czajek76 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 20:24 Niech zgadne: macie coreczke? Odpowiedz Link Zgłoś
mr.wit Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 20:46 Chłopczyku kiedy dorośniesz Odpowiedz Link Zgłoś
jankowski_1983 "Dorastanie" 08.07.08, 11:53 Jedno z moich ulubionych zagrań: jak nie ma się żadnych logicznych argumentów, to się zarzuca oponentowi brak dojrzałości, czegokolwiek by ona nie miała oznaczać. Odpowiedz Link Zgłoś
horatio_valor Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 21:15 Rozumiem i szanuję. Takie opinie jak Twoja upewiają mnie w mojej decyzji, żeby dzieci nie mieć nigdy. Zawsze podejrzewałem, że to wale nie jest tak, że wraz z urodzeniem dziecka instynkt faceta zmienia się "automatycznie" i dalej już jest tylko przyjemnie, że posiadanie dziecka daje mu tylko radość i satysfakcję. Jednemu daje, innemu nie daje, żadnego automatyzmu tu nie ma. Tak jak jeden lubi polowanie albo Jethro Tull, innego to nudzi i brzydzi. Ja wolę tę decyzję podjąć zanim będzie za późno. Nie mam dziecka, nie planuję i jestem z tego powodu szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 00:04 > Zawsze podejrzewałem, że to wale nie jest tak, że wraz z urodzeniem > dziecka instynkt faceta zmienia się "automatycznie" i dalej już jest > tylko przyjemnie, że posiadanie dziecka daje mu tylko radość i > satysfakcję. Jednemu daje, innemu nie daje, żadnego automatyzmu tu > nie ma. Tak jak jeden lubi polowanie albo Jethro Tull, innego to > nudzi i brzydzi. zdradze ci tajemnice jeszcze wieksza- nigdy takie fundamentalne zmiany nie sa latwe lekkie i przyjemne. Dla nikogo. A po slubie to jest zawsze pieknie i slonce swieci? a w pracy? Baja i kasa i wszyscy mili? A przyjazn? latwa to rzecz? tak samo i z macierzynstwem i z ojcostwem- nie jest latwo. nikt z automatu nie dostaje milosci macierzynskiej, z tym ze kobiety nosza w brzuchu, rzygaja, czuja ruchy, a pozniej zbieraja kopy w sledzione, wiec sie wydaje ze pstryk i kochaja slodkie bobo. A przeciez ten pstryk trwa 9 miesiecy a niektorym i tak nie wystarcza. Sadze ze z ojcostwem, ktore jest na poczatku duuuzo mniehj intensywne, bo dziecko ciagnie piers, bo matki jednak sie zajmuja wiecej, maja urlop macierzynski, patrza w oczy calydzien, a poza tym- duzo latwiej ojciu te intenstywnosc jeszcze zmniejszyc, bo nie umiem, bo zona zrobi lepiej, bo ono ryczy nie wiem o co chodzi, bo musze zarabiac itd- i nagle facet po paryumiesiacach sie orientuje ze nie kocha, nie lubi i w ogole male i wrzeszczy.No- taka prawda. NIC sie nie dzieje samo. W milosc- kazda- trzeba wlozyc wysilek. I w to by sie pojawila i w to by przetrwala. Wsrod znajomych mi ojcow wyraznie obserwuje te banalna zaleznosc- ktory z nich byl wdrazany do rownego zasuwu przy noworodku i niemowlaku, tez sie zalamywal bo nie wiem o co mu chodzi, tez karmilmieszanka czy odciagnietym mlekiem,przewijal, kapal, wsciekal sie wstawal w nocy- ten lepiej z dzieckiem lapie kontakt i wiekszym dziecko jest dlan partnerem. Odpowiedz Link Zgłoś
horatio_valor Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 14:41 No niezupełnie. Nie zgadzam się. Po pierwsze: to nieco inne pojęcia. Co innego fundamentalna zmiana polegająca na małżeństwie (=koniec panienek na mieście), pójściu do pracy (=koniec swobody) czy przeprowadzce do innego miasta/kraju. Te wszystkie zmiany są odwracalne. Jakby było bardzo źle, zawsze można się rozwieść, rzucić pracę albo wrócić. Dziecka zabić nie sposób. Po drugie: mówiłem o automatyzmie nastawienia emocjonalnego. Jakoś tak się dzieje, że u większości kobiet (a może nawet i mężczyzn) występuje instynkt rodzicielski - chcą mieć dzieci, lubią je, czerpią radość z ich posiadania. Ale o tym właśnie mówiłem - nie u wszystkich. Trafiają się bowiem ludzie, którzy tego instynktu po prostu nie mają. Na tym forum (i podobnych) zazwyczaj są obrzucani wściekłymi obelgami, z których najłagodniejsza to niedojrzałość. Właśnie z lektury postów rodziców na forach wynika, że właśnie niektórzy "z automatu dostają miłość macierzyńską". Chcieli i teraz się tym cieszą. Co zresztą jest całkiem logiczne: gdyby ludzi nic nie pociągało do posiadania dzieci poza seksem, to bylibyśmy na prostej drodze do wymarcia, ponieważ już jakiś czas temu nauczyliśmy się odróżniać seks od prokreacji. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 04.09.08, 17:35 Bardzo wazna rzecz: o niecheci do dzieci i postanowieniu ich nie mania nalezy partnerke poinformowac nawet nie tyle przed slubem (oczywistosc) co przed nawiazaniem blizkiej relacji. zeby sie nie okazalo, ze zakochana nie wezmie sprawy powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
777newbetterfastersatan Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 23:39 Ale po Tobie pojechali. Wow, stary. teraz już wiesz, że jesteś dzieciuchem, nieodpowiedzialnym i do tego egoistycznie nastawionym do świata. Pamiętaj jednak, że szczerość zazwyczaj boli, a przejmowanie się opiniami "mędrców internetowych" to prosta droga donikąd. Pozdrawiam. Życzę powodzenia. Z wyrazami szacunku z tytułu naprawdę interesującego posta, który wywołał naprawdę interesującą dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
mefika1 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 23:51 Tak na marginesie Martyna Wojciechowska 17 kwietnia została mamą Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.07.08, 23:54 Nie umiem infantylnie godzinami > gaworzyć do dziecka, wymęczone chwile nie sprawiają mi satysfakcji, ten czas > czuje że jest zmarnowany. A w jaki sposob spedzony ten czas bylby niezmarnowany? Gaworzenie do dziecka godzinami brzmi strasznie tez bym nie umiala no wiec sprobuj odpowiedziec sobie na pytanie robienie CZEGO z dzieckiemsprawiloby ci satysfakcje? Nie doczytalam ile ma dziecko, ale byc moze wystarczy chwile poczekac i trszke sie zmotywowac a pozniej pojedzie samo, bo dziecko z wyjacego tobolka stanie sie interaktywnym bytem? nie możemy razem już zrobić wypadu w góry czy pod namiot > w dziką przyrodę jak kiedyś. a dlaczego? Tzn z noworodkiem byc moze nie, chociaz ciii ja wyjezdzalam z 3 dniowym dzieckiem, ale z takim ciut podchowanym- nie widze przeciwskazan. Kasa znika faktycznie. I zmiany w zyciu sa nie oklamujmy sie. Ale sluchaj- jak czlowiek posciele tak sie wyspi- mozesz reszte zycia spedzic na utwierdzaniu sie w przekonaniu ze bycia ojcem nie lubiosz, ze jest beznadziejnie, ze sie nie nadajesz i nie czujesz. Albo mozesz sprobowac odnalesc sie w tym byciu ojcem. Odnalesc kompromisy i spontanicznosc. Jako zona powiem ci moj drogi ze spontanicznosc seksu jest wprost proporcjonalna do wkladu pracy partnera w zwiazek- tzn im wiecej rzeczy on zostawia na mojej glowie tym ja opozniam przyjscie do lozka a jak juz dotre to zasypiam wpol slowa. Im bardziej moj maz mi obowiazkow ujmuje- tym chetniej ja usypiam dzieci i cala jestem jego i w dodaku niespiaca > Myślę czasami jak Martyna Wojciechowska jest jednak wyjątkową kobietą co > pasjonuje się bronią, autami i sportami ekstremalnymi i nie ma co oczekiwać że > każda się da tak urobić, tak chyba potrzeba faceta o wyjątkowych kobiecych > cechach jak wy na tym forum na ojca żeby siedzenie przy dzieciakach sprawiało > mu radochę i jakoś się to ułożyło. e tam pierdzielisz. Dziecko to nie sport ekstremalny- to cos wiecej. To styl zycia Kazdy ma swoj patent na bycie ojcem i nikt nie powiedzial ze jest gdzies napisane, ze gaworzenie godzinami tak a zabieranie niemowlaka pod namiot- nie. Elastycznosc jest potrzebna, odrobina elastycznosci, a przede wszystkim- o- slusznie jednak wspomniales Martyne- pasja Facet dostales od losu niepowtarzalna szanse stania sie najwazniejszym facetem w zyciu dziecka- pokazaniamu swiata.Od zera- rozumiesz, od podstaw. Dostales rownie niepowtarzalna szanse poznania drugiego czlowieka tak, jak nigdy nikogo nie poznasz. To czy sie w tym donajdziesz czy nie-nie ma zadnego znaczenia- bo ty JUZ jestes najwazniejszym facetem w zyciu dziecka. i nie widze zadnego problemu przy przekazac mu ze zycie to jest spontan, zabawa, gory i dzika natura. Odpowiedz Link Zgłoś
arushi Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 00:48 Nie odniosę się do całości postów ponieważ Twoje obserwację są prawdziwe natomiast wyciągnięte wnioski do kitu. Sam jestem dość chłodnym typem ale Manie Potwora bywa Fajne zwłaszcza jak dziecko zaczyna kumać. A teraz do rzeczy: Kto Ci każe gaworzyć mów do dziecka jak do człowieka nie rób siebie idioty to nie jest obowiązkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: no tak 08.07.08, 08:19 typowy objaw epoki skrajnej konsumpcji i galopujacego hedonizmu wszystko co latwe i przyjemne jest super, a wszystko co sprawia odrobine trudnosci i wyzwania, rozczarowuje, meczy, zniecheca... rodzicielstwo to nie reklama pampersa do diaska! zaluje dziecka, zaluje zony. zaluje ze ktos o podobnej psychice uzyl swojego najkreatywniejszego organu do czegos wiecej niz "spontanicznego satysfakcjonujacego seksu". smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: no tak 08.07.08, 10:07 Ale każdy ma prawo decydować tak? Skoro każdy się nadaje na rodzica może czas zapładniać przemocą? Wolę mieć w swoim otoczeniu szczęsliwego hedonistę i konsumpcjonistę niż rozwalonego wewnętrznie faceta, który dostał strzał między oczy tam, gdzie sie tego nie spodziewał. Skąd to popaprane przekonanie że mając dziecko MUSIMY być szczęśliwi? Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: no tak 08.07.08, 10:23 a czy ja napisalam, ze facet MUSI zapladniac? mysle wrecz odrotnie - niewielu mezczyzn tak naprawde sie nadaje do bycia prawdziwym ojcem, a nie tylko dawca spermy, co widac na zalaczonym powyzej obrazku. szkoda tylko, ze spolecznie wywiera sie na nich presje, ktora w efekcie prowadzi do ludzkich nieszczesc. o mezczyznach niezdatnych do ojcostwa moge naprawde napisac wiele - znam ten problem z punktu widzenia niekochanej przez tate corki. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: no tak 08.07.08, 10:24 ale na litość boską - skąd on miał wiedzieć? Może myślał że sobie poradzi? Może się nie zastanawiał bo uznał że wszystko nastąpi naturalnie... Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: srry 08.07.08, 10:31 "myslal ze sobie poradzi", dobre, dobre a mi sie wydaje, ze wlasnie wcale nie myslal. bo jaky myslal, to by znal swoje priorytety zyciowe i by wiedzial, ze brak imprez czy wypadow pod namiot zachwieje jego sensem zycia. a tak nie myslal, tylko dzialal i byc moze spie****l zycie malemu czlowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
jankowski_1983 Więc właśnie 08.07.08, 11:45 Jakby pomyślał wcześniej, to by zakładał prezerwatywę, a na propozycję żony, żeby raz to zrobić bez zabezpieczenia, zareagował natychmiastowym rozwodem. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: srry 08.07.08, 15:41 Ok załóżmy zatem że miał podejrzenia. I co miał powiedzieć "kochanie usuń bo ja nie będę dobrym ojcem, dziecko będzie mnie męczyło"? Ona z pewnością odparłaby "ależ naturalnie kochanie, nie chcę cie aż tak dołować, natychmiast sie wyskrobię i po kłopocie". I żyli długo i szczęśliwie. Facet pisze że żona ( Żona nie Dziewczyna ) jest w swoim żywiole. Podejrzewam że każde słowo na temat jego problemów byłoby doprowadzone do rozmiarów Czomolungmy. Jestem przekonana, że kiedy wieść o dziecku się pojawiła każde miało jakieś obawy. Ale jak widać postanowili spróbować. Ponadto użycie słowa "rozczarowany" oznacza że spodziewał się innych wrażeń i doznań. Nie napisał "zaskoczony". Można przeciez wyobrażać sobie inna kolej rzeczy. Może on też wyobrażał sobie, że żona wsadzi dziecko w nosidełko i pójdzie z nim w góry a ona boi się z nim po schodach zejść. Mało danych w poście autora ale zadziwiające i smutne jest to, że połowa z Was zakłada że jest to jego wina, jego błąd i jego beznadziejny charakter. Jak wspomniałam podziwiam wszystkie tu obecne ideały. Pozazdrościć matkopolkowym żonom uważającym że facet powinien w odmóżdżony sposób przyjmować fakt istnienia potomka i jak napisał chyba egon "cieszyć się z bycia obsikanym". Gratuluję supertatom którzy są tak doskonali, że z dumą dają sie obsikiwać. Współczuje tym, którzy mają inaczej - na forum zostaną z nich strzępy mięsa. Bo jak tylko pojawia się potomek, należy zapomniec natychmiast kim się było i kim sie chce być. I zaorać pole dla wyhodowania perfekcyjnego bobasa. Odpowiedz Link Zgłoś
wzarysie Re: srry 08.07.08, 18:22 Oczywiście że miałem swoje oczekiwania jak to będzie i się wszystko zmieni choć oczywiście okazały się naiwne. Przede wszystkim kocham swoją zonę i rozumiem że bez dzieci ona z kolei byłaby nieszczęśliwa i to było jej pragnienie, musiałem to zaakceptować i podjąć tą odpowiedzialność choć byłem faktycznie nastawiony bez entuzjazmu. Tym bardziej jestem rozczarowany tym jak się oddalamy teraz. Moim zdaniem ona jest przewrażliwiona i mocno nadopiekuńcza i nie zależy jej na czasie tylko we dwoje, a ona ma mnie za niedojrzałego, za mało zaangażowanego i w dodatku zazdrosnego o dziecko. Wybaczcie nie chcę rozpisywać się teraz o swoim życiu jako dyżurny niedojrzały chłopiec do bicia. Ogłupienie na punkcie potomstwa to nie dojrzałość tylko zjawisko powszechne i zdeterminowane u samic w świecie najmniejszych zwierząt, pozwalające im przeżyć i ocenianie dojrzałości przez przedmówców na tej postawie jest śmieszne i irytujące jak napisała widokzwenus. Ludzkie jedynie zaś są dylematy, wybór i decyzja. Napisałem żeby zwerbalizować swoje uczucia w konfrontacji z tymi ojcami co czują ten instynkt i przyjemności jakich ja nie czuję i dziękuję bardzo wszystkim którym chciało się napisać o podobnych problemach i dylematach. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszkasosny Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 08:37 Tak to jest - do tej pory byliście parą,nawet po ślubie, teraz staliście się rodziną. A rodzina to "podstawowa komórka/grupa społeczna". Czyli są funkcje, obowiązki, umowy, komunikacja między członkami tej grupy. Jeszcze Ci dziecko nie powiedziało >nie< i nie zlekceważyło Twoich poleceń, a Ty już piszesz o życiowym rozczarowaniu. Poczekaj, aż wybierze kolegów, których nie akceptujesz, szkołę, która Ci się nie podoba. Na pocieszenie dodam, że czeka Cię fascynujący czas uczenia dziecka życia, odkrywania, jak staje się kimś, a nie "dzieckiem". Okres przyjścia na świat dziecka specjaliści od psychologii rodziny określają czasem przełomu i kryzysu. Musicie jak najwięcej ze sobą rozmawiać, znajdować czas na wspólne zajęcia. Trzeba to przejść i jakoś wspólnie pokonać, nawet kosztem wynajęcia od czasu do czasu opiekunki do dziecka. Moi rodzice tak robili, choć nikomu nie śniło się o opiekunkach do dzieci. Zabierali mnie i spałam "w płaszczach". Dorośli dzieciom organizowali jakiś kinderbalik, a sami mieli czas na swoją zabawę i spotkania.Wielu znajomych nawet niemowlęta zabierało na obozy, pod namiot. Dziecko to nie figurka z porcelany i zadziwiająco dużo może wytrzymać, nawet spartańskie warunki. Kobieta to taka skomplikowana istota, że jej spontaniczność i ochota na seks ma wiele uwarunkowań, zależy także od Twojego nastawienia do całokształtu życia domowego. Ale rozmowa i spokojne wyłożenie Twoich racji może coś zmienić. A może niech sobie poczyta to, co napisałeś i podyskutujcie potem na ten temat? ********************************************************************* Serce nigdy nie ma zmarszczek. Ono ma blizny. ( Colette) Odpowiedz Link Zgłoś
graue_zone A wiesz, że Martyna Wojciechowska 08.07.08, 09:46 właśnie niedawno urodziła dziecko? www.plotek.pl/plotek/1,78646,5154701,Martyna_Wojciechowska_urodzila_coreczke_.html Odpowiedz Link Zgłoś
tea_fighter Bycie "meskim" a narzekanie na role ojca 08.07.08, 09:48 W kilku postach autor watku pisze o "facetach o kobiecej psyche", tym samym dzieli swiat na dziwolagow niby facetow, co sie zachwycaja dzieciakiem i gaworzeniem, oraz na tych "meskich". On oczywiscie jest tym "meskim". Rzeczywiscie, bardzo meskie jest narzekanie na role Ojca . Na to, ze nie mozna juz sobie po wykladach/pracy wyjsc przed akademik na piwko jak kiedys. Nie mowie, ze nie ma sensu poruszac tych kwestii. To, ze po urodzeniu dziecka wszystko sie zmienia jest normalnym tematem do dyskusji. Ale wylewanie zalow na swoje zycie, w tym kontekscie ,jest dla Ojca - Glowy Rodziny, skrajnie niemeskim posunieciem. Tak sadze. Odpowiedz Link Zgłoś
edir23 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 09:50 a ja jestem mamą i gdyby nie wyjścia z domu, szybki powrót do pracy po prostu bym od tego rodzicielstwa (macierzyństwa) ześwirowała, a tak synek ma szczęśliwą mamusię, teraz muszę zadbać o tatusia żeby też zajął się sobą Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 10:03 Wyjątkowo zniesmaczyłą mnie część tej dyskusji. Zwłaszcza zarzucanie autorowi wątku niedojrzałości. Trzeba mieć jaja żeby powiedzieć coś takiego jak on. Poza tym chyba na tym polega dojrzałość że patrzymy prosto w oczy swoim błędom. Pomimo bycia kobietą, w dodatku bezdzietną rozumiem go doskonale. Tylko ja patrzę ze strony obserwatora bo tak się złożyło ostatnio że pełno wokół mnie świeżo upieczonych matek. Słowo daję patrząc na nie nie dziwię się czasem, że faceci na tym etapie znajdują sobie kochanki. Zdaję sobie sprawę że małe dziecko musi na jakiś czas stać się centrum wszechświata. Jednak nic nie usprawiedliwia traktowania męża jak balastu - zrobił swoje a teraz niech da mi święty spokój. Nie każdy zdaje sobie sprawę czym jest wychowywanie dziecka i nie dziwi fakt, że okazuje się czasem iż nie dojrzeliśmy do tej roli. Faktem jest również że czasem trzeba po prostu się postarać - mam znajomych którzy z dzieckiem na plecach ( dosłownie ) przemierzają świat i dziecko nadal ma dwie rączki, dwie nóżki, głowę i całą resztę. Tylko dwie osoby muszą tego chcieć. I dwie osoby muszą się postarać. Pytanie czy żona chce się postarać czy autor nawet jej o to nie zapytał. Choć śmiem twierdzić po wieloletnich obserwacjach, że gdyby powiedział jej to, co tu napisał byłby przede wszystkim megafoch. Dlaczego niektórzy potępiają postawę autora - nie mam pojęcia. Rozczarować można sie wszystkim. Nawet tak "błogosławionym darem". Dla każdego błogosławieństwem może być coś innego. Dlaczego nie można zaakceptowac tego, że ktoś nie nadaje się na ojca/nie chce nim być? Przecież nie wiesz czy coś ci się podoba jeśli tego nie spróbujesz... Oczywiście spoczywa na autorze odpowiedzialność za dziecko, ale przecież nie oznacza to konieczności poświęcenia się. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia85 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:13 Dlaczego niektórzy potępiają postawę autora - nie mam pojęcia. > Rozczarować można sie wszystkim. Nawet tak "błogosławionym darem". > Dla każdego błogosławieństwem może być coś innego. > Dlaczego nie można zaakceptowac tego, że ktoś nie nadaje się na > ojca/nie chce nim być? Przecież nie wiesz czy coś ci się podoba > jeśli tego nie spróbujesz... Dlaczego? Bo on już ojcem jest, dziecko nie jest królikiem doświadczalnym , na którym próbuje się czy chce się być ojcem, teraz nie czas na to aby myśleć czy koleś na ojca się nadaję, ojcem się stał i powinien stanąć na wysokości zadania najlepiej jak potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 12:26 Pozdrawiam wszystkie ideały, które nie popełniają błędów życiowych. Czy on się z tego ojcostwa wypisuje? Czy rezygnuje? Jakoś nie zauważyłam żeby napisał że pakuje manatki i wybywa. Czy wy naprawdę dalej własnego nosa nie umiecie spojrzeć.Skąd masz takie jasnowidzenie że on nie próbuje? On się dzieli tym co czuje a nie tym co robi lub zamierza. Nawiasem mówiąc w razie czego stanięciem na wysokości zadania jest regularne płacenie alimentów. A IMHO lepiej żeby dziecko nie miało ojca niż miało takiego, który patrzy na nie jak na kamień u nogi czy szyi. Odpowiedz Link Zgłoś
kutuzow1976 Brawo Widokzwenus za przemyślane odpowiedzi 08.07.08, 13:29 Przeczytałem Twoje odpowiedzi i musze przyznać, że jako jedna z nielicznych wypowiadających się w tym wątku czyta ze zrozumieniem i analizuje tekst autora. Szkoda że przez tak wiele osób tutaj przemawiają stereotypy (matkapolka, poświecenie dla rodziny, dzieci największym skarbem, dom; drzewo; syn itp) a nie własne odczucia i spojrzenie na świat. Przypomniał mi się pewien odcinek "Seksu w wielkim mieście" (1 sezon -10 odcinek) opowiadający o wyprawie bohaterek do dawnej kumpeli a przyjęcie z okazji zbliżających się narodzin dziecka. Całkiem fajnie jest tam pokazana zmiana punktu widzenia która zachodzi w kobietach gdy zostają mamami - jakoś przestają rozumieć nagle inne kobiety (o facetach nawet nie wspominajac) które mają takie same spojrzenie na świat jak one jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: Brawo Widokzwenus za przemyślane odpowiedzi 08.07.08, 13:43 > Całkiem fajnie jest tam pokazana zmiana punktu widzenia która > zachodzi w kobietach gdy zostają mamami - jakoś przestają rozumieć > nagle inne kobiety (o facetach nawet nie wspominajac) które mają > takie same spojrzenie na świat jak one jeszcze kilka miesięcy > wcześniej. Dziekuję za komplement, ale mam mądrzejsze słowa. Pratchett ujął to tak: "Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy otrzymywały etykietkę „MATKA"." I uważam to za sedno sprawy o której piszesz Tak naprawdę zdumiewa mnie nietolerancja drzemiąca zreszta głównie w tych, którzy stali sie matkami i ojcami. Mam różnych znajomych - bardziej lub mniej normalnych w rodzicielstwie i stąd wnioski które nasuwają mi się także przy czytaniu wpisów na forach. Jako obserwator nie jestem być może wiarygodna, być może kiedy zostanę matką też będę wszystkich traktować jak niedojrzałych gó..arzy "bo ja wiem lepiej i już". Nie wiem. Może zdurnieje tak, jak połowa moich znajomych, może pozostanę przy zdrowych zmysłach jak druga połowa. Nie mogę pojąć tego plucia na kogoś, kto w moich oczach zasługuje na usciśnięcie ręki - zna swój problem, nie ucieka od niego, tylko się z nim zmaga. Nigdzie nie pisze że nie kocha dziecka, że chce odejść... Że chce zrzucić odpowiedzialność. A do traktowania dziecka jak kuli u nogi ma pełne prawo. Jak każdy z nas wobec każdego zobowiązania. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Brawo Widokzwenus za przemyślane odpowiedzi 09.07.08, 12:58 Jako > obserwator nie jestem być może wiarygodna, być może kiedy zostanę > matką też będę wszystkich traktować jak niedojrzałych gó..arzy "bo > ja wiem lepiej i już". Nie wiem. Może zdurnieje tak, jak połowa > moich znajomych, może pozostanę przy zdrowych zmysłach jak druga > połowa. z drugiej strony nie znam wiekszych ekspertow od wychowywania dzieci co moi bezdzietni znajomi. Nie czepiam sie ich zbytnio, gdyz nie wiedza co gadaja ) a w koncu czas przed pierwszym dzieckiem to jedyny czas bycia ekspertem. Pozniej czlowiek juz jest skazany na refleksje pozna noca "no i co ja mam k... teraz zrobic." Odpowiedz Link Zgłoś
queen_elizabeth Re: Brawo Widokzwenus za przemyślane odpowiedzi 09.07.08, 15:04 Wieczna-gosia! Podpisuję się. I w ogóle lubię czytać jak coś napiszesz Odpowiedz Link Zgłoś
kutuzow1976 czy bezdzietni są faktycznie specjalist. od dzieci 09.07.08, 17:37 wieczna-gosia napisała: > z drugiej strony nie znam wiekszych ekspertow od wychowywania dzieci co moi > bezdzietni znajomi. Nie czepiam sie ich zbytnio, gdyz nie wiedza co gadaja ) > a > w koncu czas przed pierwszym dzieckiem to jedyny czas bycia ekspertem. Pozniej > czlowiek juz jest skazany na refleksje pozna noca "no i co ja mam k... teraz > zrobic." Znalazłem tekst który swego czasu mocno mnie rozbawił w JoeMonster jest tam pkt 10 -który idealnie pasuje do tego co pisałaś. www.joemonster.org/article.php?sid=2640 a tak serio -nie wiem czy wiesz, ale gdy się jest rodzicem wydziela istnieją pewne wyraźne podobieństwa w aktywności mózgu, kiedy patrzymy na swych kochanków i swoje dzieci. Kiedy matka widzi swoje nowo narodzone dziecko, uaktywni się obszar kory mózgowej zwana "mózgiem emocjonalnym" Kiedy patrzymy na zdjęcia dzieci i ukochanych w mózgu uruchamiają się te same ośrodki nagrody. Co ważne jest jeszcze jedno podobieństwo jeden obszar wyłącza się za to w obu przypadkach (gdy jesteśmy zakochani i gdy stajemy się rodzicami) -jest to obszar pośredniczący w dokonywaniu ocen społecznych. Tak jak zakochani nie widzą wad swych wybraków serca, tak rodzice postrzegają swoje dzieci w samych superlatywach. Czy ktoś spotkał kiedyś matkę która patrząc na (obiektywnie) okropnego noworodka stwierdziłaby że jej syn jest brzydkim maluchem? Różnica pomiędzy tymi dwoma stanami (gdy patrzymy na kochanka i na dziecko) jest taka że w pierwszym przypadku uaktywnia się także obszar mózgu odpowiedzialny za kontrolowanie wydzielania testosteronu który to odpowiada ża podniecenie seksualne. Odpowiedz Link Zgłoś
stewe.au Męski bądź! 08.07.08, 11:17 Zostaw rycerzy radia maryja i matki polki paplających o poczuciu misji bo to dobrane cierpiętniczo masochistyczne towarzystwo! Bądź męski i przedstaw własną aktywną wizję związku a nie bycia jedynie pomocnikiem do niańczenia. A jak nie pasuje to odżałuj 650 złotych alimentów, niech żona realizuje się w swojej misji, a pomyśl o własnym życiu kimś kto cię doceni, a nie po prostu uwiesi się na tobie. Byłem w podobnej sytuacji, zaszczuty, męczyłem się parę lat, teraz jestem z normalną wspaniałą kochająca mnie kobietą, w dodatku bardzo gorącą w łóżku, choć ex małżonka uprzykrza nam życie jak może bo nasze szczęście kole ją w oczy, więc uciekliśmy najdalej jak można. Teraz w czasach Internetu naprawdę łatwo znaleźć kobietę o podobnych pragnieniach i oczekiwaniach i pasjach która cię doceni i żyć z nią szczęśliwie, tak że nawet dziecko tego nie zmieni jeśli jej i tobie wzajemnie na sobie zależy! Odpowiedz Link Zgłoś
tata_ok Re: Męski bądź! - Tchórzem jesteś 08.07.08, 11:29 To nie jest oznaka męskości, to jest tchórzostwo. Po prostu uciekłeś, spieprzyłeś sprawę i uciekłeś. Najlepiej jakby Twoja była żona powiedziała dzieciom, że tata nie żyje. Dla nich byłoby to najlepsze wyjście. A jeżeli płacisz tylko 650 alimentów, to oznacza, że twoja była kobieta dała się wrobić, lub że tak mało zarabiasz, że tylko tyle da się z ciebie wyciągnąć. Wysokość alimentów ustalana może być nie do jakieś ogólnej krajowej kwoty ale do dochodów faceta. Jeżeli ten zaraba dużo to i alimentów będzie płacił dużo. ‘ Odpowiedz Link Zgłoś
stewe.au Re: Męski bądź! - Tchórzem jesteś 08.07.08, 11:51 Ja żyję swoim życiem, ona swoim. Jak ty się dajesz kobiecie z jej żądaniami i poczuciem misji pod pantofel wsadzić, twoja sprawa. Z jednymi kobietami można dość do porozumienia z innymi nie. Wiem to po sobie. Polska historia pełna jest bohaterów z poczuciem misji za to bez rozumu co nie stchórzyli i dali się zabić zupełnie bez sensu lecąc z szablami na czołgi bo tak trzeba. Kiepski wzorzec ale dla niektórych jedyny. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Męski bądź! - Tchórzem jesteś 04.09.08, 17:39 Tylko o tym sie mysli przed slubem i splodzeniem dziecka. Nie jest meskim zniszczyc zycie jakiejs osobie (przynajmniej dziecku) i spieprzyc. a tez pewnie miala inna wizje zycia, tylko ona tak tego rzucic nie morze... (A wlasciwie powinna, moze zajmujac sie dzieckiem nauczyl bys sie myslec tez o innych). Odpowiedz Link Zgłoś
krisp_2007 Re: Męski bądź! 08.07.08, 11:39 Spieprzyłeś od własnych dzieciaków do jakieś baby, dlatego, że była dobra w łóżku i jeszcze chwalisz się, że załatwiłeś sprawę pzy pomocy 650 zł alimentów ? Przyjrzyj się temu, co napisałeś, bo wystawiłeś sobie marniutką laurkę. Cienias jesteś, a nie ojciec. Zwykły cienki Bolek. Odpowiedz Link Zgłoś
jankowski_1983 Trzeba było pomyśleć wcześniej 08.07.08, 11:28 A kto kazał Ci się wiązać z kobietą, która chciała mieć dzieci? Ja jakoś tego problemu nie mam: moje kochanie interesuje się bronią i sportami ekstremalnymi, a dzieci mieć nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:28 Co tu dużo gadać, jesteś egoistą, jak my wszyscy zresztą. Dziecko to niepowtarzalna, unikalna wręcz szansa, żeby troche tego egoizmu z siebie zrzucić, otworzyc się na coś innego w życiu niż tylko swobodne brykanie niesłusznie zwane "wolnością". Zamiast wykorzystać tę szansę,bo może się nie powtórzyć, bo zaraz to się skończy (dziecko wyrośnie), to marudzisz.. To tylko dowód, jak bardzo potrzebowałes takiego doświadczenia jak rodzicielstwo Odpowiedz Link Zgłoś
krisp_2007 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:36 Guganie nie jest może zbyt mądre. Świat kręcący się wokół dziecka jest faktycznie trochę ograniczony. Ale z każdym miesiącem ten świat się powiększa. Nagle zaczniesz dostrzegać koło siebie coraz bardziej kumatego chłopaczka (albo dziewuszkę). Będziesz słyszał teksty, które powalą cię na kolana. Nagle okaże się, że to nie Ty uczysz dziecko czegoś nowego, ale to ono uczy cię, jak na nowo patrzeć na świat. Kasa, piwo, kumple ? Pieprzyć to wszystko. Gdyby dziecko było chore oddałbyś wszystko - swój czas, pieniądze i piwo z kumplami - za zdrowie dzieciaka. Chwile, kiedy moja 3-letnia córka pędzi do mnie, żeby objąć mnie za szyję albo gdy 1.5-roczny syn zasypia na moich rękach są absolutnym darem od losu. I nieważne, co do tej pory osiągnąłeś, jaką masz furę, pozycję zawodową, na jakie góry się wspinałeś. Będąc Tatą jesteś Najważniejszym Facetem na Świecie. Jesteś ojcem, a to oznacza twardą odpowiedzialność za kogoś, kto absolutnie, całkowicie i bezgranicznie Ci ufa. Dopiero teraz powoli stajesz się mężczyzną. Teraz to, co do tej pory przeżyłeś i doświadczyłeś zaczyna być komuś potrzebne. Fakt, że to zabawne - jesteś mężczyzną, gdy przestajesz zachowywać się jak mężczyzna, ale może właśnie w tej rezygnacji tkwi tajemnica. Grunt, żeby się nie pogubić. Musisz mieć trochę czasu dla siebie, Twoja żona też. Warto oddać dzieci pod opiekę komuś z dziadków (niech się nie migają od roboty) i odpocząć. Jeśli jeszcze przez chwilę Twoja żona była seksowną babeczką, to przy odrobinie starań znowu nią będzie. A za Martyną Wojciechowską stoi firma z całym jej mechanizmem, kasą i potencjałem. Martyna Wojciechowska wtedy jest dobra, gdy robi to, czego firma oczekuje - czyli zwiększa oglądalność. Odpuść sobie Wojciechowską. Pomyśl, że za jakiś czas będziesz z synem grzebał przy silniku samochodu albo pójdziesz z córką w góry. Trzymaj się, będzie dobrze. Pozdrawiam ! Krzysiek Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 11:47 Nie mam jeszcze dzieci. Sama byłam dzieckiem ileś lat temu, niezwykłym. Moja pamięć sięga wydarzeń z czasów zanim skończyłam 2 lata. Nie musisz infantylnie gaworzyć do dziecka!!! Istnieje szansa, że będzie ci za to wdzięczne. Odpowiedz Link Zgłoś
tigga_11 Przekonajmy się - zróbmy test... 08.07.08, 14:45 Kolego "wzarysie": OPOWIEDZ NAM O SWOIM DZIECKU Kilka zdań... Odpowiedz Link Zgłoś
basia172 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 15:21 Za kilkanaście lat twoje dziecko napisze podobny post na forum: Dla mnie bycie z ojcem to rozczarowanie. Nie umiem z nim rozmawiać, wymęczone chwile nie sprawiają mi satysfakcji, ten czas > czuje że jest zmarnowany. Facet jest dla mnie obcym frajerem. >Matka i ojciec to śmiertelni nudziarze, i widać ze sami ze sobą nie mogą wytrzymać. Nie potrafią być cool jak Martyna Wojciechowska i Maciek Zientarski. > Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 08.07.08, 23:47 wzarysie, dzięki serdeczne za Twój post. Teraz wiem jak wielkie szczęście mnie spotkało w życiu, że nie spotkałam takiego faceta jak Ty na swojej drodze. Życie niestety trzeba brać na klatę i nie użalać się nad sobą. Jak chcesz mieć wolny wieczór z żoną to są opiekunki. Ludzie bezdzietni też potrafią być śmiertelnymi nudziarzami. Masz problem, bo nie możesz się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pewnie wielu facetów ma taki problem, ale sobie z nim radzą i czerpią przyjemność z życia zamiast się nad sobą umartwiać. Odpowiedz Link Zgłoś
wzarysie Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 11:52 > wzarysie, dzięki serdeczne za Twój post. Teraz wiem jak wielkie szczęście mnie > spotkało w życiu, że nie spotkałam takiego faceta jak Ty na swojej drodze Ja podobnie, cieszę się jak z wieloma wypowiadającymi się tu osobami nie musze mieć wcale do czynienia (wrażliwość i uczucia są dla dzieci, a chłopy swoje zrobiły to dorośleć i do roboty, nie narzekać) , choć i wiele mnie mile zaskoczyło swoim podejściem (jak np. widokzwenus która mnie całkiem trafnie rozgryzła, czy pillow-book której podejścia mogę tylko pozazdrościć jej mężowi) > Życie niestety trzeba brać na klatę i nie użalać się nad sobą. No, może nie jestem z tych co bez zastanowienia biorą wszystko na klatę że jakoś to będzie. Wiem że mam problem. Mam za to też świadomość że te co czwarte dziecko w rodzinach poniżej progu ubóstwa (najczęściej wielodzietnych) i inne co czwarte które potem żyje z samotnym rodzicem bo związek się rozpada, a także typowe topienie frustracji w alkoholu przez facetów w takich rodzinach to najczęściej efekt brania życia na klatę bez zastanowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 12:24 Myślę że dasz sobie radę. A to że poprzeżywasz tylko pomoże Ci w przyszłości uporać się z innymi problemami. Pogadaj z połowicą. Tylko może nie od razu tak szczerze Zaproponuj coś fajnego. Może się zgodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 12:47 widokzwenus napisała: > Pogadaj z połowicą. Tylko może nie od razu tak szczerze Za takie rady powinni karać przymusowym oglądaniem "Plebanii Złotopolskich na Wspólnej". Po co rozmawiać nieszczerze?! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 12:50 widokzwenus mysle ze miala na mysli dobor slow nieszczerze nie ma sensu rozmawiac ale tak brutalne slowa mozna chyba sobie darowac? Odpowiedz Link Zgłoś
widokzwenus Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 13:28 Szczerze w sensie "jestem mega nieszczęśliwy" On nie ma jej wystraszyć i dowalić kłopotów, tylko zaznaczyć że mozna inaczej się z dzieckiem bawić. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 12:49 mysle ze dokladnie KAZDY ma od czasu do czasu ochote zamknac drzwi z rozwrzeszczanym bachorem w srodku i wyjsc. I dokladnie KAZDY ma czasami ochote cofniecia sie w czasie do tych beztroskich szczeniecych czasow. Mysle ze zwerbalizowales swoje uczucia skupiajac sie na dziecku a zasadnicza sprawa to "zona mnie nie rozumie". I gdyby ona rozumiala bardziej- to dziecko uwieraloby duzo mniej.... I mysle ze niestety sprawa ma sie tak ze nie da sie sprawdzic, jak to bedzie jak juz bedzie dziacko- ja w kazdej sytuacji kryzysowej- tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono. Mam znajomych ktorzy mieli plan ciaza- dziecko- 3 miechy i spowrotem w kierat a skonczylo sie na wychowawczym na 2 lata. Znam zalozenia nie bede karmic piersia, ktore sie skonczyly rocznym albo i dluzszym karmieniem, a takze bede karmic dwa lata, ktore sie skonczyly butelka jeszcze w szpitalu. Znam historie "rodze przez planowana cesarke" ktore sie skonczyly 3 porodami silami natury i "rodze bez znieczulenia i naturalnie" ktore sie skonczyly cesarka. Znam w koncu historie "chcemy miec conajmniej troje" zakonczone jedynakiem, oraz "chcemy tylko jedno" zakonczone dwiema ciazami, z ktorych ta druga byla ciaza trojaczkow slowem- moje wieloletnie doswiadczenie - a najstarsza corka ma 16 lat- wskazuje na to ze z posiadaniem dzieci wiadomo tyle ze nic nie wiadomo. Ja sama chcialam miec co najwyzej 3, mam 5 a ostatnie takie ze gdyby sie urodzilo jako pierwsze to byloby jedynakiem zawsze wydawalo mi sie ze boje sie bolu a najlepiej rodzi mi sie w domu, zawsze wydawalomi sie ze jestem z tych karmiacych a po 8 miesiacach karmienia trafia mnie szlag. Wszyscy mi mowili ze nie da sie miec pasji przy dziecku a kilka z nich mi wykielkowalo w czasie posiadania dzieci. Zawsze sadzilam ze bede cale zycie kura domowa- poszlam do pracy i mam nawet inklinacje pracoholicze wzarysie- to ze widzisz problem moim zdaniem dobrze o tobie swiadczy. Rzecz w tym ze nie jestem pewna czy widzisz wlasciwy problem. Pomyslsobie ze dziecko odslonilo ukryta do tej pory twarz twojej zony- czyli to ze ona uwielbia byc matka i zaszywa sie w domu zdzieckiem jak w kokonie i szlus inni ludzie jej niepotrzebni. Moze twoim zadaniem jest wyciagnac ja z tego kokonu? Pokazac jej ze macierzynstwo nie jest totalna stagnacja i zapascia? Poza tym- ile ma twoje dziecko- wiesz kobieta miesiac czy dwa po urodzeniu nie jest taka hop siup na Elbrus moze to tylko faza? trzymam za ciebie kciuki i serio- nie sprawiles na mnie wrazenia czlowieka niedojrzalego- pogubionego najwyzej. Zycze odnalezienia kompasu i mapy Odpowiedz Link Zgłoś
lambert77 Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 09.07.08, 15:03 no i w zasadzie można by skasować wszystkie posty i zostawić tylko ten jeden Odpowiedz Link Zgłoś
kutuzow1976 Do wzarysie - kilka propozycji 09.07.08, 13:27 Przeczytałem chyba wszystkie posty które zgromadził poruszony przez Ciebie temat. Mam kilka własnych luźnych uwag oraz kilka propozycji dla Ciebie, które mam nadzieję że pomogą Ci trochę wyjaśnić sprawę z partnerką. Zacznę od propozycji bardzo ciekawej lektury o bardzo infantylnym tytule –ale wierz mi WARTO! Jest to książka Marianne j. Legato, która nie jest jakimś tam domorosłym psychologiem tylko kardiologiem –profesorem medycyny klinicznej. Uwierz mi ma bardzo naukowe podejście do problemów w różnicy pomiędzy postrzeganiem pewnych spraw (takich jak np. macierzyństwo –o którym jest osobny rozdział) przez kobiety i mężczyzn. Tytuł książki to „Dlaczego mężczyźni nigdy nie pytają, a kobiety nigdy nie zapominają”. Mam nadzieję ze sięgniesz do tej lektury i zrozumiesz że są różne podejścia i nie ma tak że z „automatu” ktoś od razu staje się superatą, albo supermamą. To trochę jak z temperamentem – wiele zależy od hormonów i receptorów np. Kortyzolu. Druga sugestia jest mniej standardowa – powiem Ci jednak że bardzo pomaga rozpocząć rozmowę o pewnych kwestiach. Jest to film „I think I love my wife” www.imdb.com/title/tt0770772/ Ja znalazłem w nim większość swoich fobii dotyczących małżeństwa/rodzicielstwa I problemów ze zmianami które one niesie ze sobą. Czasami wręcz czułem się że oglądam filmik z życia swoich kumpli. Naprawdę fajnie jest to obejrzeć razem i pogadać o zachowaniu obojga bohaterów –co naszym zdaniem zrobili źle –czemu jest tak jak jest. Może wtedy będzie Ci łatwiej nawiązać do swojej sytuacji. Pamiętaj żeby formułować problemy bezosobowa bez używania słów „bo Ty” „Twoim zdaniem” itp. Łatwiej skoncentrować się na ich analizie a nie na walce czy obronie przed tak formułowanymi zarzutami (w rozumieniu drugiej strony). Jedno co mnie podłamało w filmie to fakt że niemal każdy film w USA musi kończyć się happy Endem – nawet jeśli jest on totalnie nierealny. To już jednak inna historia. Na koniec kilka luźnych uwag o wypowiedziach dotyczących Twego problemu. Zauważyłem że ostatnio jest baby boom. Szpitale są zapchane przez 30-kilku latki, które osiągnęły właśnie sporo w sferze zawodowej i niejako „nawróciły” się na rolę matki (jeszcze kilka lat temu wyśmiewaną przez pełne sukcesu businesswoman). Nagle kobiety te rodzą upragnione i wyczekiwane dzieci, które traktują jak skarb. Ty zaś wyskakujesz z tekstem że jesteś rozczarowany rodzicielstwem –to tak jakby zacząć recytować Torę w Idisz pod czarnym kamieniem w Mekkce. Przeczytałem kiedyś fajne stwierdzenie dotyczące dzieci. Ktoś napisał (mógłbym przysiąc że była to kobieta) że dawniej rodziny miały po kilkoro dzieci i podchodziły do tego jak do robienia naleśników – pierwsze sztuki mogą się nie udać. Dzisiaj zaś gdy większość par ma 1 dziecko (góra 2 ) to taka wersja nie wchodzi w grę. Przecież to jedno jedyne musi wyrosnąć na geniusza. Czytałem także ciekawe stwierdzenie w czasie akcji Wyborczej o pojednaniach z tatą. Pewien psycholog (znów nie pamiętam nazwiska) odnosił się wtedy do kwestii podejmowania decyzji o potomku przez mężczyzn. Powiedział wtedy coś co utkwiło mi wtedy bardzo mocno w pamięci. Wg niego musi być to samodzielna i przemyślana! decyzja faceta. Nie może być zas to efekt „namowy” lub presji ze strony partnerki lub rodziny – kładzie się to bowiem cieniem na całym późniejszym sposobie postrzegania dziecka przez faceta. Poruszyłeś ostatnio także kwestię zaślepienia lub hipokryzji u większej części piszących. Z jednej strony wszyscy robią dobrą minę do złej gry i udają twardych i dojrzałych (facecji) lub kochane i szczęśliwe w związkach (kobiety). Jeśli zderzy się to z wynikami ankiet z których wynika że ponad 50% facetów przyznaje się do zdrady (ciekawe ilu się nie przyznaje) oraz ponad 50% związków kończy się rozwodem. Ciekawe ile Wy sami znacie par które są ze sobą tylko „dla dzieci” mimo że ich związek już dawno jest martwy. Tutaj zaś mamy obraz związków mlekiem i miodem płynących. Przypomina mi się opowieść starej znajomej która przyznała mi się że po porodzie w związku z depresją przez 2 lata (sic!) nie sypiała z mężem. Była jednak pełna podziwu dla niego jak bardzo ją kocha że mimo to wytrzymał to i na pewno jej nie zdradzał. Niesamowite jak bardzo można się mylić oceniając wg standardów własnej płci (co swoją droga się nagminnie zdarza). Odpowiedz Link Zgłoś
johnnysixcannons Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 10.07.08, 00:04 Bardzo pobierznie przejrzałem większośc wypowiedzi.Tłumaczę to brakiem czasu,bo "dobry"ze mnie ojciec.Sam przerobiłem większośc z Twoich rozsterek.Mimo to zdecydowaliśmy się na drugie.Nie wiem jak to wytłumaczyć,ale z dwoma łatwiej nam niż z jednym. Co do Twoich wątpliwości to powiem tylko tyle,że my znaczy ojcowie nawiązujemy kontaktk z dziećmi (jeśli w ogóle)znacznie później niż nasze partnerki.To przychodzi z czasem i nie samo.Z żona to zmienia się cały układ i po urodzeniu dziecka trzeba więź dosłownie odbudować.Twoje wątpliwości nie robią na mnie żadnego wrażenia.Poza tym rozmowy ze znajomymi na temat ekskrementów moich pociech mogę prowadzić tylko w kategoriach żartu.E mamy były łaskawe obszczekać Cię za brak 'dojrzałości",bo na ogół nikt nie pisze tak odważnie i otwarcie o swoich wątpliwościac.poza tym kocham te teksty"weż chłopie dorośnij...." a absolutnie ubustwiam "współczuje twojej żonie takiego...." No cóż układaj sobie z żoną na spokojnie.Chyba najlepiej jej powiedzieć wprost między oczy,że zostając matką nikt jej z bycia żoną nie zwolnił. Odpowiedz Link Zgłoś
miacasa Re: a no i wracaj na kurs na motor n/t 10.07.08, 11:36 tylko pilnuj by żona nie weszła na forum mamy - wdowy, jest tam liczna grupa wdów z sierotami po ojcach-motocyklistach Odpowiedz Link Zgłoś
shemreolin nie marudź... 10.07.08, 15:27 zobacz tutaj www.malypodroznik.pl/index.html Ludzie spełniają marzenia razem z dziećmi i mają masę zabawy. Widzieli już tyle świata, ile ty pewnie nie zobaczyłeś zanim ci sie dziecko urodziło. Po prostu weź sie w garść, porozmawiaj ze swoją żoną i zacznijcie żyć tak jak chcecie. Podejrzewam, że ona również tęskni za dawnym życiem tak jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
nlpnetpl Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 10.07.08, 21:21 To Ty decydujesz jak chcesz widzieć zarówno swoje relacje z dzieckiem jak i związek z żoną. Kobieta przeważnie chce mieć silnego, odpowiedzialnego faceta, który będzie dla niej wsparciem, a nie kogoś kto z ucieczki od rzeczywistości uczyni zasadę w życiu. Jak pokażesz Jej że masz "jaja" i weźmiesz na siebie odpowiedzialność za życie, to łatwiej Ci będzie poukładać to, co dzieje się dookoła. Kobiety uciekają w wychowanie dzieci, bo ich faceci nie są dostatecznie silni by poukładać ich rzeczywistość. A jak teraz nie weźmiesz tego w swoje ręce, to nie licz że cokolwiek się zmieni gdy dziecko dorośnie. Ludzie mówią sobie np. "jak zarobię więcej pieniędzy, to zacznę prowadzić atrakcyjny tryb życia". Tymczasem może się okazać że to brak ich atrakcyjnego stylu życia powoduje brak kasy. I jak nie zrobią czegoś teraz to nie zrobią tego nigdy. Tak samo jest z wychowaniem dzieci. Nie licz że jak będziesz traktował dziecko jako infantylne, to cokolwiek zmieni się gdy ono dorośnie. Z dzieckiem można rozmawiać normalnie, po "dorosłemu". Odpowiedzi na pytania o jakoś i sens życia szukaj w sobie, a nie na zewnątrz. Powodzenia, A. --------------------- www.zakrzewska.pl Odpowiedz Link Zgłoś
wysoki.brunet Terapia i brak ojca. 07.08.08, 08:37 Z tą Maryna to nieźle pojechałeś. Ale generalnie źle to wróży. Wasze drogi się ewidentnie rozjechały. Niestety wiele kobiet tak ma że wysycha strumyczek miłości do faceta kiedy cały sumień miłości zostaje skierowany na dziecko. Z doświadczenia wiem że to wiąże się z nadopiekuńczością wobec dziecka. Kiedyś psycholog mi powiedziała że tak ma jedna czwarta kobiet wiec całkiem sporo i najczęściej wynika z negatywnych uczuć uczuciami wobec własnego ojca (którego moja na przykład ex szczerze i zywiołowo nienawidziła). Jeżeli zależy ci na dziecku i wciąż na niej to myśl już o terapii u psychologa. Przy okazji ja tez się też kiedyś dowiedziałem że nie jestem uczuciowym ojcem, choć staram się angażować to nie wypływa to jakoś ze mnie muszę się zmuszać do wszystkiego, bo sam nie miałem ojca, nie wiem co to ojcostwo i jestem wychowany przez baby. Być może masz podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamapodziomka Re: Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami 07.08.08, 14:26 Kurcze, a ja chyba dziwna jestem, bo nie rozumiem dlaczego nie mozecie juz zrobic wypadu w gory czy pod namiot w dzika przyrode. Ok na poczatek moze dobrze wybrac te przyrode nieco bardziej ujarzmiona i zanim sie skompiluje liste rzeczy, ktore trzeba zabrac to pakowanie troche trwa, ale to sa detale do dogrania. W tej chwili spakowanie sie na weekend (latem) zajmuje nam okolo 2 godzin + 1 godzina zakupy zywnosciowe, przy czym mowimy o namiocie i wypadzie na rowerach. Wiosna, jesienia bierzemy samochod, tak na wszelki wypadek, gdyby naprawde byla koniecznosc, ale szczerze jeszcze nigdy sie nie zwijalismy. Pierwszy raz z mloda bylismy jak miala 2 lata (bo od wtedy jestesmy razem), ale i znajomi i moj partner jezdzili z kilkumiesieczniakami i maja super wspomnienia. Planujemy wspolne dziecko i z cala pewnoscia nie zrezygnujemy z wypadow ze wzgledu na nie Jasne nie wszystkie sporty mozna tak naprawde uprawiac z dzieckiem, przynajmniej nie jednoczesnie, ale na calkiem sporo mozna sobie pozwolic. My akurat najchetniej jezdzimy na kajaki, bo wszyscy maja radoche na raz, ale zdarza nam sie wypad na konie (wtedy musimy niestety jezdzic na raty, chociaz w zaprzyjaznionej stajni byla nastoletnia corka gospodarzy, ktora chetnie zajela sie mloda przez 2 godziny, zebysmy mogli wyskoczyc w teren razem.) Mnie sie wydaje, ze jesli sie chce (a dziecko jest zdrowe oczywiscie) to zycie wcale nie musi zmienic sie tak diametralnie. Na poczatku jest troche wiecej ograniczen, ale z czasem ich ilosc sie zmiejsza, a z moich obserwacji wynika, ze dzieci naprawde sprawiaja mniej klopotow wychowawczych kiedy zajete sa rozbijaniem namiotu z tata, wioslowaniem albo lowieniem robali w siatke Odpowiedz Link Zgłoś