Gość: tomek
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
28.02.02, 22:58
Kolega z Niemiec pyta mnie jak Gdańszczanie znoszą fakt, że w najnowszej
książce Grassa "Im Krebsgang" ("Pełzając rakiem"), ten pisze o storpedowaniu
przez rosyjsą łódź podwodną statku "Wilhelm Gustloff" i o smierci 9 tyś
Niemców. Czy nie wkurza nas fakt, że oni (tzn. Niemcy) zaczynają pisać, że
stali się ofiarami wojny. Odpowiedziałem, że w zasadzie Polacy są już mniej
wrażliwi jesli chodzi o te kwestie. Miałem rację?