Gość: kot Sylwester
IP: *.akron.wroc.pl / *.akron.wroc.pl
23.10.05, 20:31
W stadle państwa Tusków zdarzyło się, że latały jajka. Przyczyna była jednak
bardziej prozaiczna: "Kiedyś przygotowałam jajka w sosie musztardowym -
wspomina pani Małgorzata. - Kładę więc na talerzu te jajka i chcę polewać
sosem, a tu, niestety, leci jakaś papka. Spojrzał wściekły, chwycił jajka i
rzucił o ścianę". Pani Małgorzata w ogóle musi pilnować męża. "Niezachwiana
pewność siebie to niedobra cecha. W razie potrzeby wyprowadzam więc męża ze
stanu zadowolenia. Udowadniam mu, jaki jest nędzny". Mimo to "on bywa
mendowaty", czyli "chodzi i mendzi: masło znowu nie wyjęte z lodówki. Albo,
taki zniechęcony, patrzy na mnie i mówi: Ale ty masz grube nogi". W dodatku
mąż pani Małgorzaty kiedyś "lubił wypić. Robił się wtedy marudny. Wciąż
pytał: Czy mnie kochasz?. Albo płakał, że nikt go nie kocha. Teraz się
pilnuje" - oddycha z ulgą pani Małgorzata. Po czym konstatuje: "Mąż nie jest
opiekuńczy. Raczej sam wymaga opieki".
całość:
www.wprost.pl/ar/?O=10068&C=57
Czy ktoś taki mógł zostac prezydentem?