Gość: Arek"Aiwa-Platz"
IP: *.cdma.centertel.pl
19.06.13, 18:51
Wygląda jakby w całej Prokuraturze było jedno szambo. Prokurator Okręgowy np. w W-wie, nazywa się Ryszard Rogatko i mało, że ma schizofrenię o czym powiadomiłem Seremeta, to jeszcze jest przy tym zwykłym oszustem. Prokurator Apelacyjny w Warszawie, niejaki Dariusz Korneluk (też lepszy model) o tym wie, bo jak go Prokuratura Generalna prosiła o rozważenie możliwości zniesławiania funkcjonariusza przeze mnie takimi określeniami - odrzucił tą ewentualność, aby wnieść oskarżenie - chroni mnie art.213 kk - nie ma zniesławienia, kiedy rozgłasza się prawdę :) A jeszcze prok. Korneluk oszukał Prokuraturę Generalną informując, jakobym dostał w styczniu 2013 odpowiedź w tym temacie. Dostałem, ale 3 m-ce później jak zażądałem przesłania tej, nieznanej mi odpowiedzi, na maila. Z takim prokuratorem jednym i drugim, to wszystko możliwe ale nie wykrycie przestępstwa. Obaj to OSZUŚCI i PRZESTĘPCY m.in. z art. 231 i 239 kk a szefują najważniejszym prokuraturom w stolicy. Nie muszę dodawać, że po 21 latach prowadzenia, padła moja działalność gospodarcza, bo w czasie 6 kolejnych postępowań mokotowska Prokuratura nie była w stanie określić swego stanowiska co do wniosków dowodowych jakie ode mnie dostała. W tych postępowaniach kontrole z Okręgowej i Sąd Okręgowy + Rejonowy, udokumentowały na piśmie, póki co, 45 (CZTERDZIEŚCI PIĘĆ) błędów, mankamentów i uchybień Prokuratury. Oczywiście nie tak same z siebie a po moich wnioskach. Co do praskiej Prokuratury, to też szkoda gadać. Umorzyli parę lat temu, po roku, postępowanie, bo jakoby na nagraniu nie słychać jak policjant żąda kilkadziesiąt tysięcy łapówki od mojego kolegi za zwrot towarów wartych 2 mln (ciuchy ze Stadionu, CD, rtv). Ja słyszałem, szefowa policjanta słyszała, co ją silnie zbulwersowało - ale prokurator z biegłym przez rok badania nie usłyszeli. Nagranie stało się nieczytelne podobno, odkąd trafiło do Pałacu Mostowskich na Komendę Stołeczną. Kolegę w słoneczną majową sobotę rano, zepchnął później inny samochód na słup przy Trasie Łazienkowskiej i zginął jedyny bezpośredni świadek nagrania. Też umorzyli, twierdząc, że monitoringu nie ma w tym miejscu. Ale zapomnieli powiedzieć o tym ustaleniu do TVN24. Tam pokazują akurat to miejsce z kamer monitoringu przy różnych okazjach, co skrzętnie na wszelki wypadek dawno nagrałem i schowałem. Najlepsze, że część towaru kolegi z Armenii, to mnie oddali jak z mordą pojechałem na komisariat na Targówku, twierdząc że to moje. Próbował Z-ca Komendantki straszyć aresztem, ja uparcie swoje i odjechałem z pełnym mikrobusem towaru - bez żadnego pokwitowania!
Mnie póki co, to tak sam z siebie, urwał się zamontowany 3 lata wcześniej na stalowych opaskach zbiornik z gazem spod samochodu i ciągnąłem go po asfalcie kilkadziesięt metrów – i nie wybuchł.