500
      i długo by wymieniać.
      Pasja ma to do siebie ze realizujesz ją LATAMI - myslisz ze to jakaś radocha
      kupić za 70 tys "zmotanego" patrola i pojechac na rajd? radocha jest wówczas gdy
      sam to zrobisz, gdy po pół roku uzbierasz na nowe wspaniałe 33" opony.
      Radość z oczekiwania, z budowania tworzenia, rozwijania. Rozumiesz- dlatego nie
      konkuruje z rodziną. Podobne?
      Myslisz ze Egon wywijania tym swoim kijem nauczył sie w jedno popołudnie czy
      spedził wiele lat na zmudnych treningach?
      • egon26 Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 14:02
        Właśnie o to chodzi że tu nie chodzi o sam efekt tylko o realizacje, u nas jest
        kilka osób które jeżdżą jak Adek, kupują samuraje, stare witarki za kilka
        tysięcy remontują i mają zabawę. Jeśli kogoś faktycznie coś wciągnie pieniądze
        nie są przeszkodą, bo gdy się wciągnąć w temat odnajduje się tańsze rozwiązania.

        adellante1 napisał:
        > Myslisz ze Egon wywijania tym swoim kijem nauczył sie w jedno
        > popołudnie czy spedził wiele lat na zmudnych treningach?

        A żebyś wiedział że bardzo długo machałem tylko kijem za 10 plnwink - teraz mały
        się do niego przymierza ;P

      • marcik_k Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 15:37
        wszystko ok, bo chodzi w sumie o to że człowiek większą satysfakcje
        ma jak zrobi coś sam a nie kupi gotowego.tylko od czegoś trzeba
        zacząć.napisałeś:
        > patrol Long Y60 rocznik 92-96 koszt zakupu golasa 25 -30 tys.
        no ok ale jeżeli chodzi tu o te 25-30 tys.jeżeli masz za nie kupić
        tego patrola longa (którego później dopracujesz sam)albo np. dziecku
        pokój stworzyć miejsce tylko dla niego albo wymienić cieknący dach
        to wybierzesz Longa no coś musisz wybrać masz 25 tys. i albo
        przeznaczysz je na swoje marzenie albo na rodzine.To czy pomyślisz
        najpierw o swojej pasji i za wszelką cenę będziesz się czy
        stonujesz.taką kwotę możesz zebrać dopiero np. za parę dobrych lat a
        jeszcze nie wiadomo czy nie wyskoczy coś po drodze i co wtedy.Co
        wybrać?i tak jest dylemat nie kupisz longa -strata po twojej
        stronie,pustka po marzeniu które nie jest tak łatwo zrealizować aż w
        końcu myślenie przez cały czas co tu zrobić żeby jednak go
        mieć.kupisz longa twoja rodzina nic z tego nie ma ty masz
        satysfakcje a twój dom dziure w dachu twój syn śpi z wami w
        pokoju,żona chodzi naburmuszona prawie się nie odzywa.Jesteś w
        siódmym niebie siedzisz pucujesz go doskonalisz w sumie oddalasz się
        od ludzi z którymi to życie wspólne zacząłeś.
        • egon26 Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 16:03
          > twój syn śpi z wami w pokoju,

          Syna można do auta wrzucić wink

          Masz dzieci ?? To co się głupio pytasz.
          Ostatnio byłem z malcem na malinach, zobaczyłem taką piękną i chciałem ją zjeść
          jak wziąłem ją do ręki popatrzyłem na malca... bardziej smakował mi w jego ustach.


          • marcik_k Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 16:38
            do auta tak ale na motocykl już nie
            • bazooka_joe Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 20:50
              No dla mnie to rodzina ważniejsza jednak... smile Niemniej jednak
              zawsze staram się "wygospodarować" trochę grosza na swoje potrzeby.
              Grunt w tym, żeby uniknąć konfliktu na linii rodzina-hobby. Jak na
              razie się udaje, chyba dlatego, że moje hobby poszło w odstawkę
              (zostało w Polsce), ale to się wkrótce zmieni... big_grin
              • adellante1 Re: a propo pasji, marzeń 12.10.07, 23:16
                Pierwszy raz baaaardzo zapragnąłem longa w 1991 roku. Wiedziałem ze
                bedę go miał. Wówczas kosztował wiecej niż duzy dom na przedmieściu.
                Zbierałem dążyłem do niego. Latami. po drodze wyskoczył rozwód,
                małżeństwo, jedno dziecko, kupno domu, drugie dziecko. I pewnego
                dnia przywieziono mi longa na lawecie do domu. Z rozwalonym
                silnikiem - bo o połowe tańszy. Siedem miesięcy doprowadzałem silnik
                do ładu. Na longa czekałem 15 lat.
                Widzisz tobie nie idzie o pasje, nie potrafisz rozróżnić kaprysu
                zachcianki pożądania - bo ja chcę!!! od prawdziwej pasji do
                spełnienia której nieraz dąży się do ostatnich dni i sukcesem i
                spełnieniem jest samo zblizenie się do niej.
                Słyszałeś kiedyś o hrabim de Toulouse-Lautrec? To taki facet który
                namalował Moulin Rouge - dzięki niemu sława podrzednego kabareciku
                przetrwała do dziś. Mało kto wie ze był kaleką, w skrócie - karłem.
                Przez to ojciec się go wyrzekł i tylko płacił mu kasę na utrzymanie.
                Najwiekszym marzeniem tego człowieka było dostać się ze swymi
                obrazami do Luwru do Muzeum Narodowego. Wiesz dlaczego? Żeby jego
                ojciec mógł byc z niego dumny. Dostał się , Cezanne zezwolił na
                wystawienie jego obrazów w dniu w którym Henri umierał. Rozpłakał
                sie i umarł szczęśliwy bo dostał list z gratulacjami od ojca.
                Długie, ale wiesz marzenia te prawdziwe zawsze warto realizować,
                chocby dla tej jedynej chwili. I nie stawiaj trywialnych pytań co
                wybrać. Jesli nie opanujesz sztuki kompromisu, zwłaszcza ze soba,
                to nie osiągniesz nic! Ani rodziny, ani pokoju dla dziecka, ani
                kierownicy do motocykla.... Howgh
                • bazooka_joe Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 23:13
                  Nie nazwałbym mojego hobby zachcianką tudzież kaprysem. Owszem moje
                  hobby nie jest całym moim życiem i nie potrzebuję by było. Moje
                  życie świetnie wypełniają inne "atrakcje".
                  Podziwiam cię za twój upór adellante, woje hobby to naprawdę coś -
                  kręci cię od wielu lat i wciąż piszesz jak o prawdziwym hobby.
                  Szczęściarz.
                  MOje hobby to modelarstwo, nie jest ani kosztowne (zbytnio) ani nie
                  ma jakiegoś spektakularnego finiszu - który to właśnie ma być tym
                  ukoronowaniem całej hobbystycznej przygody. Moje hobby nazwałbym
                  raczej sposobem na spędzenie wolnego czasu. I choć nie jest ono
                  porównywalne pod względem czasochłonnym jak i finansowym z twoim
                  hobby to i tak sprawia mi niesamowitą frajdę, mimo iż w twoim
                  rozumieniu nie jest prawdziwą pasją.
                  Moje hobby może poczekać, tęsknota dobrze mi zrobi, ale jak tylko
                  przywiozę sobie sprzęty z PL, to jazda zacznie się na nowo... smile

                  Pozdrawiam serdecznie
                  • adellante1 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 23:21
                    powyższy mój post odnosił się do marcik.k a nie do ciebie bazooka...
                    Tak jakoś mi się podwiesiło nie tu gdzie trzeba wink
                    • bazooka_joe Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 23:24
                      A to przepraszam że się uniosłem smile
    • etato1 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 04:00
      ja mysle ze konflikt zawsze jest
      i to nie chodzi o kwestie finansowe ale o czas
      w moim przypadku czas to jest bradzo cenna rzecz i decyzja czy mam
      go poswiecic na zabawe z dzieckiem, na obowiazki domowe czy na swoje
      hobby jest bardzo trudna
      Jednak zawsze na pierwszym miejscu jest dziecko potem mam
      ewentualnie legitymizacje do tego aby zajac sie soba
      • daaar0 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 07:28
        > i to nie chodzi o kwestie finansowe ale o czas

        Dużo w tym racji. Nie każde hooby jest kosztowne, natomiast każdemu trzeba
        poświęcić "trochę" czasu. Jaka może z tego być przyjemność, jeżeli masz
        świadomość,że robisz to kosztem czasu, który mógłbyś spędzić z dziećmi ?
        Idealnie jest "wkomponować" resztę rodziny w swoje hobby. Mam nadzieję, że mi
        się to uda. Już na przyszły rok zapowiedziałem, iż pomimo,że kasą bardzo krucho
        to musi się znaleźć na jakiś wspólny "egzotyczny" wyjazd. Tym razem nie będzie
        to jeszcze Kaszmir, Ladakh czy Indie, ale...

        PS. Nietrudno chyba domyślić się co jest moją pasją ? smile)
        • arienne07 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 11:31
          daaar0 napisał:
          Tym razem nie będzie
          > to jeszcze Kaszmir, Ladakh czy Indie, ale...
          >
          > PS. Nietrudno chyba domyślić się co jest moją pasją ? smile)

          Ja też mam taką pasję, ale teraz ważniejszy jest dom, w którym jest
          jeszcze kupę roboty, małe dziecko(a za jakiś czas drugie małe
          dziecko) no i kwestia wojen tam gdzie chciałabym się wybrać. W
          związku z czym zrobiłam tylko licencję pilota wycieczek
          zagranicznych i skończyłam studia o takowym profilu, znam kilka
          języków obcych- tak że na emeryturze będzie jak znalazłsmile)
          Moją dugą pasją jest aranżacja wnętrz (posiadam licencję dekoratora
          wnętrz), więc sobie nasz nowy dom aranżuję, a od moich pomysłów
          Egonowi włosy dęba stają(ale potem się chwali jak mamy fajnie)tongue_out Mam
          ograniczony budżet, co zmusza mnie do niekonwencjonalnych rozwiązań,
          a z efektów jestem dumna jak pawsmile
          • daaar0 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 12:45
            > Ja też mam taką pasję, ale teraz ważniejszy jest dom, w którym jest
            > jeszcze kupę roboty,[...]

            Wieeem. Niemniej postanowiliśmy, że wszelkie zwroty podatków i pieniążki na
            dzieci (którymi nas tak hojnie zamierza obdarzyć nasze państwo)przeznaczamy na
            jakiś wyjazd. Ja mogę sobie nawet odpuścić zmywarkę. Dalej będę zmywał
            własnoręcznie.

            > [...] małe dziecko(a za jakiś czas drugie małe dziecko)[...]

            Nasze drugie małe dziecko ma już 6 m-cy więc za rok można będzie ruszyć się
            gdzieś dalej.

            > [...] no i kwestia wojen tam gdzie chciałabym się wybrać [...]

            Niestety to prawda. Właśnie jestem w trakcie lektury, która opisuje krajobrazy
            Kaszmiru i Ladakh. No, ale wiadomo jak tam jest. Mam nadzieję, że zanim
            dziewczyny podrosną wystarczająco by się wybrać w taką eskapadę może to się zmieni.

            > [...] W związku z czym zrobiłam tylko licencję pilota wycieczek
            > zagranicznych i skończyłam studia o takowym profilu, znam kilka
            > języków obcych [...]

            Tych języków to Ci autentycznie zazdroszczę. Zbyt leniwy jestem...
            Pilotem wycieczek bym nie chciał być. To ciężki kawałek chleba.
            Wiele osób podróżuje tylko po to by skutecznie psuć radość podróżowania innym.

            > [...] tak że na emeryturze będzie jak znalazłsmile)[...]

            Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zamierzam czekać do emerytury.smile)

            > Moją dugą pasją jest aranżacja wnętrz (posiadam licencję dekoratora
            > wnętrz), więc sobie nasz nowy dom aranżuję, a od moich pomysłów

            No patrz... Zainteresowania mojej żony też idą w tym kierunku.
            Niedawno robiła jakiś korespondencyjny kurs projektowania wnętrz.
            Aż się trzęsie na myśl ile będzie miała niedługo urządzania... smile)

            > Egonowi włosy dęba stają(ale potem się chwali jak mamy fajnie)tongue_out
            > Mam ograniczony budżet, co zmusza mnie do niekonwencjonalnych
            > rozwiązań,a z efektów jestem dumna jak pawsmile

            Moja żona niestety stwierdziła, że nic na to nie poradzi, ale ma kosztowny gust.
            Niemniej kupiła ostatnio jakieś używane graty (ja bym tego nie kupił) więc może
            nie będzie tak źle. Cóż, też nie mamy kasy, więc tak jak piszesz pozostają
            niekonwencjonalne rozwiązania.
            • adellante1 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 15:13
              A ja coraz częściej dochodze do wniosku,ze rodzina dziecko wszystko
              to jest bardzo ważne i jest to oczywiste. Jednak rezygnowanie
              z "siebie" na rzecz prowadzi w dłuzszym rozrachunku do wewnętrznego
              poczucia krzywdi i ukrytego "ale".
              Na zasadzie mam wspaniały dom, rodzine dzieci, ale... Rosnie gdzieś
              w nas poczucie niespełnienia itp. Nawet w pracy człowiekowi należy
              się urlop, inaczej sie wypali straci zaangazowanie, zapał itd.
              Oczywiście idealnie jest jeśli mozna we własne hobby wciagnąć
              rodzinę, lecz to nie zawsze mozliwe.
              Często obserwuje ludzi z tzw kryzysem wieku sredniego i wiecie co?
              wychodzi mi na to ze to faceci właśnie którzy nareszcie nie musza
              poświecać się tylko pracy i rodzinie i właśnie znaleźli czas dla
              siebie. Dostają wówczas małpiego rozumu. Co innego gdy realizowali
              swoje pasje cały czas, nie muszą się nagle zrywać z łańcucha...
              nie chciałbym się obudzić za 15 lat z poczuciem ze właśnie zdjąłem
              obrożę...
              • daaar0 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 20:02
                Wszystko co piszesz ma sens. Akurat w moim przypadku jest tak, że poczułem małe
                znużenie tym co robię. Od wielu lat włóczyłem się po świecie. Zbliżałem się do
                40-tki i pomyślałem, że to ostatni moment (najlepszy moment) na rodzinę, bo za
                chwilę może być za późno. Poza tym to zupełnie co innego niż to co do tej pory
                przerabiałem. Powiem Wam, że znaleźć się w obcym kraju, w obcym mieście, w
                środku nocy to nic w porównaniu z tym by sprawdzić się w roli męża i ojca.
                Obecny stan traktuję też jako przejściowy. Wierzę, że niedługo z nową energią i
                z nowymi siłami wrócę do swojej pasji, a przy tym nie będę miał poczucia, że
                ominęła mnie tak ekstremalna przygoda jaką jest rodzina wink
      • marcik_k Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 23:03
        zgadzam się czas tutaj gra wielką rolę.Ale tak z ręką na sercu ilu z was po
        przyjściu z pracy zjedzeniu obiadu (niech będzie wtedy powiedzmy około
        godz.16-18)z przyjemnością zasiada do zabawy z dzieckiem.A nie wygląda to czasem
        tak że masz tu tatuś włączy ci bajkę i zaraz wrócę tylko zajrzę do silnika
        (zajmę się swoim hobby).Dziecko czekało cały dzień żeby z tatą się pobawić a tu
        nici.Przecież kiedyś trzeba zająć się sobą tym co lubię.Pasja mniej kosztowna
        modelarstwo, znaczki itp. wymaga czasu który też jest ciężko wygospodarować bo w
        sumie nie ma kiedy.Jak nie praca, nadgodziny to znowu dziecko, dopiero jak
        zaśnie jest czas ale znowu trzeba rano wstać.Jak na popołudnie to rano dziecko
        później praca i w nocy się wraca.Nasuwa się myśl jakby dziecko się zajęło czymś
        to bym mógł zająć się sobą.Tylko dziecko chyba nie tego oczekiwało chociaż jemu
        to może wszystko jedno.Czy faktycznie jest tak że pasja hobby może poczekać a
        dziecko nie.Czy raczej większość robi na odwrót?
        • egon26 Re: a propo pasji, marzeń 13.10.07, 23:36
          We wszystkim bardzo ważna jest równowaga owszem czas z dzieckiem trzeba spędzać,
          ale tez od tego dziecka odpocząć - choćby raz na jakiś czas wypad w gór z żona.
          Co do pasji kolekcjonerskich to część rzeczy można wykonać gdy dziecko już śpi-
          ja sypiam dosyć mało choć lubię spać ale jakoś brakuje na to czasu wink A jak
          spędzam czas z synem po pracy to spędzam go z nim, czasem jak jestem wycięty to
          wole iść na z nim na spacer bo wiem że nic fajnego do zabawy nie wniosęwink

          • marcik_k Re: a propo pasji, marzeń 15.10.07, 10:22
            Nasuwa mi się jedna rzecz, że nie tylko czas wolny, zamiłowanie do swojego
            hobby, realizacja, próba pogodzenia tego wszystkiego ale dojrzałość człowieka
            jest najważniejsza.Osoba która dojrzała do tego żeby być ojcem do tego że staje
            się samodzielna, odpowiedzialna że wstępuje w dorosłość jest w stanie pogodzić
            swoje pasje, marzenia z nowym etapem w swoim życiu jakim jest rodzina.Dziecko
            dla was jest najważniejsze, na pierwszym miejscu jest czas spędzany z nim.Po
            pracy zamiast leżeć przed tv idziecie z dziećmi na spacer bawicie się,może nawet
            kąpiecie i usypiacie.a dopiero później gdy dzieci śpią możecie się zająć
            sobą.Faktycznie czasem przychodzicie z pracy skonani ale mimo to w jakiś sposób
            dacie rade żeby się dziećmi zająć.Tylko że nie wszyscy są tacy.Ja znam wiele
            osób które inaczej podchodzą do tego i właśnie to chyba jest ta niedojrzałość do
            tego momentu w ich życiu albo luki w wychowaniu bo inaczej się nie da tego
            nazwać.Gość idzie do pracy kanapeczki do pracy są naszykowane zawsze.Przychodzi
            z pracy obiadek jest.Dzieci piszczą że tata wreszcie wrócił i może się pobawi po
            czym ten osobnik albo idzie spać albo zajmuję się swoją pasją która do reszty go
            wciąga traci kontakt z rzeczywistością jak się ocknie to dzieci już śpią i jest
            na tyle późno że trzeba kłaść się spać bo jutro praca.Albo inna sytuacja cały
            tydzień praca i nic więcej po czym przychodzi weekend i zamiast z radością czas
            maksymalnie spędzić z dziećmi wywozi je do dziadków bo przecież oni się nimi
            zajmą a on będzie miał czas na swoje hobby.I wiele jest takich osób którzy
            faktycznie mają swoje pasje ale realizują je kosztem swoich bliskich nawet nie
            zdając sobie z tego sprawy.Dla nich to jest normalne i zwracając uwagę natykasz
            się tylko na agresje ze strony takiej osoby.Bo przecież nie masz racji ja ciężko
            pracuje jestem zmęczony to mam prawo zająć się w końcu tym co lubie i co mi
            przynosi satysfakcję.dzieci mogą poczekać one są po to żeby się nimi od czasu do
            czasu pochwalić a jak raz dziennie zrobi się im jeść to przecież to jest pół
            dnia zajmowania się nimi.
        • daaar0 Re: a propo pasji, marzeń 14.10.07, 09:54
          >[...] z przyjemnością zasiada do zabawy z dzieckiem [...]

          To jest to co mnie najbardziej martwi sad(.
          Nie fakt, że nie mam czasu na jakieś własne pasje.
          Kiedy pozałatwiam wszystkie sprawy, które koniecznie trzeba załatwić
          wliczając w to pracę, to czasu na zabawę z dziećmi nie zostaje zbyt wiele, a
          jeżeli już to człowiek jest tak skonany, że trudno mi czerpać z tej zabawy jakąś
          radość. Żona często mi mówi: pobawiłbyś się z dziećmi, powygłupiał, one tak to
          lubią... Irytuje mnie to bo czuję, że po prostu nie mam siły. Zabawa polega
          wtedy na włączeniu starszej bajek na dvd i pilnowaniu młodszej, podtykaniu jej
          pod nos grzechotek, gryzaków, ewentualnie rozmowa (mój monolog, albo czasem
          dialog w jej języku). Głównie jednak czekasz, aż przyjdzie czas na kąpiel,
          kolacje i usypianie. Wtedy starsza też ma coś z taty bo po oporządzeniu małej,
          podczas kąpieli, kolacji i przed zasypianiem możemy pogadać na różne ciekawe tematy.
          Gdzie tu miejsce na jakieś własne pasje?
          Kiedyś dużo czytałem. Teraz nie pamiętam kiedy normalnie przeczytałem ostatnią
          książkę i co to było. Obecnie szukam czegoś w formie zeskanowanej, przerabiam na
          mp3 i odsłuchuje w drodze do pracy.
          Zawsze uważałem się za człowieka zorganizowanego...
          A wiecie co jest dla mnie największym szokiem ?
          Mam przyjaciół (x2), którzy właśnie "dorobili" się po piątym maluchu.
          Jak oni dają sobie radę? Bywają w kinie, na basenie, robią coś z ceramiki...
          • mara_76 Re: a propo pasji, marzeń 14.10.07, 13:05
            A propo pasji, hobby to mam pytanie. Jakie pasje , hobby mają wasze
            żony. Czy staracie się aby one też miały "chwilę dla siebie"? I nie
            chodzi mi o wyjście do fruyzjera czy koleżanki, ale czas na hobby?
            Czy nie wyląda to tak, że Wy macie pasje - samochody, walki, żagle ,
            wędki czy co tam jeszcze więc w weekend bierzecie sprzęt pod pachę i
            hajda? Bo facetom się nalezy itp. A my baby to chyba podgatunek - bo
            jak w domu zajmuje się dziećmi to po co jej czas wolny- bo
            przecież "siedząc" w domu ma go pod dostakiem. A jeśli żona pracuje
            to po pracy ma przecież dziecko i dom "do obrobienia". Ja od kilku
            lat bezskutecznie próbuję wywalczyć jeden chociaz dzień w miesiącu
            MÓJ. Choćby po to by na basenie podleczyć kręgosłup. I jakoś moja
            chęć przegrywa z planami mego męża...
            • m.matkowski Re: a propo pasji, marzeń 14.10.07, 20:03
              Ja się staram, żeby dać żonie chwilę wytchnienia. Chociaż jest dosyć ciężko
              wygospodarować trochę więcej czasu, tak żeby Młody wytrzymał tylko ze mną więcej
              niż godzinę.
              Co do hobby ("górołażenia") to w miarę możliwości staramy się chodzić razem (co
              prawda ostatnio nie po górach, tylko po parkach). Ale marzy mi się jakaś fajna
              wyrypa. Ostatni raz w prawdziwych górach byłem dokładnie rok temu na Zugspitze.
              A z Młodym to najwcześniej za rok da się gdzieś wyżej wyskoczyć - do tego czasu
              zapominam, że mam hobby.
    • lineczkaa Re: a propo pasji, marzeń 14.10.07, 21:16
      Pasja to coś innego niż chcieć coś robić "w wolnym czasie". Prawdziwa pasja jest
      cierpliwa, potrafi czekać na lepszy moment finansowy, na wiecej czasu itd.
      Pieniądz w pasji to sprawa drugorzędna, bo finansowana powoli, latami a nie
      bach! i masz. Czy jeśli sobie kupię terenówką na wypasie plus modny ciuch w
      klimacie rajdów pod kolor samochodu, to czy ktoś mi uwierzy, że rajdy do moja
      pasja? Nie.
      Brak czasu czy pieniędzy jest moim zdaniem kiepskim tłumaczeniem. Widać pasja
      mało pasjowata wink. Moi koledzy z treningów zbierając w trudzie kasę jadą do
      Japonii do miejsc urodzenia mistrzów lub szukają gdzie w europie któryś z
      żyjących mistrzów prowadzi seminarium. Czy pojadą po 5 latach czy 15 latach
      treningów nie jest dla nich ważne. Ważna wizja wyjazdu. Część z nich nigdy nie
      wyjedzie i też są szczęśliwi trenując i rozwijając się. Czytają literaturę,
      ćwiczą w łazience, na spacerze z psem czy w wyobraźni. To jest pasja.
Pełna wersja