Czy ktoś widział ostatnio Lesa1?

18.06.02, 20:33
Bo się za nim stęskniłam.
    • Gość: lucy_z Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: *.com / 192.168.0.* 18.06.02, 20:38
      iwa.ja napisał(a):

      > Bo się za nim stęskniłam.

      Tu, na którymś wątku przesyłał pozdrowienia i pisał, że już wrócił!
      • lucy_z Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 18.06.02, 20:45
        Gość portalu: lucy_z napisał(a):

        > Tu, na którymś wątku przesyłał pozdrowienia i pisał, że już wrócił!

        Znalazłam! Składał życzenia Zoppoterowi i wpisał się w "poprawnej polszczyźnie";)
    • Gość: les1 Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 20.06.02, 21:14
      Jestem, jestem nareszcie z powrotem!
      Dziekuje Tobie za ... dziekuje:)
      Mialo byc 2-tygodnie, wyszlo prawie szesc....
      Wrocilem po pierwszych 2-tyg. pomieszkalem przez 7-godz. wsadzili w samolot i
      wyslali jeszcze dalej...jeden taki dostal (podobno)zawalu serca i prosili abym
      przejal cala sprawe. Gdy dolecialem na miejsce i zobaczylem co "oni" tam
      nawyrabiali to tez mialem wielka ochote na "zawal"...i uciekac do domu!
      Ale tak naprawde to ja to lubie... tzn. klopoty i trudnosci... trzyma mnie to
      mlodym... chocby wewnetrznie...:) Biegam jak bym wscieklizny dostal (bardzo
      trafne okreslenie i bliskie prawdy), krzycze i wyzywam wszystkich bez wzgledu
      na range i status....ale swojego dopialem, bo po to mnie wlasnie tam wyslano!
      Trzy tygodnie i wszyscy sa (teraz) zadowoleni...
      Wracalem z powrotem pojazdem bez waznych papierow na tranzyt przez te wszystkie
      kraje oscienne... ale stosujac nowo-polska metode "smarowania"... po 46-ciu
      godz. bylem z powrotem w domu...
      Dzisiaj wieczorem znowu inni dzwonili z problemem... blady strach padl na
      rodzine... przez ostatnie 6-sc tyg. wyparowalo ze mnie 11-kg!!!
      Wody nie pilem przez 16-cie dni...tylko Cole lub Fante (piwo paskudne)
      Nawet zeby mylismy pod piwko...
      Ot... takie wspominki...
      Jeszcze raz dziekuje Wam za wspomnienie... "Moje piekne Panie, pierwszy raz
      ujrzane(przeczytane) w... monitorze..."
      Opalony.....les1
      • iwa.ja Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 20.06.02, 22:17
        Wiesz, Les, w czwartki w Gazecie jest dodatek pt. Magazyn, a w nim krzyżówka
        pt.jolka. Zawsze czekam na czwartek, to znaczy, nie tyle na czwartek, ile na
        czwartkową jolkę. I dzisiaj było tam hasło "Metropolia z <Pożegniania z
        Afryką>. I znowu pomyślałam o Tobie, kiedy wpisywałam to Nairobi. A więc
        wywołałam Cię myślami. Fajnie, że jesteś!!! A że po powrocie jest mniej Polaka
        z wyższym wykształceniem o 11 kg, to przecież zaraz nadgonisz. Co jesz teraz?
        Bo tak sobie kombinuję, że jakiś trzeci schabowy z antylopy, zgadłam?
        Całuski przywitalne. Opowiadaj.
        • Gość: les1 Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 21.06.02, 00:07
          To co ten film przedstawial, dawno juz, niestety nie istnieje...
          Podobnie jak Robert R. nie morduje antylop dla podniety lub zdobycia wywieszki
          na scianie...pozostawiam to "mysliwym" z US i UE a takze miejcowym "ubogim"
          mysliwym... Dla nich jest to naprawde wielkim osiagnieciem gdy odstrzela
          cokolwiek z odleglosci +- 800m !!!!! Preferencyjnie siedzac w samochadzie w
          pelnej klimatyzacji....:(((
          Czego sie nie robi dla "mysliwego" z $$$$ ???
          Zamknac lwice w zagrodzie 50x50m , zadragowac aby sie zbyt szybko nie ruszala,
          do tego z trojka jej wlasnych 3-miesiecznych kociakow i pokazac to jako cel dla
          amerykanskiego bezjajowca z IQ = +180! Opierajac lufe swojego 3006 z luneta o
          siatke ogrodzenia... morduje on ta matke na oczach jej kociat!!!! przy aplauzie
          wlascicieli "rezerwatu"!!!
          To nie jest bajka tylko realnosc!!! (zostalo to zfilmowane)
          Nie, dziekuje....jesli chce kotlecika to ide do miesnego...maja tam
          wystarczajaco...
          Gdybym nie byl w stanie tam tego kupic to dopiero wtedy zdecydowalbym sie cos
          ustrzelic... do tej pory nie musialem!!!
          Jedyne polowania w ktorych biore udzial to tzw. kontrola szkodnikow...
          Ptaki (golebie) i inna zwierzyna, ktora poprzez brak naturalnych (wybitych)
          wrogow, zbytnio sie rozrasta...
          Nawet sobie nie wyobrazasz; co i ile mozna, dzisiaj w afryce...kupic?
          Chyba jednak mozesz! Podobnie jest jak w polsce i reszcie tego szatanskiego
          swiata! $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ To sie tylko liczy!!!
          O tym co bylo to mozemy sobie przeczytac w pamietnikach albo obejrzec w
          rozdmuchanych amerykanskich filmach....
          Z roku na rok zmienia sie tutaj na gorsze.... mowie z prespektywy +- 22-lat...
          Przepraszam za pesymityzm....pewnie ta dietka na to wplynela...
          Inni z kolei mowia, ze na glodnego, lepiej sie mysli i spostrzega...
          Kto wie...
          Niemniej, szkoda tego co bylo i juz nigdy nie powroci...
          15-06... Zaloczam Zyczenia...Jolu... urodzilem sie 2-dni ++ (zona jest takze J)
          Juz mi sie zaczyna platac...
          Ladnie...nie powiem....dwie podwojne i juz "plywam"...dietka...+ stress...
          Koncze...zanim mnie "inni" rozszarpia...
          Ci...co lubia banany...
          ....;)))


          • iwa.ja Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? 21.06.02, 06:36
            A ja, wiesz, przywoziłam sobie z różnych ciepłych krajów rozmaite detale, które
            razem mają robić tzw. styl "safari" (a la Meryl Streep), takie tam różne
            batikowe chusty, paciorki, bransoletki wynajdywane na sukach, zakamarkach domów
            znajomych itp. I nigdy nie zastanawiałam się, co naprawdę oznacza to "safari".
            Straszne!!!! Jaka to przyjemność zabijać bez konieczności?! Jutro z kolei ja
            będę miała do czynienia z dowodami na to, że "sapiens" czasami dodawane jest
            do "homo" bez racjonalnego uzasadnienia (jadę do schroniska dla zwierząt).
            Cholera! Zaczynam się zanurzać w taki sam stan, w jakim Ty byłeś parę godzin
            temu. Ludzie to okropne istoty. I chyba komplementem byłoby
            powiedzieć "zachowujesz się jak zwierzę".

            PS. Sprawdzam w słowniku, co naprawdę znaczy "safari". Nie mam słownika
            suahili, więc w arabskim u H. Wehra, w końcu od suahili niedaleko. A więc,
            jeżeli pisze się to przez "s" głośne, to znaczyłoby to "żółknąć", "żółty", ale
            też "gwizdać", "syczeć". Z Twojego opisu wynika, że to jest możliwe...
            • zoppoter Safari na pomoście. 21.06.02, 11:41

              > Straszne!!!! Jaka to przyjemność zabijać bez konieczności?!

              To jest pytanie do.... wędkarzy!
              • Gość: fritz Re: Safari na pomoście-polemika do zoppotera IP: 195.116.73.* 22.06.02, 12:45
                zoppoter napisał(a):

                >
                >
                >
                > To jest pytanie do.... wędkarzy!

                a co ma wspólnego wędkarstwo z niepotrzebnym zabijaniem?!chyba pomyliłeś
                wędkarstwo z mięsiarstwem,którego to przedstawiciele nie posiadają żadnych
                zasad.potrafią np.10 cm rybki przerabiać na kotlety mielone-
                obrzydlistwo.wędkarstwo w założeniu jest bezkrwawe i nie polega na zdobywaniu
                jedzenia lub bezcelowym pozbawianiu życia ryb.ja nie jem ryb,które łowię.po
                zważeniu i sfotografowaniu[jeżeli jest co]wracają do wody.jak mam ochotę na rybę
                to idę do knajpy albo do rybnego.a tak wogóle to są tu jacyś wędkarze? :)))))))

                • Gość: Stefan Re: Safari na pomoście-polemika do zoppotera IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 13:30
                  fritz:
                  > ja nie jem ryb,które łowię.po zważeniu i sfotografowaniu [jeżeli jest co]
                  > wracają do wody.

                  Wracają do wody pokaleczone i po ciężkim stresie? Po co? Jeśli ich śmierć nie
                  jest Ci do niczego potrzebna, to po co ją wywołujesz?

                  Zabijanie dla zachowania własnego życia potrafię, jeśli nie usprawiedliwić, to
                  chociaż zrozumieć. Zadawanie ran i śmierci dla czystej bezinteresownej zabawy
                  jest poza moim obszarem pojmowania.

                  Jak można być takim łajdakiem?

                  - Stefan

                  • Gość: fritz Re: Safari na pomoście-polemika do Stefana IP: 195.116.73.* 22.06.02, 13:53
                    Gość portalu: Stefan napisał(a):

                    > fritz:
                    > > ja nie jem ryb,które łowię.po zważeniu i sfotografowaniu [jeżeli jest co]
                    > > wracają do wody.
                    >
                    > Wracają do wody pokaleczone i po ciężkim stresie? Po co? Jeśli ich śmierć nie
                    > jest Ci do niczego potrzebna, to po co ją wywołujesz?
                    >
                    > Zabijanie dla zachowania własnego życia potrafię, jeśli nie usprawiedliwić, to
                    > chociaż zrozumieć. Zadawanie ran i śmierci dla czystej bezinteresownej zabawy
                    > jest poza moim obszarem pojmowania.
                    >
                    > Jak można być takim łajdakiem?
                    >
                    > - Stefan
                    >
                    Stefan!jakie pokaleczone?!i czym?spławikowe wędkarstwo sportowe polega na czymś
                    zupełnie innym niż Tobie się wydaje i o czym piszesz.jeżeli piszesz o facetach z
                    ruskimi wędkami,haczykami jak palec i winiawką za pazuchą to zapewne masz
                    rację.ja sobie wypraszam. a może jesteś wojującym ekologiem?jeżeli tak to na
                    pewno się nie dogadamy.pozdrawiam ;)))))
                    • zoppoter Re: Safari na pomoście-polemika do Stefana 24.06.02, 08:26

                      > ruskimi wędkami,haczykami jak palec i winiawką za pazuchą to zapewne masz
                      > rację.ja sobie wypraszam. a może jesteś wojującym ekologiem?jeżeli tak to na
                      > pewno się nie dogadamy.pozdrawiam ;)))))

                      Sugerujesz, że wędkarstwo sportowe polega na tym, że rybka sama się płetwami chwyta wygodnego
                      uchwytu na żyłce, żeby się dać sfotografować?
            • Gość: Stefan Re: Czy ktoś widział ostatnio Lesa1? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 15:05
              iwa.ja:
              > PS. Sprawdzam w słowniku, co naprawdę znaczy "safari". Nie mam słownika
              > suahili, więc w arabskim u H. Wehra, w końcu od suahili niedaleko.

              Roman Stopa, Bolesław Garlicki ,,Mały Słownik suahilijsko-polski i
              polsko-suahilijski (Kamusi Dogo ya kiswahili-kipolanda kipolanda-kiswahili)'',
              Wiedza Powszechna, 1966:

              SAFARI III podróż, wyprawa, ekspedycja; ~ YA BAHARI podróż morska

              iwa.ja:
              > jeżeli pisze się to przez "s" głośne, to znaczyłoby to "żółknąć", "żółty", ale
              > też "gwizdać", "syczeć". Z Twojego opisu wynika, że to jest możliwe...

              ŻÓŁTY -a kimanjano
              GWIZDAĆ piga filimbi, piga mbinja

              Więc to chyba fałszywy trop...

              - Stefan

              • iwa.ja kitu - vitu 21.06.02, 17:38
                Stefan, język suahili w dużej mierze opiera się na leksyce arabskiej. Gramatykę
                ma inną, o czym swiadczy np. tytułowe kitu - vitu (rzecz - rzeczy), czyli
                prefiksowe odróżnianie liczby pojedynczej od mnogiej (też bwana - mabwana: pan -
                panowie). Tak się złożyło, że ten język wciskano mi przez kilka lat na uniwerku
                (a profesor Stopa, specjalista od języków mlaskanych, był moim recenzentem).
                Nieskutecznie mi jednak wciskano, jak się okazuje, ponieważ po zagubieniu wiele
                lat temu cytowanego przez Ciebie słownika (może to Ty właśnie go znalazłeś?
                Przyznaj się!) suahili jest mi znany już tylko z opowiadań. Pamiętając jednak o
                tej leksykalnej zbieżności, próbowałam to rozwiązać jak wyżej. No, i poszłam
                niesłusznym tropem. Ale, tak poza tym, trochę ponuro żartowałam, bo temat, jak
                pamiętasz, dotyczył czego innego

                YA BAHARI podróż morska, napisałeś. A wiesz, jak jest morze po arabsku? Bahr.
                Więc jest to jakiś dowód na to, co napisałam.
                • Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 19:03
                  iwa.ja:
                  > język suahili w dużej mierze opiera się na leksyce arabskiej

                  W słowniku Stopy i Garlickiego stoi, że 27% słów.

                  iwa.ja:
                  > a profesor Stopa, specjalista od języków mlaskanych, był moim recenzentem

                  No, no... Ale tu w rozdziale o fonetyce nic nie stoi na temat mlaskania. Czy
                  więc mlaska się po suahilijsku, czy nie?

                  iwa.ja:
                  > po zagubieniu wiele lat temu cytowanego przez Ciebie słownika (może to Ty
                  > właśnie go znalazłeś? Przyznaj się!)

                  W dalekich zakamarkach mojej pamieci tkwi, że go kupowałem; zresztą mam jeszcze
                  drugi słowniczek angielsko-suahilijski. Natomiast w żadnych zakamarkach nie
                  błąka się już ślad pojęcia, PO CO miałbym go kupować. Czy myślisz, że grafolog
                  potrafiłby ustalić, sprzed ilu lat pochodzą moje odręczne notatki w tym
                  słowniczku? Wygląda, jakbym próbował poprawiać zauważone w słowniku błędy, ale
                  to jest nonsens. Jak można poprawiać błędy w języku, którego się nie zna?

                  Aha, może tam była dołączona errata i ja po prostu naniosłem jej treść?
                  • iwa.ja Re: kitu - vitu 21.06.02, 19:27
                    No więc tak:
                    1. W języku suahili się nie mlaska. Profesor Stopa specjalizował się przede
                    wszystkim w Buszmenach.
                    2. "W dużej mierze" może oznaczać 27%? Czy to za mało, żeby tak powiedzieć?
                    3. Więc to jednak nie Ty podprowadziłeś mi tę drobną książeczkę.
                    4. Z brzmienia "Bahrain" (takie "h" z kropką, czyli chrapliwe, jak niektórzy na
                    Kresach wymawiają jeszcze np. "chusteczka") wychodzi mi, że jest to liczba
                    podwójna. A więc może to chodzi o dwa morza? Ale sprawdziłam w słowniku i tam
                    stoi: al-bahrain - The Bahrein Islands.
                    > Po suahilijsku BAHARI. Trzecia klasa, zawierająca przede wszystkim rzeczowniki
                    > zapożyczone z języków obcych. Wszystko się zgadza. Tylko że SAFARI też jest z
                    > trzeciej klasy. Też obcy?
                    5. Wydaje mi się, że oboje mamy rację. Prawdopodobnie pochodzi to jednak od
                    arabskiego przymiotnika "żółty", a potem otorbiło się innym znaczeniem.
                    > Kwa heri na usisahe
                    6. Czy to znaczy (jak pisałam, suahili wyrzuciłam z pamięci natychmiast po
                    egzaminie - na piątkę hihi): do narazie? Ty wiesz, bo masz ufunguo (czy to tak
                    się pisze?)
                    Buźka
                    PS. Wciskano mi też hausa (Nigeria), ale w głowie zostało mi jeszcze mniej.
                    PS. Stopa był strasznie kochany. Mam jego książkę z dedykacją (nie dlatego był
                    kochany!)

                    • Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 21:09
                      iwa.ja:
                      > 2. "W dużej mierze" może oznaczać 27%?

                      Pewnie. Ja Ci nie zaprzeczam, ja Cię doprecyzowuję.

                      Ja:
                      > Kwa heri na usisahe
                      iwa.ja:
                      > 6. Czy to znaczy [...]: do narazie?

                      ,,Kwa heri'' znaczy ,,do widzenia''. ,,Na'' znaczy ,,i''
                      • iwa.ja Re: kitu - vitu 21.06.02, 21:14
                        Chodziło mi właśnie o klucz a nie o słownik, bo to chyba miałeś na myśli
                        ("słownik" powinien być w III klasie, bo mi zalatuje arabskim). Nie podnoszę
                        tej rękawiczki w sprawie pożegnania, bo wiedza, jak pisałam, dawno mi
                        wyparowała (długo zresztą miejsca nie zagrzała).
                        • Gość: Stefan Re: kitu - vitu IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 00:30
                          iwa.ja:
                          > Chodziło mi właśnie o klucz a nie o słownik, bo to chyba miałeś na myśli

                          Ja mam słownik. A co to jest klucz?

                          iwa.ja:
                          > "słownik" powinien być w III klasie, bo mi zalatuje arabskim

                          Niestety nie potrafię potwierdzić Twojej hipotezy. Otóż słowa ,,kamusi''... nie
                          ma w słowniku. Nie wiem, jak to mogło się stać. Jest na stronie tytułowej w
                          takim kontekście, że MUSI oznaczać ,,słownik''. Jest również w tym drugim
                          słowniku, angielsko-suahilijskiego
                          • iwa.ja Ufunguo wa kamusi 22.06.02, 07:40
                            Mało nie padłam po lekturze powyższego postu!!! Konsekwencje wyciągnę po
                            konsultacjach z moim kumplem z Gdańska, ktory jest po afrykanistyce. Już się
                            boję, jak się Les będzie śmiał!!!! Domek wariatów. Co pokazuje, że trzeba
                            ostrożnie dobierać słowa, żeby nie zarobić w kufę (również w języku polskim.
                            Lepiej przy niebiegłych nie cytować np. "miałeś, chamie, złoty rog"). W temacie
                            klucza: miała to być przerzutnia poetycka, że niby tylko Ty jako posiadacz
                            pewnej książeczki w kolorze majtkowym masz jasność w temacie. A kamusi na pewno
                            znaczy słownik!!!! Że Stopa zapomniała to wyjaśnić, to się nie dziwię. Facet
                            zawsze był troszku z innego świata. Prowadząc wykład na zupełnie inny temat
                            dawał się wypuszczać i przez godzinę powtarzał dźwięki wydawane przez różnych
                            tam Hotentotów (z taką miną jak profesor biologii z filmu "Siedem życzeń"
                            powtarzał: eugleeeeeena zieloooona). A na mojej obronie zapytał mnie o coś, o
                            czym zupełnie nie miałam i nie mogłam mieć pojęcia. Bo mu się okoliczności
                            pomyliły.
                            • iwa.ja Re: Ufunguo wa kamusi 22.06.02, 07:42
                              PS. "Kamus" to po arabsku dokładnie (toczno) "słownik"!!!!
                            • Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 10:48
                              iwa.ja:
                              > Lepiej przy niebiegłych nie cytować np. "miałeś, chamie, złoty rog"

                              Najłatwiej o nieporozumienia pomiędzy językami bliskimi. Różne śmiesznostki
                              polsko-czeskie są zapewne wszystkim znane. Ale kiedyś tak miałem, że służyłem
                              jako tłumacz między Amerykanami a Anglikami. Chodziło głównie o tłumaczenie z
                              angielskiego na amerykański, bo Anglicy na ogół rozumieją Amerykanów, ale
                              Amerykanie potrzebują od dwóch do czterech tygodni w Anglii zanim zaczną
                              rozumieć Anglików.

                              Kiedyś jeden Anglik w mojej obecności umawiał się z jednym Amerykaninem, że
                              jutro z rana ,,I will ring you up'' (przetłumaczyłem na ,,I will give you a
                              call''). Ale wtedy ten Anglik zmienił zdanie, nie warto dzwonić, po prostu
                              przyjdę pod Twoje drzwi i zapukam, ,,I will knock you up''. Po amerykańsku to
                              oznacza: zrobię ci dziecko.

                              iwa.ja:
                              > Ty jako posiadacz pewnej książeczki w kolorze majtkowym

                              O kurczę, ja znam tylko 6 kolorów: czerwony, zielony, niebieski, żółty, brązowy
                              i fioletowy (czarny to jest brak koloru a biały to są wszystkie kolory do kupy).
                              Co to jest kolor majtkowy? Kamusi yangu (mój słownik) jest w drobne poziome
                              paseczki białe i żółtobrązowe sterane zębem czasu. Czy takie właśnie bywają
                              majtki?

                              Może tylko majtki sterane zębem czasu?

                              iwa.ja:
                              > Że Stopa zapomniała to wyjaśnić, to się nie dziwię. Facet zawsze był troszku
                              > z innego świata.

                              A ja myślę, że facet z tego świata też miałby trudności. Wydaje mi się, że
                              opracowanie słownika od zera musi być strasznym przedsięwzięciem. Na ogół nie
                              robi się tego, poprawia się tylko, kompiluje i uzupełnia stare słowniki. Nie ma
                              możliwości, żeby już za pierwszym razem uniknąć błędów i opuszczeń. Prawda?

                              - Stefan
                              • iwa.ja Re: Ufunguo kwa kamusi 22.06.02, 18:38
                                Stefan, masz do czynienia z rzadką idiotką. Na swoje wytłumaczenie mam tylko
                                tyle, że arabskiego nie używam od czasu Wojny w Zatoce, a organ, który nie jest
                                używany, jak wiadomo - zanika. Otóż parę dni temu spojrzałam do słownika
                                pod "s" tzw. emfatyczne (czyli mówione z gardła) i tam znalazłam ten "żółty".
                                Nagle dzisiaj miałam małą eurekę, bo przypomniało mi się, że przecież w języku
                                arabskim jest i "s" bezdźwięczne. Złapałam słownik. I cóż ja ci tam
                                znalazłam? "safra", "safariya" - podróż, wycieczka, "as-safr" - podróżni,
                                pasażerowie....
                                A co do moich wpadek obcojęzycznych w działalności tłumacza / tumacza pamiętam,
                                że była taka sytuacja. Facet (Polak) naprawiał komputer w bardzo napiętej
                                atmosferze. Stali nad nim ci wszyscy obcojęzyczni i przyduszali, żeby szybciej.
                                I on w pewnym momencie rzekł "już, już, prawie mam", co przetłumaczyłam
                                jako "yes, yes, I'm coming". Oznacza to jednak coś zupełnie innego, prawda?
                                Żebyś wiedział, jak się ze mnie śmiali!
                                A co do pracy nad słownikiem, to rzeczywiście jest to harówka. Miałam z tym
                                trochę do czynienia. Zaczyna się od określenia, na ile słów ma być taki
                                słownik. 40.000? Proszę bardzo. Ale które 40.000? Oczywiście te, które są
                                najczęściej używane. A więc należy sporządzić badania nad frekwencją. Tutaj
                                zaczyna kłaniać się statystyka i inne współczynniki korelacji. Oczywiście można
                                sporządzać taki słownik z głowy i myślę, że Stopa tak właśnie postąpiła. Jednak
                                te wszystkie larusy itd., te bazy danych, to rozpisywanie każdego zdania z
                                każdej książki na części... Fajne zadanie!
                                Co do koloru majtkowego, to właśnie jest taki, jak opisałeś.
                                Jeszcze raz przepraszam za wprowadzenie w błęda z podróżą czyli safari.
                                Rozumiem, że teraz już oboje wiemy, dlaczego ten wyraz występuje w suahili w
                                III klasie.
                                • Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 20:57
                                  iwa.ja:
                                  > Stefan, masz do czynienia z rzadką idiotką.

                                  Co rzadkie, to cenne...

                                  iwa.ja:
                                  > "safra", "safariya" - podróż, wycieczka, "as-safr" - podróżni, pasażerowie...
                                  [...]
                                  > Rozumiem, że teraz już oboje wiemy, dlaczego ten wyraz występuje w suahili w
                                  > III klasie.

                                  No tak, teraz już wszystko jasne.

                                  Czy ,,as-'' to rodzajnik? Coś takiego jak ,,the'' po angielsku albo ,,les'' po
                                  francusku? W liczbie mnogiej?

                                  iwa.ja:
                                  > I on w pewnym momencie rzekł "już, już, prawie mam", co przetłumaczyłam jako
                                  > "yes, yes, I'm coming". Oznacza to jednak coś zupełnie innego, prawda?

                                  Oj, prawda... [:-)]

                                  > A co do pracy nad słownikiem, to rzeczywiście jest to harówka. Miałam z tym
                                  > trochę do czynienia. Zaczyna się od określenia, na ile słów ma być taki
                                  > słownik. 40.000?

                                  To już dużo. Taki opracowywałaś? Kamusi Dogo Stopy ma tylko 3500.

                                  - Stefan

                                  • iwa.ja Re: Ufunguo kwa kamusi 22.06.02, 23:58
                                    >
                                    > Czy ,,as-'' to rodzajnik? Coś takiego jak ,,the'' po angielsku albo ,,les'' po
                                    > francusku? W liczbie mnogiej?
                                    Pobudzasz mnie do wykładu. Nastąpi jutro.
                                    pa
                                    PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym pogadać.
                                    • Gość: Stefan Re: Ufunguo kwa kamusi IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 09:55
                                      iwa.ja:
                                      > PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym
                                      > pogadać.

                                      Ja chwilowo nie bardzo mam o czym. Jeszcze nie wyleczyłem się po wypadku i
                                      przynajmniej tego lata o górach mogę tylko marzyć.

                                      - Stefan



                                      TAKIE NIC...

                                      Przyśniły mi się góry.
                                      Gdym po ścieżce pobiegł,
                                      wiatr przyniósł woń kosówki i serce rozpieśnił.
                                      Słońce lśniło i znowu miałem zdrową nogę,
                                      w dole mgły się kłębiły
                                      • iwa.ja te kochane dżabale. 23.06.02, 11:24
                                        Gość portalu: Stefan napisał(a):

                                        > iwa.ja:
                                        > > PS. Czemu nie piszesz o górach? Z Twojej strony wynika, że jest o czym
                                        > > pogadać.
                                        >
                                        > Ja chwilowo nie bardzo mam o czym. Jeszcze nie wyleczyłem się po wypadku i
                                        > przynajmniej tego lata o górach mogę tylko...
                                        Tak... Odcięcie od gór, czy to po wypadku, czy z braku możliwości bardzo boli.
                                        Bardzo. Wiesz, przez kilka lat, kiedy moje młode były bardzo młode, nie miałam
                                        szans. Ale kiedyś, kiedy rezydowałam w charakterze matki - Polki w Starym Sączu,
                                        rzutem na taśmę zapakowałam progeniturę w autobus do Zakopanego. Kiedy autobus
                                        wyjechał za Krościenko, pokazały się Tatry. Po prostu się poryczałam. Przez parę
                                        lat ich nie widziałam, a one stoją, tak jak kiedyś stały. W zeszłym roku po raz
                                        trzydziesty byłam na Rysach. Jak co roku w Skiroławkach... Co nie znaczy, że 30
                                        lat temu byłam tam po raz pierwszy. Były bowiem lata tłuste, kiedy co tylko
                                        zlazłam, to zaraz znowu wyłaziłam. Były i chude (to znaczy ja wtedy wcale chuda
                                        nie byłam, wprost przeciwnie!), kiedy Rysy oglądałam tylko na obrazku (patrz
                                        wyżej).
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > TAKIE NIC...
                                        >
                                        > Przyśniły mi się góry.
                                        > Gdym po ścieżce pobiegł,
                                        > wiatr przyniósł woń kosówki i serce rozpieśnił.
                                        > Słońce lśniło i znowu miałem zdrową nogę,
                                        > w dole mgły się kłębiły
        • Gość: lucy_z Re: Iwa IP: *.com / 192.168.0.* 21.06.02, 12:41
          iwa.ja napisał(a):

          > Wiesz, Les, w czwartki w Gazecie jest dodatek pt. Magazyn, a w nim krzyżówka
          > pt.jolka. Zawsze czekam na czwartek, to znaczy, nie tyle na czwartek, ile na
          > czwartkową jolkę. I dzisiaj było tam hasło "Metropolia z <Pożegniania z Afryką

          Iwa:) Też zaczynam od tej jolki;)) Czasami z nią walczę długo, często padam
          pokonana:(((((
    • zoppoter No własnie... 21.06.02, 09:00
      Zapomniałem podziekować za życzenia. Bardzo dziękuję, zwłaszcza, że od Lesa akurat mógłbym się
      ich nie spodziewać...
      • Gość: lucy_z Re: Les :)) IP: *.com / 192.168.0.* 21.06.02, 13:11
        Też miło Cię widzieć:))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja