po co dzieciom tata?

    • geehee to jest twój model rodziny, nie norma 04.11.09, 14:22
      Widocznie tak naprawdę do tej pory po prostu nie pozwoliłaś tacie włączyć się w
      opiekę nad córką spychając go (często przy pomocy swojej mamy) na dalszy plan,
      wmawiając mu że się nie nadaje, nie umie, upuści, nie da rady, że to babskie
      zajęcie, mama wie najlepiej, jest niezastąpiona i basta - taką sytuację
      obserwuję u wielu swoich koleżanek, które razem ze swoimi matkami od początku
      zawłaszczają dziecko, a potem się dziwią, że ojciec jest z nim emocjonalnie nie
      związany! A jak ma się związać, skoro stale jest odsuwany, bo mama jest
      najważniejsza, potem babcia, one są kompetentne, wszystko na temat dzieci
      wiedzą, a tata to co najwyżej może do lekarza zawieść albo kupić pieluchy jak
      wyjdą. I potem nie ma problemu aby to dziecko porzucić wraz z jego matką - zosią
      samosią, bo faktycznie relacje z dzieckiem na słabe, zwyczajnie mało go poznał,
      bo stale był spychany i odstawiany do kąta.
      W mojej rodzinie jest inaczej, mój mąż od początku na równi ze mną zajmował się
      córką, tak samo karmił, przewijał, bawił się, kąpał i dla dziecka nie było
      żadnej różnicy które z nas się nim zajmowało. Ale ja od początku założyłam sobie
      taki model wychowania dziecka, ponieważ chciałam szybko wrócić do pracy, babcie
      trzymałam na dystans, bo nie chciałam konkurencji do własnego dziecka, więc
      byłam "skazana" na pełną współpracę ojca dziecka. I nie żałuję, nie mam
      podobnych do ciebie problemów, u nas tatuś jest do wszystkiego i do kochania
      przez dziecko przede wszystkim!
      • aneta-skarpeta Re: to jest twój model rodziny, nie norma 04.11.09, 14:36
        Mój syn poczatkowo był wychowywany przez tatę, póxniej sie
        rozstaliśmy- do tej pory średnio angazuje się w zycie syna- a wręcz
        znikomo

        przez jakis czas byłam sama. Tate zastepował dziadek, bo był pod
        nosem.

        Teraz syn ma 7 lat- od 3 mieszkam z partnerem, który bardzo pokochał
        syna i bardzo duzo czasu i uwagi mu poswieca

        i tak naprawde to od jakiegos 5 r.ż zauwazyłam jak bardzo potrzebny
        jest mu meski wzorzec w domu, męskie zabawy, bo nawet zapasy z mama
        a "tatą" wyglądaja zupełnie inaczej.

        Nadal to ja jestem do przytulania, najlepiej usypiam itd- ale są
        dziedziny zycia mojego syna, do których jako kobieta nie mam wstepu-
        np do czytania książek o wikingach- nawet do pokoju mi wejśc wtedy
        nie wolnowink

        Mama dopilnuje, dopieści, a tata pokazuje męskie strony zyciasmile
        • aneta-skarpeta Re: to jest twój model rodziny, nie norma 04.11.09, 14:43
          * usypiam jak śni sie cos okropnegosmile

          a co do moich relacji z moim tatą- teraz z racji tego, że jestem
          kobieta to lepiej przyjaźnie sie z mamą- a wręcz przyjaźnie się
          bardzo

          ale całe dzieciństwo i czas szkolny, licealny byłam córunią tatusia-
          jak chcialam kase to do taty,, jak chcialam na impreze to do taty-
          tata zawsze stanął murem, wstawił sie u zdroworozsądkowej mamysmile

      • kyyriad dokładnie tak :( 04.11.09, 14:59
        ja właśnie jestem ofiarą takiego sposobu myślenia o ojcostwie jaki prezentuje
        autorka wątku, dlatego właśnie ze swoim starszym dzieckiem kontakt dzisiaj mam
        praktycznie zerowy, a z młodszym - cudowny! W moim pierwszym małżeństwie żona
        była dla dziecka alfą i omegą, ja - nikim, a utrzymywała ją w tym stanie - jak
        słusznie zauważyłaś - jej własna matka! Ja nie mogłem nawet zostać sam z
        dzieckiem, bo przecież krzywdę zrobię, nie mogłem sam wyjść na spacer bo
        przeziębię, sam się pobawić bo skaleczę itp. Trwało to 4 lata i skończyło
        rozwodem z różnych zresztą powodów, ale fakt jest jeden: nie przywiązałem się do
        syna, bo praktycznie nie miałem szans aby być dla niego kimś ważnym i dziś nasz
        kontakt jest sporadyczny, tym bardziej, że mam utrudnia. Z obecną żoną naszą
        córkę najpierw razem urodziliśmy, potem to właśnie ja pierwszy ją kąpałem, od
        początku przewijałem, przez 5 miesięcy sam ją malutką wychowywałem jak żona
        wróciła do pracy a ja tej pracy szukałem - i dziś to mój największy skarb! Ale
        postawa mojej obecnej żony była diametralnie różna od poprzedniej i dlatego
        udało się wspaniale, czego życzę wszystkim mamom, tatom i ich dzieciom!
    • mazen17 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 15:31
      Hehe a mnie jest calkowicie odwrotnie. Moj 2 letni synek to mnie na sekunde
      nie opuszcza. Czasami to nawet do pracy nie moge isc, bo tak placze jak widzi
      ze zbieram sie do wyjscia (cale szczescie pracje dla siebie i moge tez pracowac
      z domu).
    • xavi73 Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 16:01
      W Polsce rola ojca sprowadza się do sponsorowania matki dzieci. W
      takiej roli widzą go zarówno kobiety jak i nasze 'kochane" państwo,
      nie dając mu żadnych praw a jedynie obowiązek alimentacyjny.
    • 4v nigdy nie byłem ojcem, ale sądze że... 04.11.09, 16:07
      ojciec jest przede wszystkim po to, by pokazać dziecku prawdziwą miłość.
      niekoniecznie do dziecka. ale do matki. jak dzieci nie widza tej miłości w
      rodzinie, to często nie umieją odnaleźć jej w życiu dorosłym.

      choć rzecz jasna lepiej jest, by ojca w ogóle nie było, niż miałby wraz z matką
      pokazywać chory i patologiczny model rodziny przepełniony zobojętnieniem lub kłótnią

      pomijam fakt, że masz roczne dziecko, ono jeszcze niekoniecznie musi umieć
      stworzyć z ojcem więź. ta więź tworzy się zwykle później. i powinna trwać
      latami, w przypadku syna - także w wieku dorosłym. w przypadku córki - TYLKO do
      okresu jej dojrzewania.

      choć zdarzają się silne więzi ojciec-córka także i potem. ale nie zgadniecie,
      jaki dość często mają charakter, przynajmniej ze strony ojca, i przynajmniej w
      jego głowie.


      zgadniecie?

      • coppermind Re: nigdy nie byłem ojcem, ale sądze że... 04.11.09, 22:12
        chorujesz na ciężką chorobę psychiczną, która się nazywa zazdrością
        o uczucia ojca do dziecka.

        Ojciec kocha swoją córkę równie silnie niezależnie zupełnie od stadium jej
        rozwoju fizycznego i psychicznego.

        Tylko w chorym umyśle mógł powstać pomysł, że ojciec ma modyfikować
        swoje uczucie do córki po tym jak ona dorośnie.

        Lecz się zazdrosna kobieto i to intensywnie i nie próbuj wypowiadać
        się o sprawach o których nie masz cienia zielonego pojęcia.
    • wredny_jestem zła kobieta jestes 04.11.09, 16:59
      biedne dziecko i biedny koles ktory z toba jest/bedzie
    • zbrojarz.betoniarz Równie dobrze mozna zapytać po co facetowi 04.11.09, 17:24
      baba?

      Po pomiędzy seksem bywa irytująca. Wydaje kasę na duperele, potrafi zrzędzić i
      robić problemy z drobiazgów. Potrafi być najmądrzejsza i gapi się na te durne
      seriale w TV.

      Więc po co?

      Ale też po co odpowiedź na to pytanie? Do czego jest komukolwiek potrzebne? Czy
      twoja wiedza, którą zdobędziesz na forum wpłynie jakoś zasadniczo na twoje
      zycie? chcesz zmieniać naturalny porządek? Czy moze tylko pogadać sobie jak to
      baba ...
      • sibeliuss Re: Równie dobrze mozna zapytać po co facetowi 04.11.09, 20:00
        Ubawiłeś mnie smile
        • demonii.larua Re: Równie dobrze mozna zapytać po co facetowi 04.11.09, 21:25
          Prawda, to bardzo śmieszne nie zauważyć, że autorem wątku jest facet big_grin
    • plynny Po co dzieciommama? 04.11.09, 18:10
      Na podstawie swojej dysfunkcyjnej rodziny nie generalizuj.
      Nie wciągaj też w swoje spory z mężem czytelników tego forum.
      Ja mogę dokładnie to samo powiedzieć tylko w drugą stronę.
      Akurat czekam znowu na żonkę która z pracy pojawi się gdzieś koło 19-20, tak że
      wszystko zależy od danej rodziny, jak sobie urządzi, jak podzielą obowiązki. A
      kogo dziecko bardziej kocha? Dla mnie to bez sensu, żona czasami zadaje małemu
      takie pytania, ja nigdy nie zadałem choć on częściej mówi "Tata" smile
    • samson.miodek Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 19:34
      Przesada.Dzieciak podrosnie i potem mamusia pojdzie z lekka w odstawke
      bo tatus bedzie lepszym kompanem do zabawy.Normalne.Przeszlam przez to
      dwa razy a teraz dzielenie czasu miedzy rodzicami sie wyrownalo.I sa
      sprawy do ktorych nekaja mamusie a sa sprawy do ktorych nekaja
      tatusia.Normalna kolej rzeczy.
    • xolaptop Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 20:08
      A kto, jak nie ojciec, za kilkanaście i więcej lat sfinansuje te wszystkie
      wspaniałe rzeczy, które w rozumach wielu dzieci, zwłaszcza dzieci płci żeńskiej,
      się należą?
    • ammater Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 20:37
      do czytania i opowiadania bajek
      do spiewania kolysanek
      do szalenstw!
      do noszenia na barana
      do wozenia na rowerze w koszu na narzedzia big_grin
      do uczenia jezdzenia na rowerze, plywania, jezdzenia na nartach ...
      do podrzucania
      do gotowania i pieczenia ciast
      do przytulania
      do wycieczek
      do trudnych zadan z matematyki
      do petard na sylwestra
      do kochania
      do wszystkiego
    • coppermind Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 21:53
      ojce dają dzieciom tożsamość i poczucie własnej odrębności i wartości.
      Są to sprawy, których nie zdoła dać żadna matka ani babka.

      Dzieci bez ojców to sieroty bez umiejętności samodzielnego myślenia
      i czucia. Wszystko co potrafią to używać do myślenia jajników mamusi
      i bronić jak Rosjanie Stalingradu ich interesów .

      Kobieta w swojej naturze jest zbyt egocentryczna, żeby być w stanie dać dziecku
      odrębną tożsamość i umiejętność samodzielnego myślenia.

      Po to właśnie są ojce, żeby dzieci nie były własnością matek tylko
      ludźmi.
      • lumita Re: po co dzieciom tata? 04.11.09, 21:58
        > ojce dają dzieciom tożsamość i poczucie własnej odrębności i
        wartości.
        > Są to sprawy, których nie zdoła dać żadna matka ani babka.
        >
        > Dzieci bez ojców to sieroty bez umiejętności samodzielnego
        myślenia
        > i czucia. Wszystko co potrafią to używać do myślenia jajników
        mamusi
        > i bronić jak Rosjanie Stalingradu ich interesów .
        >
        > Kobieta w swojej naturze jest zbyt egocentryczna, żeby być w
        stanie dać dziecku
        > odrębną tożsamość i umiejętność samodzielnego myślenia.
        >
        > Po to właśnie są ojce, żeby dzieci nie były własnością matek
        tylko
        > ludźmi.
        Podpisuje sie dwoma recoma!!!
    • sikorka68 Re: po co dzieciom tata? 05.11.09, 01:24
      Przechodziliśmy z mężem to samo i to trzy razy. Poczekaj jeszcze trochę, a
      będzie tata i to w takim wydaniu, że się zdziwisz.
    • sapalka1 Re: po co dzieciom tata? 05.11.09, 08:42
      TO tylko taki okres, zaraz tata będzie najważniejszy, potem znowu mama - na
      zmianę, to normalne, raz jeden rodzic, raz drugi bardziej zaspokaja obecne
      potrzeby dziecka. Teraz np. tata może być świetnym "kąpiącym". Tak czy inaczej
      tata jest baaaardzo potrzebny smile
    • bogurem09 Re: po co dzieciom tata? 05.11.09, 09:07
      Z perspektywy 24 lat bycia ojcem mogę powiedzieć , ze na każdym
      etapie życia dziecka ojciec jest do czego innego, natomiast jedno
      jest niezmienne, zawsze niezależnie od wieku dizecka powinien dawać
      poczucie bezpieczeństwa i pewność tego, że dziecko jest
      najważniejszą osobą na świecie. Często powtarzałem mojej już
      dorosłej już córce, że miłośc rodziców jest bezwarunkowa i na
      zawsze.
    • lewania Re: po co dzieciom tata? 05.11.09, 10:56
      Rola ojca w zyciu dziecka jest bardzo wazna. moze nie na samym
      poczatku, kiedy to najblizsza jest mama, ale troche pozniej, przy
      zabawach, rozmowach.

      Sprawa wyglada tak, ze mozesz byec rewelacyjnym tata i dac swojej
      corce podstawy do pelnego i szczesliwego doroslego zycia, albo
      mozesz okazac sie niedojrzalym ojcem i zniszczyc psychike dziecka
      (za co ja "dziekuje" mojemu).

      Mowiac z pozycji osoby znajacej ta zla strone moge powiedziec tylko
      czego brakowalo mi ze strony ojca - rozmow, zabaw, wspolnego
      spedzania czasu, lagodnosci i cierpliwosci (bylam bardzo zywym
      dzieckiem), a przede wszystkim wsparcia w podejmowaniu decyzji i
      pozniej po podjeciu jakiejkolwiek. Najgorsze bylo uczucie ze nie
      jest sie wystarczajaco godnym milosci ojca.

      Na jakims wykladzie z psychologii lektor powiedzial, ze matka kocha
      dziecko bezwarunkowo, natomiast ojciec podswiadomie czy swiadomie
      chce zeby dziecko na jego milosc zasluzylo.

      Kochaj coreczke bezwarunkowo, baw sie z nia, po prostu badz...
    • a_weasley Do wszystkiego 06.11.09, 21:54
      Gdy mama jest w pracy, do wszystkiego (chyba że tata ma robotę, która nie może
      poczekać na powrót mamy - wtedy do akcji wkracza babcia).
      Do noszenia, bo silniejszy, wyższy, a w dodatku z przodu płaski, co się przydaje
      przy odpowietrzaniu (nie nasz wynalazek, znajomi podpowiedzieli, działa).
      Do wożenia autem (do wożenia wózkiem służy mama).
      Do śpiewania, bo mama twierdzi, że fatalnie śpiewa (co nawiasem mówiąc jest
      nieprawdą, ale co się będę kłócił).
      • vikama Re: Do wszystkiego 09.12.09, 15:04
        ojcowie mogą się tak samo zajmować dziecmi jak matki, moj syn ma "swoje" sprawy
        ze mną i z tatą, podział obowiązków jest pomiędzy nami w miarę sprawiedliwy..
        do czego tata?? do tego co mama, do wychowywania, wspierania, tłumaczenia,
        czytania o bajek, spacerów, jedym słowem do wszystkiego.
        I smutno się czyta wypowiedzi ze tata niepotrzebny, wiecie co w zyciu sie roznie
        układa, to fakt, a ja mam do tematu moze zbyt osobisty stosunek bo mi ojciec
        zmarł jak miałam 10 lat i wspominam go bardzo dobrze, i wiem jakie jest zycie
        bez ojca i wogóle....nie chcę się rozpisywać...ale kobietki feministki nie
        odrzucajcie ojców waszych dzieci,, dawajcie im szansę być ważnymi osobami w życi
        waszych dzieci ,a wy tatusiowie starajcie się takimi być smile
    • kicia031 Re: po co dzieciom tata? 14.12.09, 16:20
      ojciec mojego starszego syna nie nawiazal kontaktu z niemowleciem i
      nie ma go do dzis - 17 lat pozniej.
      ojciec mojego mlodszego syna zajmowal sie noworodkiem od jego
      urodzenia i maluch zawsze go uwielbial, nawet jako kilkumiesieczne
      niemowle rownie chetnie bywal u mamy jak i u taty.
Pełna wersja