Kiedyś zabiorę syna w góry

13.02.10, 15:19
corz częściej sie o tym pisze i mówi w mediach, to dobrze czas
zmieniać sądy które staneły na latach 60-70 .
forum.gazeta.pl/forum/w,16,106429038,,tak_wygladaja_prawa_ojca_w_polsce.html?v=2

forum.gazeta.pl/forum/f,50548,_Ojcowie_walcza_o_dzieci_.html
    • Gość: 123 no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko na qu IP: *.mlyniec.gda.pl 13.02.10, 15:45
      no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko na quady
      zastanawiam się czy jednak sąd nie miał racji
      • Gość: Tomek Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 19:16
        A co masz do quadów? Normalny sport dla mężczyzn. Ma z nim iść na
        kurs makijażu czy jak? Czepianie się pseudofeministyczne..
        • megasceptyk Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko 14.02.10, 18:13
          prędzej dla pustych debili
          niż dla mężczyzn.
          Quady sobie wymyślił
          ciemnogród niedorobiony.
          Zabobonne buraki sterowane radiem.
          • Gość: gośc Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 23:11
            j.e.b.n.i.ę.t.y.ś
      • Gość: lerente Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: *.stat.gov.pl 15.02.10, 07:55
        Gość portalu: 123 napisał(a):

        > no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko na quady
        > zastanawiam się czy jednak sąd nie miał racji

        czytaj uważnie
        dziecko jest nastoletnie!!!
        • Gość: mamuska Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: 83.238.72.* 15.02.10, 09:46
          czytaj uważnie. dziecko ma 11 lat. w 2008 r. miało 9 lat- więc nie
          było nastoletnie:>

          ps. mój syn ma 8 lat i zdarzało mu sie jezdzić z tatą na quadzie-
          oczywiscie nie jezdzili po górach i dolinach 60km/h:>
          • Gość: Janina38 Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 23:59
            O czym wy piszecie, czego się czepiacie, był, czy nie był na
            quadach?! A to że chora z nienawiści baba robi wszystko, by
            skrzywdzić syna ( bo to krzywda zabierać mu ojca) to was nie
            interesuje.?Znam takie przypadki z dnia codziennego, urażone kobiety
            hodują do b. parnerów ( małżonków) nienawiść w sobie i zaszczepiają
            u dzieci.Paskudy zapominają,że wbrew temu natura w dziecku umieściła
            jej i jego geny i żadna nienawiść tego nie zmieni.
      • Gość: czerny pr Re: no tak tatuś zabierający kilkuletnie dziecko IP: *.aster.pl 15.02.10, 08:00
        moj syn 7 letni tez jezdzi na Qudach
        a ja w jego wieku jezdzilem na komarze
        i cos Ci nie pasuje?
        no chyba ze chcesz chlopka wychowac na panienke ;-P
      • Gość: rodzic Wyjrzyj przez okno i zobacz jak dzieci zjeżdzają IP: 83.12.225.* 15.02.10, 10:29
        na sankach z górek. Czy tym wszystkim rodzicom też ograniczyć prawa
        rodzicielskie ? Choć ja osobiście jak widzę dzieci bez kasku wylatujące na
        sankach na metr nad ziemią , to sam się nad tym zastanawiam (vide górka za "Plamą")
        • Gość: aneta Re: Wyjrzyj przez okno i zobacz jak dzieci zjeżdz IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:45
          moi panowie też jeżdzą tak na sankach, że wole na to nie patrzeć:)
          Jednak jakbym miała patrzec na wszystko przez ciemne okulary to bym
          mojemu 8 latkowi zakładała kask jak schodzi po schodach- bo moze sie
          przewrócic i uderzyc w kamienne schody głową

    • Gość: sefes Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 19:38
      Statystyczny Polak-ojciec spędza z dzieckiem 8 min. dziennie, więc jak tu się
      dziwić sądom. Ten pan jest być może wyjątkiem, jednak w 99% sądy mają rację.
      • Gość: trt Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.cable.pruszcz.turmak.pl 13.02.10, 21:20
        chyba nigdy nie byłeś w sądzie i masz szczęśćie
      • Gość: Sw.Patryk Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: 92.0.7.* 13.02.10, 23:38
        To musiala napisac kobieta. Nigdy dotad mezczyzna w Polsce nie
        mial szans w sadzie w takich przypadkach.
        • zoey7 Re: Kiedyś zabiorę syna w góry 14.02.10, 11:22
          Biedak, żali się, że mieszka pół godz. jazdy autem od dziecka, niech
          sąd każe matce się przeprowadzić! No i skarży się, że syn go nie
          kocha - widocznie sobie na to zasłużył. Jestem ciekawa czy alimenty
          zawsze płacił regularnie i DLACZEGO kobieta od niego zwiała z małym
          dzieckiem - takich decyzji pochopnie się nie podejmuje, zwłaszcza
          gdy jest dziecko. Może za tydzień wywiad z Mamą tego 8-latka, pani
          redaktor? W takim wypadku 2 godz. w tyg. to i tak b. częste widzenia
          z dzieckiem (dzieckiem, które się na nich męczy, jak sam pan
          przyznał, bo nie ma więzi z ojcem). Biedaczek i taka strasznie zła
          baba, yhm, jasne.
          • Gość: ojciec Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 13:29
            myślisz i mówisz dokładnie jak były premier Kaczyński.. nie jest
            winny?.. na pewno jest tylko nie mogę powiedzieć dlaczego .. czy to
            że dwoje ludzi nie może się dogadać musi odbijać sie na dziecku? ..
            kiedyś ta "matka" gorzko zapłacze za to co robi swojemu synowi.. ale
            będzie za póżno.. nie używam wulgaryzmów ani uogólnień zazwyczaj ale
            teraz sie nie mogę powstrzymać.. i wzmiankowana "matka" i Ty
            myślicie macicą zamiast głową :(
          • Gość: piknik Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.chello.pl 14.02.10, 16:13
            widzę, że doskonale znasz sprawę. Podejrzewam, że jesteś taka sama jak
            wspomniana matka dziecka. Owszem, artykuł pokazuje tylko jedną stronę i druga
            nie ma możliwości obrony, ale skoro nie napisali nic o niepłaceniu alimentów to
            po czym wnosisz, że nie płacił? Syn go nie kocha? Skąd wiesz? Na razie wiadomo
            tylko, że matka ogranicza kontakt ojca z synem, zabiera małemu telefon, zabrania
            kontaktowania się z ojcem. Jak dziecko przychodzi do domu po wizycie z ojcem to
            nie wiadomo jak się zachowuje matka. A jak się rozstali? Pewnie puściła się z
            listonoszem, albo z kolegą z pracy na wyjeździe służbowym...kto wie...a czas 30
            minut na dojazd do domu ojca jest już wliczany do tych 2h w których on może
            widzieć swojego syna. Śmieszny czas. Powinna być to przynajmniej doba
            tygodniowo, tym bardziej, że oboje rodziców mieszkają w tym samym mieście..
            • Gość: asia Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: 213.76.149.* 15.02.10, 09:29
              Ja wcale nie rozmumiem o co chodzi, też jestem rozwódką, tez mamy
              dzieci, piszę "mamy" bo mimo ze od 4 lat jestem po raz drugi
              mężatką, to ojciec dzieci bierze czynny udział w ich zyciu, wydaje
              mi się,że wystarczy porozmawiać z ojcem i dziećmi, ustalić wspólnie
              na początku jak ma wyglądać ich kontakt z ojcem, nie ukrywam, że
              lubię jak dzieciaki jadą na cały weekend do ojca, po całym tygodniu
              zajmowaniu się pracą, domem, odrabianiem lekcji z dziećmi, wożeniem
              ich na baseny,treningi cieszę się że weekend mam dla siebie, nigdy
              nie miałam problemu bo dzieci miały tatę, wręcz przeciwnie na
              początku WYMAGAŁAM od byłego partnera by zajmował sie
              dziećmi.Angazowałam go w szkołę, sprawy dzieci, bo to on na początku
              rozwodząc się nie potrafił oddzielić rozstania ze mną a bycia ojcem,
              po 2 latach wyprostowało się wszystko, mamy ustalone między sobą(nie
              przez sąd)co drugi weekend u taty, święta na pół(wigilia od 11 do
              17.30 tata, od 17.30 do I święta do 17.30 mama, od 17.30 do
              następnego dnia tata), ferie na pół, wakacje też, uklad jest zdrowy,
              kłótni brak, dzieci mają obojga rodziców, nie mówię dzieciom, że
              tata jest zły itp. bo jest to w końcu mężczyzna którego ja wybrałam
              na ich ojca i widze ze stara się jak potrafi by tym ojcem być.
              • Gość: aneta Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:02
                bo jak sie chce, to można.

                w sumie dobre relacje z ex dają nam bonusy, nawet w opiece nad
                dzieckiem jest łatwiej- bo ex może własnie zabrac dziecko na
                weekend, a my mamy czas dla siebie- nawet na to żeby bezczynnie
                zalegać w łózku pół dnia:)

                a jak ojciec dziecka spędza duzo czasu z dzieckiem to rozumie też
                choroby, wyjazdy itd

                w tym artykule ( opieram sie tylko na danych z art.) widać, że matka
                nie chce dopuścic do sytuacji, gdzie syn uwielbiałby spedzać czas z
                ojcem. Boi sie, że przegra w bitwie " na najukochańszego rodzica"
                jeśli troszkę popuści w kontaktach- co jest idiotyczne

                jeśli miałaby nie opierać się tylko na danych z art, to mogłabym
                powiedziec, ze znam bardzo dobrze z autopsji przypadek, gdzie tata
                teoretycznie bardzo chętnie zajmowałby sie dzieckiem, ale deklaracje
                nie przekładały sie na rzeczywistość. I jego sposób opieki daleko
                odbiegał od tego do czego przyzwyczajony był syn, przez co syn źle
                sie czuł w czasie wizyt u niego

                inna sprawa, ze oni sie rozstali jak dziecko było malutkie i
                wiadomo, ze w tej sytuacji relacje z ojcem sa trudniejsze, bo całe
                zycie przy boku była "tylko" mama


                mam porównanie u dzieci w tym samym wieku jak wielka robi to różnice


                ja rozstałam sie z mężem gdy syn miał 1,5 r i relacje maja średnie.
                znajomi rozstali sie gdy syn mial 5 lat i dziecko jest strasznie za
                tatą, który nie raz robił wszystkich w bambuko, ale dziecko jest
                mocno związane z tatą i przeżywał rozstanie bardzooo
              • bubster Re: Kiedyś zabiorę syna w góry 15.02.10, 10:11
                jak sie chce, to mozna.
                Tobie się chiało, Ty miałaś na uwadze dobro dzieci.
                Tylko żeby świat był idealny... a nie jest i niestety nie wszystkie
                kobiety są takie.
          • Gość: strz Do Zoey7 IP: *.ip.gronet.pl 15.02.10, 11:05
            Zapomniałaś jeszcze dopisać, że wszyscy faceci są tacy sami.
            Typowa sfrustrowana egoistka. Dla ciebie nie liczy się dobro
            dziecka, ważne żeby twoje było na wierzchu.
          • Gość: Jołtek Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 14:07
            jestem za podwiązaniem Tobie jajników :))) tak na wszelki wypadek... a może już
            za późno??
      • Gość: piknik Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.chello.pl 14.02.10, 16:06
        statystyczna matka po rozwodzie to dziwka tak? Jaka statystyka? Podaj źródła.
        Pewnie badania przeprowadzono wśród rozwodników, którym ich byłe partnerki
        utrudniają kontakt z dzieckiem.
      • Gość: Homek Re: Kiedyś zabiorę syna w góry IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 10:23
        Statystycznie stół i człowiek mają po trzy nogi.
    • Gość: lll Reicher O.S. sku...syn IP: *.net.stream.pl 14.02.10, 13:17
      jestem sku...synem!
    • 1abcd2 Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... 14.02.10, 15:45
      Tez jestem po rozwodzie i NIGDY nie zabranialam dzieciom kontaktu z
      ojcem.Jezeli nie bylo to molestowanie czy znecanie sie ,to ta matka jest
      zwykla swinia!Prznosi swoje relacje z bylym na dziecko.Na 100%dziecko kiedys
      PODZIEKUJE matce.Swoja droga,jak bedzie z nim miala klopoty jak bedzie
      nastolatkiem,to pewnie padnie pytanie do ojca"a gdzie ty byles".
    • Gość: Yans coś tu jest nie halo IP: *.static.maxnet.net.pl 14.02.10, 16:09
      "syn z matką mieszkają w centrum Gdyni, ja na Wzgórzu Św. Maksymiliana."

      Przepraszam bardzo, ale w 30 minut ot chyba idzie Pan z synem od matki na
      piechotę. Ja rozumiem, źe 2 godziny to nie jest długo, ale jakim cudem 30
      minut Pan wiezie dziecko z centrum na Wzgórze - przecieź to przylegające do
      siebie bezpośrednio obszary ...
      • Gość: gd Re: coś tu jest nie halo IP: *.chello.pl 14.02.10, 22:46
        w gdyni tez sa korki, szczurofilu
    • Gość: Adam moze warto aby ta organizacja zapoznala sie IP: 80.73.178.* 14.02.10, 20:49
      jak dzialaja samotni ojcowie w szwecji, tam ojciec ma prawo do 50%
      spedzania czasue z dzieckiem. Partnerzy moga sie podzilei 2 tygodnie
      na 2 tygodnie lub 3 dni na 4 dni. jesli byli partnerzy mieszjaka
      blisko siebie to czesc czasu dziecko mieszka u matki a czesc u ojca.
      Jjesli dziecko skonczy 12 lat iz adecyduje,z e chce mieszkac u ojca
      to matka nic juz nie zdziala, bo liczy sie slowo dziecka, a nie
      matki.
      • Gość: aneta Re: moze warto aby ta organizacja zapoznala sie IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:07
        [jesli ojciec chce i dobrze opiekuje sie dzieckiem to jak
        najbardziej
        moze go odbierac ze szkoły, zabierac na weekendy itd

        jednak robienie z dziecka mebla przechodniego jest dla mnie
        osobiscie bez sensu

        dziecko musi miec jakies jedno miejsce- szczególnie malutkie- do
        tego rytune i poczucie bezpieczenstwa

        nie chciałabym jako dziecko mieszkac na zmiane 2tyg tu, 2 tyg tam

        jeśli rodzice mieszkają blisko- tak jest najlepiej- to dziecko moze
        mieszkac u jednego ( najczesciej i tak u matki), a ojciec moze w
        pełni uczestniczyc w zyciu dziecka- ale łózko dziekco ma w jednym
        miejscu

        jak nocuje u ojca to w formie gościny np w wweekendy, lub gdy matka
        nie moze zając sie dzieckiem w nocy itd
      • Gość: asia Re: moze warto aby ta organizacja zapoznala sie IP: 213.76.149.* 15.02.10, 12:47
        Tu nie Szwecja;) jakoś nie mogę sobie wyobrazić dzieci 2 tygodnie u
        mnie, 2 u taty, absudr totalny, ojciec mieszka jakieś 25 km ode
        mnie, woziłby je przez 2 tygodnie do szkoły? czy 2 tygodnie
        chodziłyby do innej? i 2 tygodnie do drugiej szkoły?poza tym jak
        kazdy człowiek dziecko potrzebuje azylu, swojego stałego miejsca to
        nie mebel do przenoszenia, jeynym wyjściem są zdrowe relacje
        pomiędzy rodzicami.
    • aurita Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... 15.02.10, 07:56
      Panie Krzysztofie: niech Pan pamieta, ze dzieci nie zapominaja. Syn doceni
      Pana starania. Jednoczesnie musi Pan walczyc o syna poniewaz musicie miec
      wspolna przeszlosc, nie wiem jak to nazwac: z moim ojcem, ktory sie nigdy mna
      nie interesowal nie mam o czym mowic, obcy facet poprostu. Do matki mam zal ze
      mna manipulowala

      Chcialabym miec takiego Ojca jak Pan...
    • Gość: Czarny pr Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.aster.pl 15.02.10, 07:58
      DOŚĆ TEGO ABSURDU !!! DO KOSZA Z TAKIMI SĄDAMI !!!
    • Gość: obserwator Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 08:12
      Jestem pedagogiem szkolnym i znam takiego tatusia, który ma dwie sprawy karne
      za znęcanie się i pobicie syna.Chłopak(14 lat)przed sądem wypowiedział się,że
      nie chce kontaktów z ojcem,który pobił go na ulicy (są świadkowie- zaznaczam
      obcy ludzie )straszy oddaniem do domu dziecka.A ten kochający tatuś składa
      wnioski w sądzie o widzenie się z dzieckiem. I CO WY NA TO OBROŃCY TATUSIÓW
      TYRANÓW I PSYCHOLI.
      • irneriusz Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 09:43
        nikt nie mowi o skrajnosciach. rowniez moge napisac o matce psycholce i dopisac
        i co wy na to obroncy matek.

        Swoja droga to smieszne, ze ojciec moze widziec sie z synem tylko 2 godziny w
        tygodniu (czy nawet na 2 tygyodnie). Co ojciec jest listonosz, wujek, osoba
        calkowicie obca. Wybaczcie mi, ale jak dziecko ma juz tyle lat, to chyba mozna
        spedzac czas pol na pol. Czemu matki maja byc az tak super uprzywilejowane?

        Oczywiscie nie mowie o skrajnosciach (zauwazylem, iz wielu wypowiadajacych sie
        postrzega faceta jako osobe zupelnie nie uczestniczaca w wychowaniu dziecka,
        tyrana i tym podobne. Nie wiem skad wam sie to wziela, ale ja mam paru meskich
        znajomych, ktorzy uwazaja, ze bycie ojcem to najlepsza rzecz jaka przydarzyla im
        sie w zyciu.)
        • Gość: aneta Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:19
          Nie wiem skad wam sie to wziela, ale ja mam paru meskich
          > znajomych, ktorzy uwazaja, ze bycie ojcem to najlepsza rzecz jaka
          przydarzyla i
          > m
          > sie w zyciu.)


          oczywiscie jest mnóstwo ojców którzy super zajmuja sie swoimi
          dziecmi po rozstaniu, tak jak jest wiele kobiet, które umozliwiaja
          im to

          jednak zwazywszy na fakt, jak panowie w Polsce garna sie do płacenia
          alimentów to nie przesadzałabym z tą ilością kochających ojców (
          tych po rozwodzie)

          inna sprawa, ze znam też sporo facetów, którzy po narodzinach
          dziecka łajdaczyli się, aż przykro patrzeć, a potem zgrywają super
          tatusiów- choc sami doprowadzili do rozpadu związku. Zaznaczam dla
          obuzonych, ze jesli w związku sie nie układa to zdrada nie jest
          sposobem naprawienia sytuacji:)



          a sądy.... nie znam ojca, który przyznałby sie przed sądem, ze ma w
          dupie własne dziecko, ze woli wydac na wódke niz na zabawkę, ze woli
          chodzic na dziwki, niz na plac zabaw, albo tak naprawde wygodnie mu
          nie byc z matka dziecka, a dziecko widziec jak jemu pasuje

          i nie odnosi sie to do pana z artykuły, tylko tak ogólnie
        • Gość: asia Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: 213.76.149.* 15.02.10, 11:28
          Nikt nie broni matek, czytaj uważnie, jestem bezstronna. Bronię
          tylko dzieci i zdrowego rozsądku, nie dzielę rodzicielstwa na płeć,
          są zarówno wspaniałe matki jak i wspaniali ojcowie, są też matki
          wyrodne i ojcowie do niczego, ale nawet gdybym miała problem z byłym
          mężem i utrudniałby mi kontakty z dziećmi miałabym na tyle taktu by
          nie wykorzystywać dzieci do walki o swoje prawa, i na pewno 11 latek
          nie stałby się dzięki mnie "bohaterem" internetowych artykułów,
          mając na uwadzę jego dobro nie ośmieszyłabym go tak przed kolegami,
          starałabym się porozumiec z matką i jak się nie da sądownie.
          PS. Jak to się stało, że moim sędzią był mężyczna ? i dzieci są ze
          mną? w tym sfeminizowanym sądzie? a wiesz dlaczego? bo mój były na
          pytanie w sądzie czy chce by dzieci z nim były zaczął się jąkać, że
          właściwie to on nie ma czasu bo pracuje :)) ja też pracuję,
          wyjasnienie: on po prostu tak jak wspomniała Aneta lubi miec dzieci
          na weekend, keidy jest zabawa, przyjemności w zyciu codziennym
          opieka i wychowanie dzieci połączona z pracą zawodową go
          przerastała, a gdzie tu jeszcze czas na imprezy, on dusza
          towarzystwa miał się wyrzec zabawy i imprez dla dwójki dzieci?
          Ja jako mama mimo, że mam 32 jakoś nie miałam takich dylematów ani
          obaw
      • Gość: azs Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 10:06
        A coraz częściej podawane przypadki maltretowania dzieci przez matki
        łącznie z mordowanie to co.???
        Poza tym zespół Gardnera jest udowodnionym i już skazano matkę z tego
        powodu
      • bubster Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 10:13
        A dlaczego uważasz, że wszyscy sa tacy?
      • Gość: Darek Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: *.chello.pl 15.02.10, 10:50
        dziwnie piszesz.to ze jestes pedagogiem nie czyni cie alfa i omega tego typu
        problemów tak? wiec nie negujac dranstwa faceta o którym piszesz racz jednak
        łaskawie nie uogólniać pewnych spraw i tyle ok "specjalistko"?
    • three-gun-max Może wprowadzić parytety? 15.02.10, 08:16
      Wywalić 2/3 bab z sądów rodzinnych i wprowadzić zasadę, że nie mogą w nich zasiadać stare panny i rozwódki. Od razu zrobi się normalniej :-)
      • Gość: aneta Re: Może wprowadzić parytety? IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:22
        pytanie tylko, czy sprawami rodzinnymi zajmują sie baby dlatego, ze
        nie dopuszczają facetów, czy dlatego że sędziowie nie mają occhoty
        bawic sie w sprawy rodzinne?
        • Gość: asia Re: Może wprowadzić parytety? IP: 213.76.149.* 15.02.10, 12:41
          Sprawami rodzinnymi zajmują się również mężczyźni, myślę że to nie
          jest zabawa tylko praca jak każda inna;)
    • milewidziany Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... 15.02.10, 08:24
      A dla mnie to klasyczna psychomanipulacja!!!Coś dziwnego jest z tym
      pana ekshibicjonizmem naruszającym prywatność dziecka (wszak Bartek
      ma kolegów, znajomych i sąsiadów) a od takich problemów jest
      psychoterapeuta (przede wszystkim dla pana) a tak dał pan dowód na
      przedmiotowe traktowanie dziecka. Wstyd i hańba.
      • milewidziany a może dziecko nie chce tak mówić? 15.02.10, 08:26
        a pan powinien zamiast obnosić się na łamach takich portali pomysleć
        poradzić mądrzejszych od siebie.
    • aga999929 Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... 15.02.10, 08:29
      Ja tutaj widzę dwie możliwości. Albo sprawa ma się tak, że ten pan w
      przeszłości musiał się wykazywać bardzo złą postawą. Może miał
      trudny okres, może nie akceptował dziecka, podejrzewał, że nie jest
      jego, robił awantury albo nadużywał alkoholu albo sąd dopuścił się
      grubej nieprawidłowości. Przecież istnieją przepisy i obecność
      kuratora przy kontaktach z dzieckiem musi mieć jakieś podstawy. W
      mojej rodzinie był przypadek ojca, który zrzekł się w końcu praw
      rodzicielskich bo jego była wpierała dziecku, że ma dwóch tatusiów
      tego, którego pamiętał i znał i jej obecnego męża. Ten ojciec nie
      miał siły do systematycznych scen i wydzierania dziecka siłą na
      przyznane weekendy i się poddał. Ja mam odwrotny problem. Mój były
      postawił na karierę i dzieci widzi czasami nawet raz na półtora
      miesiąca. Nigdy nie wiem kiedy zadzwoni. Robi to na przykład dzień
      przed i ja też nie mogę zaplanowac sobie wolnego czasu a mam dzieci
      niepełnosprawne, wymagające dużego wysiłku i chciałabym nabrać
      sił.Może gdzieś wyjechac w tym czasie. Poza tym kilka razy dziennie
      muszę podpowiadać na pytania dzie jest tata? tata zadzwoni? tata
      przyjdzie? Jest w tym tęsknota rozpacz i nadzieja. Jedno z dzieci
      jest niepełnosprawne intelektualnie i nie można mu tego wytłumaczyć
      a pyta ciągle. Teoretycznie też mogłabym zgłosić to zaniedbanie do
      sądu ale na prawdę nie mam na to siły. Poza tym co da taki przymus?
      • Gość: ojciec biologiczny Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.10, 08:53
        To , że baby po rozwodach wmawiają dzieciom , że maja nowego tatusia to norma, a
        nie wyjątek, logika jest prosta: no skoro mamusia kocha nowego męża, a
        nienawidzi poprzedniego, to i dziecko powinno kochać nowego a nienawidzić
        poprzedniego. Więzy krwi i genetyka dla takich bab nie ma żadnego znaczenia.
    • Gość: MK Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.wro-com.net 15.02.10, 08:32
      Domagam się parytetu w sądach rodzinnych!!!
      • aga999929 Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 08:56
        Gość portalu: MK napisał(a):

        > Domagam się parytetu w sądach rodzinnych!!!
        A może od razu bezstronnych sędziów?
      • luciecita Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 09:03
        Jestem 5 lat po rozwodzie. Nigdy nie ograniczałam kontaktów dzieci z byłym
        mężem. zaraz po rozstaniu sama wręcz upominałam sie u ich ojca by często to nich
        przychodził. Bo dzieci go potrzebują. Gdy jeszcze mieszkaliśmy w jednym mieście
        widywał je prawie codziennie. Teraz mieszkam dość daleko od niego ale
        dzieciaczki w każdy weekend są u ojca.Razem spędzają jeden miesiąc wakacji. I co
        drugie święta są u niego.
        Nie rozumiem matek które utrudniają kontakty ojcu i dzieciom.
        To często jest robione "na złość jemu" ale najbardziej się to na dzieciach odbija.
        Znam przypadek gdzie ojciec chciał zabrać 13 latka na narty w góry.
        Matka najpierw wyraziła zgodę. Dziecko czekało i odliczało każdy dzień do
        wyjazdu. Ojciec kupił mu narty, kombinezon i razem cieszyli się na wypoczynek. A
        tu w dniu wyjazdu matka nie zgodziła się na wyjazd. Dziecko było zdruzgotane.
        (matka jest panią psycholog dziecięcą)
    • Gość: adela Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 15.02.10, 09:20
      Bardzo Panu współczuje ale..... ilu jest takich męzczyzn jak Pan,
      tak dojrzałych w swoim ojcostwie.. Mam trójke dzieci i kiedy
      przeżywalismy z męzem kryzys on od razu zaznaczył, że rozwód
      spowoduje jego oddalenie od dzieci. Oczywiste dla niego było, że
      dzieci będa przy mnie. Myslał tylko o tym jak zadbać o swoją
      przyszłą egzystencję.Raczej tak zachowuje sie wiekszość ojców i
      trudno dziwić się, że sądy przychylniej traktują matki.
      • Gość: asia Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: 213.76.149.* 15.02.10, 09:39
        Nie do końca tak jest, czasami byli ojcowie też wypowiadają się
        negatywnie o matce dzieci, nastawiają dzieci przeciwko matce, i z
        jednej i z drugiej strony nie ma ideałów, nie wierzę w
        pokrzywdoznych tatusiów, skrzywdzone są tylko dzieci, niestety,
        powyżej pisałam, że ja mam stosunki z byłym mężem super, dbamy oboje
        o dzieci, ale samam byłam świadkiem kłótni pary, która mieszka
        naprzeciwko mnie, sytuacja po rozwodzie są może ze 2 lata,
        dziewczyna ok. 16 lat i chlopiec 10 lat, święta - widziałam dzieci,
        że są u ojca, w drugi dzień swiąt pojawia się zapłakana matka na
        klatce schodowej, prosi byłego męża o oddanie dzieci bo mieli
        ustalone ze dzieci będą u niego na wigilii, i I dzień swiąt do 18.00
        a w drugi będą z matką, tatuś przy dzieciach, wrzeszczy na tę kobietę
        (w mieskzniu jest jego obecna parnerka) wrzeszczy wyność się ty
        zdziro, dzieci płaczą, słuchają, są rozdrate żal im matki, i po
        cholerę te awantury, babcia z którą mieszka ich ojciec taka
        okoliczna plotkara chodzi o zaczepia ludzi i opowiada bzdury, że
        matka dzieci jej wnuków utrudnia kobtakty z dziećmi, wszysycy myslą
        ze to prawda, a ja byłam świadkiem, że jednak to troszkę inaczej
        wygląda niż z relacji tatusia, w tym wypadku jestem po stronie
        matki. Mam też kolegę, też po rozwodzie, ostatnio widział dzieci 3 m-
        ce temu, podobno ciągle chorowały...to dlaczego dla dobra dzieci nie
        może ich odwiedzić w ich domu? przecież nić nie ukradnie, teraz
        jestem po stronie ojca,
    • Gość: gość Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.tpnet.pl 15.02.10, 09:51
      mieszkałem sporo lat w Gdyni
      ze wzgórza do centrum jest 15 minut spacerkiem
    • Gość: kamil Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: 81.219.92.* 15.02.10, 09:51
      No własnie..pan chce z nim spędzic wakacje,na przyjemnościach.A od
      normalnego życia,codzinnych kłopotów,chorób dziecka ma byc matka,tak?
      Niestety tak sobie te relacje z dziećmi wyobraża wiekszośc
      mężczyzn.I niby walczą o częstsze kontakty z dzieckiem,ale zawsze ma
      to jakieś podwójne dno,z dopatrywaniem się gierek ze strony matki na
      czele.Nie mówiąc już o tych,którzy nie płacą alimentów wymyślając
      bzdury,ze idą one na zachcianki matki,a nie na utrzynmanie
      dziecka.Tak to panowie wyglada.Chcecie się wykiwać od więszkości
      obowiazków,jesteście złymi ojcami,partnerami,ale biadolicie o
      większe prawa..I po co,że by synek wyjechał z wami na wakacje?I by
      pomyślał jaki tatuś jest fajny?
      • Gość: Jołtek Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 14:05
        Jadu dużo... wartości niewiele.... gdyby matka pozwoliła to ojciec
        uczestniczyłby w codziennym życiu.. ale jak to sobie wyobrażasz?? przez dwie
        godziny?? A może w ferie zimowe lub letnie ma z nim siedzieć nad lekcjami?? A
        alimenty?? No cóż... czasami jak słyszę jakie matki mają oczekiwania finansowe
        od ojców swoich dzieci to wydaje mi się że dzieciaki powinny studiować za tą
        kasę co najmniej na Harvardzie. Poza tym im więcej/częściej dziecko przebywa z
        ojcem, tym bardziej odciąża budżet mamy. Ale matki uważają że najlepszy ojciec
        to taki który siedzi cicho i płaci, prawda??
    • Gość: aa Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 09:57
      A przecież każdy sędzia powinien przechodzić badania psychologiczne-
      okresowe, proszę zauważyć, że do dnia dzisiejszego tego nie
      przeprowadza się. Każdy kierowca musi przechodzić testy, a najwyżej
      może jedną osobę skrzywdzić, a z frustrowana sędzina, bezkarnie
      przenosi swoje kompleksy na bogu ducha winnych ludzi i jest to nie
      tylko w majestacie "prawa" [ jakiego], ale w dodatku doskonale płatne.
    • Gość: tropica Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 09:59
      A skąd wiadomo, że tatuś mówi prawdę??? Też jestem po rozwodzie, mój eks to
      mitoman i psychopata, dręczył mnie przez kilkanaście lat małżeństwa a teraz
      też nie jest lepiej i też wydaje mu się, że ograniczam mu kontakty, bo dzieci
      mają np. rozładowane komórki...do tego obraża się na nie, gra na ich emocjach,
      nastawia przeciwko mnie. Powinien skorzystać z pomocy psychiatry, pójść na
      jakąś terapię, ale przecież i tak on jest najmądrzejszy...
      Nie twierdzę, że wszystkie matki są w porządku, ale może warto wysłuchać obu
      stron a nie ślepo wierzyć tatusiowi...
    • Gość: mama Przykro mi IP: 193.193.65.* 15.02.10, 10:12
      A ociec moich dzieci ich nie zna. Czy mozna wymyslic takie prawo, by
      zmusic lenia do zainteresowania się własnymi dziecmi?
    • Gość: dezynwoltura Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.cdma.centertel.pl 15.02.10, 10:23
      Ja jestem samotną matką. Tata jest, owszem, od swieta, kiedy on
      chce, zero regularności w spotkaniach z dzieckiem. Ciągle "uklada
      sobie życie od nowa" wiec gdy dzwoniłam, ze dziecko chore - opiep..
      mnie, bo go w weekend kontroluje.. ja prowadzam do przedszkiola, do
      lekarza, do kina, na basen, ja, ja, ja.. i pojawia sie tata z furą
      prezentów na kilka dni, po pięciu z reguły musi juz jechac, bo jest
      zmęczony i przed pracą musi odpocząć.. oddanie mu dziecka na weekend
      kosztuje mnie trzy bezsenne noce - dziecko noszone po sąsiadach,
      znajomych, ciągane - chwalenie się tatusia, jaka córka piekna i
      mądra - jak tata.. a później, po powrocie do domu, przedszkola -
      córka popada w przygnębienie, płacze w nocy, boi się rozstania na 5
      minut... po cholere tacy ojcowie? won! albo być przy dziecku, albo
      wypad na szczaw i nie niszczyc zycia innym swoją
      nieodpowiedzialnością!
      • Gość: aneta Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: 83.238.72.* 15.02.10, 10:41
        moj ex jest bardzo podobny

        3 miesiace jest super tatą, dziekco sie przekonuje- potem na 4 m-ce
        zapomina o dziecku- zero kontaktu- potem zdziwiony, ze dziecko nie
        chce zeby go zabierał, przyjezdzał ( bo dla niego to troche obcy
        człowiek)

        potrafił umówic sie na spotkanie, my urabiamy syna ( jestem w drugim
        zwiazku), ze bedzie fajnie bo tata przyjedzie, a ten nawet nie
        odwoła spotkania "bo był zajęty".

        Teraz ( po 6 latach) mam dosyc i nie przejmuje sie "uczuciami ojca",
        bo on nie przejmuje sie uczuciami własnego syna. Choc w deklaracjach
        jest najlepszym tata na swiecie i kocha syna jak nikt

        i to ja jestem najgorsza:)

        na szczęście miał na tyle cywilnej odwagi, że przy rozwodzie nie
        udawał nawet że chciałby miec syna częściej u siebie,wszystkie
        decyzje odnosnie syna pozostawił mi i nie wtrąca się w nasze zycie,
        nie neguje mojego sposobu wychowania itd.
    • wybitniemadry trzeba bylo nie rznac tej baby 15.02.10, 10:35
      trolu tepy, dupczyc sie chcialo i bylo fajnie, nagle ta baba jest zla?
    • Gość: zapobiegliwy Dziecko kiedyś będzie pełnoletnie. I ono zdecyduje IP: 83.12.225.* 15.02.10, 10:39
      Więc nawet jak jedno z rodziców utrudnia kontakt, bądź przygotowany/a:
      komplet przelewów z regularnie płaconymi alimentami, potwierdzenia wszystkich
      listów i paczek wysłanych do dziecka, bilingi wszystkich wykonanych połączeń,
      dodatkowo proponuję fundusz powierniczy dla dziecka w regularnymi wpłatami dla
      dziecka np. co miesiąc. I wtedy takiemu pełnoletniemu człowiekowi będzie
      trudno wmówić, że tata/mama o nas zapomniał/a. Oczywiście te dowody należy
      zbierać przez cały czas - 10-15 lat, a nie przez ostatnie pół roku. A jeśli
      skonfrontuje opowieści wmawiane przez opiekuna z twardymi dowodami, to może
      nawet zdecydować się na "zmianę" rodzica. I zgodnie z prawem może to zrobić.
      Więc troszczcie się o swoje dzieci i miejcie dla nich zawsze przygotowany pokój.
    • Gość: pcc6 Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: 83.145.129.* 15.02.10, 10:41
      Najgorsze jest to, że ta kobieta nie wie jaką krzywdę dziecku wyrządza!
      Jeszcze siedem lat i może się zdziwić jak syn pierdyknie drzwiami i powie, że
      teraz będzie tylko z ojcem mieszkał. I co wtedy? Nico zacznie się lament i
      płacz. A syn już osiemnaście lat skończy i będzie decydował o swoim losie.
      Opamiętaj się kobieto puki czas, bo krzywdę dziecku robisz nie ojcu!
    • Gość: Darek Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mnie ... IP: *.chello.pl 15.02.10, 10:42
      Zaraz zaraz. ale ja tu czegos nie rozumiem. skad tak drastyczne obostrzenia?
      kurator? matka? dopiero teraz co tydzien na 2 godziny?! toz to jakas kpina
      jest! co mozna dac dziecku z siebie podczas nadzorowanych spotkan? ijak o ile
      ojciec nie jest jakims sadysta mozna robic takie rzeczy. jesli ten pan bohater
      artykułu nie ma tylko nic na swoim sumieniu o czym nie wiemy to nie ma innej
      mozliwosci-matka jest wyrodna matka i dobro syna jest dla niej pustym
      sloganem. szok wobec tego ze sa tacy "rodzice"
      • Gość: asia Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: 213.76.149.* 15.02.10, 11:38
        Jakieś mi się to dziwne wydaje, ze sąd przyznał kuratora i tylko 2
        godziny tyogdniowo?? takie kontakty przyznaje się tylko rodzicom
        którzy byli nie w porzadku, standard w sądach(obojętnie czy sędzina
        czy sędzia) to podział wakacji na pół, i najczęściej całe weekendy
        co drugi, i jeden dzień w tygodniu dodatkowo, jeszcze się nie
        spotkałam by NORMALNEGO ojca, który kocha dziecko jeśli dbał o
        dziecko i rzeczywiście nic nie zrobił co by wskazywało na szkodę
        dziecka przyznano inaczej, coś mi tu nie pasuje?
        Tak na zdrowy rozsądek, kurator to spory koszt, nikt się nie bawi w
        kuratora jeśli nie ma ku temu przesłanek, znam około 8 par po
        rozwodach z dziećmi, w tym panią która nastawiała dzieci przeciwko
        ojcu, przed sądem zbierała jakieś dowody ze dzieci u ojca nie jedzą
        obiadów, że ojciec je bije, itp. (te dowody nieprawdziwe) wiem, bo
        panią znam, w sądzie gdy ojciec wniósł o ustalenie kontaktów
        przegrała, i dobrze, ale jak już pisałam znam też pana który
        nadużywał ustaleń robiac byłej żonie na złosć i nie odwoził dzieci
        wg ustaleń, bywało ze dzieci miały jechac na imieniny do dziadków
        (rodziców matki) i było ustalone, że zostaną odwiezione na 17.00 a
        tata specjalnie odwoził je o 20.00. to bardzo nieładnie, a cierpiały
        dzieci które chciały być na uroczystości, to nie matka jest zła ani
        ojciec tylko człowiek w całej swej głupocie, zawiści i nienawiści do
        osoby która była bliska, z którą nie wyszło i złosc za to że nie
        wyszło odbijają sobie na dzieciakach
        • lavenders27 Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 13:33
          KURATOR! To znaczy, że gość wcale nie jest taki czysty i niewinny, skoro przy
          spotkaniach musiał uczestniczyć kurator
          ! Przecież w normalnych sytuacjach
          nie ma nadzoru kuratorskiego - tylko w przypadku jakichś patologii. Gość pewnie
          się nad nimi znęcał, a teraz udaje poszkodowanego. Myślcie trochę, zanim coś
          napiszecie.

          Mój ojciec też się nad nami znęcał, bił mamę, a potem domagał się przed sadem
          prawa do opieki nade mną i robił z siebie ofiarę. Na szczęście ograniczono mu
          prawa rodzicielskie i mogłam ułożyć sobie szcześliwie życie - bez ojca.
          • lavenders27 Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni 15.02.10, 13:39
            Może chłopak powinien się wypowiedzieć co na ten temat sadzi?

            Moja mama nie ograniczała ojcu wizyt, wręcz mnie do nich zmuszała, ale ja
            uciekałam z domu kiedy miał przyjechać i błagałam ją na kolanach żeby go nie
            wpuszczała. W końcu kazała mu przestać przyjeżdżać, bo bała się, że coś sobie
            zrobie. Oczywiście teksty mojego ojca były takie same, jak tego pana - bohatera
            artykułu.

            Każdy medal ma dwie strony.
        • Gość: Goodfather Re: Życie po rozstaniu: syn nie może mówić do mni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 14:35
          No widzisz... sam/a odpowiadasz sobie na swoje wątpliwości. Jak to możliwe że spotkania odbywały się w towarzystwie kuratora?? Ano tak że mamusia nakłamała w sądzie jak to mąż/ojciec znęcał się nad nią i jej dzieckiem psychicznie a może i nawet i fizycznie. Skoro teraz robi takie rzeczy to nie wiadomo do czego była zdolna wcześniej. Ewidentny brak dobrej woli. Piszesz o jakiś standardowych wyrokach w sprawie kontaktów ojców z dziećmi?? A w którym to sądzie obowiązują takie standardy?? Bo ja takiego nie znam. No dobra... sam mam taki standarcik, a nawet większy bo widuję syna 2 razy w tygodniu, co drugi(cały) weekend i wakacje po połowie. Ale kosztowało mnie to prawie cztery lata walki w sądzie. A starałem się o opiekę nad synem. I sąd nie był zainteresowany tym, że matka opuściła nas dla kolegi z pracy, że dwa tygodnie nie interesowała się zupełnie półtorarocznym dzieckiem, że z owym kolegą zafundowała sobie nieślubne dziecko, że 5 razy zmieniała miejsce zamieszkania, że jej rodzina nadużywa alkoholu, że w jej rodzinie dochodziło do molestowania seksualnego, że przez kilka miesięcy ograniczała mi kontakty z synem aby zmusić mnie do szybkiego rozwodu.... w myśl zasady.. lepsza byle jaka matka niż najlepszy ojciec.
          Znając życie zaraz się posypią uwagi, że odeszła bo o nią nie dbałem.. bo jak kobieta zdradza, to musi być nieszczęśliwa. Bzdura.. niektóre mają to we krwi... bo gdyby faktycznie tak było znalazła by sobie normalnego wolnego faceta, a nie żonatego, który po zapłodnieniu skruszony wrócił do żony.....
Pełna wersja