Dodaj do ulubionych

T-34 i jego działo

17.04.11, 10:15
Na początku użytkowania tego czołgu trzeba było jego dzialo po około 100 strzałaćh oddać do fabryki aby doprowadzili go do stanu używalności. Nawet była specjalna klapka w tyle wierzy przez którą to można było je wyciągnąć. Jak to było w latach późniejszych? Czy na tyle je usprawnili że żywotność była większa czy też doszli do wniosku że czołg i tak dłużej nie pociągnie w boju, więc naprawa nie ma sensu?
Obserwuj wątek
    • speedy13 Re: T-34 i jego działo 08.05.11, 13:17
      Hej

      stasi1 napisał:

      > Na początku użytkowania tego czołgu trzeba było jego dzialo po około 100 strza
      > łaćh oddać do fabryki aby doprowadzili go do stanu używalności. Nawet była spec
      > jalna klapka w tyle wierzy przez którą to można było je wyciągnąć.

      Uczciwie mówiąc, wydaje mi się to wątpliwe. Skąd ta informacja? Tak małą żywotność mogą mieć działa o wyśrubowanych parametrach balistycznych na jakąś super-bardzo mocną amunicję. Ale armata czołgu T-34, ani Ł-11, ani F-34 się do takowych nie zaliczała, to była broń o umiarkowanym ciśnieniu i przeciętnych osiągach balistycznych jak na ten kaliber. Więc jej żywotność powinna być rzędu wielu tysięcy strzałów, nie wiem, 5-10 tys., tak zgrubnie szacując.

      >Jak to było
      > w latach późniejszych? Czy na tyle je usprawnili że żywotność była większa czy
      > też doszli do wniosku że czołg i tak dłużej nie pociągnie w boju, więc naprawa
      > nie ma sensu?

      Może właśnie tak było jak piszesz - że z początku konstruktorzy przewidzieli możliwość łatwej wymiany działa przez owe drzwiczki, a potem w trakcie eksploatacji wyszło, że czołg nie ma szans walczyć tak długo żeby mu się ta armata zużyła, a uszkodzenia samej armaty zdarzają się na tyle rzadko, że sensowna jest likwidacja tego rozwiązania dla uproszczenia produkcji i obniżenia kosztu.

      BTW przypomniało mi się, że jednak istniał T-34 z taką super-armatą: budowany w niewielkich ilościach T-34-57 (kilkadziesiąt szt., a niekiedy się spotyka, że 200 ale to i tak mało). Uzbrojony był w armatę 57 mm ZIS-4, właśnie taką potężną broń o mocno "wyśrubowanej" prędkości początkowej pocisku ok.1000 m/s. Nie wiem jaka była jej żywotność, ale spokojnie mogłaby być tego rzędu, 100 czy kilkuset strzałów.
      • stasi1 Re: T-34 i jego działo 10.05.11, 01:09
        o tych 100 strzałach mam wiadomość jeszcze z czasów przed netowych. Gdzie? tego już nie wiem. Wyszło im później że zamiast tych drzwiczek, wystarczy że odpowiednio zaczepi się wieże i drugi czołg ją odchyli
        • maxikasek Re: T-34 i jego działo 10.05.11, 09:32
          Wyszło im później że zamiast tych drzwiczek, wystarczy że odpowiednio zaczepi się wieże i drugi czołg ją odchyli
          A czy aby dostać się do hamulca w samochodzie "odchylasz" koło drugim samochodem ;-). Wieża jest osadzona w łożysku- jak zamierzasz "odchylać" wieżę ;-)
            • maxikasek Re: T-34 i jego działo 11.05.11, 09:14
              tu masz przkerój wiezy T-34/76- widać ładnie łożysko.
              imageshack.us/photo/my-images/104/001vv4.jpg/
              A tu koloty przkerój chemicznego T-26
              www.armchairgeneral.com/rkkaww2/galleries/T-26/T-26_based/OT-133/OT_133_slit.jpg
        • speedy13 Re: T-34 i jego działo 04.08.11, 13:00
          Pewnie tak, nie będę się spierać, tak czy inaczej w skali radzieckich wojsk pancernych jest to liczba zupełnie znikoma.

          BTW to może powiesz jak to z tą żywotnością Ł-11 czy F-34 było? Nie uwierzę, by lufa tej broni "padła" po 100 strzałach, musiałaby być z wodociągowej rury chyba :) Może oporopowrotnik się sypał, albo jakiś inny podzespół, którego się nie dało wymienić bez wyjęcia armaty...?
          • marek_boa Re: T-34 i jego działo 06.08.11, 01:58
            Bo i nie był Speedy!:) Konkretnie to chodziło o Ł-11 i jej WYTRZYMAŁOŚĆ DOBOWĄ ,która wynosiła 231 wystrzałów na DOBĘ - nie było to związane z żywotnością lufy tylko ...oporopowrotnika - ino ,że się nie sypał ale po tej ilości wystrzałów musiał "odpocząć" bo inaczej mógł zostać trwale uszkodzony - podczas odpoczynku należało uzupełnić olej i dopompować powietrza!
            -Pozdrawiam!
            P.S. Poszukam żywotności luf ale jak już zauważyłem łatwe to nie będzie!:)
            • marek_boa Re: T-34 i jego działo 11.08.11, 22:35
              No i niestety wykrakałem! Przyznaję bez bicia ,że żywotność lufy działa Ł-11 jest chyba pilniej strzeżoną tajemnicą niż schematy budowy reaktorów jądrowych na nowych Rosyjskich okrętach podwodnych - nie udało mnie się nic więcej ponad to co wcześniej napisałem znaleźć!
              - Przykro mi!:(
              -Pozdrawiam!
            • wladca_pierscienii Re: oporopowrotnik T-34 - okres międzyprzeglądowy 19.02.12, 11:26
              marek_boa napisał:

              > Bo i nie był Speedy!:) Konkretnie to chodziło o Ł-11 i jej WYTRZYMAŁOŚĆ DOBOWĄ
              > ,która wynosiła 231 wystrzałów na DOBĘ - nie było to związane z żywotnością lu
              > fy tylko ...oporopowrotnika -

              zdziwiła mnie taka dokładnośc co do jednego wystrzału

              sprawdziłęm - T-34 model 1940 miał zapas amunicji dodział 76-77 nabojów

              3 x 77 = 231

              wątpię, żeby czołg wystzreliwał tyle dziennie

              na ćwiczeniach NIE - bo szkoda pieniędzy - celowniczy i tak nie zdązy przemyśleć

              na wojnie NIE - bo czołg tyle chyba nie przeżyje...
              • speedy13 Re: oporopowrotnik T-34 - okres międzyprzeglądowy 20.02.12, 12:57
                Hej

                wladca_pierscienii napisał:

                > 3 x 77 = 231
                >
                > wątpię, żeby czołg wystzreliwał tyle dziennie
                >
                > na ćwiczeniach NIE - bo szkoda pieniędzy - celowniczy i tak nie zdązy przemyśle
                > ć
                >
                > na wojnie NIE - bo czołg tyle chyba nie przeżyje...

                Może się zdarzyć coś takiego, aczkolwiek to raczej są wyjątkowe sytuacje.
                Kojarzę coś takiego z dziejów polskiej 1. Dywizji Pancernej, która gdzieś tam we Francji czy może Holandii wspierała operację forsowania jakiejś rzeczki czy kanału. Po jego drugiej stronie był dość wysoki i gruby betonowy mur. Do wykonania w nim przejść wykorzystano właśnie czołgi, które z przeciwnego brzegu wystrzeliwały jedną jednostkę ognia za drugą, powodując w końcu powstanie i poszerzenie wyrw w tym murze.
                (sorry jeśli pomyliłem szczegóły, może to wcale nie była polska dywizja tylko np. amerykańska, ale co do samego faktu rozbijania muru to raczej pamiętam dobrze).
        • tody1305 Re: T-34 i jego działo 04.01.12, 00:13
          Testy Ł-11 i F-32
          Dokładniej żywotności luf nie podają
          jedynie :
          Системы в общей сложности были испытаны следующим количеством выстрелов: Ф-32 - 1282 выстрела, Л-11 - 1440 выстрелов.

          Система Ф-32 после 900 выстрелов показала кучность порядка 1/40 вследствие значительного омеднения канала трубы, приведшего к полному срезанию поясков.
          • speedy13 Re: T-34 i jego działo 04.02.12, 13:15
            Hej

            tody1305 napisał:

            > Dokładniej żywotności luf nie podają

            Nie, ale piszą że powinna być taka sama jak armaty polowej F-22 (czyli kilka tysięcy, nie pamiętam w tej chwili, ile dokładnie, majaczy mi się że 10 tys., niby dużo trochę by to było, ale też to nie jest zbyt mocne działo)

            Zamiedzenie lufy to tylko kwestia słabej jakości amunicji. W ładunku miotającym powinien być zawarty tzw. odmiedzacz, kawałek drutu lub taśmy ze specjalnego stopu na bazie ołowiu, cyny lub cynku. W trakcie wystrzału tworzy on z miedzią osiadłą na ściankach lufy niskotopliwy stop, który jest natychmiast "wypłukiwany" przez gazy prochowe. A jak się tego zaniedba albo się ma np. kryzys z metalami kolorowymi no to skutki są oczywiste.
    • p08 Re: T-34 i jego działo 03.02.12, 16:24
      srednia dlugosc "zycia" T-34 wynosila 7 dni od momentu opuszczenia fabryki-po co mu dzialo ktore go wielokronie mialo przezyc ?
      Zaloga Rudego "zajechala" tylko dwa t-34 w ciagu niecalego roku :)
      • stasi1 przesadzasz 03.02.12, 21:43
        7 dni to jak byl na froncie. Od fabryki to znacznie dłużej jechał na ten front. a Rudych było 2, więc zajechALI LEDWIE tylko jeden czołg. I to został spalony w imie wyższych celów
        • marek_boa Re: przesadzasz 04.02.12, 12:13
          Statystyka w danym temacie to akurat niezbyt przekonująca nauka!:) Jest dość sporo materiału dokumentalnego o czołgach wyprodukowanych w 1942-1943 roku ,które uczestnicząc w walkach przeżyły cała wojnę!
          -Pozdrawiam!
          • stasi1 Re: przesadzasz 06.02.12, 09:05
            ale statystyka w tym temacie jest idealna. Wiadomo jeden żyje dłużej drugi krócej. Jaka jest przeżywalność czołgu na froncie skoro o jednym czołgu powiesz że zniszczony został w pierwszym dniu, a inny znowu po 3 latach? A tak statystycznie wychodzi że był to tydzień(osobiście wydaje mi się że to zdecydowanie za mały czas)
            • maxikasek Re: przesadzasz 06.02.12, 09:40
              Jaka jest przeżywalność czołgu na froncie skoro o jednym czołgu powiesz że
              > zniszczony został w pierwszym dniu, a inny znowu po 3 latach?
              Szczerze mówiąc watpię aby wojennej produkcji T-34 , nawet bez kontktu z wrogiem, wytrzymał 3 lata. Po wojnie kombinowali jak koń pod górę, aby wydłużyć czas eksploatacji wojennych T-34 do 5 lat.
              A tak statystyczn
              > ie wychodzi że był to tydzień(osobiście wydaje mi się że to zdecydowanie za mał
              > y czas)
              To dane z rosyjskiego raportu przedstawionego STalinowi o ile mnie pamięc nie myli, gdzieś w 1943 czy 44 roku.
          • stasi1 Re: przesadzasz 06.02.12, 13:52
            No nie. Te dwa pierwsze przypadki to tylko taki mały wypadek, nie powodował wyeliminowania czołgu z dalszej eksploatacji. Drobny remont i do boju. A że załoga nie wytrzymała? Cóż zdarza się
              • stasi1 Re: przesadzasz 12.02.12, 10:20
                Kiedyś w Militariach opisywali działania niemieckich jednostek pancernych. I tak straty w walce nazywano. Czołgi zniszczone(lub utracone z przyczyn technicznych), w remoncie krótkotrwałym(w bazie jednostki) oraz w remoncie długotrwałym(wymagające odesłania czołgu gdzieś na zaplecze). Podejrzewam że te w remoncie krótkotrwałym też były przynajmniej dzień poza polem walki. Więc według Twojej metody zaliczać by go ich trzeba do strat
          • wladca_pierscienii Re: uszkodzenia i zniszczenia "Rudego" 102 09.04.12, 14:24
            maxikasek napisał:

            > Gwoli ścisłości to "zajechali" trzy czołgi: na minie na moście na Pradze, pod W
            > ejcherowem, za Odrą ;-)

            a na moście na Pradze to byłą mina ???
            Wielki Czarownik czytał powieść
            forum.gazeta.pl/forum/w,539,10590856,10612594,O_trafianiu_Rudego.html
            i twierdzi, ze na Pradze "był trafiony"


            PS.
            kiedyś na Youtube widziałem filmik z wywiadem z młodym Januszem Gajosem
            opowiadał, że wtedy gdy to grali, aktorzy mieli wypadek samochodowy
            i naprawdę połamało im kości

            hmm... jeśli to prawda...
            to by tłumaczyło, dlaczego kierowca miał w szpitalu
            bardziej zagipsowaną lewą rękę
            a strzelec-radiotelegrafista bardziej zagipsowaną prawą rękę...


            --
            "Nie mówię byle czego... To znaczy mówię, ale zazwyczaj tak myslę"
            Hank Moody (David Duchovny) "Californication 3"
            • maxikasek Re: uszkodzenia i zniszczenia "Rudego" 102 10.04.12, 11:04
              > a na moście na Pradze to byłą mina ???
              Nie upieram się ;-)
              > kiedyś na Youtube widziałem filmik z wywiadem z młodym Januszem Gajosem
              > opowiadał, że wtedy gdy to grali, aktorzy mieli wypadek samochodowy
              > i naprawdę połamało im kości
              Tylko Janek. W czasie przerwy w kręceniu filmu przysnął na poboczy i przejechała go ciężarówka z ekipy. Miał pekniętą miednicę. Dopiero po tym wydarzeniu zmieniono scenariusz i dodano scenę na moście i w szpitalu.
              Za Filmweb: "W odcinku "Radość i Gorycz" oraz w "Brzegu morza" w kilku scenach Janusz Gajos (był ranny i leżał w szpitalu) został zastąpiony przez Henryka Matwiszyna. Widzimy wtedy Janka tylko z tyłu i nie możemy zobaczyć jego twarzy."
              Generalnie Przymanowski dopisywał odcinki w trakcie kręcenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka