Panikary :-)

03.02.08, 19:58
Chłopy , czy wasze żonki są takowymi ? smile
Moja małża wielokrotnie udowodniła , że z byle powodu trzęsie się.
Przykład 1.
Moje zsabawy z córą bywają często zapaśnicze , ale według mojego
rozeznania bezpieczne smile .Krzyk.
2.Wjeżdża autem do innego miasta , wyprzedza inny sam. widzę jak
pocą się jej ręce smile
Przestała zemną żeglować , bo boi się przechyłów. ( przechyły są
takie cudne smile)).)
Podkłada do kominka jak aptekarz bo nie daj Boże za mocno się
rozgrzeje smile.? Przykładów mam bez liku ale szkoda prądu winkPzdr.
    • egon26 Re: Panikary :-) 03.02.08, 22:18
      Pocące się dłonie to może być taka przypadłość, z czasów dzieciństwa pamiętam
      jak graliśmy z dziećmi na atari. I było kilka takich po których dżojstik zawsze
      trzeba było wycierać;D A chyba nie były spanikowane - bardziej podnieconewink To
      teraz już wiesz co jeszcze podnieca twoją żonęwink

      A co do mojej?!- bo ja wiem. Raczej nie. Dziś z małym rzucaliśmy śnieżki ze
      skarpy- ja mu robiłem on sobie rzucał, odwróciłem się na chwileczkę do tyłu by
      odpowiedzieć "dzień dobry" przechodzącym ludziom- dosłownie 3 s. Odwróciłem
      głowę z powrotem - dziecka nie ma- ze skarpy wystają nogi ;D Nie wiem skąd tyle
      zwinność we mnie ale skoczyłem, złapałem za nogi i wyciągnąłem. Skarpa była
      niewielka i niezbyt strona, zarośnięta itd, pewnie i tak już się zatrzymał. Ale
      jak opowiedziałem mojej to tylko powiedziała: "no no"wink.
      Choć właśnie sobie przypomniałem że przecież jak dojeżdżamy do domu to na naszej
      "cudownej" drodze w zimie zamyka oczy- oczywiście ja prowadzę- bo stresuje ja
      patrzenie jak nas ślizga a bez ślizgów ciężko by było wyjechaćwink A ostatnio jak
      sama jechała to zrezygnowała z "odcinka górskiego" drogi do domu i musiałem 8
      minut dymać po auto w dół. Tak że pod tym względem czasem panikuje.
      • johnnysixcannons Re: Panikary :-) 03.02.08, 23:14
        Moja nie panikuje(dobrze,żegośc miał haka w pickupie).A mówiłem
        zwolnij jest ślisko...
    • babcia47 Re: Panikary :-) 10.02.08, 14:07
      ktoś w rodzinie musi mieć więcej wyobraźni i czasem "na zimne
      dmuchać". Przy zapasach 1000 razy nic sie nie stanie aż przyjdzie
      ten 1001..mój ukochany ojciec upuścił mnie przypadkiem w
      czasie "zapasów" z wysokości ramion kiedy miałam kilka lat, na
      szczęście poza siniakami nic się nie stało ale słyszy sie o
      historiach kiedy małe dziecko doznaje nieodwracalnych urazów po
      upadku z wersalki..Jezeli chodzi o kobietę + dzieci w samochodzie
      lub na jachcie..tak to juz jest (pisze z własnego doświadczenia), że
      kobieta boi sie wtedy za dwoje, troje..Ja mimo, że jeżdżę dość
      agresywnie i lubię "ostre regacenie" kiedy byłam z dziećmi na
      pokładzie samochodu czy żaglówki..to noga z gazu i zero
      ryzyka..było, że płyneliśmy w niekorzystnych warunkach na tempo, bo
      trzeba było zdać "łódkę" ale w razie wywrotki..ja bym sobie
      poradziła, umiem pływać lub stanełabym na mieczu i poczekała na
      pomoc..a dzieci zamkniete w kabinie w wywróconym jachcie? które
      pierwsze ratować?czy bym zdążyłą? czy udało by sie wyciągnoć obu
      synków? kamizelka by ratowała czy utrudniała ich wyciągnięcie? to
      się panowie nazywa WYOBRAŹNIA..mozna powiedzieć, że
      przeczulenie..ale..Panowie czasem zachowuja się jak rozbrykane
      szczeniaczki..dobrze ich w odpowiedniej chwili przyhamowac
      bo "rozbrykani" tracą konrolę nad sytuacją i kontakt z
      rzeczywistością..a potem się tłumaczą: ja nie chciałem..smile
      • purpurowa_komnata Re: Panikary :-) 01.03.08, 22:24
        I to jest Babcia odpowiedź godna mistrza. Czasami dmuchać na zimne.
        Twierdzę tak od tej pory kiedy zdarzyło mi się w pore zareagować i
        nie dopuścić aby bezmyślny ojciec najechał samochodem na swojego
        ukochanego synka- potem byłaby tylko rozpacz i "nie chciałem" A i
        jeszcze jedno- wcale nie twierdzę,że to mężczyźni są bezmyślni.
        Tylko z reguły mamy tak mają,że częściej zdają sobie sprawę z
        możliwych zagrożeń. A po drugie 10 miesięczny wtedy chłopczyk to nie
        moje dziecko.
        • jaremax Re: Panikary :-) 02.03.08, 19:00
          smile)) no i jak to przeważnie bywa w pewnych dyskusjach - odwrócono
          kota ogonem. Ja miałem na myśli kobiety panikary , nie bezmyślnych
          ogrów czyt. facetów smile
          Do końca swojej śmierci będę obstawał przy opcji - kobitki panikary.
          Może nie ? Dlaczego wrzeszczycie na widok myszy smile)).Pzdr.
          • purpurowa_komnata Re: Panikary :-) 02.03.08, 21:42
            Wiesz co? Ja dopiero w podstawówce dowiedziałam się,że dziewczyny
            podobno boją się myszy. Inaczej samej nigdy by mi to nie przyszło do
            głowy. To nie było odwrócenie kota ogonem- dla jednych durna
            panikara albo panikarz dla innych myśląca o konsekwencjach osoba.
            Oczywiście przeważnie nie ma co przesadzać.
          • babcia47 Re: Panikary :-) 03.03.08, 02:48
            jakich myszy? ja tam myszki lubię...szczurki tez i insze takie żaby
            czy ropuchy..tylko pająki znagła zobaczone budzą we mnie odrazę..ale
            tak miewają i facecismile
          • babcia47 Re: Panikary :-) 04.03.08, 21:12
            no a czego się spodziewałeś? że usłyszysz odpowiedź, bo świat jest
            taki straszny i my się boimy??? nic nie bierze się z
            księżyca..przewaznie to baby są tym elementem, który stabilizuje
            niektóre zachowania..ale znam i stadła gdzie to facet jest tym,
            który dmucha na zimne..bez posądzania o panikarstwo smile))
    • mareklinda Re: Panikary :-) 12.02.08, 13:34
      Moja żoneczka zawsze twardo stąpa po ziemi (no właśnie - po ziemi).
      Gdy pierwszy raz mieliśmy lecieć samolotem uśmiechała się, dziwiła
      dlaczego ja jestem niespokojny... Ale gdy do startu pozostały
      sekundy, wziąłem ja za rękę i poczułem...
      ...że moja dłoń sie wyślizguje. Takich spoconych rąk jeszcze u niej
      nie odnotowałem smile
      • sylwiawkk Re: Panikary :-) 03.03.08, 01:13
        kobiety stają sie panikarami jak pierwszy raz zobaczą dwie kreski na
        tescie
        u nich juz wtedy zaczyna sie odpowiedzialność
        wiem to po sobie
        jakl byłam niezwiazana rodzinnie to nie bałam sie cmentarzy ciemnych
        parków i innych ludzi a teraz to poprostu martwie sie nie tylko o
        siebie a i za dzieci wiec czesto sie zastanawiam co by było gdyby
    • alabama8 Re: Panikary :-) 04.03.08, 09:39
      No panikary, panikary, głupie panikary co zawsze robią z igły -
      widły. Co jest złego w tym żeby dziecko leżące w szpitalu z urazem
      kręgosłupa zabawiac łaskotkami? No co? A baba ma jednak cos
      przeciwko. Albo dlaczego panikara się wscieka jeśli synowi który ma
      od 5 lat alergię na mleko krowie, tata w prezencie przynosi
      kindernisepodzinkę w pysznej mlecznej czekoladzie. Albo dlaczego
      gorączkującego trzylatka nie zaprowadzic do przedszkola skoro on
      chce? Baby to naprawdę z wszystkiego robią wielkie halo! wink
    • ineska2 Re: Panikary :-) 10.03.08, 22:15
      Zabawne jest podejscie mojego meza do tematu panikowania, tzn uwaza,
      ze ja panikuje podczas, gdy wlasnie on sam to robi. Np kiedy szlismy
      na wazna wizyte do gina jeszcze w ciazy ja szlam spokojnie i nic nie
      mowilam, a moj maz caly chodzil i ciagle mi powtarzal "tylko nie
      panikuj!". Kiedy upieram sie, zeby przed dluzsza trasa porzadnie
      zapiac fotelik, a nie polozyc go byle jak uwaza, ze panikuje, ale
      kiedy wyglupiam sie z synkiem i grozi mu uderzenie sie w kanape
      wtedy jest bardzo przejety itp... big_grin ale tez uwaza, ze kobiety to
      panikary...
    • tumoi Re: Panikary :-) 18.03.08, 13:40
      Hm...jak by Ci to powiedzieć...Moja koleżanka pracująca m.in.na
      izbie przyjęc opowiadała nam, że dzieci dostają urazów częściej gdy
      są pod opieką ojców, wujków niż matek lub innych kobiet
      • zawszeewelain3 Re: Panikary :-) 19.03.08, 12:43
        czy kobieta to panikara? chyba nie ,osoba z wiekszą wyobraznią..ale
        czy męzczyzni to panikarze wink..no moje kochanie już przegięlo...
        jestem w ciąży w 25 tyg. i mam niodpartą chęć na sex , zresztą
        zawsze miałam , teraz ku uciesze męża jest troszkę mniejsza..ale ja
        twierdzę sex i orgazm jest najlepszym lekarstwem na
        wszystko..otyłośc,dotlenia,kondycja itp wink i najnormalniej w
        świecie chcę się kochać , to mój mąż panikuje :"że zrobimy jej coś,
        że zgnieciemy ją , że zaszkodzimy ciąży..i kto tu panikuje,,,i taki
        to paradoks,,ze kobieta chce się kochac a męzczyzna jej nie daje bo
        jest panikarzem..wink)))
        • moniowiec Re: Panikary :-) 18.04.08, 23:02
          a to prawda, potwierdzam z tym że mężczyźni traktują kobietę w ciazy jak jajko. dosłownie - mąż powiedział mi ostatnio że boi się że zepsuje skorupkę (mnie) która ma w środku jego dziecko... dlatego nawet boi się mnie przytulać big_grin co do panikar - owszem, dużo kobiet panikuje. jak synek koleżanki sturlał się (asekurowalam go - turlał się po kocu na ziemię) z kanapy to za każdym razem jak maly po coś na kanapie sięgał a ona był atyłem i kątem oka widziała że sie przechyla, to reagowała jakby przynajmiej wrzątkiem miał sie oparzyc - istna nerwica smile ja raczej z tych spokojnych jestem i boje sie (a raczej nie lubię) owadów gryzacych, zaś wszelie myszy, wielkie psy, pająki, robale, żaby są dla mnie ciekawe i niegroźne (nie pozwalam zabijac pająków w domu a mąż ciagle je wytłukuje w tajemnicy przede mną - uważam że coś moze sobie życ obok mnie) big_grin
    • frida.pl Re: Panikary :-) 20.04.08, 11:15
      ja odpowiadam w imieniu swojego mężasmile
      no...jest, głównie z powodu wychowania, ciągle pod kloszem, nie wolno jej było
      nigdzie wyjeżdżać, samej dalej wychodzić, bawić się w "niebezpieczne" zabawy,
      próbować nowego, kąpać się w jeziorze, jeździć rowerem po ulicach, itd. itp.
      niestety często w wychowywaniu dziewczynek rodzice popełniają błąd i wiecznie je
      przed czymś chronią, nie tylko matki ale i ojcowie tak się zachowują

      ale potwierdzam to co już zostało napisane, panikarstwo objawiło się dopiero po
      założeniu rodziny, a dokładnie urodzeniu dziecka, wcześniej ciągle kombinowałam
      i udowadniałam, że właśnie jestem szalona i odważnasmile

      co do zapobiegania "domowym nieszczęściom" to raczej moim zdaniem jest to
      kwestia wyobraźni człowieka i jego doświadczeń a nie płci, ja ze swoim
      małżonkiem raczej się uzupełniamy w tym temacie

      ps. witam się, bo to mój pierwszy post na tym forumsmile)
    • pawel-1977 Re: Panikary :-) 04.07.08, 07:53
      Nie gniewajcie się co niektóre kobiety np. babcia ale zalamalem sie
      czytajac wasze posty.

      Dajesz babcia wywod o wiekszej wyobrazni kobiet i ze dziecko moze
      sobie zrobic to czy tamto robiac cos tam albo ktos wspomnial o
      kregoslupie itp. Sorry ale jadac szybko rowerem ptak moze ci narobic
      na oko i sie zabijesz o drzewo albo jadac samochodem ktos zjedzie na
      drugi pas i po ptakach. JAk mielibysmy w ten sposob podchodzic do
      zycia to musielibysmy dzieci do nogi przywiazac. Choc by nie wiem
      jak pilnowac dziecko i tak sie nie upilnuje, bo nie mozesz przez
      24h/na dobe utzymac czujnosci na najwyzszym poziomie.

      Jaremax zadaje proste pytanie, a kobiety jak zawsze staja murem za
      soba i oczywiscie delikatnie odwracaja kota ogonem. Standard u
      wiekszosci kobiet. Kiedys ojciec mojego przyjaciela fajnie ujal pol
      zartem pol serio sprawe co do kobiet - " Kobiety to jest tasmowa
      robota". Wiem ze ostro naraze sie kobietom ale coz wiele razy
      sprawdzilo sie to powiedzenie.

      A co do panikowania naszych malzonek. W mojej przeraza mnie ze tyle
      czyta forum kobiet. Bardzo czesto jest tam duzo dobrych rad ale tez
      co nie miara innych kobiet panikar np. co do chorob i ich przyczyn.
      Kiedys ostro ja bola brzuch co jakis czas i szukala porady. Dla mnie
      to jest ok ale zamiast samemu tego szukac i katowac sie psychicznie
      moim zdaniem powinno sie isc do lekarza i poddac jakims badaniom.
      Zasiegnac porady 1 czy 2 lekarzy zeby miac przeglad sytuacji. Wiem
      jaka jest sluzba zdrowia i dzisieji lekarze ale na szczescie mam
      ojca w tym fachu a to mocno ulatwia sprawe.


      Najnowszy przyklad. NAsz maly poszedl do laryngologa i lekarz
      stwiedzil ze trzeba mu 3 migdal usunac. No to zona buch do forum i
      sie uprzedzila. Tez wolalbym zalatwic ta sprawe inaczej jesli bylaby
      taka mozliwosc ale ja jakos ufam lekarzom ( bo inaczej to mozna
      zwariowac wszedzie wietrzac niekompetencje) i postanowilismy udac
      sie prywatnie do innego laryngologa i stwierdzil to samo plus
      dodatkowo dopatrzyl sie czegos w uchu (przez migdal) i ze ma za
      krotkie wedzidelko. Moja Zona na upartego nie chiala wyciecia
      migdalu. Oj dlugo by ta sytuacje jeszcze opisywac. Czy wasze zony
      tez tak bezgranicznie ufaja radom z forum ?
      • pawel-1977 Re: Panikary :-) 04.07.08, 07:56
        A i dodam ze w tym strachu przed wycieciel migdalu to chyba nie
        chodzi o sam migdal tylko strach przed narkoza.
      • mozambique Re: Panikary :-) 04.07.08, 12:44
        " Sorry ale jadac szybko rowerem ptak moze ci narobic
        na oko "

        widziałes kiedys ptaka jadącego an rowerze ?
        juz pal lichi szybko czy wolno ?
        • lambert77 Re: Panikary :-) 04.07.08, 12:55
          czepiasz się słówek big_grin i tak wiadomo o co chodzi. Znakomita
          większość kobiet nie może znieść myśli że jej dziecko może się
          przewrócić i stłuc kolano. Ojcowie nie mają tego problemu. Nauczyłem
          już młodego przełazić pod ogrodzeniami wchodzić na schody i drabinki
          a że się przewróci otrze nabije guza. Co go nie zabije uczyni go
          mocniejszym. Moja teściowa na ten przykłada chciałaby żebym na
          spacerze woził go w wózku bo ona sobie nie wyobraża jak ja mogę go
          tak puszczać. A ja sobie nie wyobrażam że niemogłbym mu dać polatać
          i się powygłupiać. Fakt że potem 15 minut negocjuję z nim warunki na
          jakich wróci do domu bez histerii ale to już mój problem smile
          • mantra_80 Re: Panikary :-) 07.07.08, 00:55
            "Nauczyłem już młodego przełazić pod ogrodzeniami wchodzić na schody i
            drabinki > a że się przewróci otrze nabije guza..."


            i od tego są właśnie "tatusie" wink
            • mantra_80 Re: Panikary :-) 07.07.08, 00:56
              PS. a myszy i tak są paskudne winktongue_out
      • babcia47 Re: Panikary :-) 04.07.08, 18:37
        > Dajesz babcia wywod o wiekszej wyobrazni kobiet i ze dziecko moze
        > sobie zrobic to czy tamto robiac cos tam albo ktos wspomnial o
        > kregoslupie itp. Sorry ale jadac szybko rowerem ptak moze ci
        narobic
        > na oko i sie zabijesz o drzewo albo jadac samochodem ktos zjedzie
        na
        > drugi pas i po ptakach. JAk mielibysmy w ten sposob podchodzic do
        > zycia to musielibysmy dzieci do nogi przywiazac.
        ..hmm..wkładasz w moje usta cos innego niz napisałam..czym innym
        jest "wytrzasanie sie" nad dzieckim i durnowate zabranianie mu
        wszelakiej aktywności, w obawie, że sobie cos zrobi..a czym innym
        kiedy dorosły, który jest za dziecko odpowiedzialny, pozwala sobie
        na brawurę..nie biorac pod uwage, że w razie wypadku ucierpi nie
        on..lub nie tylko on ale również "niewinne" dziecko..
        W moim stadle za "panikarstwo" uwazane było że "pyszczyłam"" kiedy
        mąż pozwalał sobie na brawurę, kiedy na pokładzie samochodu lub
        jahtu były małe dzieci..do tego w sytuacji kiedy to nie było
        niezbedne np. jazda do 140km/h po wyboistej drodze, kiedy mielismy
        dość czasu na podróż..jak juz koniecznie chce niech naraża sam
        siebie..a nie resztę rodziny!! Kiedyś, jadąc z prędkością ponad
        100km/h gwałtownie zahamował, bo kura wylazła na szosę..dzieci
        przeleciały przez oparcia (fotelików, zagłówków ani pasów wtedy nie
        było, a raczej dopiero były wprowadzane w "lepszych autach"),ja z
        dużą siłą rabnęłam w przednią szybę, jemu nic sie nie
        stało..pomijając nadmierna predkość mógł juz rozjechać tą kurę,
        która powinna byc zamknieta a nie na szosie..szczęściem poza sporymi
        siniakami i potłuczeniami nic nam się nie stało..jednak małża
        niczego ten wypadek nie nauczył..nie raz jeszcze
        musiałam "panikować" kiedy on prowadził..
        ..nawiasem mówiąc w rodzinie to ja stymulowałam, wręcz uczyłam
        chłopaków zabaw i sportów "męskich" nawet takich, które czasem
        musiały skończyc się drobnymi urazami, swego czasu nawet uczyłam ich
        jak się bić..zresztą sama byłam w dziecinstwie "babską" odmiana
        łobuziaka..
        • pawel-1977 Re: Panikary :-) 04.07.08, 19:34
          Nie zamierzalem dopisywac do twojego posta zadnej ideologi ani
          wypaczac tego co napisalas. Moze nie potrafie w wystarczajacy sposob
          wyrazic swoich mysli ale sprobuje jeszcze raz tylko krocej.

          Zerknij co ty teraz napisalas i co napisal zalozyciel tematu oraz
          inni ojcowie. Czy ktorys z nas wspomnial o brawurowym opiekowaniu
          sie dzieckie i pozwalaniu mu na wszystko bez zadnych ograniczen i
          odrobiny rozsadku ??? Raczej nie. O tym ptaku co narobil na oko to
          tez bylo ironicznie.

          My mowimy o pozwoleniu na odrobine wiecej niz wiekszosc matek. Na to
          ze nic sie nie stanie jak dziecko otrze sobie klano, czy lekko
          rozwali, przy probie wspinania sie na jakas zabawke na placu zabaw.
          Niech sie uczy troche samodzielnosci. Raz sie stuknie to na drugi
          raz juz bedzie bardziej ostrozny.

          Moze podam przyklad z dzisiejszego spacerku nad nasze jeziorko. Jest
          cieplo troche wieje wiatr, a zona stara sie ubrac bluze malemu albo
          wspina sie na slizgawke i schodzi z dobudowanej malej, drewnianej
          platformy ( wysokosc jakies 40-50 cm.) a ona go koniecznie chce
          trzymac za reke. To troche taka nadopiekunczosc. Jak mowie ze to
          troche przesada i ze maly pozniej na jakiegos sierote wyrosnie
          (skonczyl 3 lata 25 maja smile )to sie obrusza i mowi ze ma dopiero 3
          lata. Dla mnie to przesada ale moze sie myle ?

          P.s. Znowu wyszlo dlugo smile
          P.s. 2 - Zostane ponownie ojcem smile dowiedzialem sie niecaly tydzien
          temu smile
          • pawel-1977 Re: Panikary :-) 04.07.08, 19:38
            Skonczyl 3 lata 26 maja w Dzien Matki. Przy okazji Porod zaczal sie
            gdy dobralem sie 3 lata temu do zony po wygranej w LM Liverpolu. Po
            wspaniałych paradach Dudka. Tak mnie nakrecil ten mecz ze
            powiedzialem do zony trudno dobieram sie do Ciebie i jedziemy
            rodzic smile
          • babcia47 Re: Panikary :-) 05.07.08, 02:42
            Dla mnie to przesada ale moze sie myle ?
            >
            w tym przypadku masz 100% racji..ale ja również nie pisałam o takiej
            sytuacji...i w innej zostałam podsumowana przez slubnego jako
            panikara..
            > P.s. Znowu wyszlo dlugo smile
            zostało Ci wybaczone..
            > P.s. 2 - Zostane ponownie ojcem smile dowiedzialem sie niecaly
            tydzien
            > temu smile
            gratulki..smile)
          • mantra_80 ;))) 07.07.08, 00:53
            GRATULACJE wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja