wiskaa
12.05.11, 15:32
Zdażyła się nam bardzo nieciekawa przygoda w TPK w okolicach Rumii - jechaliśmy rowerami dość szeroką ścieżką, ale parowem. Ryk silników słyszeliśmy już chwilę tyle że nie wiadomo było jaką trasą pojazdy pędzą (czy na nas?). Okazało sie ze na nas, wyskoczyło zza zakrętu czterech facetów na motocyklach z bardzo duża predkością. Uciekliśmy z trudem na zbocze parowu (koleżanka się wywróciła na piasku i dość boleśnie potłukła). Panowie pomkneli dalej.
Jakiś miesiąc temu podobna sytuacja zdażyła sie koledze który był na szlaku rowerowym ze swoimi kilkuletnimi synami.
Na jesieni ubiegłego roku inny kolega zaigrał ze śmiercia jadąc na rowerze z muzyką na uszach (odważny :)), mozolnie pedałując pod górkę, gdy, jak to ujął - wyrosły przed nim dwa rozpędzone quady i serwował się ucieczką na bok zbocza, co skończyło sie koziołkowaniem. Kierowcy quadów znikli bez śladu.
Opisałam sytuacje narażenia czyjegoś życia lub zdrowia, o hałasie i łamaniu przepisów nie wspomnę.
Czy jest jakaś forma walki z kierowcami żadnymi wrażeń terenowej jazdy na oślep? Nawet nie ma ich jak zidentyfikować bo jeżdżą bez tablic.