Dodaj do ulubionych

po co dzieciom tata?

15.10.08, 00:22
No właśnie. Moja córeczka ma prawie roczek i tak to wygląda, że tatę toleruje,
potrafimy się świetnie bawić, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale mama to mama;
kiedy mama wróci z pracy, dzidzia nie odstępuje jej dosłownie nawet na krok.
To mama może umyć dzidziusiowi zęby, mama musi być, przytulać albo po prostu i
dosłownie być. A zamiast taty mogłaby być babcia albo ktoś tam. No i po co
dzieciom ojce, a? Nie to, że zazdroszczę, bo to jasna sprawa, dzidzia się w
mamie kołysała tyle czasu przecież. Może ojce są do wożenia autem i chodzenia
na spacery???
Obserwuj wątek
    • tata_tomek Re: po co dzieciom tata? 15.10.08, 08:48
      matijas77 napisał:

      > Moja córeczka ma prawie roczek i tak to wygląda, że tatę toleruje,
      > potrafimy się świetnie bawić, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale mama to mama (...)

      > A zamiast taty mogłaby być babcia albo ktoś tam. No i po co
      > dzieciom ojce, a? (...) Może ojce są do wożenia autem i chodzenia
      > na spacery???

      Wydaje mi się, że na pytanie tytułowe sam odpowiedziałeś. Skoro się z córką bawisz, spędzasz dużo czasu, chodzisz na spacery (a zakładam, że udzielasz się też w bardziej przyziemnych sprawach - karmieniu, kąpielach itp.), to czego ci jeszcze trzeba?
      Uważasz, że przestajesz istnieć dla córki w momencie przyjścia mamy do domu?
      • basiowata Re: po co dzieciom tata? 16.10.08, 21:54
        polecam Wam ostatni numer wydania specjalnego Charaktery. Jest tam m.in. artykuł
        na temat wpływu osoby ojca na córki. W gruncie rzeczy mój kolego masz przed sobą
        ogromne zadanie związane z poczuciem własnej wartości i kobiecości swojej córki.
        Sama spodziewam się córki i już teraz staram się uświadomić mojego męża jak
        ważną rolę będzie odgrywać w życiu naszego dziecka. Bo Panowie moi mili zadanie
        nie kończy się na przyjemnym spłodzeniu, ani na finansowaniu potrzeb
        materialnych dzieckasmile.
        Życzę produktywnego ojcowaniasmile
        • jimmyjazz Ale przecież to się zmieni 04.11.09, 13:51
          To, że rocznemu dziecko tata nie jest specjalnie potrzeby to nie
          oznacza że już tak zostanie. Gdy córka będzie miała 3 lata to te
          relacje się mocno zmienią (oczywiście o ile tata o to zadba).

          Dziecko przez pierwsze rok, dwa i może trzy lata potrzebuje w
          pierwszej kolejności matki - tych relacji nie zastąpi żaden facet.
          Może jedynie uzupełniać. Później szanse obu rodziców sie "wyrównują"
          bo zabawy/zajęcia z tatą dopiero wtedy nabierają aktrakcyjności. Tak
          przynajmniej wynika z moich doświadczeń smile
          • lucusia3 Re: Ale przecież to się zmieni 04.11.09, 21:18
            Za jakiś czas sytuacja się odwróci - mama będzie kompletnie nieciekawa, jak pojawi się tata. A potem będzie się odwracało raz w tą, raz w tamtą. A jak będzie juz duża, to mama będzie do zakupów, pogadania o różu, a tata do wypadów (mama na nich też niby jest, ale tata to nr 1), do mierzenia się osiągnięciami, do zaimponowania.
            Im dzieci starsze, tym bardziej tata potrzebny. Syn się wzoruje i jednocześnie kontestuje ojca, a córka buduje sobie na obrazie taty model funkcjonowania z innymi, nie "swoimi" ludźmi. To ogromna odpowiedzialność. Życzę Ci byś za 20 lat mógł być z siebie i swojej córci dumny.
    • egon26 Re: po co dzieciom tata? 16.10.08, 23:36
      Ja wiem po cowink Po to by zwierzynę upolował, rozpalił ogień a w razie najazdu
      obcego plemienia stanął z innymi ojcami w obronie swych rodzin. To tak w
      skróciewink Choć trochę z odległych czasów.
      Rozumiem cię i to bardzo sam wiem że nie ważne jak bym się starał i tak żonie do
      pięt nie dorównam i zawsze będę tym drugim... no mam nadzieje że babcie już
      prześcignąłem;D Ale z czasem im dziecko starsze można sobie wyrobić "zajęcia" w
      których jest się lepszym. Mój syn woli ze mną chodzić na spacery, nasze zabawy
      są chyba bardziej szalone co jemu się bardzo podoba itd. Smutne jest to że małe
      dziecko nie potrafi jeszcze docenić tego naszego zaangażowania. I chyba tego z
      czasem też trzeba go jakoś nauczyćwink Z drugiej strony ojciec tez daje poczucie
      bezpieczeństwa i często daje odetchnąć od dziecka mamie tak by ona później miała
      do niego więcej cierpliwościwink
      • egon26 A ja dziś zapytałem rano syna ;) 17.10.08, 10:48
        I odpowiedź jest prosta: Do przeganiania pająków ;D
        Ale tak jak mówiłem mamie tata nie dorówna- no może kiedyś później. Dziś rano
        mały chciał wyrzucić zabawkę bo jak stwierdził jest stara, zapytałem go czy jak
        ja będę stary to też mnie wyrzuciwink Oczywiście że mnie wyrzuci, mamy jak będzie
        stara jednak nie wyrzuci;D Jakieś takie są chyba bardziej szorstkie relacje
        między ojcem i synem niż między matką i synem. Chyba mi częściej zdarza się
        podnieść głos by go wychowaćwink
        • frisky2 Re: A ja dziś zapytałem rano syna ;) 17.10.08, 13:53
          Zalezy od sytuacji. U mnie akurat bylo odwrotnie. Jak ja wracalem, i wracam, z
          pracy to dla dzieci mama nie istnieje. A z kolei sa i takie sytuacje, gdy bez
          mamy ani rusz. Nie ma reguly.
          Oboje rodzice sa tak samo wazni i potrzebni dla dziecka.
          • majka150 Re: A ja dziś zapytałem rano syna ;) 18.10.08, 12:55
            Odpowiadam jako córkasmile Ojcowie są do mówienia ze wszystko będzie
            dobrze,do noszenia na rękach,do przechowywania tajemnic przed
            mamą,do pieczenia jabłek na patyku w piecu do co,do chodzenia po
            lesie,do opowiadania bajki o zającu,do przytulania,do rysowania
            zwierzątek,do huśtania na założonej nodze na nogę,do nauki jazdy
            samochodem,do kupowania rzeczy na które mama nigdy nie wyraziła by
            zgody i wytłumaczenia jej potem do czego to potrzebne,do zabraniania
            pójścia na dyskoteke i nie zasypiania dopuki córka nie wróci,do
            krytykowania jej chłopakasmilei wielu wielu innych....dlatego kocham
            mojego tatusia pomimo swoich xxlateksmileJestem podobna do niego,mamy
            tę samą grupę krwi,i gdy miałam jakieś 2-3 lata chciałam za niego
            wyjsć za mąż ale mama sie nie zgodziławink
        • miulek Re: A ja dziś zapytałem rano syna ;) 01.11.08, 13:28
          hehe rozbawiło mnie to co napisałeśsmile

          ale ja tak jednak podstępem sie wtrącę,przepraszam drodzy tatusiowie, ale
          potrzebuje pomocy w
          wypełnieniu ankiety na temat placów zabaw wykorzystujących wodę jako element
          zabowowy. Może kiedyś wpadlibyście na taki plac ze swoim maluchem.
          Bedę bardzo wdzięczna za pomoc

          a tu ankietka, mało pytańwinbig_grin

          www.ankiety.sitehosting.pl/ankieta/536

          z gory dziękuje slicznie za pomoc
          już naprawde nie wiele ich do szczęścia mi potrzeba
    • iziula1 Re: po co dzieciom tata? 19.10.08, 21:34
      Do noszenia na baranach,
      do gilgotek,
      do zabaw poduszkami
      do zalewania łazienki w czasie kąpieli
      do bieganiu po błocie
      do rozmazywania czekolady na stole
      do grania w piłkę gdy zimno
      do gryzienia gdy ząbki "swędzą"
      do utulania i pocieszania gdy mama zła i czegoś zabrania smile))

      I wiele wiele innych czynności!!!

      Pozdrawiam
      • chalsia Re: po co dzieciom tata? 28.10.09, 23:53
        wszystkie zabawy i spędzanie wolnego czasu wiąże się z moim Tatą, zwłaszcza w
        dzieciństwie do jakiegoś 10-tego roku życia.
        Jak byłam w wieku przedszkolnym, to co niedzielę jeździliśmy na odprawę warty
        pod pomnik nieznanego żołnierza. Nad morzem mama się opalała i kąpała, a Tata
        budował ze mną zamki z piasku, kopał doły do wody, brukował drogi kamieniami i
        dawał sie zakopywac w piachu po głowę.
        A także gilgotki, granie w statki, zabawa w dyktanda, mauka gry w wszachy czy na
        rowerze, jazda na sankach.
        Dużo by wymieniać smile
        Gdy byłam nastolatką świetnie znał mój gust i parę razy sprezentował mi ekstra
        ciuchy.
        Dzięki Tatcie wyznaję partnerski model rodziny - oboje rodzice pracowali, Mama
        prowadziła dom, ale Tata trzepał dywany, odkurzał, sprzątał i robił sporo
        zakupów zgodnie z listą od Mamy. Jak równiez odprowadzał mnie do
        przedszkola/szkoły oraz rano mnie do szkoły szykował wraz z kanapkami.
        Natomiast nie bral zwolnień lekarskich jak byłam chora. Z racji potrzeb
        zdrowotnych bywało, że część wakacji spędzałam z Mamą a część z Tatą.
        Zupełnie sobie nie wyobrażam jakby to było, gdyby Go nie było - tym bardziej
        boli, że mój syn ma ojca, który się nim interesuje jedynie wtedy gdy go co jakis
        czas zabiera do siebie.
    • belson67 Re: po co dzieciom tata? 29.10.08, 14:39
      Matijas mam to samo. Tzn zazdroszcze zonie, ze gdy ona sie pojawi na
      horyzoncie to ja ide w odstawke, ale mam tez kilka momentów radosci
      dla siebie. Gdy wracam z pracy a mala macha raczkami i nozkami z
      radosci ze tata wrocil. Zreszta najlepiej sie bawi gdy jest u mamy
      na rekach a tata sie wyglupiasmile
      • zielonaorchidea Re: po co dzieciom tata? 30.10.08, 12:47
        Moje dziecko - syn, jak miało kilka lat powiedziało -"Ewa to moja mama a Jacek
        to mój przyjaciel". Gdy dorosło mówiło, że "z tatą zawsze może się sprzeczać ale
        zawsze będą ze sobą trzymać sztamę, żebym się nie martwiła jak ze sobą walczą".
        Myślę, że to wszystko były trafne porównania. Dlatego podzielam pogląd mojego
        syna, gdy mąż wyprowadził się z domu, że "tata go zdradził". Najłatwiej jest się
        wyprowadzić, opuścić związek jak coś w nim szwankuje i zacząć wszystko od nowa z
        młodszą partnerką, bez dzieci i zobowiązań.
        Zawsze jednak uważać będę ze ojcowie są niezastąpieni w domu, bez względu ile
        lat ma dziecko, czy to syn, czy córka. Nawet a może zwłaszcza dla synów ojcowie
        są niezbędni przez całe ich życie. Ale oczywiście muszą chcieć uczestniczyć w
        życiu dziecka, choćby przez małą chwilką po powrocie do domu. I przede wszystkim
        gdy dzieci są starsze słuchać ich uważnie. Bo tak naprawdę dzieci mało obchodzi
        ile tzw. kasy przyniesie im ojciec do domu. Myślę, że poza alimentami moje
        dzieci zasługują na kontakt z ojcem a choćby na telefony od niego, sms. Może
        jakieś spotkania, dalej realizowane wspólne pasje.I patrząc na naszych (moich ?)
        wspaniałych synów, żal mi męża, byłego męża że pozbawił się kontaktów z nimi i
        powoli ich coraz bardziej traci. I jestem wściekła bo może ja okazałam się "do
        niczego" ale synowie na takie odtrącenie nie zasłużyli.
        Ojcowie, już samą swoją obecnością w domu jesteście potrzebni swoim dzieciom.
        Mama to mama, ale tata to tata - przyjaciel. A przyjaciół nigdy nie ma się za dużo.
        • coppermind Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 22:15
          syn kiedyś zrozumie, że nie tata go zdradził tylko
          mamusia go zdradziła i była dla tatusia nie do wytrzymania.

          Zrozumie to koło 30-tki, więc przygotuj się usłyszeć
          tę prawdę prosto w uszy smile

          Wyparcie i samozakłamanie matek nie służy rodzinie. Jak widać.
    • marta123b Re: po co dzieciom tata? 28.10.09, 12:31
      matijas77 napisał:

      > No właśnie. Moja córeczka ma prawie roczek i tak to wygląda, że
      tatę toleruje,
      > potrafimy się świetnie bawić, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale
      mama to mama;
      > kiedy mama wróci z pracy, dzidzia nie odstępuje jej dosłownie
      nawet na krok.
      > To mama może umyć dzidziusiowi zęby, mama musi być, przytulać albo
      po prostu i
      > dosłownie być. A zamiast taty mogłaby być babcia albo ktoś tam. No
      i po co
      > dzieciom ojce, a? Nie to, że zazdroszczę, bo to jasna sprawa,
      dzidzia się w
      > mamie kołysała tyle czasu przecież. Może ojce są do wożenia autem
      i chodzenia
      > na spacery???
      Witam was serdecznie nawiazując do artykułu jestem mężatką prawie od
      7 lat,dwójka dziecki 6lat córka i syn 2 latka,mąż do wrzesnia sam
      utrzymywał rodzine i nie było nam łatwo...ja od wrzesnia poszłam do
      pracy córka chodzi do przedszkola syn do żłobka,,,nie zarabiam duzo
      bo tylko 900zł maz 2tyś,mamy kredyt w banku 400 zł oprócz tego
      rachunki jak w kazdej rodzinie złobek 250zł,przedzszkole 270zl nie
      wspomne i innym potrzbnych rzeczach takich jak pampersy mleko
      itp.otóż mój maz nie wytrzymał napiecia i sie wyprowadził trzy
      tygodnie temu z domu,,,nie zanosiło sie na to bo jakos sie
      układało,wiadomo brak pzieci ieniedzy małe dzieci człowiek zmeczony
      ale to tego nie tłumaczy,,,jak sie wyprowadzał pytałam o co
      chodzi,czy ma kogos,czy mnie juz nie kocha itp,powiedział ze nic z
      tych rzeczy ze go denerwuje ze wydaje jego pieniadze ze juz nie jest
      tak jak kiedys fakt od kiedy sie urodził syn pozmieniało sie
      wszystko bardzo,ale dzieci sa wazne ,mój mąż to jedynak zawsze
      mamusia go głaskała po głowce,,,,siedzi teraz u mamy a ja z dziecmi
      w domu,,,niewiem co robic jak chce dzieci wziasc to tylko pyta o
      córke o syna nie dodam takze ze naduzaywa alkocholu 4-5 piw dziennie
      był pare razy na obiedzie jak sie go pytam co zamierza dalej to
      twierdzi ze narazie bedzie mieszkał u mamy ilez mozna co robic
      podkresle tu ze ja go Kocham
      • zenia78 do marta123b 04.11.09, 20:11
        > Witam was serdecznie nawiazując do artykułu jestem mężatką prawie od
        > 7 lat,dwójka dziecki 6lat córka i syn 2 latka,mąż do wrzesnia sam
        > utrzymywał rodzine i nie było nam łatwo...ja od wrzesnia poszłam do
        > pracy córka chodzi do przedszkola syn do żłobka,,,nie zarabiam duzo
        > bo tylko 900zł maz 2tyś,mamy kredyt w banku 400 zł oprócz tego
        > rachunki jak w kazdej rodzinie złobek 250zł,przedzszkole 270zl nie
        > wspomne i innym potrzbnych rzeczach takich jak pampersy mleko
        > itp.otóż mój maz nie wytrzymał napiecia i sie wyprowadził trzy
        > tygodnie temu z domu,,,nie zanosiło sie na to bo jakos sie
        > układało,wiadomo brak pzieci ieniedzy małe dzieci człowiek zmeczony
        > ale to tego nie tłumaczy,,,jak sie wyprowadzał pytałam o co
        > chodzi,czy ma kogos,czy mnie juz nie kocha itp,powiedział ze nic z
        > tych rzeczy ze go denerwuje ze wydaje jego pieniadze ze juz nie jest
        > tak jak kiedys fakt od kiedy sie urodził syn pozmieniało sie
        > wszystko bardzo,ale dzieci sa wazne ,mój mąż to jedynak zawsze


        Moze sie czepiam ale jak przeczytalam to i pytanie autora watku to juz wiem
        dlaczego ten maz sie wyprowadzil.
    • lineczkaa Re: po co dzieciom tata? 29.10.09, 19:00
      Jak moja córka była w wieku Twojej to w naszym przypadku właściwe
      pytanie to: po co dzieciom mama? big_grin. Zresztą do dzisiaj, a ma teraz 4
      lata, jej zdecydowanym faworytem jest tata. Ja to zaplecze techniczne
      big_grin.
      Każdy dzieciak jest inny wink.
    • maadzik3 Re: po co dzieciom tata? 02.11.09, 11:36
      Poczekaj jeszcze troszkesmile Dziecka sie nie wychowuje rok a co najmniej
      kilkanascie. I dla dziecka ojciec jest bardzo wazny. Corka bedzie sie z Toba
      bawic, bedzie w niej dojrzewala kobieca pewnosc siebie gdy zobaczy zachwyt w
      Twych oczach, bedziesz jej dawal poczucie bezpieczenstwa i przegadacie nie jedna
      noc. Natomiast prawda chyba jest ze mniej wiecej do roku-poltora mama jest
      najwazniejsza. Co wcale nie znaczy ze dziecko nie dostrzega i nie kocha taty. I
      ze tata nie jest wazny. Nic podobnego. A Tobie zycze troszke cierpliwosci i
      zachowania zapalu do kontaktow z cora. Bedzie potrzebnysmile
      • zdziwik Re: po co dzieciom tata? 02.11.09, 12:02
        a guzik
        Mala ma 7 miesiecy skonczone i nic i nikt oprocz taty nie istnieje
        obecnie jest w szpitalu tata niestety w pracy mama jest z mala ale jak tylko
        tata przyjdzie mama idzie w kat tak ze to nie tak do konca ze do 1,5 r mama rules
        tata ma patent na kapiel, na usypianie, na karmienie.
        tata ma cierpliwosc, na zabawe na wyglupy na rozmawianie i jej jezyku bababababa
        smile mama tak nie do konca smile
        i ten zachwyt i usmiech po przebudzeniu w jej oczach rekompensuje wszystko
        czlowiekowi chce sie zyc normalnie smile
        • matijas77 Re: po co dzieciom tata? 02.11.09, 22:18
          a u mnie nagle wystąpił podział: tata jest od klocków, mama od usypiania i
          przytulania na dobranoc, i nie ma że się wymienimy (mamie nie wolno klocków,
          tacie nie wolno usypiać). więc jest jakaś sprawiedliwość.
          • tomek.sawyer Re: po co dzieciom tata? 03.11.09, 22:10
            Widzę, że chyba dowiedziałeś się po co dzieciom i mama, i tata - najlepiej pod
            jednym dachem :o)
            Budka Suflera (brzydcy jak, nomen omen, noc i ostatnio przesiąknięci zapachem
            grilla, ale parę tekstów jest niezłych): "... A po nocy przychodzi dzień, A po
            burzy spokój ..."
    • x.mira.x Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 10:39
      jak corka dorosnie to pewnie bedzie wpatrzona w tatusia ze heysmile ja
      nie wiem jak to bylo jak mialam roczek, no ale pozniej wyrosla ze
      mnie coreczka tatusia wink wiec moze daj jej troche czasu, jakcznie
      ogarniac co sie wokol niej dziejesmile
    • tntpl po co dzieciom tata? 04.11.09, 10:52
      Jestem ojcem dwoch corek. Kazda z nich jest ze mna zwiazana emocjonalnie mocniej niz z mama. Wystarczy kochac i wsluchac w potrzeby dziecka. Reszta sama przychodzi...
      Zycze powodzenia.
    • cirilla28 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 10:53
      'Sanki są w zimie rower jest w lato
      Mama to nie jest to samo co Tato'

      tak śpiera Arka Noego, tata jest potrzebny i koniec.
      Polecam książke Listy do Ojca jeśli ktoś ma wątpliwości.

      Wciaż wierzę, że moje dzieci będą mialy kiedyś tatę,
      nie kogos kto ich spłodzil, ale tate przyjaciela, wzor, autorytet....
    • tomkowski4444 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:08
      Do czego???
      Do płacenia alimentów!!! Instynkt macierzyński jest wprost proporcjonalny do
      alimentów bo gdyby takowej instytucji nie było to nie byloby rzekomego instynktu
      macierzyńskiego. Kobiety amotne raczej rzadko sie decydja na dziecko ale jak
      dorwie frajera to se machnie baby bo bedzie juz miala sponsora na sswoja
      "zabaweczke"
    • stokrota113 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:13
      z dzieciństwa pamiętam najlepsze zabawy z tatą:
      - robił pompki mając nas na plecach
      - montował silniczki do naszych zabawek
      -naprawiał popsute zabawki
      -nauczył pisać "dupa" big_grin kiedy z mamą szkoliliśmy słowa: mama, tata, babcia
      mama nigdy tego nam nie dała

      a nie tuliłam się do taty jako dziecko bo zawsze dziwnie pachniał. może dlatego,
      że palił papierosy i używał ciężkiej wody kolońskiej

      mimo że z mamą spędzaliśmy więcej czasu to tata był autorytetem i wybierając
      studia poszłam w ślady taty. Chciałam być jak on

      poza tym może porozmawiaj z mamusią i niech mamusia powie dziecku, że jednego
      dnia mama np karmi a drugiego tata. Dla dziecka stanie się to naturalne z czasem.
    • kanoe Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:17
      Witam Was,
      jestem Mamą 15miesięcznej Malwinki. Tak się w życiu ułozylo,że nie
      mamy Taty (Męża).Staram się być dla Niej Tatą i Mamą, ale już teraz
      widzę jak inaczej reaguje na mężczyzn. Codziennie zastanawiam się
      jak bardzo ten stan rzeczy wpłynie na Moją Córkę. Począwszy od
      przygaduszek innych bo jej stan psychiczny. Także może to dziwne co
      teraz napiszę ale zazdroszczę wszystkim tym, którzy mają pełne,
      kochające się rodziny. Nie jestem psychologiem ale sama jestem Córką
      i wiem że Tata to Tata Mama to Mama każde z nich spełnia ogromną,
      wspaniałą rolę w życiu dziecka.
      pozdrawiam
      Kanoe
    • methinks Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:22
      To zupelnie normalne, ze przez kilka pierwszych lat dzieci sa bardzo blisko
      zwiazane z matkami. Potem role zaczynaja sie odwracac i to ojciec zaczyna byc
      wazna figura w zyciu dziecka. Cierpliwosci.
    • dzien_bez_nocy Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:27
      Zapytam nieco przewrotnie - a po co ludziom np. lewa noga? Prawą kopiesz piłkę,
      prawą zaczynasz każdy krok (tylko przykład), więc po co lewa?
      Żebyś się nie przewrócił.
      A poznasz to gdy nogę stracisz, albo nie możesz używać tak jak chcesz.

      Ojciec jest bardzo, bardzo wazny dla psychiki. Pokazuje świat, wyznacza reguły,
      granice. Potrzebny i to mocno.
    • basia172 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 11:55
      Moja córeczka świata poza tatą nie widzi. Od urodzenia preferuje tatę. Jak była
      noworodkiem wpatrywała się w niego i słuchała jego głosu. Pierwsze słowo: tata.
      Jak mój mąż wraca z pracy mała aż piszczy z radości i biegnie do niego.
    • zwyklaosoba "Tata naprawi" - opinia mojej 3-letniej córeczki 04.11.09, 12:08
      Jest przekonana, że tata wszystko naprawi (nawet jak jest to
      fizycznie niemożliwe), albo, że wszystko zrobi (np. zlikwiduje
      reklamy w TV) lub przyniesie pieniądze z banku (nawet jak ich tam
      nie ma - na koncie). To fajne, ale i odpowiedzialne, być kimś, kto
      zawsze musi stanąć na wysokości zadania. Tata jest od "citania
      ksiązecek", wyrzucania bólu przez balkon (bardzo skuteczne) albo
      przytulenia w nocy lub zapalenia światła w ciemnym pokoju.
    • olcia.kaktus Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 12:46
      Do tego, by rodzina była pełna, by pokazał świat z innej perspektywy niż matka,
      do zabaw "hardkorowych", by dać poczucie bezpieczeństwa, do tego, by mieć komu
      poskarżyć, gdy mama czegoś zabrania i jest ta zła (akurat w tej chwili), do
      wyprzytulania, wygilgania, do zabaw na piachu, śniegu, w deszczu i błocie. Do
      życia. Do bycia super kumplem i przyjacielem, ukochanym tatusiem ukochanej córeczki.
      Dziecko roczne jeszcze jest za małe, by to odczuć, mama, to jest wtedy super
      przytulak, a tatuś już by chciał czegoś innego. Ale wierz mi to się z czasem
      zmienia, bardzo. Moja córcia ma ponad 2 latka i doskonale wie, do czego da się
      przekonać mamę, a do czego tatę i idealnie to wykorzystuje. To samo dotyczy
      dziadków.
    • black_tangens Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 13:34
      matijas77 napisał:

      > No właśnie. Moja córeczka ma prawie roczek i tak to wygląda, że tatę toleruje,
      > potrafimy się świetnie bawić, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale mama to mama;
      > kiedy mama wróci z pracy, dzidzia nie odstępuje jej dosłownie nawet na krok.
      > To mama może umyć dzidziusiowi zęby, mama musi być, przytulać albo po prostu i
      > dosłownie być. A zamiast taty mogłaby być babcia albo ktoś tam. No i po co
      > dzieciom ojce, a? Nie to, że zazdroszczę, bo to jasna sprawa, dzidzia się w
      > mamie kołysała tyle czasu przecież. Może ojce są do wożenia autem i chodzenia
      > na spacery???

      Mężczyźni mnie pewnie zakrzyczą ale taka jest prawda: dziecko, szczególnie temu
      malutkiemu, przede wszystkim potrzebna jest mama. To jest zupełnie naturalne:
      mama rodzi, mama karmi piersią, zresztą pokarm matki jest najzdrowszy. A funkcje
      tatusia może wykonywać inna osoba z rodziny: pieniądze może zarabiać każdy,
      nauczyć się wbijać te przysłowiowe gwoździe może każdy. To jest pewna wyższość
      kobiet i ja to rozumiem nawet jako przywilej, że to my rodzimy i to z nami
      dziecko ma ten szczególny kontakt. Mężczyzna nigdy nie zrozumie tak naprawdę
      jaka szczególna wieź powstaje między dzieckiem a matką, kiedy kobieta jest w
      ciąży. Choć i tak lubię mężczyzn, nawet jeśli nie są mi teraz szczególnie
      “przydatni”, bo jestem psychicznie i finansowo po ostatniej podwyżce
      samowystarczalna. Kiedyś miałam kotka w domu, który też mi się specjalnie do
      niczego nie przydawał, nawet robił bałagan ale go trzymałam. Więc kobiety nie
      wyrzucajcie mężczyzn z domu! To naprawdę są w większości przypadków mile
      istotki! smile
      • lumita Re: Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 14:14
        Mężczyźni mnie pewnie zakrzyczą ale taka jest prawda: dziecko,
        szczególnie temu
        > malutkiemu, przede wszystkim potrzebna jest mama. To jest
        zupełnie naturalne:
        > mama rodzi, mama karmi piersią, zresztą pokarm matki jest
        najzdrowszy. A funkcj
        > e
        > tatusia może wykonywać inna osoba z rodziny: pieniądze może
        zarabiać każdy,
        > nauczyć się wbijać te przysłowiowe gwoździe może każdy. To jest
        pewna wyższość
        > kobiet i ja to rozumiem nawet jako przywilej, że to my rodzimy i
        to z nami
        > dziecko ma ten szczególny kontakt. Mężczyzna nigdy nie zrozumie
        tak naprawdę
        > jaka szczególna wieź powstaje między dzieckiem a matką, kiedy
        kobieta jest w
        > ciąży. Choć i tak lubię mężczyzn, nawet jeśli nie są mi teraz
        szczególnie
        > “przydatni”, bo jestem psychicznie i finansowo po ostatniej
        podwyżc
        > e
        > samowystarczalna. Kiedyś miałam kotka w domu, który też mi się
        specjalnie do
        > niczego nie przydawał, nawet robił bałagan ale go trzymałam. Więc
        kobiety nie
        > wyrzucajcie mężczyzn z domu! To naprawdę są w większości
        przypadków mile
        > istotki! smile
        Typowy sposob myslenia tepych bab, ktore uwazaja dzieci za swoja
        wlasnosc i dzieki nim, a nawet ich kosztem, kompensuja wlasne
        kompleksy. Wystarczy spojrzec wokolo zeby spostrzec co daje
        wychowanie przez same matki: zahukane, wykastrowane dzieci
        niezdolne do wlasnego zycia (sa oczywiscie wyjatki). A cala ta
        symbioza miedzy matka i dzieckiem to wielki i bezpodstawny mit,
        wystarczy posluchac co mowia dzieci o swoich matkach, o braku
        zrozumienia, o samotnisci, o manipulacji, o krytycyzmie itp. Jak
        bezradne sa matki nastolatkow, a przeciez powinny je rozumiec jak
        nikt! Jesli ty rozumiesz funkcje tatusia jako dawanie pieniedzy i
        wbijanie gwozdzi, to funkcja mamy jest dac zrec i zmienic pieluchy.
        Co za glupota, w dzisiejszym swiecie takie bzdury pisac. Przyszlosc
        twego dziecka mnie niepokoi.
          • lumita Re: Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 15:05
            > Nie jesteś matką prawda?
            Nies jestes ojcem, prawda, zeby takie glupoty pisac o roli ojca.
            Widze ze uzywasz starego jak swait sposobu intymidacji: ja jestem
            matka, ja wiem wszystko najlepiej, ja to dziecko nosilam w sobie
            przez 9 miesiecy itp. To moze jeszcze ma swoj efekt na biednych,
            zahukanych prymitywach, ale nie na mnie. Bycie matka jest funkcja
            fizjologiczna, cala reszta, tzn. wychowanie, wiezy duchowe itp,
            kazdy do tego jest zdolny, matka nie matka, ojciec nie ojciec. Nie
            chowaj sie za funkcje, bo to tchorzostwo.
            • merrigold30 Re: Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 15:18
              Zastanawia mnie skąd taka agresja.

              Uważasz że kazda samotna kobieta jest taką w wyboru?
              I każda marzyla o tym a nie o pelnej rodzinie?
              Zmuś mojego byłego męża żeby zabrał dzieci na weekend
              będę mogła się wreszcie wyspać!
              A i dzieci będą miały kontakt z ojcem, ktorego potrzebują.
              Zmuś go do tego a wręczę ci pokojową nagrodę Nobla!
              • lumita Re: Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 18:14
                > Zastanawia mnie skąd taka agresja.
                >
                > Uważasz że kazda samotna kobieta jest taką w wyboru?
                > I każda marzyla o tym a nie o pelnej rodzinie?
                > Zmuś mojego byłego męża żeby zabrał dzieci na weekend
                > będę mogła się wreszcie wyspać!
                > A i dzieci będą miały kontakt z ojcem, ktorego potrzebują.
                > Zmuś go do tego a wręczę ci pokojową nagrodę Nobla!
                Mowimy o dwoch zgola roznych rzeczach: ty o swoim zyciu osobistym,
                ktore mnie malo obchodzi, ja o roli ojca. Wielu mezczyzn chcialo by
                sie bardziej zaangazowac w role ojca, ale niestety matki klada
                szlaban na to, uzywajac argumentow typu : matka zawsze wie lepiej,
                matka kocha bardziej, matka rozumie wiecej, a jesli chcesz mi
                pomoc, to jedynie wykonuj moje rozkazy i nie odwazaj sie miec
                wlasnego zdania na temat wychowania. Moze tak byc ze matka lepiej
                kocha itp, ale nie jest to automatyczne, jedynie wynika z poziomu
                swiadomosci matki, a kazdy moze swoj poziom swiadomosci podniesc,
                i ojciec tez.
                  • coppermind Re: Kobiety nie wyrzucajcie mężczyzn z domu:-) 04.11.09, 22:03
                    faceci nie mają ochoty użerać się z kretynkami, które chcą
                    posiadać dzieci.

                    Natomiast większość facetów chce mieć dzieci i chce być ojcami.
                    Na drodze zwykle stoi egocentryczna kretynka nieświadoma tego,
                    że zwierzęcy instynkt posiadania potomstwa karze jej warczeć
                    na każdego kto się do niego zbliża.

                    Stąd tyle jest samotnych (nie z wyboru, tylko z głupoty i egoizmu)
                    matek wychowujących sieroty.

                    Facet nic nie poradzi, że chce mu się wymiotować jak ma do czynienia
                    z kretynką nieświadomą swojego zwierzęcego egocentryzmu.

                    Świat nie kręci się drogie Panie wokół Waszych doop, tylko
                    wokół Słońca.
                    A dzieci do życia potrzebują właśnie Słońca, które może dać tylko
                    facet.

                    I tak w głupim babilonie kręci się głupota przeplatana okrucieństwem,
                    bo macica ma zawsze rację, mimo, że nigdy nie użyła ani przez
                    chwilę mózgu sad
              • rarely a co ty zrobilas w tym kierunku 05.11.09, 07:21
                merrigold30 napisała:

                > Zastanawia mnie skąd taka agresja.
                >
                > Uważasz że kazda samotna kobieta jest taką w wyboru?
                > I każda marzyla o tym a nie o pelnej rodzinie?
                > Zmuś mojego byłego męża żeby zabrał dzieci na weekend
                > będę mogła się wreszcie wyspać!
                > A i dzieci będą miały kontakt z ojcem, ktorego potrzebują.
                > Zmuś go do tego a wręczę ci pokojową nagrodę Nobla!

                kiedzy sie rozstaliscie w jakim wieku byly dzieci jak traktowalas
                ojca w obecnosci dzieci dlaczego zrobilas sobie dziecko z facetem z
                ktorym nie potrafilas stworzyc zwiazku ? odpowiedzialnosc w polowie
                spoczywa na Tobie
      • mini-menstruacja Trochę szacunku do mężczyzn BABO !!! 05.11.09, 10:12
        " > Mężczyźni mnie pewnie zakrzyczą ale taka jest prawda: dziecko,
        szczególnie temu
        > malutkiemu, przede wszystkim potrzebna jest mama. To jest zupełnie naturalne:
        > mama rodzi, mama karmi piersią, zresztą pokarm matki jest najzdrowszy. A funkcj
        > e
        > tatusia może wykonywać inna osoba z rodziny: pieniądze może zarabiać każdy,
        > nauczyć się wbijać te przysłowiowe gwoździe może każdy. To jest pewna wyższość
        > kobiet i ja to rozumiem nawet jako przywilej, że to my rodzimy i to z nami
        > dziecko ma ten szczególny kontakt. Mężczyzna nigdy nie zrozumie tak naprawdę
        > jaka szczególna wieź powstaje między dzieckiem a matką, kiedy kobieta jest w
        > ciąży."



        Ach to przez takie jak Ty tyle tu męskiej agresji na kobiety.!!!!
        No bo jak się nie obrazić kiedy degradujesz tak rolę ojca do wbijania gwoździ i
        zarabiania kasy. Przede wszystkim piszesz o tym w sposób pogardliwy. Jak o
        czynnościach gorszej kategorii.

        Myślę, że to wbijanie gwoździ i zarabianie kasy to niezmiernie ważna rzecz. I
        jestem wdzięczna mojemu mężowi za każdy wbity gwóźdź, za każdą zarobioną
        złotówkę. Tak, tak - ja też to potrafię zrobić. Ale dzięki mężowi nie muszę
        robić tego sama. I za to go chwalę i za to go szanuję.

        A jeśli chodzi o więź to mimo, że jestem w ciąży a nie czuję żadnych
        emocjonalnych rewelacji. I nie wydaje mi się aby moja więź z dzieckiem była
        większa niż więź mojego męża. Obydwoje powoli "pokochujemy" to maleństwo.
        Obawiam się, że gdy zmęczona okresem okołoporodowym i karmieniem będę miała dość
        tego dzieciaka to właśnie TATA podejmie rolę obrońcy i czułego opiekuna naszego
        szkraba. Nie wyobrażam sobie braku TATY mojego dziecka ani w okresie wczesnego
        dzieciństwa ani później.

        PAMIĘTAJ BABO ! DZIECI KIEDYŚ ODEJDĄ, ZAŁOŻĄ SWOJE RODZINY. NAJZWYCZAJNIEJ CIĘ
        OLEJĄ.
        I KTO CI WTEDY ZOSTANIE ?
        Uważam, że miłość między małżonkami jest stokroć ważniejsza niż miłość
        macierzyńska czy ojcowska.
        Bo każdy dzieciak woli mieć rodziców trochę zdystansowanych ( a nawet surowych )
        ale szczęśliwych ze sobą razem niż neurotycznie kochających i rozwiedzionych.
        Niestety ten drugi schemat jest obecnie lansowany.

        Łagodnego przejścia przez samotną starość życzę.

    • lumita Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 14:01
      Twoim zadaniem bedzie wlasnie dziecko wyrwac z tej symbiozy matka-
      dziecko, bo ona jest niezbedna w pierwszych latach, ale potem dusi
      dziecko. Rola ojca jest rownie wazna jak matki, nie idz na latwosc
      i nie ograniczaj swojej roli do wozenia samochodem. Zobaczysz za
      kilka lat, dziecko zblizy sie do siebie bo ty bedzisz symbolizowal
      swiat zewnetrzny, dawal jej klucze do jego rozszyfrowania z
      bardziej logicznego punktu widzenia. Teraz ona jest w sferze uczuc,
      i mamy nikt nie zastapi. Jak ona bedzie gotowa, badz ty rowniez
      gotow, nie oddalaj sie teraz pod pretekstem ze ojcowie sa zbedni
      itp, bo to latwizna. Tu nie chodzi o ciebie i o twoje zranione
      uczucia, bo nawet jesli mowisz ze nie jestes zazdrosny, to czuc w
      twoim tekscie ze jestes, i to bardzo. Czytaj duzo, utrzymuj kontakt
      z dzieckiem, badz jak skala na ktorej ono zawsze moze sie oprzec i
      zobaczysz pozniej jak bedzie cie uwielbiac i brac za przyklad.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka