Gość: Chmiel IP: *.ip.netia.com.pl 03.01.13, 13:22 Zajecia artystyczne są ważne Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
spam_box Korepetycje? Są potrzebne, bo szkoła nie nadąża... 03.01.13, 13:36 Zwiększyć liczbę godzin niektórych przedmiotów kosztem religii? Czarne jebańce na to nie pozwolą. Aż się prosi, aby odwiedził seryjny samobójca. Odpowiedz Link Zgłoś
wirtualnyzbylut Re: Korepetycje? Są potrzebne, bo szkoła nie nadą 03.01.13, 15:03 Likwidacja karty nauczyciela i zatrudnianie na podstawie efektów pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Korepetycje? Są potrzebne, bo szkoła nie nadą IP: *.chelmnet.pl 03.01.13, 17:14 trzebaby zacząć od 1 klasy podstawówki, bo matolstwo sięwylęga na samym dole, a potem dalej idzie niedouczone. Rodzice w sporej części mają "wylane" na to, jak się uczy i zawsze zwalą na szkołę. Odpowiedz Link Zgłoś
trombita Re: Korepetycje? Są potrzebne, bo szkoła nie nadą 06.01.13, 23:28 Artystyczne zajęcia są najważniejsze, na innych zajeciach zamieniają się w zombie. A jak zamienią się w zombie, to będą tylko potrafili powtarzać to co chce nauczyciel, pracodawca, a sami już nigdy nic nie wymyślą. Odpowiedz Link Zgłoś
trombita Re: Korepetycje? Są potrzebne, bo szkoła nie nadą 06.01.13, 23:39 Ja po pracy, jestem zmęczona, a czeka mnie codzienna pomoc dziecku. Kończy się to o 21. Jestem tak zmęczona, że zaczynam w pracy coraz gorzej pracować, nie mam już siły i cierpliwości, więc krzyczę. Krzyczę na koleżankę w pracy (która co prawda na to zasługuje, ale to ja podpadam, a nie ona). Krzyczę na dziecko. I nie rozumiem dlaczego nie mogę wymagać od nauczyciela, żeby dobrze uczył moje dziecko. Wystarczy, żeby zajrzał do książki,w której jest nawet pokazane jak to tłumaczyć (myślę o matematyce), a on sięga czasami do takich metod, że dzieci nie rozumieją ni w ząb. Jak ja mam tej szkoły dość, to trudno opisać, mam wrażenie, ze część osób wyjechała z tego kraju szczęśliwa, ze z polskim systemem edukacji nie musi mieć do czynienia. Program jest zmieniony, ale nikt nie wie jakie są wytyczne do egzaminó, więc nauczyciele kserują stare podręczniki, wklejają dzieciom do zeszytów jakieś kartki, bo się boją, ze i tak na egzaminie nie będzie nowych rzeczy, tylko po staremu te same pytania. Bo reforma swoje, a egzaminatorzy swoje. jak to jest, że wprowadzono reformę programową w szkołach, a nikt nie wie jakich rzeczy można się spodziewać na egzaminach. nauczyciele więc narzekają przed dziećmi na podręczniki (na które wydałam 350 zł), nie korzystają z nich jak należy, a dzieci je noszą nie wiadomo po co rujnując sobie kręgosłup. To jest taki absurd, że nikt kto przez to nie przechodzi, to tego nie zrozumie. Ja mam tego tak serdecznie dość, że jak odbieram dziecko ze szkoły to wyć mi się chce. I jak ma żyć rodzic, który ma przeciętnie uzdolnione dziecko, które woli się bawić niż słuchać tych głupot w szkole, i nawet nie wiem jak je zmotywować skoro widzę, że nauczyciele uczą czasami błędnie i bezmyślnie. Wiem, nie wszyscy, ale tych kilku zalazło mi za skórę. Odpowiedz Link Zgłoś