Grobowiec książąt. Tak wygląda pomorski Wawel

28.01.13, 12:43
O nagrobkach:
>>>>drugi, ceglany, z roku 1561, nie przetrwał dewastacji w czasie zatargu miasta z Batorym w 1577.<<<<
>>>>Czy rzeczywiści leżą pod nim książęta? Tego nie wiemy, bo w 1577 r. napastnicy splądrowali groby i wyrzucili ciała.<<<<

Nader eufemistycznie jest to opisane - tak że właściwie nie wiadomo kim byli owi tajemniczy "napastnicy" i rabusie-wandale, co nie darowali nawet zmarłym; z użytego sformułowania można by się wręcz domyślać, że byli to żołnierze Batorego. Tymczasem, zwłaszcza dla osób słabiej obeznanych z historią regionu, zaskoczeniem może być, że sprawcami byli...sami Gdańszczanie :-D

Ów "zatarg" był w istocie krwawą wojną domową, której powodem było nie uznanie Stefana Batorego przez Gdańsk za króla i opowiedzenie się przez radę miasta za legalnością wyboru na tron Maksymiliana Habsburga, który obiecał wcześniej miastu zwiększenie jego przywilejów. O ile zresztą sprawa była rzeczywiście dyskusyjna, bo wobec podwójnej elekcji także w Polsce spory między stronnikami obu tych panów trwały ponad rok - to jednak gdy wkrótce potem Austriak zmarł, a Batory zaprzysiągł państwowe konstytucje i został koronowany, dalsze nieposłuszeństwo miasta musiało być już traktowane jako otwarty bunt. Jednym z ważniejszych jego epizodów - po serii wzajemnych posunięć prawnych i politycznych - było właśnie zdobycie przez wojska gdańskie klasztoru w Oliwie, w lutym 1577. Opactwo było wprawdzie słabo ufortyfikowane i nie było w nim królewskich wojsk, ale Gdańszczanie obawiali się że w razie oblężenia może posłużyć im za bazę; poza tym oczywiście nęcił ich bogaty skarbiec klasztorny, a dodatkowym bodźcem był fakt, że w dotychczasowych sporach protestanckiego Gdańska z Rzeczpospolitą opat Kasper Geschkau był wiernym stronnikiem kolejnych królów. Kilkusetosobowa "wyprawa" żołnierzy gdańskich, w towarzystwie tłumu pospólstwa, szybko zajęła nie broniony klasztor i wszystkie sąsiednie budynki. Opat zdążył uciec, jednak dwóch zakonników (i kilka innych osób) zabito, a resztę pobito i wygnano. Opactwo zostało doszczętnie, do gołych ścian obrabowane i podpalone, a następnie Gdańszczanie przystąpili do rozbiórki, zaczynając od murów. Jednak szybko musieli tego zaprzestać, gdy po zwycięstwie wojsk koronnych pod Lubiszewem, Gdańsk w kwietniu został oblężony. Ostatecznie - po cichych negocjacjach z królem i Janem Zamoyskim, z oczywistych względów zainteresowanymi nie zniszczaniem miasta; jak również wobec ataku Rosji na Inflanty - Gdańszczanie poddali się i ukorzyli przed królem, zobowiązawszy się zapłacić wysoką kontrybucję. Z jej sumy, 20 tys. florenów (czyli ok. 10%) zapłacili klasztorowi jako rekompensatę za zniszczenia; niestety nie udało się odzyskać ogromnej większości zrabowanych dóbr i dzieł sztuki, które tymczasem powędrowały za granicę jako zapłata za wojska najemne zaciągane przez miasto na wojnę...

Pozdrawiam
    • kapitan.kirk Grobowiec książąt. Tak wygląda pomorski Wawel 28.01.13, 13:29
      A swoją drogą dodam jeszcze, że brakuje tu mocno kol. chrisrafa z forum górnośląskiego - który niechybnie wyłożyłby tu wszystkim czarno na białym, że ci wszyscy Mściwoje, Sobiesławowie i Gryfici to w rzeczywistości byli Niemcy, a przynajmniej Wikingowie z pochodzenia ;-P
      Pzdr
Pełna wersja