cmd26
21.08.01, 23:35
II wojna światowa rozpoczęła się od bombardowania Wielunia, a nie - jak
dotychczas sądzono - Westerplatte salwami z dział pancernika Schleswig
Holstein - taką tezę przedstawił szef pionu śledczego Instytutu Pamieci
Narodowej Witold Kulesza.
Według profesora Kuleszy 1 września 1939 roku o godzinie 4.43 nad ranem - czyli
dwie minuty przed kanonadą z pancernika - Niemcy rozpoczęli atak z powietrza
na Wieluń. Miasto to było położone 20 kilometrów od ówczesnej granicy Polski z
Niemcami.
Sprawa była dotychczas znana tylko niewielkiemu gronu badaczy, choć pamiętają o
niej mieszkańcy Wielunia. Obecnie IPN chce wydać na ten temat publikację w
Niemczech wspólnie z niemieckim autorem Dietherem Schenkiem.
W wyniku bombardowania Wielunia zginęło 1200 jego mieszkańców, między innymi
pacjenci szpitala. Szef pionu śledczego IPN pokreślił, że zbombardowanie
Wielunia było zbrodnia wojenną: zaatakowano miasto bez żadnego uzasadnienia
militarnego, gdyż nie było tam wojsk polskich ani obiektów wojskowych, których
zniszczenie miałoby uzasadniać nalot.
W latach 1978 i 1983 niemieckie prokuratury umorzyły postępowanie prowadzone
przeciwko dowódcom jednostki niemieckiej, która dokonała nalotu, prowadzone na
wniosek Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Niemieccy
prokuratorzy argumentowali, że nalot nie był aktem morderstwa, gdyż w mroku
poranka piloci Luftwaffe nie zauważyli, że bombardują szpital. Natomiast
uznanie zbombardowania Wielunia za zbrodnie wojenną nie było możliwe, gdyż w
latach siedemdziesiątych zbrodnie czasów II wojny uległy - zgodnie z prawem
niemieckim - przedawnieniu - poinformował szef pionu śledczego IPN.
i co Wy na to? wyburzamy pomnik na Westerplatte?