Obojętność

    • rock73 Re: Obojętność 14.12.07, 19:43
      Nie wiem, czy post oneraza to prowokacja, ale ja mam podobny problem. Z paroma
      szczegółami różnicy, np. kwestie finansowe są mi jeszcze bardziej obojętne niż
      dziecko, więc te fragmenty można w moim przypadku pominąć. Co mi poradzicie?
      Obelgi i wyrazy współczucia możecie sobie darować, już je widziałem. Pani
      Justyna Dąbrowska zadała ciekawe pytania, niestety trudne do odpowiedzenia, a
      nawet jak znajdę odpowiedzi, to nie wiadomo co z nimi dalej zrobić. Chyba nie
      powinny się znaleźć na forum. Zresztą Pani też nie oferuje wiele poza
      współczuciem. Pewnie Pani wie to lepiej ode mnie, ale napiszę, żeby było wiadomo
      o co chodzi: my, mężczyźni, potrzebujemy dostać rozwiązanie problemu, a nie
      współczucie i zrozumienie.
      • triss_merigold6 To cudnie 14.12.07, 20:30
        To cudnie, że mężczyźni potrzebują dostać rozwiązanie problemu.
        Tyle, że rodzicielstwo to nie silnik, puzzle czy lego gdzie jak
        wszystko dopasujesz to trybi.
        Chcesz rozwiązań? Proszę:
        - rozwód, alimenty, zrzeczenie się praw rodzicielskich i zero
        kontaktu z potomkiem
        - zaciśnięcie zębów i trwanie w nadziei na lepszą przyszłość bez
        cienia pracy nad sobą
        - wizyta u przytomnego psychologa i spokojne przedstawienie stanu
        uczuć + ewetualnie dłuższa terapia
        - poszukanie w tej codziennej monotonnej obsłudze niemowlaka miłych
        momentów - uśmiechnęło się; złapało za palec; podniosło główkę;
        rozpoznało i ucieszyło etc. czyli postaranie o minimum kontaktu
        emocjonalnego
        - rozmowa z kobietą i prezentacja jej aktualnego podejścia z jakąś
        propozycją na przyszłość
      • ascenth do rock73 14.12.07, 20:31
        To mit, że życie rodzinne jest przeznaczeniem każdego czlowieka. Są ludzie
        samotnicy, ludzie pasjonaci, ludzie aspołeczni itp. - którzy maja inne zadania
        życiowe niż rodzina. Ludzie są generalnie rózni i w zyciu chodzi o to żeby
        odnaleźć swoją drogę. Mit o szczęsliwości i spełnieniu rodzinnym jest promowany,
        żeby ludzie jednak chcieli się poswięcać i budować "najmniejsze komorki
        społecznesmile Struktura nie lubi chaosusmile
      • sineira Re: Obojętność 14.12.07, 21:55
        Myślę, że najlepszą "gotową" radą dla Ciebie będzie to, co napisała wyżej ooxoo:
        "Nie skupiaj się tak na własnych emocjach. Miłość ojca przychodzi
        powoli, z czasem - to naturalne. Nie przejmuj się tym, że na razie
        nie reagujesz entuzjazmem na dziecko. Raczej pomóż żonie - pomóż jej
        poczuć się na nowo kobietą, do czego potrzebny jest między innymi
        odpoczynek i troszeczkę adoracji. Uwierz, że ona tego potrzebuje, i
        że jest zmęczona po ciąży, porodzie i połogu."

        W skrócie - postaraj się jakoś przetrwać i pozwól, by czas zrobił swoje.
        Zobaczysz, co się będzie z Tobą działo, gdy pierwszy raz usłyszysz "tata"!
    • jack20 Re: Obojętność 15.12.07, 10:11
      kretyn
      • silverun E-syn do e-taty - uwagi od serca! 15.12.07, 11:27
        Mój tata nie chciał mnie po urodzeniu. Mama sama mnie wychowywała
        i dbała, abym od czasu do czasu spotykał tatę. Ale te spotkania były
        sporadyczne - raz na dwa lata, raz na trzy lata (podczas wakacji),
        najdłuższa przerwa była 4-letnia. Tylko i wyłącznie dzięki mojej
        mamie tata wiedział, jak wyglądam i jaki to jestem wspaniały.
        Ale on był "zimny", nie miał dla mnie żadnych uczuć. Mamę to bardzo
        bolało, mnie nie, bo to był dla mnie obcy facet. Lubiłem jeździć
        do niego na wakacje (mieszkamy dość daleko od siebie), ale po
        wakacjach nie tęskniłem i nigdy nie pytałem, kiedy znowu zobaczę
        tatę.
        Niedługo sam będę ojcem. I bedę kochał nasze dziecko całym sercem
        i był przy nim 24 godziny na dobę. I doczekałem tej chwili, kiedy
        mój tata bardzo chciałby ze mną mieszkać i być moim prawdziwym tatą.
        Za późno tato, za późno ... Nie wybaczę Ci nigdy, że mnie nie chciałeś i tak
        bardzo skrzywdziłeś mamę. A przecież bardzo ją
        kochałeś i kochasz do dzisiaj. Nie ożeniłeś się i los Ci przygotował to, na co
        zasłużyłeś - jesteś sam i nikt nie żywi do Ciebie żadnych uczuć. A ja swoje
        uczucia przeleję na dziecko. Mam nadzieję, że to będzie syn i będę dla niego
        prawdziwym, stuprocentowym tatą.
        I tego Wam wszystkim życzę.
        • oktawianc Re: E-syn do e-taty - uwagi od serca! 16.12.07, 01:04
          Chyba bardzo młodym człowiekiem jesteś... Takim gniewnym... Ja też wychowałem
          się bez ojca. Żal mi tego, ale skoro on nie czuł chęci być moim ojcem, to gdyby
          się zmusił, pewnie nic dobrego by z tego nie wynikło.
          Piszesz, że będziesz kochającym ojcem, ale poczekaj na to co będziesz czuł.
          Uczuć nie da się przewidzieć....
    • amero Niestety 15.12.07, 11:45
      Niestety myślę że jesteś kolego przypadkiem beznadziejnym. ja
      równiez gdy żona była w ciąży miewałem różne myśli, na studiach
      byłem bawidamkiem i imprezowiczem i zostałem z tego świata oderwany
      granatem.. Pamiętam też uczucie przerażenia odpowiedzialnością i
      niepewność gdy połozono mi moja nowonarodzona córkę na rękach... Ale
      pamiętam też jedna rzecz która tu jest najważniejsza i której ci
      brakuje, a nie da się jej wyćwiczyć. Pamiętam uderzenie wrecz
      bezgranicznej miłości do tego maluszka. Pamiętam że sam nawet byłem
      tym zaskoczony.. To jest kolego FUNDAMENT na którymmożna zbudować
      wszystko .. i tego u ciebie nie ma..
      Dziś moja córka ma 9 lat, no i mam jeszcze 2 letniego synka i jak go
      widzę to po prostu umieram tysiac razy... kiedy ogladam mecze to
      ubieram go w szalik a on biega i krzyczy : " Polska! ", choć nie do
      końca jeszcze wie o co chodzi.. Dla takich chwil warto żyć..
      strasznie ci współczuję..
      • nieobojetna Re: Niestety 15.12.07, 13:40
        A ja myśle, że bardzo duzo tego typu przypadków rodzi sie z nacisków
        społeczeństwa na posiadanie potomka oraz na wiele innych społecznych
        zachowań. Ulegamy im, a potem jesteśmy nieszczęśliwi.Ktoś mądry
        powiedział, że "Jedni potrzebuja do szczęscia tego czego inni muszą
        unikać" Ktoś jest szczęśliwy w głuszy nie widujac ludzi ani
        cywilizacji, a ktoś w na 8 tysięczniku, inny w mieście itp. A co
        zrobić jak już sie ma problem. Spróbować chyba nikogo nie
        skrzywdzić, no i powidzieć b skoro powiedziało sie a. Radziłabym
        poczekać na "rozwój uczuć" może zrodzi sie jakaś nic porozumienia
        jak dziecko podrosnie.
        • olejowy.bogacz Re: Niestety, no niestety 15.12.07, 15:10
          No to wyrosnie nastepny nieszczesnik, nieudacznik, moze przestepca,
          co rodzica zadowolic nie umie. A potem sie dziwia, ze dzieci cpaja,
          masakruja, kradna, olewaja, nie kochaja ich i siebie. Jak ty nic nie
          rozumiesz, jak ty nie wiesz, co to znaczy nie kochac.... Proste jak
          konstrukcja cepa, a widzisz, trudne. On(autor) na moj komentarz
          wczesniej napisal: ze nikogo ani niczego obciazac za to co przezywa
          nie bedzie, terapia tez zalozyl, ze nie pomoze. Jasne jak slonce.
          koniecmilczenia.pl/art/8amwyj.html poczytaj mamo i tatosmile
          • ledzeppelin3 Re: Niestety, no niestety 15.12.07, 16:04
            Ty, autor wątku, przeczytaj se dwie książki, kochać bachóra może Cię
            nie nauczą, ale dają do myślenia i pozwalają na pracę nad sobą
            (przede wszystkim uczą własciwego osądu własnych uczuć i dlaczego
            tak czujesz, a nie inaczej)- jedna to "Nietoksyczne rodzicielstwo"
            Roberta Firestona, druga to (hehe) "Toksyczni rodzice" Susan
            Forward, dają do myślenia
            Jak zakładasz taki wątek, to znaczy że obecny stan rzeczy Ci
            przeszkadza i obyś szedł tym tropem
            • oneraz Re: Niestety, no niestety 15.12.07, 18:40

              Jeszcze raz dziekuje za wszystkie wypowiedzi. Niektore opinie i
              sugestie brzmia dla mnie - w swietle tego co napisalem - dziwnie,
              ale byc moze ich autorzy nie przeczytali wszystkich moich postow
              (albo niejasno sie w nich wyrazilem i zostalem zle zrozumiany). Nie
              bede z niczym polemizowal, bo najwazniejsze rzeczy juz chyba zostaly
              napisane.

              Rozmawialem z psychologiem. Nasza rozmowa wygladala tak ze ja mu
              powiedzialem co ze mna nie tak i skad sie u mnie prawdopodobnie
              wziely takie a nie inne postawy, a on mi przyznawal racje.
              Powiedzial mi jedna jedna rzecz z ktorej sobie nie zdawalem sprawy,
              a ktora z nadejsciem dziecka stala sie niemozliwa do utrzymania. Nie
              chce mowic jaka.

              Myslalem jaki bylby scenariusz "minimum strat", w ktorym jak
              najmniej osob by ucierpialo. Wyszlo mi ze tao taki w ktorym
              wszystkie straty biore na siebie.
              • shamsa Re: Niestety, no niestety 16.12.07, 00:01
                szkoda, ze nie chcesz tego powiedziec (o ile jestes tu anonimowy), nauczylibysmy
                się czegos.

                tak czy inaczej, powodzenia Tobie i twojej rodzinie
              • jorad67 to typowy przemijający stan ojca małego dziecka 16.12.07, 07:25
                Większość świeżo upieczonych tatusiów to przeżywa. może nie w tak ostrej formie
                ale podobne myśli ma większość ojców, którym pojawienie się dziecka
                poprzestawiało życie. Po prostu na razie frustracje i problemy związane z
                obsługą dziecka, gorsze kontakty z żoną, kiepski seks, zmęczenie was obojga
                przesłaniają ci radość, przyjemność, satysfakcję, zadowolenie i dumę z dziecka,
                ale to przejściowe, bo z każdym miesiącem dziecko będzie większe, bardziej
                "ludzkie", bardziej kontaktowe, i choć problemów wcale nie będzie mnie, to się
                jednak przyzwyczaisz i zaczniesz też dostrzegać lepsze strony, także relacje z
                żoną się poprawią jak przestanie być zaaferowaną młodą matką i przypomni sobie z
                czasem, że jest też kobietą i żoną. Uwierz, wiekszość par to przechodzi i
                większość ojców jednak uczy się z czasem kochać swoje dzieci mimo trudnych
                początków. Za rok pewnie ty też będziesz śmiał się z tego co tu napisałeś a
                twoje dziecko będzie łazić po tobie i ciągnąć cię za ucho ...
    • plagiat0r Problemem jest mentalnosc ogółu oraz Polskie prawo 16.12.07, 02:14
      Zabawne, każdy snuje swoje teorie - że dorosłe dziecko alkoholika, ze niedojrzaly emocjonalnie, itd itp. brednie.

      Pewna dość znaczna część forumowiczów nie może zrozumieć, ze nie każdy jest stworzony do ojcostwa. Niektórzy zwyczajnie wiedzą, ze nigdy nie chcą mieć potomka. Wolą swoje ciężko zarobione pieniądze wydawać na swoje potrzeby. To takie proste. Koniec tematu. Ja tez się do nich zaliczam.

      Więc, dlaczego tym ludziom "przytraifa" się wpadka? Dlaczego, pomimo że nie chcą i nigdy nie chcieli - mają potomka? Ponieważ "system" nie pozwala na leglaną wazektomię. Bo zabieg przeprowadzają "na granicy prawa" lekarz który, w imię tego ze łamie prawo, wymysla sobie dodatkowe warunki - ze pacjent ma byc > 30 i posiadać potomka. Błędne koło - "bo jako facet mozesz wykonac wazektomie ALE jak bedziesz mial potomka. Tylko że Twoim naczelnym celem na początku bylo nie mieć go nigdy."

      W rozmowach w toku pewnego razu byla kobieta która wykonała N aborcji. Liczba N jest większa niż trzy, ale nie znam górnej granicy. Dlaczego to robiła? Bo nie chciała zostać matką. Koniec końców nigdy nie urodziła bo nie chciała byc matką. I dalej nie chce nia być. Dlaczego o tym wspominam? Bo KOBIETA ma wybór. może usunąć albo urodzić. a NAS facetów nikt sie nie pyta o zdanie i z nim się nie liczy. Nawet nie możemy sobie legalnie podwiązać nasieniowodów we własnym kraju. Kobiety łapia nas na dziecko i nie mamy wyboru - albo żeniaczka i wychowujemy, albo placimy horrendalne sumy.

      I pomysleć, ze gdyby nie chory system prawny, wszyscy którzy nie chcą być tak "złapani przez życie (a konkretnie przez kobety)" mogli by sie zabezpieczyć. Definitywnie i skutecznie.

      Ale nie. W Polsce Katolandii sie nie da. Facet ma byc plodny nawet jelsi nie chcet. Facet ma sie leczyc bo jest niedojrzaly, bo w dziecinstwie go skrzywdzono, bo ojciec alkoholik. Facet ma wychowywac dziecko albo bulic alimenty, które sąd wymierza dośc surowe. Dziecko ma byc nieszczesliwe i skrzywdzone aby Ci sami psychologowie na nim jeszcze zarobili...

      • tangerka Facet tez ma wybór 16.12.07, 07:12
        Może nie uprawiać seksu z kobietami, może korzystać tylko z usług prostytutek,
        może wreszcie sam zawsze dbać o zabezpieczenie i nie opowiadać potem, że został
        "złapany na dziecko", bo z nieba ono nie spadło, do gwałtu na tobie chyba też
        nie, więc co to za brednie o braku wyboru? A co do presji społecznej na
        posiadanie dziecko to bez przesady, już nie dzisiaj, w dobie konkubinatów,
        małżeństw zawieranych po 30-stce, niskiego przyrostu naturalnego, rodzin dwa +
        pies?
        I ostrożnie z tą wazektomią, obostrzenia są słuszne, może dziś w to nie
        wierzysz, ale możesz jeszcze zechcieć mieć dziecko - kiedyś, za parę lat, jak
        się trochę zestarzejesz, pożyjesz i zrozumiesz, przemyslisz i zmieni ci się
        optyka patrzenia na świat - może jeszcze przyda ci się ta możliwość?
        • menhir2 Re: 16.12.07, 10:02
          tangerka napisał:

          > Może nie uprawiać seksu z kobietami, może korzystać tylko z usług prostytutek,

          Nie uprawiać seksu z kobietami ?? A z kim ? Z kotem??? Porada o prostytutkach
          też świadczy o Twojej przenikliwosci emocjonalnej. Ktoś kto nie chce mieć dzieci
          nie musi być wcale samotnikiem. Czy celem zwiazku z kobieta jest wyłącznie
          dziecko? Tym samym sprowadzasz kobiety do roli inkubatorów , na co tak bardzo
          kobiety się oburzają. W takim razie kobiety, które z różnych względów nie moga
          mieć dzieci powiiny sie zamknąć w klasztorze?
        • ascenth Re: Facet tez ma wybór- no nie wiem... 16.12.07, 10:15
          Różnie z tym wyborem bywa... Powszechnie wiadomo , że czasem kobiety z
          premedytacją wykorzystują sytuację. Sama mam dwie kolezanki, które ubolewały nad
          zbyt przeciagającym sie "romansem" bez konkretnych "planów na przyszłość".
          Postanowiły zajść w ciążę i tak sie też stało. Nie wiem jakie odczucia mieli
          młodzi mężowie, ale ja w ich sytuacji nie czułabym sie komfortowo. To troche tak
          jakby, mój partner nalegajac na drugie dziecko schował mi tabletki
          antykoncepcyjne czy oszukał mnie w jakiś inny sposób. KOSZMAR!!!
          Facet który ma minimum przyzwoitości , nie porzuci kobiety w ciązy,
          przekreślając w ten sposób szanse na podjecie w pełni świadomej decyzji czy chce
          spędzic zycie akurat z ta kobietą.
        • plagiat0r Re: Facet tez ma wybór 16.12.07, 15:52
          > Może nie uprawiać seksu z kobietami, może korzystać tylko z usług prostytutek,
          > może wreszcie sam zawsze dbać o zabezpieczenie i nie opowiadać potem, że został
          > "złapany na dziecko", bo z nieba ono nie spadło, do gwałtu na tobie chyba też
          > nie, więc co to za brednie o braku wyboru?

          Oczywiscie. Moze isc do burdelu albo moze rucach dmuchana lale. Ale moze rownie dobrze porzucic matke dziecka (oraz dziecko), spakowac walizke i wyjechac pierwszym lepszym samolotem np. do NY, Miami, Sydney, uchylajac sie placenia alimentów do konca zycia i zapominajac o sprawie.


          > A co do presji społecznej na
          > posiadanie dziecko to bez przesady, już nie dzisiaj, w dobie konkubinatów,
          > małżeństw zawieranych po 30-stce, niskiego przyrostu naturalnego, rodzin dwa +
          > pies?

          Presja spoleczna jest taka - facet ma byc plodny i ma miec potomka, inaczej jest nieudacznikiem. Skoro jego ktos urodzil i wychowal, on jest winny uczynic to samo. Nie wolno mu sie ubezplodnic, nie wolno mu wybierac. Zrobil - jest skazany. Nikt nie dochodzi, z czyjej winy "nastapila wpadka".

          > I ostrożnie z tą wazektomią, obostrzenia są słuszne, może dziś w to nie
          > wierzysz, ale możesz jeszcze zechcieć mieć dziecko - kiedyś, za parę lat, jak
          > się trochę zestarzejesz, pożyjesz i zrozumiesz, przemyslisz i zmieni ci się
          > optyka patrzenia na świat - może jeszcze przyda ci się ta możliwość?

          Dla kogos kto nie chce zakladac rodziny, placenie alimentow przez 24 lata (trzeba liczyc studia) to zmarnowane zycie. Strata czasu i pieniedzy. I gleboki zal. Niektorzy zwyczajnie sa pewni - a jak komus sie odwidzi, domy dziecka sa pelne. Moze zaadoptowac.
      • alba.alba Re: Problemem jest mentalnosc ogółu oraz Polskie 16.12.07, 13:32
        Plagiat0r, zgadzam się w całej rozciągłości. Wysłacie autora wątku do różnych terapeutów, a według mnie on jest całkiem normalny. Po prostu jego zmuszono do tego, czego nie chciał, czyli posiadania dziecka. Przypuszczam, że jego żona niby brała tabletki, a jednak zapominała je brać i dlatego. Przecież każdy normalny człowiek zmuszony do czegoś czego nie chce jest zdenerwowany. To tak jakby, np. ktoś was zmuszał do wykonywania zawodu np. akwizytora, którego nie chcieliście i nie chcecie. I tłumaczył wam - bądźcie akwizytorami, może to kiedyś polubicie, a jak nie - to idźcie do terapeuty. Posłużyłam się takim przykładem, żeby wam to wytłumaczyć "jak krowie na granicy".
      • alba.alba Re: Problemem jest mentalnosc ogółu oraz Polskie 16.12.07, 13:57
        Podobno naukowcy pracują nad pigułką antykoncepcyjną dla mężczyzn. Oni przynajmniej będą je brali naprawdę, a nie "na niby" tak jak teraz część kobiet. Autorowi wątku to już w niczym nie pomoże, niestety, ale zapewne 90% populacji mężczyzn odzyska spokój wewnętrzny dzięki temu wynalazkowi.
        • ab554 Re: Problemem jest mentalnosc ogółu oraz Polskie 16.12.07, 21:24
          O Jezu , to juz po nas - ludzkosc wymrze jak nic.
          • alba.alba Re: Problemem jest mentalnosc ogółu oraz Polskie 16.12.07, 22:37
            Na pewno wówczas spadnie przyrost naturalny, bo przecież strasznie dużo dzieci rodzi się w wyniku wpadek prowokowanych przez kobiety, niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja