Dodaj do ulubionych

Po urodzeniu Stasia miałam takie myśli, że może...

26.05.13, 09:15
Kochane Mamy, bardzo się cieszę, że powstał ten artykuł. Pozdrawiam serdecznie!
Obserwuj wątek
      • atosatos1 Można się pocieszać, że są jeszcze większe 26.05.13, 12:53
        niepełnosprawności, kiedy dzieci nie chodzą, nie mówią, nie ma z nimi żadnego kontaktu. Matki w większości kochają swoje dzieci, nawet te ułomne, ale któż nie chciałby, aby jego potomstwo było sprawne fizycznie i umysłowo.
        Poza tym te panie są raczej w dobrej sytuacji finansowej i bieda im nie grozi, więc te dzieci będą miały właściwą opiekę.
        Natomiast głupotą jest rodzenie piątego czy siódmego niepełnosprawnego dziecka mając wcześniej gromadę chorych i biedę w domu.
        • tschort W Niemczech nie ma już praktycznie takich przypadk 27.05.13, 09:36
          ów. Wczesna diagnostyka i praktycznie nikt nie decyduje się na urodzenie dziecka z wadami genetycznymi. Kobiety zachodzą w ciążę powtórnie i rodzą zdrowe dzieci (których też inaczej by przecież nie było bo na domiar złego stosują antykoncepcję częściej niż u nas). Oczywiście, jeśli się urodziło to instynkt macierzyński załatwia sprawę i się dziecko kocha. To jeden z najpierwotniejszych popędów choć zdarzają się mutantki owegoż nie posiadające.
          • leokadia_11 Re: W Niemczech nie ma już praktycznie takich prz 27.05.13, 10:17
            "przypadków"?????to są dzieci-popatrz na tego malucha na zdjęciu.
            "nikt nie decyduje się na urodzenie dziecka z wadami genetycznymi"-a te matki z artykułu wybrały sobie z rozdzielnika dzieci z zesp. Downa twoim zdaniem?nie zabiły po prostu swoich dzieci gdy te miały 4 miesiące(a nawet więcej),choć w świetle prawa mogły...mamusie w Niemczech(w Polsce zresztą też) po prostu urodziły swoje dzieci(wywołanie porodu),które następnie zostały włożone do foliowej torby,bez podjęcia czynności ratujących życie...to nie bajeczki,tak to właśnie wygląda
            a Wy dziewczyny -bohaterki artykułu nie jesteście fajne-jesteście i wielkie i fajne i super...tak jak wszystkie matki które kochają i przyjęły swoje dzieci pomimo,że nie są gładkie,śliczne i mądre,że to takie czasem cholernie trudne-ten codzienny kierat,ta chora polska rzeczywistość.nasze państwo powinno zrobić wszystko(systemowo)aby pomóc Wam i innym rodzinom w których rodzą się dzieci wymagające większej niż przeciętnie troski,zabiegów medycznych itp.bo czy to powód do dumy że w Niemczech nie rodzą się dzieci z zesp.Downa?czyżby wynaleziono tam szczepionkę lub jakiś cudowny lek eliminujący tą wadę genetyczną?trzeba funkcjonować na bardzo wysokim poziomie abstrakcji aby nie wiedzieć co kryje się za tym "nie rodzą się".
            • Gość: miki No to ja mam dla Ciebie (i Innych) propozycję IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 10:52
              Jaki fajny maluch na zdjęciu, prawda? I jakie wielkie i wspaniałe, i w ogóle...

              "PAństwo ma zrobić wszystko, zeby pomóc systemowo..."
              Dobra. Państwo NIE ROBI. Państwo to równiez TY. Chcesz pomóc? Chcesz udowodnić, ze naprawdę Cię to obchodzi, a nie tylko pitu pitu na forum? No to zrób tak:

              - znajdź w swojej miejscowości (albo najbliższej) DPS - państwowy, który pzyjmuje Pensjonariuszy z niepełnosprawnością, z uposledzeniem itp., pelnoletnich, w dowolnym wieku
              - udaj się tam jako anonimowy obywatel, z zapytaniem
              - sprawdź zasady przyjęcia
              - nastepnie poproś by Ci pokazano jak funkcjonuje ten DPS
              - niech Ci pokażą jadalnię, świetlice, toalety, WTZ (jesli jest), salę rehabilitacyjną (jesli jest), przykładowy pokój, zobacz Pensjonariuszy na codzień
              - a potem tu wróć i opisz swoje wrażenia

              GIGANTYCZNIE pomożesz, Wielu Matkom, praktycznie bez nakładów z Twojej strony, bez "kasy", bo Matki szukają takich miejsc, wiarygodnych opinii (bo same nie mają szans jeździć po Polsce i sprawdzać, bo muszą się opiekować dorosłym dzieckiem) a i sama przy okazji poszerzysz horyzonty. Moze dowiesz się przy okazji trochę prawdy..... A Matki będą wiedziały, które miejsca omijać szerokim łukiem....

              Zrobisz to? I Inni - zrobicie?

              Pójdziesz? Wrócisz tutaj? Napiszesz? I co najważniejsze odważysz się skomentować swoją tamże wizytę słowami"Tak, gdybym miała niepełnosprawne dziecko, upośledzone - tam bym je umieściła, kiedy się zestarzeję i już nie dam rady się nim opiekować..."

              Czy tylko będziecie chrzanić o ślicznych maluchach (!) i wspaniałych Matkach...... i kawką/piwkiem obok klawiatury.... po czym podbudowani własną wielkością pójdziecie do swoich zajęć.... zdrowych i nie-upośledzonych.....

              No właśnie.........
              • leokadia_11 Re: No to ja mam dla Ciebie (i Innych) propozycję 27.05.13, 19:17
                miki:jak widzę masz misję do spełnienia.udowodnienie całemu światu,że posiadanie chorych dzieci to beznadziejna sprawa-kto będzie kochał twoją córkę gdy zejdziesz z tego świata?pytasz matkę dziewczynki z ZD. a kto będzie kochał Ciebie jeśli doznasz udaru i jako sparaliżowana osoba przestaniesz interesować zdrową część społeczeństwa jako osoba nieproduktywna?może jednak ktoś taki się znajdzie?
                rzucasz jakimiś komunałami,że państwo to"ja"....otóż nie.ja mieszkam w tym państwie w którym armia tysięcy urzędników,legislatorów w moim imieniu tworzy prawo i steruje mechanizmami które są do dupy.puszcza strumień pieniędzy z moich podatków na rzeczy czasem kompletnie niepotrzebne lub wręcz marnotrawi owe pieniądze.dobra organizacja jest wtedy kiedy każdy robi to na czym się zna najlepiej.ja znam się na leczeniu zębów,ktoś inny na stanowieniu prawa.na mnie podatnicy się nie zrzucają,ja na urzędników,ministrów owszem.i mam prawo wymagać(inna rzecz z jakim skutkiem,bo kartka wyborcza w tym kraju jakby nie działa)
                Twój wywód pozbawiony jest logiki.co chcesz udowodnić proponując mi rekonesans(anonimowo-ha,ha) po ośrodkach opieki?to że ich brak,albo funkcjonują źle tylko potwierdza moją opinię,że trzeba zmienić to w sposób systemowy,aby matki z Trójmiasta nie jeździły do Krakowa po pomoc.do Krakowa to jeszcze blisko,bo znam dwie rodziny mające chore dzieci z których jedna wyemigrowała do Szwecji a druga do Stanów aby ich dzieci miały lepiej.
                wolontariat piękna rzecz,ale kasa,wbrew temu co piszesz też jest potrzebna,chyba nawet bardziej sądząc z liczby próśb o pomoc która do mnie trafia


                • Gość: miki Re: No to ja mam dla Ciebie (i Innych) propozycję IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 09:46
                  No i wyłgałaś się ;-)
                  Nie mam żadnej misji, to Ty masz jakąś katolicko-dulską misję.
                  No i dlaczego nie pójdziesz? Dlaczego nie sprawdzisz? Dlaczego nie pomożesz Tym Matkom?

                  Pitu pitu dla zaistnienia na forum, jestes niepowazna - najszczęsliwsza byś była gdyby KTOŚ lub COŚ sprawiło, ze miliardy z nieba spadną i Twoja katolicko-dulska moralnośc byłaby usatysfakcjonowana, bo jest zrobione, o co sie czepiają, a Ty nie musisz robić NIC.

                  I tak, dokładnie to Ci chce udowodnić - ze funkcjonują ŹLE.
                  Ale miliardy z nieba nie spadną, wręcz przeciwnie.
                  Ludzi chętnych do zmiany sytuacji też nie ma.
                  A Matki z Dziećmi musza zyć. Mozesz pomóc, może akurat trafisz na fajne miejsce, moze trafi ktos inny - nie wszystkie są do niczego, docierają do mnie urywki, ze niektóre (mało) sa naprawde fajne i bezpieczne.

                  No ale po co, lepiej popolitykować....
        • Gość: anik Re: Po urodzeniu Stasia miałam takie myśli, że mo IP: *.advatech.pl 27.05.13, 13:15
          tez jestem mama dziecka z zD, dowiedzieliśmy się po porodzie i wiesz co usłyszałam od męża krótko po porodzie: "I tak bedziemy ją kochać" a wiesz co ja mu odpowiedziałam ze łzami w oczach: "Ja już ją kocham", więc lepiej w to uwierz, bo gość pokazał siłe charakteu i uczuć mówiąc coś takiego swojej żonie!!! a uwierz - nie jest to łatwe do przeżycia- jakby się obuchem przez łeb dostało. A dziś mogę powiedzieć to co one i podpisac sie pod każdym słowem...
          • Gość: miki Re: Po urodzeniu Stasia miałam takie myśli, że mo IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 13:46
            Piękne.

            Ale ponieważ bardzo nie lubię się oszukiwać (co i Tobie polecam do rozważenia) zadam Ci TRUDNE PYTANIE: Kto będzie kochać Twoją Córkę po Waszej śmierci? I stawiać świat na głowie, i dostosowywać wszystko do Niej? Odwozić, przywozić, myśleć za Nią, przewidywać, chronić przed naciągaczami, a może wręcz przed tymi dla których będzie łatwym celem... KTO? Nie odpowiadaj mnie. Odpowiedz SOBIE.

            Dziś możesz jeszcze żyć nadzieją, żę Ciebie ominie. Że wychowasz Córkę, będzie samodzielna i sobie z powyższym poradzi. OBY. OBY Ci się udało. Ale wcale nie musi. I przynajmniej ZOBACZ tę drugą stronę, nie musisz się z nią zgadzać, nawet tego w żaden sposób od Ciebie nie oczekuję - TYLKO BĄDŹ OBIEKTYWNA W OCENIE I POSTRZEGAIU ŚWIATA DOOKOŁA.
            • Gość: Anik Re: Po urodzeniu Stasia miałam takie myśli, że mo IP: *.advatech.pl 27.05.13, 14:12
              Wcale się nie oszukuję, wiem jak jest, co nie zmienia faktu ze staram się wyciągnąć z życia jak najwięcej szczęścia. Codziennie myślę o tym co się z nią stanie po naszej śmierci i myslę jak ten problem rozwiązać. Robimy wszystko z naszej strony zeby nasze dziecko było samodzielne, ale zdajemy sobie sprawę z tego ze może się to nie udać. Ale to nie znaczy ze mam się poddać, położyć i płakać. My po prostu, mimo jej niepełnosprawności staramy się normalnie żyć i tylko tyle. Czy naprawe to tak trudno zrozumieć, ze mimo przeciwności losu chcemy być szczęsliwi...
        • Gość: miki Re: Przerażąjący Młodzi, przeczytaj to IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 12:54
          No, przeczytałam.
          I co w tym takiego przerażąjącego?
          Prawdę ktoś napisał, brutalną i oczywistą. ze "nieładne"? Niepolityczne i takie ojojoj niekatolickie....Że będziemy dalej hipokrytami i bedziemy udawali, że wszystko jest cacy? NIE JEST i nie będzie. Życie nie jest pulchnym bobaskiem, niestety. Jest prozaiczne, szare, czasem brudne. Niepełnosprawni czy uposledzeni wykorzystywani seksualnie w "domach opieki", ofiary przemocy fizycznej "bo nie potrafi się dostosować"... Jakby potrafił (!) to by go w tm domu nie było, proste.

          A Ty może sama się opiekujesz takim dorosłym niepełnosprawnym? Bez ZADNYCH SZANS NA WYLECZENIE CZY POPRAWĘ? Może Ty jesteś z katotalibanu i wierzysz w cuda. Pan Bóg sprawi cud i nagle wszystko będzie piękne i pulchne z powrotem, jak w niemowlęctwie.
          No może. A jesli NIE? (co jest zdecydowanie BARDZIEJ prawdopodobne...)
          • Gość: miki O, apropos - Piękny Komentarz i podsumowujący IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 13:00
            ... znalazłam (tamże).

            Cytuję:

            @evita.online
            Nie ma żadnego testy na Hawkinga, a problem w tym, że jeśli dziecko z cięższą niepelnosprawnością jednak Hawkingiem nie będzie, a dożyje dorosłości, to będzie miało przejebane. Jeśli nie będzie zarabiać naprawde dużej kasy to skonczy w domu pomocy spolecznej. Żadne państwo nie jest na tyle bogate, żeby przy każdej osobie ruszającej tylko oczami, postawić pielęgniarkę 24ha na dobe ( a raczej 3 pielęgniarki pracujące w systemie zmianowym), żeby taka osoba mogla samodzielnie, bez mamusi i tatusia mieszkać, mało tego, nebardzo realne jest żeby każdej osobie która tego wymaga zapewnić dożywotnio kilka godzin dziennie wysokospecjalistycznej rehabilitacji finansowanej z budżetu państwa, a już o tym, żeby zorganizowac to tak, żeby ta rehabilitacja niekolidowala z normalnym zyciem osoby niepelnosprawnej to już nawet nie marze. Umiemy ratować życie, ale czy ma to sens skoro nie możemy zapewnić jego akceptowalnej jakości?
            -


            Przemyślcie finalną tezę.
            • burina Re: O, apropos - Piękny Komentarz i podsumowujący 27.05.13, 15:09
              Równie dobrze może się okazać, że Tobie na starość nogi wysiądą i też nie dasz rady samodzielnie się obsłużyć. A nawet wcześniej może Cię samochód potrącić, możesz stracić wzrok, mieć wylew, odkryć stwardnienie rozsiane. Do wyboru do koloru.

              Ja znam chłopaka, który samodzielnie się nawet nie może umyć, ale rodzice stanęli na głowie i dopilnowali jego edukacji. Podczas doktoratu w obcym kraju miał wynajętego jednego opiekuna, resztą jakoś tak naturalnie zajęła się szkoła i koledzy.

              Także, skoro już udało Ci się zdiafnozować, że budżet państwa nie wytrzyma takiego obciążenia, do dzieła! Jest tyle drzemiącego potencjału w narodzie!
              • Gość: miki Re: O, apropos - Piękny Komentarz i podsumowujący IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 15:40
                Człowieku, może poczytaj ze zrozumieniem CAŁE forum, a nie tylko wybiórczo...
                Jestem matką 22-letniego, niepełnosprawnego syna (I grupa inwalidztwa, nie ma gorszych, a pasowałoby), chorego na ultrarzadką chorobę genetyczną.
                Mimo pełnej "swiadomości" swojego stanu oraz wyjątkowej inteligencji - On nie jest w stanie samodzielnie wyjść z domu. NIGDY NIE BYŁ I NIGDY NIE BĘDZIE. Nigdy nie pójdzie po bułki, nie pójdzie po polecony na pocztę - czy Ty potrafisz to w ogóle ogarnąć? Nie zarabiam źle, ale na doktoraty z opiekunami ZA GRANICĄ (a dlaczego nie w Polsce, Misiaczku, no dlaczego???) mnie nie stać. Co Ty tu wypisujesz za głupoty, to szkoda słów....

                Mnie naprawdę centralnie zwisa czy złamię nogę, wierz mi i nie to jest moim problemem. Bo jak skręciłam kiedyś obydwie jednocześnie to mi Sąsiedzi pomogli, o, bo mam fajnych Sąsiadów.
                Moim problemem natomiast jest spowodować, by na tyle pokonać chorobę, by się dało z tego zasmolonego kraju kolokwialnie zwiać. Na razie poległam. Ale się nie poddaję. Miłego dnial
                • Gość: ewka Re: O, apropos - Piękny Komentarz i podsumowujący IP: *.dynamic.chello.pl 27.05.13, 16:17
                  Miki trzymaj się! Nie tylko Tobie źle żyć w otoczeniu ludzi o wypranych mózgach. Odmawiają prawa do badań prenatalnych, odmawiają prawa do terminacji wadliwej ciąży, za komfort płodu chcą przehandlować kilkadziesiąt lat udręki opiekunów i samego ciężko upośledzonego. A na dodatek w zadku mają pomoc dla ludzi opiekujących się tak jak Ty ciężko upośledzonymi dziećmi. Bo fajniej pokazać zamożne panie z licznymi rodzinami i ich lekko poprawione photoszopem maluszki, żeby było słodko i żeby załamywać ręce nad cierpieniami płodów.

                  Jest już test w kierunku Downa z krwi, do wykonania już w 9 tygodniu ciąży! Dlaczego się tego nie propaguje, dlaczego nie ma do tego testu powszechnego dostępu?

                  • Gość: mi @ewka IP: *.olsztyn.vectranet.pl 27.05.13, 20:24
                    Bo to oznaczałoby w wielu wypadkach wolny wybór kobiety,czyli bardzo często aborcję,a to jest znów niezgodne z katolską etyką przestrzeganą przez wielu lekarzy,ot taka logika: ''baby nie będą wiedziały o testach,więc je nie zrobią,urodzą i niech się męczą,co to nas obchodzi,przecież to nie nasze dziecko''.W tym kraju są ludzie,którzy autentycznie cieszą się,że jakaś Kowalska będzie miała trudne życie,będzie niosła swój krzyż i wszystko dzieje się zgodnie z wolą boga.
                  • Gość: miki Re: O, apropos - Piękny Komentarz i podsumowujący IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 09:37
                    A jeszcze jak wygra katotaliban wiekszością konstytucyjną to z nagła zapomni o ekonomii i gospodarce, ale NA PEWNO uchwali:
                    - całkowity zakaz aborcji
                    - całkowity zakaz in vitro
                    - i całkowity zakaz badan prenatalnych, bo cięzarna gotowa za granicę pojechac i usunąć.....no to trzeba jej utrudnić "dowiedzenie się".....

                    I to jest własnie skandal.
                    Zyjemy w dzikim kraju. Musimy sobie poradzić :(
                    Dziekuje Ci za Twój Wpis.
            • Gość: miki Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 10:01
              Bez względu na to, jak paskudnie to nie zabrzmi - masz rację.

              Szkoda wielka, ze wybiórcza nie napisała artykułu o Matkach DOROSŁYCH niepełnosprawnych.
              Dzieci są takie fajne, takie chwytliwe, pulchne i uchachane... tylko potem mija 20 lat, 25, więcej...
              Tatuś od "tylko go kochaj" po 6-ciu latach pęka i znajduje sobie nowy dom, bez dzieci i co wazniejsze bez niepełnosprawności. Matka, która uwierzyła, ze "sobie poradzimy" nagle musi sobie SAMA poradzić.

              Potem musi ogarnąc dorołość. Potem do Matki dociera, ze nie ogarnie, bo system w Polsce nie działa. Potem zaczyna do Niej docierac, ze przecież to dziecko zostanie kiedyś samo. Ze wszyscy dookoła zazynają po kątach przebąkiwac o zakładzie, ośrodku.... Tylko Matka nie potrafi tego przyjąc do wiadomości. Bo wie, ze to wyrok, jesli podejmie taką decyzję - to tak, jakby wykonała wyrok na dziecku. Potem do Niej dociera, ze bez względu na to, co zrobi - po Jej śmierci ten wyrok wykona ktoś inny.

              I na samym końcu jest na siebie wściekła za wczesniejsze udawanie szczęścia.
              Moze o tym by napisać... No ale to gimbazę wybiórczą przerasta. To juz nie jest ładne, chwytliwe, bobaskowate i pulchne "A tju tju tju...niuniusiu...."

              Że skąd to wiem? Bo jestem taką matką.
              Bo znam takie Matki.
              • belle.du.jour Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 10:21
                Gość portalu: miki napisał(a):

                > Bez względu na to, jak paskudnie to nie zabrzmi - masz rację.
                >
                > Szkoda wielka, ze wybiórcza nie napisała artykułu o Matkach DOROSŁYCH niepełnos
                > prawnych.
                > Dzieci są takie fajne, takie chwytliwe, pulchne i uchachane... tylko potem mija
                > 20 lat, 25, więcej...
                > Tatuś od "tylko go kochaj" po 6-ciu latach pęka i znajduje sobie nowy dom, bez
                > dzieci i co wazniejsze bez niepełnosprawności. Matka, która uwierzyła, ze "sobi
                > e poradzimy" nagle musi sobie SAMA poradzić.
                >

                MIKI, dziękuję za ten rozsądny, realistyczny do bólu wpis. Właśnie o to chodzi by ludzie zdali sobie sprawę co oznacza wychowanie niepełnosprawnego dziecka. Tatusiowie najczęściej odchodzą (nie słyszałam o rodzinie, w której tatuś "wytrzymałby" więcej niż 5 lat) Najczęściej tłumaczą to słabą wytrzymałością psychiczną.. wiadomo, matka "musi" wytrzymac, bo "przecież to matka". Sama o włos otarłam się o wychowanie niepełnosprawnego dziecka.. tak mi mówiono, kiedy córka urodziła się w 25 tyg. ciąży i czekaliśmy czy będzie wylew w mózgu czy nie.. Wtedy całe twoje pragnienie to żeby dziecko żyło, nieważne w jakim stanie. Ale jak przeżyje jako "roślinka" to dopiero zaczyna się tragedia. I dziecka i matki. Współczuje całym sercem i pozdrawiam. A kościelni propagandyści niech zajmą się własnym życiem a nie regulowaniem życia i wyborów innych.
                • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 10:31
                  Ja znam Takiego Ojca. JEDNEGO. Ojca, który mało że wytrzymał, to do dziś mimo, ze pracuje zawodowo i utrzymuje dom - bardzo sie angazuje w opiekę nad Dorosłym niepełnosprawnym Synem. Włącznie na przykład z pomocą w toalecie.... Nie jest to niestety Ojciec mojego syna.... No ale wazne, zę chociaż JEDEN się znalazł. Reszta pękła. Odeszła. Matki zostały same.

                  O tym się nie mówi, nie pisze. W mediach to działa tak samo jak na ulicy. Albo gapie się gapią z zdumieniem i niedowierzaniem (to ci lepsi), albo gapie sie gapią z litościa, ostatnia grupa odwraca sie z odrazą. A w centrm jest MATKA.

                  TAKA JEST PRAWDA O MATCE. Która zawsze będzie Matką (nigy nie zostanie Babcią....), do końca życia. I to o Takiej Matce trzeba pisać w Dniu Matki, jesli już w ogóle porusza się temat niepełnosprawności, a nie o pulchnych bobaskach.

                  Zdrowe dziecko kiedyś dorosnie, przestanie być dzieckiem, samo stanie się rodzicem.
                  Niepełnosprane DZIECKIEM JEST ZAWSZE, nawet jak ma 50 lat.
                  • belle.du.jour napisz o tym.. 26.05.13, 10:44

                    > TAKA JEST PRAWDA O MATCE. Która zawsze będzie Matką (nigy nie zostanie Babcią..
                    > ..), do końca życia. I to o Takiej Matce trzeba pisać w Dniu Matki, jesli już w
                    > ogóle porusza się temat niepełnosprawności, a nie o pulchnych bobaskach.
                    >
                    > Zdrowe dziecko kiedyś dorosnie, przestanie być dzieckiem, samo stanie się rodzi
                    > cem.
                    > Niepełnosprane DZIECKIEM JEST ZAWSZE, nawet jak ma 50 lat.

                    Pamiętam artykuł na temat pani, która opiekowała się kompletnie sparaliżowanym synem w śpiączce przez chyba 30 lat, sama bez żadnej pomocy. Pani miała już dobrze koło 60tki, schorowany kręgosłup (nie mówiąc o steranej psychice) i ani jednego dnia wolnego od opieki przez te wszystkie lata. Syn nie miał nawet jednej odleżyny. Ta pani najbardziej martwiła się co się stanie z jej synem jak już nie będzie mogła się nim zając, co będzie jak umrze. Prosiła o pozwolenie na odłączenie syna od wspomagającej aparatury. Nie dostała żadnego wsparcia a miłujący bliżniego kościół oburzył się na wzmiankę o eutanazji.
                    Może powinnaś opisac swoją historię do GW? Zrobic z dorosłych niepełnosprawnych przedmiot dyskusji? Opisac co czuje matka opiekująca się takim dzieckiem tyle lat? To nie jest temat "medialny" dla tych wszystkich mentalnych gnojków kontrolujących media ale należy z tego zrobic temat medialny. Niech wypowie się kościół, niech wypowiedzą się odpowiednie agencje... niepełnosprawni i starzy ludzie są w Polsce zmarginalizowani. Bo to "rodzina ma się opiekowac" wg. polskich tradycji. Rodzina czyli matka i córka.
                    • Gość: miki Re: napisz o tym.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 10:53
                      Ja też pamiętam Tę Panią....
                      Może masz rację... kiedyś chciałam napisać ksiązkę, ale wiesz... Nie taką, jakie sie pojawiają nt. niepełnosprawności... Taka prawdziwą, bo ja nie wierzę, niestety, Tym "medialnym" Matkom. One zaklinają deszcz, ja też zaklinałam, ja WIDZIAŁAM wiele rzeczy bardzo wcześnie, ale dałabym się (wtedy) zabić, ze tego nie ma. Nie przyznawałam się do przemysleń, bo to trochę tak jakby "powiedziane znaczy przyklepane". Słowo stalo się ciałem ;-)

                      No ale czas mija... człowiek dorasta do pewnych rzeczy...
                      Teraz już niczego nie zaklinam i nazywam wszystko po imieniu.
                      Przebudzenie jest bolesne. Bo to, że się budzisz - to akurat dobrze.
                      Koniec z oszukiwaniem samej siebie.
                      Pytanie tylko czy masz po co wstać z łóżka.......
                      SKORO JUŻ WIESZ.
                    • Gość: Adam Re: napisz o tym.. IP: *.agora.pl 26.05.13, 11:02
                      Cześć.
                      Jestem ojcem dziecka z zespołem Downa, nie uciekłem po 5 latach i nie mam zamiaru.
                      Nie wiem jak będzie za 10 czy 20 lat ale nie martwię się tym bo liczy się tu i teraz.
                      Przeżywałem urodzenie syna tak samo chyba jak każdy, także targały mną rozterki i wątpliwości. A jak jest? Jest wspaniale, mój syn chodzi do publicznego przedszkola jest kochany i akceptowany w środowisku które go zna. Pewnie że jest mnóstwo ludzi którzy " dziwnie się patrzą" ale przywykliśmy do tego i nie robi to już wrażenia. Pozdrawiam
                        • Gość: Magda Re: napisz o tym.. IP: 193.88.69.* 26.05.13, 12:40
                          cillian1 napisał:

                          > pytanie czy jakbyś mógł, wybrałbyś zdrowe.

                          Najgłupsze pytanie świata w tej sytuacji. Wiele takich komentarzy świadczy, że ludzie są jak prymitywne roboty, sa pozbawieni uczuć, nie zauważaja innych ludzi oprócz tych ktory mogą im coś dac ,np pieniadze, seks, wladze.
                          I żyja jak te prymitywne roboty, i nie mieści im sie w głowie że ktoś może pokochać niepełnosprawne dziecko mimo wszystko, bo to dziecko to jest człowiek który chce żyć tak samo jak ty cillian.

                          • Gość: miki Re: napisz o tym.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 12:48
                            Jesteś Matka niepełnosprawnego dziecka?
                            Z tego, co piszesz chyba nie. Więc co Ty mozesz wiedzieć o ty, co jest w głowie Takiej Matki?
                            Ale jeśli jesteś - to albo dziekco jest małe, albo kłamiesz.
                            Zaklinasz deszcz.

                            To o czym tu piszemy - nie ma nic wspólnego z miłościa. Kocham Mojego Syna do bólu, ale to nie znaczy, zę mam być slepa i nie widzieć realnych sytuacji dookola, oraz nie przyznawac się do własnych mysli. Sa jakie sa. I nigdy nie uwierzę, ze Inne Matki tych mysli nie mają. MAJĄ< ale boją się! Boją sie powiedzieć rawdę, boco je czeka, kiedy tę prawdę powiedzą? Własnie.

                            CO to znaczy "chce zyć tak jak Cillian" - może i CHCE, bo Mój Syn chce, ale NIGDY tego nie osiągnie. NIGDY Im prędzej to zrozumiemy i naprawimy system, by pozwolił Naszym Dzieciom osignąc bodaj namiastkę tego zycia -tym lepiej. Nie osiągniesz tego zaklinając deszcz. Osiągniesz to jedynie mowiąc PRAWDĘ i walcząc, bo... kochasz. Bez względu na to, jakie jest. Bo Ono już jest, Zyje, oddycha, mówi, czuje i bardzo czesto rozumie, chociaż rzadko o tym mówi. Już Go nie "usuniesz", "nie dokonasz aborcji", a kto wie - gdybyś WIEDZIAŁA jak będzie za 20 lat, gdyby ktoś Ci to powiedział, gdyby pokazał CI film, z Toba głownej roli.... - nie wiadomo jaką byś podjeła decyzję..... takim pieprzeniem głupot tylko Je unieszczęśliwiasz jeszcze bardziej, bo próbujesz Mu (i sobie przy oikazji) wmówić, ze będzie życ normalnie. NIE BĘDZIE.
                          • cillian1 Re: napisz o tym.. 26.05.13, 12:49
                            nie twierdzę że nie kocha.
                            Twierdzę, że ta euforia jest fałszywa.

                            Coś chce wyłudzić - od społeczeństwa!
                            Mozę szacunek, moze kasę, a może i to i to!
                          • rumpa Re: napisz o tym.. 26.05.13, 12:52
                            to odpowiedz madziuchna, na inne pytanie - czy ty wybrałabyś … chore?
                            Nie wiem co gorsze - prymityw czy nawiedzona gęś.

                            Facet ma rację i miała rację babeczka, co pisała wyżej - na razie to słodziak, a oni maja kasę - matki nie muszą pracować.
                            A teraz rusz łbem - nastolatek uposledzony umysłowo, popęd seksualny - cóż głowę dam, że w twoim idealnym świecie "dzieciątka z downem" nie mają "brzydkich myśli" i nie ślinią sie na widok przedstawicieli płci przeciwnej. Agresja dorosłego downa tez inaczej wygląda niż takiego misia.

                            Ojciec jeszcze jest.

                            Matki zaklinają deszcz, mają zmarnowane życie i za jakieś parę naście lat do nich to dotrze.
                            Muszą się nakręcać bo by zwariowały inaczej.

                            Ciekawe i bardzie przekonujące i pouczające byłyby by wywiady z matkami dorosłych downów, zdjecia ich twarzy, tylko jakoś NIGDY takiego wywiadu nie widziałam. Ciekawe dlaczego? Byłby mało poprawny politycznie? One nie mają już siły dorabiać ideologii do rzeczywistości?
                        • rumpa Re: napisz o tym.. 26.05.13, 12:43
                          nie napisze, bo twoje pytanie jest debilne. Oczywiście, że by wybrał zdrowe, jakby mógł. Zależy jeszcze co rozumiesz przez "wybrał". Mój znajomy własnie po usg 3D stwierdził, że nie chce badań prenatalnych, choc by się przydały, bo nie da rady pozwolić zabić dzieciaka w czwartym czy piątym miesiacu ciąży.
                              • cillian1 Re: napisz o tym.. 26.05.13, 12:59
                                jak ma wyglądać wybór?
                                są badania.
                                Jak się nawet pomylisz - usuniesz zdrowe.
                                No cóż - przecież człowiek błądzi, nawet Kk to rozumie, i pielęgnuje!
                            • Gość: asia_i_p Re: napisz o tym.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.13, 20:26
                              Nie, to nie jest logiczne.
                              To, że wybrałam mieszkanie w Trzebnicy, nie oznacza, że nie cieszyłoby mnie mieszkanie we Wrocławiu. To, że wybrałam zawód nauczyciela, nie oznacza, że nie cieszyłby mnie inny.

                              Człowiek, na szczęście, potrafi się cieszyć nawet wtedy, kiedy nie jest idealnie tak, jak chce.
                              • Gość: miki Super porównanie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 20:41
                                Niepełnopsrawnego (czy czasem wręcz upośledzonego, czasem głęboko) Człowieka, na którego niepełnosprawność nie mamy ŻADNEGO wpływu, bo nie mamy wpływu na zygotę, na to CO NATURA zdecyduje przy poczęciu.... porównujesz z wyborem mieszkania czy zawodu. I cieszenie się lub nie z tegoż wyboru....

                                Chapeau bas.
                                Poraziłaś mnie swoją inteligencją.....
                          • belle.du.jour Re: napisz o tym.. 26.05.13, 13:34
                            rumpa napisała: "Mój znajomy własnie po us
                            > g 3D stwierdził, że nie chce badań prenatalnych, choc by się przydały, bo nie d
                            > a rady pozwolić zabić dzieciaka w czwartym czy piątym miesiacu ciąży.


                            znajomy nie pozwolił na badania USG bo nie pozwoli na aborcję w 3 czy 4 miesiącu ? Przepraszam czy to znajomy jest w ciąży, że ma na coś "pozwalac" albo nie? To on decyduje czy matka dziecka będzie miała badania? Zyjemy w szariacie, gdzie mężczyźni decydują o życiu i zdrowiu kobiety? Czy biedna niewolnica "znajomego" ma coś do powiedzenia w temacie własnego losu?
                            • rumpa Re: napisz o tym.. 27.05.13, 00:34
                              Jesli chodzi o ścisłość to akurat większość aborcji jest, bo pan grozi, że pójdzie w kosmos.Albo już poszedł.
                              A zona znajomego absolutnie go popiera.

                              Poza tym uważam, że skoro ojciec chce dziecka i jest gotów się nim zajmowac, to tylko ostatnia ku... ciążę usunie.
                              Jak jej sie nie podoba, to niech zrzeknie się praw rodzicielskich i odda ojcu.

                              Takie jest moje zdanie.

                              Usunięcie ciąży w takiej sytuacji jest podłością równoważną zmuszaniu kobiety do aborcji przez tatusia bydlaka.


                              Generalnie ślicznotko masz chyba jakiś uraz zaburzający jasność myślenia. Tatuś alkoholik? Czy wczesna aborcja, która była "najlepszym wyjściem z sytuacji" ?
                              Czasami się rzuca na mózg.

                • agilmagil trochę szersza perspektywa by się przydała 26.05.13, 13:29
                  Zapominacie o tym, że od kobiet ze zdrowym potomstwem mężczyźni też odchodzą. Nie wiem, jak to wygląda statystycznie, czy ktoś to zbadał... Ja jestem matką niepełnosprawnego dziecka - ma 15 lat. Bardzo się do siebie z mężem zbliżyliśmy, jesteśmy razem tak naprawdę. A meżczyźni odchodzą nie dlatego, że nie mogą się pogodzić z niepełnosprawnością dziecka, ale dlatego, że czują się porzuceni przez kobietę, która całą energię poświęca dziecku, dziesiątkom terapii, rehabilitacji. Trzeba to wypośrodkować - relacja mąż-żona jest tak samo ważna jak dziecko i powinno się o nią dbać.
                  • Gość: miki Re: trochę szersza perspektywa by się przydała IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 13:33
                    Mylisz sie, przynajmniej częsciowo. Mój ex nie odszedł z powodu terapii, bo ich nie było.
                    I nie dlatego, ze poświęciłam się dziecku, bo tak tez nie było.
                    Mój ex nie akceptuje chorego syna. Jakby nie akcetpował choroby jako takiej.
                    Po prostu.
                    Kiedy się zorientował, ze jednak syn JEST chory naprawdę i to nie sa wydumania, zę ta choroba zdeterminuje całe zycie, do śmierci - odszedł. I już.
                • Gość: Nusia Re: Cillian ma rację.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.13, 19:51
                  No to muszę Was zaskoczyć bo mam styczność z takimi rodzinami na codzień i w nich są już dorośli niepełnosprawni mają po 20, 30 lat, sama mam chorego brata i wiecie co? Są to szczęśliwe mimo wszystko rodziny z mamą, tatą, rodziną, wspieramy się wszyscy i jest nam łatwiej, a jeśli tatusiowie odchodzą to chyba nie dorośli do takiej sytuacji. Mój mąż żeniąc się ze mną w pełni zaakceptował moją rodzinę, brata i wie, że gdy moich rodziców zabraknie on będzie z nami i choć jego rodzina mówiła mu tak jak Wy on nie uciekł bo lubi go i w pełni akceptuje.
              • r1234_76 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 10:48
                Bzdury piszecie. Znajoma rodzina ma córkę, która ma dwadzieścia parę lat i zespół Downa.
                Tatuś wcale nie uciekł, tylko ciężko pracował.

                Te chwile szczęścia, które sobie wszyscy wypracowali są rzeczywiste, nie są i nie były ułudą.

                Tak, są chmury na horyzoncie, nie ma gwarancji. Ale nikt takich gwarancji nie ma. Ot, wsiadasz do samolotu, a on spada, przypadkowo lub nie. Autobus zderza się z tramwajem, ginie połowa pasażerów.
                A niezależnie od wszystkiego, umrzesz i ty, i twoje dzieci, wcześniej czy później. Pytanie, co zrobisz z czasem, który dostałaś? Wykorzystasz go do maksimum? Carpe diem.
                Te osoby starają się to właśnie robić. Żyć, i wykorzystać to życie do maksimum.

                Naprawdę trzeba innych w takiej sytuacji dołować? Upewnić się, że nie będą szczęśliwsi od nas? Zapewniam, że jakby wam się udało ich złamać, szczęścia wam to nie przyniesie. Zamiast starać się, by inny poczuli się tak nieszczęśliwi i bezradni jak wy, wykorzystajcie raczej swoje siły i czas na budowę własnego szczęścia.

                Też można np. powiedzieć: "Mogłaś sobie wybrać lepszego chłopa."
                • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 10:56
                  > Te chwile szczęścia, które sobie wszyscy wypracowali są rzeczywiste, nie są i
                  > nie były ułudą.

                  Teraz zamknij oczy, i wyobraź sobie, jakie by były te chwile, gdyby córka była zdrowa!
                  I każdy taki rodzic, ma zawsze jedną niespełnioną fantazję - "a gdyby było zdrowe....."
                          • Gość: 123 Re: Cillian ma rację.... IP: *.sgh.waw.pl 26.05.13, 12:47
                            ja w artykule widze raczej chec powiedzenia, ze da się żyć, nawet jak swiat się zawalił.
                            Radości jest tyle, ile jest lub ile da się wytworzyc. Mozna usiąść i płakać, mozna też próbowac życ. Udowadnianie, że alternatywnie radości mogło by byc więcej, nie ma sensu, wiadomo, że byłoby to inne, lepsze życie. Nie wmawiaj bohaterom artykułu czegoś, czego nie mówili.

                            • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 12:54
                              > Nie wmawiaj bohatero
                              > m artykułu czegoś, czego nie mówili.

                              ale właśnie one to robią - chcą powiedzieć, że z kaleką może być super.
                              A to jak zakłamanie rzeczywistości.
                              dla powiększenia swojej radości - proponuję odciąć sobie raczki.
                              Będzie jeszcze trudniej, znaczy fajniej!

                              Rozumiesz teraz?
                              • Gość: Annika Re: Cillian ma rację.... IP: *.kpn.net 27.05.13, 10:27
                                @Cillian

                                Czy ty K*RWA nie mozesz czlowieku zrozumiec, ze rozwazania o tym czy lepiej miec chore czy zdrowe nie maja sensu, jak juz dziecko sie urodzilo?
                                Jasne, ze lepiej miec zdrowe. Tak samo, jak lepiej byc bogatym, pieknym i inteligentnym, niz biednym, brzydkim i glupim.

                                A jak juz jest na swiecie, to jasne wszystko sie wali. I wtedy wg Ciebie najlepiej siasc i plakac przez reszte zycia, bo lepiej miec zdrowe? Jesli tak, to masz strasznie smutne zycie czlowieku. Wspolczuje Twojej rodzinie, zycie z takim pesymista musi byc strasznie dolujace.

                                Sa akurat ludzie ktorzy MIMO WSZYSTKO chca przezyc zycie z chorym dzieckiem w radosci. Jasne, ze by bylo latwiej, jakby bylo zdrowe. ALE NIE JEST. i trzeba zyc. Niektorzy wola z usmiechem na ustach.

                                Ja mam 26 letnia siostre z porazeniem mozgowym i 2 inne, zdrowe siostry. Nasze zycie bylo po prostu NORMALNE. Nikt sie nigdy nie rozczulal nad tym, czy lepiej by bylo jakby chora siostra byla zdrowa. Jasne ze by bylo lepiej. I co KU*WA z tego, skoro nie jest. Ale juz jest z nami na swiecie i ja kochamy. JA. A nie jakies wyimaginowane zdrowe dziecko. Ojciec z nami zostal i ciezko pracowal. Mama jezdzila na rehabilitacje, operacje i takie tam. Jak trzeba bylo, to cala rodzina byla z nia na diecie, bo mialo to pomoc. I nie bylo to nic nadzwyczajnego dla nas. Po prostu takie bylo nasze zycie.

                                Nauczylo nas to, ze niepelnosprawnosc jest czyms zwyczajnym, na co nie ma co zwracac szczegolnej uwagi. Ja wyszlam za faceta, ktory tez jest niepelnosprawny - mial w dziecinstwie polio i ma niesprawna noge. I nawet szczerze mowiac od kiedy z nim jestem, czyli juz 8 lat, nie przyszlo mi za bardzo do glowy roztrzasanie jego niepelnosprawnosc. Jest jaki jest. Czy byloby fajniej, jakby mial sprawna noge? Pewnie tak - moglby np. biegac albo normalnie chodzic. I CO Z TEGO? Nie ma to znaczenia wiekszego w naszym zyciu. Po prostu robi to, co moze czyli np. chodzi na silownie. Alpinista nie zostanie. Trudno, jakos to przezyjemy. Wazne, ze jest super facetem: madrym, zabawnym, inteligentnym, zdecydowanym, przystojnym, odpowiedzialnym. TO SIE W ZYCIU LICZY.

                                A moja siostra przeszla prawie caly system edukacji. Skonczyla normalna podstawowke i normalne liceum. Bylo jej trudno, ale dala rade. Teraz pisze licencjat na normalnych dziennych studiach. Na pewno nie zostanie w zyciu sama, bo ma trzy siostry, ktore w razie potrzeby sie nia zajma. I tyle.

                                Jej zycie byloby tylko latwiejsze, gdyby na kazdym kroku nie natykala sie na debili takich, jak Cillian, ktorzy zamiast zobaczyc w niej po prostu zwykla osobe, widza niepelnosprawna i spiesza zapytac matke: Czy nie wolalaby Pani, zeby corka byla zdrowa? Tylko prac po pysku.
                                • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.05.13, 11:00
                                  Sprałabym po pysku kogoś, kto powie "Bo MOJA SIOSTRA to cośtam..." i na tej podstawie uważa, że wszyscy mają tak samo. I się strasznie wścieka, że jednak NIE i usiłuje dorabiać ideologię do dupy strony. Tyle Ci powiem w tym temacie.

                                  Natomiast porównywanie polio lub porażenia mózgowego do upośledzenia czy ZD, czy ciężkiej choroby genetycznej to już w ogóle wyzwala mój niepohamowany śmiech. Trzeba naprawdę być gimbusem (tak, tacy dorośli też się zdarzają), żeby nie rozumieć różnicy i traktowa ć jako istotny argument w dyskusji.
                            • Gość: mi8ki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 12:57
                              A gdzie opozycja?
                              A gdzie opis tego, ze NIE DA SIĘ ZYC?
                              Bobasek wymaga innej opieki niż dorosły.
                              Mnie o to chodzi.

                              Nie, nie da sie życ.
                              Zrezgonowałam ze WSZYSTKIEGO. Bo wydawało mi sie to naturalne.
                              Z kariery naukowej.
                              Z habilitacji.
                              Z pasji. Z zainteresowan. Utrzymuję przy zyciu. Obiad podaję o drugiej w nocy byle tylko zjadl, bo chcę utrzymać przy życiu, dostosowałam sie,nie przespałam od 7-u lat jednej normalnej, spokojnje nocy.Nie, ja sie nie użalam, pokazuję CI JAK to wygląda.
                              Myslisz, ze jestem "szczesliwa"?
                              NIE, nie jestem. A najgorsze, ze Mój Syn też nie jest, bo On to widzi, On to rozumie....

                              Umiałbyś zyć, ze świadomością, że ktoś (ktokolwiek) poświęcił całe życie dla Ciebie, bo Ty jesteś chory po prostu, nie Twoja wina... Ale ktoś zrujnował wszystko do zera, bo Cię kocha... Umiałbyś z tym żyć? Mój Syn ma z tym problem, dodatkowy... oprócz tych wszystkich innych.... Codziennie mówi "Odejdź, zostaw mnie, bo to ciebie niszczy, ty nie zasłuzyłaś na takie zycie...odejdź i zacznij od nowa...."
                              UMIAŁBYŚ, k***a mać codziennie tego słuchać? (sorry)
                                • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 13:10
                                  Znowu Cię rozczaruję.;-)
                                  "Medycyna nie zna odpowiedzi na pani pytania..." usłyszałam od gostka, który ma przed nazwiskiem dziewięć literek, dwie kropki i trzy spacje.

                                  Na szczęście znam angielski, na szczęście potrafię w tego skorzystac, jakoś sobie radzę...
                                  NIE MA MEDYCYNY w naszym życiu.
                                  Zero. Null.

                                  No chyba że grypa, to mamy taką Doktórkę w sąsiedztwie od zapisywania pierdół na grypę...
                                  A z tą smiercią masz rację. Zrobię co potrafię, jesli coś zauważę i znajdę rozwiązanie, bo bym sobie nie darowała, ze WIDZIAŁAM i nie zastosowałam.
                                  Ale nie jestem BOGIEM.
                                  I mam tego świadomość. PEŁNĄ.
                                  • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:18
                                    nie jesteś bogiem, To raczej fakt.
                                    Bo byś wyleczyła - i się cieszyła z "przygód" syna.

                                    ale nie musisz też udawać boga.
                                    Ja bym nie leczył, nie wydawał setek tysięcy.
                                    Mozę piszę to dość kontrowersyjnie - ale w katolickim kraju :)))
                                    powinna mnie wiara zrozumieć. "Wola boga, umarło. No cóż...."
                                    :)
                                • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 13:16
                                  Z jednej strony masz rację, ZD.
                                  Ale z drugiej strony używa sie sformułowania "dziecko niepełnosprawne".
                                  I to jest własnie to naduzycie.. Potęzne.

                                  Nie oceniam szans, możliwości i nadziei Rodziców dzieci z ZD, bo nie mam dziecka z ZD. NIE WIEM jak to jest, realnie. Znam sprawę z opowiadan, z mediów..... Ale wiem, co znaczy być rodzicem dorosłego niepełnosprawnego, skazanego na moją opieke 24/24.. W każdym praktycznie obszarze. Wiem, co znaczy kiedy dorosły niepełnosprawny nie wyjdzie z domu prze cztery miesiące.... A własny pokój opuszcza "tylko na siusiu".....
                              • anika1983 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 16:17
                                Twoja historia z komentarzy poruszyła mnie jak dawno nic. Proszę, opisz to. Choćby w kawałkach, na blogu, po kilka minut dziennie, ale Twój głos powinien być usłyszany!
                                Mam w rodzinie ciocię, prawie 60 lat, syn 28 lat w tym roku kończy. Niepełnosprawny od urodzenia, nie ZD, gorzej. Nawet nie mówi, niewiele rozumie. Ale porusza się, czasem się sprzeciwia, a jednak drobna kobietka nie da rady co by nie mówić dorosłemu facetowi...
                                Ojciec dziecka nie odszedł, pił. Nie wiem czasem co gorsze.
                                Ostatnio zmarł, ciocia została praktycznie sama. Młodsza córka pomaga, ale mieszka i pracuje w innym mieście.
                                Moja ciocia zawsze była dla mnie siłaczką, podziwiam ją i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że coś kiedyś mogłoby się jej stać.
                                W takiej sytuacji ciężko mi sobie wyobrazić, że zajmie się nim jego młodsza siostra, która jak każda młoda dziewczyna ma swoje marzenia, być może kiedyś by chciała mieć własną rodzinę. Nie wiem co by było dla niej gorsze, zrezygnować z własnego życia, czy oddać własnego brata do zakładu. Widziała całe swoje życie codzienną pracę i mękę rodziców, sama też miała dużo więcej obowiązków niż normalna nastolatka. (Tu się nasuwa jak musi być debilny tekst: zróbcie sobie drugie dziecko, pewnie będzie zdrowe).
                                Ja sama mam dziecko, zdrowe na szczęście i już całkiem duże. Kiedyś bym chciała może mieć kolejne, ale paraliżuje mnie strach, że mogło być chore.
                                Nie jestem przeciwniczką aborcji, ale miałabym chyba ogromny problem, żeby się na nią zdecydować. Bo jak pomyślę, że myślałam o niej przy swoim synku, i nigdy bym go nie poznała?
                                Mówią Polkom: rodźcie dzieci, a potem co? Nawet w tym artykule jest mowa o różnicach pomiędzy Polską i Szkocją, A jest ich znacznie więcej. Chociażby to jak traktowani są w ośrodkach niepełnosprawni dorośli. Dlaczego mój kuzyn nie chciał chodzić za nic w świecie do jednego ośrodka, a do innego bez problemu? Nie wiem, nie powiedział, bo nie może, Ilu jest takich? Niepełnosprawnych, bez głosu. A co z takimi bez rodziny, kto ich wysłucha, kto przypilnuje czy nikt ich np. na siłę nie karmi, nie zamyka, pasami nie przypina?
                                • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 16:38
                                  Cześć! :-)

                                  Nie jest latwo, ja nie chce się tłumaczyc, decyzja o wyjeździe własnie do SZKOCJi zapadła trzy lata temu, a ja nie MOGE jej zrealizowac (przez tę cholerną chorobę) i szlag mnie trafia... No i teraz Niektórzy już wiedzą, ze "miki" to ... no to JA ;-)
                                  Znam Matki zdrowych Dzieci, które maja jedno dziecko chore.
                                  I znam Ich dylematy.
                                  A co będzie,gdy..
                                  A czy mam prawo obciążać zdrowa córkę/syna....
                                  "NIE MAM PRAWA".
                                  Zgadza się, nie mamy prawa. Niczyja wina - chore sie urodzilo, trudno, tak wyszło, natura tak zadecydowała.... Nie mamy prawa i czasem sie ciesze, że nie mam więcej dzieci, bo miałabym jeszcze więcej dylematów.... BO JA WIEM, i TWOJA CIOCIA WIE, co to znaczy opiekowac się 24/24..... Czy mamy moralne prawo skazywać na to Rodzine, która przecież tez ma prawo do zwykłego życia? Takiego - umownie - "normalnego".

                                  Ale kochamy Nasze Dzieci. Takie jakie są, inne, chore, "nienormalne".... No i trudno.
                                  Tylko zderzamy się z niewydolnym systemem, który nie przewidział chorób genetycznych, przewidział premie dla biurwokracji, ale chorych genetycznie już nie.... I to MY musimy zadecydować.

                                  Nie pomoglam Ci, wiem :( Jedyne, co moge zrobić to powiedzieć, ze Twoja Ciocia nie jest sama w tych Swoich dylematach, chociaż nie ma kontaktu z Innymi..... Czy "nam" sie uda? Sądzę, ze nie. Sadze, ze bedziemy kiedyś ze strachem umierac, o ile nie przezyjemy naszych Dzieci, tak w ogóle.... Nie wiem, czy jesteśmy w stanie za naszego życia sie zjednoczyć na tyle, żeby wygrac dla Naszych dzieci ten "dom". Ja nie chce za darmo. Daje dwie rece, pracę itd. Pewnie Twoja Ciocia też. Proble tylko polega na tym, zę nasza praca jest mniej warta od "sprzedawania złudzen" Młodym Matkom....

                                  Trzymaj się, pozdrów Ciocię, wesprzyj Ją zrozumieniem, że naprawde wiesz, na czym polegają Jej dylematy, i rozumiesz... Czasem to wystarczy.
                                  A ja może spróbuje faktycznie... napisac... PRAWDĘ.....
                  • zuzanna_anna Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 12:18
                    cillian1 napisał:

                    > Teraz zamknij oczy, i wyobraź sobie, jakie by były te chwile, gdyby córka była
                    > zdrowa!

                    Czy Ty w ogole rozumiesz co piszesz? Przeciez corka nie jest zdrowa i zamykanie oczu nie zmieni tej sytuacji, dlatego wazne jest, by umiec byc szczesliwym z tym co sie ma lub czego sie nie ma. Gdyby rodziny z niepelnosprawnymi dziecmi byly wspomagane finansowo jak to ma miesce na Zachodzie, ewentualne szczescie byloby duzo latwiejsze.

                    Gdy ulegniesz wypadkowi, po ktorym staniesz sie czlowiekiem niepelnosprawnym, dowiesz sie dokladnie jak to jest.
                    • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 12:25
                      zauważ do czego się odnosiłem.
                      a mianowicie do tego:
                      > Te chwile szczęścia, które sobie wszyscy wypracowali są rzeczywiste, nie są i
                      > nie były ułudą.

                      dalej
                      > Gdyby rodziny z niepelnosprawnymi dziecmi byly
                      > wspomagane finansowoGdyby rodziny z niepelnosprawnymi dziecmi by
                      ale pieniądze szczęścia nie dają, tylko te dzieci kalekie.
                      Więc nie wiem po co kasa. To jakieś naginanie rzeczywistości!
                      • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 12:31
                        Posłuchaj... głos rozsądku jest trudny do zaakceptowania, zwłaszcza przez ludzi, którzy problem znają z mediów.
                        Nie przekonasz, nie wytlumaczysz.
                        Dogadasz się ze mną, bo ja to znam z autopsji.
                        Nie wiem, czy Ty też znasz to z atuopsji czy po prostu jesteś trzeźwo myslącym człowiekiem, potrafiącym racjonalnie ocenić i uzasadnić, mało wazne.

                        Nigdy nie dogadasz się z nawiedzonymi.
                        A nawiedzonym można być w róznych obszarach, jak widać.
                        Bo nie miało się z tym bezpośredniej styczności, 24/24, przez 22 lata, z identyczną wizją PRZYSZŁOŚCI. Zna sie problem z ulicy, z opowiadan i z mediów. A co robią media - tego akurat objasniać nie musze. Dodajmy do tego pseudopsychologów, z pseudoporadni, które muszą z czegoś żyć. Ze sprzedazy. Swoich, tfu, usług. Bo to gospodarka rynkowa jest, prawda? No :D
                        • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 12:43
                          ale też nie oczekuję, że ktoś napisze - że przeklina bozię za to co mi zrobiła.
                          ktoś pisał, że bóg dał taki krzyż - no i dobra, każde wytłumaczenie fajne.
                          tylko krzyż nosi się samemu - a nie z całym narodem.

                          ciężka sprawa, pomagać/współczuć.
                          Ciężko to rozkminić.

                          A gdyby to było takie boskie, to wielu fanatyków religijnych, okaleczało by swoje dzieci - aby być bliżej boga....
                          Dlatego nie ufam tym, co piszą o bozi - kiedy temat kalek....
                          • zuzanna_anna Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:02
                            cillian1 napisał:

                            > Dlatego nie ufam tym, co piszą o bozi - kiedy temat kalek....

                            W panstwach w ktorych wymaga sie sie szcunku nie tylko dla zdrowych ale I dla chorych tez, nie uzywa sie slow "kaleki", "slepy" "nienormalny" itp.

                            Nie mozesz odmowic ludziom prawa wiary w Boga, a opieka panstwa w sytuacjach tragicznych powinna obejmowac zarowno wierzacych jak niewierzacych w takim samym stopniu, bez znaczenia co na temat sytacji mowi dany czlowiek - czy to krzyz czy zrzadzenie losu.
                            • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:07
                              wiesz jaki mam problem, że bez pomocy medycznej - nie ma kalek.
                              a na pewno jest ich 100 razy mniej.

                              Więc coś jest na rzeczy - że bronisz.
                              Coś tu śmierdzi - i nie jest to moje "odczłowieczenie".
                        • zuzanna_anna Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 12:52
                          Glosem rozsadku nie moze byc odbieranie rodzicom dzieci niepelnosprawnych prawa do szczescia. Badania nie wykryja wszystkich chorob, nie wszystkie kobiety zdecyduja sie na aborcje, bo moze zycie ze swiadomoscia, ze zabily swoje dziecko, byloby znacznie gorsze niz zycie z tym dzieckiem. Nie mozna wymagac, aby kazdy traktowal aborcje jak zabieg. Ja to rozumiem, chociaz jestem pro-choice.

                          Wypadki zdarzaja sie wszystkim i dlatego nie nalezy matek, ktore rodza niepelnosprawne dzieci, czy to przez przypadek czy z wyboru, odzegnywac od czci i wiary, tylko raczej skierowac uwage na rozwoj opieki nad ludzmi chorymi, starymi i ulomnymi.
                          Czlowiek pozostawiony samemu sobie, ktory nagle sam musi podolac opiece nad osoba dorosla np. po wylewie, jest w tragicznej sytuacji, a takich przypadkow, gdy nawet brakuje pieluch, bo szescdziesiat miesiecznie to zbyt malo, a fundusze domowe nie pozwalaja na dokupienie, gdyz zabraklo by na oplacenie rachunkow i na chleb, jest tysiace w tym kraju.

                          Uwaga Polakow jest zle skierowana. Ludzie chorzy beda sie rodzic, bedzie przybywac ludzi starych, dlatego walczyc nalezy nie z matkami chorych dzieci, ale z chorym systemem panstwowym.
                              • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:11
                                ale właśnie przez tą pomoc - ona cierpi (tak zakładam, jej dziecko też się wk..wia, bo kto by się nie wk..wiał).
                                Ja już zapowiedziałem rodzicom - jak coś mi się stanie, będę warzywkiem - mają skończyć ze mną. I piszę to mając łzy w oczach. Bo kocham ich, kocham życie. A nie to co może mi się wydawać życiem.

                                A bez pomocy, dziecko chore umiera.
                                Tak się dzieje od 100 000 lat.
                                I nikt nie narzeka - nawet jezus!
                                  • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 13:22
                                    I sądzisz że mu dobrze z tą świadomością?
                                    Mozę. Zalezy do Rodziny, przypuszczam, ze wątpie, bo Mój Ojciec zachorowął na ziarnicę Wegenera, stracił nerki.... Kiedy wrócił do domu ze szpitala (po trzech miesiącach) - chciał poepłnić samobójstwo.
                                    Powiedział ze nie potrafi zyć ze świadomością, zę on, dotychczas sprawny i samodzielny czlowiek, jest skazany na łaskę i niełaske innych...
                                    Przekonałam Go, pozyl jeszcze 6 lat. Ale...
                                    Czy postapiłam słusznie? Nie wiem. oczywiście, mnie jest dobrze ze świadomością, ze zrobiłam co nalezy. Pytanie czy Mojemu Ojcu tez było dobrze, przez tych 6 lat, czy tylko nie chciał mnie zawieść i chciał docenić moje starania....
                                    • zuzanna_anna Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:35
                                      Widzac tylko swoje doswiadczenie mozna latwo popelnic blad. Dlaczego ludzie walcza z rakiem, dlaczego chca zyc chociaz dwa, trzy lata dluzej? Uwazsz, ze lepiej popelnic samobojstwo, tylko dlatego, ze Twoj Ojciec chcial je popelnic?

                                      • Gość: miki Re: Cillian ma rację.... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 13:39
                                        Nie zrozumiałaś.
                                        Mnie chodziło o to, zeby nie generalizować.
                                        Jesli człowiek podejmuje świadomie walkę - Jego Wola i sprawa i nic nam do tego.
                                        Ale to nie znaczy, ze wszyscy tak mają.

                                        Ojciec zmarł śmiercia naturalną, przekonany przez mnie. Czy gdybym Go nie przekonała - dalej by walczyl? Nie wiem. I to nie jest ważne.
                                        • zuzanna_anna Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 13:51
                                          Mysle, ze to Ty generalizujesz opierajac sie na wlasnych doswiadczeniach. Ludzie na ogol chca walczyc i trzeba ich walke wspierac, nie wysmiewac i mowic, ze do doopy z walka, ze liczy sie tylko zdrowe dziecko i tylko zdrowe dziecko ma wartosc. Nie dziwie sie, ze jestes zgorzkniala, ale gdybys mieszkala w kraju w ktorym mialbys wszelka pomoc nigdy nie przylaczylabys sie do nagonki na matki, kotre mowia, ze sa szczesliwe mimo urodzenia chorego dziecka.
                                          • cillian1 Re: Cillian ma rację.... 26.05.13, 14:22
                                            nie, co nie zmienia faktu, że bym to mógł zrobić.
                                            Np oddać takim jak ty, co mają za to na chleb,
                                            :)
                                            na pewno bym nie męczył się przez 20 lat. Moze to życie na skróty - ale to moje życie, a nie twoje!
                                            Sorry!
                                            • Gość: miki Wszyscy mamy rację IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 14:35
                                              Wszyscy mamy rację. Tak naprawdę.
                                              Z jednej strony nie nam decydowac o czyims zyciu.
                                              Ale z drugiej - to my w pewien sposób kształtujemy ten kraj.

                                              Być moze... gdzieś... Matka może z pełnym zaufanie powierzyć swoje chore dziecko odpowiedniej placówce... odwiedzać je jak najczęsciej i wiedzieć, ze nie dzieje mu sie tam krywda. I taka Matka - chociaż będzie czasem smutna - moze być szczęsliwa. Normalne. Tutaj to jest niewykonalne. Z powodów wiadomych.

                                              Mi tez chodzi o to, ze z jednej strony opuwamy tych ojców, którzy odeszli... wieszamy na nich psy (i to jest dulszczyznaz naszej strony, i hipokryzja), a z drugiej ciekawam ile razy ta Matka myslała o tym, zeby zrobić to samo, ze ten ex postapił słusznie (biorąc pod uwage realia) i ze dlaczego JEMU było wolno a JEJ nie?

                                              Jesli ktokolwiek sadzi, ze Te Matki, tkwiące w tym bogojczyźnianym systemie ODWAŻĄ SIĘ TO OTWARCIE POWIEDZIEĆ - myli się. I dlatego brniemy w dulszczyznę, zamiast rozwiązać problem z korzyscia dla wszystkich i bez dorabiania ideologii.
                                                  • Gość: miki Re: Wszyscy mamy rację IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 14:58
                                                    Ja nie wiem, czy ja ma słusznośc, próbowałam po prostu znaleźć odpowiedź...
                                                    Nie wiem dlaczego się nie mówi OFICJALNIE w taki sposób, w jaki my tu sobie rozmawiamy.
                                                    Może dlatego, że prosciej zrzucić na Matkę CAŁĄ odpowiedzialnośc, bo jeśli się tego nie zrobi to trzeba podjąć decyzje, które mają finansowe konsekwencje. No ale, zeby Matka te odpowiedzialnośc bez mrugnięcia na siebie wzieła - trzeba Ją do tego przygotować... jakoś....
                                                  • zuzanna_anna Re: Wszyscy mamy rację 26.05.13, 15:16
                                                    > Gość portalu: miki napisał(a):

                                                    Nie wiem dlaczego się nie mówi OFICJALNIE w taki sposób, w jaki my tu sobie roz
                                                    > mawiamy.

                                                    Kto ma o tym mowic? Politycy?
                                                    A matki siedza cicho, z glowa spuszczona ze wstydu (bo w Polsce miec chore dziecko, to przeciez wstyd), przemykaja sie boczkiem, zeby holota palcem nie wytykala jej dziecka.

                                                    Takie matki jak te z artykulu to kropla w morzu. Tak sie zawsze zaczyna, ze dana spolecznosc zjednoczona wspolnym celem walczy o swoje prawa. Trzeba zaczac swoja walke albo przylaczyc sie do innych.
                                                  • cillian1 Re: Wszyscy mamy rację 26.05.13, 15:26
                                                    zuzanna_anna napisała:

                                                    > (bo w Polsce miec chore dziecko, to przeciez wstyd), przemykaja sie boczkiem, zeby holota > palcem nie wytykala jej dziecka.

                                                    ale każdy rodzic to tak odczuwa - przecież niejeden powie - kara boska!
                                                    Wiec za coś! Zero dumy!

                                                    :)
                                                    Nie oszukujmy się - kaleka, to "kara" natury, coś sobie ubzdurała, że tak zrobiła!
                                                    jak to opiszesz - od ciebie zależy, co z tym zrobisz - również!
                                                    I olać tych, co żyją z kalek! Bo to nie jest praca!
                                                    Praca, która coś daje!
                                                  • Gość: olka Re: Wszyscy mamy rację IP: *.subscribers.sferia.net 28.05.13, 22:11
                                                    miki napisałaś wyżej:
                                                    Jesli ktokolwiek sadzi, ze Te Matki, tkwiące w tym bogojczyźnianym systemie ODWAŻĄ SIĘ TO OTWARCIE POWIEDZIEĆ - myli się. I dlatego brniemy w dulszczyznę, zamiast rozwiązać problem z korzyscia dla wszystkich i bez dorabiania ideologii.

                                                    piszesz tu, walczysz ale właściwie o co?
                                                    zupełnie nie wiem co chcesz przekazać światu...
                                                    co te matki mają powiedzieć światu?
                                                    jak rozwiązać problem? z jaką korzyścią???

                                                    masz chorego syna, jesteś sama z tym problemem, i co chcesz powiedzieć?
                                                    że żałujesz, że ie usunęłaś ciąży?
                                                    że żałujesz, że on jest?
                                                    że nie chcesz go?
                                                    o co ci konkretnie chodzi???
                                                  • Gość: miki Re: Wszyscy mamy rację IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 23:28
                                                    Wyrywasz z kontekstu fragment mojej wypowiedzi i pytasz o co mi chodzi...

                                                    O to, że w tych artykułąch nie mówi się prawdy. A przynajmniej NIE CALĄ.
                                                    O to, że sie pokazuje słodkie dzieciaczki, ale zapomina, że te dzieciaczki dorastaja i Ich zycie przestaje być takie słodkie.... O to, że nic się z tym nie robi, ale na forach poklepujemy sie po ramieniu, "ach jakie cudne dzieci, ach jakie cudne mamy..." (i idzie do własnych spraw)....

                                                    A jesli pytasz o to czy usunełabym ciążę...
                                                    NIE, nie usunełabym, nie ma mowy,
                                                    Ale gdybym wiedziała PRZED CIĄŻĄ to bym w nią nie zaszła.
                                                    Nie skazałabym Młodego na takie zycie.
                                                    BO BARDZO GO KOCHAM I WIDZE JAK CIERPI.
                                                    A ja chwilowo nie potrafię Mu pomóc. I kiedy pomysle, że może przyjśc dzień, że moze cierpieć jeszcze bardziej, bo mnie przy Nim nie będzie, a Polska to co najwyżej umieralnię Mu może zaproponować w ramach "systemu"" to...

                                                    To mam chęc podpalić świat.
                                                    To chciałam powiedzieć, o ile jesteś w stanie to ogarnąć.
                                              • zuzanna_anna Re: Wszyscy mamy rację 26.05.13, 14:45
                                                . > Być moze... gdzieś... Matka może z pełnym zaufanie powierzyć swoje chore dzieck
                                                > o odpowiedniej placówce...

                                                Rodzaj opieki wybiera sie wg potrzeb, moze byc placowka calodobowa, dzienna, weeendowa, moze byc w domu...wszelkie potrzebne sprzety, rehabilitacja, lekarstwa, transport...rodzice nie zajmuja sie doroslymi dziecmi, skad by brali na to sile?
                                                • Gość: miki Re: Wszyscy mamy rację IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.05.13, 14:48
                                                  Ale nie w Polsce.
                                                  Moze w Polsce muszą brac.
                                                  I mozę stąd się biorą takie artykuly.
                                                  Bo jesli powiesz prawdę to będzie dym.
                                                  Więc nie mówisz prawdy tylko opowiadasz w mediacah, zę jesteś szczęśliwa.
                                                  Póki bobas - uwierzę, ze jesteś. Naprawdę, bez ironii.

                                                  Ale jak długo dziecko jest bobasem....
                                                  • Gość: olka DO MIKI IP: *.subscribers.sferia.net 28.05.13, 22:13
                                                    miki napisałaś wyżej:
                                                    Jesli ktokolwiek sadzi, ze Te Matki, tkwiące w tym bogojczyźnianym systemie ODWAŻĄ SIĘ TO OTWARCIE POWIEDZIEĆ - myli się. I dlatego brniemy w dulszczyznę, zamiast rozwiązać problem z korzyscia dla wszystkich i bez dorabiania ideologii.

                                                    piszesz tu, walczysz ale właściwie o co?
                                                    zupełnie nie wiem co chcesz przekazać światu...
                                                    co te matki mają powiedzieć światu?
                                                    jak rozwiązać problem? z jaką korzyścią???

                                                    masz chorego syna, jesteś sama z tym problemem, i co chcesz powiedzieć?
                                                    że żałujesz, że ie usunęłaś ciąży?
                                                    że żałujesz, że on jest?
                                                    że nie chcesz go?
                                                    o co ci konkretnie chodzi???
                                                  • Gość: miki Re: DO MIKI IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 23:34
                                                    Skopiowałaś swój post to i ja skopiuję i Ci odpowiem jeszcze raz:
                                                    ---------------------------------------
                                                    Wyrywasz z kontekstu fragment mojej wypowiedzi i pytasz o co mi chodzi...

                                                    O to, że w tych artykułąch nie mówi się prawdy. A przynajmniej NIE CALĄ.
                                                    O to, że sie pokazuje słodkie dzieciaczki, ale zapomina, że te dzieciaczki dorastaja i Ich zycie przestaje być takie słodkie.... O to, że nic się z tym nie robi, ale na forach poklepujemy sie po ramieniu, "ach jakie cudne dzieci, ach jakie cudne mamy..." (i idzie do własnych spraw)....

                                                    A jesli pytasz o to czy usunełabym ciążę...
                                                    NIE, nie usunełabym, nie ma mowy,
                                                    Ale gdybym wiedziała PRZED CIĄŻĄ to bym w nią nie zaszła.
                                                    Nie skazałabym Młodego na takie zycie.
                                                    BO BARDZO GO KOCHAM I WIDZE JAK CIERPI.
                                                    A ja chwilowo nie potrafię Mu pomóc. I kiedy pomysle, że może przyjśc dzień, że moze cierpieć jeszcze bardziej, bo mnie przy Nim nie będzie, a Polska to co najwyżej umieralnię Mu może zaproponować w ramach "systemu"" to...

                                                    To mam chęc podpalić świat.
                                                    To chciałam powiedzieć, o ile jesteś w stanie to ogarnąć.
                                                  • Gość: miki Re: DO MIKI IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.13, 23:46
                                                    I jeszcze chce powiezieć, ze sa kraje, miejsca - gdzie jest inaczej.
                                                    Gdzie przyszła matka nie ma dylematów. Gdzie mówi się Jej prawdę, w ciązy, ale nie zostawia na lodzie. Podejmie decyzje - Jej wola. Jesli urodzi, mimo wiedzy i ryzyka - nie zostaje skazana na niedouczoną medycyne, szarlatanów i wiarę rzymskokatolicką. Dostaje konkretne wsparcie, pomoc, od początku i nie musi żebać, nie musi wywalczać, wrzeszczeć, by zwrócić na siebie uwagę.

                                                    Gdybym będąc w ciąży wiedziała, ze Młody jest chory... i jak to bedzie wyglądac...
                                                    Urodziłabym i zwiała stąd, dawno temu. Zupełnie inaczej zaplanowałabym życie, zupełnie w co innego bym "zainwestowała' (umownie)... Ale mnie przez lata okłamywano, słdkopierdząco własnie... w stylu tych tekścideł....Kiedy się zorientowałam i przestałam sie dawać wpuszczać w maliny - było za późno. Trochę za póno na różne ruchy. Nie wiem, czy mi sie uda to naprawić, Liczę się z tym, że MOŻE się już NIE udać. Bo przestalam się oszukiwać i Każda z Matek z tego artykuliku prędzej czy później... tez przestanie. Niestety. Zreszta znajdź sobie Wpis Nikity, tutaj, Młodej Matki Dziecka z ZD.... masz wiadomości z pierwszej ręki, znajdź sobie Wpis Taty Dziecka Z ZD.... Pomysl. To nie boli.