Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich co...

IP: *.eti.pg.gda.pl 20.10.09, 09:16
" Pukam do wykładowcy i słyszę: "spieprzaj, w swoją głowę się popukaj" - mówi Adam, student PG. Potem zaliczam u niego. Przez osiem dni pod rząd o ósmej rano dowiaduję się, że o dziesiątej mam zaliczenia. Nie zaliczam. Po ośmiu dniach jestem wykończony. Zawalam inne, poważniejsze rzeczy. W końcu muszę powtarzać rok"

Jakbym klan oglądał ;)

Jak się nic nie robi przez rok, a potem robi oczy na pandę* w sesji to trzeba się liczyć z konsekwencjami.

* panda 3
    • Gość: trooper Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich co... IP: 213.192.65.* 20.10.09, 10:18
      I to niestety jest prawda. Na studia trafia teraz młodzież urodzona i
      wychowana z dala od koszmarów pre-1989.
      Należę do chyba ostatniego pokolenia studentów (r.1977), którzy mieli co
      studiować (po minimum 30 godzin tygodniowo) i jakoś nad sobą nie ubolewali.
      Wykładowców trafiało się różnych, marudziło się tu i tam, poprzeklinało
      trochę, ale sadzało dupę i - między jedną imprezą a drugą - zaliczało po kolei
      przedmioty. Koledzy pomagali sobie nawzajem. Panowała życzliwość, a poczucie
      humoru nie opuszczało nas na co dzień. Studia na PG były niełatwe, moja żona
      nocami siedziała nad książkami i pamiętnymi zielonymi skryptami. Ale nikt nie
      mówił o stresie. Co najwyżej o pracy i wysiłku! Jeśli dzisiaj dla studentów
      praca (nauka) = stres, to niech lepiej rozglądną się za jakąś łopatą i rowem
      do wykopania. Przykład z życia - przychodzi potem taki absolwent PG do swej
      pierwszej pracy i na okresie próbnym (który on traktuje raczej jak ochronny),
      zamiast się wykazać, demonstruje olewactwo, brak staranności, a na spokojną
      uwagę o uporządkowanie swojego stanowiska pracy reaguje zamknięciem się w
      sobie i tekstem "że ktoś się go czepia" i za pięć czwarta czai się pod
      drzwiami do wyjścia. Zestresowany biedak. Kop w dupę, a nie psycholog mu
      potrzebny.
      Strach pomyśleć jak bardzo będą się stresować przyszli studenci, a dzisiaj
      nihilistyczni gó...arze, z nikłym pojęciem na temat czegokolwiek, łącznie z
      ortografią, bez żadnych zainteresowań (no, może prócz sportu), znający się
      tylko na komórkach i gadu-gadu. Gó...arze z ADHD i papierem o rzekomej
      "dysleksji", wychowani przez rodziców w postawie roszczeniowej i przekonani o
      własnej doskonałości. Mam nadzieję, że ich zderzenie z rzeczywistością uczelni
      będzie brutalne i przetrwają ci wartościowi. Dla dobra Polski.
      Pozdrawiam J.M. Rektora PG, profesora Krawczyka, mojego promotora sprzed lat.
      Byłem studentem przeciętnym, czwórkowym i miałem niejeden warunek. Ale studia
      wspominam jak cenną przygodę i proszę, by tym infantylnym studentom nie
      popuszczać śruby. Niech zostaną wytrwali i niech tylko ci kształcą umysły do
      twórczej pracy inżyniera.

      M.
      • Gość: bulgot Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.159.28.106.static.crowley.pl 20.10.09, 11:03
        Choć jestem nieco mlodszy (1981r.) uważam, że jeszcze załapałem się na niezłe studia (PG/ETI). Wszystko idzie w tym kierunku, że kombinacja bezstresowwego wychowania i postawy roszczeniowej wyprodujuke w najbliższych latach masę "biedakow", którym "się należy".
        PS. A ja pozdrawiam prof. Malinę ;-)
        • majak dyplom trafił pod strzechy? 20.10.09, 12:17
          Nie da się zjadaczy chleba w aniołów przerobić. Jeśli masy i
          uczelnie mają się spotkać na jednym poziomie, to uczelnie muszą się
          zniżyć do poziomu mas. Inaczej się nie da. Ten właśnie proces
          obserwujemy obecnie. Skutkuje on tym, że dyplom przeciętnej Bardzo
          Wyższej Szkoły Lansu i Bilansu daje adeptowi i społeczeństwu
          znacznie mniej niż przedwojenna matura. Niedługo, żeby zdobyć
          jakąkolwiek pracę trzeba będzie mieć doktorat, bo zwykły dyplom
          uczelni będzie miał każdy aplikant.
          Tak więc działania pozorne, pseudoreformy i protezy (jak np.
          wciąnięcie gimnazjum pomiędzy podstawówkę i liceum, przymusowa
          masowość wyższego wykształcenia, zmiany podziału terytorialnego
          kraju, nazewnictwa ulic, ustalenie parytetów płci itp. itd. niczego
          na dłuższą metę nie załatwiają (poza premią dla tępych urzędników,
          autorów durnych pseudoreform).
          • Gość: xyz Mentalność 12-latka IP: 195.82.180.* 20.10.09, 12:57
            Nie ma co się okłamywać poziom, niektórych studentów jest żenujący.

            Standardem jest, że każdy kto nic nie robił przez cały semestr
            twierdzi, że musi pisać trzeci termin kolokwium, nie dlatego że miał
            w d... wykłady tylko dlatego, że "dr X się uwziął".

            Pamiętam jak pod koniec pierwszego roku jeden agent przyszedł na
            egzamin w bluzie z kapturem.

            Na drugim roku koleś z grupy parę dni przed końcem sesji zapytał się
            mnie czy załatwialiśmy już jakieś wpisy bo on póki co ma tylko jeden
            (chociaż miał już wszystko zaliczone). Był bardzo zdziwiony, że
            wszyscy mają większość wpisów.

            O tym, że nie wypada zwracać się do pracowników naukowych per "pan",
            wejść na wykład spóźnionym i nie powiedzieć przynajmniej
            "przepraszam" nawet nie mówię, bo to nie zagubienie czy
            niedojrzałość, a zwykłe chamstwo.
            • Gość: tomi_78 Re: Mentalność 12-latka IP: *.chello.pl 20.10.09, 13:28
              Czytam wasze posty i cieszę się, że są jeszcze normalni ludzie po
              lub w trakcie studiów. Ja też nie raz czekałem pod gabinetem
              profesora, który się spóźniał 2h albo nie przychodził w ogóle i
              uważam, że było to mało profesjonalne z jego strony, ale
              dzisiejszym studentom to się rzeczywiście w d.... przewraca.
              Tez sie zgadzam ze nie mozna obnizac kryteriow, bo pytanie brzmi,
              czy ktos bedzie chcial jezdzic po mostach budowanych przez
              inzynierow, ktorym na studiach zlagodzono kryteria?
            • kosmiczny_swir Re: Mentalność 12-latka 20.10.09, 14:02
              > Nie ma co się okłamywać poziom, niektórych studentów jest żenujący.

              Prawda.

              > Standardem jest, że każdy kto nic nie robił przez cały semestr
              > twierdzi, że musi pisać trzeci termin kolokwium, nie dlatego że miał
              > w d... wykłady tylko dlatego, że "dr X się uwziął".

              Zdarzaja sie tacy. Zdarzaja sie tez jednak wykladowcy ktorzy na uczelni
              odreagowuja swoje problemy. Ludzie niedostosowani do zycia w spoleczenstwie sa
              zarowno wsrod studentow jak i wykladowcow. Czestotliwosc ich wystepowania jest w
              obydwu grupach taka sama.

              > Pamiętam jak pod koniec pierwszego roku jeden agent przyszedł na
              > egzamin w bluzie z kapturem.

              Nie rozumiem o co ci chodzi. Co jest zlego w bluzie z kapturem? Mi to rybka jak
              wygladaj studenci. Licza sie dwie rzeczy: zeby student cos umial i zeby nie byl
              faszysta/fundamentalista. Wygladac moze jak chce. Osobiscie wole studentow w
              kapturach niz w brunatnych koszulach.

              > Na drugim roku koleś z grupy parę dni przed końcem sesji zapytał się
              > mnie czy załatwialiśmy już jakieś wpisy bo on póki co ma tylko jeden
              > (chociaż miał już wszystko zaliczone). Był bardzo zdziwiony, że
              > wszyscy mają większość wpisów.

              Faktycznie, oferma.

              > O tym, że nie wypada zwracać się do pracowników naukowych per "pan",
              > wejść na wykład spóźnionym i nie powiedzieć przynajmniej
              > "przepraszam" nawet nie mówię, bo to nie zagubienie czy
              > niedojrzałość, a zwykłe chamstwo.

              Mowienie per "panie magistrze", "panie doktorze", "panie profesorze" to choroba
              toczaca polskie spoleczenstwo. Megalomania i pozostalosc po czasach szlacheckich
              kiedy byli podludzie i nadludzie. W spoleczenstwach egalitarnych tego nie ma.

              Brak znajomosci takich slow jak przepraszam czy dziekuje istotnie swiadczy o
              chamstwie i braku szacunku dla drugiego czlowieka.
            • Gość: xyz Re: Mentalność 12-latka IP: 195.82.180.* 20.10.09, 15:44
              Ah zapomniałem o moim ulubionym przypadku:)

              Byłem kiedyś świadkiem telefonicznej rozmowy jednego z prowadzących
              zajęcia (w trakcie konsultacji). Okazało się, że jakaś mama dzwoniła,
              żeby się dowiedzieć o kolejny termin kolokwium poprawkowego....
        • megasceptyk Rachoń zawsze był chamem i prostakiem 20.10.09, 13:31
          Nie raz dał tego popis.
          Ten sam ton utrzymuje teraz
          jak i 10 lat temu.

          Mianowanie na rektora (już byłego, rotacja musi być)
          odbywa się za pomocą takich samych gier politycznych
          jak wybory parlamentarne i nasze słynne koalicje
          kartofli z burakami i na abarot.
          Tak, tak jest na PG a Rachoń jest obślizłym klakierem
          jak Gosiewski czy inne tego typu osoby.

          Macie więc wyobrażeniem jakie indywidua zostają rektorami na PG.

          Kadra "naukowa" w dużej części jest funta kłaków nie warta
          a nadętość i bałwochwalstwo
          wykładowców PG jest szeroko znane w Polsce.
          Brzydzę się niektórymi
          w tym Rachoniem mimo, że mnie nie uczył
          ale pamiętam jak w nocy wyłączył serwer studentom
          któzy ujawnili machlojki przy przetargach
          i defraudację pieniędzy przeznaczonych
          na pomoc socjalną dla studentów.

          Nie ma nauki, jest polityka i ciepłe posadki
          na marnej uczelni.
          Jedno wielkie lanie wody
          a PG nie warto wybierać,
          Wrocław, Warszawa, to są politechniki.

          Poza tym macie rację,
          dzisiejsza młodzież to infantyle pipy.
          Tak, poziom kształcenia od 20-30 lat leci na ryj po równi pochyłej.
          • megasceptyk Re: Rachoń zawsze był chamem i prostakiem 20.10.09, 13:47
            Pomyłka, serwer zamknął Koc, taki sam bezczelny typ.
        • megasceptyk Rachoń zawsze był chamem 20.10.09, 13:38
          co łątwo udowodnić czytając jego chamskie wypowiedzi sprzed wielu lat.
          Facet chyba miał słabe możliwości intelektualne
          aby zrealizowac się jako naukowiec
          więc został politykiem.

          O tak, wiem jak się lizali jeden z drugim po jajkach
          układając kto będzie rektorem teraz.

          Nie mówiąc o machlojkach i tuszowaniu przekrętów z defraudacją funduszy socjalnych dla studentów.
          • merlinka99 Re: Rachoń 28.10.09, 12:32
            Masz dużo racji, niestety... Rachoń za moich studenckich czasów był
            aroganckim bufonem, który gnębił studentów do tego stopnia, ze
            niektóre dziewczyny brały tabletki uspokajające przed zajęciami z
            nim... Przedtem był szefem uczelnianej SZSP, a potem udzielał się w
            organizacji partyjnej ... Opanował więc strategię robienia kariery w
            PRL-owskim stylu, co później wykorzystał w swojej kampanii wyborczej
            na stanowisko rektora. Gry, rozgrywki i zagrywki... A wygrał dzięki
            kupieniu glosów studentów (elektorów) za jakies obiecanki-cacanki...
      • soyokaze Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 20.10.09, 13:05
        Ciekawi mnie kiedy nastąpi Twoje "zderzenie z rzeczywistością"..
      • Gość: aa Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: 199.67.203.* 20.10.09, 13:32
        witam pana szanownego,

        pan studiowal w 1977 roku - stres byl duzo mniejszy wtedy. mial pan
        wtedy gg i internet>?
        jedyne co mozna bylo to ogladac czarno bialy tel i uczyc sie z
        drukowanych ksiazek to co pan sie dziwi.

        mlodziez teraz jest niespokojna bo za duzo ja otacza i tyel
        • Gość: :) Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.chello.pl 20.10.09, 13:50
          Gość portalu: aa napisał(a):

          > witam pana szanownego,
          >
          > pan studiowal w 1977 roku - stres byl duzo mniejszy wtedy. mial pan
          > wtedy gg i internet>?
          > jedyne co mozna bylo to ogladac czarno bialy tel i uczyc sie z
          > drukowanych ksiazek to co pan sie dziwi.
          >
          > mlodziez teraz jest niespokojna bo za duzo ja otacza i tyel

          Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Pan jak rozumiem z tego zestresowanego
          pokolenia??
          Przedmówca nie studiował w 1977, lecz urodził się w tym roku!
        • Gość: trooper Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: 213.192.65.* 20.10.09, 14:05
          1977 to mój rok urodzenia. Początek studiów w 1996. Tak gwoli jasności.

          M.
          • Gość: aa Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: 192.193.116.* 20.10.09, 15:24
            1996 to poczatek przemian w PL w sumie. Jedyne co wtedy bylo to
            kolorowy TV (uwaga!! NIE BYLO wtedy komorek)- nawet za granice nie
            mozna bylo za bardzo jezdzic. wiec jest to nawet porownywalne z 1977
            rokiem, teraz sa inne czasy po prostu
            • kosmiczny_swir Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 20.10.09, 16:22
              > 1996 to poczatek przemian w PL w sumie.

              Co????? Historia wspolczesna a ty juz tu bledy robisz?
            • ready4freddy Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 22.10.09, 14:35
              Gość portalu: aa napisał(a):

              > 1996 to poczatek przemian w PL w sumie. Jedyne co wtedy bylo to
              > kolorowy TV (uwaga!! NIE BYLO wtedy komorek)- nawet za granice nie
              > mozna bylo za bardzo jezdzic. wiec jest to nawet porownywalne z 1977
              > rokiem, teraz sa inne czasy po prostu

              w 1996 roku nie mozna bylo jezdzic za granice? o masz, jak to dobrze, ze
              pojechalem do Londynu (na zywiol, zadna tam zorganizowana wycieczka, normalnym
              rejsowym autobusem, zeby zobaczyc wielki swiat) w 1997, ufff!
              no, ale ja sie urodzilem w 1977, a ty najwyrazniej wczoraj, sadzac po znajomosci
              realiow.
    • hela6 Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich co... 20.10.09, 10:47
      No tak, znowu obwieszczacie koniec świata, bo ktoś się zajął tym, co nikogo do
      tej pory nie interesowało.

      Kiedyś wieszali i cięli się w wojsku . Teraz nie ma woja, wszyscy na studia.
      Cześć się potnie, to pewne.

      Przed wojną, Panie , to była młodzież :D A musztarda jaka była!!!!!
      A zapałki, panie , to na czworo można było dzielić.
    • Gość: Tomek Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres IP: *.chello.pl 20.10.09, 11:59
      Brawa dla rektorów. Dotąd nie słychałem żeby któryś z rektorów zrobił coś takiego; łatwiej było nie widzieć problemu.... Albo zatr katechetę, zgodnie z polską tradycją
      • guru133 A czy zastanawiałes się skąd ten problem sie wziął 20.10.09, 12:56
        No i jeszcze jedno, jeżeli za tych psychologów i psychiatrów płaci nieudacznik
        albo jego rodzice (przecież bardzo się do tych dysfunkcji przyczynili), to ok.,
        ale jeżeli znowu podatniki, to nie ma zgody. Przecież toto ma maturę, czyli
        egzamin dojrzałości, więc gdzie ta dojrzałość?
    • Gość: obserwator Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 12:16
      Kadra wykładowców na uczelni zabiegana ,bo tu i tam trzeba
      dorobić,wizerunek studenta jako partnera w świecie nauki to juz
      przeżytek,brak uwagi i zwykłego szacunku ,bo kto tu rządzi trzeba
      pokazać.Jeśli marnie się wykłada przedmiot i wymaga wiedzy
      kosmicznej to tak jest,że niektórzy tego zawirowania nie wytrzymają.
      Uważam ,że to nie tylko sprawa odporności na zwykłe złośliwosci
      szanownych naukowców
    • Gość: student-wykładowca Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres IP: *.chello.pl 20.10.09, 12:35
      fakt, studenci są coraz mniej dojrzali. Wątpię jednak by kilkanaście lat temu
      byli dużo bardziej dojrzali. Może odrobinę. Jednak wtedy ktoś miał dla nich
      czas. Dziś nikt, ani rodzice, ani wykładowcy, ani oni sami dla siebie nie mają
      czasu. Łatwiej im rozmawiać przez internet niż w realu. Niby rozmowa, a jednak
      nie. Brak kontaktu wzrokowego, obserwacji reakcji na słowa, rodzi potem ludzi,
      którzy nie potrafią odczytywać znaków niewerbalnych, przez co mają kłopot z
      pojmowaniem rzeczywistości. A że uczyć się nie chcą.... nigdy nie chcieli, ale
      musieli. Teraz jak prowadzący nie zaliczy studentom przedmiotu, to musi się
      tłumaczyć u dziekana. Kiedyś było odwrotnie.
      Ale podsumowując: młodzież nie jest zła, jest kompletnie zagubiona. I to w
      każdej dziedzinie, od spraw ważnych po te najdrobniejsze.
      to tyle...
    • guru133 Kiedyś Licea przygotowywały absolwentów do 20.10.09, 12:47
      studiów i to nie tylko pod względem merytorycznym ale i psychicznym.
      Niestety, po ciągłych reformach oświaty świadectwa maturalne otrzymują
      infantylni, słabi psychicznie absolwenci i proszę was, nie wińcie o to szkół.
      Ta dziedzina psuje się cały czas od głowy a co reforma, to gorzej:(
    • Gość: gostek Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres IP: *.ptr.magnet.ie 20.10.09, 13:08
      w anglli studia sa duze luzniejsze nie ma tyle nauki
      nice blog
      • megasceptyk Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 20.10.09, 13:35
        są studia i STUDIA,
        które masz na myśli?

        Ale to prawda, owych STUDIÓW nie ma w Polsce wcale,
        są tylko studia,
        czyli wyższa szkoła gier i zabaw,
        turystyki i innego niepotrzebnego badziewia dającego mgr.
        • kosmiczny_swir Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 20.10.09, 16:21
          No i co z tego, ze studia w Polsce sa ciezkie skoro niczego nie ucza? Jakie sa
          osiagniecia polskich naukowcow? Kto wymyslil tranzystory? Kto wymyslil
          swiatlowody? Kto zbudowal pierwszy samolot?

          Mielismy paru wybitnych naukowcow w okresie miedzywojennym (Banach i s-ka,
          Stanislaw Ulam) ale przed IIRP i po drugiej wojnie swiatowej poziom polskiej
          nauki mozna okreslic tak: dno i dwa metry mulu.
          • Gość: d Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.10.09, 09:27
            A Wolszczan (na przykład)? Co by nie mówić o jego tzw. przeszłości,
            jest uznanym polskim naukowcem na świecie. Ale pytanie chyba trzeba
            by było postawić inaczej - ilu z "wielkich polskich naukowców"
            zostało/zostaje w Polsce i tutaj prowadzi swoje badania?
    • Gość: inż Produkujmy dalej dysfunkcjonalnych, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 13:47
      ofiary adhd i innych nygusów.
      I udawajmy, że nie ma problemu. Słupki statystyk półgłówków z magistrem rosną
    • valana Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich stres 20.10.09, 15:07
      Czasy są inne, to i młodzież inna. Normalna sprawa. Zresztą- skoro na studia
      dostaje się dużo więcej ludzi, niż kiedyś, to i oczywistym jest, że i
      problemów pojawia się więcej.
      Jestem prostym adiunktem, więc wiem tyle, ile zobaczę- i nie widzę specjalnej
      różnicy między poziomem psychicznej wytrzymałości studentów "teraz" i "kiedyś"
      (inną sprawą jest znacznie niższy przeciętny poziom wiedzy, ale to jest do
      naprawienia w trakcie studiowania).
      Możliwe że niższa jest za to zdolność do akceptowania buractwa kadry naukowej-
      kiedyś prosty magister kreował się na pana i boga ojca wszechmogącego, który
      może ho-ho! Obecnie znacznie gorzej tolerujemy spóźnianie się na zajęcia
      (staram się być o czasie i na ogół mi to wychodzi), opuszczanie dyżurów czy
      nieodbywanie ćwiczeń/ wykładów etc., wreszcie pospolite chamstwo w odzywaniu
      się do studentów. To zresztą słuszny trend, bo miejsce buraków jest na polu, a
      nie wyższej uczelni.
      • fan_pani_minister Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich 20.10.09, 15:55

        > (inną sprawą jest znacznie niższy przeciętny poziom wiedzy, ale to jest do
        naprawienia w trakcie studiowania).

        Pozwolę sobie się nie zgodzić, niestety nie jest to do nadrobienia, zwłaszcza
        przy postawie dziekanów którzy potrafią na radzie wydziału przy studentach
        powiedzieć że niedopuszczalne jest aby zdawało egzamin mniej niż 80% (kiedy
        przyjmuje się na studia każdego).
        Najgorsze jest to że kadra profesorska już dawno zatraciła kontakt z
        rzeczywistością. Mają jakieś zajęcia na 4-5 roku, kiedy zostają już jako tako
        "przebrani" studenci. Przedmiot jaki prowadzą jest na tyle specjalistyczny że
        jeżeli studenci czegoś tam na pamięć się nie nauczą to łatwo im wybaczyć bo to
        przecież tak trudne jest że tylko profesor to rozumie... A może tak każdy
        powinien wziąć choć po jednej grupie ćwiczeniowej na pierwszym roku i zobaczyć
        jaki jest naprawdę stan (nie)wiedzy współczesnych maturzystów.
      • Gość: studencina Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 20.10.09, 16:07
        Zresztą- skoro na studia
        > dostaje się dużo więcej ludzi, niż kiedyś, to i oczywistym jest, że i
        > problemów pojawia się więcej.

        Na studia dostaje się więcej osób, mnóstwo jest na swoim kierunku z przypadku, z
        musu- wiem z własnego doświadczenia. Kiedyś na roku było dajmy na to 100 osób
        przyjętych, mało się wykruszało. Wykładowcy mieli czas, chociażby te parę minut
        dla każdego. Teraz zdarza się przyjmowanie 150-200 osób na pierwszy rocznik. Ma
        się co wykruszyć, tylko, że nawet jak odpadnie 40% to wykładowcy nie mają dla
        nich czasu. Drugi etat, czasem trzeci.

        niższy przeciętny poziom wiedzy, ale to jest do
        > naprawienia w trakcie studiowania).
        Możliwe, ale w sprzyjających okolicznościach, czyli np normalny plan zajęć a
        nie w stylu dwa dni w tygodniu od 8 do 20, reszta 2-3 godziny zajęć plus tyle
        samo okienek. Mniejsze grupy a nie prawie 40 osobowe. Przydała by się
        punktualność. I niektórym studentom i niektórym wykładowcom. Może zmniejszenie
        liczby zajęć, i zmuszenie studentów do codziennej nauki samodzielnej było by
        dobrym rozwiązaniem. No tak tylko jak zmusić studenta do tego, żeby uczył się na
        bieżąco? Może np. zamiast 2 kolokwiów na semestr wprowadzić krótkie testy na
        każdych zajęciach? Dodać jakieś prace pisemne np. 2-3 na semestr, takie które
        miały by porządną bibliografię. Wykładowcy nie powinni dawać tych samych testów
        na kołach (egzaminach też) przez parę lat pod rząd. Ciekawe dlaczego??
        Przydałaby się likwidacja pobłażliwości dla ściągania.
        Wracając do spóźniania się, nikt nie lubi sytuacji w których ktoś się z nami
        umawia (nie ważne czy na 8 rano, czy w południe/wieczorem)a po jakimś czasie od
        zapowiedzianej godziny, przychodzi ktoś inny przekazać, że spotkania nie będzie.

        niższa jest za to zdolność do akceptowania buractwa kadry naukowej
        nie wiem czy niższa, w każdym bądź razie buractwo denerwuje. I to nie tylko w
        przypadku wykładowców, ale też tzw "pań z dziekanatu". Ja rozumie, że te
        kobiety (na ogół) nie mają lekko, ale dziekanat otwarty 12 godzin w tygodniu dla
        400 studentów jednego kierunku to lekka przesada. Zwłaszcza w sytuacji gdy od
        tego odejmiemy tzw. pilne wyjścia, przerwę śniadaniową i okresy wściekłości w
        trakcie których tylko człowiek z zewnątrz (ew z I roku) ma odwagę próbować coś
        załatwić.
        Ech com napisał napisałem, ale co ja wiem jestem tylko prostym studentem na
        polskim uniwerku.
      • Gość: kaktoos Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.chello.pl 25.10.09, 12:12
        Hm, skoro nie ma roznicy w wiedzy miedzy "kiedys" i "teraz",to po co na PG
        Centrum Nuczania Matematyki? Odpowiem Ci, cobys sie nie trudzil-matematyka w
        szkolach srednich zostala tak okrojona, ze mlodziez przychodzi na studia z
        brakami uniemozliwiajacymi radzenie sobie z matematyka na studiach
        politechnicznych (o ile nauczyciel nie zorganizowal w szkole jakiegos kolka, na
        ktore dyrektor musial skads wyszarpac pieniadze).Wydzial Chemiczny PG organizuje
        we wrzesniu kursy powtorkowe z chemii dla studentow I roku...No wiec co z ta wiedza?
    • Gość: mmm uczelnie państwowe IP: *.chello.pl 20.10.09, 16:35
      ja w budynku na zdjęciu studiowałem 7 lat i obroniłem dyplom , po
      dyplomie powiedziałem ówczesnemu dziekanowi :'' nie popuszczać śruby
      młodszym rocznikom chociaż dała mi się ona we znaki ; czemu ? aby
      mój dyplom był coś warty . ''
      Proszę zauważyć że rzecz dotyczy uczelni państowych a nie prywatnych
      które ,bez urazy ,ale ''produkują '' magistrów o dennym poziomie
      którzy nigdy nie poradzili sobie na poważnej uczelni
    • Gość: MM Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 22:00
      Szok pierwszoroczniaków i reszty studentów byłby mniejszy, gdyby
      ktoś im litościwie powiedział, że:
      - nikogo nie obchodzą, zwłaszcza większość pracowników naukowych dla których są
      czymś na co oni marnują cenny czas, który mogliby przeznaczyć na coś ważnego np.
      uprawianie nauki, zarabianie pieniędzy.
      - muszą liczyć tylko na siebie.
      - ich uczelnie będą reprezentowały nędzny poziom, czego oczywiście nikt im nie
      powie - ba będą im wmawiać,że trafili do uczelni o międzynarodowej pozycji i
      osiągnięciach
      - bardzo często na ich kierunku nie nauczą się niczego przydatnego do pracy (a
      będą marnowali czas na bzdety), a nawet jak nauczy to i tak rynek nie będzie ich
      potrzebował
      - przyjaciół na roku znajdzie tylko spośród takich jak on lub gdy będzie mógł
      pomóc w nauce lub będzie ograniczony jak reszta towarzystwa
      - przyjaźnie ze szkoły średniej osłabną lub zupełnie zdechną
      - do większości przedmiotów nie będzie dobrych podręczników więc niech od razu
      nauczy się skąd brać dobre bryki
      - część nauczycieli będzie zachowywała się dziwnie/chamsko/irytująco a ich
      wykłady nudne/niezrozumiałe/niedopracowane/przestarzałe/niepotrzebne
      - panie w dziekanacie będą cię nienawidziły
      - ilość zasobów uczelni jest ograniczona - więc obowiązuje zasada kto pierwszy
      ten lepszy/trzeba czytać ogłoszenia/załatw to sam
      - niezaliczenie przedmiotu/roku nie jest żadną tragedią to standard i
      normalność, większość (ale nie wszystkie) można wielokrotnie próbować zaliczyć
      - wysokość ocen jest bez znaczenia - twojego przyszłego pracodawcę
      będzie interesować to co umiesz, ewentualnie ocena końcowa
      - porady/notatki starszych roczników lub absolwentów są bezcenne
      - lepiej być wykwalifikowanym robotnikiem niż wykształciuchem

      Jeśli młody człowiek zostanie zapoznany z powyższymi uwagami, to
      uważam,że żaden szok mu nie zagrozi.
      Doświadczenia zebrane na dwóch uczelniach, po obu stronach barykady
      więc proszę o przemyślane komentarze, najlepiej o dalsze uwagi dla młodych i
      ufnych ludzi zaczynających studia wyższe.
      • Gość: kotliniarz Re: Dlaczego studenci sobie nie radzą? Zżera ich IP: *.gdansk.agora.pl 27.10.09, 16:26
        Te studia prywatne ( i niektore poanstwowe) to wielka sciema.
        szarpanie kasy, od niczewgo nieswiadomych ludzi. A wszystko to
        mozliwe dzieki temu, ze w Polscxe system edukacji jest oderwany od
        gospodarki i rynku pracy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja