Gość: kildare
IP: *.chello.pl
13.03.05, 21:59
Po przeczytaniu artykułu-nie rozumiem jego intencji.Zrozumiałem,że po
upadku,niewątpliwie przypadkowym dziecko złamało kość czaszki,rzecz bardzo
kruchą u noworodków i że po paru konsyliach,w tym w niezależnej instytucji
wyższego szczebla stwierdzono brak zagrożenia dla dziecka i odesłano do
domu.Nie skrytykowano nikogo i nic, poza długim okresem oczekiwania na
wąskiego specjalistę,bez wskazania na przyczynę.Sądzę,że nie chodziło o
lenistwo doktorów,tylko narastającą niemoc slużby zdrowia zależną nie od
lekarzy.W sumie współczuję wszystkim których sprawa dotknęła,nawet
żurnaliście zmuszonemu to opisać.