Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca

05.11.07, 17:30
Byłabym Wam wdzięczna, gdybyście zechcieli mi napisać, jak
traktujecie zajmowanie się dzieckiem PO powrocie z pracy.
Załóżmy, że mamy typowy model - mąż pracuje, żona w domu z
dzieckiem. Wracacie po pracy i chcecie odpocząć - czy w takiej
sytuacji przejęcie dziecka od żony jest właśnie odpoczynkiem, czy
jednak nie?

jotemka

PS. przeczytałam wasze forumowe zasady, mam nadzieję, że ich nie
złamałam, szkoda by było, bo są konkretne i rzeczowe smile
    • frogfot Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 05.11.07, 18:32
      Mam nienormowany czas pracy (tzw. wolny zawód), co najczęsciej
      skutkuje tym, że do domu wracam z pracy po 18-19. Poza zabawą -
      która jest swego rodzaju relaksem dla mnie, choć czasem padam na
      pysk (jednak oglądanie córki w akcji, jest czymś wspaniałym), mamy
      kilka żelaznych działań z Zulą (trzylatka). Kąpiel i usypianie to
      moja domena. Podczas kąpieli jeszcze się bawimy, później już raczej
      jest to działanie na wyciszenie, czytanie bajek, kołysanki. Czasem,
      z tego wszyskiego jednak rezygnuję, gdy jestem zbyt zmęczony, gdy
      wracam zbyt późno. Kiepsko się wtedy czuję. Podwójnie kiepsko, bom
      padnięty i... mam świadomość utraty dnia - chwil z córką, których
      się nie da odzyskać. Bestyjka nadal rośnie, rozwija się
      błyskawicznie.
    • m.matkowski Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 05.11.07, 18:45
      Wróciłem po pracy do domu. Przejąłem Młodego i zaczęliśmy się wygłupiać -
      śpiewałem mu piosenkę o baranku, którego niosą kopytka. Zadzwonił szef.
      Przerwałem piosenkę, wróciłem do rzeczywistości. Obgadaliśmy jakiś problem.
      Wróciłem do piosenki o baranku, wraz ze skakaniem po łóżku w rytm piosenki.

      Be, be, be, kopytka niosą mnie ...

      Jakiś problem.
      Byle tylko pracownicy mnie nie zobaczyli, bo straciłbym resztki autorytetu ;o)
    • johnnysixcannons Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 05.11.07, 23:04
      Najbardziej lubie wrócić zanim zaśnie.Dziś udało mi się,wiec
      zabrałem mamie książeczkę i sam poczytałem , aż zasneła.To jest
      bardzo miłe,jak można sie zając małą istotką.Zmęczenie po dniu
      pracy...no chyba nie jest takim problemem.tyle ,że dla zony moze nie
      starczyć chęci.
    • adellante1 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 06.11.07, 08:09
      Zależy od dnia.
      Czasem z przyjemnościa się pobawie i powygłupiam.
      Jednak gdy jestem powaznie wykończony po powrocie z pracy to nie oszukujmy sie
      ale zajmowanie się dzieckiem nie jest żadnym odpoczynkiem. Czasem potrzebuje
      godzine tylko dla siebie i dzićmi się nie zajmę wówczas.
      • egon26 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 06.11.07, 08:41
        A u nas to jest najczęściej 1-2 godzinki przed pracą ale wtedy jest jedzenie,
        picie kawy i trochę zabawy.
        Po pracy zajmuje się małym 2-3 godzinki, nie mówię że zawsze jest to ochocza
        zabawa bo z 20 miesięcznym malcem czasem trudno znaleźć fascynującą rozrywkęwink
        Jak będzie starszy to dojdą gry, klocki, kolejka auta zdalnie sterowane itd.
        itd. Wtedy będzie ciekawie. Ale tak jak mówię jest to czas dla niego więc albo
        się bawimy albo idziemy na spacer, do sklepu itd.
      • tata_tomek Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 09:14
        adellante1 napisał:

        > gdy jestem powaznie wykończony po powrocie z pracy to nie oszukujmy sie
        > ale zajmowanie się dzieckiem nie jest żadnym odpoczynkiem.

        Nie oszukujmy się: zajmowanie się dzieckiem _nigdy_ nie jest odpoczynkiem,
        jeżeli chcesz to robić porządnie. Np.jeśli lubisz jazdę na rowerze, to nauczanie
        dziecka jazdy na rowerze polega na ciągłym galopowaniu za nim z językiem przy
        asfalcie i trzymaniu patyka smile Za to potem - miodzio, oczywiście jeśli dziecko
        się nauczy smile
    • justi54 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 06.11.07, 10:20
      No to mój mąż był, jest i mam nadzieję że zawsze bedzie ideałem pod
      tym względem. Chciaż siedziałam z małym na maciezyńskim pół roku i
      na wychowawczym trzy lata to mąż natychmiast po powrocie z pracy i
      zajedzeniu obiadu natychmiast dosłownie wyrywał mi małego z ręki.
      Zajmowanie się małym traktował zawsze jako coś naturalnego tak
      zwyczajnie chciał pobyć z synem. Oczywiście z wiekiem krąg wspólnych
      zainteresowań ojaca i syna poszerzył się i teraz kidy mały ma już
      6,5 roku obaj mają ze soba świetny kontakt a w sporcie są już
      prawdziwymi partnerami.
    • robzrad Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 06.11.07, 10:55
      Ja przesunąłem sobie godziny pracy tak, żeby trochę dłużej żyć - i staram się
      być w domu koło 16-17. Do mniej więcej 20 spędzamy czas rodzinnie w trójkę, z
      poprawką na drzemkę Milki (5 miesięcy). Co do odpoczywania przez zabawę z
      dzieckiem to zależy chyba od nastroju (mojego i Milki smile )- czasem to jest
      odpoczynek, czasem jakby mniej wink, wtedy staram się szkarłupnia sprzedać żonie.
    • gacusia1 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 08.11.07, 02:28
      Przeczytalam wszystkie odpowiedzi na Twoj watek i...ryczec mi sie
      chce...Dzisiaejsz sytuacja(co,by nie szukac daleko) Maz szedl na noc
      do pracy.Synek od rana prosil "tatusiu,oć,bawić".Chodzil za nim krok
      w krok...ale neistety,ojciec nie znalazl dla dziecka czasu.Znalazl
      jednak czas na komputer,na szukanie bzdur na ebay-u,na godzinna
      rozmowe przez telefon w sprawie zupelnie niepotrzebnej moim zdaniem
      (ale nikt o to zdanie mnie nie pytal!)zmiany operatora TV,Tel i
      internetu...Oczywiscie w tym czasie,gdy synek chodzil za ojcem,ten
      zamykal sie na przemian w sypialni,w lazience,na tarasie
      (papieros)...Pobawilam sie wiec ja,jak zawsze od 2 lat i 16
      dni...zrobilam obiad...znow sie bawilam z synkeim,bo maz musial sie
      przespac przed nocka...Serce mi sie kraje.Wiecie,w czym problem?W
      tym,ze maz PROBLEMU NIE WIDZI.Nie dociera do niego,ze zbyt malo
      czasu poswieca dziecku(nie mowie juz nawet o starszej corce,ktora
      jak sam nazwal jest MOJA tylko corka-z pierwszego malzenstwa).Tak
      wiec,zazdroszcze Waszym zonom...
      • egon26 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 08.11.07, 23:29
        gacusia1 napisała:
        > Przeczytalam wszystkie odpowiedzi na Twoj watek i...ryczec mi sie
        > chce...

        Widzisz Adek kolejna płacząca wink

        gacusia1 wymagaj od niego, spróbuj ustalić z nim by wygospodarował sobie choć 1
        godzinę jego *cennego* czasu na zabawę z dzieckiem, ale tylko zabawę żadnej
        telewizji, telefonów itd. Niech trochę idą na spacer, pobawić się na polu. Może
        złapie bakcyla ale wymagać od niego musisz- szkoda że nie od urodzenia, bo wtedy
        łatwiej przyswoić zmiany w życiu, bo wiadomo - dziecko się rodzi zmienić się coś
        musi.
        Powodzenia.
        • gacusia1 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 01:16
          Dzieki,Egon...wiesz,ja juz nie rycze od dawna,tylko mi sie
          chce...ryczec.Tak na marginesie,to moj maz ANI RAZU nie byl sam z
          synkiem na spacerze!!!
    • daaar0 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 02:05
      Nie ma u mnie czegoś takiego jak zajmowanie się córkami "po pracy".
      Jestem dla nich dyspozycyjny o każdej porze dnia czy nocy.
      Moim zdaniem oprócz tego ile czasu spędza się z dziećmi równie ważne jest jak
      się go spędza. Tu muszę się przyznać mam problem.
      Dyspozycyjność, o której piszę wyżej + praca (na zmiany)+ zajmowanie się domem
      (co najmniej w równym wymiarze jak żona)+ budowa (ostatnio wykańczamy domek),
      wszystko to sprawia, że często czuję się cokolwiek zmęczony. Ma to niestety
      wpływ na satysfakcję jaką chciałbym odczuwać z przebywania z dziewczynami. Mam
      nadzieję, że z biegiem czasu, kiedy będą się coraz bardziej usamodzielniać, ja
      będę miał więcej czasu i energii na poprawę jakości naszych relacji.
    • tata_tomek Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 09:09
      jotemka napisała:

      > Wracacie po pracy i chcecie odpocząć - czy w takiej
      > sytuacji przejęcie dziecka od żony jest właśnie odpoczynkiem, czy
      > jednak nie?

      Nie jest odpoczynkiem, ale nikt nie mówił, że bedzie łatwo smile
      To zależy też od wieku dziecka i zabaw. Ostatnio parę razy zdarzyło mi się, że
      córka była tak zaangażowana w rozwijaną przez siebie zabawę z lalkami (a
      fantazję ma pod tym względem nieograniczoną), że ledwo raczyła zauważyć mój
      powrót. Skutkiem tego po raz pierwszy od wieeelu dni udało mi się coś zjeść
      bezpośrednio po przyjściu z pracy.
      Na ogół zabawa z dzieckiem po przyjściu z pracy jest naturalnym punktem programu
      dnia. Może być nawet pasywna, np. robię za trampolinę dla lalek: ja sobie leżę,
      one po mnie skaczą i (prawie) wszystkie strony są zadowolone smile Oczywiście
      obowiązkowe jest też obejrzenie rysunków wykonanych w przedszkolu lub w domu.
    • justi54 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 09:34
      Wydaje mi się, że to "zajmowanie się" dzieckiem po pracy daje Wam
      tatusiom niepowtarzalną okazję do powrotu do własnego dzieciństwa.
      Można się wtedy bezkarnie bawić zabawkami, których nigdy nie
      mielście, a o których marzyliście. A te wspólne wizyty w zoo,
      wesołym miasteczku, cyrku, teatrze kukiełkowym z dzieckiem można
      bywać w miejscach, do których sami byście nie poszli. A tak macie
      wspaniałe alibi w postaci małoletniego brzdąca. Taka powtórka z
      rozrywki może trafić się dopiero po wielu, wielu latach przy
      wnukach, ale wtedy oj siły już nie te. Mój mąż zawsze twierdzi, że
      nigdy w życiu się tyle nie wybawił ile przez te 6,5 roku z synem.
      • egon26 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 09.11.07, 09:54
        justi54 napisała:
        > Wydaje mi się, że to "zajmowanie się" dzieckiem po pracy daje Wam
        > tatusiom niepowtarzalną okazję do powrotu do własnego dzieciństwa.
        > Można się wtedy bezkarnie bawić zabawkami,
        To nie do końca tak jest, przynajmniej nie z małym dzieckiem. Ja lubiłem-lubię
        układać klocki ale.. mały mi je ciągle rozwalawink Potem może się okazać że nie
        lubi się bawić klockami tylko czymś innym czego ja nie lubię no i po prostu
        tragedia będzie wink Tak że nie zawsze sama zabawa.
    • kicia031 Re: Zajmowanie się dzieckiem po pracy przez ojca 12.11.07, 13:25
      Dla mnie, siedzenie z dzieckiem w domu to ciezka harowa. Nie samo
      zajmowanie sie dzieckiem, bo to czysta frajda, ale cala otoczka:
      gotowanie, pranie, sprzatanie, itp. Ciesze sie, ze chodze do pracy i
      nie jestem na to na codzien skazana.

      Dlatego kiedy tata byl w domu caly dzien, to jak tylko wracam,
      przejmuje malucha na reszte dnia i tego samego oczekuje od chlopa,
      gdy ja bylam sama w domu przez wieksza czesc dnia.

      I dziekuje bogu ze moge przez 5 dni w tygodniu pojsc do pracy i
      odpoczac od codziennej rutyny, wykonujac kreatywne zadania i to
      jeszcze na siedzaco.
Pełna wersja