kasa małżeńska

    • aniaverbiest Re: kasa małżeńska 05.03.11, 14:10
      W ogole to chyba kwestia zaufania. Kiedy ja poznalam swojego przyszlego ( a obecnie obecnego) meza, to od razu bylam "zwolniona" a oplat. I to jakos tak wszystko automatycznie bylo. Ja robilam zakupy jak jedzenie czy srodki czystosci. A on na przyklad dzafki i koce i posciel.. Nigdy sie nie umawialismy. Po prostu wydawalismy tyle ile moglismy. Ani ja nie skapilam ani on. I to bylo fajne. Ja mieszkalam w jego domu za darmo, ale auto kupilismy na moje nazwisko ze wspolnych pieniedzy. Nigdy tego nie uzgadnialismy, ale tak bylo lepiej ze wzgledu na podatki. I ja nie wiem czy on wiecej czy ja wiecej wydalam. Potem wzielismy slub. Kupilismy dom i ja dalam po prostu wszystko na ten dom. Nie mialam ani grosza. Ale to nie mialo znaczenia. Tak bardzo sobie ufamy... i tak jest nadal. I mnie pieniadze w sumie nie interesuja, one musza byc, bo bez nich nie da sie zyc, ale to wychodzi jakos naturalnie...
    • lovol pokazuję mężowi wszystkie wydatki 01.05.11, 09:05
      Mąż zarabia więcej, więc na wspólne konto przelewa więcej. U nas wygląda to tak że 1 okres rozliczenieniowy składaja się z 2 miesięcy, z tym, że następny okres zaczyna się miesiąc po rozpoczęciu poprzedniego i w tym samym czasie kończy się drugi okres.

      Więc na początku mąż przelewa na wspólne konto całość. Ja w tym czasie wydaję ze swojego konta na rózne rzeczy i zbieram paragony. Na początku następnego miesiąca przedstawiam je mężowi i oceniamy co było ważne dla domu a co nie, i otrzymuję zwrot ustalonej wspólnie kwoty.
      To bardzo wygodny system i działa w praktyce.
      • lovol Re: pokazuję mężowi wszystkie wydatki 01.05.11, 09:07
        zapomniałam dodać że z konta rodzinego wydaje mąż, ale on opłaca czynsz i rachunki
    • ma_dre Re: kasa małżeńska 06.05.11, 15:06
      "żona ma swoją pensje do wyłącznej dyspozycji" a kupuje ubranka dla dziecka, obiady (dla was trojga)? To jakies nieporozumienie... Do wylacznej dyspozycji to by bylo, jakby wydawala je wylacznie na siebie : kremy, ciuchy, hobby... Moze nie dajesz jej wystarczajaco duzo na "dom" czyli gospodarstwo, nie? Posilki domowe kosztuja, utrzymanie dziecka, utrzymanie domu tez, co jeszcze musi oplacic sama z tej pensji "do wylacznej dyspozycji"?
      Moze z jej pozycji sytuacja wcale nie wyglada tak rozowo...

      My z mezem mamy wspolne konto, od zawsze. Nigdy nie mielismy problemow z wydatkami. Obydwoje jestesmy oszczedni i uzgadniamy kazdy wydatek razem smile
      • pawstone Re: kasa małżeńska 11.05.11, 20:18
        Kurcze my też mamy wspólne konto - myślałem że wszyscy tak mają. Konto zostało założone zaraz po ślubie i przelewane na nie są obie nasze pensje. Każdy ma kartę do konta i nikt nikogo nie wypytuje o wydatki. Był okres że zarabialiśmy prawie tyle samo, był okres ze ja 3 razy więcej, był okres ze moja zona wcale (jak siedziała z maluchami w domu). Nikt nikomu nie wypomina zakupów ani nie sprawdza co kto kupił. Być może to przez to że ani ja ani moja żona nie wydajemy pieniędzy na głupoty.

        Jedyny problem to jak się drugiemu robi prezent to jak wniknie w historię konta to można sobie zepsuć niespodziankę.
        Ja tak postrzegam wspólność życia i zakładanie rodziny. W końcu wiążemy się na dobre i na złe. I nie trafiają do mnie argumenty że jak kobieta nie będzie miała swojego konta to jak ją mąż zostawi to zostanie z niczym. Gdybym nie daj Bóg przestał kochać moją żonę i nagle strzeliło mi do łba żeby ją zostawić to wiadomo że zostawiam jej kasę i mieszkanie a sam się pakuję i wynoszę. Przecież moje dzieci mieszkałyby z nią w tej sytuacji a i jej należy się jakaś rekompensata za to że dzieciaki urodziła przez nadwyrężyła swoje zdrowie i urodę i nie miała szans na taki rozwój kariery jaki by miałaby gdyby dzieci nie rodziła.
        • fogito Re: pawstone 13.05.11, 09:43
          > Ja tak postrzegam wspólność życia i zakładanie rodziny. W końcu wiążemy się na
          > dobre i na złe. I nie trafiają do mnie argumenty że jak kobieta nie będzie miał
          > a swojego konta to jak ją mąż zostawi to zostanie z niczym. Gdybym nie daj Bóg
          > przestał kochać moją żonę i nagle strzeliło mi do łba żeby ją zostawić to wiado
          > mo że zostawiam jej kasę i mieszkanie a sam się pakuję i wynoszę. Przecież moje
          > dzieci mieszkałyby z nią w tej sytuacji a i jej należy się jakaś rekompensata
          > za to że dzieciaki urodziła przez nadwyrężyła swoje zdrowie i urodę i nie miała
          > szans na taki rozwój kariery jaki by miałaby gdyby dzieci nie rodziła.

          Chyba Ci pomnik wystawię wink Masz brata?
          • pawstone Re: pawstone 13.05.11, 14:37
            Tak starszego, ale już 12 szczęśliwie żonaty smile. Ja w tym roku 10 rocznica a żoną znamy się od 14 lat smile

            Pozdrawiam
            • fogito Re: pawstone 13.05.11, 21:12
              pawstone napisał:

              > Tak starszego, ale już 12 szczęśliwie żonaty smile. Ja w tym roku 10 rocznica a żo
              > ną znamy się od 14 lat smile
              >
              > Pozdrawiam

              A to pech smile Na dodatek ja też mam męża od 10 lat wink Nic to będę miała na uwadze...
              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja