Gość: lucy_z Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: *.com / 192.168.0.* 18.06.02, 20:38 iwa.ja napisał(a): > Bo się za nim stęskniłam. Tu, na którymś wątku przesyłał pozdrowienia i pisał, że już wrócił! Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 18.06.02, 20:45 Gość portalu: lucy_z napisał(a): > Tu, na którymś wątku przesyłał pozdrowienia i pisał, że już wrócił! Znalazłam! Składał życzenia Zoppoterowi i wpisał się w "poprawnej polszczyźnie";) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: les1 Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 20.06.02, 21:14 Jestem, jestem nareszcie z powrotem! Dziekuje Tobie za ... dziekuje:) Mialo byc 2-tygodnie, wyszlo prawie szesc.... Wrocilem po pierwszych 2-tyg. pomieszkalem przez 7-godz. wsadzili w samolot i wyslali jeszcze dalej...jeden taki dostal (podobno)zawalu serca i prosili abym przejal cala sprawe. Gdy dolecialem na miejsce i zobaczylem co "oni" tam nawyrabiali to tez mialem wielka ochote na "zawal"...i uciekac do domu! Ale tak naprawde to ja to lubie... tzn. klopoty i trudnosci... trzyma mnie to mlodym... chocby wewnetrznie...:) Biegam jak bym wscieklizny dostal (bardzo trafne okreslenie i bliskie prawdy), krzycze i wyzywam wszystkich bez wzgledu na range i status....ale swojego dopialem, bo po to mnie wlasnie tam wyslano! Trzy tygodnie i wszyscy sa (teraz) zadowoleni... Wracalem z powrotem pojazdem bez waznych papierow na tranzyt przez te wszystkie kraje oscienne... ale stosujac nowo-polska metode "smarowania"... po 46-ciu godz. bylem z powrotem w domu... Dzisiaj wieczorem znowu inni dzwonili z problemem... blady strach padl na rodzine... przez ostatnie 6-sc tyg. wyparowalo ze mnie 11-kg!!! Wody nie pilem przez 16-cie dni...tylko Cole lub Fante (piwo paskudne) Nawet zeby mylismy pod piwko... Ot... takie wspominki... Jeszcze raz dziekuje Wam za wspomnienie... "Moje piekne Panie, pierwszy raz ujrzane(przeczytane) w... monitorze..." Opalony.....les1 Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 20.06.02, 22:17 Wiesz, Les, w czwartki w Gazecie jest dodatek pt. Magazyn, a w nim krzyżówka pt.jolka. Zawsze czekam na czwartek, to znaczy, nie tyle na czwartek, ile na czwartkową jolkę. I dzisiaj było tam hasło "Metropolia z <Pożegniania z Afryką>. I znowu pomyślałam o Tobie, kiedy wpisywałam to Nairobi. A więc wywołałam Cię myślami. Fajnie, że jesteś!!! A że po powrocie jest mniej Polaka z wyższym wykształceniem o 11 kg, to przecież zaraz nadgonisz. Co jesz teraz? Bo tak sobie kombinuję, że jakiś trzeci schabowy z antylopy, zgadłam? Całuski przywitalne. Opowiadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: les1 Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 21.06.02, 00:07 To co ten film przedstawial, dawno juz, niestety nie istnieje... Podobnie jak Robert R. nie morduje antylop dla podniety lub zdobycia wywieszki na scianie...pozostawiam to "mysliwym" z US i UE a takze miejcowym "ubogim" mysliwym... Dla nich jest to naprawde wielkim osiagnieciem gdy odstrzela cokolwiek z odleglosci +- 800m !!!!! Preferencyjnie siedzac w samochadzie w pelnej klimatyzacji....:((( Czego sie nie robi dla "mysliwego" z $$$$ ??? Zamknac lwice w zagrodzie 50x50m , zadragowac aby sie zbyt szybko nie ruszala, do tego z trojka jej wlasnych 3-miesiecznych kociakow i pokazac to jako cel dla amerykanskiego bezjajowca z IQ = +180! Opierajac lufe swojego 3006 z luneta o siatke ogrodzenia... morduje on ta matke na oczach jej kociat!!!! przy aplauzie wlascicieli "rezerwatu"!!! To nie jest bajka tylko realnosc!!! (zostalo to zfilmowane) Nie, dziekuje....jesli chce kotlecika to ide do miesnego...maja tam wystarczajaco... Gdybym nie byl w stanie tam tego kupic to dopiero wtedy zdecydowalbym sie cos ustrzelic... do tej pory nie musialem!!! Jedyne polowania w ktorych biore udzial to tzw. kontrola szkodnikow... Ptaki (golebie) i inna zwierzyna, ktora poprzez brak naturalnych (wybitych) wrogow, zbytnio sie rozrasta... Nawet sobie nie wyobrazasz; co i ile mozna, dzisiaj w afryce...kupic? Chyba jednak mozesz! Podobnie jest jak w polsce i reszcie tego szatanskiego swiata! $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ To sie tylko liczy!!! O tym co bylo to mozemy sobie przeczytac w pamietnikach albo obejrzec w rozdmuchanych amerykanskich filmach.... Z roku na rok zmienia sie tutaj na gorsze.... mowie z prespektywy +- 22-lat... Przepraszam za pesymityzm....pewnie ta dietka na to wplynela... Inni z kolei mowia, ze na glodnego, lepiej sie mysli i spostrzega... Kto wie... Niemniej, szkoda tego co bylo i juz nigdy nie powroci... 15-06... Zaloczam Zyczenia...Jolu... urodzilem sie 2-dni ++ (zona jest takze J) Juz mi sie zaczyna platac... Ladnie...nie powiem....dwie podwojne i juz "plywam"...dietka...+ stress... Koncze...zanim mnie "inni" rozszarpia... Ci...co lubia banany... ....;))) Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 21.06.02, 06:36 A ja, wiesz, przywoziłam sobie z różnych ciepłych krajów rozmaite detale, które razem mają robić tzw. styl "safari" (a la Meryl Streep), takie tam różne batikowe chusty, paciorki, bransoletki wynajdywane na sukach, zakamarkach domów znajomych itp. I nigdy nie zastanawiałam się, co naprawdę oznacza to "safari". Straszne!!!! Jaka to przyjemność zabijać bez konieczności?! Jutro z kolei ja będę miała do czynienia z dowodami na to, że "sapiens" czasami dodawane jest do "homo" bez racjonalnego uzasadnienia (jadę do schroniska dla zwierząt). Cholera! Zaczynam się zanurzać w taki sam stan, w jakim Ty byłeś parę godzin temu. Ludzie to okropne istoty. I chyba komplementem byłoby powiedzieć "zachowujesz się jak zwierzę". PS. Sprawdzam w słowniku, co naprawdę znaczy "safari". Nie mam słownika suahili, więc w arabskim u H. Wehra, w końcu od suahili niedaleko. A więc, jeżeli pisze się to przez "s" głośne, to znaczyłoby to "żółknąć", "żółty", ale też "gwizdać", "syczeć". Z Twojego opisu wynika, że to jest możliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
zoppoter Safari na pomoście. 21.06.02, 11:41 > Straszne!!!! Jaka to przyjemność zabijać bez konieczności?! To jest pytanie do.... wędkarzy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Safari na pomoście-polemika do zoppotera IP: 195.116.73.* 22.06.02, 12:45 zoppoter napisał(a): > > > > To jest pytanie do.... wędkarzy! a co ma wspólnego wędkarstwo z niepotrzebnym zabijaniem?!chyba pomyliłeś wędkarstwo z mięsiarstwem,którego to przedstawiciele nie posiadają żadnych zasad.potrafią np.10 cm rybki przerabiać na kotlety mielone- obrzydlistwo.wędkarstwo w założeniu jest bezkrwawe i nie polega na zdobywaniu jedzenia lub bezcelowym pozbawianiu życia ryb.ja nie jem ryb,które łowię.po zważeniu i sfotografowaniu[jeżeli jest co]wracają do wody.jak mam ochotę na rybę to idę do knajpy albo do rybnego.a tak wogóle to są tu jacyś wędkarze? :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Safari na pomoście-polemika do zoppotera IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 13:30 fritz: > ja nie jem ryb,które łowię.po zważeniu i sfotografowaniu [jeżeli jest co] > wracają do wody. Wracają do wody pokaleczone i po ciężkim stresie? Po co? Jeśli ich śmierć nie jest Ci do niczego potrzebna, to po co ją wywołujesz? Zabijanie dla zachowania własnego życia potrafię, jeśli nie usprawiedliwić, to chociaż zrozumieć. Zadawanie ran i śmierci dla czystej bezinteresownej zabawy jest poza moim obszarem pojmowania. Jak można być takim łajdakiem? - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Safari na pomoście-polemika do Stefana IP: 195.116.73.* 22.06.02, 13:53 Gość portalu: Stefan napisał(a): > fritz: > > ja nie jem ryb,które łowię.po zważeniu i sfotografowaniu [jeżeli jest co] > > wracają do wody. > > Wracają do wody pokaleczone i po ciężkim stresie? Po co? Jeśli ich śmierć nie > jest Ci do niczego potrzebna, to po co ją wywołujesz? > > Zabijanie dla zachowania własnego życia potrafię, jeśli nie usprawiedliwić, to > chociaż zrozumieć. Zadawanie ran i śmierci dla czystej bezinteresownej zabawy > jest poza moim obszarem pojmowania. > > Jak można być takim łajdakiem? > > - Stefan > Stefan!jakie pokaleczone?!i czym?spławikowe wędkarstwo sportowe polega na czymś zupełnie innym niż Tobie się wydaje i o czym piszesz.jeżeli piszesz o facetach z ruskimi wędkami,haczykami jak palec i winiawką za pazuchą to zapewne masz rację.ja sobie wypraszam. a może jesteś wojującym ekologiem?jeżeli tak to na pewno się nie dogadamy.pozdrawiam ;))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zoppoter Re: Safari na pomoście-polemika do Stefana 24.06.02, 08:26 > ruskimi wędkami,haczykami jak palec i winiawką za pazuchą to zapewne masz > rację.ja sobie wypraszam. a może jesteś wojującym ekologiem?jeżeli tak to na > pewno się nie dogadamy.pozdrawiam ;))))) Sugerujesz, że wędkarstwo sportowe polega na tym, że rybka sama się płetwami chwyta wygodnego uchwytu na żyłce, żeby się dać sfotografować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 15:05 iwa.ja: > PS. Sprawdzam w słowniku, co naprawdę znaczy "safari". Nie mam słownika > suahili, więc w arabskim u H. Wehra, w końcu od suahili niedaleko. Roman Stopa, Bolesław Garlicki ,,Mały Słownik suahilijsko-polski i polsko-suahilijski (Kamusi Dogo ya kiswahili-kipolanda kipolanda-kiswahili)'', Wiedza Powszechna, 1966: SAFARI III podróż, wyprawa, ekspedycja; ~ YA BAHARI podróż morska iwa.ja: > jeżeli pisze się to przez "s" głośne, to znaczyłoby to "żółknąć", "żółty", ale > też "gwizdać", "syczeć". Z Twojego opisu wynika, że to jest możliwe... ŻÓŁTY -a kimanjano GWIZDAĆ piga filimbi, piga mbinja Więc to chyba fałszywy trop... - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja kitu - vitu 21.06.02, 17:38 Stefan, język suahili w dużej mierze opiera się na leksyce arabskiej. Gramatykę ma inną, o czym swiadczy np. tytułowe kitu - vitu (rzecz - rzeczy), czyli prefiksowe odróżnianie liczby pojedynczej od mnogiej (też bwana - mabwana: pan - panowie). Tak się złożyło, że ten język wciskano mi przez kilka lat na uniwerku (a profesor Stopa, specjalista od języków mlaskanych, był moim recenzentem). Nieskutecznie mi jednak wciskano, jak się okazuje, ponieważ po zagubieniu wiele lat temu cytowanego przez Ciebie słownika (może to Ty właśnie go znalazłeś? Przyznaj się!) suahili jest mi znany już tylko z opowiadań. Pamiętając jednak o tej leksykalnej zbieżności, próbowałam to rozwiązać jak wyżej. No, i poszłam niesłusznym tropem. Ale, tak poza tym, trochę ponuro żartowałam, bo temat, jak pamiętasz, dotyczył czego innego YA BAHARI podróż morska, napisałeś. A wiesz, jak jest morze po arabsku? Bahr. Więc jest to jakiś dowód na to, co napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 19:03 iwa.ja: > język suahili w dużej mierze opiera się na leksyce arabskiej W słowniku Stopy i Garlickiego stoi, że 27% słów. iwa.ja: > a profesor Stopa, specjalista od języków mlaskanych, był moim recenzentem No, no... Ale tu w rozdziale o fonetyce nic nie stoi na temat mlaskania. Czy więc mlaska się po suahilijsku, czy nie? iwa.ja: > po zagubieniu wiele lat temu cytowanego przez Ciebie słownika (może to Ty > właśnie go znalazłeś? Przyznaj się!) W dalekich zakamarkach mojej pamieci tkwi, że go kupowałem; zresztą mam jeszcze drugi słowniczek angielsko-suahilijski. Natomiast w żadnych zakamarkach nie błąka się już ślad pojęcia, PO CO miałbym go kupować. Czy myślisz, że grafolog potrafiłby ustalić, sprzed ilu lat pochodzą moje odręczne notatki w tym słowniczku? Wygląda, jakbym próbował poprawiać zauważone w słowniku błędy, ale to jest nonsens. Jak można poprawiać błędy w języku, którego się nie zna? Aha, może tam była dołączona errata i ja po prostu naniosłem jej treść? Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: kitu - vitu 21.06.02, 19:27 No więc tak: 1. W języku suahili się nie mlaska. Profesor Stopa specjalizował się przede wszystkim w Buszmenach. 2. "W dużej mierze" może oznaczać 27%? Czy to za mało, żeby tak powiedzieć? 3. Więc to jednak nie Ty podprowadziłeś mi tę drobną książeczkę. 4. Z brzmienia "Bahrain" (takie "h" z kropką, czyli chrapliwe, jak niektórzy na Kresach wymawiają jeszcze np. "chusteczka") wychodzi mi, że jest to liczba podwójna. A więc może to chodzi o dwa morza? Ale sprawdziłam w słowniku i tam stoi: al-bahrain - The Bahrein Islands. > Po suahilijsku BAHARI. Trzecia klasa, zawierająca przede wszystkim rzeczowniki > zapożyczone z języków obcych. Wszystko się zgadza. Tylko że SAFARI też jest z > trzeciej klasy. Też obcy? 5. Wydaje mi się, że oboje mamy rację. Prawdopodobnie pochodzi to jednak od arabskiego przymiotnika "żółty", a potem otorbiło się innym znaczeniem. > Kwa heri na usisahe 6. Czy to znaczy (jak pisałam, suahili wyrzuciłam z pamięci natychmiast po egzaminie - na piątkę hihi): do narazie? Ty wiesz, bo masz ufunguo (czy to tak się pisze?) Buźka PS. Wciskano mi też hausa (Nigeria), ale w głowie zostało mi jeszcze mniej. PS. Stopa był strasznie kochany. Mam jego książkę z dedykacją (nie dlatego był kochany!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 21:09 iwa.ja: > 2. "W dużej mierze" może oznaczać 27%? Pewnie. Ja Ci nie zaprzeczam, ja Cię doprecyzowuję. Ja: > Kwa heri na usisahe iwa.ja: > 6. Czy to znaczy [...]: do narazie? ,,Kwa heri'' znaczy ,,do widzenia''. ,,Na'' znaczy ,,i'' Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: kitu - vitu 21.06.02, 21:14 Chodziło mi właśnie o klucz a nie o słownik, bo to chyba miałeś na myśli ("słownik" powinien być w III klasie, bo mi zalatuje arabskim). Nie podnoszę tej rękawiczki w sprawie pożegnania, bo wiedza, jak pisałam, dawno mi wyparowała (długo zresztą miejsca nie zagrzała). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 00:30 iwa.ja: > Chodziło mi właśnie o klucz a nie o słownik, bo to chyba miałeś na myśli Ja mam słownik. A co to jest klucz? iwa.ja: > "słownik" powinien być w III klasie, bo mi zalatuje arabskim Niestety nie potrafię potwierdzić Twojej hipotezy. Otóż słowa ,,kamusi''... nie ma w słowniku. Nie wiem, jak to mogło się stać. Jest na stronie tytułowej w takim kontekście, że MUSI oznaczać ,,słownik''. Jest również w tym drugim słowniku, angielsko-suahilijskiego Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Ufunguo wa kamusi 22.06.02, 07:40 Mało nie padłam po lekturze powyższego postu!!! Konsekwencje wyciągnę po konsultacjach z moim kumplem z Gdańska, ktory jest po afrykanistyce. Już się boję, jak się Les będzie śmiał!!!! Domek wariatów. Co pokazuje, że trzeba ostrożnie dobierać słowa, żeby nie zarobić w kufę (również w języku polskim. Lepiej przy niebiegłych nie cytować np. "miałeś, chamie, złoty rog"). W temacie klucza: miała to być przerzutnia poetycka, że niby tylko Ty jako posiadacz pewnej książeczki w kolorze majtkowym masz jasność w temacie. A kamusi na pewno znaczy słownik!!!! Że Stopa zapomniała to wyjaśnić, to się nie dziwię. Facet zawsze był troszku z innego świata. Prowadząc wykład na zupełnie inny temat dawał się wypuszczać i przez godzinę powtarzał dźwięki wydawane przez różnych tam Hotentotów (z taką miną jak profesor biologii z filmu "Siedem życzeń" powtarzał: eugleeeeeena zieloooona). A na mojej obronie zapytał mnie o coś, o czym zupełnie nie miałam i nie mogłam mieć pojęcia. Bo mu się okoliczności pomyliły. Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Ufunguo wa kamusi 22.06.02, 07:42 PS. "Kamus" to po arabsku dokładnie (toczno) "słownik"!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 10:48 iwa.ja: > Lepiej przy niebiegłych nie cytować np. "miałeś, chamie, złoty rog" Najłatwiej o nieporozumienia pomiędzy językami bliskimi. Różne śmiesznostki polsko-czeskie są zapewne wszystkim znane. Ale kiedyś tak miałem, że służyłem jako tłumacz między Amerykanami a Anglikami. Chodziło głównie o tłumaczenie z angielskiego na amerykański, bo Anglicy na ogół rozumieją Amerykanów, ale Amerykanie potrzebują od dwóch do czterech tygodni w Anglii zanim zaczną rozumieć Anglików. Kiedyś jeden Anglik w mojej obecności umawiał się z jednym Amerykaninem, że jutro z rana ,,I will ring you up'' (przetłumaczyłem na ,,I will give you a call''). Ale wtedy ten Anglik zmienił zdanie, nie warto dzwonić, po prostu przyjdę pod Twoje drzwi i zapukam, ,,I will knock you up''. Po amerykańsku to oznacza: zrobię ci dziecko. iwa.ja: > Ty jako posiadacz pewnej książeczki w kolorze majtkowym O kurczę, ja znam tylko 6 kolorów: czerwony, zielony, niebieski, żółty, brązowy i fioletowy (czarny to jest brak koloru a biały to są wszystkie kolory do kupy). Co to jest kolor majtkowy? Kamusi yangu (mój słownik) jest w drobne poziome paseczki białe i żółtobrązowe sterane zębem czasu. Czy takie właśnie bywają majtki? Może tylko majtki sterane zębem czasu? iwa.ja: > Że Stopa zapomniała to wyjaśnić, to się nie dziwię. Facet zawsze był troszku > z innego świata. A ja myślę, że facet z tego świata też miałby trudności. Wydaje mi się, że opracowanie słownika od zera musi być strasznym przedsięwzięciem. Na ogół nie robi się tego, poprawia się tylko, kompiluje i uzupełnia stare słowniki. Nie ma możliwości, żeby już za pierwszym razem uniknąć błędów i opuszczeń. Prawda? - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Ufunguo kwa kamusi 22.06.02, 18:38 Stefan, masz do czynienia z rzadką idiotką. Na swoje wytłumaczenie mam tylko tyle, że arabskiego nie używam od czasu Wojny w Zatoce, a organ, który nie jest używany, jak wiadomo - zanika. Otóż parę dni temu spojrzałam do słownika pod "s" tzw. emfatyczne (czyli mówione z gardła) i tam znalazłam ten "żółty". Nagle dzisiaj miałam małą eurekę, bo przypomniało mi się, że przecież w języku arabskim jest i "s" bezdźwięczne. Złapałam słownik. I cóż ja ci tam znalazłam? "safra", "safariya" - podróż, wycieczka, "as-safr" - podróżni, pasażerowie.... A co do moich wpadek obcojęzycznych w działalności tłumacza / tumacza pamiętam, że była taka sytuacja. Facet (Polak) naprawiał komputer w bardzo napiętej atmosferze. Stali nad nim ci wszyscy obcojęzyczni i przyduszali, żeby szybciej. I on w pewnym momencie rzekł "już, już, prawie mam", co przetłumaczyłam jako "yes, yes, I'm coming". Oznacza to jednak coś zupełnie innego, prawda? Żebyś wiedział, jak się ze mnie śmiali! A co do pracy nad słownikiem, to rzeczywiście jest to harówka. Miałam z tym trochę do czynienia. Zaczyna się od określenia, na ile słów ma być taki słownik. 40.000? Proszę bardzo. Ale które 40.000? Oczywiście te, które są najczęściej używane. A więc należy sporządzić badania nad frekwencją. Tutaj zaczyna kłaniać się statystyka i inne współczynniki korelacji. Oczywiście można sporządzać taki słownik z głowy i myślę, że Stopa tak właśnie postąpiła. Jednak te wszystkie larusy itd., te bazy danych, to rozpisywanie każdego zdania z każdej książki na części... Fajne zadanie! Co do koloru majtkowego, to właśnie jest taki, jak opisałeś. Jeszcze raz przepraszam za wprowadzenie w błęda z podróżą czyli safari. Rozumiem, że teraz już oboje wiemy, dlaczego ten wyraz występuje w suahili w III klasie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 20:57 iwa.ja: > Stefan, masz do czynienia z rzadką idiotką. Co rzadkie, to cenne... iwa.ja: > "safra", "safariya" - podróż, wycieczka, "as-safr" - podróżni, pasażerowie... [...] > Rozumiem, że teraz już oboje wiemy, dlaczego ten wyraz występuje w suahili w > III klasie. No tak, teraz już wszystko jasne. Czy ,,as-'' to rodzajnik? Coś takiego jak ,,the'' po angielsku albo ,,les'' po francusku? W liczbie mnogiej? iwa.ja: > I on w pewnym momencie rzekł "już, już, prawie mam", co przetłumaczyłam jako > "yes, yes, I'm coming". Oznacza to jednak coś zupełnie innego, prawda? Oj, prawda... [:-)] > A co do pracy nad słownikiem, to rzeczywiście jest to harówka. Miałam z tym > trochę do czynienia. Zaczyna się od określenia, na ile słów ma być taki > słownik. 40.000? To już dużo. Taki opracowywałaś? Kamusi Dogo Stopy ma tylko 3500. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Ufunguo kwa kamusi 22.06.02, 23:58 > > Czy ,,as-'' to rodzajnik? Coś takiego jak ,,the'' po angielsku albo ,,les'' po > francusku? W liczbie mnogiej? Pobudzasz mnie do wykładu. Nastąpi jutro. pa PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym pogadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 09:55 iwa.ja: > PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym > pogadać. Ja chwilowo nie bardzo mam o czym. Jeszcze nie wyleczyłem się po wypadku i przynajmniej tego lata o górach mogę tylko marzyć. - Stefan TAKIE NIC... Przyśniły mi się góry. Gdym po ścieżce pobiegł, wiatr przyniósł woń kosówki i serce rozpieśnił. Słońce lśniło i znowu miałem zdrową nogę, w dole mgły się kłębiły Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja te kochane dżabale. 23.06.02, 11:24 Gość portalu: Stefan napisał(a): > iwa.ja: > > PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym > > pogadać. > > Ja chwilowo nie bardzo mam o czym. Jeszcze nie wyleczyłem się po wypadku i > przynajmniej tego lata o górach mogę tylko... Tak... Odcięcie od gór, czy to po wypadku, czy z braku możliwości bardzo boli. Bardzo. Wiesz, przez kilka lat, kiedy moje młode były bardzo młode, nie miałam szans. Ale kiedyś, kiedy rezydowałam w charakterze matki - Polki w Starym Sączu, rzutem na taśmę zapakowałam progeniturę w autobus do Zakopanego. Kiedy autobus wyjechał za Krościenko, pokazały się Tatry. Po prostu się poryczałam. Przez parę lat ich nie widziałam, a one stoją, tak jak kiedyś stały. W zeszłym roku po raz trzydziesty byłam na Rysach. Jak co roku w Skiroławkach... Co nie znaczy, że 30 lat temu byłam tam po raz pierwszy. Były bowiem lata tłuste, kiedy co tylko zlazłam, to zaraz znowu wyłaziłam. Były i chude (to znaczy ja wtedy wcale chuda nie byłam, wprost przeciwnie!), kiedy Rysy oglądałam tylko na obrazku (patrz wyżej). > > > > TAKIE NIC... > > Przyśniły mi się góry. > Gdym po ścieżce pobiegł, > wiatr przyniósł woń kosówki i serce rozpieśnił. > Słońce lśniło i znowu miałem zdrową nogę, > w dole mgły się kłębiły Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucy_z Re: Iwa IP: *.com / 192.168.0.* 21.06.02, 12:41 iwa.ja napisał(a): > Wiesz, Les, w czwartki w Gazecie jest dodatek pt. Magazyn, a w nim krzyżówka > pt.jolka. Zawsze czekam na czwartek, to znaczy, nie tyle na czwartek, ile na > czwartkową jolkę. I dzisiaj było tam hasło "Metropolia z <Pożegniania z Afryką Iwa:) Też zaczynam od tej jolki;)) Czasami z nią walczę długo, często padam pokonana:((((( Odpowiedz Link Zgłoś
zoppoter No własnie... 21.06.02, 09:00 Zapomniałem podziekować za życzenia. Bardzo dziękuję, zwłaszcza, że od Lesa akurat mógłbym się ich nie spodziewać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucy_z Re: Les :)) IP: *.com / 192.168.0.* 21.06.02, 13:11 Też miło Cię widzieć:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś