Gość: foczka Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.opole.hypnet.pl 11.12.12, 19:35 Jacy wykładowcy, tacy studenci. Tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 19:39 Gość portalu: foczka napisał(a): > Jacy wykładowcy, tacy studenci. Tyle w temacie. Oto koronny przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Silent Oryginalnie i odmiennie o całej sprawie. IP: *.ip.jarsat.pl 20.12.12, 00:46 www.actionmag.pl/index.php?i=content&sid=9f1e4c6bee57df78c03040ba1b56ab59&mode=articles&t=1491 Pod linkiem znaleziony przeze mnie tekst, który może być uważany za głos w dyskusji. Unikatowy dlatego, że: nie opowiada się po żadnej ze stron nie moralizuje nie lamentuje To raczej taka diagnoza z elementami świadectwa. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mona Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.Netcominternet.pl 24.12.12, 10:08 Pracuję na jednej z uczelni pedagogicznych w Polsce od 6 lat. To co, warte jest napisania to fakt, że z roku na rok studenci naszej akademii są coraz bardziej "przypadkowi" i niekompetentni. Np. ok. 80% osób przyjmowanych na pierwszy rok ma co najmniej jedną ocenę dopuszczającą na świadectwie maturalnym. Gdybym była antropologiem, pewnie bym tego nie powiedziała, ale, że nie jestem, więc powiem, że dla mnie ci młodzi ludzie coraz częściej reprezentują poziom neandertalczyka. Zacznę może od facjaty: nie zawsze, ale coraz częściej "modne" ubranie, często niechlujne, odsłaniające niechciane wdzięki, co w przypadku kobiet, przyszłych pedagożek jest wizytówką niekompetencji i świadczy o braku dobrego smaku i poziomie kultury.... Podczas zajęć trudno utrzymać ciszę i odpowiedni poziom koncentracji. Rozmowy, liściki, smsy, zwisanie z ławki, zwalnianie się na pociąg, obdzielanie notatkami 10 sąsiadów, żeby wyglądało, że "coś" przygotowali to już normalny obraz. Podczas rozmowy na ćwiczeniach używają języka typu, noooo, dobra, zakręciłam się, muszę od nowa (gdy się pogubi w tekście), spadaj, co się gapisz (do kolegi w ławce, który nadmiernie się przygląda i pewnie peszy wzrokiem). Mają skojarzenia co do tekstu, które, co zdumiewające w większości interpretują jako seksualne, np. członek, organ. Czytając tekst mają problem z interpretowaniem i wyciąganie nie ma sensu zadawanie pytania, na które nie ma wyraźnej odpowiedzi w tekście, najlepiej w postaci zdania, które można przeczytać. Od 3 lat nie ma na moich zajęciach możliwości oddawania prac pisemnych, bo jeśli bym to zrobiła, otrzymam w większości plagiaty z intenetu. Na studiach zaocznych to już dno dna, dlatego zrezygnowałam z tych godzin. Ludzie, którzy by się najlepiej sprawdzili - dlaczego tego nie robią? - jako sklepowe, kucharki, krawcowe, kierowcy.... W przypadku tych osób edukacja w zakresie filozofii, psychologii, pedagogiki, logiki i in. nie ma najmniejszego sensu, ponieważ ich poziom myślenia coraz częściej nie ogrania nawet podstaw. Za to prostacka natura i bezrefleksyjność kształtują postawy egoistyczne i roszczeniowe. Coraz częściej na studiach zaocznych studiuje się, bo się za to płaci, więc "student" taki, mający wokół siebie wielu jemu podobnych donosi, manipuluje, podjudza, kłamie - czyli przenosi na uczelnię taki świat, jaki zna i jak go rozumie - poziom targowiska i ulicy. Coraz więcej polskich uczelni, głównie prywatnych hoduje takie egzemy na swoim ciele :-((( W przypadku nauk pedagogicznych, mamy drodzy Państwo "produkt", który będzie uprawniony do edukowania i wychowywania Waszych dzieci. Osoby bezrefleksyjne i nieetyczne będą przekazywały te same cechy Waszym dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 To jest skutek 25.12.12, 22:26 modelu oświaty , jaki wprowadzili tzw postępaki , czyli ci od " postepowej " , " nowoczesnej " oświaty . Pora tych postępaków odsunąć od władzy . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sliw Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.13, 23:02 To ja sobie pozwolę skomentować ten - jakże jednostronny - artykuł jako ta "druga strona medalu". Jestem studentem Politechniki Gdańskiej, raczej przeciętnym, wiele egzaminów zdaję w poprawkach, z niektórych przedmiotów czekają mnie repety. Na kierunek, który studiuję przyjmowanych jest co roku 120 studentów. Oczywistą rzeczą jest, że nie każdy z nas przyszedł na te studia z powołania. Wielu z nas to ci, którzy się nie dostali na medycynę. Smutne, ale prawdziwe. Nie zgadzam się jednak z takim generalizowaniem. Czy brakuje nam wiedzy? Na pewno tak, współczesnym studentom brakuje podstawowej wiedzy z zakresu chociażby geografii czy najnowszej historii Polski. Jeśli zaś chodzi o przedmioty związane z konkretnym kierunkiem to sprawa ma się trochę inaczej. Na pierwszym roku moich studiów największą "kobyłą" była zdecydowanie matematyka. Patrząc przez pryzmat doświadczeń z późniejszych lat widzę, że przedmiot ten wcale nie był trudny. Wielu studentów (w tym ja) nie miało rozszerzonego kursu matematyki w szkole średniej. Wystarczyły, jeśli dobrze pamiętam, dwa tygodnie, żeby wyrównać poziom. Większość z nas poradziła sobie z matematyką wyższą po takim ekspresowym wprowadzeniu. Jeśli czegoś nie wiedzieliśmy mogliśmy przyjść na konsultacje. Nie zawsze tak jest. Pewna pani profesor, która prowadziła jeden z przedmiotów potrafiła w godzinach konsultacji ZAMYKAĆ SIĘ w swoim gabinecie na klucz, by żaden ze studentów nie mógł przyjść i zadać nurtujących go pytań. Wielu prowadzących gdy już przyjmuje studenta na konsultacjach potrafi zmieszać go z błotem i odesłać do literatury "bo tam to wszystko jest". Owszem - jest, ale nie zawsze informacje z literatury rozwiewają wszelkie wątpliwości. Jeśli chodzi o przygotowanie prowadzących do zajęć to bywa z tym bardzo różnie. Bywają prowadzący, którzy są zawsze przygotowani do wykładów. Bywają też tacy, którzy przerzucając slajdy dziwią się, że takie treści się tam znalazły. Zdarzają się (na szczęście nieczęsto) też tacy, którzy wykazują brak elementarnej wiedzy na temat przedmiotu, co wyłapują nawet ci "niedouczeni, głupi" studenci. Podejście do studenta - zdarzyło mi się mieć zajęcia z panią profesor, która przychodziła na wykłady spóźniona około 15 minut, robiła 30 min. przerwy i kończyła 15 minut wcześniej. Często prowadzący wykazują się brakiem elementarnych zasad kultury. Stwierdzenia "Pani jest za głupia na inżyniera a za brzydka na panią spod latarni" są już legendarne na wydziale. Czasami naprawdę zastanawiam się, czy to aby na pewno nam brakuje kultury. Reasumując - sporo prawdy w artykule, jednak kadra dydaktyków też nie jest święta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: is Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.13, 11:01 W podstawowce dzieci się uczą od rodziców, że nie ma po co się wysilać - wystarczy wysłać na wywiadówkę rodzica z pretensjami, że stawia za słabe oceny, żeby ustawił nauczyciela. w ten sposób i arogancja, i lekceważenie wykładowców, i poczucie, że nie trzeba samemu pracować nad sobą, bo wszystko sie należy jak świętej krowie, jest utrwalone raz na zawsze Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Ale ten proces 06.06.13, 11:56 zaczyna się już w domu . Wtedy nie mamy wpływu na proces wychowania . Tak są wychowywane dzieci już w rodzinie . Ale potem dochodzi już szkoła . A tutaj wpływ na uczniów mają też i nauczyciele , dyrektor / ka szkoły i inne osoby . I co one robią ? Przede wszystkim nie reagują na chamstwo . Nie reagują skutecznie - kary rzadkie i mało dolegliwe . To rozzuchwala . Po drugie nauczyciele przepuszczają do kolejnej klasy ( tak jak wykładowcy na kolejny rok ) nieuków . A dyrektorzy pozbywają się takich nauczycieli , którzy rzetelnie wystawiają oceny , no bo ich - ocen niskich - jest wtedy dużo . I tak to działa . Od góry do dołu . Oświatą od lat rządzą postępaki , czyli ci od " postępowej " , " nowoczesnej " oświaty i skutki widać . Pora tych postępaków - mieszanina lewaka i liberała - odsunąć od władzy . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuza Wykładowcy o studentach: Nie mają wiedzy, brak ... IP: *.ds.gumed.edu.pl 06.06.13, 17:31 Pani Hanna Brycz, może dlatego że jest psychologiem, nie potrafi poprawnie budować zdań w języku polskim. Czytając jej wypowiedź niejednokrotnie zastanawiałam się, o co właściwie jej chodzi. Nadużywanie potocyzmów w wypowiedzi wykładowcy akademickiego wręcz razi. Odpowiedz Link Zgłoś