Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość

09.03.08, 15:53
Tytuł może przesadzony, ale chciałbym się poradzić bardziej doświadczonych
mężczyzn. Jestem młody i niedługo zostanę ojcem.
Może jestem słaby i uległy, ale chcę swoje życie mieć szczęśliwe.
Dziewczyna "złapała" mnie na ciążę. Myślała, że dzięki moim rodzicom
będzie nam się żyło w dostatku, że ona nie będzie musiała pracować,
tylko zajmować się z dziećmi. Nie chciała studiować, chciała mieć
tylko kasę. Mieszkamy razem z jej rodzicami. Mam stałe piekło o pie-
niądze. Za mało zarabiam. Ale co może zarobić chłopak po maturze,
studiujący zaocznie? Dla niej każda pensja jest za mała. Teraz
wymyśliła, że muszę podjąć drugą pracę. A ja po jednej jestem
śmiertelnie zmęczony. Do tego dwie godziny dojazdów. I ciągły
stres. Portfel ciągle przeszukiwany, nawet drobnych do kupienia
sobie czegoś w pracy nie mam. Komórka przeglądana, często odpisuje
niby w moim imieniu na otrzymywane przeze mnie sms-y. Konto e-mailowe
też stale przeglądane. Dopiero niedawno dowiedziałem się od mamy,
czytając niby to moje e-maile, że to nie ja je przecież pisałem.
Jestem ciągle kontrolowany, osaczony przez dziewczynę i jej rodziców
w ich mieszkaniu. Nie mogę kontaktować się z rodzicami, nie mogę ich
odwiedzać. Są według niej okropni i mają na mnie zły wpływ. A oni
tylko przestali dawać pieniądze i dlatego są wyklęci. Stwierdzili, że
takiej materialistce nie warto dawać tylu pieniędzy, bo i tak wyda
na wiele niepotrzebnych rzeczy. Ja jestem oszczędny i potrafię zao-
szczędzić. Ona natychmiast wydaje pieniądze i żąda ciągle nowych.
Wiem, że jak urodzi i nie będzie pracowała, to w domu będzie się
ciągle mówiło o braku kasy i wysyłało mnie do dodatkowej pracy.
Moi rodzice boleją nade mną, że nie umiem walczyć o swoje, nie umiem
powiedzieć "nie" i wywalczyć cokolwiek np. wizytę u nich. Jestem
widocznie za słaby. Moja nerwica jest już gigantyczna, to przedsionek
depresji. Od czego zacząć? Czy mam szanse na uratowanie tego związku?
Gdyby nie ta ciąża, to na pewno bym odszedł od dziewczyny. Ale jestem
odpowiedzialny i chciałbym, aby nasze dziecko miało obydwoje rodziców. Wiem,
że jednak będę miał piekło. Gorsze od tego, które mam
teraz. Nie znoszę awantur, a mam je codziennie. Doszło nawet do tego,
że nie mogę jeść tych rzeczy, które lubię. Nie mogę decydować o uży-
ciu jakiejkolwiek rzeczy, która jest moją. Jestem osaczony.
    • jodi20l Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 09.03.08, 17:29
      Od czego zacząć? Czy mam szanse na uratowanie tego związku?
      Gdyby nie ta ciąża, to na pewno bym odszedł od dziewczyny. Ale jestem
      odpowiedzialny i chciałbym, aby nasze dziecko miało obydwoje
      rodziców. Wiem,
      że jednak będę miał piekło. Gorsze od tego, które mam
      teraz.



      po prostu słabo!! czy będziesz z nią czy nie wasze dziecko może mieć
      i matkę i ojca. pod warunkiem ze bedziesz tego chcial. kompletnie
      nie rozumiem o jakim ty ratowaniu zwiazku piszesz. z tego co
      wyczytalam to zwiazku nie ma, chyba ze finansowego. wez sie chlopie
      do kupy. i blagam cie nie badz z kobieta ktorej nie kochasz tylko
      dla tego ze bedziesz mial z nia dziecko. w tej kwesti postaw sie na
      chwile w sytuacji dziecka: czy chcialbys miec taka rodzine? gdzie
      wszyscy sie nie znosza i sa ze soba tylko dlatego ze jestes ty? ze
      kazde z rodzicow mogloby byc szczesliwe gdyby nie musialo zyc z
      drugim? masakra.
      opcja pierwsza dziecko bedzie z toba, jakos sie bedziesz musial
      zorganizowac ale dasz sobie rade, wystarczy ze juz nie bedziesz
      osaczony
      opcja druga dziecko zostaje z matka, mozesz zawalczyc o swieta,
      wakacje weekendy i co tam jeszcze chcesz.
      po pierwsze zakoduj sobie nie ma sytuacji bez wyjscia, po drugie
      malo jest rzeczy niemozliwych.
      troche malo skladnie napisalam, ale mam nadzieje ze zrozumiesz.
      pozdrawiam
    • egon26 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 09.03.08, 21:17
      W zasadzie to nie wiem czego od nas oczekujesz. Szczerze ci powiem że wątpię
      byście mieli jakieś szanse, a po urodzeniu się dziecka będzie jeszcze gorzej.
      Jeśli rozstaniesz się z tą dziewczyną raczej masz marne szanse by dostać
      dziecko, chyba że rodzice załatwią jakiegoś dobrego adwokata. Jeśli dziecko
      zostanie z żoną przypuszczam że będzie próbowała ograniczyć ci kontakty z
      dzieckiem i z czasem gdy dziecko będzie starsze pewnie zacznie oczerniać ciebie
      w jego oczach - przynajmniej tak mi wynika z opisu który podałeś. Choć
      przypuszczam że prędzej czy później i tak cię z domu wykopie.
      Straszny w takich wypadkach jest wpływ teściów dlatego nie wydaje mi się byście
      mieli jakiekolwiek szanse mieszkając razem z nimi. Więc jeśli chciałbyś coś z
      tym związkiem zrobić zacząłbym od tego byście się wyprowadzili - może twoi
      rodzice byli by w stanie coś wam wynająć. Gdy ograniczysz kontakt żony z rodziną
      może uda się jej wytłumaczyć że warto się postarać dla dobra dziecka-
      tłumaczenie tego całej jej rodzinie raczej jest nie realne.
      Powodzenie
      • szach.mateusz Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 09.03.08, 21:40
        Dziękuję za wypowiedzi. Ja z nią się nie ożenię, na pewno nie.
        Może w skrytości ducha liczę na cud? Wątpię, czy zamieszkanie
        we dwoje coś da. To była moja pierwsza dziewczyna, ja byłem
        spragniony czułości, miłości, kobiecego ciała. Zaszła w ciążę
        i od razu kazała mi zamieszkać z jej rodzicami. Ale tam jestem
        osaczony przez trzy dorosłe osoby. Nie mamy intymności, nie mamy
        chwil dla siebie. Moim zadaniem jest iść do pracy i zarobić na
        trzy osoby (wkrótce trzy). Są ciągłe zgrzyty. Utrudnia mi się
        kontakt z rodziną. O spotkaniu z kolegami nawet nie ma mowy.
        Boję się, że jeśli odejdę od niej, to zgotuje mi jeszcze większe
        piekło - w pracy, na osiedlu rodziców, nawet w internecie na
        jakimś forum. Na pewno miałbym utrudnione kontakty z dzieckiem.
        Wątpię, czy zamieszkanie we własnym mieszkaniu (które być może
        mogliby kupić rodzice - ale oni jej już nie lubią i nie
        widzą jej u mojego boku) by coś dało. Miałbym więcej pracy
        i musiałbym zarobić więcej pieniędzy. Ale tu nie o to chodzi.
        Wypala się moje uczucie. Coraz mniej się uśmiecham. Mam żal
        do samego siebie, że tak głupio wpadłem. Jedna za wczesna ciąża
        i od razu schrzanione życie. A tyle miłych i spokojnych dziewcząt
        chodzi na tym świecie. Ja miałem chyba klapki na oczach, że trafiła
        mi się taka zaborcza i wiecznie nadąsana kobieta. Moi rodzice prze-
        konali się, że jest dwulicowa i zawsze potrafi znależć jakieś wytłu-
        maczenie, które mnie obciąża. Jak to wszystko wytrzymać?
        • diin Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 09.03.08, 23:13
          hmmm.. marnie to wygląda, ale proponuję poczekać jeszcze do narodzin
          dziecka.. dziecko wiele zmienia - czasami zaskakujące jest to jak
          bardzo potrafi zmienić człowieka - tym bardziej, że to Wasze
          pierwsze dziecko.
          przykro, że tak to jakoś beznadziejnie wygląda i w zasadzie myślę,
          że jeśli nic się nie zmieni po narodzinach dziecka powinieneś odejść
          dla dobra swojego a przede wszystkim dziecka..
          Lepiej, żeby nie patrzyło na taki model rodziny bo nauczy się i
          będzie miało w przyszłości to samo sad
          A Ty? nie miej żalu do siebie - takie sytuacje się zdarzają,
          spotkało to też Ciebie co wcale nie znaczy, że już nigdy nie
          będziesz szczęśiwy smile
          Trochę więcej wiary w siebie i pozytywnego myślenia proponuję smilesmilesmile
        • egon26 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 10.03.08, 08:46
          Oddzielne mieszkanie wydaje mi się jedyną szansą na ratowanie związku - jeśli
          masz na to ochotę. Nie obraź się ale jesteście jeszcze dziećmi i twoja partnerka
          na pewno jest pod dużym wpływem swoich rodziców, choćby dlatego że dalej mieszka
          u nich- jest od nich zależna. Tkwienie w takim związku dla dobra dziecka wcale
          dobre nie jest, z drugiej strony odejście i pozostawienie dziecka takim ludziom
          też nie najlepiej na niego wpłynie. Dlatego wydaje mi się że najlepszą drogą
          byłoby mieszkanie razem, samym. Wtedy możesz zacząć tłumaczyć partnerce że teraz
          chodzi o to by nie skopać dziecku życia, a to w jakich warunkach będzie dorastał
          bardzo wpłynie na to jakim będzie później człowiekiem i przede wszystkim czy
          będzie umiał znaleźć szczęście w życiu.
          • diin Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 10.03.08, 12:05
            oooo i tu z egonem zgodzić się muszę
            znaczy wyprowadźcie się od jej rodziców, takie wspólne mieszkanie z
            rodzicami czy teściami nigdy nie ułatwia..
            i nie musisz zaraz mieszkania kupować, na początek można tylko
            wynająć tongue_outtongue_outtongue_out
        • jodi20l Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 10.03.08, 15:14
          To była moja pierwsza dziewczyna, ja byłem
          > spragniony czułości, miłości, kobiecego ciała. Zaszła w ciążę
          > i od razu kazała mi zamieszkać z jej rodzicami. Ale tam jestem
          > osaczony przez trzy dorosłe osoby. Nie mamy intymności, nie mamy
          > chwil dla siebie. Moim zadaniem jest iść do pracy i zarobić na
          > trzy osoby (wkrótce trzy).



          nie no luz ja naprawde duzo rzeczy rozumiem, ale tak pierwsza
          dziewczyna... pisales wczesniej ze zlapala cie na dziecko. niech
          zgadne ty zakladales gumke a ona ja przegryzala no i tak
          wpadliscie?! ktos tam pisal ze jestescie dziecmi i musze sie z tym
          zgodzic. narzekasz ze teraz nie masz czasu dla siebie, jestem
          ciekawa co powiesz jak dziecko sie pojawi.
          piszesz ze na pewno sie z nia nie ozenisz a pozniej ze wypala sie
          twoje uczucie. smiem twierdzic ze twoj watek to jakas podpucha. a w
          ogole co to za podejcie ze ciaza i schrzanione zycie??

          ....sie oburzylam z deka
    • johnnysixcannons Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 09.03.08, 23:57
      Cześć!.Przywitanie najpierw.Gratuluję rychłego ojcostwa.Szkoda,że w
      tak pięknych warunkach przyrody.
      Na tym forum znajdziesz kontakt z chłopakami,którzy te problemy
      przerobili od podszewki.Ja cierpię na problemów Twoich brak,ale Cię
      rozumiem.Nie a sensu brnąć w kanał.Wyprowadź się z tego miejsca ,
      gdzie żyć się nie da.Nie licz,że jak Ci rodzice kupią mieszkanie,to
      się poukłada,bo kupa się poukłada.Co najwyżej wzrosną
      zapotrzebowania.Popełniłes dzieciaka i musisz się nim zajać ,ale nie
      masz obowiązku utrzymywać jego matki i daj jej to do
      zrozumienia.Jeżeli chce Cię szanować i budować wspólnie z Tobą
      przyszłośc waszego dziecka to dobrze,a jak nie to nie i niech sobie
      ztego zdaje sprawę.Łatwo mi to pisać.Nie mam takich doswiadczeń,ale
      mam kolegę,którego obserwuję od kilku lat.Jego sytuacja jest
      adekwatna i nie do pozazdroszczenia.Proces o dziecko , z wszekimi
      szykanami kosztem dzieciaka.Masakra.Tak czy inaczej dzieco jest dla
      Ciebie najważniejsze i lepij zdaj sobie ztego sprawę.Przestudiuj to
      forum dokładnie,znajdziesz wiele odpowiedzi na nurtujące Ciebie
      pytania.Do lektury chłopie!
    • mia_b28 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 10.03.08, 11:52
      czesc, twoja sytuacja na pewno nie jest latwa i zadnej ameryki tu
      nie odkrylam, ale moze jesli ci powiem cos od siebie to pomoze ci
      podjac decyzje. ja jestem samotna mama od 4.5 roku Z WYBORU. jestem
      sama z synem bo zdecydowalam ze po pierwsze na prawde nie ma sensu
      tworzenia sztucznej rodziny tylko dla dziecka, to mala istotka ale
      od poczatku bedzie wiedzialo ale na pewno nie rozumialo co sie
      dzieje, ale bedzie czulo ze cos jest nie tak, ze to jakas szopka, na
      ktora sie zapowiada w twoim przypadku. w moim tak by wlasnie bylo,
      zdecydowalam sie odejsc jeszcze w ciazy bo juz mi ojciec mojego syna
      zabranial kontaktu z rodzina i podobne bzdurne historie. to nie jest
      normalne niszczenie kontaktow z rodzicami by zachowac partnera tylko
      dla siebie, to nie ma nic wspolnego z miloscia a juz na pewno nie da
      szczescia ni dziecku ani nikomu innemu. tak sie po prostu nie robi i
      tak sie nie zbuduje zdrowej rodziny. postanowilam odejsc bo nie
      umialam skazac swojego syna na patrzenie jak jego rodzice sie
      wiecznie kloca i walcza, co za zycie by mial, okazalo sie ze tez
      mojemu partnerowi chodzilo o kase, bo do tej pory nic nie dal na
      syna, ani grosza, ale nie wazne, ja sobie poradzilam, a moj syn ma
      spokoj w domu kochajaca mame i reszte rodziny, choc ojca ani ojczyma
      wciaz nie ma ktory by mu pokazal jak byc mezczyzna, to jednak nie
      zaluje swojej decyzji, bo wychowuje go jak umiem najlepiej i to jest
      najwazniejsze i juz widze tego efekty bo daniel moj syn powoli
      rozumie ze tak bylo lepiej, na swoj sposob, zawsze pragnelam by
      ojciec go normalnie odwiedzal i byl dla niego ojcem mimo mieszkania
      gdzies indziej i gdyby byl odpowiedzialnym i madrym czlowiekiem ze
      wspolpraca ze mna moglby stworzyc mu swiat ojcowski rownie bogaty co
      bedac w domu, bo jak sie chce to mozna i gory przenosic. dlatego
      jesli wiesz juz teraz ze sie z nia nie ozenisz to nie katuj sie
      prosze bo to nikomu nie da szczescia, skoro nie planujesz byc przy
      niej jako maz na dobre i na zle to tylko zniszczy wasze zycia,
      zwlaszcza ze juz teraz nie spelnisz ich oczekiwan, a bycie ze soba
      to cos wiecej niz spelnianie czyis zadan i oczekiwan. ja widze teraz
      szczescie swojego syna i zycze ci tego samego , posluchaj siebie,
      swojego serca i pomysl o dziecku, mozliwe ze dasz mu wiecej
      szczescia zyjac obok niz tworzac szopke rodzinna, zwlaszcza ze
      jestes jeszcze mlody i masz sily. jesli masz kochajacych rodzicow a
      widac ze masz bo milosc to nie tylko tez dawanie wszystkiego jak na
      tacy swoim dzieciom i trzymanie ich pod kloszem ale zabranianie,
      mowienie nie, nie dawanie wszystkiego to tez milosc , wiec korzystaj
      z ich wsparcia w walce o lepszea przyslosc twojego dziecka, bo
      pokazujac szacunek do swoich rodzicow pokazesz jej badz jemu jak
      szanowac ciebie. niestety musisz sie liczyc z tym ze ludzie ktorym
      zalezy na kasie glownie nie licza sie z uczuciami innych, wiec licz
      sie z najczarniejszym scenariuszem, ze jesli odejdziesz a bedziesz
      chcial miec kontakt z dzieckiem moze ci go ona zabronic, a co gorsza
      nastawiac zle do ciebie, tak sie niestety zdarza ale co by sie nie
      dzialo nie poddawaj sie, rob co do ciebie nalezy i co w twojej mocy.
      zycie bywa bardzo trudne ale nie ma takiej rzeczy tak na prawde z
      jaka bysmy w gruncie rzeczy nie dawali sobie rady, nawet jesli juz
      wszystkiego probowalismy i dopadla nas kompletna bezradnosc i
      uczucie kompletnej pustki, zawsze trzymaj sie uczucia ze robisz
      wszystko co w twojej mocy, pozdrawiam i koncze ten dlugi wywod z
      serca.odwagi i wez byka za rogi, koncentrujac sie na waznych
      rzeczach w zyciu i nie daj zniszczyc ani swojego ani dziecka zycia,
      bo mamy je tylko jedno.
      • szach.mateusz Dzisiaj miałem ciężki dzień 10.03.08, 19:05
        Gdybym miał ciekawszą pracę, to bym się może w niej odprężył. Ale
        jest beznadziejna, monotonna i jestem przykuty do krzesła przez
        8 godzin. A potem wracam do domu i tam następne godziny stresu.
        A dzisiejszy stres będzie związany z pieniędzmi. Przykre jest to,
        że nasze rodziny już się nienawidzą, choć dziecko jeszcze się nie
        narodziło. I nie zapowiada się zmiany na lepsze. Zabrnęliśmy za
        daleko. Kto do cholery wymyślił te pieniądze? Materialistki powinny
        być spalane na stosie smile Boję się, że moja nerwica będzie kiedyś
        nie do opanowania. Na pierwszy rzut oka jestem zrównoważony, opano-
        wany i spokojny. Ale wewnątrz się gotuję. Tak bym chciał cofnąć czas.
        • dortis Re: Dzisiaj miałem ciężki dzień 10.03.08, 23:48
          Zadbaj trochę również o siebie,postaw jakieś warunki,nie możesz tak
          żyć!Fajnie,że jesteś odrowiedzialny,ale nie za taką cenę,nie tędy
          droga!!!Kochaj dziecko,dbaj o nie,ale nie zmuszaj się dla niego do
          bycia z egoistką w związku bez miłości!Efekt może być odwrotny do
          zamierzonego,bo co dasz z siebie dziecku,jeśli staniesz się
          wypalonym wrakiem człowieka? I co z tego "poświęcenia'' wyniesie
          dziecko,żyjąc w takiej rodzinie,czerpiąc takie chore wzorce?!
          trzymaj się mocno,mądrych decyzji życzę!
    • fakej Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 11.03.08, 10:39
      Wogóle nie myślisz pozytywnie. Spójrz na jasną stronę swojego życia - co się naciupciałeś to Twoje. Nikt Ci tego nie odbierze, nawet na sądzie ostatecznym. Jak panienka jest dobra w łóżku to z rzucaniem jej zaczekaj aż przestaniesz mieć z niej pożytek, jeśli już go nie masz to szkoda tracić czasu. To czy będziesz szczęśliwy zależy wyłącznie od Ciebie. Znam gościa, który płaci alimenty za dwójkę dzieci, ma fajną brykę, jeździ na narty w Alpy i bzyka dookoła wszystko co się rusza (tylko teraz już się pilnuje).
      Jako ojciec będziesz poważany i będziesz miał zupełnie inną pozycję społeczną, a jeśli uda Ci się wychować dziecko to na widok samotnego tatusia z dzidziusiem laski, które spotkasz na spacerze będą się robić wilgotne. Życie jest piękne.

      • diin fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 11:52
        chyba ze dziesięć lat masz cooo?????
        ha ha ha..
        współczuję jak masz faktycznie takie podejście do życia...
        no i owocnych łowów życzę w bzykaniu wszystkiego co się rusza!!!
        tylko pamiętaj - pilnuj się chłopie!!!
        bu ha ha ha ha
        • fakej Re: fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 14:01
          Co Ty wogóle wiesz o moim wieku i podejściu do życia? I skąd sobie ubzdurałaś
          jakieś "łowy w bzykaniu wszystkiego co się rusza", zwłaszcza w odniesieniu do
          mojej osoby? Chyba szklaną kulę trzeba zwrócić do producenta. Faktycznie, miałem
          za czasów młodości jedną taką akcję, że wygrzmociłem bez gumki laskę, opierając
          się na zapewnieniach, że żre pigułki, ale to było dawno i od tego czasu
          starannie selekcjonuję każdy obiekt do wciapnięcia, więc Twoje wynurzenia są
          całkiem z czapy. Podobnie zresztą jak większość tego co napisałaś w tym wątku
          np. żeby główny zainteresowany poczekał do narodzin dziecka, bo jego laska "się
          zmieni". No pewnie przybierze na wadze i dostanie rozstępów, tylko mózgu jej nie
          wszczepią więc czy to jest powód żeby marnować swój czas dla jakiejś wariatki?
          • diin Re: fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 14:51
            fakej napisał

            ..Jak panienka jest dobra w łóżku to z rzucaniem jej zaczekaj aż
            przestaniesz mieć z niej pożytek..
            ..a jeśli uda Ci się wychować dziecko to na widok samotnego tatusia
            z dzidziusiem laski, które spotkasz na spacerze będą się robić
            wilgotne..

            Noooo chyba tylko te wyfuniałe naiwne małolaty..

            poziom Twojej rady jest żałosny..
            • fakej Re: fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 15:20
              diin napisała:

              > fakej napisał
              >
              > ..Jak panienka jest dobra w łóżku to z rzucaniem jej zaczekaj aż
              > przestaniesz mieć z niej pożytek..
              > ..a jeśli uda Ci się wychować dziecko to na widok samotnego tatusia
              > z dzidziusiem laski, które spotkasz na spacerze będą się robić
              > wilgotne..
              >
              > Noooo chyba tylko te wyfuniałe naiwne małolaty..

              Znaczy, czujesz się od nich pod jakimś względem lepsza?

              > poziom Twojej rady jest żałosny..

              Bo?
              • diin Re: fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 15:38
                fakej napisał:

                - Noooo chyba tylko te wyfuniałe naiwne małolaty..
                - Znaczy, czujesz się od nich pod jakimś względem lepsza?
                - raczej bardziej doświadczona życiowo..

                - poziom Twojej rady jest żałosny..
                - Bo?
                - rusz głową trochę!
                • uny Re: fakej bu ha ha ubawiłeś mnie :P 11.03.08, 21:04
                  eeee tam. FAKEJ ma kurde sporo racji i chyba ma więcej niż 10 lat
                  (dużo więcej).
                  rada dla młodego przyszłego tatki -SYNKU bierz dupe w troki i
                  spieprzej gdzie pieprz rośnie (w domyśle do rodziców). pokazałes już
                  wszystkim żeś facet honorny i ciężar swoich czynów (skutków
                  prokreacji) weźmiesz na barki. o!!! dzieciątkiem możesz się zajmować
                  nie będąć z jego mamusią. powiem tak jak pieprzenisz drzwiami może
                  ktoś ciebie doceni i inaczej na ciebie spojży.
                  co do wewnętrznego gotowania -nie ma u ciebie w mieście jakiegoś
                  klubu sportowego (sekcja bokserska)? weź sobie pójdź, kup karnecik
                  ponapierniczaj z godzinę w woreczek (możesz też przy okazji poużywać
                  wyrazów ogólnie uważanych za obelżywe i rynsztokowe -a co?!)
                  gwarantuje że przynajmniej nerwy uspokoisz a przy okazji tężyzny
                  fizycznej nabierzesz.
                  Człowieku (młody) po cholere się męczysz? Zrób mały teatrzyk w domu
                  oblubienicy, trzaśnij drzwiami i nie pokazuj się tam.
                  Zadbaj troszkę o siebie. Oczy ci sromem zaszły w złym momencie
                  życia, ale to nie powód żebyś miał to życie przekreślać.
    • m.matkowski Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 11.03.08, 20:06
      Piszesz tego posta sam, czy dziewczyna w twoim imieniu ;o)
      Taki mały żarcik.
      Chłopie przesrane masz już na wstępie dorosłego życia. Coś spowodowało jednak,
      że zacząłeś się spotykać z tą dziewczyną. Być może to coś jest szansą na
      uratowanie związku. Można opuszczać statek, który zaczął tonąć, ale przed
      ucieczką trzeba sprawdzić, czy się tej dziury nie da zatkać. Na początek -
      szczera rozmowa sam na sam i wyprowadzka. Być może problemem jest nie ta
      dziewczyna, ale jej rodzice, którzy nie zauważyli, że jesteście dorośli (mam
      nadzieję, że jesteście?). Jest szansa - mała - ale jest. Jak nie wyjdzie, to
      lepiej opuścić tego Titanica, bo zatoniesz.
      • sympatyczna1980 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 11.03.08, 23:25
        chlopie a ile ty masz lat...? Bo z twojego postu wynika tylko jaki to ja jestem
        slaby, osaczony....itd Jak to nie mozesz odwiedzic rodzicow po prostu idziesz i
        tyle. Co ona cie trzyma za reke i nie pozwala ci isc, czas dorosnac i troche
        wiecej stanowczosci. Pozdrawiam.
        • szach.mateusz Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 15.03.08, 18:18
          Jestem młody i nie mam dużego doświadczenia z kobietami. Byłem pewien, że
          poradzę sobie z nimi lepiej smile Teraz wymyśliłem coś, dzięki czemu krócej jestem
          w domu. Znalazłem dodatkową pracę trzy razy w tygodniu. Przy niej odpoczywam,
          głównie psychicznie. Bo ciągle zastanawiam się, co będzie ze Świętami. Moja
          dziewczyna nie chce pójść do moich Rodziców. A ja wiem, że na pewno do nich
          pójdę. I znowu będzie kolejna sprzeczka, kolejne naburmuszanie się i
          nieprzyjazna atmosfera. Jakże trzeba być okrutną, by nie zauważać, ile moi
          Rodzice dla nas zrobili. Ale bez względu na to - po prostu są moimi Rodzicami i
          nie mógłbym im zrobić takiego świństwa i nie odwiedzić ich podcza Świąt. Czy ta
          złośnica zmieni się wraz z urodze-
          niem dziecka? Wiem na pewno, że będzie robiła wszystko, aby nie poka-
          zać wnuka moim Rodzicom. Jakież to życie mnie czeka ...
          • dortis Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 16.03.08, 01:12
            Nie zakładaj z góry :"jakież zycie mnie czeka",nie mów jak przegrany
            już na starcie,na pewne rzeczy nadal możesz mieć wpływ.Ratuj,co się
            da,jesli związku się nie da ratować,to SIEBIE.Przeczytaj jeszcze raz
            posty powyżej.Nie jesteś stracony,choć sytuacja niełatwa,ale wiele
            zależy od Ciebie,musisz postawić warunki i być szanowany.Jeśli tej
            podstawy brak,samo się nic nie zmieni,nie oczekuj cudów,sytuacja się
            może tylko utrwalić lub rozwinąć w jeszcze gorszą dla ciebie.Nie
            uciekaj w pracę,rób coś z tym,weż odpowiedzialność za swoje
            szczęście,bo jak na razie piszesz tylko "moja dziewczyna...to i
            tamto"
            • szach.mateusz Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 16.03.08, 16:22
              Masz rację dortis, że powinienem zacząć coś zmieniać. Ale wszystkie
              moje próby kończą się obrażaniem, łzami i sprzeczką. I doszło do tego,
              że muszę ustępować kobiecie w ciąży, bo jest bardzo uprzywilejowana.
              I w dodatku ma sprzymierzeńców w rodzicach.
              • dortis Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 16.03.08, 16:54
                Ona po prostu doskonale wie,jakie metody na Ciebie działają.Wie,że
                łzy i fochy Cię zmiękczą.Nie chodzi jednak o to,żeby wieloma
                rozmowami bezskutecznie przekonywać ją do swoich racji,bo przyznanie
                Ci racji nie jest na rękę.Po prostu bądż konsekwentny w
                działaniu,nie musisz się z nią kłócić,tylko po prostu spokojnie i
                konsekwentnie rób swoje,stopniowo próbuj wzmocnić swą pozycję w
                związku.DZIAŁANIEM.Próbuj jednak do czasu,jeśli nic nie pomoże,ratuj
                siebie,spokojny i zrelaksowany dasz dziecku więcej z siebie,niż jako
                zrujnowany nerwus.Trzymaj się!!!
              • johnnysixcannons Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 16.03.08, 22:12
                Wiesz co?Wykop sobie dołek i przykryj się gazetą.Ktoś litosciwy na
                pewno Cię przysypie ziemią.Masz kolego dziecko do wychowania i
                pytasz się na forum co masz robić,bo jego mama i jej rodzice Cię
                przygniatają.Co mam ci współczuć dorośnij.Napisałem Ci co masz robić.
    • orenz Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 01.04.08, 18:09
      ani slowa o miłości. stary poprostu pakuj się i znikaj, co z tego
      że zajmiesz sie dzieckiem, że będzie miało pełną rodzine, i tak nie
      macie szans, albo od niej odejdziesz albo ją zabijesz, tak czy tak
      skrzywdzisz dziecko. i pamiętaj: nawet jeśli nie bedziesz z nia i
      tak możesz być dobrym ojcem, mówię ci to jako ojciec 2 dzieci 6 lat
      i 3 miesiące, po rozwodzie,
    • matrek Wez sie facet w garsc 10.04.08, 22:31
      Czego sie boisz?

      Najwyrazniej najbardzieje czego sie boisz to powiedziec NIE!


      Zmin haslo w skrzynce pocztowej, zmien pin w komorce, a najlepiej wyprowadz sie
      wraz z dzieckiem i z zona we wlasne 4 katy.\


      Tak naprawde, problem jest nie w Twojej zonie lecz w Twojej glowie.


      W tym ze tobie wydaje sie to niemozliwe, aby odpowiedziec zonie i tesciom NIE.
      Po porstu nie, wiec robia z toba co chca.
    • gwiazdeczka0645 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 19.06.08, 16:54
      Wiesz, strasznie poruszył mnie Twój list. Ale pamięjaj- masz tylko
      jedno życie i to Ty jesteś kowalem swojego losu. Wyobraź sobie
      siebie w wieku 80 lat...popatrzysz wstecz i obyś miał świadowmość,
      że przeżyłeś to życie jak najlepiej. A wtedy wiek 20 lat wyda Ci się
      tak młody, że wszystko wtedy można było zmienić. Bo to prawda.

      Całe życie przed Tobą, zaplanuj je tak byś był szczęśliwy, szanuj
      siebie na tyle, żebyś miał odwagę i siłę do zmian. Zawsze będziesz
      ojcem czy będziesz ze swoją dziewczyną czy też nie. Masz swoje prawa
      ojcowskie.

      I jeszcze jedno: bierny, słaby i do tego nieszczęśliwy ojciec jakim
      z pewnością będziesz jeśli nic nie zmienisz, nie będzie stanowił
      dobrego przykładu dla dziecka ani nie zbuduje szczęśliwej rodziny.
      Dziecko będzie miało wzór ojca słabeusza, ciągłych kłótni i samo nie
      będzie w stanie w przyszłośi zbudować szczęśliwej rodziny.
      Przepraszam za dosadne słowa, ale chyba ktoś musi Tobą potrząsnąć.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • zielona_dziewczyna Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 19.06.08, 20:58
      wyprowadz sie,ojcem mozesz byc i bez bycia z matka
      dziecka....pamietaj tylko jedno,ze Twoi Rodzice sa najwazniejsi!!!
      dziewczyn,zon etc mozesz miec kilka ale nie rodzicow...na swieta
      postaw na swpim i jedz do rodzicow,nie odrzucaj ich,bo to sa jedyni
      ludzie,ktorzy Ci zawsze pomoga...wyprowadz sie jak najszybciej i nie
      marnuj zycia,bo za kilka lat i tak dojdziesz do tego samego punktu i
      final bedzie identyczny...powodzenia
      • irmina-to-ja Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 20.06.08, 08:53
        choć jestem kobietą to nie rozumiem tej baby- sorry ale to manipulantka.Wstań po
        której z jej wypowiedzi i powiedz że jak mało ma kasy to bardzo proszę po
        macierzyńskim do roboty, a dzieckiem ty się zajmiesz lub żłobek/ opiekunka, i
        wynajmujecie mieszkanie, bo się chłopie marnujesz.
        Powiedz wprost że rodzice Twoi Wam żadnej kasy nie dadzą że sami na wszystko
        musicie zarobić- RAZEM, a nie tylko TY!
        Jak nie pasuje jaśnie hrabiance, uznaj dziecko, płać alimenty i zażądaj spotkań
        ze swoim dzieckiem.
        Jeszcze raz nie rozumiem łapania na dziecko, ono tu niczemu winne nie jest a
        mamusia to wyrachowana panienka.Cóż jeszcze jedna kwestia czy to maleństwo jest
        na pewno Twoje,?
        Różnie bywa dlatego jeśli jesteś pewny to ok, ale jeśli masz cień podejrzeń to
        sprawdź po cichutku lub jawnie w zależności od stanu nerwowego twojej wybranki
        Powodzenia i nie załamuj się- to że jest w ciąży to nie znaczy że masz dać sobą
        pomiatać- walcz o siebie bo Cię zdołuje do końca
        Sama jestem w ciąży, jestem przewrażliwiona, ale wolę zacisnąć zęby by się nie
        kłócić o drobiazgi, wolę sama sie w kącie poryczeć i tyle.
        A mężowi nie zawsze ustępuje, ale w związku bez kompromisu z 2 stron nie ma mowy
        chyba że na krótką metę- jedna będzie na straconej pozycji- jak Ty teraz weź sie
        za ten związek albo uznaj baby i wyprowadź sie.
        powodzenia
        • melindap Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 20.06.08, 16:43
          A ja znam historię podobną do twojej. Jakiś czas temu jedna z
          moich "koleżanek" też złapała faceta na dziecko- sama chwaliła się
          wszem i wobec, że zrobiła szpilką dziurkę w prezerwatywie a facetowi
          powiedziała, że bierze pigułki antykoncepcyjne. No i stało się.
          Facet był (jest) bardzo bogaty. Zamieszkali razem, a ona żądała
          więcej i więcej pieniędzy, robiła mu piekło na ziemi. Jako że
          chłopak swój rozum miał nie dał się wmanewrować w ślub, co skończyło
          się tym, że matka zabrała dziecko, wróciła do swoich rodziców,
          zażądała alimenty na dziecko i siebie- co wogole smieszne jest i
          chciala ograniczyc ojcu prawa rodzicielskie. Po długiej batalii
          córka mieszka razem z ojcem, bo matka okazała się bardzo bardzo
          toksyczna. Ale ile ten facet przeżył - w tym brak kontaktu z córką
          przez prawie rok, bo mimo wyznaczonych spotkań matka nie pozwalala
          ojcu widywac sie z dzieckiem- to jego, podejrzewam, że ból zostanie
          na całe życie. Trzymaj się.
    • jopowa Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 21.06.08, 14:46
      zazdrosc i podejzrliwosc to jest normalne u kobiet,brzydze sie tym
      • pawel-1977 Re: Życie daje mi w kość, mam wszystkiego dość 04.07.08, 21:05
        Na poczatku to zal mi sie Ciebie zrobilo i wjakiej znalazles sie
        sytuacji ale po przeczytaniu chyba 3 twojego postu rece mi opadly.

        Sytuacje masz na prawde ciezka ale przestan sie mazac i tlumaczyc,
        ze ty nie potrafisz sie postawic, bo juz taki jestes. Albo wezmiesz
        sie w grsc i zaczniesz cos robic albo zrob tak jak ktos wczesniej
        wspomnial z dolkiem i gazeta.

        Po pierwsze pogadaj z dziewczyna spokojnie, a jak to nic nie da (a
        pewnie nie da) to porostu musisz byc twardy i powiedziec co o tym
        myslisz. Albo sie z toba wyprowadzi i zaczniecie tworzyc normalna
        rodzine dla dziecka albo pieprzysz to wszystko i odchodzisz, a o
        dziecko bedziesz walczyl. Opierd** tesciow i powiedz im kim sa,
        trzasnij drzwiami i do rodzicow ( to na pewn zwrociloby ci szacunek
        do samego siebie - pewnie kobiety powiedza ze to takie meskie
        podejscie bez sensu). Z tego co pisales to rodzice sa kasowi.
        Postrasz gestapowskich rodzicow swojej pijawki, ze rodzice wydadza
        ostani grosz na walke o dziecko i zrobisz im pieklo chyba ze sie
        odwala.

        Jak to zrobiles, ze posluchales swojej jedzy i nie odwiedzales
        rodzicow. Mistrzostwo swiata. Tylko nie odpisuj, ze jestes za
        miekki. Skoro ta sytuacja nie potrafi wyzwolic w tobie choc odrobiny
        agresji i szacunku dla samego siebie to Ci wspolczuje braku jaj.

        Moze troche ostro ale chyba tak trzeba, bo pocieszanie Ci nic nie
        da. Masz przesrane i tyle, bo dla mnie dziecko jest najwazniejsze
        ale nie dalbym się tak stlamsic i walczyl o nie jak nie byloby
        innego wyjscia.
Pełna wersja