Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop"

26.09.09, 07:37
Widziałem tę wystawę i znam okoliczności całej tej historii, którą wczoraj
wywołał pan radny Sikora. Wykorzystując elementy wystawy "Cyklopa", w galerii
pracowała ekipa filmowa reżysera Wiesława Kwapisza, która kręciła sceny do
filmu "Stutthof - Obóz Śmierci". Stąd widoczni na ulicy Piwnej osobnicy w
mundurach SS. Galeria "Cyklop" robi bardzo dobrą robotę chociażby pod jednym
względem: uczy historii. Historii, która jest nie tylko czystą statystyką:
tylu zabito, tylu spalono itp., lecz historii na podstawie losów
poszczególnych ludzi. Wbrew powszechnemu mniemaniu, znajomość historii II
wojny światowej jest wśród Polaków znikoma. To jest tak jak ze znajomością
języków obcych: wszyscy uważają, że znają, ale jak trzeba porozmawiać, to już
nie bardzo. Podobnie jeśli chodzi o wiedzę historyczną, nieodległego przecież
okresu najstraszliwszej przecież w dziejach ludzkości wojny. I mówię to nie na
zasadzie tego, że gdzieś coś usłyszałem, lecz na zasadzie swoich wieloletnich
doświadczeń, jako przewodnik po Muzeum Stutthof. Mogę stwierdzić jedno: wiedza
Polaków na temat okresu II wojny światowej jest żenująco niska. Uważam, że nie
powinniśmy mieć złudzeń, bez wdrożenia odpowiednich mechanizmów edukacyjnych,
za kilkadziesiąt lat cała ta martyrologia będzie tylko hasłem, jak dziś "Bitwa
pod Grunwaldem". Niby wszyscy wiedzą, ale jak przyjdzie do szczegółów, to
pokutuje już tylko wyłącznie mitologia. Obecnie w szkołach niewiele uczy się
historii tego okresu. Można to robić, ale fakultatywnie. Może więc tu jest
pole do popisu dla naszych przedstawicieli w samorządzie i innych instytucjach
władzy. Pan Władysław Żuchowski uważa, że należy organizować rekonstrukcje na
terenie byłych obozów. Jest to jego opinia, z którą się nie zgadzam, ale ma
przecież do tego prawo. Z mojej obecnej wiedzy wynika, że na terenie Muzeum
Stutthof, przynajmniej za życia obecnie tam pracujących, jakiekolwiek
rekonstrukcje nie są możliwe. Tu zgadzamy się z opinią, że jest pewna sfera,
poza którą nie wolno przechodzić. Ale chcąc nadążyć za rozwojem nowych
technologii, muzeum rozpoczęło wdrażanie nowych form zwiedzania, jak chociażby
artystyczna prezentacja "Bez słów", pokazana w lipcu br. Sam pracuję nad
projektem historycznym, który będzie można zobaczyć w przyszłym roku. Wydaje
się, że panu Władysławowi Żuchowskiemu należałoby podziękować i wspierać go w
jego działaniach. Obecnie z jego inicjatywy powstaje wystawa, której
elementami będzie tysiąc portretów byłych więźniów obozów koncentracyjnych.
Projekt jest olbrzymi i, pamiętajmy, powstaje siłami osób prywatnych. Nie ma
tu wielkich pieniędzy urzędników i orderów. Ot, praca u podstaw kilkorga ludzi
z pasją. Wystawa będzie ukazywała historię II wojny światowej właśnie na
podstawie losów poszczególnych ludzi. Ludzie, których fotografuje Władysław
Żuchowski wiedzą czemu będą służyły ich portrety i z chęcią godzą się na
uczestnictwo w projekcie. Przeszkody, które musi pokonywać p. Żuchowski,
wynikające pewnie z niezrozumienia sprawy, nie są niczym nowym. Z podobnymi
problemami spotykali się po wojnie rodowici Gdańszczanie-Polacy, którzy w
okresie międzywojennym walczyli o polskość tego terenu, podczas wojny byli
przymusowo germanizowani, wtrącani do obozów i mordowani, a po wojnie musieli
przechodzić uwłaczającą godności weryfikację, nazywano ich obraźliwie
"szwabami, autochtonami". Wielu wyjechało do Niemiec, z przymusu. Te problemy
opisał świetnie w swojej książce "Wspomnienia gdańskiego Bówki" oraz
"Gdańszczanie" p. Brunon Zwarra (Kończy niedługo 90 lat. 200 lat życia Panie
Brunonie!!!). Z argumentem, że przy budce esesmana na ul. Piwnej fotografowali
się niemieccy turyści, co daje podstawę do negatywnej oceny działalności
"Cyklopa", trudno się zgodzić. W Muzeum Stutthof ludzie też się fotografują.
Jak np. ocenić pozowane zdjęcia przy piecach krematoryjnych, czy pod
szubienicą. Jedni powiedzą, że to profanacja inni, że mają prawo robić zdjęcia
gdzie chcą, jeśli oczywiście nie jest to zabronione (w Muzeum Stutthof jest
zabronione na ekspozycjach muzealnych). Jeśli komuś przyświeca zła wola, to
zawsze znajdzie pretekst żeby pokazać coś w negatywnym świetle. W końcu można
pójść w pewne miejsca w Gdańsku, sfotografować chociażby z bezdomnymi, a
później napisać wielki artykuł, jak to samorząd tego miasta nic nie robi dla
poprawienia losu bezdomnych. Ja na projekty "Cyklopa" patrzę pozytywnie. Liczę
na to, że dalej galeria ta, poprzez swoje wystawy i happeningi, będzie
pokazywała prawdziwą historię i budziła pozytywne emocje, jednocześnie
upamiętniając ofiary tamtego strasznego czasu. Ja mogę jedynie zaprosić
wszystkich do zwiedzania Muzeum Stutthof z przewodnikiem. Waldemar
    • Gość: gość Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: *.nat0.sta.nsm.pl 26.09.09, 12:45
      Sikora to beton jest jak i cały ten śmieszny Petetek.
    • Gość: Michał Frejer Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 16:48
      To, że, zostało w tym artykule użyte moje nazwisko uważam za
      bulwersujące. Z tą wystawą absolutnie nic mnie nie wiąże i nie
      wiązało. Zostały wykorzystane zdjęcia z planu filmowego, gdzie byłem
      zatrudniony jako aktor. Nie wyraziłem zgody na ich pokazywanie, tym
      bardziej w takim kontekście. Prowakacja sztuką ma swoje granice, tym
      bardziej jeżeli wykorzystuje się do tego celu obozy koncentaracyjne.
      Artysta- Zbigniew Libera, zrobił kiedyś obóz koncentracyjny z
      klocków Lego, jego pomysł mógł budzić co najwyżej niesmak, uderzał w
      korporację, ale nikogo tym nie uraził osobiście. Natomiast ja czuję
      się sponiewierany i ośmieszony jako człowiek. Nie życzę sobie aby
      ktokolwiek porównywał mnie kiedykolwiek do hitlerowskiego oprawcy i
      zbrodniarza.
      Michał Frejer
      • Gość: Bubi Re: Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: *.pruszcz.mm.pl 13.10.09, 20:05
        Jeden pan pisze ,ze z wystawą drugiego nic go nie wiąże i nic o niej
        nie wie i nie został poinformowany -dziwne obaj panowie doskonale
        się znaja i nawet chyba mieszkaja po sasiedzku ostatnia wystawe o
        huzarach Śmierci organizowali razem i nagle jeden nic nie wie ,ze
        jego zdjecia zostały wykorzystane ? czyzby amnezja a moze celawa
        produkcja sensacji czego to ludzie nie zrobia żeby sie o nich pisało
        jeżeli sie o nich nie mowi przestaja istniec -taka choroba XXI wieku
    • 1oko3 Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" 28.09.09, 00:05
      "Karygodne wykorzystanie","bulwersujaca sprawa","dziwne swiatlo"
      w jakim to "pokazywac bedziemy nasze miasto" - takich to okreslen
      uzyl pan St.Sikora w odniesieniu do wystawy. Osoby, ktore
      fotografowaly sie na tle eksponatow przynajmniej wystawe te
      widzialy. Mialy szanse porozmawiac z jej autorem i stac sie jej
      uczestnikami. Nie mozna podejrzewam powiedziec tego o panu Sikorze,
      ktory zobaczywszy fragment wzial go za calosc i zinterpretowal w
      ramach swojej wiedzy, nie probujac poznac kontekstu calego
      wydarzenia.

      Galeria Cyklop jest miejscem, ktore uczy i inspiruje, czesto
      prowokujac odbiorce, prowokujac do zadawania pytan. Wystarczy tam po
      prostu wstapic. Wtedy przeslanie artystyczne autora
      zamiast "wygladac" na cos, staje sie tym, czym moim zdaniem jest,
      czyli rzetelna lekcja historii.
      Zainteresowanym owocnego poznawania zycze.
      Katarzyna
    • Gość: Gdańszczanin Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: 114.127.246.* 03.10.09, 14:24
      Freyer, to stary nazista którego wywalili z Pomeranii 1945 za przekręty finansowe. Teraz łupie kase pod swoim stowarzyszeniem nazistowskim. Sam Freyer awanturował się pod Cyklopem z turystami, bo chciał kase za zrobienie zdjęć. Cwany rencista amator czyjejś kasy.... żal
      • Gość: Roger Szorstek Re: Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 13:31
        To chyba jakiś Fumlix oskarża.
        Freyer to uczciwy gość.
    • Gość: kacus Kontrowersyjna wystawa w galerii "Cyklop" IP: *.dyn.columbia.edu 10.10.09, 00:37
      To wrecz niebywale, Zyd nazista! Freyer to typowe zydowskie
      nazwisko. Znam kilku Freyerow i wszyscy sa zydami, a nawet
      rabinami. Pewnie stad zamilowanie do lupienia pieniedzy z gojow,
      ale jezeli w szczytnym celu to w pelni zrozumiale. Taki wspolczesny
      Wallenrod. Ale lepiej z tego nie robic glupich zartow, bo jak sie
      dowiedza, to nie wystarcza zwykle przeprosiny i zwyczajowe Aj- Waj!
Pełna wersja