Dodaj do ulubionych

Odpowiedzialność na drogach

05.11.07, 10:58
Kiedyś znalazłem na portalu z poradami prawnymi pytanie chłopaka o to czy
straci prawo jazdy- miał wypadek w którym zginęła pasażerka może koleżanka
może dziewczyna. Biegli wykazali że jechał 104 km- nie napisał jakie było tam
ograniczenie, ale nie napisał też że nie przekroczył dozwolonej prędkości.
Twierdzi że jakieś auto mu wyjechało chcąc go ominąć uderzył w drzewo, auto
zwiało a on nie jest w stanie udowodnić że tam było.
Zniesmaczyła mnie to pytanie.. ktoś stracił życie, ktoś stracił dziecko, a tu
chłopak martwi się o prawo jazdy. Próbując obwiniać wszystkich ale nie widzi
swojej winy w tym że przekroczył prędkość. Jeśli było to w terenie
zabudowanym- ograniczenia są tak zaplanowane by w razie wkroczenia pieszego na
jezdnie lub wymuszenia pierwszeństwa była realna szansa uniknięcia tragedii.
Niestety takich przypadków jak tego chłopaka znam kilka, ot choćby nasza
słynna pływaczka która obwinia wszystko, drzewo, auta, warunki panujące na
drodze a nie to że przekroczyła prędkość. Czytałem bardzo dużo wypowiedzi
internautów na temat jej wypadku. Głównie panowała opinia że ona nic takiego
przecież nie zrobiła bo to że jechała za szybko to wcale nie jest niczym
strasznym...
Od niedawna kościół głosi że łamanie przepisów też jest grzechem. Myślę że
jest to dobry pomysł, bo z tego co widzę jest takie społeczne przyzwolenie na
tego typu nadużycia, a tragiczne skutki bardzo często są traktowane jako
wypadki a nie suma *małych* wykroczeń. Sam święty nie jestem nogę miałem
ciężką, autem jeździłem dużo już od 11 lat, ale jakoś myśleć by nie zrobić
komuś lub sobie krzywdy na drodze zacząłem dopiero gdy urodził mi się syn.
Wydaje mi się że brakuje tej odpowiedzialności na drogach, nikt nie myśli o
tym że przekraczając prędkość, wymuszając pierwszeństw, wyprzedzając na
zakazie itd. naraża cudze lub własne życie.
Auto to takie dobrodziejstwo naszych czasów lecz wydaje mi się że społecznie
do tego jeszcze nie dorośliśmy.
Obserwuj wątek
    • kckk Re: Odpowiedzialność na drogach 05.11.07, 14:08
      Przydałby się w prawie zapis działający na wyobraźnię i kierujących, i pieszych.
      Choćby po to, ażeby nie opłacało się w rażący sposób przekraczanie przepisów i
      stwarzanie tym samym zagrożenia na drodze.

      Pogadać zawsze można, tylko co to zmieni wink
      • frogfot Re: Odpowiedzialność na drogach 05.11.07, 18:47
        Wczoraj jechałem do wypadku (telement praca). To jest najlepszy
        hamulec. Co jakiś czas, gdy widzisz, jak kruchy jest człowiek, w jak
        bezsensowny sposób ginie, gdy można było inaczej. To nie choroba,
        która jest nieuleczalna i śmiertelna . Ale nawet to nie
        wystarcza "na zawsze".
    • uny Re: Odpowiedzialność na drogach 05.11.07, 14:11
      ano nie dorośliśmy. w kwestii motoryzacji jesteśmy daleko dalekooooo
      wystarczy posluchać jak zwyczjowo nazywa się u nas auto. Ano
      po "naszemu" samochód to WÓZ, BRYCZKA, FURA itp, ewidentnie widać,
      że mentalnie nie przesiedliśmy się jeszcze z zaprzęgów konnych.
      Swoją drogą tak sobie myslałem, że na spowolnienie drogowych
      szaleńców mogło by wpłynąć wprowadzenie na kursach na PJ kilku
      godzin prawa karnego. co by się wyscigowcy dowiedzieli, że
      spowodowanie wypadku, w którym ktoś się poważnie skaleczy (uszkodzi
      ciało) to już inna kwialifikacja czynu i się za to może posiedzieć.
      Niestety niektórzy myslą, że jak człowiek z innego auta "wydrygał"
      bo tylko go połamało to nic się nie stanie i wszystko jest "wporzo"
      a owy pacjent powinen se lepsze auto kupić to by mu sie nic nie
      stało.
      Tak sobie pomyślałem.
      PS faktycznie narodziny mojego dziedzica poważnie wpłynęły na moje
      jeżdzenie autem.
      • acorns Re: Odpowiedzialność na drogach 08.11.07, 00:34
        > wystarczy posluchać jak zwyczjowo nazywa się u nas auto. Ano
        > po "naszemu" samochód to WÓZ, BRYCZKA, FURA itp, ewidentnie widać,
        > że mentalnie nie przesiedliśmy się jeszcze z zaprzęgów konnych.

        Nie przesadzasz? Co ma wspólnego slang młodzieżowy z mentalnością?
        Ja w sumie też gadam "mój wóz" albo "brykę muszę zmienić", ale
        zaprzęgiem konnym to dopiero jakieś cztery lata temu nauczyłem się
        powozić. Prawo jazdy mam dużo dłużej.
    • lineczkaa Re: Odpowiedzialność na drogach 05.11.07, 14:43
      Od kiedy mam Lenę, to prędkość mojego pojazdu dramatycznie zmalała. No teraz to
      nie mam wyjścia i z innego powodu, bo wycyganiłam od taty terenówkę i jak się
      człowiek rozpędzi to miednica obija się o żebra, takie to czarostwo twarde wink.
      Oczywiście możemy sobie pogadać, jak to źle, ale to jest mowa trawa. Bo i ja
      wiem, że nie wolno prowadzić po pijeku i zapieprzać bóg wie jak szybko, i Ty to
      wiesz. Ci, którzy prowadzą po pijanemu, albo jadą z nadmierna predkością też to
      wiedzą. Tylko, że nic sobie z tego nie robia. Bo jakoś się uda, a jak już jest
      wypadek, to przecież nie moja wina, bo ta baba jechała gorzej od krowy itd. itd.
      Tak jak zauważyłeś winnych jest masa. Pomijam oczywiście sytuacje ekstremalne,
      kiedy na drogę wtargnie pijany pieszy, albo zza zaparkowanego samochodu na grogę
      wbiegnie dziecko. Wtedy to nawet 40 km na godzinę niewiele pomoże. Bo nie ma
      szans na pewną uniknięcia tragedii reakcję.

      Wspomniałeś wypadek naszej pływaczki. Swego czasu gadałam sobie o tym ze
      znajomymi, a że większość z nas to soprtowcy lub miłosnicy sportu to
      stwierdziliśmy, że coś dziewczyna musiała przyjmować w czasie między zawodami.
      Bo wręcz trudno uwieżyć, że w tak młodej dziewczynie , która od pół! roku ma
      prawo jazdy, było tyle agresji w jeździe i taka prędkość. Może oczywiście tak
      nie było, ale takie nabuzowanie u tak młodej kobiety jest moim zdaniem
      zastanawiające.
    • johnnysixcannons Re:Sam zwolniłem 05.11.07, 22:50
      jak urodziła się mi córa,zwolniłem.Mam dla kogo zyć.Uważam,że
      najwiekszym zagrożeniem sa pijani piesi i kierowcy.poza tym nasza
      cholerna adrenalina.Za kółkiem żadko myslimy logicznie.A Ty sie Egon
      nie strugaj na dziewicę! Mało razy się za kółkiem zagalopowałeś?No i
      zejdźcie z Otylii.Zabicie własnego brata jest wystarczająca karą.Nie
      trzeba jej juz podgryzać na forach.
      • egon26 Re:Sam zwolniłem 06.11.07, 00:59
        Nie strugam dziewicy. Gdy jadę z małym lub z kimś nie mam z tym problemu, jak
        jadę sam często muszę korygować bo noga sama ucieka. I nie napisałem tego bo
        jestem święty ale dlatego że chciałem by się koledzy wypowiedzieli. Widzisz mi
        nikt za młodu nie powiedział: *jeździj wolno bo możesz kogoś zabić* - mówili mi
        że mogę zapłacić mandat. Mama miała ciężką nogę, brat ma do dziś, znajomi też
        lubili depnąć i nikt nie uważał tego za coś złego. I wydaje mi się że tak jest z
        ogółem społeczeństwa. Nikt tak naprawdę nie wieży że może mu się przytrafić
        poważny wypadek a rocznie w Polsce ginie ponad 5 tyś osób - na całym świecie
        około 1 mil, więc chyba warto o tym mówić. Pijani są też problemem tyle że w
        zeszłym roku w wypadkach z pijanymi zginęło około 700-800 pieszych co dale około
        15% wszystkich ofiar - warto o to walczyć ale nie jest to większość śmiertelnych
        wypadków.
        W Polsce za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi kara od 6
        miesięcy do 8 lat - sądy najczęściej orzekają 1-2 lata w zawieszeniu na 3. Czy
        to mało czy dużo sami oceńcie.
        Są wypadki których nie da się uniknąć i głównym winowajcą jest np. pieszy, ale
        jestem pewien że o wiele lepiej czułbym się ze świadomością że nie złamałem
        przepisów podczas śmiertelnego wypadku. Kiedyś sobie liczyłem przy prędkości 60
        km/h jadę z prędkością 16,6 m/s, gdybym jechał 90 km/h w ciągu jednej s pokonuje
        25 m. Prawie 10 m różnicy choć i tak obie wartości wydają się ogromne a jedna s
        to w sumie mało. Kiedyś oglądałem program ze stanów gdzie dziecko zostało
        potrącone przez auto, przeleciało parę metrów i zostało przejechane przez drugie
        auto. Drugie auto przekraczało prędkość i gdyby biegli byli w stanie udowodnić
        że dziecko zginęło od uderzenia drugiego samochodu, kierowca mógłby dostać 25
        lat - choć jego winą było tylko przekroczenie prędkości. Ale to jest właśnie
        budowanie świadomości społecznej której nam brakuje. My to wszystko wiemy, ale
        jakoś nie ma tego w nas byśmy bardziej uważali i to trzeba zmienić.
        Nie chce jechać po Otyli, żal mi jej bo spiepsz..ła sobie poważnie życie, same
        skutki tego wypadku są dla niej ogromną karą. Tyle że myślę że jeszcze bardziej
        męczy swoich rodziców rozgrzebując to wszystko a gdyby przyznała się do winy
        sprawa szybko by się zakończyła a ten jej gest mógłby wiele zmienić w myśleniu
        szczególnie młodych.
        Widzisz johonny nie jestem dziewicą ale powiem ci że dużo bym dał by nią byćwink i
        będę się starał by nią zostać
        • adellante1 drogi drogi drogi... 06.11.07, 08:19
          mamy najgorsze drogi od Uralu do Atlantyku
          Nigdzie w europie zaden cywilizowany człowiek nie jest zmuszony do poruszania
          się po takim ścierwie jakie u nas nazywaja drogami.
          Do tego kretyński pomysł obsadzania dróg drzewami przy samej krawędzi...
          najmniejszy błąd i trupy...
          Do tego dochodzi radosna interpretacja kodeksu drogowego.
          Dla przykładu jade wczoraj swoim "traktorem" prędkośc - 70-80 km/h masa pojazdu
          2,5 tony przede mną fiat palio na poznańskich blachach jedziemy droga krajową
          Poznań - Zielona Góra Nagle palio depcze w hamulec bo... jest uprzejmy i wpadł
          na pomysł przepuszczenia kogoś z podporzadkowanej. Za mna nikogo.... gdybym np
          zmieniał stacje w radiu zmiażdżyłbym idiotę. Nie mam prawa przewidywać ze droga
          z pierwszeństwem przestaje je mieć bo jakiś cymbał ma widzimisię...
          Nie po to ktoś opracował przepisy zeby kazdy je sobie interpretował po swojemu ...
          • egon26 Re: drogi drogi drogi... 06.11.07, 09:34
            Drogi na pewno też, choć jakie są każdy, fakt że mamy prawo do przemieszczania
            się z godną prędkością, gdzieś słyszałem że droga z warszawy do X (nie pamiętam
            gdzie) około 350 km - zgodnie z ograniczeniami to 11 godzin jazdy a to droga
            krajowa wink Więc śmiech na sali. Tyle że nawet na najlepszej drodze ktoś
            zahamować może z byle powodu. Tak jak tobie ten fiat mi się na dwupasmowej, na
            szybkim pasie ni z gruszki nie z pietruszki zatrzymało espero a że też jechałem
            terenówką pewnie wybiło by mnie na jego du.e i skosiłbym mu budę z wszystkimi
            głowami które były w środku. Tak że brak wyobraźni może być tragiczny w
            skutkach. Nie wiem czy kiedyś zastanawialiście się jakie szanse na przeżycie
            macie w aucie jadącym z prędkością jakąś tam. W sumie rzadko słyszymy o takich
            danych. Pamiętam że auto księżnej Diany uderzyło z prędko 109 km/h - pancerne
            auto, na pewno spełniające normy bezpieczeństwa - zginęły 3 osoby. A te 109 to
            są dwa auta przy czołowym jadące z prędkością 55 km/h - trochę to przerażające.
            Nie piszę tu tego po to by was moralizować jak to odebrał johnny ale po to by
            podziałać na wyobraźnie czytającym i byście wy mi też na nią podziałaliwink
            Kiedyś słyszałem wypowiedź psychologa zajmującego się kierowcami, twierdził on
            że im bezpieczniejsze auto tym ludzie bardziej ryzykują, bo czują się
            bezpieczni- do tego wszystkiego można zaliczyć też warunki drogowe, ale u nas
            chyba ta teoria leży. Bo często widać samobójców w maluchach jadących po drogach
            asfaltowych które można by spokojnie nazwać bezdrożamiwink
            Z drzewami też masz dużo racji choć widzę że w paru miejscach już się je usuw.
            • johnnysixcannons Re: drogi drogi drogi... 06.11.07, 22:30
              nie twierdzę,że chciałes moralizowac.Tylko fakt pozostaje faktem,ze
              mamy cisnienie.Ja jako warsowik o tym wiem najlepiej.Codziennie tam
              gdzie wolno 40 jade przynajmniej 80 wraz z wesołą setką innych
              idiotów.Wiem jaka warsowiki maja opinię wsród polskich
              kierowców.Jest to w pełni zasłuzone.Nie czepiam sie ani egona ani
              adeka.Sam jestem od Was 3 razy gorszy.Ale jak jade 40 tam gdzie
              wszyscy 80 to mrugają trabią , albo zajezdżaja mi drogę.Taki mamy
              system.Ułańska pieprzona fantazja.Codziennie jeżdze do pracy przez
              miejsce,gdzie w zeszłym roku koleś skosł 8 osób na przystanku i
              spadł z wiatuktu.Za spowodowanie 8 śmierci ma 8 lat,a tylko jak my
              śpieszył się do pracy.Tam jest 40 , anikt NIKT nie jedzie wolniej
              jak 80.
          • robzrad Re: drogi drogi drogi... 06.11.07, 12:56
            adellante1 napisał:

            > Nie po to ktoś opracował przepisy zeby kazdy je sobie interpretował po swojemu

            Przepis jest taki, że masz zachować bezpieczną odległość od następnego pojazdu,
            a obowiązująca interpretacja, że jak komuś wiedziesz w tyłek to Ty zawiniłeś.
            • adellante1 Re: drogi drogi drogi... 06.11.07, 14:31
              To akurat bwiem i jak widzisz nie wjechałem. Rozumiem ze jak "walne ci po
              heblach na lewym pasie autostrady bo bede chiał się porozglądać albo nagle
              zapragne jechac 35km/h a ty mi wyrżniesz to znaczy nie zachowałes bezpiecznej
              odległości.?
              Mówię o idiotach. jestem na głównej drodze i MAM PRAWO do pierwszeństwa
              przejazdu dlatego ze tak mówi przepis i jakiś "uprzejmy cymbał" nie ma prawa
              tego negować. Spróbuj prosze tak zrobić u niemców jak ci bundes przypieprzy 200
              ojro to ci przejda uprzejmości.
              • morelek77 Re: drogi drogi drogi... 06.11.07, 22:37
                ale tam na autobanach są skrzyżowania bezkolizyjne ...
                • paprochy Re: drogi drogi drogi... 07.11.07, 01:29
                  Jakiś miesiąc temu na krajowej siodemce (to ta droga, której
                  przejechanie zgodne z przepisami zajmuje 11 h) zginęło małżeństwo -
                  unikając czołówki z pojazdem wyprzedzającym na trzeciego (a być może
                  i na czwartego, bo i to tam powszechne) uciekli z drogi prosto na
                  drzewo. Wyprzedzający w niedraśniętym nawet aucie uciekł, dopadli go
                  kierowcy po info na radyjku. Słowo honoru, że w takich przypadkach
                  jestem za zbiorowym linczem w trybie natychmiastowym.
                  Najwięcej zniczy pali się tam na prostym, gładkim odcinku z szerokim
                  poboczem (okolice Miłomłyna, kto tamtędy pomyka skojarzy) skraje
                  dróg o gorszej nawierzchni nie są tak oświetlone czerwonymi
                  lampkami..
                  Swoją szosą to w cywilizowanym świecie dziurawe drogi się naprawia,
                  a u nas stawia znaki z ograniczeniem prędkości, btw. jechał kiedyś
                  ktoś przez Włocławek?smile
              • robzrad Re: drogi drogi drogi... 07.11.07, 07:44
                adellante1 napisał:

                > To akurat bwiem i jak widzisz nie wjechałem. Rozumiem ze jak "walne ci po
                > heblach na lewym pasie autostrady bo bede chiał się porozglądać albo nagle
                > zapragne jechac 35km/h a ty mi wyrżniesz to znaczy nie zachowałes bezpiecznej
                > odległości.?

                Oczywiście. Właśnie o to chodzi - nie wiedziałbym dlaczego walnąłeś po heblach
                - może zobaczyłeś leżącego człowieka na drodze, albo półmetrową dziurę (na
                polskiej autostradzie możliwe).
                A co do gościa o którym pisałeś wyżej, to zgoda że zrobił wątpliwą uprzejmość
                temu z podporządkowanej, który zaoszczędził pewnie ze dwie sekundy (albo i nie),
                kosztem hamowania dwóch samochodów, zagrożenia, straconego czasu itd. Ale
                przepisy nie mają tu nic do rzeczy.
                • redmiss Re: drogi drogi drogi... 07.11.07, 15:27
                  Ale
                  > przepisy nie mają tu nic do rzeczy.


                  Ależ właśnie mają smile o przepisy tutaj chodzi...
                  na drodze z pierwszeństwem się jedzie, podczas gdy na drodze
                  podporządkowanej się oczekuje na wjazd. nigdzie w przepisach nie
                  stoi: "wpuść z podporządkowanej kiedy zechcesz, nie zważając na
                  pojazdy jadące za tobą z nieokreśloną prędkością" wink
                  takiego nie ma. jest natomiast, że masz pierwszeńtwo i basta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka