Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 06:38
wysoki Sąd chyba nie ma co robić?! wydając taki wyrojk zapewni sobie pracy na
ładnych kilka lat, teraz państwo S. , po nich ruszą inni ( nie pokusze sie o
żadne określenie)
    • Gość: George Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.crowley.pl 19.05.04, 07:26
      Takie wyroki wydaje też Sąd Okręgowy IV wydział karny.Brak logiki i wybieranie
      i interpretowanie zeznań świadków dowolne.Naprawi sąd
      Apelacyjny.Czy "domniemanie niewinności" jest znane sędziom z IV wydziału
      karnego sądu okręgowego.KOMPROMITACJA SĄDÓW.
      • dragonr Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu 20.05.04, 11:00
        A podobno sprawy karne ciągną się miesiącami. Tu się komuś chyba śpieszyło.
        Poważniejsze wykroczenia jak kradzież kieszonkowa czy w sklepie uznawane są za
        czyny o małej szkodliwości społecznej, a wychowywanie dzieci bez niepotrzebnego
        krępowania ich rozwoju to PRZESTĘPSTWO. I dziwić się, że społeczeństwo się
        starzeje!!!!! Przecież dzieci to niepotrzebne źródło hałasu! Boże zlituj się!
        Ja się wyprowadzam z tego NIENORMALNEGO KRAJU!
    • Gość: Artur Re:Darmozjady! Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego IP: *.revers.nsm.pl 19.05.04, 08:55
      Apeluje do sadownictwa o autorefleksję i dyskusję nad problemami etyki wymiaru
      sprawiedliwości oraz nad potrzebą i metodami przeciwdziałania nadużywaniu przez
      sędziów społecznej pozycji i znaczenia środków karnych, ponieważ paranoja goni
      paranoje.
    • Gość: IZUNIA(31) Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.eimg.pl / 195.205.16.* 19.05.04, 09:30
      CHYBA SĄD ZOSTAŁ PODPŁACONY SKORO ZAJMUJE SIĘ TAKIMI ŚMIESZNYMI SPRAWAMI.
      ZAMIAST WZIĄŚĆ SIĘ ZA PRZESTĘPCÓW ONI KARZĄ OJCA ZA TO ŻE MA ZDROWE I ŻYWE
      DZIECI.TO JEST ŚMIESZNE DO BÓLU. A CI SĄSIEDZI NIECH SOBIE PÓJDĄ NA SPACEREK DO
      PRZYCHODNI SPECJALISTYCZNEJ W CZASIE JAK DZIECI ROZRABIAJĄ.PODOBNO KAŻDY MOŻE
      ROBIĆ CO CHCE W DOMU. CI SĄSIEDZI CHYBA NIGDY NIE MIELI WŁASNYCH DZIECI.BZDURA.
      K O C H A N E S Ą D Y Z A J M I J C I E T Y M C Z Y M T R Z E B A
    • Gość: abw+prl Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.tnt6.bne1.da.uu.net 19.05.04, 09:49
      Potrzebna duża reforma w sądzie grodzkim w gdańsku. Do tego potrzebne nowe
      wybory do sejmu RP. Dzieci też mają prawo do zabawy w własnym
      mieszkaniu.Zostały pogwałcone prawa dziecka - ustawa międzynarodowa (ONZ).
      Oddać sprawę do sądów Uni Europejskiej. Kosztami obciążyć sędziów sądu
      grodzkiego w gdańsku.
    • Gość: Janusz Czerucki Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 10:12
      Pytanie do sędziego.Orzekającego w sprawie ukaranie ojca za halasy dzieci.
      Czy szanowny sędzia miał czy ma dzieci. Dzieci są dobrem narodu i w jakimś
      zakresie wspólnie się je wychowuje. One potem będą pomnazaly majatek narodowy
      i pracowaly na emarytury. I trzeba to uszanować i pomóc w wychowaniu.
    • Gość: Karolina do psychiatryka z takim sędzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 16:46
      bez komentarza:sąd ,który wydal taki wyrok powinien natychmiast zgłosić się do
      Szpitala Psychiatrycznego na Srebrzysku jako ostry przypadek debilizmu!!
      Ludzie w jakim kraju my żyjemy??!! Skazywac ludzi za Takie pierdoły?Niech
      sędzia puknie się w czoło i połozy na Srebrzysku..
    • Gość: woj Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 19:29
      Proponuję aby teraz do sądu w Gdańsku skarżyli sie mieszkający obok szkół (bo
      dzieci na przerwach też krzyczą); mieszkający przy ruchliwych uliczach (bo oni
      też mają prawo do spokoju we własnym domu); mieszkający obok straży pożarnej i
      innych służb używających "głośnych pojazdów"; obok kościołów (co też te dzwony
      wyprawiają :)) zwłaszcza w święta...).

      Mrożek by tego nie wymyślił... Brawo gdański sąd. zawsze wiedziałem że mogę na
      was liczyć w wydawaniy różnych absurdalnych wyroków.

      Ciekawe czy sędzia wydający ten wyrok ma dzieci (chyba że nie mieszka w
      bloku):) bo miał za co kupić domek))

      A ten pan jak chce mieć spokój to powinien sobie wybudować własny domek na
      przedmieściach lub w jakiejś cichej dzielnicy. Pewniw miałby za co- emerytury
      poli(mili)cjantów są całkiem, całkiem.
    • Gość: jano Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: 80.41.235.* 19.05.04, 20:54
      Sedziego proponuje przebadac psychiatrycznie,to jakis idiota!Idiotow wsrod
      sedziow i prokuratorow jest w naszym krajuduzo wiecej niz tych
      normalnych.Polskie sadownictwo to chanba dla Polakow!!!
    • Gość: repres Ale łaskawcy. IP: *.enformatic.pl / *.enformatic.pl 20.05.04, 02:04
      Najniższa kara i co z tego? Liczy się zasada. Ręce i nogi opadają. Niestety,
      tak się dzieje w REPUBLICE KOLESIÓW. Czasami aż brak sił.
    • Gość: leszek Niech sąd wytłumaczy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 08:31
      Jaka jest miara dokuczliwości? Czy stopień mierzy się na podstawie danych z
      sufitu na oko?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=12756452&a=12782352
    • Gość: Smok Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.crowley.pl 20.05.04, 08:46
      Pani Sędzia Hanna Langa-Bieszki stwierdza , że "zachowanie dzieci przekracza
      dopuszczalne granice" .Zaznaczam - dzieci w wieku 1,5 i 3 lat. Bardzo proszę
      Redkcję o drążenie tego tematu. Sam mam małe dziecko i chciałbym wiedzieć
      dokładnie jaka jest dla półtorarocznego dzieciaka dopuszczalna granic lub norma
      hałasu np przy płaczu , śmiechu czy puszczaniu bąka. Nie chcę nieświadomie
      łamać prawa a z wypowiedzi Pani Langa -Bieszki wnioskuję ,że istnieją
      precyzyjne przepisy w tej materii. Jestem natomiast pewien, że te ukarane
      dzieciaki (bo tak naprawde to Wysoki Sąd je ukarał odbierrając możliwość
      normalnej zabawy) nie awanturowały się po pijaku przy bardzo głośnej muzyce o
      4 -tej nad ranem , gdyż tak regularnie czynią moi sąsiedzi , dorośli ludzie , i
      żaden Wysoki Sąd ich nie karze.
      • recber Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu 20.05.04, 10:46
        Jestem natomiast pewien, że te ukarane
        > dzieciaki (bo tak naprawde to Wysoki Sąd je ukarał odbierrając możliwość
        > normalnej zabawy) nie awanturowały się po pijaku przy bardzo głośnej muzyce o
        > 4 -tej nad ranem , gdyż tak regularnie czynią moi sąsiedzi , dorośli ludzie ,
        iżaden Wysoki Sąd ich nie karze.


        i tu się akurat mylisz. Jesli wykorzystasz wszystkie możliwości które
        przewiduje kodeks wykroczeń i postępowania w sprawach o wykroczenia, to możesz
        bez wiekszego problemu doprowadzić do ich skazania. Sąsiedzi bohatera tekstu
        skorzystali z tego, do czego mają prawo. Tyle tylko, że kiedys zrobiłoby to
        kolegium, a teraz zajmuje się tym sąd. A że mało kto wie o takiej możliwości to
        inna sprawa.
        Prawdę mówiąc w sądzie grodzkim widziałem już różne sąsiedzkie, często żenujące
        spory i zazwyczaj wynikają one z tego, że ludzie po prostu to nie potrafią się
        zwyczajnie dogadać i ani policja ani sąd nie może ich pogodzić.
        • Gość: Smok Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.crowley.pl 20.05.04, 11:47
          tu się akurat mylisz. Jesli wykorzystasz wszystkie możliwości które
          > przewiduje kodeks wykroczeń i postępowania w sprawach o wykroczenia, to
          możesz
          > bez wiekszego problemu doprowadzić do ich skazania. Sąsiedzi bohatera tekstu
          > skorzystali z tego, do czego mają prawo. Tyle tylko, że kiedys zrobiłoby to
          > kolegium, a teraz zajmuje się tym sąd. A że mało kto wie o takiej możliwości
          to
          >
          Aby doprowadzić do skazania moich głośnych sąsiadów musiałbym wplątać się w
          skąplikowane i długie procedury sądowe, dysponować odpowiednią kasą (większą od
          kasy moich sąsiadów) i przede wszystkim zaufać naszemu wymiarowi
          sprawiedliwości . A to jest najtrudniejsze . Nie wiem czy na końcu nie
          okazałoby się ,że to ja właściwie jestem "winny" . W polskim sądzie udowodnić
          można wszysko jeśli tylko ma sie pieniądze i sprytnego adwokata . Z Twojej
          wypowiedzi wnioskuję , że jesteś prawnikiem . Uważasz za oczywiste i normalne
          wymierzanie w "majestacie" prawa kary za np głośny płacz dziecka ( np chorego)
          czy głośny śmiech podczas zabawy , bo tak regulują to stosowne przepisy . Ale
          obok norm prawnych istnieje jeszcze zwykłe ludzkie poczucie przyzwoitości . Kto
          nie ma takiego poczucia ,może wyrządzić wiele zła Myślę , że w tym przypadku
          zabrakło tego poczucia przyzwoitości zarówno sąsiadom "dręczonym" przez
          dzieciaki jak i Wysokiemu Sądowi. Wysoki Sąd wspaniale wzmocił powszechną , złą
          opinię o naszym wymiarze sprawiedliwości .Ja osobiście jako zwykły szary
          obywatel z wielkim trudem ,ale jestem w stanie zrozumiec np wyrok w
          sprawie "Rywina" . Jako ojciec nigdy nie zrozumiem, nie zaakceptuję i nie
          znajdę usprawiedliwiania dla wyroku w sprawie "niegrzecznego" 1,5 rocznego
          dziecka choćby był podparty np opiną najwyższych autorytetów prawnych.
          • recber Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu 21.05.04, 14:38
            > Aby doprowadzić do skazania moich głośnych sąsiadów musiałbym wplątać się w
            > skąplikowane i długie procedury sądowe, dysponować odpowiednią kasą (większą
            od kasy moich sąsiadów

            Wierz mi, że nie. Po prostu składasz doniesienie na policję, raz drugi, trzeci
            i w końcu doprowadzasz do tego, że policja sporządza wniosek o ukaranie i
            sąsiedzi mają sprawę w sądzie grodzkim. idziesz na rozprawę tylko raz, jako
            świadek i potem spokojnie czekasz na wyrok. I to Twoi sasiedzi maja problem, a
            nie Ty. I kompetnie nic Cię to nie kosztuje, prócz czasu oczywiście.
            Tak jak mówiłem - mało kto o tym wie, a ci co wiedzą, to często pieniacze. I z
            takimi sądy grodzkie się niestety wciąż spotykają.

            > Nie wiem czy na końcu nie okazałoby się, że to ja właściwie jestem "winny".


            No niestety pewnie sąsiedzi tez znaleźliby jakiegoś haka na Ciebie, zeby sie
            zemscic. Pod przepisy kodeksu wykroczeń można podciągnąc prawie wszystko.


            > można wszysko jeśli tylko ma sie pieniądze i sprytnego adwokata.

            To róznie bywa. Ale na temat pracy kolegów adwokatów lepiej nie bede sie
            wypowiadał ;)


            Z Twojej
            > wypowiedzi wnioskuję , że jesteś prawnikiem . Uważasz za oczywiste i normalne
            > wymierzanie w "majestacie" prawa kary za np głośny płacz dziecka ( np chorego)
            > czy głośny śmiech podczas zabawy , bo tak regulują to stosowne przepisy . Ale
            > obok norm prawnych istnieje jeszcze zwykłe ludzkie poczucie przyzwoitości .


            Zgadza się. Sąd powinien rzeczywiście wyważyć "ciężar" tego wykroczenia. Ale
            trudno - zrobi to za niego sąd odwoławczy. Szkoda tylko, że musiała to
            nagłośnić gazeta, żeby tak się stało.
            A ja sam nie lubię prawników którzy świata poza swoimi przepisami nie widzą,
            ale mam bardzo często z nimi do czynienia - czasem wynoszą to z domu, a czasem
            byli tak ambitni na studiach, że paragrafy pochłoniły ich całkowicie. W niczym
            nie róznią się wtedy od absolwentów innych kierunków, którzy całe życie
            spędzają w swojej pracy. Tylko, że lekarz mówiący tylko o medycynie może być co
            najwyżej nudny dla towarzystwa, a prawnik zapatrzony w przepisy czasem traci z
            oczu zdrowy rozsądek.



            >Kto nie ma takiego poczucia ,może wyrządzić wiele zła Myślę , że w tym
            przypadku
            > zabrakło tego poczucia przyzwoitości zarówno sąsiadom "dręczonym" przez
            > dzieciaki jak i Wysokiemu Sądowi. Wysoki Sąd wspaniale wzmocił powszechną ,
            złą
            >
            > opinię o naszym wymiarze sprawiedliwości .Ja osobiście jako zwykły szary
            > obywatel z wielkim trudem ,ale jestem w stanie zrozumiec np wyrok w
            > sprawie "Rywina" . Jako ojciec nigdy nie zrozumiem, nie zaakceptuję i nie
            > znajdę usprawiedliwiania dla wyroku w sprawie "niegrzecznego" 1,5 rocznego
            > dziecka choćby był podparty np opiną najwyższych autorytetów prawnych.


            Tu niestety autorytety nie mają nic do powiedzenia. Życie się nimi nie
            przejmuje. pozdrawiam.
          • mn7 kompletne nieporozumienie 21.05.04, 16:16
            Gość portalu: Smok napisał(a):

            > tu się akurat mylisz. Jesli wykorzystasz wszystkie możliwości które
            > > przewiduje kodeks wykroczeń i postępowania w sprawach o wykroczenia, to
            > możesz
            > > bez wiekszego problemu doprowadzić do ich skazania. Sąsiedzi bohatera teks
            > tu
            > > skorzystali z tego, do czego mają prawo. Tyle tylko, że kiedys zrobiłoby t
            > o
            > > kolegium, a teraz zajmuje się tym sąd. A że mało kto wie o takiej możliwoś
            > ci
            > to
            > >
            > Aby doprowadzić do skazania moich głośnych sąsiadów musiałbym wplątać się w
            > skąplikowane i długie procedury sądowe

            Nic podobnego. Ani długie, ani skomplikowane.

            , dysponować odpowiednią kasą (większą od kasy moich sąsiadów)

            Chyba żartujesz. Jaką kasą? Po co?

            > Uważasz za oczywiste i normalne
            > wymierzanie w "majestacie" prawa kary za np głośny płacz dziecka ( np chorego)

            Uwierz mi na słowo, jeśli potrafisz, że za to NA PEWNO nikt nigdy żadnej kary
            nie wymierzy. Wykroczenie z art. 51 k.w. jest nazywane potocznie "wybrykiem".
            Naprawdę nie tak łatwo być za to skazanym.


            > obok norm prawnych istnieje jeszcze zwykłe ludzkie poczucie przyzwoitości .

            Które nakazuje nie dręczyć złośliwie sąsiadów.


            > Jako ojciec nigdy nie zrozumiem, nie zaakceptuję i nie
            > znajdę usprawiedliwiania dla wyroku w sprawie "niegrzecznego" 1,5 rocznego
            > dziecka choćby był podparty np opiną najwyższych autorytetów prawnych.

            To nieporozumienie. To nie jest w żadnym wypadku wyrok "w sprawie niegrzecznego
            dziecka".
            To jest wyrok w sprawie bezstresowego rodzica, który nie zrobił przez więle
            miesięcy nic, aby aminimalizowac dolegliwości dla sąsiadów. Mieli jeden pokój z
            wnęką kuchenną? Żadnego dywanu?

    • Gość: ciotka Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 09:56
      A to ci historia.Ciekawe czy państwo S.mają dzieci,wnuki?No cóż ojcu nie
      pozostaje nic innego tylko z mieszkania zrobić kabinę dzwiękoszczelną.Na prawdę
      szczerze współczuję takich sąsiadów.Mówimy dużo o tolerancji dla różnych nacji
      a tu mamy przykład typowej polskiej tolerancji.Nie pierwszy to przykład,że male
      dzieci to wróg publiczny nr.1.Ale jakos do tej pory nie słyszalam,aby ktoś był
      ukarany za chałasujące po nocach np.psy!!!!Jeśli państwo S.nie mogą znieść
      głośnych dzieci,to może powinni pomyśleć o jakimś spokojniejszym miejscu do
      życia np. domu spokojnej starości.Tam nie ma głośnych dzieciaków.
    • Gość: Margaret Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 15:35
      Tak, to doprawdy wzruszajace. Mieć dzieci w Polsce to tragedia-
    • Gość: Zastraszana Re: Rozmowa z rzecznikiem gdańskiego sądu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 17:37
      Jestem osobą spokojną ale mam sąsiada - człowieka uzależnionego od narkotyków i
      alkoholu. Awantury wywoływane przez tego ćpuna są niemal codziennością. Już
      na "dzień dobry" słyszę "ty k...., jak ci przyp.......to będą cię szukać
      latami, sp........ bo ci jeb.., po h.. wyłazisz z domu ty k.... j.....". Już
      nerwowo nie można wytrzymać bo były niezliczone interwencje policji i nikt nie
      może nam pomóc bo ćpun przedstawia tzw. żółte papiery, sprawy ciągną się od
      stycznia ub. roku. A wymiar sprawiedliwości jest bezsilny, gdyby w naszym
      mieście była ta pani sędzia która skazała ojca bawiących się dzieci to mam
      szanse na spokojne życie.
Pełna wersja