egon26
26.10.07, 00:05
Moja żona jest troch ode mnie o starsza, z historii mojej rodziny wynika że
starsze żony są lepsze
Zaczęło się od dziadka, babcia była starsza o kilka lat - żyli zgodnie, mama
była młodsza od ojca - rozwiedli się, ciotka starsza od wujka - żyją zgodnie,
wszyscy kuzynie ja i brat, starsze żony - sielanka ;D
Ale na poważnie myślę że mała różnica wieku jest dobra- razem przeżywa się
pewne etapy życia, lepiej się współgra ze sobą, wyrabia się takie poczucie
wspólnoty. Tak mi się wydaje. Na naszym przykładzie: razem studiowaliśmy i
pracowaliśmy nie mając czasu na nic, razem dorabialiśmy się i zaciskaliśmy
pasa gdy było trzeba, razem walczyliśmy o nasz dom (każdy na swój sposób) i
teraz razem cieszymy się z efektów. Wydaje mi się że taki układ jest
najlepszy, może dlatego że w takim tkwi

, więc chciałbym poznać zdanie innych.