Gość: est
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.06.13, 10:27
Totalna kompromitacja. Poseł Biedroń chce zapraszać związki zawodowe, podczas gdy ich obecność w zakładach opieki zdrowotnej jest marginalna (w sprywatyzowanej w ogromnej większości pomorskiej służbie zdrowia związków po prostu nie ma).
Lokalni politycy psioczą na wyniki konkursu, podczas gdy reguły gry określił nie kto inny jak wybrany przez polityków minister zdrowia na spółkę z prezesem/prezeską NFZ.
Rzecznik NFZ przyklaskuje teraz cesji kontraktu, co pokazuje "profesjonalizm" przeprowadzenia konkursu - przecież można było przyznać jakiś kontrakt WCO od razu, tylko urzędnicy POW NFZ nie byli w stanie o tym pomyśleć, zajęci ograniczaniem ilości podmiotów, które miały dostać kontrakty (w późniejszym okresie jest to wygodne dla NFZ, bo urzędnicy mają mniej roboty - mniej aneksowania, mniej rozliczeń itd.). Kawińska wprost mówiła przed konkursem, że kontrakty ma dostać mniej podmiotów - co z tego, że schorowani ludzie, których nie stać na opłaty za wizyty i badania muszą rozstawać się z lekarzami, którzy leczyli ich wiele lat?
No i kwestia spółki Euromedica - gest wydaje się być ładny, tyle że wygląda to na zabieg PR-owy, bo przy okazji wyników konkursu przypomina się o zakażonych tam wirusem zapalenia wątroby pacjentach. Jest też możliwe, że spółka dostała po prostu za duży w stosunku do możliwości kontrakt, co też świadczy o "profesjonalizmie" urzędników NFZ. Ten brak odpowiedniego potencjału do zrealizowania kontraktu to zresztą rzecz dość powszechna, o czym świadczą oferty pracy (pilne!) wystosowywane przez liczne podmioty, które uzyskały teraz umowy. Tymczasem kilkadziesiąt procent stabilnych i sprawdzonych poradni, po pozbawieniu kontraktów, musi teraz pobierać za leczenie opłaty.
Słowem: dramat.