czy to alkoholizm?

26.08.03, 08:37
Witajcie Panowie
Chciałabym popatrzec na męski punkt widzenia na temat alkoholizmu. Mam
wrażenie że mam tak iproblem własnie z moim mężem. Wprawdzie nie pije
codziennie, ale średnio co drugi tydzień koło soboty staje sie nie do
zniesienia, prowokuje mnie wtedy do kłótni, i zadowolony wychodzi i wraca np.
po 3 dnaich jakby nigdy nic. Wiem ze pije wtedy , bo zawsze na drugi dzień
musi zrobic poprawkę i porpawkę. A potem stara być asie dobry z tydzień i
znowu się zmienia, non stop ględzi, mogę powiedzieć ze się znęca psychicznie
nademna , nei interesuje sie zupełnei dzieckiem ,nic nei robi tylko SZUKA.
Mnei wyzywa od najgorszych od głupich, nic nei umiejących zrobić . Ciągle
tylk opowtarza ze inni to nei amja problemu z żonami wychodzą i piją keidy
chcą .
Powiedzcie panowie czyto jest alkoholizm, jesli on eni umei wytrzymac 2 tyg.
bez alkoholu??I to zachowanie...?
Kaska
    • rahau Re: czy to alkoholizm? 26.08.03, 14:47
      Nie chcę być pesymistą ale jest to gorsze od codziennego wieczornego drinka czy
      piwa. Mnie osobiscie pachnie to trudną do zwalczenia chorobą, a nawet zdradą.
      Chociaż wielu mężczyzn to popiera to ja doskonale rozumiem moją żonę, kiedy ma
      pretensje (głównie o nieprzyjemne wyziewy z otworu gębowego). i staram się tego
      unikac. Jest jednak jeden plus takich libacji - pacjent (alkoholik) schodzi z
      oczu i nie trzeba sie katować jego widokiem.

      Pozdrawiam i życzę dobrego lekarstwa.
    • rzena3 Re: czy to alkoholizm? 26.08.03, 15:39
      Jedynym lekarstwem jest ..............chyba tylko odejść ajk najdalej od niego,
      bo nie mogę znieśc tego czepiania, wymyślania, tego ględzenia itp
      kaśka
    • rzena3 Re: czy to alkoholizm? 26.08.03, 15:47
      bo mam ten sam chyba problem z tym ze ja juz teoretycznie odeszłam ale w
      praktyce to różnie bywa. Postepuj mądrze i myśl o sobie w tym układzie.
      i tęz mam na imię Kaska smile tylk oze na drugiesmile
    • banan2k Re: czy to alkoholizm? 05.09.03, 21:58
      ej, ten typ pije tylko co dwa tygodnie a nie codziennie, a co by bylo jak bys
      go zobaczyla z butla siaracza apertiff w bramie??? albo na klatce, intryguje
      mnie co on robi przez te 3 dni - pije przez 2 a 3 trzezwieje???
    • zdzieba Re: czy to alkoholizm? 07.09.03, 09:52
      Właśnie powiedziałem Mojej Iwonce, że ma ze mną raj na ziemi. Fakt, że piwo jest dla mnie napojem codziennym, ale w zasadzie z nastaniem chłodów jesiennych przechodzi mi ochota. Co moge poradzić? Zbieraj sie i uciekaj! Nie, no wiem: dzieci(cko), mieszkanie, kasa. Powiem tyle: to nie jest normalne, że facet wychodzi i wraca po trzech dniach. I inni którzy "wychodzą i piją kiedy chca" a żony im nie ględzą tez nie są normalni. Powodzenia mimo wszystko
      • goniab3 Re: czy to alkoholizm? 10.10.03, 13:19
        Ja też radzę odejść jak najszybciej i jak najdalej.Znam ten problem doskonale i
        niechodzi tu o mojego męża,a ojca który zaczynał tak samo.Najpierw wychodził co
        2tyg potem co tydzień a potem codziennie.Wyzywal mame od suki i k...y,a potem
        mni i siostrę,jeszcze później zabrał sie do rękoczynów.Z dzieciństwa pmiętam
        tylko strach i niepewność czy tata znowu będzie pijany.Moja mama nie miała
        odwagi odejść,jej głupie argumenty do dziś do mnie nie trafiają.
    • shuriken Re: to alkoholizm 10.10.03, 15:06
      Zacznijmy od tego, że to JEST alkoholizm. Bo to sytuacja, w której człowiek jest
      uzależniony od alkoholu, pije go regualrnie, a gdyby z jakichś przyczyn nie mógł, będzie miał
      z tym problem. Do tego dochodzą bardzo znamienne ujemne skutki społeczne picia.

      Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałem, mąż robi się agresywny na trzeźwo, a potem idzie się
      upić. Co sygnalizuje głębszy problem, a mianowicie taki, że on ma problem psychologiczny
      albo wręcz psychiatryczny, a alkoholu używa do - pozornego - rozładowania go.

      Podpisuję się pod tym, co radzą inni - zostaw gnojka, szukaj pomocy, dzwoń na niebieską
      linię, jeśli trzeba. Nie czekaj, aż stanie się coś gorszego.

      www.niebieskalinia.pl/
      • dona29 Re: to alkoholizm 13.10.03, 20:49

        wreszcie jakis mądry post - z który zgadzam się całkowicie - i jeszcze dodam -
        alkoholik nie musi pić codziennie,zeby uznać go za alkoholika.Alkoholik to
        człowiek,który pije - bo musi.Bo mu tego najzwyczajniej brakuje,jak jasna
        cholera.Bez alkoholu - toatalnie burzy mu sie świat i nie potrafi bez niego
        funkcjonować.Poropnuję stronę nie niebieskiej linii a www.akcjasos.pl - i
        szukać strony alkoholzmu.Pozdrawiam
        Dona
    • talusia Re: czy to alkoholizm? 14.10.03, 11:51
      a ja wyrosłam z takiego domu, gdzie tatuś pił i pije tak jak ty piszesz
      albo odejdź od razu ( moja mama miała masę różnych powodów, dla których
      mówiała, że nie może odejść - wcale jej nie krytykuje - nie wiem sama czy
      umiałabym odejść ), albo leczcie sie razem, bo chora jesteś również ty i potem
      dziecko tzw. współuzależniona, a z mężem będzie coraz gorzej, u mnie był
      zawsze po takim piciu - tylko ojciec pije w domu - okres skruchy i bycia super
      mężem i tatą- być może dlatego tak trudno jest podjąc mamaie decyzję
      jakąkolwiek,
      a ja mimo, że już nie mieszkam w domu i mam własną rodzinę, to nadal to nade
      mną wisi i mi ciąży,
      bardzo nieskładnie to opisałam ale takie uczucia mną szarpią jak to mówię, że
      nie umiem inaczej
      nigdy nie wiem czy mam być wdzięczna mojej mamie, że wytrzymała i że miałam
      ojca niunia dziadka itp. czasami nią pogardzam i dosyc już mam tego bycia
      jedyną opoką, łez itp
      bądź silna, szanuj się i pomóż sobie, alkoholok musi sobie pomoc sam, podobno
      musi spaść na dno zeby się od niego odbić
      p.s a czy w tych wypadach męża nie ma kobiet, pamiętaj alkohol potrafi zminiać
      ludzi bardzo
      pozdrawiam aga
    • svistak Re: czy to alkoholizm? 16.11.03, 01:25
      TAK. TO JEST ALKOHOLIZM. TAK- ON MA PROBLEM PSYCHIATRYCZNY. Atakuje Cię,
      oskarża i zrzuca odpowiedzialność za swój stan na Ciebie. On ma problem i on
      musi za niego odpowiadać (niech ponosi konsekwencje jak narozrabia- jest
      dorosły- powinien umieć przewidzieć skutki: nie płać żadnych jego długów, nie
      usprawiedliwiaj- nie tłumacz i nie "kryj" go np. gdy ma kaca i "nie nadaje sie
      do ludzi" albo zachowa się jak prostak na jakiejś imprezie).On-a nie Ty, więc
      nie słuchaj nikogo kto Cię będzie próbował uświadamiać, hamować, przekonywać,
      że należy mu się jakaś szansa, że ślubowałaś itp. NIE WIERZ w żadne słowo
      alkoholika! Ani w czcze obietnice ani w jego obelgi. (Tak łatwo wpaść w
      depresję po serii wyzwisk).Bądż asertywna- nie daj się zgnębić! Przecież TY SIE
      STARASZ: o dziecko, o dom, o męża- to on cię porzuca i opuszcza! Dla alkoholu
      i... być może nie tylko. Jesteś cenną osobą- wiele już wytrzymałaś- nie musisz
      cierpieć aż do śmierci krzyżowej- nie jesteś Chrystusem- musisz żyć godnie dla
      siebie i dziecka.Zatem: 1. dobrze się do tego przygotuj, że bedzie coraz gorzej-
      więc póki czegoś sensownego nie wymyślisz- przygotuj AWARYJNE WYJŚCIE (torbę z
      dokumentami i pieniędzmi na "czarną"godzinę oraz ewentualną "metę" gdyby mu
      kiedyś odwaliło np. w środku nocy i chciał Ciebie lub dziecko skrzywdzić, 2.
      Obmyśl szczegółowy plan postępowania,( np.zacznij DYSKRETNIE zbierać "dowody"-
      zdjęcia, pokwitowania, paragony, ewentualne wiarygodnych relacje świadków, nie
      podejmuj nowych zobowiązań finansowych- może cię zostawić z nimi samą!), spłać
      ewentualne pożyczki, albo obmyśl formalny (na piśmie)sposób spłaty na wypadek
      separacji (pół ty, a resztę-on), 3.Zorientuj się jakie są wymagania w sądzie
      związane z pozwem, ewentualne strategie walki o należną ci część wspólnego
      majątku (ewentualnie: swoje"panieńskie" rzeczy zacznij "zabezpieczać" u
      krewnych), 4. Zatroszcz się o zabezpieczenie finansowe dziecka- część majątku,
      alimenty oraz rozważ straty i korzyści emocjonalne dla dziecka w wypadku waszej
      separacji (rozwodu), 5. NIE MARTW SIE NA ZAPAS! Będzie dobrze- rozstanie z
      alkoholikiem wcale nie oznacza,że będziesz musiała być całe życie sama.WIEJ JAK
      NAJDALEJ.

      PS. Znam kobiete która po uzyskaniu separacji zaczęła się cieszyć dopiero po
      kilku dniach z tego, że może swobodnie oddychać i bez strachu ("co zastanę w
      domu?" ,"jaki ma dziś humor?" , "za co mnie dziś skrytykuje?"itp.) wracać do
      domu- w takim była szoku. Teraz jest szczęśliwą mężatką i... wreszcie po wielu
      bezskutecznych latach oczekiwania w poprzednim związku- BEDZIE MAMĄ za 3
      miesiące. I co Ty na to?
      • rzena3 Re: czy to alkoholizm? 16.11.03, 10:26
        Pisal am wcześniej że zyje w "czymś " podobnym co do "zycia" nie jest podobne.
        Moje zycie to jedna wielka porazka spowodowana alkoholizmem meza. Wszak nei
        pije na codzień ale niestety musi co jakis czas zapic izaklinowac. A mi po
        kazdym takim razie rece opadaja coraz nizej. Odeszlismy od siebie chyba juz
        dawno, nei am uczucia, szacunku , dobroci, a przede wszystk imzaufania. Jedyne
        co łacyz to Dzieck o, ktre kocha ans oboje i jest kochane przez oboje. Jednak
        to za mało by tworzyc rodzine przez duze R..
        I wiem ze jedynym wyjciem jest odejscie i zycie na nowo, od nowa. Gubią jednak
        te okresy " dobroci" kte wprowadzaja zamęt, burzą postanowienia, dają pewnie
        nadzieje, któa w stosownym czasie pryska jak bańka mydlana. I najgorsze jest
        nie to pice a sama otoczka jego picia, te wybuchy emocjonalne, te
        wyszukiwanie , krytykowanie, prowokowanie , wyzywanie po to b ytylk osiebie
        usprawiedliwic w swoich oczach. to jest nie do zniesienia. Niewiem kiedy odejde
        zbieram siły i za duzo znosze . Kasiul przemyśl swoje życie ,stań ponad
        nim ,popatrz ile dobrego a ile złego i podejmij jakeis działanei albo w strone
        zdrowienia zwiazku albo rozjescia. Sa tylk odwie mozliwosci by miec dla siebie
        szacunek, b onajgorsza taka próżnia bez dna
        rzena
        • svistak Re: czy to alkoholizm? 16.11.03, 12:31
          Czasami nie można fizycznie odejść- z różnych powodów, ale kto powiedział że to
          ta mądrzejsza osoba ma emigrować? Czy nie dość się już nacierpiała? W
          niektórych przypadkach to prześladowca powinien się wynosić i to w "try miga"!
          Znam kogoś kto po kolejnym niedotrzymanym terminie- obietnicy wręcz sprowokował
          mini-awanturkę (krótka seria pretensji) i wyprowadzenie się "fana butelki"
          (nawet pomógł się spakować i wezwał taksówkę wink). Później nie trzeba było
          wiele wyjaśniać w sądzie- wiadomo było od razu kto opuścił rodzinę zostawiając
          z długami i beż środków do życia. Trzeba jednak podjąć stanowczą decyzję, że to
          NAPRAWDĘ OSTATNIA SZANSA i być konsekwentnym (i przygotowanym- o czym pisano
          wcześniej). I żeby nie było- to nie "działanie z premedytacją, z wyrachowania
          itp.", lecz forma samoobrony- trzeba chronić swoje serce (ile stresów i
          wylanych łez jest w stanie znieść?)i dziecko (na niego alkoholik w rodzinie
          działa toksycznie!). Być może, że jest coś takiego jak miłość alkoholika do
          dziecka, ale to też może być forma szantażu emocjonalnego skierowanego przeciw
          matce lub samousprawiedliwienie ("przeciez nie jestem taki zły!"). Dziecko
          wbrew pozorom jest bardzo wrażliwe na huśtawki emocji- nastawienia rodzica
          alkoholika wobec niego i wobec osób, które dziecko kocha (np. matki). Gdzie
          radość w związku, wzajemny szacunek i oparcie? Kto zerwał zawarte w dniu
          ślubu "przymierze"? I nie dopuszczaj myśli, że w jego zarzutach jest ziarnko
          prawdy- stare numery- zrzucanie winy na okoliczności, inne osoby- cały świat
          jest podły, ale alkoholik nigdy. a jeśli nawet "przyzna" się to za chwilkę...
          masz to samo. Taka gra "Niczego nie zmieniać"... A Ty zamiast obrastać
          pajęczynami- zacznij naprawdę żyć- masz tylko jedno życie- nie trać czasu,
          dziecko Ci tego nigdy nie wybaczy. Zrób coś konkretnego.
Pełna wersja