Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie?

11.05.08, 10:05
Jestem w trudnej sytuacji. Wiem, tak jak wielu tatusiów. I tak jak wielu (to chyba jakaś plaga) jestem po rozwodzie. I oczywiście jak zawsze w takim przypadku cierpi dziecko. Ale na tym stereotypy się kończą. Bo moja była żona odeszła, ale do swoich nadopiekuńczych rodziców. Wręcz wydaje się teraz, że tego zawsze chciała - mieć dziecko i odejść! To straszne. Oczywiście zawalczyłem w sądzie, nawet wyrok sądowy dość mocno dawał i daje mi możliwość kontaktów z synem. Ale co z tego, przecież wiadomo, że wyroków w Polsce nie respektuje się. Ona też nie zamierzała ich wykonywać, stosując pełną dowolność. Owszem, w takich wypadkach 3 razy prosiłem o pomoc policję, owszem przyjeżdżali - i co z tego? Pouczyli, spisali notatkę i wyjeżdżali. Tylko dziecko na tym cierpiało widząc u siebie w domu funkcjonariuszy. Wytoczyłem nawet sprawę o niewykonywanie wyroków sądowych, ale na wskutek błędów proceduralnych mojego adwokata nie doszło do zakończenia sprawy i skończyło się umorzeniem.
Nie dodałem też, że gdy żona odchodziła Szymon miał zaledwie 10 miesięcy (nie lat - miesięcy!). I nie odeszła do drugiego faceta, tylko do swojej mamusi,będącej alfą i omegą w całym jej życiu. Odeszła, bo rzekomo nie chciala dlużej mieszkać w naszym wspólnym mieszkaniu. A ja teraz wiem, że chodziło o posiadanie dziecka, nie męża, ani nie ojca. Po prostu dziecka, nie patrząc na dobro Szymona. A ono powinno być bardzo ważne.
A teraz moje pytania - do Was internautow:
1) Czy powinienem walczyć np. o zamieszkanie z nimi, nie mając żadnego wpływu na los dziecka i jego wychowanie, będąc mniej ważny dla żony niż jej własne pantofle. Będąc ojcem dziecka, z którym nikt i nic nie będzie się liczyć. Czy w ten sposób Szymon nauczy się jakie powinny zapanować prawidlowe stosunki w rodzinie?
2) Jeśli nie - to jak walczyć o utrzymanie kontaktow z dzieckiem, ktory jak tylko mnie widzi garnie się do mnie, chce się ze mną spotykać, bawić, przytulać.... Choć ostatnio coraz bardziej boi się matki, okazywania swoich własnych uczuć?
Dla mnie kontakt z Szymonkiem jest najważniejszy w świecie. I boję się, że go stracę. Szukam dobrych rad, chcę być dobrym tatą dla Szymonka, choć czasami jest to tak trudne...
    • babcia47 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 13.05.08, 18:26
      wiele rzeczy nie gra mi w Twojej "opowieści"..była żona wyszła za
      Ciebie tylko po to by mieć dziecko?..a sąd dał Wam tak łatwo rozwód,
      mimo, że mieliscie niemowlę i to ona odeszła?..sadze, że musiały być
      poważne powody rozkładu pozycia małżeńskiego a nie tylko chęć
      odejścia żony z dzieckiem "do mamusi". Pozatym to typowy "rozwód po
      polsku) czyli taki, gdzie dziecko staje sie moneta przetargową i
      sposobem na "dokopanie" byłemu/byłej nawet jego kosztem..Dorośli
      ludzie kierujacy sie dobrem dziecka nie potrzebują policji i sądów
      do podejmowania decyzji i takich działań by dziecko poniosło jak
      najmniejsze koszty ich rozstania..nie wiem jaki był powód rozwodu i
      co skłoniło Twoja "byłą" do blokowania kontaktów z synkiem, ale
      zaostrzanie sytuacji przez nasyłanie policji i ciaganie po sadach
      tego nie poprawi..raczej dogadanie sie z byłą..szukanie jakiegoś
      bardziej neutralnego mediatora, moze pedagog, psycholog dzieciecy,
      organizacja służąca pomoca w takich sprawach, która Wam obojgu
      pomoze wypracować kompromis i uzmysłowi, że to dziecko w sumie
      najbardziej ucierpi na tym konflikcie jeżeli nie teraz to za kilka,
      kilkanaście lat..moze poprosić sąd nie tyle o wyegzekwowanie Twoich
      praw, ile o umozliwienie takiej mediacji i rodzaju terapii "byłej
      rodziny" przy pomocy fachowców jeżeli nie jesteście w stanie sami
      spotkać się na neutralnym gruncie i dogadać sie "na spokojnie" w
      sprawie dziecka jak ludzie dorośli?
      • starydziamdzia Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 14.05.08, 14:27
        Czasami coś człowieka ruszy.I to nawet dośc mocno.Ot chocby takie
        coś jak :"nienawidzę dnia ojca" a to w oparciu o słowa Ewy
        W.:cyt."wkurzają mnie faceci wpisujący swoje dzieci w
        organizer,którzy uważają się za superojców w wolnych
        chwilach..."Ale, to jest jednak dośc daleko dalekie od prawdy.Bo są
        tatusiowie od: kasy,od El Dorado,od szpanu,od przynależności do
        kasty "poważnych intelektualistów.Są doskonali /razem z mamusiami/bo
        związek swoj zawarli z"błogosławienstwem bożym" i nadal w tym
        związku usychają.Nie ma tu jednak jednego.Prawdziwej miłosci w obie
        strony.Tu własnie każdy sobie rzepkę skrobie,byle nie wyszło to poza
        ich "szczęsliwą "rodzinę.Aż wreszcie trafia się taka sytuacja,gdy
        jedna/ czasem obie / ze stron dochodzi do wniosku .Dośc !.To nie ten
        wzorzec !.Ten dawniejszy wymarzony związek zostaje odebrany ,że to
        ona ,albo on /co ostatnio staje się coraz powszechne /nie spełnia
        już oczekiwań.Nie nadaje się do grona nowej "ELYTY" jest
        szary,przyziemny,już nie podnieca coraz częsciej buzujące
        hormony,ba ! za mało zarabia !Jeżeli są dzieci "mamusie " są
        bezwzględnie dokładne by zohydzic tego starego typa.Sposobów jest
        wiele.Od oskarżeń o "molestowanie" o próbę wychowania bez wzorców
        religijnych,o obniżenie standardu życia,o znęcanie fizyczne i
        moralne.Słowem wszystko jest dobre co prowadzi do celu.A bardzo
        podatnym na to są dzieci.Szczególnie jesli np.tato zabraniał,a mama
        pozwala.Jesli chodzi o psychologię to takie mamy mają ją w jednym
        palcu.
        Po okresie dośc długiego małżenstwa w mojej Pani odezwała się
        kobieta czynu.Pracoseksocholik,balzakowski wiek usprawiedliwiałem
        buzującymi hormonami.Miała wiecej w sobie z erynii niż z enmeidy.A
        kosmetyki i salony zrobiły swoje.Najgorsze,że podatny na "staro-
        nową "postac mamy stał się nastoletni syn.Bo ojciec już włos
        tracił,stara bryka nie mogła się równac z bryką pana Wiesia,który
        jeszcze prowadząc to cudo potrząsał bujną czupryną.Nowy nabytek ?
        mamy / zamiast działki uprawiał podróże/.I skończyło sie rozwodem.Z
        moją panią odeszliśmy już od siebie w dniu kiedy jej pobory
        przkroczyły dwukrotnie moje,ktore nie były wcale
        najniższe.Ale "businesswoman"bryluje w swoim otoczeniu,-a jeszcze
        kilka lat wstecz byłem nazywany "oim tatuskiem" teraz w duecim
        spiewie wiem,że jestem "mniej niż zero"Uzyskałem od rodziny byłej
        żony adres /nowy/ syna.Listy wracały z adnotacją /wysyłalem
        polecone/ adresat odmówił przyjęcia !Zero kontaktów !.Po kilkanastu
        latach syn przyjechał do Polski.W dzień przed Jego odjazdem do
        Kanady nastąpiło moje z Nim nieoczekiwane spotkanie.Do Polski
        przyjechał razem z matką.Byli tu jak mi powiedział około 3 tygodni.
        Odmieniony ,pewny siebie,uczulony na "starocie"anglojęzyczny
        Kanadyjczyk.Na moje delikatne stwierdzenie,ze moim marzeniem było Go
        zobaczyc i zapytac o tak wiele,z usmiechem stwierdził: u mnie była
        to ciekawośc co z ciebie pozostało ?"Rozmowialismy raczej o sprawach
        technicznych,samochodach,Jego podróżach.Nic o łączących nas węzłach
        krwi.!I dobitne stwierdzenia:to wszystko zawdzięczam mamie !.Na
        odchodnym podał mi rękę na tyle daleko,by nie dopuscic do bliższego
        kontaktu.I zostawił mglistą nadzieję:" jak będę miał czas to może
        skreslę kilka słów ".Dośc często podróżuję i dlatego listy do mnie
        odbiera mama.
        Od tego czasu upłyneło już tyle dni,tygodni,miesięcy,lat.A ja jednak
        czekam !I jednakowo kocham syna i jednakowo obchodzę Dzień Dziecka.
      • tataszymonka Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 15.05.08, 10:33
        Mój wpis na forum to przecież był taki skrót wydarzeń trwających
        przeszło 3 lata!Przez kilka lat małżeństwa wszystko było w miarę ok,
        choć teraz widzę, że byłem nad wyraz układny i uległy wobec żony...
        I to był mój jedyny błąd! Babcia47 chyba troszeczkę sugeruje, że
        musiały być również jakieś solidne błędy po mojej stronie. Nie piję,
        nie palę, nigdy nikogo nie uderzyłem, wydaje mi się że jestem
        porządnym człowiekiem.
        A co miał zrobić sąd w sytuacji gdy dwoje ludzi tak się ze sobą
        pokłóciło, że nie może na siebie patrzeć? Żona zaczęła posługiwać
        się synem jak kartą przetargową, swoją własnościa, czy ja miałem na
        to patrzeć z pełną aprobatą i się podporządkować? Czy ja miałem
        dziecko narażać na to, że nauczy się, że małżeństwo polega na pełnym
        podporządkowaniu się jednej osoby wobec drugiej? Że dominacja jest
        najważniejsza w małżeństwie? Zona odeszła ode mnie bo wybrała ciepło
        mamusi a nie dobro swojej własnej rodziny. Owszem, pewnie myślała,
        że ja potuptam za nią wybierając takie cygańskie życie a nie dobro
        własnej rodziny....
        Mocno walczyłem i nadal walczę o jak najczęstrze kontakty z synkiem.
        Próbowałem mediacji, wspólnego ustalenia tak aby Szymon jak najmniej
        ucierpiał. Ale cóż skoro moja ex nie zamierzała realizować swoich
        własnych postanowień! Ustalenia pozostały tylko na papierze, a ona
        co chwilkę zmieniała swoje stanowisko. Doszło to tego, że wyjechała
        z dzieckiem na 3 miesiące wakacji, a ja nawet nie wiedziałem gdzie
        on jest! Bez żadnego kontaktu, choćby telefonicznego! I ja miałem
        nie kierować sprawy do sądu? Babcio47, wybacz.... Sąd owszem wydał
        wyrok dość korzystny dla mnie. I co z tego skoro moja ex nie
        zamierza go wykonywać? Od zabezpieczenia wyroków sądowych są w tym
        kraju organy władzy, w tym policja. Niestety policja w sprawach
        rodzinnych nie pomaga...
        Również zacząłem chodzić do psychologa, udało się nawet zaprosić na
        wizytę moją żonę. Ale ona po pierwszej wizycie wyszła z gabinetu
        twierdząc, że pani psycholog jest szalona, głupia i ona więcej tam
        nie pójdzie....
        Babciu 47, proszę nie oceniaj ludzi tak jednoznacznie, moja sytuacja
        chyba nie jest stereotypowa, zawsze uważałem sąd i policję za
        ostateczność. Ale pełna dowolność działań jednej strony i
        niewykonywanie własnych ustaleń są w takich sprawach
        niedopuszczalne. czasami właśnie dla dobra dziecka należy podjąć
        działania sądowne, po to aby właściwe proporcje zostały zachowane....
        • babcia47 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 15.05.08, 23:23
          "Babciu 47, proszę nie oceniaj ludzi tak jednoznacznie"
          -mój komentarz nie miał na celu ocenianiu nikogo..raczej na
          wzbudzeniu refleksji..a ponieważ nie widzę świata w kolorach czarno-
          białych, domyslam sie że powód odejscia zony i udzielenia rozwodu
          przez sąd rodzinny musiał byś "szerszy" niz banalna chęć odejscia
          zony do "mamusi" jak to opisałeś w poscie powyżej. Nie mam zamiaru
          wnikać jakie były faktyczne przyczynu rozstania, bo zawsze Twoja
          odpowiedź będzie subiektywna a prawda o tym opisywana przez
          Ciebie "mojsza" (co nie zmienia faktu, ze możesz sie czuć
          skrzywdzony)..Chciałam jedynie zwrócić Twoja uwage, że w tym
          konflikcie dziecko jest najważniejsze niezależnie od przyczyn
          rozstania i skłonic do szukania "pokojowych" rozwiązań, szczególnie
          jeżeli rozwód pozostawił w Was obojgu jakieś blizny..bo bardzo łatwo
          jest w rozgrywki ze swoim byłym/ą zacząć używać dziecka, z drugiej
          strony eskalacja wzajemnych oskarżeń, udowadnianie kto tu jest "be",
          wypominanie kto kogo skrzywdził..w sprawie wspólnej opieki nad
          dzieckiem do niczego dobrego nie doprowadzi..czasem w imie wyższych
          celów lepiej schować dumę do kieszeni, w mysl zasady, że cel uświęca
          środki..i spróbować przekonać byłą, że na zgodnej opiece Was obojga
          synek moze tylko zyskać, nawet jeżeli każde z Was ułozy sobie
          ponownie życie osobno
          • queen_elizabeth Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 27.05.08, 13:34
            Och, babciu47... Myślę, że tatyszymona nie musisz o tym przekonywać.
            On to wie. To raczej jego była nie zdaje sobie zz tego sprawy. Z
            tego co czytam, to on robi własnie dużo żeby oszczędzic temu dziecku
            cierpienia i stresu. Rozumiem go. I chyba znam typ kobiety jaką jest
            jego była. Była żona mojego mężczyzny robi podobnie. Są po
            rozwodzie. Dzieci mieszkają z nią, ale oboje mają władzę rodzic.,
            spotkania ojca - bez ograniczeń. W praktyce wygląda to tak, że
            kobieta nie puszcza dzieci do ojca, młodsza córka płacze, pisze
            rozpaczliwe smsy do ojca, tęskni az boli, ale matka zero reakcji.
            Ostatnio dała dziecku karę za coś: przez 2 miesiące nie zobaczysz
            się z ojcem albo Cię zbiję pasem. I co? Facet BARDZO chce się
            DOGADAĆ z kobietą, próbuje wszystkiego, chce żyć z nią w miarę
            dobrze, tłumaczy, że to nie o nich chodzi, ale o dzieci. Ale baba
            nie. Ma to gdzieś. Woli dzieci wywieźć do obcych niż pozwolić sie im
            spotkać w weekend z ojcem (sama pracuje w tym czasie). I co ma robić
            facet? Pozwalać na to w imię "dobra i niestresowania dziecka"? Chyba
            teraz to już tzreba wybierać jakie dobro waższniejsze, bo jeszcze
            trochę, a straci facet dzieci. Matka (z babką) wbija im do głów
            nienawiść do ojca, do facetów, wyzywa ojca, mnie, nasze malutkie
            dziecko przy córkach, 12-latce dała do czytania akta ze sprawy
            rozwodowej... No i z kim tu i oczym duskutować? i ILE można
            próbować? Grochem o ścianę... Aha, psycholog tez nic nie pomógł...
    • mamamarty2006 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 08.06.08, 20:52
      Witaj,
      ja również jestem po rozwodzie. Kiedy rozstałam się z mężem nasza
      córka miła ok. 10 m-cy. Jej więz z ojcem nie była zbyt silna. Mojego
      męża nie interesowalo specjalnie dziecko. Po rozstanie nie wiedział
      jej prawie dwa miesiace - na własne życzenie. Ja uwazam ze mala
      powinna miac kontakt z ojcem. Czesto sama do niego dzwonilam z
      pytaniem kiedy do dziecka przyjedzie. Teraz zabiera ją raz w tygoniu
      na jeden dzien (to jego decyzja).
      Nie rozumiem kobiet ktore nie pozwalaja wlasnym dzieicom na kontakt
      z ojcem. Nie wiem. Moze ma jakis powod.
      Mysle ze powinniscie przede wszystkim rozmawiac. Wyjasnic sobie ze
      przeciez oboje chcecie dobra dziecka (bo mysle ze Twoja byla zona
      chce dobrze dla dziecka - jak kazda matka- tylko moze nie zdaje
      sobie sprawy z tego ze je krzwydzi).
      Mysle ze powinienes walczyc, ale nie za wszelka cene. Uwazam ze
      dziecko powinno byc prawie zawsze przy matce ale ojca powinno
      widywac jak najczesciej (jezeli nie moze miec oczywiscie normalnej
      rodziny). Wyszarpywanie sobie dziecka zaszkodzi przedewszyskim
      wlasnie temu dziecku. Spokojnie. Tak zeby dziecko nie zdawalo sobie
      sprawy (na ile jest to mozliwe) co sie dzieje. Dzieko powinno
      wiedziec ze kocha je mama i kocha je tata. Powinno miec tez poczucie
      bezpieczenstwa.
      Jak moj byly maz nie przyjezdzal na umowione spotkanie z dzieckiem,
      mowilam jej ze "tatus pracuje, chcialby do Ciebie przyjechac ale nie
      moze, ale bardzo Cie kocha".
      W tej chwili ich relacje sie poprawily (oby bylo tak dalej)
      Tobie tez zycze abys mial dobry, czesty kontakt z synem.
      Wierze w to ze jego matka sie opamieta.
      Powodzenia i pamietaj dobro dziecka jest najwazniejsze (nawej jesli
      ty bedziesz na tym cierpial).
      Trzymam kciuki.
      • chalsia Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 12.11.08, 16:48
        > Jak moj byly maz nie przyjezdzal na umowione spotkanie z
        dzieckiem,
        > mowilam jej ze "tatus pracuje, chcialby do Ciebie przyjechac ale
        nie
        > moze, ale bardzo Cie kocha".

        no to popełniasz jeden z podstawowych błędów - tłumaczysz ojca na
        dodatek kłamiąc.
    • piotr_wk1980 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 10.11.08, 21:28
      DO: tataszymonka .Faktycznie nie bedzie ci latwo widywac syna ,majac "taka
      zone".Ja tez mialem podobny problem, przez ostatni rok widzialem swoja corcie
      zaledwie 4 razy.Ale udalo mi sie wyegzekowac postanowienie sadu .jezeli mozesz
      napisz na piotr_wk1980@wp.pl,podam ci nr tel lub skayp.pozdrawiam i powodzenia
    • ataner100 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 04.12.08, 14:58
      wasz zwiazek byl nie wiadomopo co czy ona chciala tylko dziecka??
      jesli tak to sie dales oszukac.powiem krotko, malo jest ojcow ktorzy
      tak naprawde chca sie widywac ze swoimi dziecmi po rozwodzie.ale
      podziwiam tych ktorzy walcza o to.dobro dziecka jest
      najwazniejsze.racja sady nie rozumieja tego doslownie.same stwarzaja
      problemy.wiem cos na ten tamat bo mam podobna sytuacje.tylko ze to
      ojciec nie odwiedza syna chociaz ja mu zezwalam na to i sad wydal
      taki wyrok.on go nie przestrzega.ja rozumie ze dziecko musi znac
      swojego ojca i sie z nim widywac nie robie problemow.jednak on
      ojciec tego nie robi.i co ty na to????radze ci bys ty z nia sie
      dogadal bo sady ci nie pomoga.musisz ja przekonac ze dziecko
      cierpi.sprobuj- rozmowa napewno kiedys przyniesie rezultat.zycze ci
      bys mogl odwiedzac dziecko!
      • stalker9 Re: Jak utrzymać kontakt z dzieckiem po rozwodzie 05.12.08, 16:51
        Zastanawiam mnie dlaczego większość odpowiedzi udzieliły kobiety, które nijak
        nie będą potrafiły zrozumieć co czuje ojciec, któremu matka nie pozwala widywać
        dziecka. 99% spraw rozwodowych kończy się tak, że opiekę nad dzieckiem/dziećmi
        dostaje kobieta i to ona wtedy dyktuje warunki.
        Rozmawiajcie - jakby potrafili się dogadać to nie było by potrzeby pisania na
        forum o swoim problemie, ani konieczności wzywania policji.
        Czy Pani piszące na tym forum (mimo, że ma być dla ojców) potrafią sobie
        wyobrazić co czuje ojciec, który CHCE! widywać swoje dzieci i kocha je a jest mu
        to odbierane i zabranianie? Wyrok sądu jest, wszystko pięknie, ale jeśli matka
        nie pozwoli to tacy ojcowie jak my nie mają nic do gadania. Próby rozmów kończą
        się np. zaprzestaniem odbierania przez byłą telefonu. Ile razy ja muszę się
        dopraszać, i dzwonić żeby wreszcie łaskawie pozwolono mi sobaczyć dziecko. Nie
        respektuje się wtedy żadnych postanowień sądu. Jedyną osoba decyzyjną jest wtedy
        matka ( i tak jak w twoim przypadku tato szymona - mieszkająca ze swoimi
        rodzicami). Może łaskawie po 3-4 dniach odbierze telefon, ewentualnie puści
        sygnał (teraz możesz zadzwonić, odbiorę)i ustali spotkanie, ale tylko i
        wyłącznie na jej warunkach i na krótki czas, oczywiście z nią w roli
        przyzwoitki, która kontroluje co dziecko mówi i czy czasem za bardzo nie chce
        się przytulić do ojca. I zaraz polecą komentarze- to na pewno byłeś złym mężem,
        ojcem. Całe moje zło polegało na tym, że dostałem pracę i innym mieście i trzeba
        było się przenieść, a byłej nie pasowało oddalenie od rodziców, od tego zaczęły
        się kłótnie i teksty - albo przyjadę z mamą albo w ogóle. Nie zamierzam wam
        opisywać całego swojego małżeństwa, bo nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, że
        kobiety też muszą sobie uświadomić, że istnieją pokrzywdzeni ojcowie, którzy
        pragną widywać swoje dzieci, spędzać z nimi czas, rozmawiać, pomagać w lekcjach,
        uczyć życia - po prostu chcą być tatą, ale ta druga strona z niewiadomych dla
        nas przyczyn zabrania i utrudnia.
        I tu właśnie pytania taty szymona są istotne - co robić? Jeśli rozmowa nic nie
        daje, albo co gorsza przy każdej próbie była atakuje męża, a na spotkaniach z
        dzieckiem jest złośliwa i cyniczna i stara się pokazać ojca w jak najgorszym
        świetle, to nadal mu każecie z nią rozmawiać? Czy taki ojciec to skała jest,
        uczuć nie posiada a o emocjach ma zapomnieć? Mamo, czy jakbyś nie widziała
        swojego dziecka kilka miesięcy, a miała sądowy nakaz, to co byś zrobiła?
        Zapewne nasłałbyś na męża policje, prokuraturę i kilka innych. Tylko, że u nas
        jest na odwrót i my ojcowie, którzy chcą widywać dzieci mamy ogromny problem.
        Obecnie była i jej matka robią mojemu dziecku wodą z mózgu, wmawiają, że to ja
        odszedłem (a nie odszedłem, nie ja wniosłem pozew o rozwód itd), że go nie
        kocham ( co nie jest prawdą)i że nie mam czasu go widywać (co też nie jest
        prawdą). Więc jak mam to pokonać by nie stracić także mojego dziecka?

        PS. Nie piszę w tym momencie ani o ojcach, którzy nie chcą widywać dzieci ani o
        matkach, którym bardzo zależy na dziecku i nie utrudniają takich kontaktów.
        Piszę o tym konkretnym przypadku, kiedy ojciec chce a matka nie pozwala. I basta.
Pełna wersja