szach.mateusz
09.03.08, 15:53
Tytuł może przesadzony, ale chciałbym się poradzić bardziej doświadczonych
mężczyzn. Jestem młody i niedługo zostanę ojcem.
Może jestem słaby i uległy, ale chcę swoje życie mieć szczęśliwe.
Dziewczyna "złapała" mnie na ciążę. Myślała, że dzięki moim rodzicom
będzie nam się żyło w dostatku, że ona nie będzie musiała pracować,
tylko zajmować się z dziećmi. Nie chciała studiować, chciała mieć
tylko kasę. Mieszkamy razem z jej rodzicami. Mam stałe piekło o pie-
niądze. Za mało zarabiam. Ale co może zarobić chłopak po maturze,
studiujący zaocznie? Dla niej każda pensja jest za mała. Teraz
wymyśliła, że muszę podjąć drugą pracę. A ja po jednej jestem
śmiertelnie zmęczony. Do tego dwie godziny dojazdów. I ciągły
stres. Portfel ciągle przeszukiwany, nawet drobnych do kupienia
sobie czegoś w pracy nie mam. Komórka przeglądana, często odpisuje
niby w moim imieniu na otrzymywane przeze mnie sms-y. Konto e-mailowe
też stale przeglądane. Dopiero niedawno dowiedziałem się od mamy,
czytając niby to moje e-maile, że to nie ja je przecież pisałem.
Jestem ciągle kontrolowany, osaczony przez dziewczynę i jej rodziców
w ich mieszkaniu. Nie mogę kontaktować się z rodzicami, nie mogę ich
odwiedzać. Są według niej okropni i mają na mnie zły wpływ. A oni
tylko przestali dawać pieniądze i dlatego są wyklęci. Stwierdzili, że
takiej materialistce nie warto dawać tylu pieniędzy, bo i tak wyda
na wiele niepotrzebnych rzeczy. Ja jestem oszczędny i potrafię zao-
szczędzić. Ona natychmiast wydaje pieniądze i żąda ciągle nowych.
Wiem, że jak urodzi i nie będzie pracowała, to w domu będzie się
ciągle mówiło o braku kasy i wysyłało mnie do dodatkowej pracy.
Moi rodzice boleją nade mną, że nie umiem walczyć o swoje, nie umiem
powiedzieć "nie" i wywalczyć cokolwiek np. wizytę u nich. Jestem
widocznie za słaby. Moja nerwica jest już gigantyczna, to przedsionek
depresji. Od czego zacząć? Czy mam szanse na uratowanie tego związku?
Gdyby nie ta ciąża, to na pewno bym odszedł od dziewczyny. Ale jestem
odpowiedzialny i chciałbym, aby nasze dziecko miało obydwoje rodziców. Wiem,
że jednak będę miał piekło. Gorsze od tego, które mam
teraz. Nie znoszę awantur, a mam je codziennie. Doszło nawet do tego,
że nie mogę jeść tych rzeczy, które lubię. Nie mogę decydować o uży-
ciu jakiejkolwiek rzeczy, która jest moją. Jestem osaczony.