Dodaj do ulubionych

Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami

02.07.08, 21:22
Dla mnie bycie ojcem to życiowe rozczarowanie. Nie umiem infantylnie godzinami
gaworzyć do dziecka, wymęczone chwile nie sprawiają mi satysfakcji, ten czas
czuje że jest zmarnowany. Za to koniec włóczęg, podróży, nocnego życia
towarzyskiego, wypadów wieczorem, spontanicznego satysfakcjonującego seksu.
Coraz mniej czuję że jesteśmy parą z żoną. Bo albo ja mam wolny wieczór, albo
ona swoje zajęcia, a ja siedzę z dzieckiem. Nie spędzamy czasu po we dwoje, bo
trzeba mieć czas dla dziecka. A troje to już tłok. Stajemy się sobie coraz
bardziej obcy, ja jestem rozżalony że nie jest taką seksowną spontaniczną
laską jaką kiedyś poznałem, ona zaś suszy mi głowę że nie jestem takim ojcem
jak powinienem. Przyzwyczaiłem się że już nie jestem dla niej najważniejszy i
moje potrzeby są zawsze na końcu i ona dla mnie staje się coraz mniej ważna.
Znajomi z dziećmi to śmiertelni nudziarze, a dla tych bez dzieci to my
jesteśmy nudziarzami, nie możemy razem już zrobić wypadu w góry czy pod namiot
w dziką przyrodę jak kiedyś. Ciągle temat co zrobić z dzieckiem, bo na rodzinę
nie możemy liczyć. Z wolnego czasu zostały strzępy, kasa też znika w na
dziecko w zastraszającym tempie...
Żona się przestawiła na nowe życie, jest w swoim żywiole, mało, chce następne,
ja jestem przerażony że wtedy będzie tylko gorzej.
Myślę czasami jak Martyna Wojciechowska jest jednak wyjątkową kobietą co
pasjonuje się bronią, autami i sportami ekstremalnymi i nie ma co oczekiwać że
każda się da tak urobić, tak chyba potrzeba faceta o wyjątkowych kobiecych
cechach jak wy na tym forum na ojca żeby siedzenie przy dzieciakach sprawiało
mu radochę i jakoś się to ułożyło.
Obserwuj wątek
    • purpurowa_komnata Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 02.07.08, 21:45
      W poście przebija,że koncentrujesz się tylko na sobie i swoich
      potrzebach. Dostaliście z żoną człowieka do ukształtowania.
      Potomstwo to nie uśmiechnięta laleczka.Trudno być spontanicznym po
      nieprzespanych nocach-poza tym-nie przestałeś być dla żony
      najważniejszy- Wasze dziecko poprostu potrzebuje ciągłej opieki aby
      żyć.Ktoś Ci bzdur naopowiadał,ze jest radocha-radocha to jest jak
      dziecko dostaje nową piłkę np.Czas raczej pomyśleć,że Twoja żona i
      Twoje dziecko bardzo Cię teraz potrzebują- jakie będzie Wasze życie
      zależy od Twojej postawy- nie chłopca -ale mężczyzny.
        • meth.p Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 16:28
          Nie dziwie sie Tobie i zupelnie rozumiem, tez sobie nie wyobrazam takiego zycia
          z dzieckiem i spotkan ze znajomymi z dziecmi (i moze jeszcze rozmowy o
          kupkach!). W odroznieniu od pierwszej odpowiadajace osoby nie uwazam, ze z
          Twojego postu wynika koncentrowanie sie tylko na sobie. Nie rozumiem tez
          dlaczego rezygnowanie z przyjemnosci i decydowanie sie na dziecko jest jedyna
          sluszna, altruistyczna i dobra droga przez zycie w opiniu wielu (zwlaszcza w
          opiniu rodizcow).
          • chirurg_szczekowy Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 18:04
            Ja uwżam, że bycie ojcem jest fajne. Pokazłeś same minusy
            ojcostwa - w wielu przypdakach nie sposób nie przyznać Ci racji.
            Jednak jest mnóstwo rzeczy pozytywnych - zaczynasz inaczej rozumieć
            świat - dziecko wszystkiego się uczy, a Ty dowiadujesz się, że nie
            wszystko jest takie oczywiste i proste. Wszystkiego kiedyś KTOŚ i
            Ciebie nauczył. Uczysz cieszyc się z rzeczy drobnych - to rewelacja,
            że biedronka na palcu może sprawic przyjemność porównywalna z
            zakupem T. Avensis.
            Na koniec powiem tylko, że my z żona mamy takich znajomych z którymi
            nadal spędzamy czas razem z dziećmi bawimy się - nie zawzze
            kulturalnie..
          • maadzik3 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 09:08
            Nie jest ani jedyną ani jedynie-słuszną. Ale najwyraźniej partnerka wzarysie
            dziecka chciał, czuje się spełniona - decyzję podjęli w dwójkę. Takie rzeczy jak
            plany prokreacyjne uzgadnia się przed ślubem. Gdy się je uzgodni i zrealizuje
            nie ma co płakać.
            • meth.p Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 10:24
              maadzik3 napisała:
              > Nie jest ani jedyną ani jedynie-słuszną. Ale najwyraźniej partnerka wzarysie
              dziecka chciał, czuje się spełniona
              I w zwiazku z tym partner musi byc spelniony? Nie jest. Zali sie. O co Tobie chodzi?

              > Takie rzeczy jak plany prokreacyjne uzgadnia się przed ślubem. Gdy się je
              uzgodni i zrealizuje nie ma co płakać.
              Jestem w stanie wyobrazic sobie tysiace innych sytuacji - partnerka naciska z
              mysla ze jakos to bedzie, chcial ale mu sie nie podoba... I co, musi byc
              zadowolony? Nie jest i o tym pisze. Wy jestescie - prosze bardzo, osiagneliscie
              esencje szczescia - cieszcie sie i pozwolcie innym z tego samego powodu plakac i
              przeklinac los - bo dziecko to mordega, udreka, ciezarem, obciazeniem finansowym
              i wiecznie placzaca i zasmarkana zmora. Wreszcie - symbolem utraty wolnosci do
              ktorej woli daznosci niektorym na tym forum nie jest dane zrozumiec.
              • ahhna Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:19
                Dziecko ogranicza wolność tylko powierzchownie. W głębszym znaczeniu
                dziecko ci daje wolność: otwiera ci umysł na inny świat, wzmacnia ci
                charakter, wyzwala altruizm, poświęcenie,oducza egoizmu, otwiera
                oczy na potrzeby innych, uczy zrozumienia... To wszystko poszerza ci
                świadomość, granice. Nie znam lepszej drogi do wolności, ale cóż,
                jeśli dla ciebie wolność to możliwość wyjścia do knajpy, to należy
                ci tylko współczuć.
                  • ahhna Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 13:31
                    To mnie dało taki wybór? Chyba raczej autorowi wątku: to on biadoli,
                    że uwikłał się w pieluchy i do knajpy nie może chodzić. Ja natomiast
                    uważam właśnie, że dziecko absolutnie nie stoi na przeszkodzie w
                    chodzeniu do knajpy i wyjścia takowe sa naprawdę miłe. Chodzi o coś
                    innego: o to, że wychowywanie dziecka daje ci coś, czego nigdy żadna
                    knajpa ci nie da. A wiem, co mówię, bo mam za sobą kawał
                    bezdzietnego i trochędzietnego życia, mam co porównywać.
                    No chyba że ktoś rozumie wolność tak płytko, jak autor wątku. Moim
                    zdaniem wolność to stan świadomości, a nie możliwość wyjścia tu czy
                    tam. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale to właśnie dziecko
                    niewiarygodnie poszerza świadomość. Nie twierdzę, że tylko ono. Ale
                    zdecydowanie twierdzę, że swoboda przemieszczania się to
                    zdecydowanie za mało, by mówić o wolności.
          • 4g63 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:20
            > dlaczego rezygnowanie z przyjemnosci i decydowanie sie na dziecko jest jedyna
            > sluszna, altruistyczna i dobra droga przez zycie w opiniu wielu (zwlaszcza w
            > opiniu rodizcow).

            meth bo to w całym wszechświecie jest jedyną sensowną dla człowieka formą przetrwania i zrobienia czegoś wielkiego
            żadne zabawy ani inne rzeczy nie dadzą Ci tego, proste i logiczne
            jeśli wolisz się bawić całe życie to współczuję
            i im lepiej wychowasz dzieciaka tym większy sens będzie miało twoje życie, bez dziecka nie będzie miało żadnego

          • tigga_11 Kolejne "urban legend" 08.07.08, 15:03
            "Rozmowy o kupkach"...

            To może napisać tylko ktoś kto nie ma kontaktu z rodzinami z dziećmi. To
            rzeczywiście ciekawe że ludzie bez dzieci częściej słyszą takie rozmowy (lub
            tylko takie) niż rodzice wink

            Inna sprawa że o dzieciach się rozmawia - w różnych kontekstach. Jedni się po
            prostu chwalą (odpowiednik non-children: "a moja Corolla pali w mieście max. 6
            naprawdę!"), inni dzielą się radościami i porażkami z wychowania (odpowiednik
            non-children: "dojechałem ostatnio z Wwy do Gda w 4 godziny", "do Kielc złapali
            mnie 3 razy, czujesz?"), jeszcze inni dzielą się po prostu wiedzą odpowiednik
            non-children: "dojechałem ostatnio z Wwy do Gda w 4 godziny", "tyyy, jak ustawić
            automapę, żeby mi nie kazała na Słonimskiego przez tory skręcać?").

            Co to ma wspólnego:
            1. Kiedyś nie miałem samochodu i takich tematów.
            2. Też mogę powiedzieć - a iddźcie samochodowi zboczeńcy nie będę z wami gadał.

            Ot co.
              • tigga_11 Re: Kolejne "urban legend" 08.07.08, 15:18
                Akurat w tym przypadku zadziwia mnie lekkość różnych ludzi w stosowaniu tego
                środka stylistycznego i wyjątkowa wręcz zbieżność w formie - zawsze "kupki".

                Trudno - to jest etap z życia człowieka. Pojawia się nowy temat - u innych
                wcześniej u innych później i zrywanie/ograniczanie kontaktów z tego powodu jest
                dla dziecinne.
        • seth11 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 23:28
          sokolasty napisał:

          > Cóż, nic innego jak "takie jest życie" napisać nie można. Gratuluję
          > odwagi, mało który rodzic powie wprost, że we dwójkę było lepiej niż
          > we trójkę, mimo że tak odczuwa.

          Obawiam sie ze nie bylo lepiej, tylko wygodniej.
      • tacx Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 19:01
        > W poście przebija,że koncentrujesz się tylko na sobie i swoich
        > potrzebach. Dostaliście z żoną człowieka do ukształtowania.

        W poście przebija to ze kobieta po zawarciu małżeństwa i wyprodukowaniu potomka
        traktuje faceta jak niezbędny balast - czyt. upoluj, przynieś, oporządź a ja w
        tym czasie będe wychowywać malucha wczytujac się w najnowsze zdobycze wiedzy z
        zakresu pediatri, psychologii, fizjologii i badań nad wchałnialnością pieluch.
        Sorry ale mam tego przykladów naokoło kilkanaście. Panny z małym dzieckiem
        zachowują się jakby dostały do ręki luksusową zabawkę. Męzowie mają wypomadowac
        chałupę, zarobić na to wszystko a panie poswiecają sie wychowaniu dziecka.
        wychowanie to polega na tym ze mają wszystko serdecznie w d... poza dzieckiem
        świata nie widzą i uważają ze posiadanie potomka usprawiedliwia nie robienie
        niczego. Że co że wychowanie to poswięcenie i ciężka sprawa? Mój brat wstaje w
        nocy do dziecka i jeszcze rano do roboty. Żona ksieżniczka śpi do 10 i jeszcze w
        ciągu dnia ma czas na koleżanki i wypady na miasto. Do tego byle bzdura to
        dzieci sa u teściowej czyli mojej matki. Moja kuzynka to samo. Męża zostawiła w
        Niemczech a sama wróciła do polski bo rodzina, mama, tatuś a chłop zarabia
        dniami i nocami a dziecko widzi raz w miesiacu.
        Cała ich rola matki sprowadza się do roli odwiedzania rodzin, kołysania wózka,
        wyczytywaniu pier..ół o soczkach gerbera i marchwi bez konserwantów... w
        miedzyczasie kolezanki i siedzenie przed śniadaniową tevu. A jak szwagier coś
        przebąknie że chciałby na piwo to jest awantura.
        Po prostu obłęd. A najśmieszniejsze jest to że naokoło słysze jak jest im ciężko
        i jak trudna jest rola matki... LOL.

        No dobra dobra... ja wiem że rola ojca jest jaka jest i zależy od niego to czy
        dziecko bedzie takie a nie inne ale na litośc boska sa jakies granice . Moja
        matka z otwartymi oczami patrzy na to co wyrabiaja młode matki. Miała dwoje
        dzieci w odstępie 2 lat a teraz słyszy ze jedno to już za ciężko i trzeba
        wynajać niańkę do mycia okien. Do tego dziecko nie dotknie tego, nie zje
        tamtego, nie wejdzie do mieszkania w którym był pies czy w którym był kot...
        obłęd normalnie. Wszędzie zjadliwe bakterie i wirusy. W końcu dziecko dostało
        biegunki i rozstroju żołądka.
        Nie podzielam do końca krytycyzmu starszych Pań ale szczerze mówiąc jak patrzę
        na tych wszystkich chłopów co to robią zupki, pracują, piorą, wózek prowadzą nie
        tak jak trzeba, piją za dużo piwa i za dużo meczy oglądają a żona w tym czasie
        rozprawia przy stole o wychowywaniu dzieci i co kto w książce napisał o
        marchewce to normalnie... ręce idzie załamac ale nic nie mówię bo przecie to nie
        moja sprawa. I śmieję się ze szwagra no bo co mu powiem> zapatrzony jest w to
        dziecko - kto by mnie był ale mam wrażenie ze to wszystko jest tylko i wyłacznie
        na głowie facetów
        pozdro - więcej normalności życzę wszystkim a autorowi wątku więcej optymizmu bo
        mogło być gorzej wink
    • egon26 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 02.07.08, 23:44
      A ile ma twoje dziecko?. Samo guganie to dopiero początek, fakt ograniczeń jest
      dużo ale z czasem też jest dużo frajdy widząc jakiego człowieka udało się
      ukształtować. Stres nieporozumienia są zawsze na początku szczególnie przy
      pierwszym dziecku. Warto jednak wciągnąć się w obowiązki związane z dzieckiem i
      z czasem spędzanie z nim czasu będzie dawało ci coraz więcej frajdy. Koleżanka
      napisała coś o byciu mężczyzną, tak miała racje, jako mężczyzna podjąłeś się
      dożywotniego zobowiązania związanego z dzieckiem, więc warto znaleźć w tym coś
      co polubisz by było łatwiej. Z czasem wasza sytuacja w domu się powinna
      unormować, warto zacisnąć zęby do czasu gdy żona będzie mniej zmęczona i
      porozmawiać z nią też o twoich potrzebach. Wy jako para jesteście też bardzo
      ważni, wasze szczęście odbija się na szczęściu dziecka. Jednak na samym początku
      trochę to szczęście trzeba zawiesić na kołku bo małe dziecko potrafi dać nieźle
      w kość. A rodziną jeśli jest gdzieś blisko warto się wspierać, choćby na kilka
      godzin w tygodniu bo wasz czas dla siebie też jest bardzo ważny. Życzę Ci
      powodzenia i tego byś się nie zrażał od razu, dziecko to całe życie więc nie
      można i nie warto oceniać tej sytuacji po kilku miesiącach, nie rozpuście go
      zbytnio a z czasem zobaczysz że bycie ojcem to naprawdę zaszczyt, nie obowiązek.
      • pawel-1977 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 07:51
        Nie chce tu prawic jakis madrosci ale z tego co na pisales to mi sie
        wydaje ze ty ciagle nie mozesz zapomniec o tym beztroskim zyciu z
        przed urodzenia dziecka. Uwierz mi ja ostro balowalem przed
        urodzeniem dziecka ale jak tylko sie pojawilo bez problemu sie
        przestawilem o 180 stopni. Fakt To juz nie ta wolnosc co wczesniej
        ale tez jest fajnie chociaz bywa ciezko.

        To sa poprostu 2 rozne swiaty. Jesli sie nie pogodzisz sam ze soba i
        cala ta sytuacja to bedziesz mial problem. Tak przy okazji jesli
        miales taka sexi odjechana zone to watpie zeby nagle sie zmienila
        nawet po urodzeniu dziecka. Pewnie jest troche inna ale ta dzikosc
        nadal w niej siedzi tylko musisz jej to przypomniec i pokombinowac
        jak to zrobic
    • tata_tomek Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 10:23
      wzarysie napisał:

      > Dla mnie bycie ojcem to życiowe rozczarowanie. Nie umiem infantylnie godzinami
      > gaworzyć do dziecka, wymęczone chwile nie sprawiają mi satysfakcji, ten czas
      > czuje że jest zmarnowany.

      W jaki wieku dziecko?
      I czy było przez was, podkreślam, przez _was_oboje_ chciane i oczekiwane?

      > Za to koniec włóczęg, podróży, nocnego życia
      > towarzyskiego, wypadów wieczorem, spontanicznego satysfakcjonującego seksu.

      Zgadza się. O tym wie każdy, kto choć trochę się zastanawiał jak to będzie "we trójkę". Trzeba było zapytać wcześniej znajomych już dzieciatych, tych, których dalej nazywasz nudziarzami. smile

      > Bo albo ja mam wolny wieczór, albo
      > ona swoje zajęcia, a ja siedzę z dzieckiem. Nie spędzamy czasu po we dwoje, bo
      > trzeba mieć czas dla dziecka.

      I naprawdę nie możecie tak rozplanować wspólnie obowiązków, żeby mieć godzinę czy dwie wieczorem tylko dla siebie, gdy dziecko już śpi?

      > Przyzwyczaiłem się że już nie jestem dla niej najważniejszy i
      > moje potrzeby są zawsze na końcu i ona dla mnie staje się coraz mniej ważna.

      "Przyzwyczajanie się" to duuuży błąd. Przyzwyczaić się do czegoś to znaczy pogodzić się z tym.

      > Ciągle temat co zrobić z dzieckiem, bo na rodzinę
      > nie możemy liczyć.

      A znajomi z dzieckiem lub dziećmi w podobnym wieku?

      > kasa też znika w na
      > dziecko w zastraszającym tempie...

      Polecam freeware'owy program do planowania budżetu domowego "Zeszytwkratke v. 1.0" lub wersja Pro czyli z kalkulatorkiem. Program ma minimalne wymagania sprzętowe (szuflada biurka lub nocnej szafki) a przy instalacji wymaga odpowiedzi na kilka pytań, m.in. "Na czym można oszczędzić?" i "Czy można gdzieś dorobić?"

      > Myślę czasami jak Martyna Wojciechowska jest jednak wyjątkową kobietą

      Daj se siana z tym cyborgiem. Wyjątkowa bo pije actimel? Też możesz, teraz nawet pojedyncze buteleczki sprzedają smile

      Być może to pytanie - truizm, ale - czy ty i żona rozmawialiście o tym ze sobą? Powiedzieliście sobie tak na spokojnie co was boli? Jeżeli nie, to ostatnia chwila.
      Ostrzegam cię na podstawie własnych doświadczeń: można i trzeba ratować związek, ale tylko na początku nieporozumień i tylko jeżeli oboje tego chcą. Potem to strata czasu i nerwów, otwarta wojna domowa, na której najbardziej cierpi dziecko.
      • mozambique Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 10:53
        usmiałam sie z tej Martyny
        pierwsza biała kobieta na motorze ? przyjrzyj sie jej teraz , po
        urodzeniu dziecka - roztyty , rozlazły , pobrzydły babiszon

        człowikeu , z twego postu przebija foch 16-latka kóremu kumpel
        zwinął nowe nintendo , a taaakie faaajne byyyło !. nie dojrzałes do
        bycia ojcem .

        ciekawa tylko jestem , co by o tobie powiedizał towja żona
        moze to : "koniec włóczęg, podróży, nocnego życia, > >
        towarzyskiego, wypadów wieczorem, spontanicznego satysfakcjonującego
        seksu z męzem, .Przyzwyczaiłam się że już nie jestem dla niego
        najważniejsza i moje potrzeby są zawsze na końcu i on dla mnie staje
        się coraz mniej ważny. Ciągle temat co zrobić z dzieckiem, bo na
        rodzinę nie możemy liczyć a mąz nie potrafi zarobic na opiekunkę.
        > Myślę czasami jak Marek KAminski jest jednak wyjątkowym męzczyzną-
        polarnik, podróznik, zwiedził kawał swiata a teraz zabiera zone i
        ich wspolnego dziecię i wyjzdzają do Patagonii. To jest facet , po
        zosatniu ojcem nie zdziadział i nie zrostył się tylko pakuje
        rodzinke i w trójek realizują swoje wspolne pasje".

        >
        • meth.p Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:47
          mozambique napisała:
          > człowikeu , z twego postu przebija foch 16-latka kóremu kumpel
          > zwinął nowe nintendo , a taaakie faaajne byyyło !. nie dojrzałes do
          > bycia ojcem .

          Matki i Ojcowie - czy Was, "dojrzalych" w odroznieniu od niechcacych lub
          nieodczuwajacych radosci z ojcostwa / macierzynstwa ludzi nie stac na dorosla
          dojrzala argumentacje? Czy musi chwytac sie nieudowadnialnych i calkowicie
          subiektywnych przymiotow jak "dziecinnosc" i "niedojrzalosc"? Czy dlatego ze
          gonienie za reprodukcja w imie zwierzecych instynktow bez refleksji nad istota i
          sensem zycia (ktorego Wasi adwersarze nie upatruja w tworzeniu z malzonka swoich
          malych radosnych klonow) nie jest w innych opinii dobra droga przez zycie
          musicie im ublizac? I czy ostatecznie fakt bycia epikurejczykiem wyklucza
          niechcacych potomstwa z grona doroslych i dojrzalych ludzi?

          Juz poza kontekstem tego watku - jestesmy na forum dyskusyjnym. Dyskutujmy, a
          nie obrazajmy. A co do mojej oceny - uwazam, ze Twoja wspominka o Nintendo jest
          niedojrzala.
          • winifred Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 20:53
            meth.p napisał:
            > Matki i Ojcowie - czy Was, "dojrzalych" w odroznieniu od niechcacych lub
            > nieodczuwajacych radosci z ojcostwa / macierzynstwa ludzi nie stac na dorosla
            > dojrzala argumentacje?


            wszystko to bardzo piekne co mówisz, wiem, że są ludzie którzy dzieci nie chcą mieć, i niech sobie nie chcą. zapewne by się nie spełnili w tej roli, a tak są wolni, nie mają zobowiązań, mogą robić co im się podoba i kiedy im się podoba. i OK. Wtedy są szczęsliwi, lepsze to niż jakby mieli się zmuszać i żyć z wiecznymi pretensjami do świata.

            ale chyba dla autora wątku jest już "nieco" za późno na rozmyslania czy chce mieć dziecko czy nie, i czy jego to będzie "bawić", czy mu się będzie podobać ta rola życiowa!
            mógł pomysleć o tym wcześniej, chyba się nie dogadali z wtedy - dziewczyną, teraz - żoną
            teraz chyba powinien znaleźć jakieś dobre strony tej sytuacji, a on ze wszystkim jest na "nie", odniosłam wrażenie że jego życie to jakiś "koszmar":
            -żona już nie ta co kiedyś (w dodatku wredna bo oczekuje żeby wykrzesał z siebie nieco rodzicielskiego entuzjazmu)
            -seks jakby gorszy/nie tak często/mało spontanicznie
            -do dziecka gaworzył nie będzie (tak w ogóle to go chyba nie lubi nawet, takie można odnieść wrażenie)
            -nigdzie z domu ruszyć się nie może,
            -na piwo z kolegami iść nie może
            -w góry nie pojedzie - już pewnie nigdy.... sad ani nad morze! sad
            -znajomi z dziećmi go nudzą
            -znajomych bez dzieci na pewno nudzi on sam!

            no nic tylko żyły sobie podciąć! już nic fajnego w jego życiu się nie zdarzy! oto małe dziecko, jego własne, krew z krwi, kość z kości skazało go na ten okrutny los!
            nie musi być hura-optymistą od razu, (ba, wcale być nie musi) niech mu ta kupka śmierdzi, a rozmowy o zupkach nudzą śmiertelnie, niech mówi do dziecka "samochód", a nie "bum-bum", niech mu w ogóle od razu wiadomości każe oglądać i pyta małego o poglądy polityczne. Ale czy naprawdę nie ma w jego dziecku nic co go bawi/rozczula, chociaż odrobinę? aż tak niezdolny jest do jakichkolwiek uczuć wyższych? aż taki jest oschły i objętny? "po dziecku" jest inaczej niż przed, ale życie się nie kończy!!!
            • meth.p Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 09:10
              winifred napisała:
              > ale chyba dla autora wątku jest już "nieco" za późno na rozmyslania czy chce mi
              > eć dziecko czy nie, i czy jego to będzie "bawić", czy mu się będzie podobać ta
              > rola życiowa!
              Owszem, ale nie do tego sie odnosilem, a do stylu "argumentacji" e-matek z
              forum, w ich opinii dojrzalych chyba wlasnie dlatego ze udalo sie im zostac
              zaplodniona i urodzic dziecko i sa z tego powodu szczesliwe. Czlowiek sie zali i
              ma do tego prawo, uznalbym ze niedojrzaly jakby zone z dzieckiem olal, wyjechal
              do ameryki poludniowej lapac motyle i do tego nie placil alimentow.

              > teraz chyba powinien znaleźć jakieś dobre strony tej sytuacji, a on ze wszystki
              > m jest na "nie", odniosłam wrażenie że jego życie to jakiś "koszmar"
              A moze to jest dla niego koszmar? Zrozumcie, ze nie kazdemu "kofam Cie tato"
              zmiekcza nogi i nie kazdego wzrusza.

              > -żona już nie ta co kiedyś
              Nie wiem jak jest u nich, ale moze rzeczywiscie traktuje go jak rozplodziciela?
              Albo jako tatusia do wychowywania dziecka a nie meza? Skoro tak napisal, nie mam
              podstaw twierdzic, ze jest inaczej.

              > -seks jakby gorszy/nie tak często/mało spontanicznie
              W takiej sytuacji zapewne nie jest taki spontaniczny jak kiedys. Musi sie z tym
              pogodzic i nie ma prawa narzekac?

              > -do dziecka gaworzył nie będzie (tak w ogóle to go chyba nie lubi nawet, takie
              > można odnieść wrażenie)
              Osobisice rowniez uwazam, ze gaworzenie do dziecka to zwyczaj rozmiekczajacy
              mozg u obu stron... Ale ja bym sie mocno nie rpzejmowal, wystarczy mowic do
              dziecka jak do doroslego. Nie sadze ze dziwne miny i smieszna, zalosna intonacja
              glosu pomoga dziecku zrozumiec przekaz.

              > -nigdzie z domu ruszyć się nie może,
              A moze to zaleta?

              > -na piwo z kolegami iść nie może
              Z tego powodu pewnie tez ma byc szczesliwy? Hurra, wiecej czasu dla zony i
              dziecka, nie trzeba do pubu z kumplami chodzic.

              > -w góry nie pojedzie - już pewnie nigdy.... sad ani nad morze! sad
              Moze i pojedzie, ale ze spokojem, bez ciezaru na pleach i ciaglej
              odpowiedzialnosci to jak juz bedzie za stary na wypad na disco.

              > -znajomi z dziećmi go nudzą
              Oj nudziarze ze znajomych z dziecmi sa straszni. Spotkac sie, pogadac - mozna,
              ale wieje nuda, wiec raczej raz na jakis czas.

              > -znajomych bez dzieci na pewno nudzi on sam!
              Zapewne nie tyle nudzi, co jest towarzysko spalony. Ile razy mozna przechodzic
              przez "idziemy na impreze, idziesz?" - "nie moge, dziecko".

              > oto małe dziecko, jego własne, krew z krwi, kość z kości skazało go na ten
              okrutny los!
              Piekna stylizacja, ale mnie nie rusza, zapewne autora watku tez. Wiem, ze wy
              matki macie poczucie misji i jej spelnienia, bo oto urodzilyscie swoje klony,
              ale ja mam to gdzies. Dosadnie. Po prostu.

              > aż tak niezdolny jest do jakichkolwiek uczuć wyższych?
              Od i tyle sie napisalas, a zakonczyla w stylu osoby na ktorej post odpowiadalem.
              Rzeczywiscie, jestem neizdolny do "uczuc wyzszych" (???) poniewaz nie jestem
              zainteresowany pogonia za instynktem i reprodukcja gatunku... Upatruje uczuc
              wyzszych gdzie indziej, nie uwazam ze jestem w tej kwestii gorszy od Ciebie.

              > "po dziecku" jest inaczej niż przed, ale życie się nie kończy!!!
              No wlasnie dla niektorych sie w pewnym sensie konczy. Ostatecznie ten czlowiek
              mowi, ze rola ojca jest dla niego zyciowym rozczarowaniem! Ma do tego prawo,
              wsciekle i jadowite e-matki (co, naturalnie, kieruje do wscieklych i jadowitych
              e-matek z wyszczerzonymi zebami strzegacymi swego stada, w swojej pozie i
              niezrozumieniu innej postawy smiesznie przypominajace warczace wilczyce).
          • tigga_11 Może nie tak elokwentnie, ale wystarczy: 08.07.08, 15:14
            > I czy ostatecznie fakt bycia epikurejczykiem wyklucza
            > niechcacych potomstwa z grona doroslych i dojrzalych ludzi?

            1. Jak się nie chce -> to się nie "robi"

            2. Co innego sytuacja gdy się "zrobiło" a potem okazało się że ten model jest do
            chrzanu a do sklepu oddać nie można.

            Zdolność przewidzenia skutków pkt 2. i zastosowanie alternatywy z pkt. 1
            nazwałbym właśnie odpowiedzialnością.
    • lambert77 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 10:55
      Myślisz, że jesteś pierwszy??? Polecam Ci coś. Weź jednego z tych
      nudziarzy do knajpy wprowadź mu do organizmu odrobinę alkoholu
      zobaczysz jak się szybko zacznie wypłakiwać na twoim ramieniu ze
      wszystkich problemów domowych big_grin Zdziwisze się jakie problemy mogą
      mieć ludzie.
      Kiedy postanowiłem się ożenić z tą właściwą kobietą wiedziałem że
      nie będzie jak z bajki bo życie to nie bajka. Kiedy postanowiliśmy
      mieć dziecko miałem już wcześniej sygnały od kolegów -ojców z czym
      to się je i jak będzie po smile Więc może mniej boleśnie przeżyłem
      narodziny i wychowanie dziecka. No u mnie jeszcze w grę weszła
      przeprowadzka i praktycznie zerwanie kontaktów ze znajomymi. Bo
      ciężko wyskoczyć na piwo 400 km wink. Ale i tak był czas kiedy
      frustracja i zmęczenie mało nie doprowadziło do poważnego kryzysu.
      Zacisnąłem zęby i jakoś żyję. Raz jest lepiej raz jest gorzej,
      czasami człowiek odnosi wrażenie że teraz już jest tylko gorzej bo
      przecież tak naprawdę jest tylko dziecko i żona i nic więcej.
      Wszystko podporządkowane jest tylko tym dwóm osobom. Trzeba poprostu
      umiejętnie i rozsądnie przejrzeć listę swoich potrzeb i się pogodzić
      z byciem mężem i ojcem wink.
      Po wpisie zakładam że dziecko jest z tych jeszcze leżących i
      wymagających 24 godzinnej opieki ale poczekaj jeszcze trochę skończy
      dwa lata zobaczysz jak to jest wracasz do domu po cholernie ciężkim
      wk.rwiającym dniu w pracy a w progu wita cię troll wymagający w tej
      chwili uwagi i zabrania go na dwór do piaskownicy. Troll próbujący
      wymusić wszystko krzykiem płaczem i histerią, żona siedzi równie
      wk.rwiona bo musiała to znosić np cały dzień a np nie czuje się
      najlepiej i właśnie w tej chwili masz ochotę odwrócić się na pięcie
      trzasnąć drzwiami i pójść gdzieś gdzie nie ma dzieci, żon,
      teściowych i psów. I co wtedy zrobić. Zacisnąć zęby przeczekać
      krzyki zjeść w miarę spokojnie obiad wziąść młodego pod pachę i
      idziesz do piasku gdzie będzie ganiał gołębie rozbijał sobie kolana
      a ty będziesz latał jak idiota za dzieckiem, żeby przypadkiem poza
      zdartymi kolanami nie zdażyło się nic więcej. Dziecko zaśnie gdzieś
      tak po 21 może wcześniej jak będziesz miał szczęście. A wtedy już
      się nic nie chce marzysz tylko o wyrku. Seks rozmowa jakieś
      przytulanki ??? Litości przecież właśnie zostałeś kompletnie wyssany
      z energii i nie masz na nic już ochoty.

      Reasumując weź się w garść życie to nie bajka nie musisz być
      idealnym ojcem, mężem facetem. Masz poprostu się postarać a z czasem
      uodpornisz się na wiele rzeczy a i zaczniesz dostrzegać pewne plusy
      w tym wszystkim.


      Ps.
      Autor odpowiedzi czyli ja co jakiś czas przechodzi załamanie z
      powodu frustracji i braku żony jako kobiety i partnerki często gęsto
      z własnej winy bo powinien częściej sygnalizować małżonce czego
      oczekuje a nie tylko czekać aż coś się zmieni. No ale ja to ja wink
        • lambert77 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 14:07
          z facetami to chyba nie jest takie proste brak tej chemii jaka jest
          pomiędzy matką i dzieckiem. Dlatego też wielu się wydaje że właściwą
          rolą faceta jest tylko i wyłącznie bycie samcem który lata od jednej
          do drugiej samicy i że monogamia nie jest stanem naturalnym.
          • pawel-1977 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 21:21
            Nie do konca jest tak z ta chemia. Ja przez jakies 6-7 miesiecy
            zajmowałem sie malym jak szukałem pracy, bo zona musiala wrocic do
            swojej. Pamietam pierwszy poranek w nowej roli. Zona zamyka drzwi a
            tu bach placz. Maly zlal sie od gory do dolu i radz sobie chlopie
            jak wczesniej nie przewijales smile

            No ale jakos poszlo i powiem ze milo wspomonam ten okres. Dlatego
            teraz w pelni rozumiem kobiety i jak jest ciezko. Praca na 2 etaty.
            Pelen szacunek dla kobiet. D

            A wracajac do tego co lambert napisal to pewnie dzieki temu okresowi
            moj maly teraz jest bardzo za mna. Fakt czasem po powrocie z pracy
            nie chce mi sie z nim bawic ale jak rzuci te blagajace spojrzenie to
            miekne.
      • pillow-book Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 12:57
        Rany boskie... to straszne...

        Czy ja jestem jakaś nienormalna, że moje dziecko chodzi spać o 19tej? A odkąd
        skończyło siedem lat to o 20 i wieczory mam dla siebie i męża? Że po tym jak raz
        próbowało wymusić coś krzykiem i płaczem to olałam i więcej tego nie robiło?

        Gdyby życie z dziećmi wyglądało tak jak piszesz to rzeczywiście nic tylko się
        pochlastać. Ale wcale tak nie musi wyglądać - wszystko to kwestia organizacji i
        egoizmu smile Tak - egoizmu rodzicielskiego. Pamiętając o tym, że szczęśliwy
        rodzic to szczęśliwe dziecko dbam o to, by być zadowoloną osobą. Zdarzało mi
        się, że nie kupowałam dziecku zabawki po to, żeby mieć kasę na swoje
        przyjemności... I to jest według mnie zdrowe. Bo inaczej rosną takie
        roszczeniowe potworki... No i jeszcze raz podkreślę - nigdy nie dawłam się
        dziecko-biznesowi. 95% rzeczy reklamowanych jako niezbędne dla prawidłowego
        rozwoju dziecka są absolutnie zbędne smile

        A sex... pewnie też jestem trochę "dziwna" ale nie wyobrażam sobie życia bez
        seksu. Niezależnie od tego jak bardzo nie byłabym zmęczona małym dzieckiem,
        przynajmniej 3 razy w tygodniu coś fajnego się wydarza.

        Może po prostu chcieć to móc?
    • diin Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 03.07.08, 22:35
      autorze postu mam nadzieję, że szybko dorośniesz do roli ojca (bo
      Tobie najwyraźniej wolniej to przychodzi niż innym). Ale póki co -
      współczuję dziecku ojca a żonie męża i smutno mi się trochę robi jak
      widzę że ktoś świadomie decyduje się na dziecko ale jak już zobaczy
      że to nie zabawka to "wymięka" - szkoda dziecka.
      a z drugiej strony każdy musi przejść ten etap "rozczarowania" tylko
      jedni mniej drastycznie a inni bardziej.. albo go przejdziesz i
      wygrasz albo wymiękniesz i będziemy mieli kolejną samotną mamę bo
      tatulka przerośnie rola odpowiedzialnego i dojżałego mężczyzny..
      na początek proponuję wziąć się mocno w garść - bo komu jak komu ale
      facetowi to nawet nie wypada miękkim być tongue_out
      • marysia_wroc rozumiem Cie 04.07.08, 00:34
        Myślę, ze niektóre posty są zbyt ostre z Waszej strony. Jestem kobietą, jednak
        uważam, że autor wątku ma prawo do takich odczuć. Tak czuje- i dlaczego ma
        udawać, że jest inaczej? jeśli ktos jest osobą niezależną (tak jak i ja) cięzko
        znosi taką sytuację. Jeśli ktoś zawsze był aktywny, miał zainteresowania,
        podróżował, udzielał się i na jakiś czas musiał to rzucić bądź ograniczyć, to
        bardzo trudne. Uważam, że i tak jesteś w swietnej sytuacji, ze nie jestes
        kobietą. Gdyby taki post napisała kobieta, zostałaby gorzej potraktowana jako
        zła, wyrodna, egoistyczna i samolubna matka. <Mężczyźnie jeszcze potrzebę
        wolności się wybacza. Kobiecie nie. Kobieta ma z usmiechem na twarzy zajmować
        się tylko dzieckiem i rezygnować z siebie i innych spraw. Proponuję ci szczerą
        rozmowę z żoną. powiedz co czujesz, wyrzuć to z siebie. Ona być moze się nawet
        nie domyśla tego. na słowa diin , żebyś wziął się w garsć i co facetowi wypada -
        w ogóle nie reagfuj, są one dla mnie płytkie pod tym względem, że w ogóle nie
        próbuje zrozumieć Twoich uczuc. Trzymaj sie
        • jodi20l Re: rozumiem Cie 04.07.08, 18:13
          Jeśli ktoś zawsze był aktywny, miał zainteresowania,
          > podróżował, udzielał się i na jakiś czas musiał to rzucić bądź ograniczyć, to
          > bardzo trudne. Uważam, że i tak jesteś w swietnej sytuacji, ze nie jestes
          > kobietą. Gdyby taki post napisała kobieta, zostałaby gorzej potraktowana jako
          > zła, wyrodna, egoistyczna i samolubna matka. <Mężczyźnie jeszcze potrzebę
          > wolności się wybacza. Kobiecie nie. Kobieta ma z usmiechem na twarzy zajmować
          > się tylko dzieckiem i rezygnować z siebie i innych spraw. Proponuję ci szczerą
          > rozmowę z żoną. powiedz co czujesz, wyrzuć to z siebie. Ona być moze się nawet
          > nie domyśla tego.

          no chyba żart? a co jeśli jego żona podróżowała z nim ?? po niej wszystko
          spłynęło, a on ciężko rozpacza. każdy jeden rodzic przeżywał kryzys, ale
          większość kocha swoje dzieci. Jak dla mnie autor z choinki się urwał
          • gazdziikowa Re: rozumiem Cie 05.07.08, 16:04
            za ostro go potraktowaliście, wiele osób srogo się rozczarowało tak zwanym
            życiem rodzinnym. Co on takiego strasznego napisał? Że nie lubi gaworzyć do
            dziecka przez cały dzień? Że go żona odstawiła na tor boczny i chce jeszcze
            jedno dziecko? Piszecie tak jakby inni nie mieli takich wątpliwości, wiele osób,
            gdyby miało wybrać jeszcze raz postanowiło by jednak nie zakładać rodziny, bo
            wielu rzeczy nie można już zrobić, a człowiek jest uwiązany.
                • marysia_wroc Re: rozumiem Cie 05.07.08, 23:48
                  Jedni szybciej się przestawiają, inni wolniej. Ludzie nie rozumieją osób
                  niezaleznych, którym jest ciężko. Ocenia się ich od razu jako egoistów i
                  samolubów, którzy na zawołanie nie chcą rezygnować z siebie. Nie każdemu życie
                  rodzinne musi się podobać. Wiele rzeczy się zmienia. Nawet jak sie pojedzie na
                  wakacje z małym dzieckiem, któr np o 19-20 idzie spać, to jest już się
                  uziemionym. Nigdzie sie nie wyjdzie, a często najprzyjemniej jest wyjśc koło 21.
                  Rutyna, rutyna, rutyna. Ktoś czuje znużenie i co ma na to poradzic? ma chodzić z
                  przyklejonym uśmiechem? Dlatego ja na pewno będę musiała mieć partnera, który to
                  zrozumie i dobrze się zastanowię, zanim urodzę pierwsze dziecko. Jeśli miałabym
                  być niegotowa i nie czuć tego, to wolę byc bezdzietna, a szczęśliwa niż miec
                  dziecko bo znajomi mają
                  • agatar-m a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 07:28
                    watpliwości wątpliwosciami, kazdy je ma, ale kurcze, zgadzam sie z
                    kimś kto napisał,ze trzeba było pogadać, czym to pachnie, no
                    proszę!!!to takich rzeczy się nie wie....poczytać w internecie, albo
                    choćby forum etata wczesniej.my jestesmy młodymi ludźmi, mamy
                    dzisciaczki 3 lata i 1 rok, i kurcze mąż dalaj realizuje swoje
                    pasje. fakt nie wychodzi juz tak czesto na imprezy, ale wędkuje i to
                    bardzo często, jakos to znosze, bo wiem,ze go odstresowuje, ja też
                    sie realizuje. poza tym teraz jak mamy dwojkę, to wiem,ze nawet nie
                    miałam prawa narzekac jak było jedno, boze to był raj!!! chłopie weź
                    sie w garść bo się niedobrze robi..i nie pisze dlatego tego,ze
                    jestem kobieta, jeżeli faktycznie twoja cie odtawiła, to weź ją
                    potrząśnij i jej to uswiadom, może ma dosc ponurego jęczącego niby "
                    dorosłego" dzieciaka w domu!!!!czyli ciebie....
                    • wzarysie Re: a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 08:55
                      agatar-m napisała:
                      > może ma dosc ponurego jęczącego niby "
                      > dorosłego" dzieciaka w domu!!!!czyli ciebie....

                      No tak właśnie, jeszcze niedawno kochany wybranek serca, a po dziecku i
                      przestawieniu się o 180stopni kobiety tylko zawadzający ponury jęczący niby
                      dzieciak, tolerowany bo przynosi kasę i pomaga przy tym prawdziwym kochanym
                      dziecku smile

                      Kobieta zamienia jedne przyjemności życia na inne jeszcze dla niej
                      przyjemniejsze których ja w kontakcie z dzieckiem i dziećmi w ogóle nie odczuwam
                      jak masa facetów (jest nie mało facetów o kobiecej psyche i oni pewnie reagują
                      innaczej). Nie jestem durniem i wiem ze za to odpowiadają hormony które ona ma a
                      ja nie mam i ja nie umiem godzinami podniecać się dzwoniąc do wszystkich co
                      nowego zrobiło dziecko i gadać i tym przez telefon i wypisywać na forum
                      godzinami z entuzjazmem. Porównanie że skoro ona mogła się przestawić o 180
                      stopni to i ja powinienem jest śmieszne. Ją przestawiły hormony bo jest kobietą,
                      a jestem jaki byłem. Dla niej to radocha dla mnie jedynie ograniczenia i obowiązki.
                      Kiedyś podobny entuzjazm mieliśmy obydwoje do różnorodnego spędzania czasu we
                      dwoje (w tym i w seksie) i kupę radości żeśmy się odnaleźli. Teraz są tylko
                      wzajemne żale i roszczenia, wszystkie te u czucia, miłość u niej wyparła inna,
                      widać znacznie mocniejsza, do dziecka, u mnie nie, stąd największe rozczarowanie.
                      • agatar-m Re: a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 10:09
                        jejciu! ja broń boze nie neguje twoich uczuc..ale stary, no sam
                        poczytaj, tylko sie uzalasz....tyle osób ci pisało,ze bedzie lepiej
                        w miare czasu, pogadaj z nią...a nie zale pretensje..czy
                        powiedziałeś co czujesz jej, a nie tu na forum, badź co badź obcym
                        ludziom...zdaje sobie sprawe ,ze mogła dostać fioła na punkcie
                        dziecka, dlatego napisałam,zebyś nia potrząsnął...wylej wszystko z
                        siebie...powiedz coś co nią wstrzasnie, co to musisz juz sam
                        wiedzieć...a powiedz mi czy ona dalej stara się być atrakcyjna?
                        maluje się? ładnie ubiera?
                        • agatar-m Re: a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 10:16
                          słuchaj, nie wiem jak wyglada sytuacja finansowa u was, ale jak
                          naprawde nie macie co liczyć na rodzine, to moze wynajmijcie
                          opiekunkę na jeden wieczór i ja gdzieś zabież, wiesz ja specjalnie o
                          to walczyłam ( nawet karmiąc piersią), zostawialiśmy małego mamie,i
                          nawet na 2-3 godziny na randke uciekaliśmy, chcialam zeby mój mąż
                          widział we mnie też kobiete,ale ja znałam jego uczucia, czy ona zna
                          twoje??
                        • gazdziikowa Re: a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 16:34
                          agatar-m napisała:
                          > jejciu! ja broń boze nie neguje twoich uczuc..ale stary, no sam
                          > poczytaj, tylko sie uzalasz....tyle osób ci pisało,ze bedzie lepiej
                          > w miare czasu, pogadaj z nią...a nie zale pretensje..czy
                          > powiedziałeś co czujesz jej, a nie tu na forum, badź co badź obcym
                          > ludziom...

                          uwielbiam to sformułowanie, forum to miejsce do wylewania żali, tak jak i
                          umieszczania entuzjastycznych wątków o tym jaką to dzisiaj sobie kupiłam
                          bieliznę. Nie wiem co to za facet może jest leniwy, może nieodpowiedzialny, a
                          może niezależny i dlatego tak źle znosi cała tą sytuację, ale z pewnością takich
                          osób jest więcej.
                          Jego przykład też daje do myślenia osobom, które uważają się za niezależne i
                          twierdzą, że jakoś sobie dadzą radę. Jak widać nie każdemu wychodzi.
                      • jodi20l Re: a dla mnie koleś się poddał 06.07.08, 11:47
                        Ją przestawiły hormony bo jest kobietą
                        > ,
                        > a jestem jaki byłem. Dla niej to radocha dla mnie jedynie
                        ograniczenia i obowią
                        > zki.


                        sratata, hormony. nie wiem czy dziecko planowaliście czy nie. śmiem
                        twierzdzić, że nie. ja z m. też nie planowałam pierwszego. może
                        inaczej była to planowana wpadka z obu stron. nie powiem byłam,
                        jestem b młoda. myślisz, że hormony tutaj dają wyznacznik?
                        podejście facetów jest zajebiascze z depresji po porodowej się
                        nabijacie, a później cała miłość i uciecha z dzieci to właśnie
                        dzięki hormonom.
                        Myślisz, że kobiecie jest łatwo przez te hormony? Gó.. prawda,
                        nadchodzi moment, kiedy dostrzega, że stała się tylko rodzicielką,
                        sprzątaczką i wiele innych a nie ma w niej kobiety. Tej kobiety,
                        którą kiedyś ten mężczyzna tak bardzo kochał, pożądał itd. Że
                        zmieniło się wszystko. Najgorsze, że kobieta cierpi na tym
                        najbardziej. Jak sam piszesz wiele, obowiązków związanych z
                        wychowywaniem dziecka cię nie bawi, w zasadzie nie napisałeś, czy
                        jest rzecz którą robisz z przyjemnością. matki nikt się o zdanie nie
                        pyta, ona ma instynkt ona musi wywiązywać się ze swojej roli
                        najlepiej jak potrafi a i tak bardzo często jest źle.
                        Czytam tak sobie emamę, etatę i jakoś mnie specjalnie nie dziwi, że
                        bardzo często to facet sobie odpuszcza życie rodzinne.
                        trochę się wkurzyłam, przepraszam, że takie długie
                          • adellante1 Re: a dla mnie koleś się poddał 07.07.08, 12:23
                            A czy koleś gdziekolwiek cokolwiek napisał o tym skad i w jaki sposób to dziecko
                            w ich zyciu się pojawiło?
                            Nie zauwazyłem nigdzie długo wyczekiwanego, wytesknionego.
                            Moze to jeden z tych mężów który miał wielkie g... do powiedzenia jednym z
                            tych którzy zostają ojcami bo żona chce mieć dziecko kompletnie nie zwracajac
                            uwagi na druga osobę.
                      • rikol Re: a dla mnie koleś się poddał 07.07.08, 13:16
                        U mezczyzn tez zmienia sie wydzielanie hormonow przy kobiecie w ciazy -
                        przygotowuja one mezczyzne do ojcostwa. Tobie sie po prostu wydaje, ze kobieta
                        uwaza za fascynujace zmienianie pieluch i gotowanie zupek? Zapytaj zone, co ona
                        o tym mysli. Podejrzewam, ze mysli podobnie jak ty (siedzi w domu uwieziona z
                        dzieckiem, jedyny kontakt z ludzmi to fora internetowe). Roznica jest taka, ze
                        ona bierze zycie za rogi, a ty nie. Sprzatanie czy zmywanie naczyn czy opieka
                        nad dzieckiem to sa OBOWIAZKI, trzeba to zrobic i tyle, bez narzekania.
                        Rozwiazaniem nie jest uzalanie sie nad soba, tylko ROZMOWA, bez pretensji,
                        podzial obowiazkow tak, zeby miec czas dla malzonki.
                    • krzysztof-lis Re: a dla mnie koleś się poddał 11.02.09, 11:54
                      > kurcze mąż dalaj realizuje swoje pasje. fakt nie wychodzi juz tak
                      > czesto na imprezy, ale wędkuje i to bardzo często, jakos to znosze,
                      > bo wiem,ze go odstresowuje,

                      No widzisz, jesteś wyrozumiałą żoną.

                      Żona autora wątku oczekuje, żeby on na równi z nią zachwycał się dzieckiem i
                      zrezygnował ze swojego życia.

                      Myślę, że to dokłada sporą część do jego frustracji. I wcale mnie to nie dziwi.
            • pillow-book Re: rozumiem Cie 07.07.08, 13:01
              Ja żona chce jeszcze jedno dziecko to tak do końca na tor boczny nie odstawiła,
              co nie? wink Zawsze może jej wrzucać tabletki antykoncepcyjne to herbaty i robić
              to dziecko i robić i robić... przynajmniej na brak seksu nie będzie narzekał...

              wink))
              • wzarysie Re: rozumiem Cie 07.07.08, 15:07
                pillow-book napisała:
                > Ja żona chce jeszcze jedno dziecko to tak do końca na tor boczny nie odstawiła

                Seks pod zaplanowane robienie potomka ma się tak do seksu radosnego i spontanicznego jak hodowanie tucznego prosiaka na mięso do hodowania pieska pupila do towarzystwa smile
            • homard I ja też 07.07.08, 22:42
              Dajcie spokój przecież słuchając tych infantylnych rozmów o kupkach to można
              pierdo.l.ca dostać...Porozmawiaj z zona, bo nie wyszła za mąż za dziecko tylko
              za Ciebie i masz prawo do takich odczuć, cóż nie każdy może by idealnym rodzicem
              ale życie z takim hmm jest trudna sprawa..Najbardziej żal mi ludzi
              wykrzykujących do swoich dzieci "Oddałam ci swoje życie a ty co" Nie oddawajcie
              całego oddajcie tyle ile chcecie, bo dzieci kiedyś opuszczą gniazdo a wy
              zostaniecie starymi zgorzkniałymi kobietami bądź mężczyznami których nikt nie
              będzie chciał oglądać...Bądźcie szczęśliwi żyjcie chwilą, uprawiajcie seks
              dbajcie o zdrowie i sylwetkę, pozwólcie sobie na jakiś kaprys a nie padajcie na
              twarz bo dzieci są the most impotrant...Owszem skoro zrobiliście dzieciaka (
              fakt, brzydkie określenie) to owszem musicie go wyedukować i przystosować do
              tego aby mógł za 20 parę lat samodzielnie egzystować...Miłość której jest za
              wiele jest naprawdę krzywdzi...

              Szanowny autorze -porozmawiaj z żoną, zapiszcie się na jakaś siłownie ew.
              biegajcie razem, bądź zapisz zone na aeorobic ...pokaż że istnieja jakieś jasne
              strony życia oprócz dziecka które jest ważne ale nie wolno zapominać o sobie .
              Przypuszczam ze skoro piszesz ze kiedys była nie zła laska to oznacza ze
              straciła trochę powabu a ty spróbuj pomoc sobie i jej . Przede wszystkim Nie
              warto rezygnować z własnego życia NIGDY! Bo to się kiedyś zemści ...okrutnie...
    • miacasa Subiektywnie ciężkie życie 06.07.08, 22:44
      Odsłoniłeś słabe miejsca i e-matki Cię skopałysmile
      Piszesz dość otwarcie o swoich negatywnych odczuciach, o zmianach, które postrzegasz jako te na gorsze ale może nie jest/będzie tak źle jak teraz to odbierasz. Nadal nie wiemy w jakim wieku jest Wasze dziecko i jak bardzo zmieniło się życie Twojej żony. Być może jesteście w okresie tzw. trudu związanego z odchowaniem bardzo zależnego i tym samym wymagającego dziecka. Pierwsze kilkanaście miesięcy to okres wzmożonego wysiłku i uwagi ze strony rodziców. W tym czasie większość par musi stawić czoło nawarstwiającym się problemom i zmianom, jakie pojawienie się potomstwa spowodowało w dotychczasowym stylu życia. Piszesz, że żona przestawiła się o 180 stopni a Ty nic się nie zmieniłeś/jesteś jaki byłeś a to niedobrze bo naiwnością jest myślenie, że uda się po narodzinach dziecka zachować dotychczasowe status qwo. Nasze życie ewoluuje a my wraz nim (choć właściwie pojawienie się dziecka to niekiedy zamach stanu). Poszukaj książki "Pierwsze dziecko zmienia wszystko" a zobaczysz, że nie jesteś odosobniony w swoich przemyśleniach i być może znajdziesz odpowiedzi na niektóre pytania, dowiesz się, co dzieje się z tą seksowną, zabawną dziewczyną, którą kiedyś była Twoja żona i jak ją odnaleźć.
      Wiele zależy od Ciebie, nie warto tkwić w poczuciu krzywdy i rozczarowania, sam możesz wiele zmienić ale wymaga to pomysłowości, determinacji i w y s i ł k u.
      Mój mąż od piątku jest kilkaset kilometrów od nas (mamy dwie małe wilczyce w owczej skórze) bawi się na Heineken Open'er ale on też ma niekiedy "subiektywnie ciężkie życie" smile, na szczęście ja od 5,5 roku "siedzę sobie w domu" ale u nas to taka sinusoida w nastrojach
      • eliszka25 Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 01:21
        coz, zycie z dzieckiem, to nie bajka, nie ma sie co oszukiwac. ale nie trzeba
        tez robic z niego koszmaru. kto powiedzial, ze jak ma sie dziecko, to trzeba
        siedziec murem w domu? dlaczego nie mozecie wyjsc do restauracji, w gory? my
        mieszkamy daleko od rodziny i nie mamy nikogo, z kim moglibysmy zostawic babla,
        ale to nie przeszkadza nam prowadzic zycie towarzyskie. jak babel byl malutki,
        to w restauracji czy u znajomych spal w wozku, pozniej mial radoche, kiedy
        siedzial np. przy stole w foteliku. mieszkamy w gorach i pierwsza wycieczke mial
        w wieku 1 tygodnia - w wozku, po szerszych szlakach. jako miesieczniak zaczal
        "chodzic" po gorach bez wozka - wystarczy zaopatrzyc sie w nosidelko i mozna
        wedrowac. jako 8-miesieczniak zaczal zwiedzac swiat na swoich pierwszych dwoch
        kolkach, czyli w przyczepce rowerowej z zamontowana mata dla niemowlaka. w
        dzisiejszych czasach z dzieckiem mozna wiele, wystarczy chciec.

        oczywiscie, ze pewne rzeczy trzeba ograniczyc, z niektorych zrezygnowac
        przynajmniej do osiagniecia przez dziecko pewnego wieku, ale to nie znaczy, ze
        trzeba sie umartwiac. takie podejscie nie sluzy dobrze ani dziecku ani rodzicom.
        a tak na koniec, to dlaczego nie mozecie miec spontanicznego sexu? nam sie
        dzisiaj zdarzyl calkiem spontanicznie podczas popoludniowej drzemki babla smile
        • agatar-m Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 07:27
          .........tak sobie zaczynam po prostu mysleć, ze pan szuka sobie
          najbliższego mozliwego pretekstu to wzięcia nogi za pas..i od żonki
          i od dziecka...i poszukania nowej nieskalanej potomstwej
          szalejącej...najlepiej nastolatki wink...i nasze gadanie, namawianie,
          uswiadamianie nic nie da, za to jakby ktoś napisał " bierz stary
          nogi za pas i zmykaj" .oooooooooo to by było mu na rękę...
            • wzarysie Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 10:32
              Kwestia priorytetów obydwojga...
              Właśnie, dzięki lambert.
              Czy jest się razem parą i ma się dziecko, czy ma się dziecko i kogoś do pomocy przy nim???
              Czy czasem nie przypadkiem rysuneczkiem identyfikującym forum etata jest przytulająca się para (rodziców)? Bo zajrzałem w parę wizytówek rozzłoszczonych emam a tam inny priorytet bije po oczach: dziecko i ja.
              PS.
              Dziecko nie takie małe wcale, chciałem napisać o swoich uczuciach, czy jestem w nich wyjątkiem , czy nie, nie zaś o tym jaki to ja czy moja małżonka jest dobra czy niedobra, wiec wybaczcie że nie będę się rozpisywał o tym.
              • miacasa Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 11:57
                na rysuneczku identyfikującym forum e-tata jest ojciec doradzający dorastającej córce, nie para rodziców smile
                Twoje odczucia są bardzo powszechne i zachowanie twojej żony również, stąd masz tak duży odzew na swój post. Śmiem twierdzić, że każdy z tu odpowiadających (no może nie marysia_wroc, bo ta jeszcze bezdzietna) miał taki epizod w swojej karierze rodzicielskiej, z mniejszym lub większym nasileniem odczuwał rozczarowanie życiem rodzinnym, postawą partnera i zmianami jakie nastąpiły. Jednak większość z tu piszących jest już o krok dalej, stąd tak duża chęć przekonania Ciebie, że to wszystko ulegnie zmianie na lepsze ale wymaga elastyczności i wyrozumiałości. Pełniąc funkcję pomocniczą sam się od żony oddalasz, wchodząc w pełni w rolę ojca wracasz na pozycję partnera życiowego. Nie pomagaj żonie, bądź ojcem, stań się specjalistą od niektórych działań na polu dziecko-rodzic i rozmawiaj z żoną o Was. Trochę potrząśnij nią - słownie oczywiście, że tak żyć nie chcesz, że brakuje Ci więzi jaka Was łączyła. Sama przy dwóje maluchów stałam się w pewnym momencie robotem wielofunkcyjnym obsługującym potomstwo ale mój mąż mnie z tego letargu wyciągnął, choć wcale nie łatwo mu było i jeszcze trochę marudzi, że za mało uwagi jemu poświęcam smile
                Nie mamy rodziny w miejscu zamieszkania, nasi rodzice nie żyją, ratujemy się płatną opieką nad dziećmi a czasami "wrzucamy je w kulki" w ikei, by choć trochę pobyć ze sobą. Powalcz o ten czas tylko dla Was dwojga i nie złość się, gdy na początku żona nie będzie potrafiła w pełni czerpać radości z niego.
              • lambert77 Re: Subiektywnie ciężkie życie 08.07.08, 08:06
                Musisz wybaczyć niektórym użytkownikom zbyt emocjonalne podejście do
                tematu. W sumie kiedy pierwszy raz przeczytałem twój post też mi się
                cisneło na usta czego ten facet k..wa marudzi co to z pistoletem
                przy głowie dziecko robił?? Ale jak się tak zastanowić to ani nie
                jesteś w tym osamotniony ani twój problem nie jest jakimś
                pojedyńczym przypadkiem. Tak poprostu bywa niezależnie od płci
                dziecko zmienia rodzinę. Tworzy się trójkąt, którego wierzchołkiem
                staje się dziecko i wszystko się wywraca. Często nie jest to nawet
                wina kobiety czy mężczyzny poprostu z naturą nie wygrasz. Kobieta
                chce opiekować się dzieckiem zdarzają się przypadki kiedy stado
                kobiet z rodziny nie dopuszcza ojca do dziecka w tym czasie ojciec
                odstawiony na boczny tor ma tylko i wyłącznie dostarczyć pieniądze.
                Facet się godzi na to ale z czasem sytuacja przerasta obydwoje
                zapominają gdzieś po drodze, że nic się nie stanie złego jeżeli od
                czasu do czasu będą tylko dla siebie. Oczywiście rozmowa nie wchodzi
                w grę bo emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem i masz wtedy 110
                postów oskarżających Cię o egozim.
                W drugą stronę bywa też tak, że facet wychowany w rodzinie, gdzie
                kobieta odwala wszystko jako mamka, służąca i kochanka więc jest
                zdziwiony, że coś co w jego rodzinie "świetnie" funkcjonowało w
                nowej rzeczywistości za cholere nie chce. Zaczynają się awantury bo
                przecież co kobieta ma do roboty poza domem i dzieckiem.
                Nie wiem nie znam relacji między wami nie wiemy co się tak naprawdę
                dzieje. Łatwo nam czasami powiedzieć weź się w garśc i nie marudź
                tylko że ja na ten przykład zajmuję się dzieckiem do urodzenia
                uczestniczę w tym wszystkim od najbardziej gó..anej roboty aż do
                tych fajnych rzeczy. Przeszedłem opiekowanie się małym w szpitalu
                więc i więź między nami jest troszkę inna może nie miałeś możliwości
                zająć się dzieckiem sam, żeby zobaczyć jak to jest.
                Musicie pogadać i to poważnie pogadać tylko czy dorośli ludzie
                potrafią rozmawiać ze sobą bez awantur ???
        • miacasa Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 13:31
          Nie zauważyłeś żartu w moim poście, my w miarę możliwości staramy się dbać o
          swoje zdrowie psychiczne i jeśli nie jest możliwe wspólne wyjście (bo nie zawsze
          jest, czasem dzieci chore, czasem opiekunka nie może) wypuszczamy się
          naprzemiennie "w świat" nie widząc sensu we wspólnym kiszeniu się w domu jeśli
          można podładować akumulatory gdzie indziej. Mój mąż co roku jeździ na Heinekena
          a ja bynajmniej nie narzekam z tego powodu, bo taka krótka rozłąka miło się
          kończy po powrocie. Dzieci mamy wspólnie zaplanowane i wyczekane, a opiekując
          się dziećmi w domu prowadzę własną firmę. To taki okres w życiu i już, co nie
          zmienia faktu, że czasem każdy może mieć dość. Ważne by nie był to stan permanentny.
      • elan_der Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 14:01
        Czyli ty "siedzisz w domu", zeby twój mąż mógł się dobrze bawić.
        Jednak nie zazdroszczę.
        Myśle że e-matki mogły być brutalniejsze, a nie były...wink
        Jak słusznie ktos zauważył gdyby taki tekst jak autor napisała
        kobieta nie nikt zostawił by na niej jednej suchej nitki, bo
        kobieta "musi", a mężczyczna "może".
        • miacasa Re: Subiektywnie ciężkie życie 07.07.08, 14:17
          "siedzę w domu" żeby zapewnić opiekę i wychowanie dzieciom, a mój mąż ciężko
          pracuje by stać nas było na realizację naszych marzeń, w miarę możliwości
          staramy się obydwoje dobrze bawić, a śmieszą mnie laski co to misia w domciu
          trzymają żeby dzidzią się nacieszył
          • kretynofil Owned! 07.07.08, 14:22
            > śmieszą mnie laski co to misia w domciu trzymają żeby dzidzią się nacieszył

            smile))))))))))))

            Dla mnie najzabawniejsza ich odmiana to te, ktore oprocz tego jeszcze wypisuja
            na forach GWna teksty o tym, ze "mezczyzna to musi dobrze zjesc" i "jak nie
            bedziesz dbala o dom i dobrze gotowala to on od Ciebie odejdzie" smile)))

            Skad sie takie biora?

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
            perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
            lektury smile
            • myfanawy Re: Owned! 13.08.08, 10:29
              > Skad sie takie biora?

              Bo spoleczenstwo i rodzice i Kosciol i szkola i politycy chwala i utrwalaja
              takie postawy wlasnie. Niestety. A mnie jest tych kobiet szkoda sad
    • sls333 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 12:44
      Ehh facet facet, dałeś się wkopać w coś, czego nie chciałeś?
      Jeśli nie, to dorośnij trochę i spróbuj sobie ustawić życie na łatwiejsze.
      Znajdź lepszą pracę i wynajmij opiekunkę na 1-2 wieczory w tygodniu, tak żebyś
      mógł zabrać swoją kobietę do knajpy i wyszaleć się jak dawniej. Każdy musi jakoś
      podładować akumulatory.
      A jak dałeś się wkopać w niechciane dziecko, znaczy że jesteś ofiarą i jako
      ofiara powinieneś zostać odseparowany od swojego kata, który cie w tę sytuację
      wkopał. Wrzuć na luz, wyprowadź się, pogódź się z płaceniem alimentów i tym, że
      matka będzie nastawiać dziecko tak, by cię nienawidziło. Wytłumaczysz mu jak
      było jak będzie samo dorosłe.
      Facet! Szkoda życia na bycie nieszczęśliwym! Każdej sekundy na to szkoda!
        • sls333 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 13:43
          rikol napisała:

          > Ofiara? Dobre sobie. Mezczyzny nie da sie zgwalcic (przynajmniej kobieta
          > mezczyzny nie moze zgwalcic), wiec jesli koles ma wpadke, to sam sobie winien.
          > Trzeba bylo gumki zakladac.

          Rozszerz trochę swoją wyobraźnię poza kolory czarne i białe.
          Ofiarą może być mężczyzna, któremu kobieta wmawiała że przyjmuje środki
          antykoncepcyjne, a ich nie przyjmowała - na przykład.
      • etruska Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 13:21
        Wrzuć na luz, wyprowadź się, pogódź się z płaceniem alimentów i tym,
        że
        > matka będzie nastawiać dziecko tak, by cię nienawidziło.
        Wytłumaczysz mu jak
        > było jak będzie samo dorosłe.

        Jasne, jak dziecko samo będzie dorosłe, to raz dwa zrozumie, że
        tatuś odszedł, bo się znudził jego mamusią i nudnym życiem
        rodzinnym, a jego samego (czyli dziecka) nigdy nie kochał i nie
        chciał.
    • pillow-book Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 12:46
      Jeśli pozbędziecie się całego dziecko-biznesu, będziecie słuchać intuicji a nie
      "dobrych" rad rodzinki, znajomych i gazet to spontaniczne wyjazdy będą znowu
      możliwe i życie nabierze innego, ciekawszego wymiaru - może nie będzie tak jak
      kiedyś ale definitywnie nie będzie nudno. Moje dzieci zmieniły to, że:
      a) jestem grubsza
      b) muszę planować wyjścia do kina
      c) knajpy tylko w lecie albo takie dla niepalących

      Z drugiej strony po jakimś czasie te knajpy się nudzą i fajniej poczekać do
      weekendu, żeby właśnie gdzieś wyjechać.

      Zresztą nie tylko po Polsce się jeździ z dziećmi. Mój pierwszy syn miał niecałe
      3 miesiące kiedy pojechaliśmy na włóczęgę po Italii, spaliśmy pod namiotem i
      kąpaliśmy się i jego pod kempingowymi prysznicami. Barbados - 9 miesięcy,
      Portugalia - rok i 3 miesiące, Australia - 1,5 roku... Wszystko to były wyjazdy
      z plecakami.

      Teraz z drugim będę jechać nad Morze Azowskie gdy będzie miał też niecałe 3
      tygodnie.

      Po Polsce chłopaki jeżdżą od 10 dnia życia.

      Wszystko to kwestia nastawienia i luzusmile

      A gugać ja też nie lubię smile Więc gadam do dzieciaków normalnie, jak do ludzi...
      może dzięki temu zasób słownictwa starszego przerasta zasób słownictwa
      przeciętnej pani od nauczania zintegrowanego wink

      Powodzenia!
        • tata_tomek Re: pillow-book 08.07.08, 09:15
          nangaparbat3 napisała:

          > >
          > > Teraz z drugim będę jechać nad Morze Azowskie gdy będzie miał też niecałe
          > 3
          > > tygodnie.
          >
          > Nie rozpędziłaś Ty się? Aby?

          Spokojnie, to chyba chodzi o jakiś pobyt na Krymie. To jeszcze nie najgorsze
          miejsce, i można samolotem dolecieć.
    • boskajana Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 12:48
      Hmm, jestem mama od prawie 2 lat, czytam sobie tych dramatach bycia
      ojcem i mysle, ze na poczatku i ja tak myslalam, ze jasna cholera
      zero wolnosci przez tego syna. Jednak po jakims czasie dalismy rade
      i wolosc odzyskalismysmile Oczywiscie, ze nie jest to wolnosc z okresu
      przedsynowego, ale zadne z nas nie czuje sie jak meczennik. Taka
      mala osoba oczywiscie wymaga czasu, kasy, poswiecen i miliarda
      kompromisow, ale i radochy daje tyle i takiej, ze nic innego tego
      nie zastapi.
      Wiec trza wziac sie w garsc i zawalczyc. Bo w koncu to trzecia osoba
      w domu i chwile zajmuje, zeby sie do tego stanu przyzwyczaic, tym
      bardziej jak osoba jest mala i z komunikacji z nia raczej nici. I
      warto czasem pomyslec, ze matka tej malej osoby tez by chetnie
      poszla z kolezankami do knajpy i do kina i na zakupy, a nie tylko
      zajmowala sie dzieckiem i rozzalonym mezem... Bo w koncu sama sobie
      tego dziecka nie zrobila, tak? smile

      Jakis kawal o synu, ktory przyszedl do ojca i prosil o kase, bo
      dziewczyna byla w ciazy konczyl sie uroczym powiedzeniem: JESLI NIE
      UWAZALES JAK ROBISZ, TO ROB JAK UWAZASZ smile


    • titta Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 12:50
      Pewnie wiele zostalo powiedziale - czytac mi sie nie chce - ale ja
      zastanawiam sie nad jednym: dlaczego "dziecko oznacza koniec wluczeg
      i wypadow pod namiot?" Znam ludzi ktozy wlucza sie z malymi dziecmi.
      Z niemowleciem - szczegolnie na piersi - zreszta latwiej. Sama
      wychowalam sie pod namiotem: rodzice jezdzili ze mna na kajaki i
      kampingi. I to w czasch komuny, gdzie ani o zorganizowanym miejscu
      ani o czymkolwiek w sklepach, nie bylo mowy. Kompleta dzicz. Wiec
      jest to kwestia tylko ochoty, zorganizowania sie i wyjscia poza
      schematy.
    • blq i znow to samo. 07.07.08, 13:04
      czasem sie zastanawiam czemu ludzie, jak lacza sie w pary, nie mysla o tym czy
      maja podobne podejscie do posiadania dzieci.

      a potem jest przeciez jeszcze parte ladnych lat zeby to przedyskutowac i dojsc
      do konsensu.

      no chyba ze komus przytrafi sie wpadka.

      dziecko to koniec pewnego zycia, ktore zaczyna sie jako nastolatek. jedni chca z
      tego zycia zrezygnowac i poswiecic sie potomstwu, inni nie. zadna postawa nie
      jest ani lepsza ani gorsza, wazne tylko by w zwiazku obie polowki wyznawaly te
      sama, badz zblizona, postawe.

      Wam sie nie udalo wypracowac wspolnego podejscia a teraz jest juz za pozno.
    • florencja29 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 13:42
      Nie czytałam wszystkiego.
      Zastanawia mnie jeden fakt, dlaczego ludzie nie myślą przed. Wyglada
      na to, że kolega nie tak sobie wyobrażał życie i chyba nie za bardzo
      jest w nim miejsce dla dziecka i ogólnie tzw. życia rodzinnego. Ja
      nie wiem, czy posiadanie dzieci to jakaś moda? Jeśli nie chcę, nie
      nadaje się do tego, to po co się w to pcham? Moim zdanie często jest
      to brak odwagi. Dominuje natomiast myślenie bo mam już wszystko dom
      samochód, nie mam jeszcze dziecka, no i presja rodzinna. Jak ciężko
      sie temu sprzeciwić, prawda? Głównie tej presji rodzinnej i
      społecznej.
      I żeby nie było, nie jestem przeciwniczką posiadania dzieci - nie,
      ale otwarcie przyznam, że mam 34 lata i chociaż coraz bardziej
      jestem na tak (wiem, może zabraknie mi czasu, trudno), to ciagle nie
      jestem w 100% pewna.
      I dlaczego ja to wszystko wiedziałam, że jest tak, jak pisze autor
      wątku, dlaczego ja wiedziałam chyba z 10 lat temu, że jak jest
      dziecko, to życie we trójkę wyglada inaczej niż we 2. I nie jest
      takie proste jakby się wydawało?
      Tylko, że ja mam odwagę żyć po swojemu, tzn. jeśli nie czuje się
      gotowa do bycia mamą to nią po prostu nie jestem. I nie mam nic
      przeciwko moim znjomym, i ogólnie ludziom kt. mają dzieci. Jesli oni
      realizują się w takim zyciu to ok. A moją najlepsza przyjaciółka ma
      dzieci, czy przez to ma nie być moją przyjaciólką?
    • delayla Martyna Wojciechowska? dobre XD 07.07.08, 13:58
      tylko to skomentuje, bo reszty mi sie nie chce...
      Ale mój ojciec zna ja osobiście, a także jej otoczenie.... uświadomię Pana, że
      może ona i lubi samochody czy motory (ja też lubie i nimi jeżdżę nawet), ale
      reszta to pokazówa i image dla publiczności.
      Wiesz, że te wszystkie wielogodzinne rajdy po pustyniach co niby ona zrobiła
      to..siadywała za kółkiem tylko do kamerysmile? A tak to czytała książkę na miejscu
      pasażera. Ogólnie jest strasznie zrzędliwa..
      To tyle a propo's Twojej "wyjątkowej" kobiety

      A jak dzieciak podrośnie to będziecie mieli więcej czasu dla siebie, a i na
      imprezki będzie czas...
      Trzymaj się i staraj się być dobrym ojcem; dzieci szybko stają się samodzielne,
      zobaczyszsmile
      Pozdrawiam
    • tata_ok Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 14:24
      Moim zdaniem osoby, które mogą mieć dzieci a ich nie mają świadomie
      powinny być wykluczone poza nawias społeczny. Są aspołeczne i nikomu
      już nie potrzebne. Powodują tylko, że jest większy tłok, są
      przyczyną korków i kolejek w sklepach. Po co oni żyją? Przecież nie
      mają dla kogo żyć. A jeżeli już chcą należeć do społeczeństwa
      normalnych to powinni się porządnie wkupić, np. płacąc 80% podatek.
      • sls333 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 14:29
        tata_ok napisał:

        > Moim zdaniem osoby, które mogą mieć dzieci a ich nie mają świadomie
        > powinny być wykluczone poza nawias społeczny. Są aspołeczne i nikomu
        > już nie potrzebne.

        Skąd w Tobie taki zionący nienawiścią antyklerykalizm? tongue_out
      • kretynofil Haslo na dzis: Kastracja frustruje! 07.07.08, 14:34
        Rozumiem, drogi kolego, ze masz jakis problem. Lekarz moze Ci w tym pomoc -
        prostytutka zreszta tez, jesli sie odwazysz smile

        A tak na powaznie, abstrahujac od Twojej bezgranicznej frustracji wykastrowanego
        przez tesciowa tchorzliwego onanisty - to niby jaki tlok robia ludzie ktorzy
        dzieci nie maja?

        Naprawde, dobijaja mnie takie teksty - bo ten kretyn uwaza ze jego dziecko
        bedzie placilo na moja emeryture, a jest dokladnie odwrotnie: ja place na opieke
        zdrowotna, edukacje, ochrone jego bachora, kiedy on, albo jego zona siedzi
        bezproduktywnie w domu - a emerytury (zakladajac istniejacy model, w ktorym jego
        dzieci maja rzekomo mnie utrzymywac) juz nie zobacze...

        Naprawde, najwieksza zakala kazdego spoleczenstwa sa takie male (wzrostem i
        charakterem) tchorzliwe oportunistyczne gnojki, ktore nic dla siebie nie
        potrafia wywalczyc, nic nie potrafia osiagnac, stworzyc, nie umieja sie wybic, a
        zaslepieni zolcia i zawiscia szukaja ciagle ofiary, ktora musza zniszczyc aby
        swojej malosci ulzyc...

        Wracaj do marszczenia freda, maly smile

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
        perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
        lektury smile
        • tata_ok Re: Haslo na dzis: Kastracja frustruje! 07.07.08, 15:07
          Właśnie o tym piszę.

          Skoro się tak oburzyłeś to dla mnie radość, bo oznacza, że zabolało.
          A prawda boli.
          I moja teoria się potwierdza, dobrze, że takie jednostki nie
          przenoszą swoich genów na przyszłe pokolenia. To jest typowe
          działanie ewolucji.
          Nie masz w sobie czułości, taktu, odrobina rozumu jest, bo pisać
          umiesz, jakbyś miał dzieci nie pisałbyś takich wulgaryzmów. Jakbyś
          był kulturalny, to odpisał być kulturalnie.
          Jak widać jednak ewolucja nie jest jeszcze doskonała. Wwolucja
          spóźniła i nie zadziałała w poprzednim Twoim pokoleniu. Tak samo jak
          nie będzie Twoich dzieci nie byłoby teraz Ciebie. Pozdrawiam
          Serdecznie frustracie
          • kretynofil Buachacha, ubawilem sie, kolego eunuchu :) 07.07.08, 15:30
            > Właśnie o tym piszę.

            Nie, wlasnie problem polega na tym, ze nie mozesz pisac tych dwoch rzeczy naraz
            - chyba ze od masturbacji zaczales cierpiec na schizofrenie.

            Dlaczego?

            Bo w jednym poscie piszesz, ze ci, ktorzy dzieci nie maja, powinni byc za to
            karani - a w drugim ze to bardzo dobrze, ze niektorzy ich nie maja.

            No to jak - to dobrze, czy niedobrze ze niektorzy dzieci nie maja?

            > Skoro się tak oburzyłeś to dla mnie radość, bo oznacza, że zabolało.

            Wiesz, moze ja jestem aspoleczny, ale to chyba dobrze, bo jesli dla Ciebie
            zachowaniem prospolecznym jest szukanie mozliwosci urazenia innych ludzi, to ja
            wole od takiego spoleczenstwa trzymac sie z daleka smile

            Na marginesie, nic mnie nie zabolalo, nie wzburzylem sie - po prostu tacy jak Ty
            bardzo mnie zawsze smiesza i nie moglem sie pohamowac smile

            Wlosy miedzy palcami, rozbiegane, przekrwione spojrzenie, nienawisc w kazdym
            slowie, tchorzostwo i autorytarne tezy - ksiazkowa definicja tchorzliwego
            onanisty, ktory trzesie kolanami przed tesciowa, a wlasne upodlenie rekompensuje
            sobie rozmyslaniami o tym jak to by dopiekl tym wszystkim, ktorzy teraz nie wala
            konia bojac sie ze tesciowa wejdzie do lazienki smile

            > I moja teoria się potwierdza

            Ktora z jej dwoch sprzecznych ze soba polowek?

            > Nie masz w sobie czułości, taktu

            Wobec takich jak Ty? Bez zartow smile))))

            > Jakbyś był kulturalny, to odpisał być kulturalnie.

            Kulturalnie? Odpisal? Na co? Na uzalanie sie biednego, malego, zahukanego
            gnojka, ktory tylko w gnojeniu innych ludzi widzi sens? A co mozna na cos
            takiego odpisac?

            Milego, kolego smile)) Pozdrowienia dla "mamusi" smile))))

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
            perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
            lektury smile
            • tata_ok Re: Buachacha, ubawilem sie, kolego eunuchu :) 07.07.08, 17:12
              OK, może w rozmowie z tobą przesadziłem.
              Najprawdopodobniej Ty mnie źle zrozumiałeś i ja Ciebie.
              A to dlatego, że nie napisałeś ile masz lat
              A biorąc pod uwagę ile razy piszesz o masturbacji to sądzę że masz
              nie więcej niż jedenaście. To też tłumaczy dlaczego nie masz dzieci.
              Ale nie przejmuj się, życie przed Tobą. Jeszcze wiele cię nauczy.
              Nie mniej jednak nie pisz teraz takich głupot. Mam kilkoro dzieci, a
              to oznacza, że nie mogę być kastratem i eunuchem. Poszukaj w
              googlach co oznaczają te słowa. Skojarz co nieco i jak chcesz
              pogadać to napisz coś mądrego. Albo idź odrabiać lekcje. Może warto
              dostać coś więcej niż same mierne.

              Pozdrawiam.
              • winifred Re: Buachacha, ubawilem sie, kolego eunuchu :) 07.07.08, 20:59
                tata_ok napisał: "Może warto dostać coś więcej niż same mierne."

                już nie ma miernych, żeby dzieci nie dołować smile teraz są dopuszczające .... dopuszczalne stężenie niewiedzy/głupoty smile zależnie od przypadku, nie można przecież mierzyć wszystkich jedną miarą.
                pozdrawiam
      • blq he he. co za faszystowski bełkot 07.07.08, 17:19
        nie zapominaj, że ludzie to istoty wolne. nie jesteśmy zwierzętami, ktore dzieci
        mieć muszą. powiem więcej, ci co mają, a mieć nie chcą, tylko dziecku szkodzą.
        będzie sie wychowywać bez miłości, wręcz hodować, a za 15-20 lat skończy jako
        gangster, prostytutka, menel albo....


        ... taki frustrat jak TY!
      • allgeroth Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:47
        > Moim zdaniem osoby, które mogą mieć dzieci a ich nie mają świadomie
        > powinny być wykluczone poza nawias społeczny. Są aspołeczne i
        > nikomu już nie potrzebne. Powodują tylko, że jest większy tłok, są
        > przyczyną korków i kolejek w sklepach. Po co oni żyją?

        Różnie. Część pewnie żyje dla siebie - korzystają z życia, cieszą się pięknem
        otaczającego ich świata, drobnymi przyjemnościami dnia codziennego; niektórzy
        może podróżują, inni imprezują itp. Ale są też tacy, którzy poświęcili się w
        całości pracy zawodowej i nie chcą krzywdzić innych ludzi swoim brakiem czasu.
        To właśnie tych ludzi spotkasz na dyżurze w szpitalu, gdy stanie się coś twojemu
        dziecku. Z leków opracowanych przez tych ludzi skorzysta twoje dziecko, gdy
        zachoruje na ciężką i do niedawna nieuleczalną chorobę. Od tych ludzi będzie
        twoje dziecko czerpało wiedzę gdy pójdzie na studia. I długo by jeszcze
        wymieniać. To, że ktoś nie ma rodziny, nie znaczy, że jest społecznie
        bezużyteczny. Pomyśl, ilu leków, ilu wynalazków, ilu dzieł sztuki by dziś nie
        było, gdyby owi bezdzietni ludzie z przeszłości poświęcili się utrzymaniu rodziny...

        >A jeżeli już chcą należeć do społeczeństwa
        > normalnych to powinni się porządnie wkupić, np. płacąc 80% podatek.

        Przyznam, że nie rozumiem tego roszczeniowego toku myślenia... Skoro
        zdecydowałeś się na założenie rodziny, to chyba stać cię na jej utrzymanie i nie
        potrzebna ci jest jałmużna od państwa czy też innych jego obywateli?
      • tata_tomek Wykreśl sobie 'ok' z nicka, nie zasługujesz :) 08.07.08, 09:11
        tata_ok napisał:

        > Moim zdaniem osoby, które mogą mieć dzieci a ich nie mają świadomie
        > powinny być wykluczone poza nawias społeczny.

        Stuknij się. To znaczy, że jurny młodzian ma siać plemnikami gdzie popadnie?
        Jemu zapewne w to graj, a kto te dzieci potem będzie wychowywał? Same matki? Czy
        może Ty?

        > A jeżeli już chcą należeć do społeczeństwa
        > normalnych to powinni się porządnie wkupić

        A ja bym się chciał czasami ze społeczeństwa wykupić. najczęściej jak czytam
        posty takie jak twoje. To co mam zrobić - ew. komu zapłacić?
    • staszek78 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 14:41
      człowieku bycie ojcem to coś wspaniałego. Z żoną i dzieckiem (< 1roku) można
      zwiedzić pół europy, Kaukaz, Kazachstan i Turcję. Chodzić po górach, jeździć na
      nartach, jechać na rowerze i robić 1000 innych rzeczy wystarczy chcieć (i
      niestety mieć troszkę kasy - dziecko kosztuje i tego nie przeskoczysz).
      Nudziarstwo: nie bardzo kumam o co chodzi. Uważają was za nudziarzy bo nie
      chcecie spać pod przeciekającym namiotem, sr.. po krzakach i brać prysznic raz
      na miesiąc. Do tego taplać się w błocie. Sorry takie zabawy to nie mój styl.
      Wychowanie i kształtowanie nowego człowieka to prawdziwe wyzwanie dające duża
      satysfakcje. Wieczory romantyczne cóż: opiekunka do dziecka na godziny nie
      powinna was zrujnować, po prostu pomnóż koszt restauracji/kina przez dwa wink.
      Jak was nie stać na nianie to pozostaje podrzucanie dziecka dziadkom. Także
      problem nie jest w tym, że jest dziecko tylko w tym, że za mało
      zarabiasz/zarabiacie. Zamiast popadać w rozpacz zastanów się jak zwiększyć swoje
      dochody. Głowa do góry.
      • etruska Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 13:36
        > człowieku bycie ojcem to coś wspaniałego. Z żoną i dzieckiem (<
        1roku) możn
        > a
        > zwiedzić pół europy, Kaukaz, Kazachstan i Turcję. Chodzić po
        górach, jeździć na
        > nartach, jechać na rowerze i robić 1000 innych rzeczy wystarczy
        chcieć (i
        > niestety mieć troszkę kasy - dziecko kosztuje i tego nie
        przeskoczysz).
        Śmiem zauważyć, że na zwiedzanie Europy i nie tylko bez dziecka
        również potrzeba kasy - nie pozwiedzasz wiele "za jeden uśmiech"smile
        Poza tym zgadzam się, Staszku, ze wszystkim, co napisałeś.
      • yulek_cezar Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 15:07
        Jeszcze taka jedna pozytywna rzecz z niemania gó..arzy, nikt ci nigdy nie
        powie, że się nie znasz, że jesteś głupi, że cię nienawidzi. Nie zamienisz się w
        robola-idiotę tyrającego na krowę która ma być święta tylko dlatego, że urodziła
        dzieciaka (a to na pewno Twoje?).

        Wolność panowie! Nikt was nie zmusza do ożenku a tym bardziej do posiadania
        małych i większych drących się darmozjadów.
            • kretynofil Naprawde, to przykre... 07.07.08, 16:31
              Tak nieprzyjemnie sie czyta niektore wypowiedzi "dzieciatych" - ja rozumiem, ze
              Wam zle, ja rozumiem, ze matka/tesciowa naciskala, ja rozumiem, ze mialo to
              wszystko wygladac inaczej...

              Tylko dlaczego, skoro nie chcieliscie tych bachorow, to je sobie zrobiliscie?
              Przeciez sila Wam ich nikt nie wepchnal do srodka!

              Cholera Was bierze z zawisci ze ktos ma inne podejscie do zycia, ze moze sobie
              na wiecej pozwolic - i taka wlasnie zawisc i podlosc wychodzi z takich postow.
              Co bedzie jak wyzywanie na forum przestanie Wam przynosic ulge? Zaczniecie wie
              wyzywac na dzieciaku?

              Doprawdy, rozwalaja mnie takie teksty...

              I kontrolnie: Ty sobie strzelilas dzieciaka, zeby miec darmowa opiekunke na
              starosc?

              To ja juz rozumiem, dlaczego ja nie chce miec dzieci - bo ja bym nie potrafil
              stworzyc nowego zycia tylko dla wlasnej wygody, tylko po to, zeby nie
              zasmierdnac w mieszkaniu (co, na marginesie, raczej nie jest dla mnie problemem
              - bo jako denat tego smrodu nawet nie poczuje tongue_out)...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
              perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
              lektury smile
              • jodi20l Re: Naprawde, to przykre... 07.07.08, 16:44
                odniosłam się do tego konkretnego przypadku kiedy, ktoś mówi, że nie da sobie
                odebrać wolności. Mogłabym wymieniać ochy i achy posiadania dziecka ale i tak
                nie zrozumiecie.
                Wracając do tego konkretnego przypadku. Większości starzy ludzie odbierają
                wolność komuś młodszemu, akurat ta osoba tego nie zrobi i bardzo dobrze.
                Wiesz.....
                Kiedy nadejdzie mój czas, chcę wiedzieć, że jedno robiłam dobrze-kochałam, cała
                reszta to tylko odzwierciedlenie tego uczucia
                • kretynofil Naprawde, nie rozumiem o co Ci cho :) 07.07.08, 17:05
                  > odniosłam się do tego konkretnego przypadku kiedy, ktoś mówi, że nie da sobie
                  odebrać wolności.

                  Ale ja o tym wiem - tylko ze zrobilas to w tonie "i mam nadzieje ze Cie za to
                  pieklo pochlonie!", i tego sie czepilem.

                  > Mogłabym wymieniać ochy i achy posiadania dziecka ale i tak nie zrozumiecie.

                  Alez zrozumiemy. Ja rozumiem wszystkie achy i ochy, bo czuje o co w tym chodzi -
                  tylko ze to nie dla mnie.

                  Problem w tym, ze jesli ktos jest szczesliwy i w ogole ochowo-achowy, to raczej
                  powie: "moze stracisz wolnosc, ale zyskasz cos dobrego achowo-ochowego", a nie
                  "a mam nadzieje ze zgnijesz, ty wolna szmato". Ciuje?

                  > Większości starzy ludzie odbierają wolność komuś młodszemu

                  Obracam to zdanie na wszystkie strony i nie ogarniam smile Co?!

                  > Kiedy nadejdzie mój czas, chcę wiedzieć, że jedno robiłam dobrze-kochałam

                  A ja lubie cielecine z kurkami. Ani moja, ani Twoja wypowiedz nie ma nic do
                  posiadania dzieci.

                  A na wypadek, gdybys byla "nieco" mniej lotna: czy probujesz powiedziec ze brak
                  dzieci implikuje brak milosci? Bo tak to brzmi - i jest bzdura, niestety...

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                  perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                  lektury smile
                  • jodi20l Re: Naprawde, nie rozumiem o co Ci cho :) 07.07.08, 17:14
                    > > odniosłam się do tego konkretnego przypadku kiedy, ktoś mówi, że nie da s
                    > obie
                    > odebrać wolności.
                    >
                    > Ale ja o tym wiem - tylko ze zrobilas to w tonie "i mam nadzieje ze Cie za to
                    > pieklo pochlonie!", i tego sie czepilem.

                    gdybym chciała napisać, że ją piekło pochłonie to właśnie bym napisała

                    > Większości starzy ludzie odbierają wolność komuś młodszemu
                    >
                    > Obracam to zdanie na wszystkie strony i nie ogarniam smile Co?!

                    No to tylko ci pozazdrościć, że nie wiesz jak to jest zajmować się starszym
                    człowiekiem, rodzicem, babcią, dziadkiem itd

                    > > Kiedy nadejdzie mój czas, chcę wiedzieć, że jedno robiłam dobrze-kochałam
                    >
                    > A ja lubie cielecine z kurkami. Ani moja, ani Twoja wypowiedz nie ma nic do
                    > posiadania dzieci.

                    ja lubię same kurki, i jako że kurki mają oczywiście nic do posiadania dzieci
                    tak miłość ma i to dużo

                    > A na wypadek, gdybys byla "nieco" mniej lotna: czy probujesz powiedziec ze brak
                    > dzieci implikuje brak milosci? Bo tak to brzmi - i jest bzdura, niestety...

                    Nie, ale w tamtym konkretnym przypadku, osoba nie chce ani faceta ani dziecka.
                    Owszem zawsze może kochać kobietę...
                    • kretynofil Czytaj uwaznie :) 07.07.08, 18:08
                      > gdybym chciała napisać, że ją piekło pochłonie to właśnie bym napisała

                      Napisalem przeciez wyraznie: "w tonie (...)". Czytaj wolniej i uwazniej smile

                      > No to tylko ci pozazdrościć, że nie wiesz jak to jest zajmować się starszym
                      człowiekiem, rodzicem, babcią, dziadkiem itd

                      Alez wiem, po prostu nie bylem pewien o co Ci chodzilo.

                      > tak miłość ma i to dużo

                      Tak, to znaczy co? Bo dla mnie to sa mozliwe opcje:
                      - posiadanie dzieci implikuje brak milosci
                      - nieposiadanie dzieci implikuje brak milosci
                      - posiadanie dzieci implikuje milosc
                      - nieposiadanie dzieci implikuje milosc
                      - brak milosci implikuje posiadanie dzieci
                      - brak milosci implikuje nieposiadanie dzieci
                      - milosc implikuje posiadanie dzieci
                      - milosc implikuje nieposiadanie dzieci

                      I teraz mi powiedz, moja mila, ktore z powyzszych sa prawdziwe smile

                      Gadanie ze milosc ma cos do posiadania dzieci to naiwnosc - tak jak ludzie z
                      milosci nie decyduja sie na dzieci (bo kochaja siebie nawzajem za bardzo, zeby
                      to niszczyc), tak samo inni decyduja sie na dzieci z braku milosci (zeby ratowac
                      wygodne ale rozpadajace sie malzenstwo).

                      Ergo - zwiazek miedzy miloscia a checia posiadania potomstwa jest mocno umowny.
                      Oczywiscie, budowanie skojarzen miedzy jednym a drugim to bardzo wygodny sposob
                      na unikanie trudnych pytan, zwlaszcza w drugim podanym przeze mnie przykladzie.

                      > Nie, ale w tamtym konkretnym przypadku, osoba nie chce ani faceta ani dziecka.
                      Owszem zawsze może kochać kobietę...

                      Moze jeszcze kochac zwierzeta (bez skojarzen, swintuchu!), moze kochac Boga,
                      moze kochac wszystkich ludzi, moze kochac bez wzajemnosci, moze kochac i byc
                      rozdarta - mozliwosci wiecej niz gwiazd na niebie smile Milosc ma rozne oblicza -
                      ale wszystkie sa prawdziwe!

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                      lektury smile
                      • jodi20l Re: Czytaj uwaznie :) 07.07.08, 18:20
                        > Moze jeszcze kochac zwierzeta (bez skojarzen, swintuchu!), moze kochac Boga,
                        > moze kochac wszystkich ludzi, moze kochac bez wzajemnosci, moze kochac i byc
                        > rozdarta - mozliwosci wiecej niz gwiazd na niebie smile Milosc ma rozne oblicza -
                        > ale wszystkie sa prawdziwe!

                        Owszem nie zaprzeczę. Więc kiedy będzie umierała to może pies ją poliże.
                        Tak, to znaczy co? Bo dla mnie to sa mozliwe opcje:
                        > - posiadanie dzieci implikuje brak milosci
                        > - nieposiadanie dzieci implikuje brak milosci
                        > - posiadanie dzieci implikuje milosc
                        > - nieposiadanie dzieci implikuje milosc
                        > - brak milosci implikuje posiadanie dzieci
                        > - brak milosci implikuje nieposiadanie dzieci
                        > - milosc implikuje posiadanie dzieci
                        > - milosc implikuje nieposiadanie dzieci

                        No i niestety jak widać przeglądając posty każda jest prawdziwa, ale czy
                        słuszna?? nie mi innych oceniać. mogę się podpisać rękoma i nogami pod 2
                        opcjami, zapewne wiesz którymi
              • pawel-1977 Re: Naprawde, to przykre... 09.07.08, 07:49
                JA tez mam podobne podejscie jak Kretynofil. Troche mi przypominasz
                swoimi pogladami mojego przyjaciela.

                Tak sobie jeszcze raz przeczytalem pierwszy post, bo wsumie
                wiekszosc juz pewnie nie pamieta co tam koles napisal.

                Dla mnie ten chlopak to dupa wolowa. Zycie to nie bajka i trzeba
                umiec sobie jakos radzic mimo niesprzyjajacych okolicznosci, a nie
                tylko siedziec plakac i drapac sie po jajkach. Jesli bedzie sie
                chlopak uzalal nad soba i swoim losem to skonczy w psychiatryku ale
                wyjdzie po fajki do kiosku i wroci za 20 lat. Zamiast plakac i
                masturbowac sie myslac o Wojciechowskiej, trzeba dzialac. Zawsze
                mozna znalezc jakies posrednie wyjscie, bo jak juz dziecko jest to
                nigdy nie bedzie tak jak przed urodzeniem. Mozna wiele fajnych
                rzeczy robic majac dziecko tylko trzeba troche checi i pomyslu.

                Juz w jakims poscie czytalem ze, ktoras kobieta dziekuje za ten
                temat, bo sobie wiele rzeczy uswiadomila odnosnie facetow i
                tacierzyństwa. Jesli ten temat jest miarodajny to ja wysiadam.

                Tak na prawde to te nasze wszystkie rady sa gow** warte, bo powinien
                sobie sam ulozyc zycie wedlug jego priorytetow i nie wazne czy
                zostawi swoja dzieczyne czy zostanie z nia i dzieckiem. Jego zycie
                jego bajka, a my sie tu albo nad nim rozczulamy albo mieszamy z
                blotem.
        • jacekw30 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 16:32
          Jestem przerażony- chyba dzieci zaczyna mieć pokolenie które dstawało wszystko
          czego zapragneło. Jednym słowem banda egoistów. Ojej nie moge wyjść do knajpy
          ojej moja żona nie wygląda już jak laska z filmów dla dorosłych.
          To po jakiego masz to dziecko - nie wiesz czym sie konczy seks bez zabezpieczenia??
          Dziecko to radość życia i niestety tak jest ze przewaznie Ci którzy nie powinni
          ich mieć mają ich nadmiar, a Ci którzy byliby swietnymi rodzicami ch miec nie
          mogą paradoks jakiś.
          Co do autora postu i tak sie dziwie ze w swoim egoizmie jeszcze nie uciekłeś.
          Nie można całe życie brać. Wspólne życie z innymi polega tez na dawaniu. Ale na
          tej lekcji chyba nie byłeś ( jesteś zapewne jedynakiem tak obstawiam )
          A pomyśl że twoim rodzicom tez sie mogło nie chcieć Tobą zajmować i lezałbyś w
          gó...e po uszy, bo oni chcieli sie pobawić albo zrobić wypad nad morze
          Wogóle mężczyzni sie teraz zachowują jak płączki. A nie moge tego nie moge tego.
          To zrob zebyś mógł. Kto ci broni wynając opiekunke do dziecka na kilka godzin
          kto Ci broni spowodować zeby Twoja żona znow stała sie kochana ( kiedy ostatni
          raz kupiłeś jej jakiegoś kwiatka??) Zapamietaj stare powiedzenie. Seks z kobietą
          zaczyna się każdego dnia rano. Jak chodzisz cały dzien nabzdyczony to jak ona
          ma miec na cos ochote. A ty robisz focha bo musisz gugać do dziecka. Nikt ci nie
          każe. Czytaj mu bajki cichym głosem wyjdzie na jedno.
          Moze moj post jest niespojny ale sie zdenerwowałem na to nowe pokolenie
          "mężczyzn?". No ale może im po prostu żel do włosów wyżarł zdolność postrzegania
          świata a solarium spowodowało że cała reszta sie wytopiła.
          • blq Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:26
            dla jednych dziecko to radość życia, dla innych nie. martwią mnie ludzie, ktorzy
            wciskają na siłę innym takie slogany. tym samym jednostki słabsze ulegają im, a
            potem jest płacz, bo niedojrzały pseudo-rodzic nie wie jak dziecko wychowac.
            kilkanaście lat pozniej efekty widać, w postaci młodocianych gangsterów i
            prostytutek.

            zapewniam Cię, że mnostwo ludzi ma dzieci z egoizmu właśnie. "bo będzie się mną
            opiekować na starość" albo "bo będe miał kim rządzić". zauważyłeś jak politycy
            mają zwykle wiele dzieci? swoją armię starają się wychować. swoją "ekipę".

            widzisz świat czarno-biały, nie dosrzegasz ani szarości, ani innych kolorów. a
            najpewniej sam siebie starasz sie przekonać, że posiadanie dzieci jest takie
            fajne i bez wad i w ogole...

    • zbukov Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 16:22
      Po pierwsze jesteś facetem i wg mnie to normalne, że dziecko, które guga,
      raczkuje i sprawy fizjologiczne załatwia w wiadomy sposób nie jest cool. Dlatego
      (co wyda Ci się bez sensu) radzę Ci dwie rzeczy. Pierwsza - zajmij się pracą na
      maksa, trzeba zdobyć jak najwięcej buły i następnie posłuchać żony i sprawić
      sobie drugie a może i trzecie. Dlaczego? Bo po tym niefajnym etapie rozwoju
      dziecka/dzieci, jak zaczynają gadać, chodzić do przedszkola, osiągać pierwsze
      sukcesy i zaliczać porażki ojciec wchodzi w swoją rolę. Nie mówię, że masz nie
      przewijać i nie pomagać ale z autopsji wiem, że ojcem to się czuję jak z synem
      kopię w gałę, uczę jeździć na rowerze, zabiorę nad wodę, gdzie muszę go ratować
      przed utonięciem w wodzie do kolan itp. Docenisz też poczucie humoru. Jeśli
      chodzi o wypady, to najczęściej chodzimy/jeździmy albo wszyscy razem, albo każde
      z nas osobno. Może nie tak spontanicznie, bo zaplanować trzeba, no ale jak się
      było na studiach to też na wykład się nie chodziło, a z roboty mogę się póki co
      urwać cztery razy w roku (spontanicznie wink ). Taki etap i z tym powinieneś się
      pogodzić.
      A teraz czemu więcej niż jedno dziecko - moim zdaniem wspólnie dzieci się lepiej
      rozwijają, w zasadzie za jednym machnięciem masz całą najgorszą katorgę z głowy,
      a jak będą miały z 4 - 5 lat zostawiasz je w pokoju, żeby się same bawiły. Jak
      je wywieziesz do babci czy zostawisz z opiekunką to też mają (one - babcie i
      opiekunki) trochę lżej, a i dzieci nie są takie rozpieszczone jak jedynaki (wiem
      bo mam takiego, w dodatku jedynak babć, a to już całkiem masakra). Nie łam się
      chłopie, nikt nie mówił, że będzie lekko, ale jak się z żoną dobrze dogadasz to
      i Cię z kumplami na tygodniowy urlop puści, pod warunkiem, że się zrewanżujesz
      tym samym. Jeśli chodzi o przyjemności, to przygotuj się na nowe nieznane
      doznania (np. duma z pierwszego "tata", pierwszego kroku, pierwszego mleczaka smile )
    • qunegunda Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:05
      Masz 2 wyjścia:

      1) rozwieść sie z żoną i dzieckiem
      2) zamienic umowe malzenską na adopcje - wtedy sprawa bedzie
      klarowna, twoja jeszcze zona bedzie wiedziala ze ma 2 dzieci, a ty
      bedziesz mogl w majestacie prawa stroic fochy jak kazdy starszak
      zazdrosny o mlodsze rodzenstwo
    • estta1 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:07
      wkurzją mnie wypowiedzi tych wszystkich przykładnych matek, które to
      wieszja psy na każdym kto osmieli sie powiedzieć, cos co odbiega od
      kanonu usmiechnietej mamusi i radosnego tatusia pochylonego nad
      potomkiem. A z drugiej strony jak czytam ze monopol na bycie
      niezadowolonym z tej roli mają tatusiowie a mamusia to juz nie bo
      mamy hormony to śmiech na sali. Nie raz w swoim matczynym życiu
      czułam sie niczym więcej jak podręczna butelka dla małej, z zerem
      perspektyw na wieczorne igraszki czy wyjscie. To by była hipokryzja
      twierdzić ze to zawsze jest super i ktos komu to uwiera jest
      niedojrzały. Na moje szczęście miałam wtedy wsparcie w cżłoweiku
      który ciągle widział we mnie atrakcyjna kobietę a nie tylko matkę. I
      w zasadzie to ja nie oczekuję od mężczyzny ze bedzie gaworzył z
      dzieckiem, sama tego nie robię ,tylko że bedzie dla mnie ciągle tym
      jedynym. A co sedna postu myślę że to nie dziecko jest problemem w
      Twoim związku tylko to że oddaliliscie się z żoną. Twoja wersja że
      to ona chciała no bo dziecko itp wydaje mi się zbyt jednoznaczna.
      Przyjrzyj się temu z boku : jak traktujesz żonę czy czuje się
      atrakcyjna ?, postaraj się zeby poczuła się nie tylko matką ale i
      kobietą. Na moje oko każda tego potrzebuje. Zresztą jesli nie
      zobaczy tego w twoich oczach to znajdzie się facet który jej to
      uświadomi. W końcu zdrady stąd się biorą.
    • nauma Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 17:34
      Człowieku, chyba masz więcej życiowych rozczarowań...
      Mam 35 lat i 2-letnią córkę. Od początku wiedziałem, że nie będzie łatwo i fakt
      - nie było. Ale po 3-4 miesiącach wszystko się ułożyło. Ojcem byłem już w
      okresie ciążowym, brałem żywy udział w przygotowaniach do porodu i w samym
      porodzie, później z radością przejmując większość obowiązków (karmienia,
      przewijania, kąpiele etc.), a nawet zmieniłem pracę, żeby nie jeździć w długie
      delegacje i częściej być z dzieckiem. Nie było problemu z zabawianiem, kontaktem
      itd., i to mimo tego, że z żoną mieliśmy często inne zdanie! Później udawało się
      i spotykać ze znajomymi i robić jakieś wypady. Trzeba tylko umieć to
      zorganizować i umieć CIESZYĆ się z każdego kontaktu z dzieckiem, z każdej jego
      nowej umiejętności, z każdego uśmiechu. Cały czas jedną z najpiękniejszych
      rzeczy jest dla mnie powrót z pracy do domu, gdy córa leci do mnie z okrzykiem
      "tata!!!" i przytula się do mnie.
      Sorry, stary, ale wygląda na to, że skoro żałujesz wypadów pod namiot, to po
      prostu nie jesteś zbyt dojrzały, aby być ojcem. To się może zmieni, ale żal mi
      (z punktu widzenia dziecka) czasu, który teraz marnujesz...
    • qqazz ??? 07.07.08, 18:13
      wzarysie napisał:
      Nie umiem infantylnie godzinami
      > gaworzyć do dziecka

      Nie umiesz? Stary ty sam jesteś jeszcze duży dzieciak który jeszcze nie ma
      pojecia co to dorosłosc i zwiazana z nią odpowiedzialnosc, właśnie twoje
      podejscie jest infantylne, co ty myslałeś ze małzeństwo i dziecko to same
      przyjemności?
      Zaczęło sie prawdziwe życie i juz wysiadasz?



      pozdrawiam
      • wzarysie Re: ??? 07.07.08, 19:32
        qqazz napisał:
        > Nie umiesz? Stary ty sam jesteś jeszcze duży dzieciak który jeszcze nie ma
        > pojecia co to dorosłosc i zwiazana z nią odpowiedzialnosc,
        >co ty myslałeś ze małzeństwo i dziecko to same
        > przyjemności?

        My Polacy problemy na klatę bierzemy zamiast je rozwiązywać, faktycznie.
        Właśnie gdybym był nieodpowiedzialny walnąłbym piwko jedno drugie trzecie i
        faktycznie strasy związane z dzieckiem przestałyby mnie obchodzić. Ponad czwarta
        dzieci rodzi się w Polsce w rodzinach poniżej progu ubóstwa, a ty uważasz że
        dziecko wyznacza odpowiedzialność i dorosłość?
        • qqazz Re: ??? 07.07.08, 20:01
          Odpowiedzialność i dorosłość jest wyznaczana poprzez twoje podejście do tematu,
          zycie to nie zabawa a rodzina to odpowiedzialność za nią, rozumiem ze moze i
          jest to dla ciebie szok ale swiat w którym zyłeś juz nie wróci jak go bedziesz
          chciał wrócić na siłę nic dobrego to nie przyniesie, zycie ci sie zmieniło o 180
          stopni i musisz sie nauczyć funkcjonować w nowej rzeczywistosci a nie tęsknić za
          tym co minęło.



          pozdrawiam
    • michal_polonus dojrzyj 07.07.08, 20:22
      no widzę, że indywidualizm poczynił spustoszenie niesamowite.
      Ja, ja, ja. żona laseczka zawsze gotowa do seksu, balangi, wypady, popijawy -
      ile ty masz lat?
      Chcesz być jak ten przygłup Wojewódzki, stary piernik o mentalności nastolatka.
      Rolą mężczyzny jest bycie ojcem. Wychowanie dziecka na mądrego, uczciwego,
      szlachetnego, odważnego człowieka. To jest twoja misja chłopie na tym świecie.
      • 4v Re: dojrzyj 07.07.08, 22:06
        Jesli moja misja ma być taka sama, jak misja pierwszego lepszego zwierzecego
        samca, to ja podziekuje za taką misje.

        Ci, ktorych uwazasz za niedojrzalych, to wlasnie ludzie bardziej dojrzali, a
        raczej na nieco innym, mniej zwierzecym etapie rozwoju. Jestes stary i nie
        zozumiesz tego. Ale twoje wnuki i prawnuki zrozumieja. Zapewniam Cie...
        • liwilla1 Re: buhahaha 08.07.08, 10:28
          nie, no ten post mnie po prostu rozwalil smile sednem dojrzalosci kolo nie jest
          rozmnazanie, ale tak jak napisal Twoj przedmowca, wychowywanie dziecka na
          uczciwa jednostke spoleczna, dokonujaca madrych wyborow w zyciu. zapladniac
          kazdy kretyn potrafi - zreszta nawet i bez kretyna kobieta na szczescie moze
          sobie w tej kwestii poradzic. prawdziwa meskosc poznaje sie po tym, co mezczyzna
          daje z siebie pozniej.
        • krisp_2007 Re: dojrzyj 08.07.08, 11:47
          Jakoś chyba znam takich "dojrzałych". Brać z życia co można, same
          bonusy, zero odpowiedzialności za cokolwiek czy kogokolwiek.
          najlepiej nie mieć w domu kwiatka (podlewać trzeba), kota (kuweta i
          żarcie), psa (trzeba wyprowadzać), dzieci (o tym w ogóle lepiej nie
          mówić) i żony (spieprzamy z kazdego związku, gdy pojawia się
          zagrożenie odpowiedzialnością). I nie ma to nic wspólnego z wiarą
          czy światopoglądem. Ale cóż, każdy żyje własnym życiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka