Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa

27.11.07, 21:55
Nigdy nie zapomnę smaku Prawdziwej Mlecznej Czekolady z orzechami
laskowymi, którą przywiózł mój ojciec z Libii. Zażerałyśmy te
delicje nocą, z moją siostrą która zwinęła czekolady ze stołu bo nie
mogła poczekać do rana- tyle tego było, że się raczyła nawet ze mną
podzielićsmile Potem były jeszcze pomarańczesmile
Najprzyjemniejsze wspomnienia mam z czasów, gdy mieszkaliśmy u babci-
pachnąca choinka z ręcznie robionymi ozdobami, dużo ludzi na
kolacji wigilijnej, wszyscy zadowoleni, a potem śpiewanie kolęd-
dziadek grał na skrzypcach. Atmosfera jakiej nie było już nigdy po
przeprowadzce do naszego domu.
Ale żeby nie było tak słodko, to pamiętam także moje pierwsze
wielkie rozczarowanie prezentem- wymarzyłam sobie cudną lalkę, a
dostałam bluzeczkę w paski- taką samą jaką dostała moja siostrasmile)-
moja mama to mistrzyni nietrafionych prezentówbig_grinD



    • johnnysixcannons Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 27.11.07, 23:23
      Toblerone!Pamietacie?Cudowne trójkąciki.I jeszcze lody bananowe W
      Trieście w 1988roku przed wojną.U Nas było siermiężnie,a tam Europa
      lody babanowe smakowały bananami jak cholera.
      Nie miałem nigdy niechcianych prezentów.Może tylko rodzina żony
      dopiero po kilku latach zauważyli,że mam całą półkę wody po goleniu
      któręj mało używam.
      • egon26 Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 28.11.07, 00:01
        johnnysixcannons napisał:
        > Może tylko rodzina żony
        > dopiero po kilku latach zauważyli,że mam całą półkę wody po goleniu
        > któręj mało używam.

        ;DDDDDDDDDDDD
        Teściowa mojej żony ma *talnet* do prezentów tak jak mój skarbek piszewink
        Ale nie o tym. Jak święta to święta, wy pewnie jeszcze nie w nastroju a nas
        znowu zasypało, więc i nastrój świąteczny się nam udziela, mam też ambicje by
        malca kolędy jakiejś nauczyć - więc już ich słuchamy.
        Święta w moim życiu podzieliłbym na 3 fazy. Pierwsza były to święta z ojcem i
        całą jego rodziną w domu rodzinnym. I to był koszmar: dziadki były stare i
        ogólnie obce, jedna ciotka- stara panna która głównie przygotowywał te święta
        zawsze była wkur..ona i nie wiadomo było czy można się odezwać. Ubierali nas w
        jakieś ohydne spodnie w kantke, koszule i na to swetry. I zawsze o ten ubiór
        były wojny bo kuzyni z Krakowa przyjeżdżali na luzie a my jak te ciołki ze wsiwink
        Druga faza to po rozwodzie: już luźno wesoło z dziadkiem ale bez ojca choć to
        nie był problem. Problemem było to że z roku na rok te święta miały jakoś mniej
        mocy w sobie, człowiek stawał się starszy i brakowało tej dziecinności w tym
        wszystkim.
        Trzecia faza to święta już z dziećmi w naszej rodzinie, na początku tylko z
        bratanicą w zeszłym roku już z naszym synem i znowu oprócz zwykłego obżarstwa
        jest w tym coraz więcej magii smile
        Jedna ze świątecznych potraw w naszej rodzinie są kotleciki z ziemniaków i to
        był kiedyś smak tylko świąt bo nigdy się ich nie robiło poza wigilią. Aż tu
        kiedyś moja żona zrobiła mi takie *byle co na obiad* bo nie miała czasu na nic
        więcej. I to były właśnie te kotleciki - były pyszne, ale zabiła skojarzenie
        tego smaku z wigiliąwink Jak poczuje kiedyś w domu kompot z suszonych śliwek to
        uciekam ;DD
        • znikad Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 28.11.07, 19:13
          Gdy bylem maly mama wysyala nas z ojcem wyrzucic smiecie albo po
          jakis ostatni drobiazg do sklepu kiedy juz sie sciemnialo. I wtedy
          ON zawsze przychodzil. Przynosil choinke juz ubrana i ukladal
          prezenty pod choinka. Zawsze bylem taki zawiedziony, ze mi sie GO
          nie udalo spotkac. Do dzis zaluje smile
          Pamietam tez dyskusje juz na studiach kto u kogo przynosi prezenty
          pod choinke. U mnie w domu pod choinke prezenty przynosil Aniolek, u
          kolegow spod Rzeszowa Swiety Jozef a u tych spod Poznania niejaki
          Gwiazdor - bardzo tajemnicza postac wink) Byli tez tacy, ktorzy
          twierdzili, ze to Swiety Mikolaj ale to jest trudne do udowodnienia,
          bo skoro przychodzi 6 grudnia to watpliwym jest zeby Mu sie chcialo
          fatygowac jeszcze raz 24. Stary jest smile
          Cheers
      • johnnysixcannons Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 28.11.07, 22:47
        A konkretnie niesympatyczne wspomnienie,które do tej pory powoduje u
        mnie zgrzyt.Podwójna wigilia.To znaczy najpierw z matką potem u
        babci z ojcem.Dwa razy wiecej prezentów,ale na ch. mi te prezenty w
        szarpanej atmosferze.Do tej pory się to za mna ciągnie.Spróbuje
        odbudowac świąteczna atmosferę w nasym domu.
    • adellante1 Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 28.11.07, 19:56
      Nigdy nie zapomnę atmosfery Świąt w domu rodzinnym. Zwłaszcza po
      śmierci ojca. Ten wspaniały spokój kiedy matka mówiła że u nas nie
      ma świąt bo ona ma gdzieś takie głupoty i zbedne szopki.
      Kilkanaście lat później sobie wydumała ze jednak beda Święta a
      dzieci powinny na nich być. Nie dziękuje...smile))
      Oby nikt nigdy nie musiał zaznac takich swiąt.
    • xiv Re: Świąteczne wspomnienia z dzieciństwa 28.11.07, 23:03

      Z jedzenia - piernikowe mikołaje z lukrową brodą i oczami z rodzynek, pieczone przez Babcię, teraz rolę "mikołajkowego" przejęła moja ciotka

      Natomiast najfajniejsza jest atmosfera w domu, gdyż zjeżdża się cała rodzina - od dwunastu do dwudziestu osób... najstarsze dziecko przebiera się za Mikołaja, ale prezenty i deser (kutia) jest dopiero po zakolędowaniu, czyli śpiewaniu kolęd. Dziadek niestety już nie wyciąga skrzypiec, ale ojciec jeszcze coś tam na harmoszce wywinie. A że zawsze trochę fałszu w tym było, to było jeszcze weselej.
Pełna wersja