gretka1
16.10.03, 02:36
Piszę to, ponieważ chcę się dowiedzieć o co chodzi.Mam nadzieję, że panowie w
odpowiedziach nie pokierują się męską solidarnością, a i panie odpowiedzą i
podpowiedzą...
Mój małżonek długo pracuje, czyli od dziewiątej rano często do 23 ej a i
później się zdarzało. Fakt, że zarabia bardzo dobrze przestaje mnie cieszyć.
Mamy trzymiesięcznego bobaska i mam wrażenie, że jestem samotną
matką.Zastanawiam się często czy nie prowadzi drugiego życia, czy się z kimś
nie spotyka...Ostatnio zrobił się bardziej namiętny w łóżku, zupełnie jakby
robił to nie ze mną...
Mam tendencję do bycia zazdrosną i on o tym zawsze wiedział.Wie też, że
staram się zmienić. Nigdy nie dawał mi wprost powodów, nie znalazłam niczego
podejżanego.Czasem jednak w zwykłej rozmowie pytam o cokolwiek, np. co robił,
z kim był, czy co jadł i on się wtedy denerwuje i od razu zarzuca mi, że z
zazdrości pytam. A przecież to zwykłe pytania i zadane zupełnie przypadkiem.
I sam napędza w ten sposób tę moją zazdrość.Czasem żartuje, że nie jestem
jego, że go nie obchodzę i takie tam, drażni się ze mną, a ja nie wiem co
jest na poważnie i aż mi się płakać chce.Po co to robi? Przecież widzi, że
robi mi przykrość. Znamy się siedem lat, mieszkamy od sześciu, jednak nie
pracował nigdy aż tyle.
Teraz na przykład jest na wyjeździe. Mają spotkanie, a wieczorem impreza.
Zostaje na noc. Zadzwonił ale chciał szybko skończyć rozmowę, kiedy
przedłużałam powiedział, że właśnie z kims idzie i nie może już ze mną
rozmawiać bo nie wypada. A ja miałam po jego tonie wrażenie, że nie wypada mu
rozmawiać z żoną, bo obok atrakcyjna kobieta idzie. I ten krótki telefon do
mnie to też miał być wykonany pod krótką nieobecność tego kogoś.Takie
odniosłam wrażenie. Jestem poirytowana, bo wydaje mi się, że nawet jeśli nie
mam być o co zazdrosna, to rozmowa z żoną wstydu nie przynosi. Mam rację?
Szczerze odpowiedzcie, co Waszym zdaniem mam myśleć o tym wszystkim.
A wogóle to mam wrażenie, że nie przychodzi do domu, bo mu się znudziłam, już
prawie ze mną nie rozmawia. Tylko w sobotę i niedzielę.Choć i wtedy pracuje z
laptopem zupełnie tak, jakby nadrabiał czego nie zrobił w tygodniu, bo
przecież prowadzi podwójne życie....
Panowie, co mam robić by z ochotą wracał do domu i jak mam z nim o tym
wszystkim rozmawiać, by się porozumieć?
Pozdrawiam i proszę o pomoc!
Gretka