tim7
08.12.12, 15:49
cyt.: "Na prośbę fotoreporterów stanął we wrotach świątyni. Wówczas jeden z gołębi zawisł nad jego głową, trzepocząc skrzydłami. Trwało to ładnych kilka sekund. Jakimś cudem gołąb nie narobił na biskupa.
Sorry, ale dopóki nie zobacze zdjęcia (tak, wiem photoshop daje ogromne możliwości...), to tę historię na razie zostawiam w kategorii opowieści o tym, jak Wielki Kim szedł przez las to strumyk wytryskał nagle, kwiaty zakwitały a ptaszki śpiewały. No ludzie...