Konflikt o dziecko trwa

IP: *.chello.pl 29.12.05, 23:08
odnoszę wrażenie, że tu nie chodzi o dobro dziecka, tylko o zrobienie sobie
przez dorosłych na złość.Czy udowodniono, że matka zaniedbuje dziecko? Jeśli
nie, to czemu ktoś chce zniszczyć tę naturalną więź matka - dziecko? Moze
dorośli powinni otrzymać "czas" na osiągnięcie dojrzałości psychicznej.
    • maruda.r Konflikt o dziecko trwa 29.12.05, 23:13
      Jeśli dostanie paszport, może pojechać z nim dokądkowiek i nigdy synka nie
      zobaczę - zauważa matka.

      **************************************

      I nasza bohaterka nie ma sobie nic do zarzucenia w tym względzie? Wszak sama
      wyrobiła dziecku paszport i wyjechała bez skontaktowania się z ojcem.


      Odnoszę wrażenie, że matka zakładała nieco inny rozwój wydarzeń: ciągnący się
      przez kilka lat proces przed sądem rodzinnym, z dużym prawdopodobieństwem
      wygranej z uwagi na przyzwyczajanie się dziecka tylko do matki oraz znanej
      stronniczosci sądów rodzinnych. Nie wnikam w relacje między rodzicami, ale to
      matka świadomie zrezygnowała z możliwości cywilizowanych negocjacji.

      • Gość: ? Re: Konflikt o dziecko trwa IP: *.delfnet.pl / *.crowley.pl 30.12.05, 00:03
        kolejna wredna matka
        • Gość: kobieta Re: Konflikt o dziecko trwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.05, 00:47
          Kobieto - ZABIERAJ DZIECKO I UCIEKAJ - poradzisz sobie. Gdzie są organizacje
          kobiece, gdzie kościół???? Co na to panie Środa i Jaruga-Nowacka?????
      • Gość: kaska Re: Konflikt o dziecko trwa IP: *.xdsl.is 30.12.05, 00:59
        no dobrze ale jesli matka wyjechala jak dziecko mialo 2 m-ce to czemu ojciec
        interesuje sie dzieckiem dopiero teraz?????
        Chlopiec ma juz 2 lata nagle odrodzily sie w nim uczucia ojcowskie???
        Z pozdrowieniem Kaska
        • Gość: as Re: Konflikt o dziecko trwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 10:39
          a dlaczego uciekaj?a ojciec to już się nie liczy?
          być moze sprawa się wlaśnie tak dlugo ciągnela,nie wydaje mi się,że wniesienie
          sprawy do sądu ,wydanie wyraku a potem odwolanie i rozpatrzenie trwalo 2 dni
    • Gość: abwprl1 Re: Czy mecenas Agnieszka Plejewska ma dzieci? IP: *.dyn.iinet.net.au 31.12.05, 12:26
      A czy przy wyjeździe dziecka z Anglii był obecny OJCIEC. A może chodzi matce
      tylko o alimenty. Przecież kobieta wiedziała co robiła.
    • Gość: abwprl1 Re: Konflikt o dziecko trwa IP: *.dyn.iinet.net.au 31.12.05, 12:31
      Czy dziecko ma numer peselu. Urodziło się w Anglii i jest obywatelem brytyjskim
      i poddanym Jego Królewskiej Wysokości ELIZABETH II. Wiele polek stosuje podobne
      metody. Zajść w ciążę, ewentualnie urodzić, a przy okazji szukać zasobniejszego
      portfela. O język dziecka proszę się nie martwić - polski po powrocie do
      ojczyzny urodzenia zapomni.
      • Gość: dobro-dziecka Nie o język chodzi! IP: *.160.wmc.com.pl 02.01.06, 21:13
        Ani o język, ani o ojczyznę dziecka nie chodzi. Chodzi o to co CZUJE dziecko.
        Jemu nie zależy jakim językiem będzie mówić, jaki kraj będzie jego ojczyzną-
        przynajmniej nie teraz, gdy ma 2lata. Teraz chce być kochany, przytulany - i to
        przez osobę, którą zna, czyli matkę - nawet jeśli ona jest na bakier z prawem.
    • randybvain Re: Konflikt o dziecko trwa 31.12.05, 14:02
      Dziecko nie jest wlasnoscia tej kobiety, a ona zachowuje sie jakby to byla jej
      zabawka. sama wyrobila paszport dziecku, a teraz ma stracha, ze to samo zrobi
      ojciec. Sama uciekla z nim do Polski, a teraz zarzuca ojcu, ze chce zrobic to
      samo. W dodatku chlopak ma nazwisko ojca!
      • Gość: dobro-dziecka To ojciec traktuje dziecko jak zabawkę! IP: *.160.wmc.com.pl 02.01.06, 21:31
        To w końcu ta kobieta była w ciąży, rodziła, opiekowała się dzieckiem w dzień i
        noc i nikt mi nie wmówi, że po takich emocjach można traktować dziecko jak
        zabawkę! Nawet jeśli złamała prawo, nawet jeśli skrzywdziła ojca chłopczyka,
        uciekając z Anglii, to i tak na pierwszym miejscu powinno widzieć się dobro
        dziecka. Sędziowie swoją decyzją zafundowali chłopcu przeżycia z czasów wojny,
        obozów koncentracyjnych, kiedy to wyrywano dzieci z rąk matek. Co z tego, że
        zaopiekuje się nim ojciec? Przecież w żaden sposób nie wytłumaczy synowi, gdzie
        się podziała mama, babcia, dziadek, dlaczego mówią do niego w niezrozumiałym
        języku, dlaczego nie może spać w swoim łóżku, dlaczego nie ma jego
        zabawek... "Gratuluję" sędziom zafundowania małemu dziecku takich drastycznych
        przeżyć.
        I powtarzam - nie chodzi tu o matkę, nie chodzi tu o ojca. Chodzi o to, że
        zdecydowano o zadaniu potężnego ciosu psychice małego człowieka - to ono tak
        naprawdę zapłaci za błędy matki. Sędziowie mogli mu tego oszczędzić.
        • Gość: brytyjczyk Re: To ojciec traktuje dziecko jak zabawkę! IP: *.server.ntli.net 03.01.06, 16:19
          ciekawe jaki kolor skory ma ten "brytyjczyk" ?
          • Gość: ewka Re: To ojciec traktuje dziecko jak zabawkę! IP: 87.207.78.* 03.01.06, 20:47
            no właśnie czyżby to był brytyjski Mohamed Ahmed?
    • Gość: Agata z USA Re: Konflikt o dziecko trwa IP: 69.245.109.* 04.01.06, 06:08
      Ja mam dosyc tego ze wszyscy uwazaja ze ta matka to jakas wspaniala kobieta, ze
      powinna uciekac z dzieckiem, ze to biedna ofiara... I wszystkie kobiety pisza o
      ta naturalna wiezia matki-dziecka. A ja w to nie wierze. Sama jestem matka
      malutkiej coreczki, ale wychowana bylam tylko przez tatusia od wieku 3 lat -
      mama miala nas dosyc i sobie wyjechala do Australii. I mialam bardzo
      dziecinstwo - pelne milosci, radosci, i pieknych podrozy z tata.

      To, ze wredna matka ukradla dziecko i PRZEZ NIA synek nie zna ojca, to nie jest
      powod aby dziecko z nia zostalo. Jezeli by moj maz ukradl corke i wyjechal,
      nawet gdyby mi to zajelo 10 lat, to bym chciala ja z powrotem i to ze ona tylko
      z tata zyla od 10 lat nie byloby powodem aby z nim zostala legalnie. To o
      prostu BZDURA!!! Porwala dziecko, wywiozla za granice i teraz placze. Gdyby
      zrobila wszystko legalnie to problemu by nie bylo.

      A tak naprawde to mam dosyc sluchania o tym jak matki sa lepsze dla dzieci.
      Moj tatus, moj maz, moj brat to sa przyklady ze ojcowie sa tez bardzo wazni dla
      dzieci. Czasami, jak w moim przypadku, ojcowie sa najlepszymi wychowankami dla
      dzieci.

      Przepraszam za gramatyke =) Nie czesto pisze po Polsku (juz 16 lat mieszkam w
      USA)

      Pozdrawiam :)
      Agata
      • Gość: dobro-dziecka chyba jednak tato był z Tobą od poczatku? IP: *.160.wmc.com.pl 04.01.06, 22:57
        Nie piszesz, że ojciec pojawił się nagle, gdy skończyłaś 3 lata, więc był chyba
        z Tobą od urodzenia. Miałaś więc oszczędzone przeżycia typu - co to za obcy
        człowiek się tu pojawił. Nie piszesz też, że musiałaś wyjechać do innego kraju,
        gdzie wszyscy mówią niezrozumiałym językiem, że nagle w wieku 3 lat wszystko Ci
        się zmieniło. Jeśli chodzi o matkę, to raczej nie jej bronimy, bronimy jedynie
        DZIECKA! Nawet jeśli to matka zrobiła krzywdę i dziecku, i jego ojcu, wywożąc
        syna z Anglii, to i tak NAJWAŻNIEJSZE są odczucia dziecka. Nie można mu teraz
        zmieniać wszystkiego - bez względu na to, jak skrzywdzony został ojciec! Jest
        za mały, by wytłumaczyć mu o co chodzi. Niestety, sędziowie skazali dziecko na
        chorobę sierocą, wydając taki wyrok.

        • Gość: Agata z USA A gdyby dziecko porwala obca osoba, to co by bylo? IP: 69.245.109.* 05.01.06, 21:44
          Gdyby to byla obca osoba i przez dwa lata miala dziecko a rodzice szukali, to
          co by bylo? Jakby rodzice w koncu znalezli dziecko, to bys mowila ze dziecko
          powinno zostac z ta osoba ktora go porwala, bo tylko ja zna?! Ze dla dobra
          dziecka to nie powinien byc zwracany do rodzicow?! To po prostu bzdura!!!
          Oczywiscie wtedy by wszyscy uwazali ze najlepiej dla dziecka byloby powrocic do
          rodzicow! Porwanie jest porwaniem, nawet jesli matka to zrobila. W mej
          opinii, matka zrobila dziecku szkode przez ten wyjazd od ojca, i teraz musi sie
          z tym pogodzic.

          Pozdrawiam,
          Agata z USA
          • Gość: Edyta Re: A gdyby dziecko porwala obca osoba, to co by IP: 69.245.109.* 06.01.06, 02:08
            Dobrze napisane! Brawo!
            • Gość: Doświadczony tata Re: A gdyby dziecko porwala obca osoba, to co by IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 20:25
              Mnie też wiele lat temu małżonka w trakcie rozwodu wywiozła dwie córki za
              granicę, jedną bez paszportu, typowy kidnapping. Polska dyplomacja olała mnie,
              wyśmiała powoływanie się na prawa dziecka, na Konwencję Haską itp. Polskie sady
              mialy w przysłowiowej du.ie, że za granice wywieziono polskich obywateli.
              Oczywiście, są różni ojcowie, często niegodni swych dzieci, ale jest też bardzo
              wielu, którym przywala się alimenty a nie daje żadnych praw widzenia sie z
              dzieckiem! Ojciec ma być jedynie płatnikiem, jest raktowany jak przysłowiowe
              bydlę, chociaż zwierzęta maja często wiecej odruchów uczucia niż sądy rodzinne
              i opiekuńcze i cała masa instytucji powołanych do obrony praw dziecka.
              Mój kolega w Anglii, Polak, bezskutecznie od wielu lat przyjeżdza do Polski,
              stracił majatek, byle tylko widywac sie z córka. I co - i nic, sądy oczywiście
              chociaż wydaja postanowienia, że ma prawo sie z córka widywac, to juz zupelnie
              tego nie egzekwuja, robia z siebie posmiewisko! To jest polska sprawiedliwość w
              tych sprawach. Jeśli cokolwiek nie powiedzie się pomiędzy kobieta i mężczyzną a
              jest dziecko, to facet stoi z góry na straconej pozycji - zostanie z dzieci
              prawie zawsze okradziony. Mężczyzna ma dac w takich sprawach tylko spermę a
              potem bulić. Znam gościa z Kielc, żona wywiozła mu córkę do Australii, on chyba
              jak do tej pory nigdy jej nie widział, ale alimenty bulić musi...rodzicom
              małżonki w Kielcach, którzy je podobno przekazują córce!
              A z takich rozbitych rodzin, bez kontaktu z ojcem, dorastają dzieci, którym
              wpaja sie przez caly czas, jakim to łobuzem był ich ojciec. I dorosłe już
              powtarzają bardzo często zachowania matek. Koło się zamyka!
              Tym większe moje uznanie dla Agaty z USA, że napisala trochę prawdy. Jeśli
              interesuje ją choć trochę temat dzieci bez ojca i tego skutki, niech zaglądnie
              na stronę internetową chyba Institute of American Values. Kiedyś poznałem jego
              dyrektora, van Blankenhorna, który zajmował się tymi zagadnieniami. Chłopcy
              wychowani bez ojcwskiego autorytetu bardzo często kończa jako przestępcy,
              natomiast dziewczynki bardzo wcześnie i w sposób mało odpowiedzialny wiążą się
              z mężczyznami. Tak podobno mówią badania amerykańskie.
Pełna wersja