aneczkahh
02.04.06, 20:44
a więc...
dziś wczesnym popołudniem...wracałam z Gdyni głównej do domu, autobusem typu-
pośpieszny..jako, że jest początek miesiąca a ja nie zaopatrzyłam się jeszcze
w bilet miesięczny, miałam bilet jednorazowy, wsiadłam do autobusu po czym po
krótkiej chwili, jak już przedarłam się przez tłum, dotarłam do kasownika i
skasowałam bilet jak na uczciwego klienta przystało..i tu zaczynają się
schody..bo podszedł do mnie pan z renomy, poprosił o bilet i legitymację, po
czym spytał mnie dlaczego tak późno skasowałam bilet i powiedział, że to
napewno dlatego,że go widziałam ..więc mówię mu, że aniołem nie jestem
skrzydeł nie mam, żeby przelecieć przez tych ludzi..on wyrwał mi z ręki
legitymację i zaczął wypisywać mandat..choć ja miałam w drugim ręku skasowany
bilet...oczywiście to był mój pierwszy mandat..nie wiedziałam co się w takich
sytuacjach robi i (głupia) podpisałam..
proszę o wszystkie rady, pomysły i historie, które pomogną mi wybrnąć z tej
pchorej sytuacji...bo nie chcę płacić 70-100 zł.. za niewinność, bo panu z
renomy nie podobało się że za długo szłam do kasownika