szeklam
19.12.07, 22:54
Dwa miesiące temu wybrałem się na wesele koleżanki. Dla przyjezdnych
z daleka był hotel i zagwarantowany nocleg. Pojechałem sam, bez
dziewczyny. Dzidka nie chciała jechać, ja obiecałem, że będę, takim
znajomościom się nie odmawia. Pojechałem z inną zaproszoną
koleżanką. Wesele jak to wesele, morze alkoholu i zabawa. Od 20 do 4
nad ranem pijąc równymi pięćdziesiątkami uwaliłem się jak świnia.
Noc spędziłem z dziewczyną, z którą pojechałem na wesele. Nikt nie
uwierzy mi, że było to tylko kilka całusów i kilka dotknięć, że nic
poważnego się nie stało. Rano oprócz kaca miałem jeszcze moralniaka.
Nie dobrze mi się robi na samą myśl o tym, że to zrobiłem Wypadkowa
dużej dawki alkoholu i okazji. Nic więcej. No, ale stało się. Nie
ciągnąłem tego. Marzyłem, aby cofnąć czas i zapomnieć o tym.
Napisałem do niej mejla żeby nie poczuła się wykorzystana. Napisałem
miło i ładnie żeby poprawić jej nastrój. Ona też tego żałowała. Tego
mejla kilka dni temu znalazła moja dziewczyna, przeglądając moją
skrzynkę, której niechcący nie wylogowałem. Awantura była nie z tej
ziemi. Musiałem się wyprowadzić.
Mamy 33 miesięcznego synka, nie mamy ślubu. Kocham ich nad życie.
Chcę do nich wrócić, bo oni są moim domem. Na choince chciałem
zawiesić zaręczynowy pierścionek i poprosić o rękę… Co mam zrobić?
Mam szansę się wytłumaczyć? Co robić, aby mi wybaczyła… Jak odkupić
swoją winę? Co zrobić, aby dostać szansę?