Prof. Ceynowa kontra IPN. Koniec procesu

IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.11, 21:30
Czy prokurator IPN ? Drobna różnica.
    • xyz33 Prof. Ceynowa kontra IPN. Koniec procesu 09.03.11, 08:32
      jeżeli są dokumenty potwierdzające współpracę to ma przegwizdane
      • Gość: farfocel Re: Prof. Ceynowa kontra IPN. Koniec procesu IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:47
        > jeżeli są dokumenty potwierdzające współpracę to ma przegwizdane

        no co ty,... Przecież Polacy donosili na siebie tylko za okupacji chcąc się
        dorwać do żydowskiego złota... W PRL już było inaczej więc UBecja
        z braku laku musiała wszystko sama wymyślać...

        Historia PRL wg. Głosu Cadyka...
    • Gość: A1 Re: Prof. Ceynowa kontra IPN. Koniec procesu IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:41
      >Tylko człowiek nienormalny podjąłby świadomą współpracę z PRL-owskim systemem, w >chwili gdy ten system się kończył.

      Słaby argument... jak wiadomo
      taki Heidegger zapłacił ostatnią składkę na NSDAP 8 maja 45....
      • niepokojacy Ceynowa nie jest i nie byl glupkiem 09.03.11, 15:08
        Oskarzanie go o platne donoszenie w rok przed upadkiem komuny dowodzi nie tylko braku dokumentow potwierdzajacych donosy i pokwitowania odbioru pieniedzy,lecz takze braku mozgu przez prokuratora IPN.Zreszta profesor,jako wspolpracownik Walesy juz wtedy wiedzial,ze Lechu bedzie go forsowal na rektora UG.Kto w takiej sytuacji bedzie sobie zakladal petle na szyje?
        • Gość: He-111 Re: Ceynowa nie jest i nie byl glupkiem IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 17:40
          >Zreszta profesor,jako wspolpracownik

          wtedy nawet nie był habilitowany więc o czym mówimy....
    • Gość: qwert Tak, to wielka szkoda, że nie żyje SB-ek, który IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 21:33
      mógłby zaświadczyć, że pan Ceynowa nie był tajnym współpracownikiem SB. Fakt, oficer prowadzący w końcu wie najlepiej kogo prowadził. Z drugiej strony patrząc, dla jednych ktoś jest tajny, a dla innych nie. Dla prowadzącego SB-ka oczywiście współpracujący nie jest tajnym współpracownikiem, bo przecież go zna i pod przysięgą powiedziałby prawdę. Nie był!
    • gtw100 Wciąż te dokumenty giną 10.03.11, 09:09
      Lech Wałęsa zadbał, by oryginały nie wróciły po wypożyczeniu - jako prezydent zwyczajnie je przywłaszczył. W związku z ich brakiem dostał status pokrzywdzonego choc wszyscy wiedzieli, że za pieniądze donosił na kolegów. Mikrofilmami dysponują odpowiednie służby, które uzależniają delikwenta od siebie. Nie wiem, czy dokumenty rektora Ceynowy miały podobną historię ... szkoda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja