Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ...

    • philosophe Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 03.12.12, 05:25
      Brak podstawowej kultury zachowania wystepuje w Polsce nie tylko wsrod studentow.Wiele osob naduzywa chamskiego "witam", czesto zwracaja sie w formie bezosobowej.Reklamy i polecenia internetowe sa w trybie rozkazujacym, w drugiej osobie.Co ciekawsze w Niemczech czy Francji te same firmy na cos takiego sobie nie pozwalaja, zwracajac sie "per pan lub pani".W prasie odeszlo sie od grzecznosciowego "Pan" pisanego z duzej litery, zamieniajac na "pan", czy "panstwo". Ci pseudodziennikarze nie znaja form. Wszedzie mowi sie "dzien dobry" wieczorem oraz glupkowate "dobranoc" zamiast "do widzenia". Wniosek ; Polacy sa jak stado bydla, nieswiadomi, obojetni i bezmyslni. W gazecie Wyborczej roi sie od pospolitosci jezykowych i wulgaryzmow.
      • sto-szesc Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 06:37
        > Wiele osob naduzywa chamskiego "witam"

        Tu już Szanowny Pan przesadził. "Witam" jest chamskie???
        • Gość: hildebrant Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.play-internet.pl 03.12.12, 07:27
          W sumie jest... Podobnie jak powszechne wśród wszelkiej maści "konsultantów" z różnych infolinii "skracanie dystansu" przez zwracanie się pani/pani plus imię. To oznaka zażyłości, w przypadku osób, z którymi rozmawiamy po raz pierwszy - niedopuszczalna. Wiem, na zachodzie panują inne zwyczaje. Problem w tym, że na owym zachodzie kultura codziennego współżycia stoi znacznie wyżej niż u nas. I tam można sobie pozwolić na krótszy dystans, bo ryzyko, że jakiś cham go bezceremonialnie przekroczy jest bez porównania mniejsze.
          • walek_z_lasu Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 08:29
            'Witam' uznałbym za wyraz obecnie modny, zwrot nadużywany, wskazujący na chęć przesadnego spoufalania się. Używany często nieadekwatnie do kontekstu.
            Walek
    • smokull Co to za dziwaczny wykładowca rodem z carskiego 03.12.12, 05:30
      urzędu . Panie Wykładowco , jak to mówił klasyk "pantha rei - wszystko płynie" , albo jak mówią nasi bracia Czesi " to se ne vrati ". A co konkretnie :

      - czapkowanie wykładowcom jakby byli egipskimi bogami
      - poważny , urzędowy styl na uczelni

      Uczyłem się w amerykańskim collegu , wymagania były dośc duże jak na szkołę wyższa ( typu obecności , koniecznośc prowadzenia zeszytu itp) ale :

      - wykładowcy w codziennym życiu byli na totalnym luzie : nie do pomyślenia jest mówienie mu prosze pana ( sir) , już nie mówiąc o czymś tak absurdalnym jak "panie dziekanie " ( Mr. Dean brzmii prawie Mr. Bean , zatem gdybym tak mu powiedział sądzę , że pomyślał by że mówię mu : Jasiu Fasolo ! ) NA PORZĄDKU DZIENNYM JEST MÓWIENIE SOBIE PO IMIENIU !

      - skrótowe odzywki w stylu " no dobra" - czyli coś w rodzaju " cool " "oki doki" są absolutnie dopuszczalne w komunikacji z wykładowcą

      - zbyt wyzywający strój jest akurat niedopuszczalny, każdy college określa swój dress code , czesto bardzo szczególowo mówiący ile cali ma miec spódnica

      - jesli student czegos nie wie to wykładowca jest od tego żeby to wyjaśnic a nie grzmiec , nawet jesli dotyczy to wiedzy pozornie podstawowej

      Wykładowca jest bardzo przyjazny , jest tak jakby przyjacielem swoich studentów , czesto robi im kawę jesli np jest pierwszy w kuchni a student tam dopiero wchodzi , atmosfera jest ogólnie luźna , mimo że każdy wie co do niego należy i każdy swe obowiązki traktuje serio. Dlatego uważam że ta pani co mówiła na początku że studenta do niej ma się zwraca w arcypoważny sposób uważam że spadła z księzyca .
      • Gość: Eddie Andersson Re: Co to za dziwaczny wykładowca rodem z carskie IP: *.4web.pl 03.12.12, 11:03
        Amerykanie reprezentują nieco inną kulturę jeśli chodzi o relacje interpersonalne. Aby to zrozumieć trzeba mieć trochę wiedzy z dziedziny komunikowania międzykulturowego. Sposób, w jaki się zachowujemy w stosunku do innych osób jest uwarunkowany kulturowo właśnie.
    • m.p.1970 Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 03.12.12, 05:32
      No nie jest chyba az tak zle. Panstwo profesorowie maja najwyrazniej bardzo konserwatywne poglady. To jest po prostu ogolny trend, w innych krajach Europy atmosfera jest jeszcze bardziej rozluzowana i zagranicznych studentow w Polsce uderza wlasnie te hierarchiczne podejscie stundent-profesor. W Szwecji np juz 40 lat temu zlikwidowano formy grzecznosciowe typu prosze Pana/Pani i przeszlo sie na ty takze z szefem lub profesorem. Jak kiedys moja znajoma, lekarka, powiedziala do 80-letniej pacjentki prosze Pani, ta oburzona stwierdzila, ze nie po to walczyla tyle lat o rownosc, zeby ja teraz wyzywac 0d "Pani". Jedzenie i picie na wykladach jest normalme na zachodnich uniwersytetach, a w Japonii polowa studentow spi (choc jesc nie wolno). Wazne, zeby studiowali, zaliczali. Kiedys wszystko bylo lepsze, mlodzi lepiej wyksztalceni i obyci, formy bylu utrzymane, a ci Wspaniali w dwoch bratobojczych wojnach swiatowych wyrzneli kilkadziesiat milionow ludzi. W Polsce dzisiaj tez jakze przemile i dobrze wychowane Panie i Panowie w moherowach beretach marza o powrocie do dawnych wartosci.
    • Gość: pestka Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.bb.sky.com 03.12.12, 05:53
      Niestety, co do poziomu, to działa to w obie strony. Na mojej uczelni i kierunku zapewne 30-40% studentów było zainteresowanych tym, co studiuje i reprezentowało odpowiednio wysoki intelektualny poziom, żeby skończyć studia. W praktyce ponad 90% osób rozpoczynających studia je ukończyło. Dochodziło do absurdalnych sytuacji, w których egzamin składał się z testu jednokrotnego wyboru (3 odpowiedzi do wyboru), a z powodu żenująco niskiego poziomu próg zdawalności był obniżany poniżej 50%. Studenci zainteresowani studiowaniem w prawdziwym sensie tego słowa - eksplorowaniem tematu na własną rękę, z różnych źródeł, a nie "strony 2-10 z podręcznika tego i tego" - są skazani na frustrację, bo egzamin i tak będzie taki sam, jak w zeszłym roku, a większość studentów wyuczy się na pamięć gotowych odpowiedzi, bez głębszego zrozumienia tematu.

      Co do kultury osobistej, to można mieć z pewnością zastrzeżenia do studentów, tyle że jeśli chodzi o tytułowanie, to nigdy (przynajmniej na moim wydziale) nie działało to w obie strony jednakowo - student musi się zwracać do ćwiczeniowca "Panie doktorze X (nazwisko)", jednak doktor może się zwracać do doktoranta per "Pani Aniu" (pomimo mgr przed nazwiskiem). Dodatkowo można było zauważyć korelację - im bardziej imponujący dorobek naukowy (i nie chodzi tu o staż pracy), tym mniejsza dbałość o te konwenanse. Być może wiąże się to z pobytem w instytucjach naukowych za granicą.
    • anna-dark Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 06:09
      Po co studenci mają notować na wykładach? Wykładowca PRZED wykładem powinien dostarczyć ksero tego, co z reguły czyta...
      • sto-szesc Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 03.12.12, 06:46
        anna-dark napisała:

        > Po co studenci mają notować na wykładach? Wykładowca PRZED wykładem powinien do
        > starczyć ksero tego, co z reguły czyta...

        Żartujesz. Jeśli czyta, to po co wykład? Ale jak ja byłem (dawno temu) studentem, to też nie notowałem.
    • zdrowy_hetero Mają studentów, na jakich sobie zasłużyli 03.12.12, 06:41
      Środowisko akademickie samo zapracowało sobie na takich studentów. Z moich studiów na polibudzie pamiętam może pięciu dobrych wykładowców, którzy nadążali za zmianami w ich dziedzinach. Przychodzili z pożółkłymi kartkami i przez 20 lat mówili to samo. Wykłady można było kopiować od starszych roczników i wszyscy tak robili. Chodziliśmy na nie, bo były obowiązkowe. Gdyby było tak jak na uniwerku, czy w wyższych szkołach rzucania ryżem w dal, że nie trzeba chodzić na wykłady, to ikt by nie chodził. Namnożyło się "wykładowców" jak psów bezpańskich w Łomiankach. Każdy, komu po studiach nie chciało się iść do normalnej pracy walił na doktoracik i powielał metody prowadzenia zajęć swojego promotora. Po doktoraciku kolejne kilka lat ściemniania i habilitacja. A później to już święta krowa, której czołgiem nie można ruszyć z uczelni. W krajach anglosaskich wykładowca musi stale prowadzić badania i starać się, żeby przyciągnąć studentów. U nas wystarczy wprowadzić obowiązkowe wykłady. Na szczęście idzie wielki niż demograficzny i większość "wykładowców", co to nie pamiętają jak wygląda laboratorium straci pracę. Wtedy pewnie będą "wykładać chemię" w Biedronce albo Tesco.
      • Gość: Eddie Andersson Re: Mają studentów, na jakich sobie zasłużyli IP: *.4web.pl 03.12.12, 11:25
        "Na szczęście idzie wielki niż demograficzny i większość "wykładowców", co to nie pamiętają jak wygląda laboratorium straci pracę."
        Mylisz się i to bardzo. Akurat ci, którzy nie pamiętają laboratorium zostaną, bo to przede wszystkim tzw. samodzielni pracownicy naukowi, którzy wysługują się doktorantami oraz pracownikami pomocniczymi czyli asystentami i adiunktami.
      • Gość: nieuk Re: Mają studentów, na jakich sobie zasłużyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 20:25
        Powtarzasz zasłyszane opinie.

        Już od dawna na uczelniach panuje reżim i ciągłe dokręcanie śruby. Mniej więcej od 10 lat nie ma etatów, asystenturę można dostać po zrobieniu doktoratu - przeciętnie 4-5 lat pracy za stypendium 1000 PLN miesięcznie i żadnego ubezpieczenia. Co max 8 lat trzeba wykonać następny stopień (habilitację i profesurę). Żaden stopień naukowy poza profesurą zwyczajną (dla nielicznych) nie broni przez zwolnieniem, bo już od jakiegoś czasu wszystkie kontrakty o pracę są czasowe. Obecnie trzeba stawać do 4-5 lat do otwartego KONKURSU i to o własne stanowisko pracy. To oznacza, że trzeba się ciągle rozwijać, starać, nie wolno odpuścić, zachorować. Wyobraź sobie kogoś po 50-tce, kto nawet będąc profesorem tytularnym (tzw. belwederskim) może stracić pracę z dnia na dzień, tylko dlatego, że na miejsce zgłosił się lepszy kandydat. Taka jest nowa ustawa o szkolnictwie wyższym.

        Zatrudnienie na uczelni oznacza permanentne ,,bycie w pracy'' i wypłatę rzędu 3000 PLN dla profesora nadzwyczajnego.

        Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma... Jeśli na uczelni jest tak lekko i łatwo, to trzeba było zostać i zrobić ten doktorat, habilitację, czy co tam lepszego i prowadzić to lekkie życie.
    • ajatuse zamiast biadolić i gonić za kasąą przyjmując 03.12.12, 06:55
      wszystkich - nawet tych głupich, róbcie porządną selekcję i zadbajcie 0o wysoki poziom nauczania.
      Dopiero wtedy wykładowcy i uczelnie bądą miały poważanie
      • Gość: Maxx Re: zamiast biadolić i gonić za kasą przyjmując IP: 173.233.196.* 11.12.12, 17:08
        "nie znają podstawowych form, standard jak piszą maila, to zaczynają od "witam", nie potrafią powiedzieć "panie dziekanie", mówią "proszę pana". To jaskrawy przykład, ale jak mam dwie-trzy takie osoby w grupie, to się na nie zwraca uwagę.

        Ja tez czasami zaczynam email od wyrazu "witam"... czy w obecnej Polsce to jakies "przestepstwo"?
      • Gość: Maxx Re: zamiast biadolić i gonić za kasąą przyjmując IP: 173.233.196.* 11.12.12, 17:10
        "...wszystkich - nawet tych głupich, róbcie porządną selekcję i zadbajcie 0o wysoki poziom nauczania."

        Oczywiscie, mozna robic ostra selekcje, ale... najpierw trzeba zmienic zasady finansowania uczelni wyzszych w Polsce!
    • ir21 Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 03.12.12, 07:03
      Gorsza od tych studentów jest pani wykładowczyni na filologii. Tak, gdzie ludzie chcą zachowywać się naturalnie, wprowadzałaby restrykcyjne przepisy i szumnie je określała mianem kultury osobistej. Ja tam się cieszę, że już z tego komunistycznego gorsetu konwencjonalności i szarości powoli zaczynamy wychodzić. Pani wykładowczyni niech tam sobie jeszcze siedzi.
      • Gość: gość portalu Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.sds.uw.edu.pl 03.12.12, 12:53
        Wykładowca na Wydziale Filologii Uniwersytetu Gdańskiego, woli pozostać anonimowa
        Akurat ta pani fiLOLog to pewnie zabroniła się nazywać w gazecie "wykładowczynią", bo to przecież takie nowoczesne i deprecjonujące :D
      • Gość: Maxx Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy... IP: 173.233.196.* 11.12.12, 17:13
        "Gorsza od tych studentów jest pani wykładowczyni na filologii. Tak, gdzie ludzie chcą zachowywać się naturalnie, wprowadzałaby restrykcyjne przepisy..."

        Coz, dla niektorych studentow "naturalnie" oznacza (niestety) poziom zwyczajnego chlewu !
    • Gość: Gość Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.net.stream.pl 03.12.12, 07:17
      To po co pozwalacie kończyć studia takim kretynom? Zaliczają wszystko za waszym przyzwoleniem, dostają papier a potem od razu myślą, że dostaną świetną pracę za niemałe pieniądze. Moja rodzina niestety nie mogła sobie pozwolić żebym poszedł na studia, ale jak widzę takiego kretyna który przychodzi i chce mną rządzić, a który ma mniejszą wiedzę ogólną ode mnie i chodzi po zakładzie napuszony "bo to pan magister" to normalnie wychodzę z siebie.
      W moim otoczeniu dwie osoby studiujące na jakieś 50 na studia się nadaję, bo posiada wiedzę na przyzwoitym poziomie i chęci uczenia się w danym kierunku. Niestety, szanowni wykładowcy, ale to wasza wina - nie powinniście narzekać, same uczelnie doprowadził do takiego stanu.
    • mrs.courvoisier a cóż w tym dziwnego? mamy przecież kapitalizm 03.12.12, 07:26
      a jedną z obrzydliwych cech kapitalizmu jest to, że każdy idiota dostanie dyplom, jeśli tylko za niego zapłaci. Uczelnia musi z czegoś żyć.
    • Gość: knightnoir to juz nawet wykladowwcy reaguja na.... IP: *.208.200.65.getinternet.no 03.12.12, 07:43
      to juz nawet wykladowwcy reaguja na chamstwo i glupote synalkow i corek swoich kolesiow?
      Jaki procent studentow to bachory, znajomki i "wyplacajacy sie"? Rekrutujcie zdolnych ludzi a na studia wroci powaga i autorytet!
      To Wy jestescie przyczyna tego dzisiejszego bagna!
    • tata.po.30 żałosne... 03.12.12, 08:04
      > Trzeba im zwracać uwagę, że ... jeśli ktoś musi wyjść w trakcie zajęć, to zgłasza
      > to wykładowcy i w pewnym momencie cichutko opuszcza salę,

      Chęć wyjścia należy zgłosić pisemnie z tygodniowym wyprzedzeniem?

      > Zdarza się wychodzenie i wchodzenie w trakcie zajęć - bo na przykład ...
      > muszą iść zrobić siku, jak przedszkolaki, bo nie mogą wytrzymać do końca wykładu.

      Aha, no to będę pamiętać, by donieść wcześniej zaświadczenie lekarskie o zapaleniu pęcherza...

      > Ogłada? Zero. Lalunia przychodzi na wykład, siada, nogę kładzie na krzesełku tak,
      > że jej kolano nad stół wystaje. Co druga by tak siedziała.

      No cóż, niektórzy oceniają to, co człowiek ma w głowie, inni patrzą na ubranie i sposób siedzenia. Wykładowcy również.

      > Nie znają podstawowych form, standard jak piszą maila, to zaczynają od "witam",

      No tak, "witam" powinno być karalne.

      > nie potrafią powiedzieć "panie dziekanie", mówią "proszę pana". To jaskrawy przykład,

      I wszystko jasne... Jaskrawe.
    • Gość: absolwentka Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.maverick.com.pl 03.12.12, 08:09
      Bo teraz student nie idzie na studia żeby zdobywać wiedzę czy kontynuować zaszczepioną wcześniej pasję. Teraz studiuje się po to żeby/bo :
      1. Nie iść jeszcze do pracy
      2. Móc sobie bezkarnie pochlać - bo studentowi wolno!
      3. Bez mgr to wstyd przecież...
      4. Juwenalia, kluby studenckie i obleśne imprezy w akademikach gdzie każdy z każdą... (nie przymierzając)
      Można by tak wymieniać jeszcze długo. Byłam studentką, nawet mgr mam ale w tedy kiedy ja studiowałam żeby zdać egzamin potrzebna była wiedza i dużo czasu poświęconego na naukę. To był czas kiedy prywatne uczelnie dopiero zaczynały funkcjonować ale już wtedy można było zaobserwować różnicę między wymaganiami tam i na UAM gdzie studiowałam.
      Szkoda słów na to co dzieje się dziś. Dziś słowo student ma zdecydowanie pejoratywne zabarwienie. Stało się synonimem pijactwa i chamstwa. Student przyjeżdża na uczelnię to należy go w drzwiach przepuszczać, ustępować mu miejsca w tramwaju i w ogóle najlepiej schować się i nie wychylać nosa z domu kiedy masowo przybywają do miasta - w końcu to przyszła inteligencja naszej ojczyzny. Przerażające...
      Przykre ponieważ kiedyś studiowali tylko najlepsi, dziś dyplom ma mniejsze znaczenie niż kiedyś matura. Ot do czego doprowadzono...
      I żeby nie było niedomówień - nie piszę, że każdy student jest taki , ale 85% na pewno (i to bez względu na płeć...)
    • Gość: magister-klepka Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 08:34
      To, co mówią wykładowcy o niektórych studentach, to prawda. Mnie jednak rozbawiły 2 zdania, które padły z ust "wykładowców" - 1. "Absolutnie nadają się do pracy naukowej" (absolutnie?? absolutnie to się można nie nadawać do czegoś...Absolutnie, drodzy państwo,to jest anglicyzm. 2 "A ja wykładam hotelarstwo" ( wykłada Pani coo???? hotelarstwo [pusty śmiech]. To ja wykładam chemię, ale w supermarkecie, buhaHAHAHAHAHAHAHAH
    • Gość: Bajo Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.internetunion.pl 03.12.12, 08:53
      Artykuł jest smutny, ale niestety prawdziwy. Pracuję w dużej międzynarodowej firmie, przyjmujemy studentów na praktyki. Nieliczni są naprawdę na poziomie (ostatnio studentka stosunków międzynarodowych zrobiła na wszystkich naprawdzę dobre wrażenie - może dlatego, że miała zajęcia z etykiety? ...)
      Potwierdzam słowa wykładowców, że większość studentów nie posiada ogólnej wiedzy, której wymagałoby się od elity kraju, którą powinni stanowić wykształceni ludzie. Studenci przychodzą i są roszczeniowi - chcą pisać pracę magisterską i ... "proszę mi przygotować informacje o ..." - dlatego też nie przygotowujemy informacji - student ma przyjść na praktykę - popracować i sam zdobyć informacje.
      Kreatywność - jak się "przepuści" studentów przez szkolenia wewnętrzne, to owszem - powtórzą działania. Wysławianie się? Kultura osobista? - Przedszkole - "proszę Pani" i "Witam" jest na porządku dziennym. Co to jest w ogóle "witam" w mailu? Ja już wiem - nie wiedzą, czy są na ty, czy na Pan/Pani. Dlaczego nie wiedzą? Nie znają zasad savoir - vivre. Nagminnie pierwsi wyciągają rękę i mówią "miło mi" zanim druga strona zdąży się przedstawić jako gospodarz / menedżer. Pisma / podania / wnioski - to już za skomplikowane - język mówiony dominuje "na papierze". Listy motywacyjne - w internecie roi się od rad na ten temat, a dalej nie chce się im przyłożyć do tematu i mam wrażenie, że czytam ten sam list ciągle. Nie mają wglądu w siebie, nie chcą cierpliwie poznać innych, ani autorefleksja, ani refleksja w ogóle - nie są potrzebne - szkoda czasu.
      Studentka studiów podyplomowych przyszła na rozmowę kwalifikacyjną. Pytamy ją z podstaw z jej kierunku. Nie potrafiła opowiedzieć o swojej pracy magiesterskiej? Uważała nas za idiotów, którzy nie zrozumieją o czym mówi, czy sama nie napisała tej pracy? "eee", "yyy" - "no" to przerywniki, od których słabo się robi podczas rozmowy, "no ten", "jakoś". Ubiór - na rozmowę - a czemu nie w swetrze, dzinsach czy odstrzałowej bluzce jakby na plażę lub na drinka. I dla kogo tu się stroić w wykrochmalony kołnierz?
      Na szczęście są też studenci wyjątkowo dobrzy merytorycznie i do tego kulturalni. Na szczęście.
    • bp_2 Kaczyński, Maciarewicz ... i inne prostactwo 03.12.12, 10:03
      "IV Rzeczypospolita" daje już efekty + błogosławienie tego stanu przez działalność przebierańców w czarnych sukienkach.
      • Gość: :) studia IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 12:11
        są studia i STUDIA

        strasznie dużo jest różnych kierunków i fakt przeraża mnie to, że studiują osoby i mają same 5 tki na dziwnych kierunkach, z którymi uczyłam się w podstawówce i nie były wstanie nauczyć się 2 stron z zeszytu.
        Kiedyś taką koleżankę sprawdzałam z chemii, uczyła się cały dzień. Zaczęłam ją pytać po kolei- odpowiadała. Jak zmieniłam kolejność albo zadałam pytanie na myślenie - nie potrafiła odpowiedzieć. Masakra. Zgłosiła się do odpowiedzi (bo musiała). Nauczycielka jak usłyszała jej poziom wiedzy to się załamała- postawiła dziewczynie 1 i powiedziała, że zmarnowała jej czas i po co się zgłaszała skoro nie umie. Jakoś skończyła podstawówkę i LO (przyjmowali wszystkich bo było więcej miejsc niż uczniów). Potem skończyła studia na jakimś dziwnym kierunku.

        Ja akurat z nauką nigdy nie miałam problemów. Dostałam się na dobre studia, uważane za dość elitarne. Na wykłady nie chodziłam bo ludzie co je prowadzili nie umieli wykładać (choć czasem było miłe zaskoczenie). Wolałam usiąść i nauczyć sie z książki niż zasypiać na nudnym wykładzie. Ale u nas wykłady były nieobowiązkowe, wiedza z nich była obowiązkowa. Czasem mieliśmy karne kolokwia bo nikt z roku nie pojawił się na wykładzie, czasem robiliśmy dyżury.
        Szkoda czasu na nudne wykłady. Slajdy wolę sama szybciej przeczytać niż słuchać monotonnego czytania wykładowcy. To powodowało u mnie senność.
        Dlatego na wykłady prawie nie chodziłam jak nie musiałam.
        Na ćwiczeniach mieliśmy 100% obecność i nawet choroba nie była usprawiedliwieniem. Nawet z 40 stopniową gorączką się szło, czasem ktoś się zlitował i puścił do domu ale rzadko- przeważnie trzeba było swoje odsiedzieć i jeszcze odpowiadać na seminariach, pisać wejściówki.

        studia dobre bo nauczyły mnie zawodu ale tak trudne, że teraz i tak muszę chodzić jeszcze na liczne kursy zawodowe bo studia to tylko podstawy :)

        pozdrawiam

        ja bym nie szła na jakieś studia co nic nie uczą- szkoda czasu.
        teraz robię podyplomowe z innej całkowicie dziedziny :) super!

        P.S a co do butów na początku wątku - moi znajomi zawsze u wszystkich zdejmują buty jeśli jest to nieformalna posiadówka (wygodnie, czyściej itp.)

        bez butów chodzi się w małych mieszkankach

        w dużych domach, gdzie wychodzi się na dwór chodzi się w butach bo jest tam nie tak czysto i gospodarze o tym uprzedzają...

        na imprezach oficjalnych typu sukienka elegancka i garnitur typu święta itp... chodzi się w butach

        kapciuchów nie znoszę i nie zakładam nigdy! Grzyba nie chcę mieć! obleśna sprawa. Wolę mieć brudne skarpetki lub zimne stopy...
        • Gość: Maxx Re: studia... IP: 173.233.196.* 11.12.12, 17:19
          "Szkoda czasu na nudne wykłady. Slajdy wolę sama szybciej przeczytać niż słuchać monotonnego czytania wykładowcy. To powodowało u mnie senność.
          Dlatego na wykłady prawie nie chodziłam jak nie musiałam."

          Istnieja kraje, w ktorych studenci nie tylko spogladaja na obrazki (PowerPoint!), ale tez zadaja sporo pytan (co w Polsce wciaz nalezy do rzadkosci)!
          • Gość: nieuk Re: studia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 20:05
            Co racja to racja. Nagminnym grzechem wykładowców jest rzucanie slajdów na wykładach kursowych.

            Na najlepszych uczelniach amerykańskich wykłady są prowadzone nadal kredą na tablicy. To pozwala śledzić to k rozumowania, a także mobilizuje wykładowcę. Slajdy można rzucać bez przygotowania, wystarczy znać materiał. Słuchacz jest także w stanie prowadzić notatki. Slajdy + skrypt są dla tych osób, które się pogubiły, pomagają się przygotować do zajęć i egzaminu.

            Apel do Studentów: żądajcie wykładów prowadzonych na tablicy, oczywiście jeśli materiał to uzasadnia.

            Nb. jestem długoletnim wykładowcą, wiem co mówię. Moi studenci pytani o formę ZAWSZE wybierają wykład prowadzony metodą tradycyjną.
            • sto-szesc Re: studia... 11.12.12, 22:10
              > Na najlepszych uczelniach amerykańskich wykłady są prowadzone nadal kredą na tablicy.

              Niestety na uczelniach amerykańskich administracja mocno nalega na używanie jak największej ilości "nowoczesnych technologii". Najlepiej wykłady online.
    • Gość: czlowiek Smieszna pani profesor IP: *.adsl.alicedsl.de 03.12.12, 10:49
      studiowalem w Niemczech i na wyklad na kierunku pedagogika socjalna przychodzily dziewczyny z niemowlakami, a nawet zdarzyla sie pare razy, ze przychodzili z psem.

      Kazdy jest dorosly i odpowiada za siebie. Nikt nie moze mi zabronic wyjscia z wykladu jak sobie tego zazycze. I nie musze sie nikogo pytac.

      Pani profesor jest od nauczania i za to ma placone. Dorosli ludzie moga zarzadac jej wywalenia jak nie bedzie to mialo poziomu. W czym przychodzi do pracy, albo czy mowi kazdemu studentowi dzien dobry, gdy go spotka na ulicy to juz jej sprawa.
      • Gość: nieuk Re: Smieszna pani profesor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 19:23
        Naprawdę żenujące. Profesor jest od nauczania i za to ma płacone. Idź do lekarza z psem, bo Ci przecież wolno. Bo lekarz jest od leczenia i za to ma płacone. Żenujące.

        Wolność i swoboda kończy się tam, gdzie zaprzecza wolności i swobodzie drugiej osoby. Wymagasz, żeby ktoś wykładał przy wrzasku niemowlaka lub szczekaniu psa? To może spróbuj? A gdzie szacunek dla pracy i wysiłku drugiego człowieka? Takie zachowania jak opisujesz to patologia, nie normalność. To dlatego polskie gimnazja i szkoły wyglądają jak wyglądają.
    • Gość: hanina Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.bb.sky.com 03.12.12, 15:21
      Kilka lat temu ukończyłam studia i zgadzam się z opiniami, które wskazują, że większość z nas można zaliczyć do grupy roszczeniowych, nieobytych i tępych kretynów. Pamiętam różne wypowiedzi moich koleżanek podczas zajęć...nóż się w kieszeni otwierał jak pewnego dnia Ela- warszawianka opisywała Prosiaczka z "Władcy much" mówiąc "...No, on wiedział co powiedzieć, wiedział różne rzeczy, chyba mogę powiedzieć, że chyba był mądry..." nasz cierpliwy wykładowca nie wytrzymał i wtrącił " To, co pani opisuje to się inteligencja nazywa!". Aż żal myśleć, że taka Elunia ukończywszy Uniwersytet Gdański może teraz uczyć dzieci. I takich lub podobnych sytuacji mam wiele zachowanych w mojej pamięci. Renomowane uczelnie muszą przyjmować hołotę, bo dzisiaj liczy się pieniądz a nie poziom. I do kogo pretensje?
    • Gość: student Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.ssh.gliwice.pl 03.12.12, 16:19
      Nie do końca zgodzę się z tym, że studenci są wszystkiemu winni. Owszem czasami zdaża się tak,że ktoś ,,ląduje" na danym kierunku, bo gdzie indziej się nie dostał. Ale poraniony jest przede wszystkim system oświaty i program nauczania. Studiuję na 1 roku uzup historię, w sumie z nazwy bo tak naprawdę w tygodniu na 10 przedmiotów, aż...1(!!!) związany jest bezpośrednio z historią. Czy więc dziwi widok sennych studentów podtrzymujących głowę by nie ,,spadła" z hukiem na ławkę? Poprostu trzeba zdać i mieć spokój - w takich sytacjach podpisuję się pod tą maksymą.
      Nie mówiąc już o wykładowcach nie tyle wymagających ( bo tacy powinni być wszyscy) ale poprostu wrednych, których jest niestety więcej od tych ludzkich. Inne podejście do studenta, powoduje, że ten również inaczej podchodzi do wykładowcy, czy do jego przedmiotu.
    • Gość: nauczyciel Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 17:45
      Za porażkę edukacyjną ZAWSZE jest odpowiedzialny.... NAUCZYCIEL, też ten akademicki.
      Nie potrafią Państwo dostosować form przekazu do słuchaczy, to może warto zmienić zawód?

      Cne środowisko akademickie, np. wyraziło swe zdanie na temat sensu nauczania łaciny w szkołach ponadgimnazjalnych: że nie jest to potrzebne...
      Proszę teraz nie narzekać, tylko ponosić konsekwencje swoich propozycji programów, wyrażanych opinii i pisanych przez siebie podręczników :) Zdrówka życzę
      • Gość: nieuk Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 20:27
        Kto jest odpowiedzialny za upadek służby zdrowia w Polsce? Lekarze?
        • Gość: mary Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 23:05
          Mistrzów wybieramy sobie sami, a szkoła próbuje narzucać autorytety. Cechy dobrego pedagoga - metodyka to przede wszystkim konsekwencja, dobra organizacja, stanowczość. Natomiast naukowiec z natury stanowczy nie jest, dlatego, że poszukuje i tylko pseudonaukowiec używa kategorycznych stwierdzeń i krzywdzących uogólnień (np. takich, że dzisiejsi studenci to idioci a kiedyś to...). Naukowiec powinien koncentrować się na szukaniu przyczyn i rozwiązań.

          W podstawówce, gimnazjum a potem liceum młodzi ludzie mają wiedzę wtłaczaną do głowy. Nauczyciel ma przeprowadzić lekcję wg najnowszych metodycznych zaleceń. Jeżeli lekcja się nie uda to jest to wina nauczyciela. Jeżeli uczniowie na lekcji rozrabiają to wstydzić ma się nauczyciel, dlatego, że nie potrafi utrzymać dyscypliny w klasie. Uczniowie pozostają całkowicie bezkarni. W takim systemie rola ucznia jest bierna. Zwykle nauczyciel potrafiący utrzymać dyscyplinę w klasie to mało spontaniczna osoba. Więc jest jakby przełożenie przyjazny, wyrozumiały człowiek - z pewnością byłby kiepskim nauczycielem; malkontent, ale stanowczy (tzn. wzbudzający strach) - byłby świetnym nauczycielem. Więc dzieci uczą się, bo się boją. Taki malkontent widzi w ludziach tylko wady i nawet jak nic nie mówi to karci samym spojrzeniem. Niestety taki system z aktywnym nauczycielem i biernym uczniem obowiązuje prawie na całym świecie i nigdzie chyba się nie sprawdził, ale łatwo się go wykorzenić nie da, bo dziecko do przedszkola idzie już z przekonaniem, że pani je będzie uczyć, nie ono się... Dziecko nie czuje, że ponosi za cokolwiek odpowiedzialność. I takie dziecko idzie potem na studia...
    • genialna_oxford "paniusie", "dzieciaki" 04.12.12, 15:51
      te teksty to tak zwana "kultura profesorska"?
    • gambas-gambas Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 04.12.12, 16:47
      Prawie same perełki w tym artykule. :) Najpierw anonimowa wykładowczyni z kijem w tyłku:
      Trzeba im zwracać uwagę, że nie żuje się gumy, że jeśli ktoś musi wyjść w trakcie zajęć, to zgłasza to wykładowcy i w pewnym momencie cichutko opuszcza salę, a nie w robi przedstawienie z wychodzeniem. Zdarza się wychodzenie i wchodzenie w trakcie zajęć - bo na przykład dzwoni telefon i jeśli natychmiast nie oddzwonią, to na pewno giełda w Ameryce padnie, albo muszą iść zrobić siku, jak przedszkolaki, bo nie mogą wytrzymać do końca wykładu.
      Że co proszę? A cóż to za zbrodnia, wyjście do toalety w trakcie zajęć? Albo wyjście z sali w celu odebrania telefonu? Właśnie takie zgłaszanie "proszę pani, a czy mogę wyjść?" kojarzy mi się z przedszkolem. A później jest prawdziwa zgroza, czyli wystające nad stół kolanko "laluni". Dalej mamy typową chorobę nie tylko uczelni, ale wszystkich instytucji państwowych, tytułomanię (btw. zaproponowane w tym wątku "Wasza Zajebistość" adekwatne:). Studenci następnego wykładowcy nie radzą sobie NA pierwszym, drugim, a nawet piątym semestrze. A na końcu mamy panią psycholog, której studenci mogą "ubrać co chcą" (domyślam się, że o choinkę chodz) i bywają "superzainteresowani". I ci ludzie uczą studentów. Jedyna sensowna wypowiedź, pana Olbrachta-Prondzyńskiego, to prawdziwy rodzynek w tym gronie.
      Ja się zgadzam, że poziom nauczania na studiach od lat leci w dół (z czego to wynika i że w większości winny jest tzw. system i uczelnie, już w tym wątku napisano), jest w tym tekście kilka celnych uwag, jak chociażby o studiach jako "naturalnej" konsekwencji poprzednich szczebli szkolnictwa, co jest błędem.
      Ale druga strona barykady wcale nie wypada w artykule korzystnie.
    • maria-1964 Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... 04.12.12, 16:48
      No, cóz. Zostaje tylko konsekwentnie wymagać. Jeżeli wszyscy prowadzący zajęcia w danym instytucie powiedza studentom: "Proszę pójść do szatni zostawić kurteczki, po drodze wypluć gumę oraz wyłączyć telefony i zapamiętać na przyszłośc, że do sali wchodzi ostatni wykładowca, bo potem wstępu na wykład nie ma", to mogą sobie myślec, co chcą. Należy nauczyć, że uczelnia, jak korporacja, ma swoje zasady i albo się zastosujesz, albo cię nie ma, bo z gumą na zębach wylecisz z wykładu. Jak wylecisz, nie będziesz umiał i nie zdasz i żadne plecy nie pomogą. Tyle, że wśród wykładowców musi istnieć solidarność zawodowa - chamstwu mówimy STOP
    • Gość: anonim Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.dynamic.chello.pl 05.12.12, 10:29
      Jestem studentem i jestem w stanie się z tym wszystkim zgodzić. Faktycznie zdarzają się takie przypadki jak opisują Państwo Profesorowie, za co ja się wstydzę i przepraszam. Natomiast, ja to bym chciał też mieć jakieś wymagania np: mieć takiego Pana lub Panią prof. jakich mięli kiedyś dzisiejsi wykładowcy. Prawdziwe autorytety od, których bije aż ten majestat, żeby człowiekowi było aż głupio, że czegoś nie umie i zawiódł on Pana prof. X, Y, Z. A mi tego czasami brakuje. W tym przypadku również jest pół na pół.
      • genialna_oxford Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra 05.12.12, 16:58
        Nie sadze zeby twory o nazwie Uniwersytet Gdanski i Politechnika Gdanska posiadaly jakies autorytety naukowe. Slabe szkoly nie sa w stanie przyciagac dobrych nauczycieli.
        • Gość: nieuk Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 20:08
          No zwłaszcza jak profesor nadzwyczajny zarabia 3000 PLN na rękę. Nikt zdrowy na umyśle nie będzie prowadził nudnych zajęć mając do wyboru dobrze płatną pracę w przemyśle lub instytucie badawczym.
    • Gość: druga strona Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.elk.mm.pl 06.12.12, 19:56
      Jestem studentką jednego z lepszych uniwersytetów w Polsce, studiuję dwa kierunki , osiągam wysokie wyniki (stypendium), biorę udział w konferencjach, w ogóle nie opuszczam zajęć i zazwyczaj jako jedyna osoba w grupie jestem na nich aktywna. Zgadzam się z ogólną tezą artykułu, że poziom studentów żenująco niski, że w ogóle są nieaktywni, roszczeniowi, chamscy. Ale większość opisanych tu zarzutów jest śmieszna i żenująca.
      „Dziewczyny siedzą ładne, wymalowane” a co to ma do rzeczy? Czy atrakcyjna kobieta, dobrze ubrana (sama noszę miniówki, bo dobrze w nich wyglądam) nie może być inteligentna?
      Co do picia i załatwiania innych potrzeb fizjologicznych –czasem zajęcia są tak ułożone, jedne po drugich, że nie ma między nimi żadnego okienka. Jeżeli ktoś ma 3 zajęcia pod rząd (3 x 1.5h) rozumiem, że powinien przez 4.5 godziny nie pić, a jak będzie odczuwał potrzebę załatwić się (właśnie jak przedszkolak) w majtki czy puszczać gazy na zajęciach?
      W końcu, cóż nieprzyzwoitego i nagannego jest w formie „witam”? Widać, że pani profesor ma niewielkie doświadczenie pedagogiczne, wiedziałaby wtedy, że współczesny student potrafi napisać do wykładowcy „hej” albo „siema” lub w ogóle zrezygnować z powitania… Może pani profesor wolałaby „dzień dobry”, które w formie pisanej brzmi śmiesznie i sztucznie, ale w końcu to nie ja jestem polonistką…

      • Gość: jan Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 12:39
        Jestem wykładowcą, podpisuję się obiema rękami pod artykułem z jedną uwagą.
        Absolutnie nie powinno nas obchodzić jak student wygląda - jest to jego, osobista sprawa.
        Zgadzam się jednak, że studenci, często bez ogłady, roszczeniowi potrafią wyrecytować swoje prawa, ale o obowiązkach jakoś zapominają. I tak każdego dnia spotykamy biernych leniwców, którzy po zaliczeniu n-tym osiągają poziom 3-, co automatycznie oznacza, że ma cię wykładowco w dupie i w pustym korytarzu, już na drugi tydzień minie cię bez zauważenia.

        Zwykłe dwa zabiegi poprawiłyby sytuację:

        1. Egzaminy na studia.
        2. Rezygnacja z opłacania uczelni wg ilościowego wskaźnika, ale od poziomu naukowego, dydaktycznego etc.

        Wynik:
        1. Przyjmowani są ci co faktycznie chcą i mają do tego predyspozycje.
        2. Nieuki zostają skreśleni, a pozostaje grupa z którą praca to czysta przyjemność.
        • Gość: Maxx Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy... IP: 173.233.196.* 11.12.12, 17:26
          "Wynik:
          1. Przyjmowani są ci co faktycznie chcą i mają do tego predyspozycje.
          2. Nieuki zostają skreśleni, a pozostaje grupa z którą praca to czysta przyjemność."

          ... i kolejny wynik, tzn. uczelnia otrzymuje o polowe mniej pieniedzy?
          • Gość: jan Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 19:39
            Podpisuję się pod listami wykładowców. Większość pisała o tym niefortunnym przeliczniku dopłat w zależności od liczny studentów.
            Poniżające dla każdej ze stron.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja