Dodaj do ulubionych

Nie tylko "Dom nad rozlewiskiem"

23.02.10, 14:07
Uwielbiam czytać wywiady rzeki i biografie ludzi powszechnie
uznawanych za autorytety. Ludzi, którzy mogą poszczycić się ciekawym
i zaszczytnym, choć pełnym trudnych i bolesnych momentów,
życiorysem.

Warto tu wspomnieć o fascynujących książkach jak choćby: „[b]
Innego końca świata nie będzie. Wywiad z Barbarą Skargą
”, „
Czas Ciekawy, Czas Niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia
Zbigniew Mentel
”, Władysław Bartoszewski „Skąd pan jest
”, „[i]Świat według Mellera. Życie i historia: ku wolności[/b]
[/i]”.

Jest to tylko ułamek książek, które warto przeczytać, nie tylko ze
względu na ciekawe anegdotki, historie, perypetie życiowe czy
wartości, które mają nam do przekazania bohaterowie tych książek.

W Wielu biografiach i wywiadach rzekach, można dowiedzieć się także
o zainteresowaniach książkowych, jakie czytały wyżej wymienione
postacie.

Na przykład Władysław Bartoszewski był istnym „pożeraczem”
książek - „Czytałem, co chciałem. Pisma Moliera, z których część
nie była wystawiana. Lubiłem dla zabawy czytać równolegle
Makuszyńskiego i Struga, Żeromskiego i Jeske-Choińskiego,
Kraszewskiego i Gąsiorowskiego – w dzikim pomieszaniu hierarchii
artystycznej i literackiej. Chętnie czytałem Rodziewiczównę. Nigdy
nie uważałem za nudną prozy Orzeszkowej, chociaż takie było ogólne
mniemanie moich rówieśników
". I dalej (…) "Ciekaw świata,
geografii, kultury sięgałem po Waltera Scotta, w latach zaś
licealnych prawie równocześnie po Balzaka i Zolę. Był oczywiście
Jack London. I Aleksander Dumas z „Trzema muszkieterami”. W wieku
dwunastu lat nałogowo zaczytywałem się tomikami Karola Maya.
Władysław Bartoszewski tłumaczy swoje zamiłowanie do słowa pisanego
w taki oto sposób - „Byłem pożeraczem książek, entuzjastycznym i
trochę chaotycznym. Lekturom poświęcałem się cały wolny czas,
rezygnując ze spotkań z kolegami, sportu i turystyki
”.

Stefan Meller natomiast swoje czytanie w młodości, określał w
następujący sposób: „Byłem zafascynowany samym czytaniem, nie
wiem, czy wystarczająco myślałem nad tym co pochłaniam. Po latach
myślę, że w czasie studiów połknąłem znacznie więcej lektur, niż
byłem w stanie zanalizować. Lektury pochłaniałem zresztą z wielką
przyjemnością (…), od małego: „Pana Tadeusza”, „Trylogia”, Żeromski –
ja do dzisiaj Żeromskiego wielbię, do „Popiołów” wracam, co jakiś
czas. To chyba pierwsza książka, która zrobiła na mnie wielkie
wrażenie
”.

Co ciekawe za „Żeromszczyka” uważa się także Leszek
Kołakowski
byłem zachwycony jego sposobem czytania,
poza może opowieściami, które są właściwie stylizacją, jak ta rzecz
o Walgierz Udałym”, a także czytałem w dzieciństwie dużo, ale
prawdziwych bohaterów mało miałem. Poruszały mnie emocjonalne raczej
książki o ludziach biednych i bezradnych, a nie opowieści o
nieustraszonych wojakach. Takim emocjonalnie poruszającym bohaterem
był dla dzieci na przykład Nereczek z „Chłopców z placu broni
”,
Molarna. Wybitny filozof czytał w młodości iędzy innymi w oryginale
literaturę francuską czy niemiecką, jednak najwięcej z tego było
oczywiście książek, polskich pisarzy i poetów: „Prusa,
Sienkiewicza, Żeromskiego, klasyków poezji, Mickiewicza,
Słowackiego, Krasińskiego
”.

Według profesora Kołakowskiego książki, która by
wyjaśniała nam całą złożoność życia, nie ma - „(…) chociaż jest
wiele książek znakomitych, ciekawych i mądrych, to książki-absolutu
nie ma, po prostu nie ma…”


Dla mnie osobiście książką, która jest czymś niezwykle mądrym i
ciekawym to "Kuroń, Autobiografia”, która jest
wznowieniem czterech wspomnieniowych książek Jacka Kuronia w jeden
tom. W jej skład wchodzą "[b]Wiara i wina. Do i od komunizmu
", Gwiezdny Czas". Wiary i winy – dalszy ciąg”, „Moja
zupa
" i "[i]Spoko! Czyli kwadratura koła[/b][/i]". Dwie pierwsze
książki, to bardzo osobiste wyznania, pokazujące zrozumienie wyboru
własnej drogi życiowej. Stanowią zresztą, próbę rozliczenia się
autora z systemem komunistycznym, z którym początkowo wiązał
głębokie nadzieje, a który ostatecznie całkowicie kontestował, będąc
jednym z najważniejszych liderów opozycji demokratycznej. Te dwie
pierwsze pozycje, składające się na całość książki, to także
opowieść o niezwykłej miłości do swojej żony Grażyny, nazywanej "
Gajką
". Natomiast dwie pozostałe lektury pokazują
działalność Jacka Kuronia w wolnej Polsce, pełniąc stanowisko
ministra pracy i polityki socjalnej, który wiele robił, pomagając i
szukając pomocy dla ludzi, nie potrafiących sobie poradzić w nowej
rzeczywistości.

Jackowi Kuroniowi całe życie przyświecała idea obrony
słabszych. Tak to opisuje w książce Wiara i wina, czyli od i do
komunizmu" "() Mogłem mieć wtedy cztery, może pięć lat, bo to
było przed wojną. W Teatrze Wielkim we Lwowie wystawiono "O dwóch
takich, co ukradli księżyc". W pewnym momencie, kiedy czarownik
wsadzał Jacka i Placka do worka, zerwałem się i z rykiem ruszyłem na
scenę, żeby ich ratować. Krzyczałem, żeby ten strach zagłuszyć w
sali. Pędziłem na scenę. Już byłem przy czarnoksiężniku, widziałem
jego twarz; koszmar. Ryczącego wyniesiono mnie na rękach ze sceny do
foyer, gdzie siedziała babcia. Bileterki mnie pocieszały, że z tymi
chłopcami wszystko jest dobrze. A ja płakałem, rozpaczliwie
płakałem. Zacząłem od zdarzenia, które uważam za swoje największe
życiowe osiągnięcie. Wszystko, co robiłem potem, jest tylko
powtórzeniem tamtego
".

Warto przeczytać książkę "Kuroń Autobiografia", gdyż
jest to interesująca lekcja historii widziana oczami człowieka
wielkiego formatu, wielkiej wrażliwości, skłonnego do poświęceń dla
nas wszystkich. Symbolizuje dla wielu ludzi to, co najlepsze, a więc
szacunek dla drugiego człowieka. Po prostu Jacek Kuroń był
człowiekiem wielkiego serca i niespożytych sił, mających na celu
przeciwstawieniu się wszelkiej niesprawiedliwości. Polecam ją
wszystkim, dzięki tej lekturze można stać się lepszym człowiekiem
.

A poza tym warto czytać, czytać i jeszcze raz czytać, gdyż jak
mawiał Monteskiusz „Książki są jak
towarzystwo, które sam sobie człowiek dobiera
”.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka