igebski1
13.01.06, 20:50
Rozmowa Tuska z Jarosławem Kaczyńskim miała być zaczątkiem ewentualnej
koalicji PO i PiS. Zanim jednak przebrzmiały jej echa, ukształtował się
całkiem nowy układ koalicyjny, czyli PiS, PSL i Samoobrona. Wygląda na to, że
prezes PiS miota się między opcją wcześniejszych wyborów, a stworzeniem rządu
większościowego. Dla stworzenia takiego rządu gotów jest wyrzec się nawet
swoich ideologicznych priorytetów, nad które przedkłada teraz sejmową
arytmetykę. Nie wydaje mi się jednak, aby gabinet składający się z takich
polityków jak Lepper, Gilowska czy Pawlak mógł harmonijnie rządzić. Ci ludzie
wcześniej czy później zaczną drzeć między sobą koty. Kij w mrowisko będzie
też wkładał Giertych, którego nie uwzględniono w ostatnim rozdaniu. Tak czy
owak, ten rząd nie dotrwa do końca kadencji.