Dodaj do ulubionych

On nie chce, ale sie godzi - ale co potem??

12.12.08, 17:38
Czesc,
Mam spory zyciowy dylemat-i licze na wasze doswiadczenie i rady.

Jestesmy bezdzietna para razem od ponad 15 lat; swietnie dobrana i
nierozlaczna. Dobra praca, wspolne wyjazdy, doskonale sie rozumiemy.

Od kilku lat zalezy mi bardzo na dziecku (i ze wzgledu na wiek dla
mnie to juz ostatni dzwonek sad natomiast moj maz nie kryje sie z
tym, ze go nie chce; chcialby, by zostalo tak jak jest; bez zmian,
obciazen, zobowiazan, tylko my we dwoje, podroze, wolnosc, itd.

Po latach rozwazan doszlismy do tego, ze on sie w koncu godzi je
miec, "bo mi na tym zalezy". Doceniam jego poswiecenie (w koncu ma
prawo nie chciec, a widze ze naprawde obawia sie zmian), ale boje
sie, jak to bedzie potem??

Wlasciwie, sytuacja jest patowa, bo jesli nie bedziemy miec dziecka
dlatego, ze on nie chce, to mysle, ze na dluzsza mete nie bede mogla
tego zniesc (dla mnie to jednak duza strata!)i zniszczy to nasz
swietny dotad zwiazek.

Z drugiej strony, jesli bedziemy je miec, i okaze sie, ze on go
nigdy nie zakceptuje/pokocha, to sytuacja bedzie rownie dramatyczna
+ pewnie sie od siebie oddalimy...

Jakos naiwnie wierze, ze gdybysmy mieli dziecko, wszystko sie ulozy;
maz jest bardzo cieplym, wrazliwym czlowiekiem (choc ma slaby
kontakt z rodzicami, mimo ze jedynak). Moze tez wiele rzeczy
(podroze) da sie jakos zorganizowac...

Jakie sa wasze doswiadczenia; czy facet moze pokochac swe dzieci
nawet jesli wczesniej ich nie chcial??


Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 12.12.08, 19:35
      Nie mam doswiadczenia takiego,na ktorym Tobie zalezy jednak powiem
      Ci,co mysle. Sa kobiety,ktore zakladaja,ze dzieck amiec nie beda i
      tak zostaje do konca.Sa tez kobiety,ktore pragna potomstwa i ich
      instynkt nie daje im spokoju. Gdybym byla na Twoim miejscu zaszlabym
      w ciaze i po prostu poczekala,co przyniesie los i jak to wplynie na
      meza. Wolalabym ewentualne samotne zycie z dzieckiem niz samotne
      zycie bez dziecka. Oczywiscie mozna tez sobie dalej snuc
      historyjki,ze jak nie bedziesz miala dziecka z TYM mezem,odejdziesz
      od niego do kogos kto bedzie chcial dziecko z Toba. No ale jednak
      najpierw zaryzykowalabym i zaszla w ciaze z czlowiekiem,ktorego
      kocham. Pierwszy rok w zyciu rodzicow jest bardzo ciezki ale potem
      juz tylko z gorki.
    • egon26 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 13.12.08, 00:38
      aussi09 napisała:
      > Jestesmy bezdzietna para razem od ponad 15 lat; swietnie dobrana i
      > nierozlaczna. Dobra praca, wspolne wyjazdy, doskonale sie rozumiemy.

      Po pierwsze. Jeśli para nie może się dogadać na jaki kolor pomalować sypialnie
      to wtedy można twierdzić że się doskonale rozumieją. Jeśli jednak nie mogą
      dogadać się w sprawie potomstwa to jak dla mnie para nie jest tak dobrze dobrana.
      Niestety obawiam się że w pierwszym okresie życia dziecka może ono wam tak dać w
      d... że nie tylko się oddalicie ale i rozstaniecie. Jeśli on nie chce dziecka
      może nie brać na siebie odpowiedzialności za nie. Uwierz mi ciężko jest podołać
      samej kobiecie z wszystkimi obowiązkami związanymi z dzieckiem. To wszystko
      wygląda bardzo słodko jak się widzi z zewnątrz, naprawdę też jest słodkie ale
      bardzo męczące. Więc tobie będzie bardzo ciężko co może pogorszyć wasze relacje,
      wasze życie intymne itd.
      Na koniec powiem ci że wiele mądrych osób (również jawink) twierdzi że ojciec
      kocha noworodka poprzez miłość do jego matki. Więc jeśli jesteś tej miłości tak
      pewna jak nam tu to wszystko opisałaś, powinno być wszystko super. Tyle że mąż
      od samych urodzin dziecka powinien mieć obowiązki z nim związane- tak się
      bardziej zżyją.
      Narodziny dziecka to super test na miłość pary, warunki prawie jak na wojnie i
      tylko najlepsi są w stanie przetrwaćwink
      • matijas77 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 14.12.08, 22:24
        U mnie było trochę podobnie; długo się spieraliśmy, bo ja bardzo nie chciałem
        mieć dzieci, właściwie to jedyna rzecz, której byłem pewien; no ale w końcu się
        zdecydowaliśmy, moja żona bardzo, bardzo chciała. Decyzja była wspólna. Nie
        powiem, że przemyślana, bo oboje nie wiedzieliśmy, w co się pakujemysmile. I bardzo
        kocham naszego dzidziusia, dużo spędzamy czasu razem; mamy szczęście, bo
        córeczka jest bardzo fajna, wesoła, gadatliwa, łobuzica, ale z ikrą. Więc nie
        sposób jej nie lubić. Przygotujcie się, że pierwsze 2 miesiące to masakra, a
        potem jest coraz zabawniej. Jeśli Twój facet jest trochę taki, jak go opisujesz,
        pewnie dziecko będzie dla was dopełnieniem, a nie przeszkodą. Tego życzę! I
        zgadzam się z Egonem, to totalny sprawdzian dla pary.
        • jacek226315 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 18:25
          trudno radzic,ale podziele sie pzrykladem brata. Ozenil sie z
          kobieta ktorej nigdy nie kochal/nie pytajcie sie czemu,bo cala
          rodzina sie pytala o to/,dziewczyna wziela urodzila corke do ktorej
          nic na poczatku nie czul. Od momentu kiedy dziecko
          zacelo "gaworzyc" ,chlop oszalal na jej punkcie.I tak jest do tej
          pory,a corka ma juz wlasne dzieci.
      • adellante12 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 13:33
        Egon egon Egon... nic się nie zmieniłes smile)) Jak zawsze idealista...
        15 lat w zwiazku - zawsze razem i nagle zmiana nastawienia... Moga być najlepie
        dobrana para - zadzialał instynkt.
        To nie jest problem małolatów którzy sa rok czy dwa po slubie. To dojrzali
        ludzie w stabilnym związku, z ustalona pozycją materialna zawodowa społeczną.
        Teraz coś ma to wszystko zachwiac i poprzestawiac.
        Facet ma prawo sie bać. Tylko szaleńcy nie czuja strachu.
        Czy pokocha to dziecko? Na 95% takna pewno. Z tym , ze musisz zdać sobie sprawę
        że u faceta nie jest to jak u kobiety. Uczucia zazwyczaj tak naprawdę ujawniają
        się dopiero gdy nawiązuje się pierwszy kontakt z potomstwem...
        To może potrwac nawet kilka miesiecy.
        Niestety zawsze istnieje nikła szansa na to ze to moze cżłowieka przerosnąć...
        • majusia198273 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 17.12.08, 09:09
          Tak na prawdę to nikt nie jest w stanie przewidzieć co się stanie po
          urodzeniu dziecka. W moim przypadku było tak że ja bardzo chciałam,
          mąż był natomiast niezdecydowany przestraszony, bał się tego co
          będzie po urodzeniu się dziecka itd.
          Na sali porodowej wszystko się zmieniło... Mąż zakochał się w córce
          od pierwszego wejrzenia, dla niego była najwspanialsza,
          najpiękniejsza, najcudowniejsza i lepszej sobie wymarzyć nie mógł...
          natomiast mi się wszystko odkręciło do góry nogami... przez pierwsze
          dwa miesiące miałam w domu jakiegoś małego intruza który zburzył
          cały porządek jaki sobie do tej pory wypracowałam... w rezultacie
          miłości do dziecka uczyłam się od mojego męża smile
          Ale jednego jesteśmy oboje pewni na 100% nasze życie przed
          narodzinami córki było puste i jałowe, owszem mieliśmy więcej
          swobody, i byliśmy niezależni... ale teraz każdego ranka budzi nas
          piękny szczery uśmiech naszego dziecka a jej miłość i bezgraniczne
          zaufanie jest czymś najpiękniejszym co w życiu mamy.
          Dziecko nie jest dla nas przeszkodą... wręcz przeciwnie. Mamy
          mobilizację żeby wstać rano i wyjść wspólnie całą rodziną na spacer
          w weekend, z wyjazdami i podróżami tez nie ma problemu. Trzeba się
          tylko troszkę lepiej zorganizować no i tobołków jest sporo więcej
          ale oboje zgodnie twierdzimy że to była najlepsza decyzja w naszym
          życiu i już myslimy o rodzeństwie dla naszego szkraba mimo tego że
          córka ma dopiero 10 miesięcy smile
          Intynktu macierzyńskiego niestety nie da się uśpić... jeśli nie
          spróbujecie to jedno z was na pewno będzie do końca życia w pewnym
          sensie nieszczęśliwe i niespokojne a tak macie szansę oboje na
          piękną przyszlość we troje smile ja myśle warto zaryzykować... życzę
          powodzenia i trzymam kciuki.
    • katgraf Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 11:04
      Z dziećmi jest tak samo jak z jedzeniem. Częst mówi się, że coś jest
      paskudne wcześniej nie prubując nawet. Oczywiście im później pojawia
      się dziecko tym trudniej do niego dostosować swoje dotychczasowe
      ustabilizowane życie. Dziecko przewróci ten porządek do góry nogami.
      Oczywiście istnieje ryzyko, że twój facet nawet po urodzeniu potomka
      nie zmieni zdania. Sądzę, że w takim razie źle wybrałaś partnera
      życiowego. Mam nadzieję, że świadomie trawsz z kimś kto nigdy nie
      chciał i nie chce mieć dzieci i kłopotów z tym związanych. Jeśli ma
      tzw. ludzką twarz ten Twój MAN to zapwene wymięknie.
      Im później urodzisz tym gorzej dla Ciebie i dziecka.
      Pozdrawia Cię Ojciec 2 synów.
      • sunater Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 11:18
        Może też być inaczej - facet "poprawnie"wywiązywać się będzie z "obowiązków"
        ojca.. ale nic poza tym. Traktować je będzie troche jak zwierze domowe - z
        którym "trzeba" wyjść na spacer czy nakarmić nie wiążąc się jednak z nim
        emocjonalne. Prawie na pewno więcej czasu będzie spędzać w pracy ( choćby z
        powodów finansowych, ale nie tylko... Wszyscy młodzi tatusiowie jakich znam tak
        mają smile ). Może być tak że poczuje się niepotrzebny i po prostu odejdzie. Tu nie
        mam prostych odpowiedzi...
        BTW. Kolejny wątek na podobny temat - widać że ludzie jednak nie są jednolici...
        I dobrze
    • double3 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 11:34
      Piszesz, ze to cieply i mily facet? troche mi sie nie zgadza, ze
      taki mily facet moze strzelic focha, jesli jego ukochana zona
      spelnia swoje zyciowe powolanie.

      Ja sobie mysle tak - jesli jest taki fajny, jak go opisujesz, to
      wszystko sie ulozy, pokocha dziecko i za kilka lat bedzie
      najszczesliwszaym czlowiekiem na ziemi, wlasnie z powodu malucha.
      Jesli nie jest taki fajny- moze grymasić, moze robic ,mniej lub
      bardziej swiadomie, jakies wyrzuty i odsuwac sie od
      odpowiedzialonosci.
      W najbardziej czarnym scenariuszu ten zwiazek nie wytrrzyma.

      Ale, czy warto byloby żalować utraty zwiazku, ktory opiera sie tylko
      na njego zasadach? Bo tylko on nie chce dziecka
      Czy warto chociaz przez chwile zastanawiac sie, czy podroze sa
      wazniejsze niz dziecko?

      I na koniec- jesli chcesz miec dziecko i poswiecilabys te chęc dla
      tego by zachowac stabilonosc zwiazku - przegralabys zycie. Nie rob
      tego, proszę ! To twoj zegar biologiczny tyka. Jego zapewne nie....

      A co by bylo, gdyby za 10 - 15 lat odszedl do innej mlodszej kobiety
      i mial z nia dzieci? Z czym zostaniesz? Ze wspomnieniami o podrozach
      i wielkim zalem. Jak to się mowi, z ręka w nocniku.
      • sunater Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 11:50
        double3 napisała:

        >
        >
        >
        >
        > Bo tylko on nie chce dziecka
        Równie dobrze można powiedzieć - że tylko Ona chce tego dziecka. Kij ma zawsze
        dwa końce

        > Czy warto chociaz przez chwile zastanawiac sie, czy podroze sa
        > wazniejsze niz dziecko?

        Różnie to bywa - dla mnie są smile

        > I na koniec- jesli chcesz miec dziecko i poswiecilabys te chęc dla
        > tego by zachowac stabilonosc zwiazku - przegralabys zycie. Nie rob
        > tego, proszę ! To twoj zegar biologiczny tyka. Jego zapewne nie....
        >
        > A co by bylo, gdyby za 10 - 15 lat odszedl do innej mlodszej kobiety
        > i mial z nia dzieci? Z czym zostaniesz? Ze wspomnieniami o podrozach
        > i wielkim zalem. Jak to się mowi, z ręka w nocniku.
        Za 10 lat może odejść bez względu na swoją dzietność - wiele jest takich przykładów.
        • double3 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 20:42
          sunater

          > Czy warto chociaz przez chwile zastanawiac sie, czy podroze sa
          > wazniejsze niz dziecko?

          Różnie to bywa - dla mnie są

          Sunater, a masz dzieci?
          Do rygorystycznego porowniania moze uprawniac doswiadczenie jedego i
          drugiego.
          Ja zwiedziaqlam caly swiat i mam dwoje dzieci. Mowie ci, te dwa
          zjawiska nie mają porownania smile
          Zadnego!

      • lolinda1 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 19:58
        Radzę z głebi serca, zrób potrzebne badania i zachoć w ciążę.
        Będsz załować do końca zycia.
        Jest taka teoria ewolucyjna, że prawdziwy samiec nie toleruję cudzego potomstwa a genetycznie swoje chroni.
        Zobaczy siebie w tym małym i będzie oki

        Nie wierze, że wszystkie Panie wypowiadający się o partnerstwie na tym forum tak suchały przyszłych tatusiów i podejrzewam, że właśnie te Panie uszczęśliwiły swoich Panów na siłę- statystyki nie kłamią a w dzisiejszych czasach nie wierze
    • timurek1 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 12:27
      u nas było tak. Ja bardzo chciałem, moja żona nie. Po jakimś czasie
      już tak było wygodnie (a mieliśmy za sobą po rozwodzie, dwoje dzieci
      żny z wcześniejszych związków), że nam się już odechciało. Potem się
      trafilo. I co? Otóż, żona uwielbia gościa bardzo i ja też. Więc
      sądzę, że Twój mąz zaakceptuje dziecko bez problemów, gdyż będzie to
      spełnienie Waszego związku (ale patetyczne określenie...) Natomiast
      uprzedź go, żeby nie był zasoczony, a potem wszystko się ułoży.
      Życzę owodzenia i dużo radości z potomka w przyszłości. pzdr,
      Wojtek.
    • estta1 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 13:16
      byłam w identycznej sytuacji - moj pierwszy mąż - razem szesc lat:
      potem moja jazda przez dwa - na prawde byłam nie do zniesienia,
      dziecko, dziecko , dziecko, siedziałam na nim dosłownie i w
      przenosni. W końcu jego zgoda, moja szczescie i naiwnosc ze się
      ułozy. NIe ułozyło się, w kazdym razie nie tak jak chciałam, już w
      ciązy zaczeło się psuć, spadlismy na prawde z wyskoiego konia, efekt
      był taki ze to ja wystąpiłam o rozwód bo widziałamj jak się meczy.
      Wychowywałam samotnie przez kilka lat, teraz ponownie jestem
      męzatka, dwoje dzieci w nowym zwiazku + dwoje obecnego męża + moje z
      pierwszego. I powiem tak nie żałuję, nie cofnełabym ani jedenej
      decyzji. Nawet jeslibym nie spotkała mojego Obcengo M, dziecko daje
      takie spełnienie i takiego powera, że warto po prostu warto
      zaryzykować. Jak pomysle ze ogladam się za wózkami pustke
      rekompensujac sobie podrózami z eks już to robi mi sie słabo.
    • aussi09 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 14:25
      Bardzo dziekuje ze wszystkie dotychczasowe wypowiedzi- w sumie generalnie
      optymistyczne i podnoszace na duchu ! To pomaga rozwiac watpliwosci(moje), czy
      warto sie "upierac"...Pewnie, zdaje sobie sprawe, ze zawsze jest ryzyko, ze
      jednak mu sie nie spodoba, ale z wypowiedzi (zwlaszcza Panow) wynika, ze facet
      moze zmienic nastawienie po fakcie smile Hm, na to mocno licze...
      Co do pytania o lata, to ja koncze 36 a on jest po czterdziestce, wiec to raczej
      naprawde ostatni dzwonek dla "nas".
      Jesli chodzi o podroze i tak zwana "wolnosc" to o tyle rozumiem mojego
      mezczyzne, ze dla mnie samej to zawsze bylo (i pozostaje) wazne... Stad m.in. to
      nasze "dobranie". Tylko mnie to niestety juz nie wystarcza, a raczej nie
      rekompensuje braku dziecka. No coz, mam gleboka nadzieje, ze jakos to
      przynajmniej czesciowo bedzie mozna godzic, dzieki dobrej organizacji,pomocy
      babc, opiekunek, etc...
      Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam!


    • biedronka784 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 14:30
      Powiem krótko i z własnego doświadczenia. Mój ex- również ciepły człowiek- nigdy
      mi nie powiedział, że nie chce dziecka. Jak się pojawiło to odszedł i
      poinformował mnie, że dziecko jest tylko dlatego,że Ja tego bardzo pragnęłam.
      Teraz się nim w ogóle nie intersuje. Jak będzie dziecko to się rozstaniecie bo
      Twoj mąz nie będzie chciał ponosić odpowiedzialności za dziecko i po prostu
      odejdzie. Zastanów się tylko czy Wasz związek na prawdę jest taki świetny jak
      piszesz czy tylko tak Ci się wydaje.
      p.s
      Podróże to nie wszystko
    • leeloo2002 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 14:38
      wydaje mi sie że nie można postępować wbrew sobie. A skoro chcesz mieć dziecko
      to nijak tego pragnienia w sobie nie zabijesz. Faktycznie jest tak, że dziecko
      przenosi wszystko w inny wymiar. Nie wiadomo jak się osatecznie odnajdzie mąż w
      tej relacji. Ale jednego możesz być pewna: w ostatecznym rozrachunku "życiowym"
      nigdy nie będziesz żałowała decyzji że urodziłaś dziecko
    • wj_2000 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 16.12.08, 14:52
      Myślę, że mogę Cię realnie pocieszyć. Po ślubie i zamieszkaniu
      razem, jako mężczyźnie myśl o dziecku wprawiała mnie w niepokój,
      niechęć. "Po cholerę jakieś kłopoty i ograniczenia". Obce bachory
      budziły moją umiarkowaną niechęć. I gdyby nie niedoskonałość
      stosowanej przez nas metody antykoncepcyjnej (kalendarzyk), być
      może popełnił bym największą głupotę życia pozostając w stanie
      bezdzietnym (nie wiadomo, rzecz jasna, co działo by się w głowie
      mojej żony po dłuższym czasie).
      Ale dwa lata po ślubie zdarzyła się nam "wpadka". Z godnością
      poddałem się wyrokowi opatrzności. I co się okazało?
      Synek to było największe szczęście owego czasu!!! Wszystkie
      odstawine rozrywki, brydżyki czy prywatki, z których trzeba było
      zrezygnować, to "mały pryszcz" wobec szczęścia jakie dawało nasze
      niemowlę!

      To zresztą przebieg zdarzeń całkowicie zgodny z naturą (czyli
      sprzyjający chowaniu kolejnych generacji). Przez setki milionów lat
      przodkowie człowieka nie mieli świadomości. Kopulowali, bo to
      sprawiało przyjemność. A potem opiekowali się potomstwem BO TO TEŻ
      SPRAWIAŁO PRZYJEMNOŚĆ. Nasza biochemia tak działa! Naprawdę!

      Czy wiesz dlaczego kura troskliwie siedzi na jajach? Bo inaczej
      piecze ją wydzielający się na brzuchu kwas! Wspaniale
      neutralizowany przez wapienną skorupkę jajka!
      Człowwikowi rozkosz sprawia uśmiech jego potomka. Wydziela się
      (bodaj oksytocyna - może jakiś inny narkotyk rozkoszy!) Tu rozum i
      wcześniejsze poglądy nie mają nic do rzeczy!!!
      Trafiają się, oczywiście, osobnicy zdegenerowani, tj, bez instynktu
      rodzicielskiego. Jest ich niewielu, bo NIE odchowują potomstwa. Ale
      PRZED zetknięciem się z potomkiem nikt nie wie, czy jest takim
      rzadkim okazem nieudacznika, czy tylko mu się tak wydaje.
    • john1 Nie, to znaczy nie. 16.12.08, 18:36
      Przed ślubem uzgodniliśmy, że nie będziemy mieć dzieci.
      Zapłodniła się 2 razy.

      Ja osobiście nic nie czuję, poza tym, że czuję się zgwałconym.
      Bo nie to znaczy nie.
      W przeciwnym przypadku to jest gwałt.
      • prakseda2 Naprawdę? 16.12.08, 19:57
        Czułeś się zgwałconym? Ojejejej...

        To ile masz lat chłopczyku, żeby nie wiedzieć, że jedynie wstrzemięźliwość jest
        100-procentowym środkiem antykoncepcyjnym?

        Nie twierdzę, że obie Wasze ciąże były przypadkiem i nie usprawiedliwiam żony,
        która nie powinna kłamać (z drugiej strony, człowiek się zmienia i naiwny byłby
        ten, kto myśli, że tak nie jest).

        Ale!

        Każdy stosunek może zakończyć się ciążą.

        Prezerwatywa mogła być nieszczelna.
        Pigułka mogła się nie przyjąć.
        Środki plemnikobójcze z zasady nie są zbyt pewnym środkiem.
        Spiralka? Miałam koleżankę, której lekarz musiał usuwać spiralkę, bo zaszła w ciążę.

        Zatem?

        Nie chcesz mieć dzieci, nie chcesz się czuć zgwałconym i nie dociera do Ciebie,
        że KAŻDY stosunek może zakończyć ciążą - nie współżyj.

        Dziecinada!!!!!!!
        • zupagrochowa1 Re: Naprawdę? 16.12.08, 20:03
          Nie zgodzę się,
          moża np. pobrać nasienie podczas snu, za pomocą pipetki lub elektrycznych
          stymulatorów winkwinkwink
          Pewnie tak było w tym przypadku wink

          prakseda2 napisała:

          > Czułeś się zgwałconym? Ojejejej...
          >
          > To ile masz lat chłopczyku, żeby nie wiedzieć, że jedynie wstrzemięźliwość
          jest.,.."
    • juliuszok On je pokocha zaraz po urodzeniu, uwierz mi 16.12.08, 21:34
      Też byłem 7 lat w związku małżeńskim bez dziecka, było super, śmialiśmy się ze
      znajomych obarczonych dziećmi, a my wolni. Ale teraz gdy córka ma półtora roku
      powiem ci że przenigdy nie zmieniłbym decyzji o dziecko - u nas było jeszcze
      gorzej - moja córka kosztowała mnie ponad 20tyś zł - efekt in vitro - ale gdybym
      jeszcze raz miał się zdecydować to i 40tyś bym wziął na kredyt . Córka jest moim
      jedynym skarbem a i zbliżyła mnie bardziej do żony !!!!!!!!!
    • beta.orionis Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 17.12.08, 06:24
      Ja bym spróbował porozmawiać z nim na temat przyczyn jego niechęci. Piszesz, że
      ma słaby kontakt z rodzicami - może obawia się, że powtórzy jakieś ich błędy?

      IMHO, jeżeli nie ma jakiegoś głębokiego urazu wobec dzieci, to powinien je pokochać.

      Życzę Wam, żebyście się na jednym nie zatrzymali.
      Einmal ist keinmal! wink
    • atut46 Re: On nie chce, ale sie godzi - ale co potem?? 17.12.08, 08:56
      mieliśmy już dziecko i nie planowaliśmy następnych, w wieku 40 lat
      zaszłam ponownie w ciążę, mąż powiedział że " mam coś z rym
      zrobić,bo on już dzieci nie chce bo jest za stary", powtarzał tak aż
      do czasu gdy już nic nie dało się zrobić, więc zmięnił treść na " a
      teraz to chodź do kościoła i módl się żeby to była dziewczynka, bo
      chłopca nie pokocham", urodził się chłopak, dzisiaj chodzi do
      gimnazjum a mój mąż wydrapie oczy każdemu kto na niego krzywo
      spojrzy. tak więc gadanie facetów to jedno, aczyny to co innego,
      faceci się po prostu boją
    • xhc nie ma szans 17.12.08, 09:38
      Już współczuje Tobie, Dziewcze drogie!To na tej zasadzie, ze alkoholik po
      slubie sie zmieni i pić i bić przestanie...

      Nie pokocha dzieciaka.Smutna prawda.Będzie dramat potem...
    • john1 A tak wygląda rzeczywistość. 17.12.08, 16:41
      A tak wygląda rzeczywistość, o której tu większość nie pisze.

      www.rodziceradza.pl/Zostawilam_tatusia_czy_to_normalne,q,27169
      .html

      wiadomosci.onet.pl/2700,1882480,urodzila_dziecko_z_1_1_promila_alkoholu_we_krwi,wydarzenie_lokalne.html


      Na razie większość Polek chce dogonić Hiszpanię w ilości rozwodów.
      Przyłącz się do nich.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka