Dodaj do ulubionych

Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par...

IP: *.ip.jarsat.pl 25.06.11, 16:09
Nie nawiązując nawet do tej sprawy, to powiem tylko jedno w prokuraturze i sądach siedzą jeszcze PRL-owskie DZIADY, które o demokracji gdzieś słyszeli ale nie znają jej mechanizmów. Co do przepisów prawa podobnie, wiedzą że są, ale stosują wedle intersów.
Wiem co mówię.
Obserwuj wątek
    • fazi52 Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 16:51
      Schronisko moze sprawdzac w jakich warunkach przebywa pies.
      Na miejscu kierowniczki ,bylabym czestym gosciem u tego "prawowitego wlasciciela".
      • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 17:21
        fazi52 napisała:

        > Schronisko moze sprawdzac w jakich warunkach przebywa pies.

        Niby na jakiej podsatwie miałoby sprawdzać???

        > Na miejscu kierowniczki ,bylabym czestym gosciem u tego "prawowitego wlasciciel
        > a".

        Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.

        • fazi52 Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 17:58
          Bo schronisko MA PRAWO SPRAWDZAC warunki w jakich zyje pies.
          A nie dziwi was,ze pierwszy wlasciciel godzil sie nawet na zamiane na innego "drogiego"psa???
          To gdzie tu sentyment?milosc?do spornego psa???
          Chcial go sprzedac za przyslowiowa "miske soczewicy".
          Chcial wyciagnac od obecnych wlascicieli 1000zl za tego "rasowego"psa.
          Nie udalo sie,to JA IM POKAZE KTO TU RZADZI!!!!
          • spokojny.zenek Zjadłaś coś nieświeżego? 25.06.11, 18:04
            fazi52 napisała:

            > Bo schronisko MA PRAWO SPRAWDZAC warunki w jakich zyje pies.

            Każdy pies???
            Na jakiej podstawie? Zjadłaś coś nieświeżego?


            • fazi52 Re: Zjadłaś coś nieświeżego? 25.06.11, 18:26
              Wpisz w google -Regulamin Schronisk dla Zwierzat-
              punkt 5
              < T.O.n Z. MA PRAWO do sprawdzenia warunkow w jakich znalazlo sie adoptowane zwierze>
              Jadam tylko swieze produkty.
              • spokojny.zenek Jesteś analfabetką??? 25.06.11, 18:52
                Jesteś analfabetką???
                Właściciel adoptował to zwierze ze schroniska???
                • fazi52 Re: Jesteś analfabetką??? 25.06.11, 18:56
                  A czy ja gdzies napisalam,ze ze schroniska?
                  SPOKOJNY ZENKU,przyhamuj troche,bo Ci zylka peknie!
                  • spokojny.zenek czyli jesteś... 25.06.11, 19:22
                    Aha. Czyli w końcu dotarło, że Teofil nie był przez swojego właściciela adoptowany ze schroniska?
                    W niczym to nie umniejsza twojej kompromitacji, ale lepiej późno, niż wcale.

                    Musze przyznać, że pomysł "kontrolowania" Teofila przez tę panią (ciebie?) był niebywale kuriozalny. Tym bardziej, że w obecnej sytuacji ta pani (ty?) i tak nie mogłaby chyba temu człowiekowi spojrzeć w oczy. No ale miejmy nadzieję, że będzie musiała - w sądzie.

                    • fazi52 Re: czyli jesteś... 25.06.11, 19:31
                      Sluchaj SPOKOJNY zenku!
                      Czy Ty nie jestes aby tym pozalsie Boze wlascicielem pieska?
                      Gdzie Ty tu widzisz kompromitacje!
                      Nie dociera do Ciebie,ze KAZDY ma prawo miec swoje zdanie?
                      A Ty jakos tak hmhm....dziwnie sie mnie uczepiles!
                      Zapamietaj ....ilu ludzi-tyle zdan.
                      • spokojny.zenek Re: czyli jesteś... 25.06.11, 19:41
                        fazi52 napisała:

                        > Sluchaj SPOKOJNY zenku!
                        > Czy Ty nie jestes aby tym pozalsie Boze wlascicielem pieska?

                        Nie. Natomiast gdyby mnie ktoś próbował wyciąć taki numer, jak wy próbowaliście jemu - nie byłbym taki spokojny.

                        > Gdzie Ty tu widzisz kompromitacje!

                        Chciażby w bezmyślnym cytowaniu punktu regulaminu schroniska, który w oczywisty sposób nie mógł mieć zastosowania w tej sprawie, bo dotyczy zwierząt adoptowanych ze schroniska.

                        > Nie dociera do Ciebie,ze KAZDY ma prawo miec swoje zdanie?

                        Natomiast nikt nie ma prawa popełniać przestępstw ani pochwalać popełniania przestępstw.

                        • fazi52 Re: czyli jesteś... 25.06.11, 20:06
                          < .......wyciac taki numer jak wy........
                          Jak "wy"tzn.kto!!
                          Do mnie pijesz????
                          Czlowieku!!! Ty sie za bardzo zacietrzewiles!!!!!
                          Spokojnie,spokojnie!
                          Nikt Ci nie chce zrobic krzywdy!
                          Uspokoj sie a wszystko bedzie dobrze.
                          • spokojny.zenek Re: czyli jesteś... 25.06.11, 20:09
                            fazi52 napisała:

                            > Do mnie pijesz????

                            Twoje zacietrzewienie pozwala na wyciągnięcie dość jednoznacznych wniosków co do twojego związku ze sprawą.

                            • fazi52 Re: czyli jesteś... 25.06.11, 20:18
                              Wez facet sie uspokoj i nie szukaj teorii spiskowych tam ,gdzie ich nie ma.
                              Przyznaj sie,ze to Ty walczysz o tego kundelka i bedzie ok.
                              • Gość: hipr Re: czyli jesteś... IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:49
                                logicznie rzecz ujmując, zenek ma rację
                                czasem i burak może mieć rację, i buc, a nawet taki zenek :)
                                mimo to... zenek, posuń się, bo śmierdzisz.
                                • Gość: głąb Re: czyli jesteś... IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:37
                                  Zenek ma taką manię, że zawsze i wszędzie broni wszelkich urzędników, prawników,
                                  kuratorów itp.. Dla niego to są święte krowy a społeczenstwo to banda bluźnierców i heretyków,
                                  chcących te święte krowy pokalać.
                                  • dzikowy Samonasię donoszę przywłaszczenie: 26.06.11, 13:50
                                    Świnki morskiej, samca, którego właściciel powiedział, że albo wezmę, albo uśpi. Niczego nie podpisaliśmy, wsio na gębę i bez świadków.
                                    Świnki morskiej, samicy, którą porzucono w gabinecie weterynaryjnym, a który to gabinet zgłosił się do mnie. Niczego nie podpisywaliśmy, jest na gębę.
                                    Świnki morskiej, samicy - jej właścicielka zrzekła się jej na rzecz gabinetu weterynaryjnego, a lekarze z tego ostatniego skontaktowali się ze mną, znowu wszystko na gębę.
                                    Oczywiście wziąłem je w celu osiągnięcia korzyści, nie wiem tylko jakiej, bo niektóre trzeba było wcześniej wyleczyć, a pozostałe też powietrzem nie żyją.
                                    • spokojny.zenek mało śmieszne 26.06.11, 13:52
                                      Który z tych przypadków miałby mieć cokolwiek wspólnego z przywłaszczeniem?
                                      • Gość: ała Re: mało śmieszne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 14:04
                                        Wedle tej prokuratorki każdy - jeśli tylko ex-właściciel rozmyśliłby się i napisał wniosek o wszczęcie postępowania;)
                                        • Gość: Alxoo Re: mało śmieszne IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:23
                                          Ale oczywiście że miał prawo zgłosić się na policje. Jest właścicielem psa, który mu zaginał. Pierwsze co bym zrobił to próbował się skontaktować z policją, schroniskiem itp.

                                          Ten artykuł w GW to jakaś kpina. Pan redaktor przedstawił sprawę bardzo jedno stronnie. Od razu założył złą wole właściciela, prokuratury i policji. Jak tak w ogóle można. Przecież takim tekstem oczernia się właściciela, który jedyne czego chce to odzyskać swojego pieska.

                                          Do tego argument o ciąży jest zupełnie nie trafiony, bo idać taki tokiem rozumowania pies nigdy nie mógł by wrócić do właściciela. Bo najpierw żona w ciąży, potem przecież bedzie miała stres połogowy, potem kolejne dziecko się przywiąże do piska by w koncu nigdy go nie oddać ... no ludzie proszę.

                                          Właściciel odzyskał swojego psa a wy po nim jedziecie, czyli rozumiem jak wam ktoś np buchnie samochód, potem całkiem przypadkiem trafi auto do komisu i zostanie sprzedane jakiejś rodzinie z dzieckiem. To nawet po roku gdy zostanie odnaleziony, to nie będziecie się domagać jego zwrotu, bo przecież ta "nowa rodzina " się do niego zdążyła przywiązać. Przecież dzięki temu autu matka robi zakupy, wozi dzieci do szkoły a pół roku temu odbyli w nim podróż do włoch.

                                          Ludzie proszę was, pies wrócił do swojego właściciela a taki artykuł to czysta kpina
                                        • spokojny.zenek Żaden z tych przykładów nie ma nic wspólnego 26.06.11, 14:44
                                          Masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem i jeszcze sie tym chwalisz?
                                          Żaden z tych przykładów nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem.
                                          • Gość: ała Re: Żaden z tych przykładów nie ma nic wspólnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 17:42
                                            Brawo Miszczu;)

                                            ŻADEN z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem! Mimo to, skoro prokurator z taką zaciekłością działa w sprawie Pimpka, to w każdym z tych przypadków pewnie wszczęłaby postępowanie;)
                                            • spokojny.zenek idiotyczne gadanie 26.06.11, 20:46
                                              Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.
                                              • swistak336 Pewnie by wszczęła. 03.07.11, 01:07
                                                spokojny.zenek napisał:

                                                > Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywł
                                                > aszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.

                                                Oboje się zgadzamy, że żaden z tych przypadków nie jest przywłaszczeniem. Ale skoro wszczęto postępowanie w sprawie Pimka, to łatwo sobie wyobrazić, że postępowanie może być w wszczęte w jakiejkolwiek bzdurnej sprawie. Wystarczy trochę złej woli, a tej nigdy nie brakuje.
                                                • spokojny.zenek Re: Pewnie by wszczęła. 06.07.11, 23:48
                                                  swistak336 napisał:

                                                  > spokojny.zenek napisał:
                                                  >
                                                  > > Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z
                                                  > przywł
                                                  > > aszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.
                                                  >
                                                  > Oboje się zgadzamy

                                                  Jeśli jesteś kobietą, to oboje.

                                                  >, że żaden z tych przypadków nie jest przywłaszczeniem. Ale s
                                                  > koro wszczęto postępowanie w sprawie Pimka, to łatwo sobie wyobrazić, że postęp
                                                  > owanie może być w wszczęte w jakiejkolwiek bzdurnej sprawie.

                                                  Jeśli się ma wyjątkowo bujną wyobraźnię, to owszem. Różnica jest jednak taka, ze w sprawie Teofila (tak bowiem ma podobno na imię ten pies, o czym była tu wielokrotnie mowa) zachodziło uzasadnione podejrzenie przestępstwa, gdy tymczasem w pozostałych hipotetycznych przypadkach nie zachodziłoby jakiekolwiek.


                      • Gość: głąb Re: czyli jesteś... IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:33
                        No no, nie z zenkiem takie numery o prawie do swojego zdania.
                        Zenek świetnie by się czuł w komunie. Każdego by do sądu podawał.
                      • Gość: nostradamus Re: czyli jesteś... IP: *.tktelekom.pl 26.06.11, 13:00
                        @spokojny zenek to prokurator,sędzia albo kurator,już nie pamiętam dokładnie kto ale ma coś wspólnego z wymiarem sprawiedliwości,dlatego jest takim debilem.Myślę że pracę zaczął jeszcze za czasów PRL.
        • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:29
          Na podstawie n.p. umowy spisanej przy adopcji psa.

          Nie rozumiem jak człowiek na takim stanowisku jak ten prokurator nie waha się tak kompromitowac
          prezentując tak twardogłowy i kompletnie idiotyczny sposób rozumowania.

          Podziwiam za to dziennikarza i kierowniczkę schroniska, za po pierwsze, bezbłędne rozszyfrowanie sposobu myślenia i kompleksów tych dwóch demagogicznych krętaczy i po drugie za zachowanie spokoju i spokojne i celne punktowanie tych cymbałów rzeczowymi argumentami.
          • spokojny.zenek wymyślić ci jeszcze kilka nicków? 25.06.11, 21:38
            Gość portalu: głąb napisał(a):

            > Na podstawie n.p. umowy spisanej przy adopcji psa.

            Właściciel psa spisywał ze schroniskiem jakąś umowę? Przy jakiej okazji?
            Często zdarza ci się komentować nie wiedząc, co komentujesz?


          • Gość: ała Prokuraturze pomylił się spór cywilny z karnym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:34
            Prokuratura ma ścigać PRZESTĘPSTWA. Nie jest organem przeznaczonym do rozstrzygania spraw cywilnych o wydanie rzeczy ani zwierzęcia.
            Z podstawowego opisu sprawy wynika, iż ewidentnie ma tu miejsce spór o własność (a co najmniej o posiadanie) zwierzęcia - między jego nabywcą w dobrej wierze a jego poprzednim właścicielem.

            Tymczasem prokuratura poszła na skróty, zabawiając się w sąd cywilny.
            • spokojny.zenek Re: Prokuraturze pomylił się spór cywilny z karny 26.06.11, 20:47
              Gość portalu: ała napisał(a):

              > Prokuratura ma ścigać PRZESTĘPSTWA.

              Na przykład przywłaszczenie.


            • Gość: leon racja alu - prokuratura zajmuje się pierdołami IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.11, 20:05
              a narzeka na nadmiar spraw oraz umarza poważne sprawy o pobicie. najgorsze jest to,ze są nieusuwalni
        • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 22:03
          > Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.

          Z czego - spokojny.denku?
          Z przyjęcia psa do schroniska? Na głowę upadłeś?
          • spokojny.zenek nie udawaj jeszcze tępszego 25.06.11, 22:40
            Gość portalu: głąb napisał(a):

            > > Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.
            >
            > Z czego

            Jeśli rzeczywiście pośpiesznie dała psa do adopcji swoim znajomym z pominięciem zwykłych procedur i przy świadomości, że właściciel go szuka ... oj będzie się miała z czego tłumaczyć ...

            Zaś twoje udawanie tępego i chamskie obrażanie są wyjątkowo podłe.

      • Gość: w1 Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.rev.pro-internet.pl 25.06.11, 18:33
        Zdaje się, że bywała już częstym gościem u nowych "właścicieli".
      • Gość: sk Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:56
        Schronisko może sprawdzać psy, które samo wydało do adopcji a nie jakiekolwiek.
        Kierowniczka pewnie jest Ci wdzięczna za radę, ale w tej chwili ma na pewno poważniejsze problemy na głowie - choćby wytłumaczenie się z całej tej mocno śmierdzącej historii. I nawet zaprzyjaźniony pismak jej w tym nie pomoże.
    • spokojny.zenek Nie "Pimpka" lecz Teofila 25.06.11, 17:18
      Nie "Pimpka" lecz Teofila

      Trzeci kolejny materiał i trzecia skandaliczna manipulacja.
      Przykład haniebnego sprzeniewierzenia sie etyce dziennikarskiej.



      • Gość: Albi Re: Nie "Pimpka" lecz Teofila IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:29
        Nie napalaj się misiu. Jesteś młotkiem bez mózgu ale z przerośniętym ego. Takich się tępi.
      • inkwizytorek007 Re: Nie "Pimpka" lecz Teofila 26.06.11, 13:28
        Zgadzam sie. Sprawa jest niejasna, a GW daje nam gotowa teze. Zenada! Dziennikarz manipuluje fakty i sugeruje, ze policja ma to gdzies, ze kobieta byla w ciazy.
        • Gość: ała Sprawa jest, ale nie karna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:50
          Sprawa jest bardzo wyraźnie sporna - ale nie jest to sprawa karna, a przynajmniej nie sprawa nowej posiadaczki Pimpka.

          Co wiemy:
          1. Właściciel utracił psa.
          2. Pies podobny do utraconego trafił do schroniska.
          3. Pies został oddany do adopcji.
          4. Pies przez długi czas pozostawał w posiadaniu osoby, która go adoptowała.

          Inne okoliczności komentowane są przez dawnego właściciela psa i jego nabywcę w sposób korzystny dla siebie. Nie wiemy nawet, czy ustalono, że chodzi z pewnością o tego samego psa.

          Na podstawie tego, co WIEMY BEZSPORNIE, można stwierdzić, że - jeśli to ten sam pies - to miał dwóch długotrwałych samoistnych posiadaczy.
          Każdy z nich poczuwa się do bycia właścicielem psa.

          Kto więc powinien rozpoznać spór o własność zwierzęcia - SĄD CYWILNY.
          W postępowaniu karnym NIE WOLNO dokonywać przedsądu przez przydzielanie przedmiotu sporu jednej z zainteresowanych stron.
          Prokuratura dla czystości sprawy powinna co najwyżej zabezpieczyć sporne zwierzę przez umieszczenie go w schronisku nie będącym zaangażowanym w tą sprawę.

          W Polsce zbyt często nadużywamy prawa karnego do rozwiązywania spraw błahych, które zawierają w sobie wyjątkowo mało pierwiastka kryminalnego.
          • spokojny.zenek karna też jest 26.06.11, 14:47
            forum.gazeta.pl/forum/w,769,126448502,126468116,Re_malo_smieszne.html
            Masz rację, ze w Polsce naduzywa się drogi karnej (na przykład przy drobnych sporach na tle działalności gospodarczej), tu jednak okolicznosci sprawy wskazują, że własciciel jak najbardziej mógł się do Policji zwrócić o pomoc.
            • Gość: ała Re: karna też jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:01
              Właściciel mógł zgłosić się do Policji o pomoc - prawda.
              A Policja powinna wówczas ustalić, czy:
              1. to ten sam pies (a tego nadal z pewnością nie wiemy)
              2. czy doszło do prawdopodobieństwa popełnienie przestępstwa, a jeśli tak, to przez kogo;
              3. czy obie osoby uznające się za właścicieli wskazują, że legitymują się tytułem prawnym do niego.

              W przypadku, gdyby Policja i prokuratura ustaliły, że istnieje spór co do własności psa - a jest oczywiste, że istnieje, JEDYNYM organem właściwym do jego rozstrzygnięcia jest SĄD CYWILNY.

              To nie jest przypadek, w którym Policja łapie na gorącym uczynku złodzieja i nie ma żadnych wątpliwości co do własności.

              Tutaj wątpliwości istnieją. Pies trafił do schroniska nie dlatego, że miał właściciela, ale dlatego, że właściciel utracił posiadanie (a może i własność, jeśli sam porzucił zwierzę?).
              Następnie zwierzę zostało wprowadzone do obrotu przez profesjonalną, działającą w oparciu o przepisy prawa (miejmy nadzieję) jednostkę.
              Pies został zaadoptowany na podstawie umowy.
              Następnie po długim czasie odnalazł się pierwotny właściciel.

              W tej sprawie nie da się "na hop siup" ustalić, kto jest właścicielem. Tymczasem Policja i prokuratura zadziałały tak, jakby same chciały zabawić się w Sąd Cywilny i wyrokować o własności.

              Prokuratura jest organem powołanym do ścigania przestępstw, a nie do przysądzania własności.
              • spokojny.zenek nie ośmieszaj się i nie kłam 26.06.11, 20:53


                Gość portalu: ała napisał(a):

                > Właściciel mógł zgłosić się do Policji o pomoc - prawda.
                > A Policja powinna wówczas ustalić, czy:
                > 1. to ten sam pies (a tego nadal z pewnością nie wiemy)

                Po pierwsze - oczywiście że wiemy
                Po drugie - DOKŁADNIE to zrobiła. W jakiż to mianowicie sposób miała ustalić bez oakzania tego psa? Powołać biegłego jasnowidza?

                > 2. czy doszło do prawdopodobieństwa popełnienie przestępstwa, a jeśli tak, to p
                > rzez kogo;

                To właśnie ustaliła - doszło do popełnienia przywłaszczenia przez "Arka i Ilonę"

                > W przypadku, gdyby Policja i prokuratura ustaliły, że istnieje spór co do własn
                > ości psa

                Ale nie ustaliła. Było oczywiste, ze pies należy do swojego właściela, zaś "Arek i Ilona" nabyli go od nieuprawnionego.


                > Tutaj wątpliwości istnieją.

                Według twojego dziwacznego rozumowania, jeśli na przykład złodziej twierdzi, ze znaleziona u niego skradziona rzecz jest jego własnością, policja nie może podjąć żadnej czynnosci, dopóki sąd (cywilny?) tego nie ustali. Czy zdajesz sobie sprawę ze śmieszności swoich pomysłów?

                > Pies trafił do schroniska nie dlatego, że miał właś
                > ciciela, ale dlatego, że właściciel utracił posiadanie

                Następnie szukał zwierzęcia, także w schronisku, tam jednak został okłamany, że zwierzęcia tam nie ma. Kierowniczka twierdzi, ze zrobiłą to, bo "właściciel jej sie nie podobał" (!!!), są jednak poważne powody by sądzić, że juz miała ugadaną "adopcję" - ze swoimi pociotkami.
                To może też sprawa dla sądu cywilnego???


                > Pies został zaadoptowany na podstawie umowy.
                > Następnie po długim czasie odnalazł się pierwotny właściciel.

                A czemu tak kłamiesz?


    • Gość: jo Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 17:21
      hmmm dziwny artykuł...dziennikarz powinien być niezależny a tu nie jest....nie przedstawił obiektywnie tej historii więc czyim jest znajomym????
      • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 17:32
        Gość portalu: jo napisał(a):

        > hmmm dziwny artykuł...dziennikarz powinien być niezależny a tu nie jest....nie
        > przedstawił obiektywnie tej historii więc czyim jest znajomym????

        To chyba oczywiste po 2 poprzednich skandalicznych tekstach.
      • land-of-sunshine Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 18:49
        nie dość że nie jest obiektywny, to jeszcze jest agresywny.
        • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:38

          Boleśnie pogryzł pana prokuratora.. Buahahaha.
    • Gość: pismak Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 17:38
      zenada, dziennikarze bronia ludzi, ktorzy byc moze przywlaszczyli sobie cudzego psa;

      i choc sledztwo sie nie zakonczylo, to "gw" juz wie, kto ma racje i jaki powinien byc wyrok
      • spokojny.zenek Nie "być może" lecz raczej na pewno 25.06.11, 19:25
        Gość portalu: pismak napisał(a):

        > zenada, dziennikarze bronia ludzi, ktorzy byc moze przywlaszczyli sobie cudzego
        > psa;

        Nie "być może" lecz na pewno. Nawet jeśli przygarnęli Teofila w dobrej wierze ze schroniska (chciałbym w to wierzyć) to w chwili, gdy odmówili (zresztą wielokrotnie) oddania go właścicielowi dopuścili się przywłaszczenia w "podręcznikowej" postaci.

        Chyba, ze to "być może" było z racji domniemania niewinności - jeśli tak, to OK.


        • Gość: hipr Re: Nie "być może" lecz raczej na pewno IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:46
          to, że ktoś wygrał w sądzie albo w prokuraturze, nadal nie oznacza, że jest człowiekiem
        • Gość: ała A kolega to pewnie student prawa:P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 14:02
          "Na pewno przywłaszczyli" - na pewno, to spór o własność zwierzęcia może rozstrzygnąć sąd.
          W tej chwili nie wiemy nawet, czy spór dotyczy tego samego zwierzęcia.
          Ponadto nie można postawić zarzutu przywłaszczenia komuś, kto w dobrej wierze nabył własność zwierzęcia, a to jest właśnie istotą sprawy. Osoba fizyczna nabyła na podstawie umowy własność zwierzęcia od podmiotu profesjonalnego uprawnionego do dokonywania umów tego typu.

          Założyłeś, że przywłaszczenie jest ewidentne, bo pies jest własnością poprzednika. Tymczasem właśnie to jest istotą sporu.
          • spokojny.zenek pudło 26.06.11, 15:13
            Gość portalu: ała napisał(a):

            > W tej chwili nie wiemy nawet, czy spór dotyczy tego samego zwierzęcia.

            Podziękuje żurnaliście za taka relację, że "nie wiecie". Kto sprawę śledzi ten wie.

            > Ponadto nie można postawić zarzutu przywłaszczenia komuś, kto w dobrej wierze n
            > abył własność zwierzęcia, a to jest właśnie istotą sprawy.

            Jak widać, mylisz kradzież z przywłaszczeniem. Istotą przywłaszczenia jest właśnie to, że w posiadanie weszło się "legalnie", ale np. potem bezprawnie odmawiało oddania właścicielowi - jak w tej konkretnej sprawie.


            Osoba fizyczna nabył
            > a na podstawie umowy własność zwierzęcia od podmiotu profesjonalnego uprawnione
            > go do dokonywania umów tego typu.

            Jest oczywiste, że NIE nabyła własnosci, schroniska bowiem nie mogło przenieść skutecznie prawa, które mu nie przysługiwało.


            • Gość: ała Re: pudło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:25
              Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel psa z pewnością jest jego właścicielem.

              Na tym właśnie rzecz polega, że tej pewności nie ma. Wchodzą tu w grę dwie konstrukcje prawne:
              1. wyzbycia się własności rzeczy (tu zwierzęcia) przez jej porzucenie; jeśli właściciel porzucił psa, utracił bezwzględnie i nieodwracalnie prawo własności - pies stałby się wówczas rzeczą niczyją;
              2. nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego - w tym przypadku od schroniska, które nie miało prawa rozporządzać rzeczą;
              W tym przypadku nabywca uzyskuje własność rzeczy nabytej od osoby, która nie ma prawa do dysponowania nią, z chwilą objęcia jej w posiadanie, tylko jeśli działał w dobrej wierze. Sąd Najwyższy uznał, że w sprawach dotyczących nabycia od osoby nieuprawnionej do dysponowania daną rzeczą zasadnicze znaczenie ma precyzyjne ustalenie dobrej albo złej wiary nabywcy - wola i wiedza poprzedniego właściciela nie wpływają na skuteczność nabycia.

              Cały czas uważasz, że istotą sprawy jest to, że pierwotny właściciel psa JEST NADAL jego właścicielem. Stąd próbujesz wyprowadzić konstrukcję karną przestępstwa przywłaszczenia.

              Tymczasem istotą sprawy jest istnienie SPORNYCH tytułów własności. Sprawa własności tego psa wcale nie jest jednoznaczna, więc bez przesądzenia, kto jest właścicielem psa, nie można mówić w ogóle o bycie przestępstwa przywłaszczenia.
              Stąd właściwym organem dla rozstrzygnięcia tego sporu jest sąd cywilny.


              • spokojny.zenek Re: pudło 26.06.11, 20:58
                Gość portalu: ała napisał(a):

                > Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel psa z
                > pewnością jest jego właścicielem.

                Tu nie ma nic do "uznawania", bo - jeśli nie ma czegoś o czym nie wiemy - jest to okoliczność niesporna w tej sprawie.

                > 1. wyzbycia się własności rzeczy (tu zwierzęcia) przez jej porzucenie; jeśli wł
                > aściciel porzucił psa, utracił bezwzględnie i nieodwracalnie prawo własności -
                > pies stałby się wówczas rzeczą niczyją;

                Stałaby się, ale to są rozważania czysto teoretyczne - nic w tej sprawie nie wskazuje na to. Zaś wysiłki nakierowane na odnalezienie zwierzęcia wykluczają takie przypuszczenie.

                > 2. nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego - w tym przypadku od schroniska,
                > które nie miało prawa rozporządzać rzeczą;

                To raczej pewne.

                > W tym przypadku nabywca uzyskuje własność rzeczy nabytej od osoby, która nie ma
                > prawa do dysponowania nią, z chwilą objęcia jej w posiadanie, tylko jeśli dzia
                > łał w dobrej wierze. Sąd Najwyższy uznał, że w sprawach dotyczących nabycia od
                > osoby nieuprawnionej do dysponowania daną rzeczą zasadnicze znaczenie ma precyz
                > yjne ustalenie dobrej albo złej wiary nabywcy - wola i wiedza poprzedniego właś
                > ciciela nie wpływają na skuteczność nabycia.

                Dlatego też tak ważne jest to, czy rzeczywiście adopcja przez pociotków kierowniczki była ukartowana - jak piszą osoby znające sprawę i z nią związane. W każdym razie faktem jest, ze kierowniczka okłamała właściciela, ze psa nie ma w schronisku - tu rozbieżność dotyczy tylko tego, czy zrobiła to - jak twierdzi "bo właściciel jej sie nie podobał", czy może ...


                • swistak336 Re: pudło 03.07.11, 01:22

                  > Gość portalu: ała napisał(a):
                  >
                  > > Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel
                  > psa z
                  > > pewnością jest jego właścicielem.
                  >
                  > Tu nie ma nic do "uznawania", bo - jeśli nie ma czegoś o czym nie wiemy - jest
                  > to okoliczność niesporna w tej sprawie.

                  WŁAŚNIE TO JEST OKOLICZNOŚĆ SPORNA W TEJ SPRAWIE!!

                  JEŚLI DAWNY WŁAŚCICIEL PORZUCIŁ PSA, TO PRZESTAŁ BYĆ WŁAŚCICIELEM

                  JEŚLI NOWY WŁAŚCICIEL NABYŁ W DOBREJ WIERZE OD NIEUPRAWNIONEGO, TO DAWNY WŁAŚCICIEL TEŻ PRZESTAŁ BYĆ WŁAŚCICIELEM
      • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:51
        GW prezentuje swoją opinię, do której ma prawo.
        Nieważne, że dla części głabowiatych ludzi wygląda to jak przestępstwo.
        • spokojny.zenek Tu nie ma nic do "wyglądania". 25.06.11, 22:35
          Gość portalu: głąb napisał(a):

          > GW prezentuje swoją opinię, do której ma prawo.

          Nie prezentuje żadnej "opinii" lecz prowadzi wyjątkowo intensywną, skrajnie jednostronną kampanię na rzecz osób przeciwko którym prowadzone jest postępowanie karne.

          > Nieważne, że dla części głabowiatych ludzi wygląda to jak przestępstwo.

          Tu nie ma nic do "wyglądania". Jeśli rzeczywiście przez kilka miesięcy odmawiali oddania Teofila właścicielowi, to jest to niewątpliwie przestępstwo przywłaszczenia - niezależnie od tego, czy ty to potrafisz pojąć głąbie.
          • Gość: buuu:( Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 03:45
            czternaście dni, to za nadto na wizytę w schronisku i odebranie stamtąd psa. Najwyrażniej Teofil był właścicielowi obojetny.
          • Gość: sk Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:36
            Problem bierze się stąd, że uczestnicy dyskusji dość powszechnie utożsamiają zarzucane przywłaszczenie z wzięciem zwierzęcia ze schroniska - nie rozumieją, że przywłaszczeniem jest odmowa oddania zwierzęcia gdy właściciel tego zażądał (i ukrywanie go przez długi czas).

            Inna sprawa, ze to dosyć dziwne - chyba trudno przypuszczać, że nie mają świadomości naganności takiego zachowania. Tymczasem wygląda, ze dla niektórych zwrot tego Teodora czy jak mu tam jest kwestią dobrej woli a nie obowiązku prawnego i moralnego.
            • spokojny.zenek Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". 26.06.11, 12:21
              Teofila, nie Teodora.
              Tak, jak napisałem w poście na końcu - tu nie ma żadnego "sporu" jak niektórzy by chcieli. Wiadomo czyj jest pies, wiadomo, że musiał wrócić do swojego właściciela i w końcu wrócił. Z punktu widzenia psa i właścicieli - sprawa skończyła się happy endem. Miejmy nadzieję, że nie skończy sie happy endem dla tych, którzy go przetrzymywali i dla kierowniczki schronu (jeśli się okaże, że prawdą jest to, co piszą internauci o kulisach całej sprawy) - ale to juz całkie inna historia.
              • Gość: rgkk Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:15
                Nawet jeśli, to walcząc o prawo własności do psa prokuratura ryzykowała skrzywdzeniem nienarodzonego dziecka (trzeba być idiotą lub ignorantem, by nie wiedzieć, że stres dla ciężarnej jest znaczącym niebezpieczeństwem). Pies był już "przywłaszczony" od roku - dodatkowy miesiąc nikomu by nie zaszkodził. Ale prawo jest ważniejsze od zdrowego rozsądku.
                Mam wrażenie, że w całej tej sprawie wszystkie strony (i właściciel, i prokuratura, i schronisko i nowi posiadacze psa) grają nieczysto.
                • spokojny.zenek Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". 26.06.11, 13:19
                  Gość portalu: rgkk napisał(a):

                  > Nawet jeśli, to walcząc o prawo własności do psa prokuratura ryzykowała skrzywd
                  > zeniem nienarodzonego dziecka (trzeba być idiotą lub ignorantem, by nie wiedzie
                  > ć, że stres dla ciężarnej jest znaczącym niebezpieczeństwem).

                  Żenujące jest chwytanie się takich pseudoargumentów.

                  > Pies był już "prz
                  > ywłaszczony" od roku

                  A czem kłamiesz?

                  > Mam wrażenie, że w całej tej sprawie wszystkie strony (i właściciel, i prokurat
                  > ura, i schronisko i nowi posiadacze psa) grają nieczysto.

                  To, że posiadacze i schronisko - bez wątpienia. Czy właściciel też? Bardzo możliwe. Ale tego sie niestety nie dowiemy z żadnego z materiałów prasowych poświęconych tej sprawie w GW.

                  • Gość: rgkk Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:51
                    Co w tym jest pseudoargumentem? Fakt, ze stras szkodzi zaawansowanej ciąży? Nawet jeśli to małżeństwo jest winne, to nastąpiło jakieś zagrożenie życia dziecka. Wg Ciebie przestrzeganie prawa jest ważniejsze od życia dziecka? Tak odbieram Twoje słowa w tym momencie. Jeśli tak to ok, mamy po prostu inne priorytety i nie ma szans na przekonanie siebie nawzajem.

                    Tutaj nie było przestępstwa w którym nastąpiła fizyczna napaść, przemoc i zbrodnia - była co najwyżej szeroko rozumiana kradzież. Nie widzę przesłanek za koniecznością wymierzania sprawiedliwości w trybie natychmiastowym bez względu na koszty.
                    • spokojny.zenek o czym Ty mówisz??? 26.06.11, 13:56
                      Gość portalu: rgkk napisał(a):

                      > Co w tym jest pseudoargumentem? Fakt, ze stras szkodzi zaawansowanej ciąży?

                      Pomysł, ze policja miałaby się kierować takimi pomysłami.
                      Może jeszcze powiedz, że złodziejki sklepowej w ciązy nie wolno nawet słowa powiedzieć, no bo stres szkodzi ciąży?

                      > . Wg Ciebie przestrzeganie prawa jest ważniejsze od życia dziecka?

                      Według m,nie niedopuszczalne (i niemoralne) jest używanie takich pseudoargumentów.

                      > Tutaj nie było przestępstwa w którym nastąpiła fizyczna napaść, przemoc i zbrod
                      > nia - była co najwyżej szeroko rozumiana kradzież.

                      Była.

                      > Nie widzę przesłanek za koni
                      > ecznością wymierzania sprawiedliwości

                      Jakiego znowuż "wymierzania sprawidliwści"???????
                      Dostała wezwanie do sądu? Ktoś chciał ją zatrzymać albo tymczasowo aresztować??? Chodziło o oddanie psa właścicielowi, na wymierzanie sprawieldiwosci czas jeszcze - miejmy nadzieję - przyjdzie.

                • Gość: gość Re: Tu nie ma nic do "wyglądania". IP: *.aster.pl 06.07.11, 12:45
                  A od kiedy to ciężarne są poza prawem? Nie wolno ciężarnej przesłuchać, wezwać na policję ???
                  No to nowość jakaś!! Nie ośmieszjcie się ludzie. On ile wiem ,to ciężarne także trafiają do więzienia, jeśli mają wyrok,
    • Gość: tutejszy Niezły bydlak IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:34
      Wykorzystał cwaniaczek prokuraturę do przywłaszczenia legalnie adoptowanego psa. Na pewno z chęci zysku. Teraz go opyli za 1000 złotych.
    • Gość: gość portalu Brawo ! IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:55
      Ładnie redaktor pojechał z nadętym prokuratorkiem, który smętnie broni kolesi.
      Oczekuję monitorowania przez redakcję dalszego ciągu - jak prokuratorek jeden z drugim będzie oskarżał o przywłaszczenie, a kierowniczkę schroniska o współudział. Niezłe jaja będą. :)

      A tak na poważnie - może jakieś nadrzędne organy sprawdziłyby gdzie prokuratorzyny dyplomy studiów kupili, bo że normalnie skończyli to wierzyć się nie chce. Przecież człowiek po wyższych studiach nie może być takim idiotą...

      • Gość: kt Re: Brawo ! IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:31
        a może nie wszystko jest takie jak to przedstawiono w tym artykule...dziennikarz to nie wyrocznia,fakty powinien za to podawać, FAKTY.Brak relacji poprzedniego własciciela pieska mówi sam za siebie :/
      • Gość: gląb Re: Brawo ! IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:40
        Jeśli dostał się na studia na podstawie testu DNA na ojcostwo to może.
    • Gość: Janusz Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:39
      Historia ta tylko udowadnia jak chore jest u nas prawo. Przywłaszczyli psa?! Ktoś tu na głowę upadł! Jeżeli tak się mają sprawy, to właściwie nie powinno być możliwości zabrania psa ze schroniska dopóki nie minie określony czas od jego znalezienia się w ośrodku, aby nie być posądzonym o przywłaszczenie. Totalny absurd!

      Uważam, że teraz państwo Ilona i Arek powinni zrobić wszystko aby maksymalnie uprzykrzyć życie pierwszemu właścicielowi. Powinni domagać się od niego zwrotu kosztów jakie ponieśli z tytułu utrzymania Pimpka, jego szczepienia, ewentualnych wizyt u weterynarza itp.

      Prokuratura chyba nie ma co robić, skoro zajmuje się takimi sprawami. Zastanawiam się też kim jest pierwotny właściciel, że postawiono na nogi taką machinę i jak udowodnił, że to jego pies.
      • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 20:48
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        > Historia ta tylko udowadnia jak chore jest u nas prawo. Przywłaszczyli psa?! Kt
        > oś tu na głowę upadł! Jeżeli tak się mają sprawy, to właściwie nie powinno być
        > możliwości zabrania psa ze schroniska dopóki nie minie określony czas od jego z
        > nalezienia się w ośrodku, aby nie być posądzonym o przywłaszczenie.

        Co ma jedno z drugim wspólnego? Chyba nie myślisz, że komukolwiek przyszłoby do głowy nazywanie przywłaszczeniem wzięcia w dobrej wierze psa ze schroniska! Przecież jest najzupełniej oczywiste, że nie może być wówczas mowy o przywłaszczeniu.

        > Uważam, że teraz państwo Ilona i Arek powinni zrobić wszystko aby maksymalnie u
        > przykrzyć życie pierwszemu właścicielowi. Powinni domagać się od niego zwrotu k
        > osztów jakie ponieśli z tytułu utrzymania Pimpka, jego szczepienia, ewentualnyc
        > h wizyt u weterynarza itp.

        Oczywiście, ale tylko za okres do chwili, gdy dowiedzieli się, że Teofil ma właściciela, któremu musi być zwrócony. Te koszty określa się mianem "nakłady". Od momentu natomiast, gdy bezprawnie Teofila przetrzymywali, żaden zwrot nakładów im się nie należy.

        > Prokuratura chyba nie ma co robić, skoro zajmuje się takimi sprawami.

        Prokuratura nie ma prawa do wybierania sobie spraw, którymi ma ochotę się zająć. Jeżeli policja dowiedziała się o odmowie oddania Teofila, miała obowiązek wszcząć dochodzenie, zaś prokuratura - jak wynika z k.p.k. - objęła to dochodzenie swoim nadzorem. Nic w tym niezwykłego - tak ma być. Po to między innymi istnieje policja i prokuratura. Gdyby to Twojego psa dotyczyła ta smutna historia, sam byś to najgłośniej krzyczał i byłbyś słusznie oburzony, gdyby policja nie chciał Ci pomóc.


      • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:42
        > Zastanawi
        > am się też kim jest pierwotny właściciel, że postawiono na nogi taką machinę i
        > jak udowodnił, że to jego pies.

        Przeprowadził mu test DNA na ojcostwo.
    • Gość: ironia swiat jest pijebany a ludzie jeszcze bardziej IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.11, 20:41
      sprawa jakiej nie powinno byc bo jest załosna po prostu ,prokurator i tp
      jezeli pies jest drogi i z rodowodem powinien miec papier ,skoro pisal powinien miec to na poczcie
      panstwo traci swoja energie na pierdoły a nie zajmuje sie sprawami ktore utrudniaja innym zycie

      jest sąd i niech sie saduja reszcie nie wiele do tego mnie tez ,ruch machiny by zaspokoic czyjąś ambicje
    • ewa9823 Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 21:16
      decyzja prokuratury to jakiś absurd.
      • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 21:39
        jaka decyzja?
        • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:49
          Zajmowania się tą sprawą, idioto.

          Nie miał żadnych realnych przesłanek, wskazujących na przywłaszczenie, czyli nie miał sprawy.
          Sam sobie tą sprawę zrobił na podstawie konfabulacji swoich i tego drugiego idioty.

          Takich jako oni powinno się kierować na badania psychiatryczne.

          Niech idzie rowy kopać, a ty zanim, przygłupie, łopatę mu czyścić.

          Narażaja państwo na koszty prowadzenia kretyńskich spraw, chcąc w ten sposób popisac się sprawnością, podczas gdy sprawy o poważne przestępstwa ciągną się tak długo, aż się przedawniają, z powodu ich nieudolność i innych dziwnych okoliczności, plączących im ręce i nogi.
          • Gość: sk do podstawówki marsz! IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:54
            Gość portalu: głąb napisał(a):

            > Nie miał żadnych realnych przesłanek, wskazujących na przywłaszczenie

            Nie odmawiali przez cztery miesiące zwrotu psa właścicielowi?
            Rzeczywiście - powrót do podstawówki i nauka czytania ze zrozumieniem są konieczne.
    • ewa9823 Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 21:17
      Gość portalu: slaw napisał(a):

      > Nie nawiązując nawet do tej sprawy, to powiem tylko jedno w prokuraturze i sąda
      > ch siedzą jeszcze PRL-owskie DZIADY, które o demokracji gdzieś słyszeli ale nie
      > znają jej mechanizmów. Co do przepisów prawa podobnie, wiedzą że są, ale stosu
      > ją wedle intersów.
      > Wiem co mówię.

      chyba masz rację
      • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:53
        Ich wiedza o prawie i demokracji jest taka jak kury o nurkowaniu.
    • Gość: MD Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 21:49
      Kierowniczka Ciapkowa chyba czuje ciepło skoro tak ściemnia.

      Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln.
      Gdyby adopcji było 100 miesięcznie to po dwóch/trzech dniach wszystkie klatki byłyby puste (łącznie z kocimi).
      Ktoś (znający widać sprawę) w komentarzu (24.06.11, 22:26) do poprzedniego artykułu napisał, że właściciel chciał kupić Yorka w ramach 'zadośćuczynienia' tej rodzinie.
      Burdel w ciapkowskich papierach jest taki, że "specjalny katalog z telefonicznymi zgłoszeniami zaginionych zwierząt" to chyba właśnie tworzą na potrzeby tej sprawy, o bazie danych zwierząt nie wspominając. Swoją drogą ciekawe ile znajomi kierowniczki zapłacili za adopcję tego 'kundla'.
      • Gość: głąb Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dualrack.com 25.06.11, 22:01
        > Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln.

        "Wygląda jak ..", nie znaczy, że jest. Przyniósł jego rodowód i w ogóle wymieniał nazwe rasy?
        • Gość: MD Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 22:15
          No to powiedzmy "w typie rasy", a wtedy cennik adopcyjny już jest wyższy.
          Gdyby 'dziennikarz' pofatygował się do drugiej strony sporu - właściciela, to pewnie dowiedzielibyśmy się więcej i to zapewne zupełnie innych rzeczy.
        • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 22:27
          Gość portalu: głąb napisał(a):

          > > Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln
          > .
          >
          > "Wygląda jak ..", nie znaczy, że jest. Przyniósł jego rodowód i w ogóle wymieni
          > ał nazwe rasy?

          A co to miałoby mieć do rzeczy?
          Przywłaszczenie przestałoby być przywłaszczeniem, gdyby nie znał nazwy?
          Musisz z siebie robić kretyna? To tak z zamiłowania, czy za pieniądze?
      • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 22:23
        Gość portalu: MD napisał(a):

        > Kierowniczka Ciapkowa chyba czuje ciepło skoro tak ściemnia.

        Oj czuje czuje - przecież to widać, choćby po tej akcji na forum (bluzgi pisane pod wieloma nickami itd)

        Jeśli ktoś bierze udział w tej hecy z przekonania, to jest to przerażające. Pokazuje, jak niesamowicie łatwo zmanipulować ludzi. Przerażające jest też, jak silnie ugruntowana w ludziach jest ta złodziejska mentalność.

      • Gość: gość portalu Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 22:26
        Owszem, wygląda. A pies mojego sąsiada WYGLĄDA jak jamnik. Jednak jest (zgodnie z przyjętymi ponad pół wieku temu przez ZKwP zasadami) mieszańcem, bo nie posiada metryki (i co dalej - rodowodu), nie można udowodnić jego pochodzenia.
        Tutaj wygląda na to, że znajomy prokuratorki uniósł się dumą i postanowił na siłę odzyskać psa. Może lepiej by było, gdyby (jeśli pies jest tak wartościowy jak podaje) porozmawiał z nowymi właścicielami, nawet w obecności osoby bezstronnej i wyjaśnił, czemu pies (ten konkretnie) jest dla niego taki ważny.

        Nasuwa się więcej pytań:
        - jeśli pies jest rasowy, to gdzie dowód w postaci rodowodu?
        - jeśli szukał wcześniej psa, to czemu prokurator tak mętnie o tym wspomina?
        - bez względu na wartość finansową psa, czy naprawdę nie można było po prostu po ludzku wziąć pod uwagę stanu kobiety ciężarnej i uczuć dzieci tych państwa? naprawdę??

        Miałam przez lata psy, rasowe i nierasowe, wystawowe championy, które faktycznie warte były dużo, ale dużo więcej znaczyła dla mnie ich bliskość, przyjaźń, nie zaś medale i potencjalna kasa, jaką mogłam mieć z hodowli. Dlatego zrozumiałabym, gdyby pierwszy właściciel przedstawił dowody w postaci przywiązania, miłości do psa, ale finansowe? Taki ktoś w ogóle nie powinien mieć żywych zwierząt. Niech się otoczy BARDZO DROGIMI sztucznymi. Albo wypchanymi.


        P.S. "Dziennikarzom" z Wyborczej również życzę nieco więcej obiektywizmu, a przede wszystkim - zanim coś napiszą, niech dokładnie sprawdzą wersje OBU stron. Tego uczy się na studiach dziennikarskich. Tego mnie uczono.
      • Gość: MD Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 22:56
        Tak mi się jeszcze nasunęło.
        Pies "odbył szczepienia i kwarantannę" a nic nie jest wspomniane o kastracji, która powinna być przeprowadzona.
        Jeżeli nie było, to sugerowało by to pseudohodowlę i jednak psinkę w mocnym typie rasy - z rozpłodowca można niezłą kaskę mieć.
        • spokojny.zenek Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p 25.06.11, 23:02
          W poprzednim wątku była informacja, że pies był kastrowany jeszcze u właścicieli i właśnie dlatego znalazł się na ulicy - gdy złodzieje połapali się, że nie nadaje się na reproduktora. Wtedy był znaleziony przez jakąś kobietę (wypowiadała się), która zaniosła go do schroniska.
          • spokojny.zenek Tu masz link 25.06.11, 23:06
            spokojny.zenek napisał:

            > W poprzednim wątku była informacja, że pies był kastrowany jeszcze u właściciel
            > i i właśnie dlatego znalazł się na ulicy - gdy złodzieje połapali się, że nie n
            > adaje się na reproduktora. Wtedy był znaleziony przez jakąś kobietę (wypowiadał
            > a się), która zaniosła go do schroniska.

            Tu masz link

            forum.gazeta.pl/forum/w,904,126228368,126393877,Re_Pies_Pimpek_jak_dzialacz_opozycji_za_komuny.html
            • Gość: MD Re: Tu masz link IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 23:17
              Dzięki. Ten post trochę wyjaśnia i wszystkim sugeruję przeczytanie.
              • spokojny.zenek Przeczytać też warto i to: 25.06.11, 23:25
                Gość portalu: MD napisał(a):

                > Dzięki. Ten post trochę wyjaśnia i wszystkim sugeruję przeczytanie.

                Wyjaśnia to, co najistotniejsze a czego oczywiście próżno szukać w skrajnie jednostronnych materiałach trójmiejskiego dodatku.

                Przeczytać też warto i to:

                forum.gazeta.pl/forum/w,904,126228368,126404321,Re_Pies_Pimpek_jak_dzialacz_opozycji_za_komuny.html
                • Gość: głąb Re: Przeczytać też warto i to: IP: *.dualrack.com 26.06.11, 01:07
                  Gdy zebrać do kupy was dwóch szajbusów to można dojść do wnisku, że złodzieje go złapali,
                  porzucili bo się nie nadawałna reproduktora, a potem znów wzięli ze schroniska, by "niezłą kaskę mieć" z reprodukcji.

                  Jeden przygłup drugiego popiera: "Tak jest panie przygłupie, tak jest".
                  • Gość: modliszka Re: Przeczytać też warto i to: IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 08:21
                    Głabie, proponuje Ci cofnąć się do szkoły podstawowej i nauki czytania ze zrozumieniem. Może wtedy będziesz potrafił wyciągnąć konstruktywne wnioski z czytanego tekstu.

                    Nie od dziś wiadomo, że GW pomaga w ogłaszaniu zwierzaków ze schronisk aby znaleźć im nowe domy. Ale ten artykuł oraz poprzednie to jakaś kpina i żenada, opisująca konflikt jednostronnie. Kierowniczka zadziałała bo boi się odpowiedzialności za swoje przewałki?
                    pewnie tak :)
                    • Gość: sk Re: Przeczytać też warto i to: IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:42
                      Zapewne dowody są bardzo mocne, - stąd ta histeryczna akcja gazety i napuszczanie ludzi na właściciela.
      • Gość: kocham psy Szkoda, że schronisko psa nie wykastrowało IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 13:25
        Byłoby po "ptakach" i były właściciel już by go nie chciał, skoro chodzi mu tylko o dochód. Ta sprawa jest bardzo dziwna ze względu na nadzwyczajne zaangażowanie policji i prokuratury, która powinna byłego właściciela odesłać do sądu cywilnego, zamiast prześladować tę rodzinę.
        Byłemu właścicielowi ewidentnie nie zależy na zwierzęciu, bo inaczej w ciągu 2 tygodni by psa w schronisku znalazł, a wygląda na to, że go nie szukał.
        Dziwne jest też, że taki cenny dla byłego właściciela pies nie miał czipa.
        • spokojny.zenek może czytaj co komentujesz? 26.06.11, 13:58
          Gość portalu: kocham psy napisał(a):

          > Byłoby po "ptakach" i były właściciel już by go nie chciał,

          Przecież juz wczoraj zostało wyjaśnione (wystarczy przeczytać), ze pies BYŁ WYKASTROWANY jeszcze u właściciela - i że zapewne właśnie dlatego złodzieje porzucili go na ulicy, gdy sie zorientowali, że nie nadaje się na reproduktora.

          > Byłemu właścicielowi ewidentnie nie zależy na zwierzęciu, bo inaczej w ciągu 2
          > tygodni by psa w schronisku znalazł

          Jak miał znaleźć, skoro jego maile pozostawały be odpowiedzi a gdy był osobiście, słyszał, że psa tam nie było?

    • Gość: zygmunt Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.morag.vectranet.pl 25.06.11, 23:26
      >- Są przesłanka za taką wersją. Np. kierowniczka schroniska jest prywatnie znajomą tych państwa.-mówi prokuratorzyna .
      A ja powiem,ze są przeslanki ,ze prokuratorzyna jest prywatnie znajomym tego typka co się upomniał o psa.

      >Są przesłanki ,o przywałaszczeniu tego psa.-mówi prokuratorzyna .
      A ja powiem ,że są pezesłanki ,że prokuratorzyna powinien sie leczyć psychicznie.



    • Gość: gbr Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par... IP: *.pyskowice.jotanet.pl 26.06.11, 02:49
      Najwyraźniej policjanci się obrazili za ostry ton (zapewne nastawiony na obronę psa) drugiego właściciela. A prokurator myśli że będzie grał idiotę i ludzie nie widzą jaki cwaniaczek - tego nie widzi, tamtego nie widzi. Zwolnić bandę mściwych patałachów.
      • Gość: sk Re: Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i p IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:38
        Gość portalu: gbr napisał(a):

        > Najwyraźniej policjanci się obrazili za ostry ton (zapewne nastawiony na obronę
        > psa) drugiego właściciela.

        Jakiego "drugiego właściciela"? Pies miał i ma jednego właściciela. Policjanci nie mieli się zaś za co "obrażać" - po prostu stwierdzili popełnienie przestępstwa i podjęli stosowne czynności. Jak długo mieli jeszcze prosić tego osobnika o łaskawe oddanie tego psa?
    • Gość: bolo szczyt głupoty IP: *.net.stream.pl 26.06.11, 03:19
      ależ sie wykazała prokuratura. podziwiam.
      • Gość: sk oby Ciebie coś takiego kiedyś spotkało IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:03
        Jasne. Właściciel i jego dzieci mieli czekać kolejne cztery miesiące, aż ta wesoła rodzinka się w końcu opamięta...
        Mam nadzieję, że gdy Ty będziesz kiedyś potrzebować jakiejś pomocy od policji albo prokuratury, ujrzysz wielkiego "wała". I nie będziesz się wtedy skarżyć i płakać na forum.

    • Gość: buuu:( Kara dla pierwszego właściciela za niedopilnowanie IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 03:35
      Pies nie trafia do schroniska zabrany z domu. Trafia tam, gdy właścicel go zaniedba. W przypadkach losowych, wszystkich zagubionych zwierząt zaczyna sie szukać od schroniska. To jakiś absurd z odbieraniem psa adoptowanego. Adopcja nie odbywa się na drugi dzień, lecz zawsze upływa jakiś czas. Pierwszy właściciel, nie dość że porzucił zwierze , to jeszcze go nie szukał. Pies nie jest rzeczą. Przywiązuje sie do ludzi. Szczególnie w ty przypadku, gdy w domu jest dziecko , które najprawdopodobniej z tym psem było najbardziej zżyte. Szkoda jest podwójna. Trauma dla dziecka które traci przyjaciela.
      Czy ktokolwiek nad tym się zastanawiał?
      Ponadto rzadkiej rasy pies nie kosztuje tysiąca złotych, tylko kilka tysiecy, a jeśli to był kundelek, to tym bardziej sprawa wygląda smierdząco. Wygląda na chęć wyłudzenia. Piesek wróci do dzieciaka , jak zapłacicie mi równowartość psa.
      • Gość: w1 Stek bzdur IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 09:16
        > Pies nie trafia do schroniska zabrany z domu. Trafia tam, gdy właścicel go zani
        > edba.
        Bzdura, zwierzęta gubią się z różnych powodów.

        > W przypadkach losowych, wszystkich zagubionych zwierząt zaczyna sie szuk
        > ać od schroniska. To jakiś absurd z odbieraniem psa adoptowanego. Adopcja nie o
        > dbywa się na drugi dzień, lecz zawsze upływa jakiś czas. Pierwszy właściciel, n
        > ie dość że porzucił zwierze , to jeszcze go nie szukał.

        Adopcja odbyła się bardzo szybko, bo po 14 dniach, co wskazuje, że pies jednak był coś wart i nie był to jakiś zarobaczony kundel. A właściciel szukał go i pytanie, czemu kierownictwo schroniska zaprzyjaźnione z adoptującymi przemilczało fakt odnalezienia psa, a później odmawiało podania ich danych. Należałoby się przyjrzeć adopcjom zwierząt w Ciapkowie, mogą wyjść jeszcze inne takie kwiatki, gdzie lepsze sztuki jednym giną i zaraz odnajdują się u znajomych pani kierownik schroniska.

        > Ponadto rzadkiej rasy pies nie kosztuje tysiąca złotych, tylko kilka tysiecy, a
        > jeśli to był kundelek, to tym bardziej sprawa wygląda smierdząco. Wygląda na c
        > hęć wyłudzenia.

        Raczej na handel zwierzętami pochodzącymi z przestępstwa.
        • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:24
          Od pewnego czasu widać takie przykre zjawisko - rację ma ten, kto pierwszy załatwi sobie "dojścia" do prasy. Gdyby tę historię opisać równie jednostronnie, ale z punktu widzenia tego okradzionego właściciela, te same osoby na forum ciskałyby gromy na kierowniczkę schroniska, zaś tych sprawców przywłaszczenia posyłałyby do więzienia. Jeden tylko element byłby stały - wieczne pretensje do policji i prokuratury. Tyle że byłyby to pretensje, że płaczące dzieci właściciela tyle czasu musiały czekać na swojego ukochanego Teofila, złośliwie ukrywanego przez jakichś złych ludzi.
        • Gość: modliszka Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 09:48
          Powinno się bardziej przyjrzeć "działalności" kierowniczki schroniska, może takich "adopcji" jest więcej? albo innych wstydliwych spraw skutecznie tuszowanych przez kierownictwo placówki? Nie byłabym zdziwiona. Niestety w takich miejscach pracują "tylko ludzie" , nie zawsze nastawieni na dobro zwierzaka a jedynie na własne korzyści. Smutne ale prawdziwe.
          • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:50
            To niestety nie pierwsza tego rodzaju afera w tym środowisku a sposób działania i zaangażowanie prasy sugerują, że coś chyba musi być na rzeczy.
            • Gość: MD Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:02
              Na rzeczy jest kończąca się umowa OTOZu na prowadzenie gdyńskiego schroniska. ;)
              Ciekawe czy wygrają przetarg na kolejne cztery (chyba) lata.
              • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:05
                Jeśli prawdą jest cała ta afera i to, co piszą niektórzy o innych poczynaniach tej kierowniczki, to chyba jest oczywiste, że byłby to skandal.
                • Gość: MD Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:12
                  OTOZ ma 'chody' nie tylko w Gazecie ale i Urzędzie Miejskim więc wcale bym się nie zdziwił gdyby tak się skończyło. :/
                  • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:17
                    Przybliż mi tę sprawę - komuś mogłoby zależeć na osłabieniu pozycji OTOZ-u przed przetargiem? To by mogło znaczyć, że sprawa ma jeszcze "trzecie dno".
                    • Gość: MD Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:26
                      Wątpię coby właścicielowi psinki zależało na osłabieniu OTOZu.
                      To raczej OTOZ próbuje pokazać jacy to są wspaniali i pro-zwierzęcy, a wszyscy inni im tylko kłody pod nogi.
                      • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:31
                        Wspaniali i prozwierzęcy tolerują takie skandale w swoich schroniskach? Dla myślącego czytelnika cała ta sprawa jest oczywistą antyreklamą. Po czymś takim każdy rozsądny siedziałby cicho i modlił się, żeby "przyschło". To raczej robota tej rodzinki - chyba zdają sobie sprawę, co im grozi.
                        • Gość: MD Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:39
                          Dla myślącego jak najbardziej. Widać jednak po komentarzach, że większość ma z tym spore kłopoty.
                • Gość: modliszka Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:19
                  Pani kierownik ciapkowa rządziła również schroniskiem na Oruni. Ciekawe czy to jej zdolność manipulowania faktami i ludźmi utrzymuje ją tak długo na stołku czy też klapki na oczach OTOZu?
                  • Gość: sk Re: Stek bzdur IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:26
                    Nie znam panujących i Was stosunków, ale widzę, ze to musi być jakaś niezmiernie wpływowa osoba, chyba, że akurat lokalny dodatek "Wyborczej" postanowił urządzić jakąś "kampanię społeczną" i akurat się przypadkiem "załapała". Albo chodzi przede wszystkim o próbę obrony przed odpowiedzialnością tej wesołej rodzinki od przywłaszczonego psa.
              • Gość: modliszka Re: Stek bzdur IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:13
                O zgrozo, jeśli tak prężnie działające stowarzyszenie ma tak kiepskiego kierownika placówki to chyba coś musi być nie tak. W końcu to również pracownicy wystawiają wizytówkę swojej "firmie".
    • Gość: Yossarian Była fajna książka "Ludzie i martwe paragrafy". IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 05:46
      Dzisiaj życie pisze nową, znacznie mniej ciekawą: "Martwi ludzie i paragrafy". Bez serc, bez ducha szkieletów ludy (a raczej ludziska) wyzierają z historii, którą śledzimy od kilku tygodni. O porzuconego kundelka upomina się w całym swym majestacie Państwo Polskie. To samo państwo, które w Strasburgu przegrywa proces za procesem, tylko dlatego że prokuratorzy i sędziowie pracują jak pracują - bez serc i bez ducha.
      • Gość: sk nie przesadzaj IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:45
        To, że w tak jasnej pod prawnym i faktycznym względem sytuacji aż cztery miesiące zajęło im odzyskanie tego pieska i oddanie właścicielowi nie jest jeszcze powodem, żeby im zarzucać że są "bez serc bez ducha". Raczej zwykłą nieudolność.
        • Gość: w1 Nieudolność IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 09:06
          Poczytaj artykuły, ten i poprzednie. Nowi "właściciele" nie chcieli psa oddać, ani nawet pozwolić na okazanie go prawowitemu właścicielowi. Było ukrywanie psa, ignorowanie wezwań, zasłanianie się ciążą itp. A kiedy w końcu prokuratura i policja postanowiły zakończyć tę zabawę w kotka i myszkę odbierając przymusowo psa, to sprawcy przywłaszczenia polecieli z płaczem do gazety. To nie nieudolność, tylko powściągliwość, powinni byli po pierwszym zignorowanym wezwaniu wejść z drzwiami i skończyć tę farsę.
          • Gość: sk Re: Nieudolność IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:19
            W gruncie rzeczy zgadzam się z tym, co piszesz. Dlatego nie bardzo mogę zrozumieć co kieruje kilkoma osobami (niektórymi najwyraźniej o wielu nickach) które w tej dyskusji tak chamsko opluwają właściciela, prokuratorki nadzorujące sprawę i policjantów. Przecież ta sprawa jest jednoznaczna zarówno pod względem prawnym (niewątpliwe przywłaszczenie popełnione w chwili odmowy oddania tego psa właścicielom) jak i pod względem faktycznym. Trudno o bardziej jednoznaczną sprawę, a jednak tyle osób albo nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo bezkrytycznie nabiera się na tanie chwyty. Widać, że właściciel bardzo starał się odnaleźć tego psa, w schronisku został najprawdopodobniej okłamany. Gdy pies się odnalazł, proponował różne "polubowne" rozwiązania, choć przecież wcale nie miał takiego obowiązku. Policja "powściągliwie" - jak piszesz dawała szanse na opamiętanie tym ludziom przetrzymującym psa. Wszystko na nic. A mimo to i tak czytelnicy forum biorą stronę tych wyjątkowo nagannie i niemoralnie zachowujących się ludzi, właściciela i policję obrzucają zaś najgorszymi obelgami. Nie nastraja to optymistycznie.
            • Gość: Yossarian Warto spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy, IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 12:56
              a nie tylko wąsko przez paragraf. Dbałość prokuratury o prawo cieszy, tylko skąd tyle przedawnień w sprawach nie mniej oczywistych, a daleko bardziej istotnych z punktu widzenia ładu społecznego? W tej sprawie widać dobitnie, że najłatwiej odebrać rodzinie małego pieska. Gdy jednak sprawa dotyczy bandytów, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma wątpliwości, że ta sprawa poprawi statystyki organów ścigania, ale jaki jest jej odbiór społeczny?
              • spokojny.zenek no to czemu tego nie zrobisz? 26.06.11, 13:16
                Gość portalu: Yossarian napisał(a):

                > a nie tylko wąsko przez paragraf. Dbałość prokuratury o prawo cieszy, tylko ską
                > d tyle przedawnień w sprawach nie mniej oczywistych, a daleko bardziej istotnyc
                > h z punktu widzenia ładu społecznego?

                Jakich znowu przedawnień i co ma piernik do wiatraka?

                > W tej sprawie widać dobitnie, że najłatwi
                > ej odebrać rodzinie małego pieska.

                W tej sprawie widac dobitnie, że bardzo TRUDNO oebrać przywłaszczonego pieska sprawcom przywlaszczenia. Za to Tobie jakoś tak dziwnie łatwo udawać, że nie widzisz, iż to odbieranie trwało CZTERY MIESIĄCE.

                > ale jaki jest jej odbiór społeczny?

                Ano niestety taki, jak sposób zrelacjonowania w prasie. Gdyby sprawę opisano z zachowaniem minimum przyzwoitości, szacunku dla faktów i prawdy, to odbiór byłby jednoznaczny - włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzionego) psa u jakichś ludzi, ci jednak zaczęli sobie z niego kpić i nie oddawali psa. A policja potrzebowała aż CZTERY miesiące, żeby psa wreszcie odebrać i przekazać właścicielowi. Ocena policji byłyby zapewne krytyczna, ale nie z powodów, jakich sobie byś życzył.
                Na tym właśnie polegałoby "spojrzenie z szerszej perspektywy" - uwzględnieniu faktów, że w rodzinie właściciela też są dzieci, które tęskniły za psem. Na uwzględnieniu faktu, że taki pies najmocniej przywiązuje się do pierwszego własciciela. Na uwzględnieniu faktu, że odmowa oddania psa w sytuacji, gdy było juz jasne, kto jest jego właścicielqwem była zachowaniem bardzo złym.
                Na pewno nie jest "uzględnieniem szerszej perspektywy" proponowane przez Ciebie spojrzenie przez pryzmat interesów i zachcianek jedenej ze stron konfliktu, i to strony, która zachowała się z pewnością nagannie i jeszcze zaangażowała po swojej stronie prasę.




                • Gość: kocham psy Sam sobie zaprzeczasz! IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:12
                  Piszesz;
                  "włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzionego) psa u jakichś ludzi"

                  Otóż to, kluczowe jest tu słowo prawdopodobnie. Skoro nie ma dowodów, że to była kradzież, właściciel powinien psa próbować odzyskać go na drodze cywilnej, a policja i prokuratura nie miały prawa się w to angażować, bo tu nie ma mowy o przywłaszczeniu! Nie ma czegoś takiego jak "kradzież nieumyślna", nawet paserstwo nieumyślne tu nie wchodzi w grę, bo ci ludzie psa wzięli ze schroniska, więc mieli prawo uznać, że pies został porzucony. Policyjna akcja odebrania psa jest bezprawna, a za zaangażowanie w sprawę policji i prokuratury ktoś powinien beknąć.
                  • spokojny.zenek nic podobnego 26.06.11, 14:20
                    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

                    > Piszesz;
                    > "włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzion
                    > ego) psa u jakichś ludzi"
                    >
                    > Otóż to, kluczowe jest tu słowo prawdopodobnie. Skoro nie ma dowodów, że
                    > to była kradzież, właściciel powinien psa próbować odzyskać go na drodze cywil
                    > nej,

                    To czy psa mu skradziono czy mu uciekł nie ma tu oczywiscie nic do rzeczy. Przecież nikt nie zarzuca tym ludziom, że to oni ukradli psa od właściciela - wręcz przeciwnie - na 100% można powiedzieć, że nie oni.

                    > a policja i prokuratura nie miały prawa się w to angażować, bo tu nie ma m
                    > owy o przywłaszczeniu!

                    Jak to "nie ma"? Wezwani do oddania psa właścicielowi odmówili a potem zaczęli psa ukrywać i stosowac rózne inne kombinacje. Czyli sobie psa przywłaszczyli. GFdzie tu jakaś wątpliwść?

                    Co innego, gdyby rzeczywscie była istotna wątpliwść co do właśnosci. Wtedy byłaby to oczywiscie spraw cywilnoprawna - do rozstrzygnięcia przez sad cywilny - a angażowanie w nią policji byłoby niedopuszczalne. Z tekstów jednak można wyczytać, że wątpliwosci co do statusu Teofila nie było.


                    Nie ma czegoś takiego jak "kradzież nieumyślna", nawet p
                    > aserstwo nieumyślne tu nie wchodzi w grę, bo ci ludzie psa wzięli ze schroniska

                    Gdyby jednak prawdą było to, co pisze się na forach, ze kierowniczka okłamała właściciela, ze Teofila u niej nie ma (a nie musi to być prawda), zaś adoptujący są jej rodzina lub bliskimi znajomymi (co też niekoniecznie jest prawdą), to akurat paserstwo nieumyslne jak najbardziej w grę by mogło wchodzić.

                    • Gość: Alxoo Re: nic podobnego IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:31
                      Ale o czym ty mówisz. W pełni popieram Zenka.

                      Właściciela rozpoznał swojego psa, zgłosił się do schroniska, Które wyparło się mu pomóc bo jak stwierdziła kierowniczka nie spodobał sie jej właściciel.

                      Właściciel uzyskał dane rodziny która aktualnie przechowuje psa i zgłosił się do nich po odbiór, rodzina zlekceważyła jego roszczenie, więc ten zgłosił się na policję i do prokuratury.

                      Na policji po wysłuchaniu wersji właściela, wszczęto jak najbardziej normalne postępowanie. Wezwano "nowego właściciela do okazania psa. Nowy właściciel przez 4 miesiące migał się od okazania. Więc stwierdzono konieczność wszczęcia działań operacyjnych zmierzających do zabezpieczenia psa. Normalny tryb

                      Ja tu nie widzę niczego złego, nie rozumiem tylko czemu ta nowa rodzina nie chciała współpracować. Zamiast skontaktować się z policją , zdecydowali się ją lekceważyć.

                      • spokojny.zenek wreszcie jakis przytomny i przywoity głos 26.06.11, 14:36
                      • Gość: kocham psy Chyba trochę manipulujesz faktami IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:18
                        > Właściciela rozpoznał swojego psa, zgłosił się do schroniska, Które wyparło się
                        > mu pomóc bo jak stwierdziła kierowniczka nie spodobał sie jej właściciel.
                        > Właściciel uzyskał dane rodziny która aktualnie przechowuje psa i zgłosił się d
                        > o nich po odbiór, rodzina zlekceważyła jego roszczenie, więc ten zgłosił się na
                        > policję i do prokuratury.

                        A co schronisko mogło zrobić? Schronisko nie ma możliwości odebrać zaadoptowanego psa. Nie miało nawet prawa podawać byłemu właścicielowi danych osoby, która psa zaadoptowała. To, że były właściciel takie dane zdobył, już oznacza, że ktoś złamał prawo o ochronie danych.

                        > Na policji po wysłuchaniu wersji właściela, wszczęto jak najbardziej normalne p
                        > ostępowanie. Wezwano "nowego właściciela do okazania psa. Nowy właściciel przez
                        > 4 miesiące migał się od okazania. Więc stwierdzono konieczność wszczęcia dział
                        > ań operacyjnych zmierzających do zabezpieczenia psa. Normalny tryb


                        To nie jest normalny tryb. Ani policja, ani prokuratura nie są od rozstrzygania sporów cywilnych. Są od ścigania przestępstw. Spór o tego psa powinien rozstrzygnąć sąd cywilny. W tej sprawie nie wiadomo nawet czy ten pies został skradziony, mógł właścicielowi po prostu uciec. Policja i prokuratura powinny odmówić zajmowania się tą sprawą, bo nie ma żadnych dowodów na to, że zostało popełnione jakiekolwiek przestępstwo.


                        > Ja tu nie widzę niczego złego, nie rozumiem tylko czemu ta nowa rodzina nie chc
                        > iała współpracować. Zamiast skontaktować się z policją , zdecydowali się ją lek
                        > ceważyć.

                        Rodzina się obawiała i, jak widać słusznie, nadużycia władzy przez policję i prokuraturę. Skoro pies został nabyty przez nich legalnie (nie kupili go od złodzieja!), sprawę własności powinien rozstrzygać sąd cywilny, a nie prokurator czy policjant.
                        • Gość: Alxoo Re: Chyba trochę manipulujesz faktami IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:29
                          Pan nowy właściciel popełnił przestępstwo/wykroczenie gdy odmówił okazania psa policjantom ew. prokuraturze.

                          Policja jak najbardziej jest od zajmowania się takimi sprawami, bo tylko ona jako taka ma środki które można zastosować przy tego typu sytuacji. Z tego co tu napisano , pan nowy właściciel odmówił okazania psa właścicielowi ( wspomina o tym pani kierowniczka schroniska ) więc ten udał się do prokuratury ze sprawą o podejżenie przetrzymywania psa, którego wartość przekracza 200 Zł ( cena 1000 zł zadeklarowana przez właściciela) .


                          • spokojny.zenek Re: Chyba trochę manipulujesz faktami 26.06.11, 15:34
                            Dlaczego 200?
                            Z tego, co pisano na forum, taki pies wart jest nawet 3000 zł.
                            • bamber0 Re: Chyba trochę manipulujesz faktami 26.06.11, 15:39
                              3 tysiące? Czyli właściciel Teofila to dość majętny człowiek, tak? To by wiele wyjaśniało...
                              • spokojny.zenek Re: Chyba trochę manipulujesz faktami 26.06.11, 15:45
                                Czyli "ilona i Arek" nie czcieli oddac psa za 3000. To by wiele wyjaśniało...
                          • Gość: kocham psy Tylko sąd cywilny powinien się tą sprawą zajmować! IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:43
                            Nowi właściciele tylko bronili się przed bezprawnymi działaniami prokuratury i policji. Problem polega na tym, że nie było żadnych podstaw do zajęcia się tą sprawą przez policję i prokuraturę, a więc nie było podstaw do wydawania nakazów okazania!
                            Nowy właściciel nie miał obowiązku pokazywania psa komukolwiek, a zwłaszcza dawnemu właścicielowi, bo psa nabył legalnie! Legalnie! Niech to wreszcie do Was dotrze! Ta rodzina nie popełniła żadnego przestępstwa!
                            Dawny właściciel, zamiast na policję, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego! I sąd cywilny mógł zażądać od nowych właścicieli nie tylko okazania tego psa, ale nawet oddania go byłemu właścicielowi. Ale sąd! A nie prokuratura! Bo ci ludzie nie są przestępcami! Nie ukradli tego psa, nie kupili go od złodzieja. Nabyli legalnie!!! Zrozumcie wreszcie to!
                            Policja i prokuratura powinny odmówić wszczęcia takiej sprawy!

                            Nie rozumiem, dlaczego tak bronicie postępowania prokuratury i policji. Przecież tego typu bezprawne działania mogą być skierowane przeciw każdemu z nas!
                            • spokojny.zenek przeginasz 26.06.11, 15:49
                              Gość portalu: kocham psy napisał(a):

                              > Nowi właściciele

                              NIE MA zadnych "nowych własścicieli". Jest jeden właściciel - cały czas ten sam.

                              > ylko bronili się przed bezprawnymi działaniami prokuratury i
                              > policji.

                              Już ci kilka osób tłumaczy, ze NIE BYŁO żadnych "bezprawnych" działa policji i prokuratury.

                              > Problem polega na tym, że nie było żadnych podstaw do zajęcia się tą s
                              > prawą przez policję i prokuraturę

                              Już ci kilka osób tłumaczyło, że BEZSPORNIE BYŁY.

                              > Nowy właściciel

                              NIE MA żadnego "nowego włąściela".


                              nie miał obowiązku pokazywania psa komukolwiek, a zwłaszcza daw
                              > nemu właścicielowi, bo psa nabył legalnie! Legalnie! Niech to wreszcie do Was d
                              > otrze! Ta rodzina nie popełniła żadnego przestępstwa!

                              Rodzina nie popełniła. Jej członkowie popełnili - PRZYWŁASZCZENIA.

                              > Dawny właściciel

                              NIE MA żadnego "dawnego włąściciela". Jest WŁAŚCICIEL.

                              > , zamiast na policję, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego!

                              to TAKŻE ci juz tłumaczono.

                              > Policja i prokuratura powinny odmówić wszczęcia takiej sprawy!

                              Już ci wyjaśniono, że NIE MIAŁY PODSTAW do takiej odmowy.
                        • spokojny.zenek Re: Chyba trochę manipulujesz faktami 26.06.11, 15:32
                          Gość portalu: kocham psy napisał(a):

                          > A co schronisko mogło zrobić? S

                          Przecież to oczywiste ODDAĆ właścicielowi.

                          > chronisko nie ma możliwości odebrać zaadoptowane
                          > go psa.

                          Aaaaaa... Czyli przyznajesz, ze pise juz wtedy był "zaadaptowany"? No ładnie...


                          > To nie jest normalny tryb. Ani policja, ani prokuratura nie są od rozstrzygania
                          > sporów cywilnych. Są od śc

                          To jest najzupełniej normalny, prawidłowy tryb.


                          igania przestępstw. Spór o tego psa powinien rozstrz
                          > ygnąć sąd cywilny.

                          Ale tu nie ma sporu. To, kto jest jego włąścielem nie budzi wątpliwości.


                          > W tej sprawie nie wiadomo nawet czy ten pies został skradzio
                          > ny, mógł właścicielowi po prostu uciec.

                          To NIE MA NIC DO RZECZY dla oceny zachowania polegajacego na odmowie oddania.

                    • Gość: kocham psy Gdzie dowody? O domniemaniu niewinności słyszałeś? IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:34
                      Napisałeś:

                      > Gdyby jednak prawdą było to, co pisze się na forach, ze kierowniczka okłamała w
                      > łaściciela, ze Teofila u niej nie ma (a nie musi to być prawda), zaś adoptujący
                      > są jej rodzina lub bliskimi znajomymi (co też niekoniecznie jest prawdą), to a
                      > kurat paserstwo nieumyslne jak najbardziej w grę by mogło wchodzić.

                      Sorry, ale anonimowe wypowiedzi na forach, to żaden dowód. Działania prokuratury są bezpodstawne i są nadużyciem prawa. Właściciel psa (zakładam w tym miejscu, że to rzeczywiście jego pies), kiedy posiadacze psa (nowi właściciele) odmówili wydania psa, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego i w sądzie udowodnić, że to jego pies, zwrócić posiadaczom koszty, które na utrzymanie psa ponieśli. Ponieważ pies jest (jak twierdzisz) kastrowany i nie jest to pies pracujący, posiadacze zysku z niego żadnego nie mieli. Właściciel psa zwyczajnie nie chciał ponosić kosztów sądowych, zwracać kosztów posiadaczom i sięgnął po znajomości, załatwiając sprawę niezgodnie z prawem. Za taką prywatę prokurator powinien wylecieć z pracy!

                      • Gość: Alxoo Re: Gdzie dowody? O domniemaniu niewinności słysz IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:44
                        Ale o czym ty mówisz ? Właściciel psa ma jak najbardziej prawo do skorzystania z pomocy policji. Jest obywatelem tego , i przysługuje mu pełna pomoc prawna. To czy skorzysta z drogi cywilnej czy karnej zależy od kwalifikacji czynu, i tej kwalifikacji dokonuje uprawniony prokurator. Rozumiem że jest osobą bardziej kompetentną od prokuratora tak ?

                        Po za tym jakie domniemanie niewinności, przecież w tej konkretnej sprawie nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Prokurator zażądał okazania psa, nowy właściciel nie zrobił tego, więc prokurator zmuszony był użyć pomocy policji w celu doprowadzenia do okazania psa.

                        Gdyby pan nowy właściciel, sam dobrowolnie zgodził się na okazanie psa, w ogóle całej interwencji by nie było.

                        Pytanie brzmi dlaczego nowy właściciel nie chciał okazać psa? ale to jest już przedmiotem całkiem innego sporu
                        • Gość: kocham psy Ale jaka jest podstawa działań prokuratury? IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:02
                          Napisałeś:


                          > Ale o czym ty mówisz ? Właściciel psa ma jak najbardziej prawo do skorzystania
                          > z pomocy policji. Jest obywatelem tego , i przysługuje mu pełna pomoc prawna. T
                          > o czy skorzysta z drogi cywilnej czy karnej zależy od kwalifikacji czynu, i tej
                          > kwalifikacji dokonuje uprawniony prokurator.

                          A na jakiej podstawie prokurator mógł zakwalifikować tę sprawę jako karną? Przecież nawet nie wiadomo, czy ten pies został przez kogoś skradziony, czy po prostu uciekł! A nowi właściciele nabyli go drogą jak najbardziej legalną!

                          > Prokurator zażądał okazania psa,
                          > nowy właściciel nie zrobił tego, więc prokurator zmuszony był użyć pomocy poli
                          > cji w celu doprowadzenia do okazania psa.

                          Na jakiej podstawie prokurator żądał okazania psa? Gdzie tu zostało popełnione przestępstwo? Nie ma żadnego dowodu, że pies właścicielowi został skradziony. Ktoś psa znalazł i oddał do schroniska. Ktoś inny legalnie(!) go z tego schroniska zabrał.
                          Jeżeli były właściciel, twierdzi, że to jego pies, to powinien wnieść sprawę cywilną o wydanie psa przeciw obecnym właścicielom.
                          Jeżeli w tej sprawie nie zostało popełnione jakieś przestępstwo, a nic nie wskazuje na to, że zostało popełnione, to prokuratura nie powinna się sprawą zajmować. I to jest sedno tej całej sprawy.


                          • Gość: Alxoo Re: Ale jaka jest podstawa działań prokuratury? IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:14
                            jak to nie ma podstaw,:

                            1)skoro w artykule wyraźnie stwierdzono że nowy właściciel rozpoznał psa,
                            2)co więcej data zaginięcia psa jest zbieżna z datą adopcji psa, oraz odnalezienia przez schronisko
                            3) nowy właściciel unika okazania psa przez uprawniony urząd ( prokuraturę ew. policje),która chcę sprawę wyjaśnić

                            Ja tu widzę całkiem niezły ciąg przyczynowo - skutkowy, a zainteresowałem się sprawą jakaś 1 godzinkę temu.

                            Prokuratura sprawą zajmuje się już 4 miesiące jak wynika z artykułu, więc chyba wie co robi. Do tego skoro nowy właściciel nie ma sobie nic do zarzucenia to dlaczego unikał policji ?

                            Co dla ciebie było by wystarczalnym dowodem ? Pies miał wyszczekać nazwisko starego właściciela, czy może powinien przebiec jak w historii Lessi pół kraju do swojego starego właściciela ?
                            • Gość: kocham psy Nic nie rozumiesz! To jest sprawa cywilna! IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:24
                              Nie każdy spór o własność jest skutkiem przestępstwa. Tu akurat nie ma dowodów, że ktoś przestępstwo popełnił. Wszyscy działali zgodnie z prawem:
                              1. ktoś znalazł psa i oddał go do schroniska
                              2. schronisko zgodnie z prawem przetrzymało go 2 tygodnie
                              3. zgodnie z prawem pies został oddany nowym właścicielom
                              Nie ma przestępstwa! Prokuratura zajmuje się wyłącznie ściganiem przestępstw. Nie miała prawa wchodzić w cywilny spór między dwoma właścicielami jednego psa!
                              I to to chodzi, a nie o to, czyj powinien być pies.
                              • spokojny.zenek dlaczego udajesz, ze nie rozumiesz? 26.06.11, 15:29
                                Gość portalu: kocham psy napisał(a):

                                > Nie każdy spór o własność jest skutkiem przestępstwa.

                                To oczywiste.

                                > Tu akurat nie ma dowodów,
                                > że ktoś przestępstwo popełnił.

                                Jak to nie ma? Nie ma dowodów, że przez CZTERY miesiące odmawiali oddania psa właścicielowi? Komus sie to przysniło?


                                Wszyscy działali zgodnie z prawem:
                                > 1. ktoś znalazł psa i oddał go do schroniska
                                > 2. schronisko zgodnie z prawem przetrzymało go 2 tygodnie
                                > 3. zgodnie z prawem pies został oddany nowym właścicielom

                                No a jakie to miałoby mieć znaczenie dla oceny PÓŹNIEJSZEGO zachowania sprawców?

                                > Nie ma przestępstwa!

                                DLaczego uporzczywie udajesz, ze nie wiesz co zarzuca sie tym ludziom? Dlaczego swoją wyliczanką kończysz na momencie adpcji?


                              • Gość: Alxoo Re: Nic nie rozumiesz! To jest sprawa cywilna! IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:38