Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ??

19.11.07, 09:30
Zaskoczyła mnie trochę sytuacja u znajomych. Zgodne małżeństwo z 10 letnim
stażem, dwoje dzieci. Niedawno sprzedali swoje mieszkanie i zaczęli budować
dom. Działka na której budują jest lub była na rodziców męża. Ostatnio
dowiedziałem się że pieniądze z mieszkania zostały podzielone i dom budowany
jest tylko z połowy męża. Połowa żony leży sobie u niej na koncie. Zdziwiło
mnie to strasznie bo nie mają aż tyle pieniędzy by ta polowa z mieszkania
wystarczyła. I tak się zastanawiam o co chodzi i czy przypadkiem nie jest tak
że żyją zgodnie ale myślą sobie że jak by był rozwód to lepiej majątków nie
mieszać.
Pamiętam że przy podziale majątku moich rodziców, było wielkie wertowanie
rachunków, pitów, kto ile zarobił, kto ile włożył w dom itd. By podział był
jak najbardziej korzystny. Ale by zabezpieczać się już wcześniej- dziwne.
U nas panuje wspólnota, jasne że nie mamy pewności czy kiedyś się nie
rozwiedziemy. Ale żyjemy tak jakbyśmy tą pewność mieli. Jak budowaliśmy dom
czasem brałem rachunki na siebie czasem na żonę. Ale nigdy nie myślałem o tym
że w razie rozwodu będzie lepiej by były na mnie. Ta cała sytuacja u znajomych
wydaje mi się lekko chora, niby jest przysłowie: *kochajmy się jak bracia
liczmy jak żydzi*. Ale jakoś w małżeństwie mi to nie pasuje.
    • adellante1 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 19.11.07, 10:27
      Poczytaj e-mamę, zobaczysz jak powszechne jest podejscie "a co w przypadku
      rozwodu"... Jednoczesnie te same panie wrzeszczą ze najwazniejsze w zwiazku to
      poczucie zaufania bezpieczeństwa i stabilności. To bardzo popularne teraz
      podejscie wiele małżeństw zyje teraz ze swiadomością rozwodu w kazdej chwili.
      Traktuja małżeństwo jak umowe którą mozna w każdej chwili rozwiazać z
      dwutygodniowym wypowiedzeniem...
      • justi54 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 19.11.07, 11:42
        Mój mąż nie bierze i ja też nie po prostu wiemy, co mamy do
        stracenia - szczęśliwe dzieciństwo syna.
        • adellante1 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 19.11.07, 19:16
          syriana napisała:

          > ale osobiście taką gospodarkę finansową uważam za niedojrzałe
          przejadanie kasy,
          > bo dla mnie jednym z głównych priorytetów w małżeństwie, powinno
          być
          > zabezpieczenie finansowe przyszłości czy to na wypadek zdarzeń
          losowych czy
          > nawet rozstania
          >
          > co spieniężycie gdy będzie Wam potrzebna gotówka?
          > czym się podzielicie przy rozwodzie?
          >
          >

          masz zeby głeboko nie kopac. Jak to za głupich i niedojrzałych się
          uważa ludzi którzy jako małżeństwo cieszą się dniem dzisiejszym....
          • rotera Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 21.11.07, 16:51
            adellante1 napisał:

            > syriana napisała:
            > ale osobiście taką gospodarkę finansową uważam za niedojrzałe
            > przejadanie kasy, bo dla mnie jednym z głównych priorytetów w
            małżeństwie, powinno być zabezpieczenie finansowe przyszłości czy
            to na wypadek zdarzeń losowych czy nawet rozstania co spieniężycie
            gdy będzie Wam potrzebna gotówka?czym się podzielicie przy rozwodzie?
            > >

            > masz zeby głeboko nie kopac. Jak to za głupich i niedojrzałych się
            > uważa ludzi którzy jako małżeństwo cieszą się dniem dzisiejszym....
            >

            RE
            no tupet to TY masz!
            zacytowałeś wyrywkowo watek o priorytetach w wydatkach, autorka cala
            kase wydawala na tusz diora, a łazienka w ruinie, zadnych
            oszczednosci, wszystko przejadane i stad krytyczne słowa Syriany.
            Syriana meżatka nie jest, nie ma dzieci, wiec dodatkowa zgryzliwosc
            w jej kierunku tez nie na miejscu, sugerujesz juz zakusy na
            potencjalnego meza?
            a co do ewentualnych Twoich kometarzy, nie jest to solidarnosc
            jajnikow, bo z Syriana nie jest moja ulubienica, ale denerwuje mnie
            WYRYWKOWE cytowanie, WYRYWANIE z kontekstu zdań i wklejanie ich tak
            zeby PASOWALY do watku,
            wysil sie troche!
            kreujesz rzeczywistowść dla tych wszystkich ktorzy nie maja czasu
            doczytac
          • ania1500 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 22.11.07, 00:05
            Witam,zona mi pokazala to forum,i widze,ze i z facetami mozna tu
            pogadac.Nie chce byc potraktowany jak moja druga polowa na innym
            forum,wiec nie bede wypowiadal sie zbyt ostro,bo mozna tu oberwac.

            W momencie kiedy postanowilismy sie pobrac ,zona byla juz zamozna
            osoba,nawet bardzo,prowadzila wlasna duza firme.
            Ja pracowalem,jako operator maszyn ciezkich(koparki,spychacze
            itp.).Nawet nie wspomniala o jakis intercyzach czy czyms
            podobnym.Jeszcze przed slubem zaproponowala mi otwarcie wlasnej
            firmy,wlasnie takiej w jakiej pracowalem.
            Kupila wszystkie maszyny, samochody nigdy nie bylo miedzy nami
            rozmow na temat pieniedzy wszystko bylo i jest wspolne.
            Nigdy nie myslalelismy o rozwodzie.
            Kiedys tylko slyszalem,jak zona rozmawiala ze swoja znajoma na ten
            temat,powiedziala,ze w razie rozwodu podzielila by sie majatkiem po
            polowie.
            Dlatego nie warto z gory zakladac rozwodu i myslec co by bylo gdyby
            i zabezpieczac sie na przyszlosc,chyba,ze sa to ludzie ,ktorzy nie
            sa pewni siebie i nie wiedza czego moga spodziewac sie od drugiej
            strony w przypadku sytuacji kryzysowej.
            Pozdrawiam PIOTR.
      • tosina Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 10:36
        adellante1 napisał>>Poczytaj e-mamę, zobaczysz jak powszechne jest
        podejscie.

        A Ty to jakies uczulenie masz na ta e-mame? Wiem ,ze sporo zdan i
        postaw ktore one tam reprezentuja nie odpowiada np. mi.Jednak mam
        wrazenie ze sa jeszcze bardzo mlode i zycie nauczy je wywazania
        decyzji, i takiej zwyklej dojrzalosci w zwiazku.
        A tak na wesolo to krowa ktora duzo ryczy malo mleka daje.Wydaje mi
        sie ze wiele odpowiedzi jest tam pisane pod kolezanki. Bo te tematy
        naprawde trudne sa zazwyczaj anonimowego, nowego uczestnika.
      • rotera Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 21.11.07, 16:41
        <Poczytaj e-mamę, zobaczysz jak powszechne jest podejscie "a co w
        przypadku rozwodu"... >

        przytocze cytat z emamy, Twoje wlasne slowa, no Twoje podejscie
        rzeczywiscie sie rożni....


        cytat z watku 'wysublomowane dane'
        adellante1
        <10. Chodzi oczywiście o obecną żonę. Stosuje podział była-obecna.
        nie stopniuje ich jako pierwsza i kolejne>

        kolejne? a to ma ich byc wiecej?
        rzeczywiscie wcale sie nie dziwie, szczególnie tym zonom.
        bo zakładam, ze napisałbys pierwsza i ostania...
        Re:
        adellante1 19.11.07, 22:51 Odpowiedz a co to slub to dozywocie?
        jak się nie spisze zostanie wymieniona na lepszy model. To chyba
        oczywiste. Żona czy mąz to nie jest dar niebios tylko swiadomy
        wybór. A wyborów wolny człowiek może dokonywac ile chce.'
    • omamamia1 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 19.11.07, 20:35
      oczywiście,że od zawsze bierzemy to pod uwagę,nie spisaliśmy jednak
      intercyzy,po równo mamy kredyty,po równo je spłacamy,wiemy,że może
      się tak zdarzyć i tę świadomość mamy już od 12 lat,przeżyliśmy w tym
      czasie rozwody naszych znajomych,którzy tej świadomości nie mieli.
    • kckk Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 19.11.07, 22:39
      Nie, po co?
    • tata_tomek Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 07:32
      egon26 napisał:

      > I tak się zastanawiam o co chodzi i czy przypadkiem nie jest tak
      > że żyją zgodnie ale myślą sobie że jak by był rozwód to lepiej majątków nie
      > mieszać.

      Mało masz problemów? Za mało wrzodów na żołądku przez nie, że się jeszcze w
      cudze (...) ? smile)
      A poważnie - takie postępowanie + ew. intercyza jest pożądane w przypadku jeśli
      jedno lub oboje małżonków prowadzą działalność gospodarczą. W razie plajty czy
      podobnych kłopotów współmałżonka nie dotknie to tak bardzo pod względem finansowym
    • triss_merigold6 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 12:12
      Ponieważ jestem zimną realistką zawsze będąc w związku biorę pod
      uwagę ryzyko jego rozpadu. Z finansowej naiwności wyleczyłam się
      gdzieś koło dwudziestego roku życia a minimum finansowej
      niezalezności od panów zachowywałam zawsze. O tyle łatwiej, że
      (dziękuję dziadku!) mam własne mieszkanie, które nigdy nie wchodziło
      w skład jakiejś wspólnoty. Jestem zbyt paranoidalna by mieć wspólne
      konto z jakimkolwiek facetem - chętnie pokryję domowe wydatki,
      dołożę lub fundnę ekstrasy ale żeby tak wspolne konto to nienienie.
      Gdybym budowała z kimś dom to zabezpieczyłabym się notarialnie
      określając wysokość wkładu... no i nigdy na cudzej ziemi.wink
      Mam swoje powody.D
    • jaad Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 12:27
      Nie. I tak. Nie, bo zawierając małżeństwo nie zakładam, że się kiedyś rozwiodę, bo byłoby to głupie, chyba, że jest to małżeństwo, którego celem jest coś bardziej pragmatycznego niż bycie razem. Tak, bo rozsądek dyktuje, że pomimo najlepszych intencji dziś, nikt nie wie jak się sprawy ułożą za 5, 10, 20 lat. Bo może się coś zdarzyć na tyle ważnego, że zaburzy priorytety, albo co innego się zwyczajnie wypali lub utopi w maraźmie. Bywa. Dlatego uważam, że nie powinno się przysięgać że do śmierci itd. Bo to nieuczciwe zwyczajnie jest, ale to już zupełnie inna bajka...
      • triss_merigold6 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 12:44
        Istnieją również śluby w USC, chciałam zauważyc, że nie ma przymusu
        składania przysięgi. Zresztą przysięgę można złożyć jak ktoś ma
        ciśnienie a rozwiązania notarialne to inna bajka.
        • paprochy Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 15:19
          Tak, biorę pod uwagę, zarówno rozwód, jak i różne przypadki losowe.
          Od kiedy mam dzieci, od kiedy dorosłam na tyle, by zdawać sobie
          sprawę, że życie jest życiem, a każde szczęście ma swój koniec.
          • tosina Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 15:53
            Zyjac z moim mezem, przy moim mezu jak kto woli nie biore pod uwage
            rozwodu. Zyje tak jakbysmy mieli sie przy sobie zestarzec. Inie
            wyobrazam sobie inaczej.Jednoczesnie wiem ze zycie pisze rozne
            scenariusz i roznie moze byc ale czy mam za mało klopotow by brac
            sobie na glowe jakies wyimaginowane troski o to co by bylo gdybysmy
            mieli sie rozwiesc? Gdyby czlowiek wiedzial ze sie przewroci to by
            sie polozyl wiec spoko co bedzie to bedzie.."pozniej o tym pomysle"
      • titta Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 28.11.07, 14:57
        ??? A czy przypadkiem malzenstwo nie polega wlasnie na tm aby pomoc
        sobie na wzajem przechodzic przez te rozne trudnosci, marazmy itp?
        ale ka "stara panna" jestem, wiec skad mam wiedziec? (choc w mojej
        rodzinie rozwodw - poza jenym - nie ma, dziadkowie po 65 lat z soba
        zyli i dalej sie kochochali). Wydaje mi sie ze ludzie z takim
        podejsciem po proztu z gory sa skazani na porazke, bo wiadomo, ze
        trudne momenty na pewno beda.
        Co do podzialu majatku, istotne moze to byc jak sie prowadzi
        dzialalnosc gospodarcza, ma sie zawod przy ktorym odpowiada sie
        swoim prywatnym majatkiem (np. notariusz). Roznie bywa tez gdy
        jedno z malzonkow umze (majac dzieci), a drugie zalozy nowa
        rodzine... takich sytuacji tez nie da sie sie wykluczyc.
    • 18_lipcowa1 Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 20:10
      ja mysle realistycznie i wiem ze wszystko w zyciu przydarzyc sie moze
      wiem ze wybralam faceta na poziomie,co to mnie nie wykoleguje
      finansowo ale sprawdzac nie chce
      nie mamy slubu jeszcze, ale juz niedlugo
      i zawsze bede miala osobne konto, swoje oszczednosci
      mieszkanie jest jego i ustalilismy ze on pokrywa koszty remontu, ja
      kupuje rzeczy tzn ruchome
      kochamy sie ale oboje przeszlismy rozstania i podzial rzeczy i wiemy
      ze lepiej tak mimo iz rozstania nie planujemy
      i zyjemy tak ze wszystkie rachunki po pol, kazdy ma swoje konto i
      swoje pieniadze, a jakiekolwiek wieksze wydatki sa po pol, a jesli
      nie, to placimy kartami i mam w banku zawsze potwierdzenie kto to
      kupil, kto zaplacil
      jakos tak bezpieczniej mi z tym
    • johnnysixcannons Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 20.11.07, 21:54
      Statystyki sa smutne.Co któres tam małzeństwo sie rozpada,część par
      żyje na kocią łapę.Puki nie ma dzieci,to wszystko jest OK.To jest
      jak kontrakt finansowy.Ale z dzieckami to już nie tak prosto.Majątek
      się podzieli,przescieradło od biedy też.
      Dzieci problemy dorosłych nie obchodzą.Dorosłość polega na braniu
      odpowiedzialności za swoje czyny.Rodzina powinna być rodziną,koniec
      kropka.u nas nie było intercyzy,mamy wspólne rachunki.
      • miacasa Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 21.11.07, 14:51
        statystyki są i smutne i przygnębiające, my żyjąc razem rozwód bierzemy pod
        uwagą ale tak, by nie stał się on naszym udziałem, staramy się nie tworzyć
        sytuacji, które wymusiłyby takie rozwiązanie i w obliczu dramatu jakim byłby dla
        nas rozpad naszej rodziny, względy majątkowe zajmują tu marginalne miejsce
    • joannach Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 26.11.07, 19:39
      Niby nikt nie mysli o rozwodzie biorac slub, ale rzeczywistosc jest
      taka, ze prawie polowa z tych par sie rozwiedzie.

      A ile z nich zostaje razem, wlasnie dlatego, ze sie nie
      zabezpieczyli finansowo? Ze podzial majatku, firmy, domu itp bylby
      zbyt skomplikowany i drogi?

      Romantyczny idealizm mozna sobie szybko wybic z glowy jak sie widzi
      pare kiedys kochajacych sie ludzi, walczacych o kase i gotowych na
      kazde swinstwo by druga osoba dostala mniej.
      Kwestia logicznego wyboru.
      • titta Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 28.11.07, 15:02
        Ja bym sie tylko zapytala czy rzecywiscie sie kiedys kochali, bo nie
        kazdy potrafi kochac (druga osobe, bo siebie samego to juz troche
        latwiej przychodzi).
    • xiv Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 28.11.07, 18:28

      Śmiesznie to wszytko się czyta. Myśmy mieli wspólnotę majątkową
      zanim się pobraliśmy - może dlatego, że niewiele mieliśmy, a wtedy
      jest łatwiej się dzielić.

      Natomiast brać ślub z założeniem, że trzeba się będzie podzielić
      majątkiem? To już jest żałosne.
    • crazyrabbit Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 04.12.07, 22:37
      Przez kilka pierwszych lat małżeństwa nie brałam pod uwagę , że
      kiedyś się rozstaniemy. Potem.... no cóż... rozwiodłam się...

      Zaczynam wszystko od początku. Wyprowadziłam się razem z dzieckiem ,
      zabierając nasze ubrania i kilka garów. Mam służbowe auto , kompa ,
      telefon , sama utrzymuje siebie i Młodą bo on płaci jakieś śmieszne
      alimenty. A on sobie żyje w spokoju , teraz widać ile naprawdę
      zarabia w tzw. szarej strefie.

      Pewnie następnym razem będę mądrzejsza. O ile będzie "następny
      raz"...

      Pozdrawiam e-tatusiów. Miło się Was czyta smile
    • mama-ola Re: Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ?? 05.12.07, 11:28
      > Czy żyjąc razem bierzecie pod uwagę rozwód ??

      My nie smile Mam zamiar zestarzeć przy moim ukochanym mężu, i on przy
      mnie też smile
      Znam jednak przypadek, kiedy to żona w tajemnicy przed rodziną
      założyła sobie dodatkowe konto i co m-c przelewała tam stałą kwotę
      ze swojej pensji, niezauważalną w budżecie rodziny*. To było z
      intencją: "gdyby zrobiło się już naprawdę źle, to..."
      Ostatecznie nie zrobiło się tak naprawdę źle i po latach kupiła
      córce za te pieniądze kawalerkę wink
      Zawsze sobie myślałam, że wezmę z niej przykład, jak już będę miała
      swoje małżeństwo. Ale nie robię tego. To by było świństwo wobec
      mojego męża (tam uważam), gdybym miała coś na boku, za jego plecami,
      z intencją, że jakby co, to ci pokażę za swoje. Moje intencje są - w
      małżeństwie po grób smile

      * Ciekawe, ile teraz taka żona musiałaby odkładać, żeby było to
      niezauważalne w budżecie rodziny. U mnie byłoby to pewnie z 200 zł.
      200 zł x 20 lat = 48 tys. Kawalerki i tak by nie dało smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja