Gość: ojciec
IP: *.dynamic.chello.pl
28.04.13, 14:15
Tak długo jak prawo (i jego egzekwowanie) będzie utwierdzać jedną ze stron konfliktu - matkę, że może wszystko, to nie ma żadnych szans na zmianę mentalności rozchodzących się par. Trzeba wyjątkowo dużo spokoju i cierpliwości, by w takich warunkach dogadać się między sobą dla dobra dziecka. Przy rozwodzie jest cholernie dużo złych emocji i wystarcza mała iskra, by rozniecić samonapędzającą się spiralę nienawiści i rewanżyzmu, nawet wśród pozornie cywilizowanych par, które początkowo chcą współpracować. A potem już jest za późno, wojna toczy się sama.
Mi się udało, ale tylko dlatego, że jestem cholernie cierpliwy, a matka okazała się także bardzo mądra i potrafiła schować mniej lub bardziej wymyślone urazy. Zrobiliśmy to bez mieszania między nas kodeksu rodzinnego, a tym bardziej adwokatów - po swojemu, dla dobra dziecka.
Ile par tak potrafi? Uwierzcie, polski system sprawiedliwości nie wspiera dzieci w prawie do posiadania obojga rodziców po rozwodzie.