saxxx
15.05.05, 04:30
Wracam z koncertu Kultu, na Przymorzu. Kolejka do Gdyni, bodajze 2.43. Ludzi
masa, tyle to jeszcze chyba naprawde nie widzialem na peronie. Podjezdza
kolejka... KROTKA! Pieknie. Ludzie jakos sie zmiescili, chyba nikt nie zostal
na peronie, kto mial jechac. OK wiec. W srodku - tlok. Ludzie jak szprotki (a
moze skoro to studenci to, wg PKP, im to nie przeszkadza?). Malo kto wysiada,
pare osob sie dosiada. Sopot, mysle sobie, polowa wyjdzie. Ale nie, pare osob
wyszlo, a dosiadla sie... nastepna masa. Sceny dantejskie, ludzie oknami
wsiadali, bo nie bylo mozliwosci wejsc przez drzwi. A na peronie grzecznie
stoja SOK i ochrona (zapewne o jakiejs groznie brzmiacej nazwie, typu
Skorpion albo Uzi). Nie interweniuja. Bacznie i grzecznie sie przygladaja. (A
zreszta, chwala im za to, biedni ci nasi SOKisci, powazania nie maja
zupelnie). I tak jakos w Redlowie wiekszosc pasazerow (to nic, ze studentow)
sie wysypala. Pytanie: skoro wzmozony byl ruch ochrony i SOK, to gdzie, do
cholery jasnej, sa dodatkowe kolejki? Dodatkowe wagony? Cokolwiek? Ale SKM ma
nas i nasze pieniadze gleboko w przepustnicy. Dla mnie skandal.
---------------------------------
Wasz reporter z linii frontu
---------------------------------