Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ...

    • Gość: Pawel Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.12, 22:06
      Biorąc pod uwagę ton Twojej wypowiedzi Ciebie nie nauczyli nawet kultury pomimo, że kulturę powinno wynieść się z domu ale i tam widocznie nie było nikogo kto by mógł Cię jej nauczyć. Dlatego teraz zniżasz się do tak prostackich komentarzy posługując się językiem lumpów osiedlowych, którzy koło szkoły nawet nigdy nie przeszli. Czegoś to ja się uczyłem na studiach licencjackich, na magisterskich chcę się uczyć konkretnych umiejętności, które będą niezbędne w przyszłym zawodzie aby być w nim dobrym a uczą mnie rzeczy sprzecznych z moimi zainteresowaniami i bezużytecznych w wyuczonym zawodzie.
      • Gość: niespodziewany Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 22:40
        z domu to mozesz smiecie wyniesc..............zycia kazdy uczy sie sam ....to chyba jasne?,,,,,czyz dla ciebie niezbyt?.............
      • Gość: G.Suss Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 23:17
        Gość portalu: Pawel napisał(a):

        > chcę się uczyć konkretnych umiejętności, które będą niezbędne w przyszłym za
        > wodzie aby być w nim dobrym a uczą mnie rzeczy sprzecznych z moimi zainteresowa
        > niami i bezużytecznych w wyuczonym zawodzie.

        Trzeba się było zapisać do zawodówki, a nie na uniwersytet. Ja, odkąd skończyłem studia 10 lat temu, ani razu nie potrzebowałem całkować funkcji cyklometrycznej ani aproksymować metodą najmniejszych kwadratów, ale dzięki temu, że to umiem, mam prawo nazywać się człowiekiem o wyższym wykształceniu, a nie typem po przysposobieniu zawodowym. Nawiasem: wiedza zawodowa się dezaktualizuje, dyscyplina umysłowa - nie.
    • srutututu1989 Kolejny jednostronny artykuł 02.12.12, 22:06
      To normalne, że przybyło chamów na studiach bo i studentów przybyło. I czasy się zmieniły. W ogóle chamów jest coraz więcej. Nie tylko studentów. Także wykładowców. Dodajmy do tego staranne i uczciwe podchodzenie kadry uniwersyteckiej do swoich obowiązków. Przychodzenie sobie na zajęcia kiedy dusza zapragnie, umawianie się na konsultacje, koła naukowe i nie przychodzenie na nie, wpisywanie z łaską ocen do indeksów na dzień przed końcem sesji. olewanie sobie studentów itp. itp. Można powiedzieć, że to takie obopólne chamstwo. Studenci reagują chamsko widząc jakie jest podejście ich wykładowców i vice versa.
      • Gość: hohoho Nie - podajesz złe powody IP: *.toya.net.pl 02.12.12, 22:29
        jeśli ktoś kradnie to Ty nie musisz brać z niego przykładu, jeśli morduje - ... itd.
    • zlosliwek Wykladowcy tez sie nie potrafia wyslowic... 02.12.12, 22:12
      Jedna pani wykladowczyni kazde wypowiedziane zdanie konczyla retorycznym 'prawda?' a kilku bezczelnie czytalo swoje wyklady z wyswietlanych slajdow nie dodajac nawet jednego slowa od siebie. Wbrew oczywiscie wpajanym nam - studentom zasadom minimum tekstu na slajdach i skupianiu uwagi na sobie, nie na prezentacji.
    • franz.joseph Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 22:12
      Co jest konkretnie złego w wysyłaniu mejla o 23? Mejl jest nieinwazyjną formą komunikacji, można na niego odpowiedzieć, kiedy się chce (np. w godzinach pracy). No chyba że skrzynka mejlowa pani profesor wysyła od razu powiadomienia na jej piętnaście smartfonów, powodując hałas niczym bicie dzwonów kościelnych, ale to już jest problem pani profesor, nie studenta.
      • newarte Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 02.12.12, 22:26
        nie pisze się "mejl" tylko "e-mail"!
        • Gość: hohoho Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.toya.net.pl 02.12.12, 22:32
          Jak nie, jak napisał?!
          • newarte Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 02.12.12, 22:35
            Cóż, kolejny przykład amnestii maturalnej!
        • Gość: gość portalu mejl jest okej IP: *.sds.uw.edu.pl 03.12.12, 12:31
          Na szczęście są jeszcze ludzie, w tym nawet językoznawcy, którzy potrafią dostrzec naturalny rozwój języka. Niektórzy z owych językoznawców udzielają się w Poradni Językowej PWN. Można sobie prześledzić odpowiedzi na pytania dotyczące e-maili, maili i mejli :)
          Rok 2001:
          poradnia.pwn.pl/lista.php?id=331
          Rok 2006:
          poradnia.pwn.pl/lista.php?id=6918
          Rok 2011:
          poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11882
    • newarte Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 22:23
      Brawo! W końcu ktoś sensownie się wypowiedział o współczesnych studentach! Duża większość to ćwoki, dla których kultura i wiedza nic nie znaczą! Zresztą, jak przyjdzie taka osoba starać się u mnie o pracę pytam o podstawy i nie potrafią niczego sensownego powiedzieć. Ostatnio przepytywałem kandydata z podstaw chemii. Zapytałem się o to co uczą już w szkole podstawowej - co to jest stężenie molowe - odpowiedzi nie usłyszałem. Ale to był magister chemii po znanej uczelni. Zaprosiłem na rozmowę osobę, która ukończyła technikum i jakie było moje zdziwienie - na wszystkie pytania odpowiadał sensownie i bez zająknięcia. Później tylko stwierdził, że myślał, że będzie gorzej podczas rozmowy. Dodam tylko, że osoba ta ukończyła technikum w małej miejscowości, kulturalna, choć nie do końca pewna siebie - ale zatrudniłem ją i jestem z pracy tego człowieka zadowolony bardziej niż gdybym zatrudnił magistra. Moi drodzy inni pracodawcy, nie zawsze magister czy inżynier jest lepszym pracownikiem. Technicy znacznie lepiej się sprawdzają i warto zdecydowanie na nich stawiać!!!
    • zorzaporanna Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży ch 02.12.12, 22:23
      owanie. No studenci, kto to powiedział ??? Chyba trzeba sercza puścić w guglach.
      • Gość: hohoho a że chowanie schodzi do d... to i Rzeczpospolita IP: *.toya.net.pl 02.12.12, 22:31
        zejdzie.
    • stefanpajonk Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 22:31
      A ktoś każe psorowi odpisywać o 23 na maila ?
      Przerywanie wykładu i opowiadanie o tym że chce się iść do łazienki jest takie ok ?
      Co z tego że dzień dobry powie skoro nie zawsze profesor podpowie,
      Wykładowcy mają zazwyczaj swoich studentów w ... wychodząc pod czas zajęć do kolegi, spóźniając się. Jak telefon komuś dzwoni to najczęściej wykładowcy, nie będę nawet opowiadał co jedna wykładowczyni podczas zajęć mówiła, w każdym razie nie sądzę aby pewnymi informacjami o sobie zasłużyła na szacunek studentów. Chamskie docinki, niewybredne słowa, wulgarne słownictwo, ubiór jak na turnus w tropiki tacy są Ci wykładowcy. Uniwersytet, szkoła wyższa to miejsce nauki gdzie wymienia się myśl nauki i każdy jest na równym poziomie i wykładowca i student. Nie usprawiedliwia to chamstwa ani studenta ani wykładowcy, a tym bardziej bufonady tych drugich.
    • shootthemall Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 22:32
      80% współczesnych polskich studentów nie ukończyłoby szkoły podstawowej na poziomie sprzed ok. 30 lat
    • Gość: 73 Wielka wina IP: *.wasz.ajd.czest.pl 02.12.12, 22:34
      Wina
      Nie jestem w stanie przeczytać wszystkich Państwa komentarzy – przypuszczam, że będę powtarzał wcześniej poruszane wątki. Prowadzę zajęcia ze studentami, jestem profesorem „belwederskim”. Obserwuję, jak każdego roku obniża się poziom przygotowania studentów do studiów i poziom kształcenia na studiach. Mówiąc o taktyce (bo o strategii trzeba zapomnieć) ciągle wycofuję się na z góry upatrzone pozycje. Wymagają tego ode mnie władze uczelni i bezradni studenci. Na konwersatorium, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery zapowiedziałem, że wszystkim zaliczę z oceną dost. Wszyscy zaakceptowali bez sprzeciwu ofertę. Teraz czeka ich egzamin. Tam taryfy ulgowej nie będzie. Kilka dni temu przeczytałem wywiad z Panią Minister na temat efektów kształcenia i gorąco się z postawionymi tezami nie zgadzam. Uważam, ze powinniśmy kształcić mądrych ludzi i przygotować ich do stawiania pytań i rozwiązywania problemów a nie masowo wypuszczać niedoróbki niezdolne do przyswajania tekstu ze zrozumieniem. Winni są wszyscy. Winę ponoszą wszystkie rządy RP za nie docenienie rangi edukacji (nie byłbym nazbyt surowy tylko dla rządu Pan Premiera Mazowieckiego), ogromną winę ponosi obecna Pani Minister za arogancję i wypuszczanie prawa zawierającego zawsze przynajmniej odrobinę dziegciu. Obecnie każdy adiunkt, który chce pracować w środowisku musi uzyskać habilitację. Czy ktoś zadał pytanie, co zrobić z rzeszami wykreowanych „docentów”. Nowe przepisy stawiają wysokie wymagania profesorom. Ci którzy nigdy ich nie spełnią mają tylko 10 miesięcy, aby załapać się na stary system. Jest ANTYSUPER- studentów kształcimy na takim poziomie na jaki pozwala ich intelekt, zatykamy jednostki nadprodukcją „docentów” i do tego nieprzygotowane i legitymujące się miernym dorobkiem rzesze ful profesorów.
      Jedyna rada- rozpoznajmy w młodym pokoleniu pozytywne jednostki i nie pozwólmy na ich zdeprawowanie. Taki cel jako wyzwanie współczesnych czasów sobie postawiłem.
    • Gość: xx Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.12, 22:36
      Jestem od lat zwizany z UW. Najpierw jako student, teraz jako wykadowca.

      I na podstawie tego artykuu powiem jedno - po co to wite oburzenie?

      Z jednej strony zgadzam si, e s pewne normy zachowa. Jednak w mnie zawsze ramy wyznacza wykadowca. Mnie np. nie przeszkadza jak student na wykadzie je, pi, wchodzi lub wychodzi. Natomiast nie akceptuj jak dzwoni mu telefon lub przeszkadza innym.

      Natomiast zupenie nie widz zwizku pomidzy "powierzchownoci" studentw a ich wiedz. I to wanie uwaam za gwny grzech wykadowcw wypowiadajcych si w tym artykule. Miaem wielu wychuchanych studentw, ktrzy nie umieli nic i par razy miaem naprawd zdolnych ludzi, ktrzy wygldali jak menele wycigniciu z rynsztoka.
    • Gość: jan bo wiekszosć tych studentów to debile za kase IP: *.dynamic.lte.plus.pl 02.12.12, 22:37
      a wykładowcy głupi bo debilom zaliczają
    • karol312n Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 22:39
      I co z tego, że student nie wie nic o Gierku? Studenci mają budować mosty i drogi, bo to napędza gospodarkę. Nie jest im potrzebna pie...ikowa wiedza z historii, o Skandynawii. A najmniej potrzebna im literatura i poezja. Od tego nie przybywa miejsc pracy i nie napędza się gospodarka. Gdyby ludzie mieli w szkole ekonomie, a nie historię, to nie nabrali by się na Amber Gold. Ta cała wojna polsko - polska to tylko na tle historycznym. Zamiast budować dobrobyt w kraju, to zajmujemy się przeszłością Wałęsy i Katyniem.
      • q-ku aleście zdziczeli 03.12.12, 01:21
        mówimy tu nie o zawodówce ale o uczelni wyższej
        budować można po zawodówce
        • Gość: b Re: aleście zdziczeli IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 03.12.12, 09:30
          Budować owszem, projektować jako inżynier już nie. Oczywiście, inżynier o wiedzy ogólnej, humanistycznej, historycznej pewnie będzie lepiej przygotowany to większych wyzwań, ale nie oszukujmy się, jak jest zdolny to lepiej zaprojektuje autostradę, most od inżyniera o wszechstronnej wiedzy. Jego braki mogą wpłynąć na estetykę, ale jak jest dobry w sowim fachu to nie wpłynie to na wytrzymałość obiektu.
          • Gość: Sholay Re: aleście zdziczeli IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.12.12, 11:36
            Większą część życia przemieszkałem na osiedlach projektowanych zapewne przez takich inżynierów, co to dobrze projektują i budują ale o Cervantesie nie słyszeli.

            Dziękuję, wolę kamienice na Lwowskiej albo w Alei Róż.

            &
      • Gość: Lolek Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 17:10
        Potwierdzam , dzisiejsi studenci to glaby, glabienie zaczyna sie już w podstawowce i z powodzeniem kontynuowane jest w gimnazjum i liceum. Jak patrzę na takiego glaba, który nic nie wie i nic go nie interesuje to mam ochotę palnac mu plaskacza w łeb. Otrzasnie sie cymbal ?
    • Gość: studentss Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.warszawa.mm.pl 02.12.12, 22:40
      Studenci, to bydło w 80%.
      Wykładowcy, to również niestety bydło w 80%.

      Wymagania są lub są nieznaczne.
      Odpowiedzialności brak.

      Intelektualiści to gatunek na wymarciu, niestety.

    • shroeder1970 Z kulturą u wykładowców uniwersyteckich ... 02.12.12, 22:41
      ... też jest różnie.
      Jezen z bardziej znanych profesorów UŚ po pierwszym roku zaocznych płatnych (ciężko płatnych, dodam) przepychając się przez tłum rzucił: "Fundatorzy maszyn do kawy rozejść się!" Inny zamiast prawdziwej wiedzy miał kontrakt z UB, był chamskim szowinistą a teorie miał takie, że koncepcje zamachu smoleńskiego są kiepską bajeczką przy tym. Za to na zegarku znał się jak nikt inny, Inny z kolei miał wyrąbany na pamięć podręcznik do jednego z ubocznych przedmiotów, którego "nauczał" i po prosty z pamięci książkę recytował. Z kolei jedna taka panom na wejściu dawała 5, paniom 2, a dopiero reszta zależała od wiedzy studenta, Jeszcze inny egzaminował z przypisów z książki, zamiast z jej sensownej treści. Z kolei inny piątkowym studentom w ostatnim egzaminie dawał pałę, bo przecież nie może tak być, że student bez pały będzie. Inna z kolei zamiast omawiać zagadnienia czytała (!!!) książkę z danego przedmiotu.
      Jeszcze inna wykładowczyni w życiu osobistym posługuje się sprzecznymi zasadami w stosunku do tego, czego uczy...
      Podsumowując: Najpierw niech uczelnie przestaną traktować studentów TYLKO jak dojne krowy (zwłaszcza tych, co płacą) i niech przestaną brać kasę od każdego egzaminu, niech wyeliminują zbędne przedmioty, bo na moim kierunku conajmniej 40% JEST zbędnych, niech wykładowcy i egzaminatorzy rzeczywiście reprezentują sobą to, czego się domagają od innych, niech wreszcie przychodza na dyżury, bo z reguły ich tam nie było, niech dziekanaty traktują ludzi normalnie, bo dowcipy o dziekanatach jednoznacznie pokazują, jak w całym kraju studenci są traktowani.
      Acha: i z tym myśleniem na egzaminach/wykładach to mit. Prawie nikt z wykładowców/egzaminatorów tak zajęć nie prowadzi, ani tym bardziej nie oczekuje na egzaminie nic poza pamięciówką z własnego skryptu. Na ok. 50 egzaminów mogę wyliczyć ze 3, gdzie egzaminator żądał myślenia.
      Studenci prozentują w zasadzie ten sam poziom mentalny co współcześni wykładowcy, więc tragedii nie ma. Acha - dla wykładowców i egzaminatorów wprowadziłbym obowiązkowe badania psychiatryczne raz na rok, czy się nadają, bo duża część z nich po paru latach pracy dostaje syndromu boga i im po prostu odbuja szajba, co to oni nie są.
      A poza tym - jak studenci są do bani - oblać ich i wywalić z uczelni, zamiast niańczyć, bo rektor potrzebuje kasę od każdego łebka, w Wy wynagrodzenie od każdego egzaminu. Bo w polskich warunkach (jak porównywałem ze znajomymi z cywilizowanych miejsc) studiowanie to KOSZMAR.
    • Gość: aaa tylko ze wina czesto lezy po obu stronach IP: *.range86-157.btcentralplus.com 02.12.12, 22:42
      jak mam szanowac wykladowce ktory prowadzi cwiczenia zgodnie ze skryptem ktory nawet ie zostal przez niego napisany, a kiedyt wytknie sie mu blad zamaist sie do niego przyznac zaczyna mnie wsciekle atakowac i odgrywa sie za defacto swoja niewiedze podczas roznego rodzaju zaliczen dajac mi obnizona ocene pomimo tego ze moja praca jest bardziej szczegulowa niz moich kolegow
      tez kilka razy spotkalem sie z tym ze wykladowca wprowadzal wlasna terminilogie, ktora nigdzie (poza jego wlasnymi publikacjami) nie byla dostepna. i na roznego rodzaju egzaminach znajomosc tejrze terminologii(nie zas terminologii branzowej) byla egzaminowana
      pomine juz skrajne przypadki w ktorych wykladowca pokazywal ze nie siedzi na wykladzie/cwiczeniach zeby przekazywac wiedze, tylko po to bo musi odbebnic goidziny, czesto takie wyklady wygladaly tak ze wykladowca mowil o wszystkim poza co ma cokolwiek wspolnego z wykladanym przez niego przedmiotem
      z calym szacunkiem, ale moze gdyby takie sytuacje sie nie zdarzaly, to moze studenci darzyli by swoich wykladowcow wiekszym szacunkiem?

      ps,
      nie, nie jestem gowniarzem ktory zaczal swoje studia, jeste absolwentem, jednego z 50ciu najlepszych uniwersytetow na swiecie


      • flamengista szanować masz każdego 02.12.12, 22:51
        Tzn. traktować z szacunkiem. Co nie znaczy, że nie możesz mieć o kimś złego zdania. Czyli: grzecznie rozmawiasz z tym kiepskim wykładowcą, próbując przedstawić swoje racje.

        Gdy to nie pomaga, masz jeszcze możliwość skargi do jego szefa, a potem do dziekana. Plus oczywiście rzetelna ocena w ankietach.

        Popatrz na to z innej strony: jeśli nawet to niedouczony cham, a może jeszcze gorzej - zwykły kretyn, to dlaczego masz się zniżać do jego poziomu?
      • leszko Re: tylko ze wina czesto lezy po obu stronach 03.12.12, 07:47
        Rozumiem, że jesteś absolwentem z dysleksją...
    • Gość: nn "Gazeto" uważaj, bo to dzięki tej wykształconej IP: *.radom.vectranet.pl 02.12.12, 22:44
      młodzieży z dużych ośrodków wasza partia jest przy korycie
    • Gość: ola la la . IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 22:48
      "Wykładowca na Wydziale Filologii Uniwersytetu Gdańskiego, woli pozostać anonimowa"
      NO (tak, używam słowa NO!) nie dziwię się, bo takiego pokazu frustracji ,przewrażliwienia, zmanierowana i postawy "połknęłam kij od szczotki" w życiu nie widziałam. Kobieta jest koszmarna i to dlatego studenci jej nie szanują. Słuchaczom jej zajęć serdecznie współczuję.
    • Gość: Studentka Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.wtvk.pl 02.12.12, 22:52
      No i to jest właśnie niezbitym dowodem na to, że wykładowcy w Polsce są myślami i duchem w PRL-u, gdzie szanować ich trzeba nie za ich wiedzę, i za to co sobą reprezentują tylko ze względu na to, że im się "należy" ! Wykładowcy notorycznie odbierają telefony na zajęciach, spóźniają się bez "przepraszam" bądź w ogóle nie przychodzą nie informując o tym nikogo. A więc następnym razem kiedy będą żądać szacunku, to niech najpierw sami go dadzą innym. "Przepraszam, dziękuje" to dla wykładowców puste słowa. Wykładowcy mówią te słowa jak jakieś puste, wyuczone schematy. Ja np. usłyszałam kiedyś od wykładowcy " Pani, Pani to głupia jest i się tu do niczego nie nadaje" a więc proszę sobie te pusta słowa "proszę Pani" itp. wsadzić w swoje szanowne 4 litery. Kultura osobista nie polega na powtarzaniu pewnych pustych schematów a na tym by starać się zachowywać kulturalnie oraz być dobrym człowiekiem.
      • Gość: gosc Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.wtvk.pl 02.12.12, 23:02
        Mi zdarzyło się tak, ze wykładowca nie przyszedł w ogóle na egzamin !!! Czekaliśmy około 2 godzin na niego, nie odbierał telefon jak dzwoniliśmy, pytaliśmy tez w dziekanacie czy nie zostawił wiadomości – nie zostawił. Po czym dwa dni później dostaliśmy krotką informacje od wykładowcy „coś mi wypadło” !!!
    • Gość: krisbrumm Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.range109-150.btcentralplus.com 02.12.12, 22:52
      Dlatego podoba mi się system, jaki obowiązuje na jakichkolwiek zaliczeniach na "moim" uniwersytecie- czyli na Birmingham City Univeristy W Wielkiej Brytanii.
      Każde zaliczenie jest pisemne- niemalże jak matura.Pytania z pozoru trudne- z pozoru, bo często są bardzo łatwe, tylko trzeba się zastanowić, aby zobaczyć, że jest w rzeczywistości łatwe.
      Nie wiadomo, który z profesorów będzie sprawdzał. Nie ma żebractwa o zaliczenia.Liczy się wiedza która skutkuje punktami z zaliczeń.Do tego dochodzą prezentacje i opracowania pisemne (assignments).
      Tutaj naprawdę uczą logicznego myślenia.Bo wiedza encyklopedyczna jest zawsze w zasięgu ręki.
      Podstawy są do nauczenia (czyt. zrozumienia).
      Dlatego potem zatrudnialność tego universytetu wynosi około 94%, a średnia pensja w pierwszych 5-ciu latach po studiach to około 40 tyś. funtów rocznie.
      Jakieś pytania?
    • Gość: zenek Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.play-internet.pl 02.12.12, 22:52
      Hmm, to że ogólny poziom studentów spada (zwłaszcza intelektualny), to nie jest żadna tajemnica, z resztą czego się tu spodziewać, jak już 50% młodych zdobywa wyższe wykształcenie? Ja natomiast chciałem zwrócić uwagę na coś innego. Pomiędzy zakonserwowaną kulturą uczelni wyższych a kulturą świata przedsiębiorstw i generalnie świata pozauczelnianego rośnie coraz większa przepaść. I to nawet nie do końca jest "konflikt pokoleń".

      We wszystkich firmach w których dotychczas pracowałem (jest ich już 5 na przestrzeni trochę poniżej 10 lat), do szefa zwracało się po imieniu, co nie znaczy że bez szacunku. "Stefan" do szefa? No jasne! W jednej z tych firm (bardzo duża!) nawet do prezesa należało się tak zwracać i było to oczekiwane. Gdybym go zaczął tytułować to pewnie by pomyślał, że się z niego nabijam. To co należało kontrolować to raczej to co się mówi - a w tej firmie można było polecieć za byle głupotę czy nieporozumienie.

      "Cześć" mówi się zawsze do wszystkich w firmie, nawet tych 35 lat starszych (chyba że jest to ktoś na stanowisku dyrektorskim z 50 podwładnymi, no to dzień dobry). Moją obecną szefową wszyscy nazywają "Małgosia", ale mi to przez gardło nie przechodzi, bo aż tak bardzo to jej nie lubię. Babkę o 20 lat starszą nazywam "Ania" (tak jak wszyscy) i pomimo początkowych oporów, nazywanie jej tak jest już dla mnie naturalne (bo dobrze nam się współpracuje). Jest jeden starszy człowiek w firmie, szeregowy pracownik, który upiera się przy "panowaniu się", ale jednocześnie oczekuje, że skoro jest starszy to ma więcej praw i "zrób robotę za mnie". Jest też strasznym awanturnikiem, więc to "panowanie" jest w jego przypadku próbą zdobycia poważania w obawie przed zwolnieniem.

      Sam mam ojca profesora, który przejawia nieco staromodne zwyczaje, które w świecie pozauczelnianym są niezbyt rozpowszechnione. Na przykład zdejmowanie czapki na widok znajomego na ulicy (i pod to kupuje sobie czapki zimowe!). Oczywiście obowiązkowo "panie dziekanie", "panie profesorze" itd., ale na szczęście całowanie kobiet w rękę od 5-10 lat już nie. Nie wolno siedzieć krzywo na krześle (nawet podczas długiego spotkania, jak się już robi niewygodnie), a picie wprost z butelki to najgorsza zbrodnia. Dla kontrastu, na ostatnim spotkaniu w firmie z kontrahentem zewnętrznym (naszym dostawcą), tylko ja przelewałem sobie wodę do szklanki. Wszyscy pili "z gwinta" (0.5l plastikowe butelki).

      Inną kwestią jest jeszcze szok wykładowców na zmianę układu w jakim funkcjonują. Dawniej student aspirował do skończenia studiów, był petentem, a profesorzy robili za lwy pilnujące wrót do upragnionego Tytułu. Dziś studia to tylko specyficzna działalność usługowa, najlepiej potwierdzona umową, w której to raczej student jest podmiotem. Oczywiście tu nie ma zasady "klient ma zawsze rację", bo uczelnie muszą dbać o jakość swojego Produktu, ale ten produkt muszą reklamować i przekonywać do niego innych. I to jest wywrócenie świata do góry nogami dla profesorów, jak również całkowita dewaluacja ich pozycji społecznej.
      • Gość: gr_di Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: 62.233.182.* 02.12.12, 23:34
        Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła: Nadal mówi się profesorowie, a nie profesorzy, zwłaszcza jak ma się ojca profesora :)
        • vogon.jeltz Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 02.12.12, 23:50
          Gość portalu: gr_di napisał(a):

          > Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła: Nadal mówi się profesorowie, a nie
          > profesorzy, zwłaszcza jak ma się ojca profesora :)

          Bredzisz. Obie formy są poprawne.
        • sto-szesc Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 00:02
          Gość portalu: gr_di napisał(a):

          > Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła: Nadal mówi się profesorowie, a nie profe
          > sorzy, zwłaszcza jak ma się ojca profesora :)

          Obie formy są poprawne: slowniki.gazeta.pl/pl/profesor .
    • notozobaczymy " A potem zaliczają po 15 razy. " 02.12.12, 22:59
      Czyli to wina wykładowców. 2-3 terminy i żegnamy.
      • Gość: tyu Re: " A potem zaliczają po 15 razy. " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.12, 23:02
        oczyw. żegnamy wykładowcę
      • flamengista niestety tak 02.12.12, 23:15
        wielu moich kolegów zwyczajnie ze strachu i "dobrego serca" nie chce ulać słabych studentów. Strachu - no bo co Dziekan powie, jak obleję 60% roku. "Dobrego serca" - bo trzeba dać kolejną szansę.

        A to jest i tak hipokryzja, bo za 15 razem nieuka się przepuszcza dla świętego spokoju. Natomiast innym wykładowcą robi się krecią robotę. Zaś młodemu człowiekowi się szkodzi, bo czasem zimny prysznic jest potrzebny.

        We wrześniu mój seminarzysta dostarczył 1 rozdział pracy - totalny chłam, kompletna żenada. Zastosowałem prostą taktykę: nie owijając w bawełnę powiedziałem, co o tym sądzę. Że sobie nie życzę takiej manany i żeby to było ostatni raz. Było - właśnie złożył gotową pracę w dziekanacie. Nawiasem mówiąc: całkiem dobrą pracę.

        Czasem kopniak w zadek ma zbawienne efekty.
        • joanelle Re: niestety tak 03.12.12, 00:23
          flamengista napisał:

          > innym wykładowcą

          Mam nadzieję, że wykładasz na kierunkach technicznych :/
          • flamengista mea culpa 03.12.12, 09:27
            ale prawda jest taka, że to wina moich studentów: taki błąd poprawiam na co drugiej stronie. Nic dziwnego, że późno wieczorem tracę czujność.

            BTW: bardzo płytkie jest wypominanie błędów ortograficznych na forum internetowym. Nie masz sensowniejszych argumentów?
      • Gość: aqq Re: " A potem zaliczają po 15 razy. " IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 23:31
        przecież to kwestia na poziomie rektora / władz uczelni, skoro godzimy się na to żeby ktoś bimbał i wisiał po kilka lat z niezaliczonym przedmiotem. to nie jest to problem złych studentów tylko władz uczelni które to tolerują. dziekan nie rozdaje warunków z dobrego serca tylko zgodnie z polityką uczelni. nikt nie każe dawać zaliczenia jeśli delikwent nic nie umie - skoro pani doktor nie podoba się że ma zbyt dużo leni do obskoczenia niech idzie do innej pracy, polecam jakąś korporację, tam nauczą co to znaczy gdy przełożony czegoś wymaga, zwłaszcza gdy chodzi o kontakty z klientem. nie będzie już można zostawić go jak studenta całującego klamkę.
    • Gość: toma-laski Witam, drobiazg IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 23:02
      " jak piszą maila, to zaczynają od "witam""

      akurat tego bym się nie czepiał. "Witam" to taka forma ogólna, która psuje do każdej sytuacji, chyba, że chodzi o to, żeby dodać "Witam Panie XXX".
      Co do reszty, racja, ale jakie wnioski? Byle bez narcyzmu, a konstruktywnie.
    • Gość: janka Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.12, 23:03
      Wykładowcy zamiast pisać granty zbijali kasę na kilku etatach, a teraz wybrzydzają. Ich doktorancji nie dostaną żadnego grantu z powodu PROMOTORA, który od lat nie robi żadnej nauki. I ci właśnie panowie-profesorowie, którzy mają koło 70 i lada moment emeryturę najbardziej wybrzydzają. Bo są nie do ruszenia, a po sobie nie zostawią NIKOGO, bo wszyscy debile, no nie?
      • titta Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 00:33
        No to po jakiego grzyba idziesz na doktorat do kogos, kto nie ma publikacji i grantow na projekty?
    • emoi Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 23:06
      Hanna Brycz: "Mogą ubrać co chcą..." Może Pani profesor mogłaby swoje myśli ubrać w lepsze słowa.
    • mirtillo25 Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 02.12.12, 23:09
      Skoro uczelnie przyjmują wszystkich i nie określają żadnych progów punktowych, to czego się spodziewają? Wszyscy wiedzą, że obecnie uczelnie TYLKO ZARABIAJĄ na studentach, zamiast KSZTAŁCIĆ studentów.
      Śmieszy mnie to narzekanie Panów Dziekanów, Panów Profesorów oraz Pań i Panów Doktorów... Po prostu śmieszy. Zwłaszcza że uczelnie SAME DOPROWADZIŁY DO TAKIEGO STANU. Tworzą masę fikcyjnych kierunków, aby tylko dostać dofinansowanie z UE. Tworzą masę dziwacznych kierunków niedostosowanych do sytuacji na rynku pracy. Następnie przyjmują studentów ile wlezie, bo od jednego podania zgarniają 80 - 90 zł. Potem wybierają z tej gromady 200 lub 300 owieczek, aby jakaś połowa z nich płaciła potem od 200 do 2000 zł za poprawkowe egzaminy. Ale nie! Było im za mało. Potworzyli więc kolejne kierunki zaoczne, na które zaprosili przyszłych sponsorów szanownej uczelni.
      Wszystko byłoby dobrze, gdyby chociaż ta kasa szła na edukację młodych - na stypendia naukowe, socjalne, nagrody dla studentów. Skądże znowu! Jak tylko kasa dla doktorantów trafiła w łapy dziekanów, to się zaraz stypendia skończyły, haha :D I nagle się okazało, że "nie ma pieniędzy".

      Niech więc UCZELNIE nie zwalają winy na młodych ludzi, ale na siebie i na swoją pazerność. Żądacie od 19-latka rozsądnej decyzji i obiektywnej oceny własnych umiejętności? Dobre sobie! Haha! Skoro DALIŚCIE MU szansę studiować, to z niej korzysta - z lepszym lub gorszym skutkiem. To WY jesteście bardziej doświadczeni i - jak sami skromnie podkreślacie - "mądrzejsi" ;)

      Pytam więc, dlaczego nie oblewacie studentów i wyrzucacie ich ze studiów, tylko dajecie im możliwość poprawiania w nieskończoność? Niech to wreszcie do Was dotrze, że to WASZA WINA. Jeśli dajecie dziecku za darmo lizaka, nie miejcie do niego pretensji, że tego lizaka chce. To jak z narodzinami dziecka - ono się samo na świat nie pchało, Kochani. Sami to spłodziliście, to teraz za to będziecie płacić.

      Nie wspomnę już o tym, że na uczelni żądzą sami Szanowni Profesorowie Emeryci, którzy każą studentom pisać gęsim piórem, bo nie potrafią sobie poradzić z obsługą komputera. Poza tym wciągają na doktoraty swoje często niezbyt bystre dzieci i pchają dalej na wyższe stołki (bez konkursu). A młodzi i zdolni doktoranci, którzy nie mają znajomości, brutalnie zdają sobie sprawę, że na polskich uczelniach nie liczy się wiedza, a podlizywanie tyłka. Czemu o tym nic nie mówicie?
      Pytanie brzmi: kiedy się do, jasnej cholery, opamiętacie?
      • Gość: docent Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.187.239.53.ip.abpl.pl 02.12.12, 23:21
        Jak jest,każdy widzi.Tylko niedoważeni publicyści używają na określenie tych pierwotniaków słów:młodzi,zdolni,starannie wykształceni.
        Jest zupełnie inaczej,ale zawsze znajdzie się jakiś "psycholog",pewnie tak samo "wykształcony",który widzi to inaczej.
        A jest tragicznie,większość nie rozumie nawet dowcipów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja