Oleszek wzywa Renomę na dywanik

IP: *.mlyniec.gda.pl 04.04.06, 21:58
ciekawe kiedy studenci politechniki wymyślą urządzenia do doładowywania tych
elektronicznych biletów... znając pomysłowość chłopaków nastąpi to bardzo
szybko ;)
    • dan3iger Znowu winni co co egzekwują przepisy 04.04.06, 22:06
      Nie rozumiem. Jeśli jest OBOWIĄZEK wypisywania numerów na znaczku (a było tak
      już w Gdańsku i 20 lat temu !) to chyba po to jest obowiązek żeby go
      przestrzegać. Jeśli dotychczas kontrolerzy odpuszczali ten obowiązek to było
      to przyzwolenie na oszustwa - na "jeden znaczek" możnaby jeździć na różne
      trasy i mogłbyby jeździć rózne osoby ! Przepisy są ok, gdzie tu problem??
      • Gość: wyborca Wybory za pasem - trzeba sie wykazac !!! IP: *.limes.com.pl 04.04.06, 22:21
        Gratulujemy panu bezRadnemu aktywności - zmodyfikujmy tak przepisy abyśmy to MY
        byli teraz górą ;)

      • Gość: Gonti Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 11:55
        Problem w tym, że na przykłąd wielu moich kolegów pochodzi spoza Gdańska i
        przyjechali tu studiować. I tak na przykład jeden z nich wyrobił sobie dopiero
        bilet, bo wczesśniej mieszkał w akademiku i nie dojeżdzał. Z niewiedzy nie
        wpisał numerka. Wsiadł do tramwaju i dorwał go kanar. I czemu teraz ma bulić jak
        gapowicz?
      • maruda.r Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy 05.04.06, 18:01
        dan3iger napisał:

        > Nie rozumiem. Jeśli jest OBOWIĄZEK wypisywania numerów na znaczku (a było tak
        > już w Gdańsku i 20 lat temu !) to chyba po to jest obowiązek żeby go
        > przestrzegać. Jeśli dotychczas kontrolerzy odpuszczali ten obowiązek to było
        > to przyzwolenie na oszustwa - na "jeden znaczek" możnaby jeździć na różne
        > trasy i mogłbyby jeździć rózne osoby ! Przepisy są ok, gdzie tu problem??

        ****************************

        Nie do końca zgadzam sie z takim stawianiem sprawy. Zachodzi ewidentna
        sprzeczność, gdyż pasażer za bilet ZAPŁACIŁ. Nie jest więc jego rolą
        udowadnianie, że tego nie zrobił, skoro ma dowód w postaci biletu.

        Jest w tym analogia do orzeczenia NSA w sprawie biletów ulgowych na PKP. NSA
        uznał, że brak legitymacji uprawniającej do ulgi w trakcie kontroli nie
        przesądza o tym, że ulga nie przysługuje. O ile pasażer jest w stanie to
        udowodnić w późniejszym terminie.

        Jeżeli kontroler ma wątpliwosci, to niech ten numer dopisze, pouczy pasażera i
        po sprawie.

      • Gość: Adam z Gdyni Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy IP: 87.207.104.* 06.04.06, 12:42
        Wielka bzdura-Bilety okresowe (przynajmniej mój) jest wystawiony na dane imię i
        nazwisko. Jak zatem np. moja mama mogłaby jeździć na moim bilecie? Pomyśl
        trochę...
        • kalinowski11 Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy 06.04.06, 14:27
          Gość portalu: Adam z Gdyni napisał(a):

          > Wielka bzdura-Bilety okresowe (przynajmniej mój) jest wystawiony na dane imię i
          > nazwisko. Jak zatem np. moja mama mogłaby jeździć na moim bilecie? Pomyśl
          > trochę...

          Proste , będzie jeździć na Twoim znaczku a wkładkę ze zdjęciem będzie miała
          swoją . Wpisywanie na znaczkach numerów wkładki zabezpiecza przed takimi
          podmianami . A swoją drogą skoro płacimy za np. sieciówkę najwięcej w Polsce
          (132pln-y)to może mogłaby być "na okaziciela" ? Przecież mogę jeździć na
          okrągło, gdyby moja żona pojechała kilka razy na taki bilet to coś by się stało
          ? Pozdrawiam .
    • Gość: tomga Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 22:23
      niestety nie wymysla :-(

      chyba ze na lewo beda kupowane w siedzibie zkmu
      • Gość: wyborca Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 87.206.212.* 05.04.06, 00:33
        jerzeli można wozić krowy tramwajami to czemu nie jeżdzić na gape? Napewno
        przyniesie to p. Bogdanowi wyborców lecz ja nim nie bende
    • Gość: Antykomunista Proste rozwiązanie - podczas kupna znaczka... IP: *.chello.pl 05.04.06, 01:39
      Proste rozwiązanie:
      podczas kupna znaczka należy od razu wpisać numerek i już!
      Nie ma wtedy prawa pojawić się znaczek bez numerka.
      Lub inny pomysł:
      Pani (Pan) sprzedająca znaczek żąda numerka w trakcie sprzedaży i sama (sam) go
      wpisuje i dopiero wydaje nam znaczek i już!
      Problem jest wtedy, jak politycy zaczynają mieszać się do rzeczy oczywistych... :o/
      • Gość: MG Moja sytuacja sprzed miesiaca... IP: 195.117.28.* 05.04.06, 09:41
        Witam!

        Po pierwsze - bardzo dziękuję Autorowi za ten artykuł i za nagłośnienie sprawy!
        Po drugie – sam miałem okazję doświadczyć tego, co jest opisane w tym artykule
        na własnej skórze... i chciałem to od dłuższego czasu opisać, ale ciągle
        brakowało mi czasu... a może i impulsu. Ten artykuł okazał się widocznie
        wystarczającym impulsem, gdyż „siedzę i piszę”...

        Nazywam się Michał Giorew, jestem absolwentem Politechniki Gdańskiej... Miesiąc
        temu dostałem pracę - niestety, muszę do niej dojeżdżać z Wrzeszcza do
        Rębiechowa. Ponieważ nigdy nie miałem biletu miesięcznego w Trójmieście,
        postanowiłem spokojnie i "u źródła" zrobić wszystko tak, by nie było kłopotów
        później. Poszedłem do punktu sprzedaży biletów, przy ulicy Grunwaldzkiej
        (blisko Politechniki), i już od wejścia powiedziałem paniom w okienku: "Dzień
        Dobry, nigdy jeszcze nie miałem biletu miesięcznego komunikacji miejskiej w
        Gdańsku, chciałbym się dowiedzieć, co należy zrobić, by wszystko było
        poprawnie".

        Zapytałem się o wiele drobiazgów: Czy bilet jest ważny tylko na konkretna
        linię, czy może na wszystkie środki komunikacji na tej trasie? Czy znaczek jest
        ważny jedynie "od pierwszego do pierwszego" czy da się kupić np. "od
        dziesiątego do dziesiątego"?... Jaka jest różnica cenowa pomiędzy biletami "od
        poniedziałku do piątku" a tymi "z weekendami włącznie"... Nauczony zasada: "kto
        pyta nie błądzi", zapytałem właściwie o wszystko, co przyszło mi do głowy...
        Pani poprosiła mnie o zdjęcie, przyszyła je zszywaczem, przybiła pieczątkę,
        wypisała trasę przejazdu autobusu, powiedziała, że znaczek na tą ilość
        przystanków będzie kosztować 57 złotych... Zapłaciłem, a ona przyszyła
        zszywaczem znaczek do mojego biletu... Wtedy ja wyraźnie zapytałem: "Czy to już
        wszystko?! Czy teraz ten bilet jest WAŻNYM BILETEM NA PRZEJAZD TĄ TRASĄ
        ŚRODKAMI KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ W GDAŃSKU?". Pani uśmiechnęła się, i
        powiedziała "TAK", po czym ja uśmiechnąłem się i powiedziałem "Uprzejmie
        dziękuję, do widzenia!" i wyszedłem...

        Jakież było moje zdziwienie, gdy parę dni później (a dokładnie 10 marca 2006),
        podczas drugiej kontroli biletowej (podczas pierwszej wszystko poszło gładko),
        kontroler poprosił mnie o dowód osobisty... Dowiedziałem się wtedy, że "nie
        wpisałem numerka na znaczek". Wytłumaczyłem, że pierwszy raz w życiu mam bilet
        okresowy komunikacji miejskiej i wszystko zrobiła mi „Pani z punktu sprzedaży
        biletów”. Zresztą, na pierwszy rzut oka widać, że legitymacja jest nowa, gdyż
        jest już legitymacją ZTM a nie ZKM... Kontroler powiedział, że jego to nie
        obchodzi - interesuje go jedynie fakt, że "Nie mam ważnego biletu na przejazd".

        Nie czułem się winny, ale sprawę chciałem wyjaśnić. Jak jednak zgłosić się do
        Renomy, jeżeli ja pracuję od 8:00 do 16:30... Do tego jeszcze pół godzinny
        dojazd "do" i "z pracy", czyli właściwie od 7:30 do 17:00 mnie nie ma... A w
        nowym miejscu pracy chyba nie wypada brać urlopu, by załatwić tego typu
        sprawę... Próbowałem też dostać się do pani, która wypisywała mi bilet...
        Niestety, okazało się, że punkt sprzedaży również jest czynny jedynie wtedy,
        gdy ja jestem w pracy...

        Tak się jednak złożyło, że już darowałem sobie wyjaśnianie, gdy w środę
        zdarzyła mi się kolejna kontrola, podczas której, kontroler poinformował mnie,
        że dla pracujących Renoma ma jeden dzień (akurat środa), w który pracuje do
        18:00... Zamiast do Wrzeszcza, autobusem B, którym jechałem, dotarłem aż do
        Gdańska Głównego...

        Gdy wszedłem do budynku Renomy, była tam pokaźna kolejka ludzi... Po paru
        minutach stania, dowiedziałem się, że większość osób w kolejce, jest tam
        właśnie z powodu „braku numerka na znaczku”... Postanowiłem jednak spróbować
        swoich sił w wyjaśnieniu sytuacji. Po pół godzinnej rozmowie z przedstawicielem
        Renomy, byłem bogatszy o wiedze dotyczącą przepisów prawnych,
        które „udowadniają moją winę”, o łacińskie sentencje mówiące o tym,
        że „nieznajomość prawa szkodzi” i „nieznajomość prawa nie zwalnia od jego
        przestrzegania”... Byłem też biedniejszy o 99,40 (bo „wpłacając mandat w ciągu
        tygodnia nie płacę 141,40, przez co „zaoszczędzam ponad 40 złotych...”).

        Od osób w kolejce również dowiedziałem się o wspomnianych w artykule
        ciekawostkach, jak np. ta, że mówiąc, że „zapomniałem biletu” i przychodząc z
        aktualnym biletem do Renomy, płacę jedynie 14 zł kosztów manipulacyjnych...
        Dowiedziałem się też, że teraz „łapią na znaczek” oraz że ponoć (przedstawiciel
        Renomy nie potwierdził ani nie zaprzeczył tej informacji, chroniąc się
        tajemnicą zawodową) kontrolerzy mają prowizję od „wypisanego mandatu” a
        nie „zrealizowanego”...

        Jestem osobą, która wierzy w pewnego rodzaju „zasady moralne”. Sam staram się
        postępować według własnego kodeksu, gdzie „dane
        słowo”, „punktualność”, „wiarygodność” są istotnymi wartościami. Tak się jednak
        stało, że miesiąc temu zostałem w pewnym sensie „oskarżony o prawdopodobieństwo
        popełnienia przestępstwa”... No bo jak inaczej nazwać ten rodzaj mandatu?!
        Teoretycznie, wystawia się mandat za brak numerka na znaczku nie „za
        roztargnienie” lub „nie przeczytanie regulaminu korzystania z biletów
        miesięcznych komunikacji miejskiej”, zaś za „kombinatorykę”, „przepinanie
        znaczka”, „znaczek przechodni”...!

        Od lat jeździłem komunikacją miejską w Gdańsku i zawsze kasowałem bilety
        jednorazowe. To nawet była moja tradycja, że nie posiadałem wizytówek, ale
        swoje dane wypisywałem na skasowanych biletach, których zawsze mam pod
        dostatkiem w moim portfelu... Gdy w końcu zdobyłem się na to, by zapłacić za
        bilet miesięczny – dopłaciłem do niego „bonus” o wartości biletów na dwa
        kolejne miesiące...

        Śmieszny jest jeszcze fakt, że moi rodzice pracują w ZKM, tyle, że w Elblągu.
        Gdy im powiedziałem co mi się przydarzyło, najpierw oberwało się mi, „że
        zapłaciłem”... „że taki stary, a taki głupi...”... Po czym oberwało
        się „kolegom po fachu” – otóż, w Elblągu numerek na bilet wpisuje sprzedawca
        biletu... a przez wiele lat numer był wręcz „nadrukowywany na bilet”
        automatycznie, gdyż znaczek był „drukowany na konkretną osobę/legitymację”... A
        na końcu oberwało się również sympatycznej „Pani z okienka”, którą rodzice
        oskarżyli o niedopełnienie obowiązków lub wręcz współpracę z kontrolerami
        Renomy, by w taki właśnie sposób, wykorzystując niewiedzę nowych i naiwnych
        klientów...

        Cóż... „Mądry Polak po szkodzie”... Oby dzięki temu artykułowi, pojawili
        się „mądrzy przed szkodą”... Albo niech w końcu ktoś coś z tym zrobi, by prawo
        nie było tak dziurawe i „nieadekwatne”...

        I jeszcze, na koniec, parę pytań:

        Czy czuję się winny? Nie!
        Czy kara którą zapłaciłem jest adekwatna do przewinienia? Chyba nie...
        Czy prawo jest błędnie skonstruowane? Chyba tak...
        Czy można coś z tym zrobić?...

        Pozdrawiam!
        Michał Giorew

        P.S: A... jeszcze taka ciekawostka. Od osób w słynnej kolejce do Renomy
        dowiedziałem się o jeszcze jednej ciekawostce. Ponoć kontrolerzy są tak
        skupieni na tym, czy numerek legitymacji jest wypisany na znaczku, że właściwie
        oglądają jedynie tylną część legitymacji. Postanowiłem to sprawdzić – od
        miesiąca jeżdżę z legitymacją włożoną w plik dokumentów tak, że widać jedynie
        stronę ze znaczkiem i trasą przejazdu. Byłem kontrolowany od tamtego czasu trzy
        razy... Ani razu kontroler nie poprosił mnie o wyjęcie legitymacji i
        udowodnienie, że po drugiej stronie są moje dane osobowe i moje zdjęcie...
        Czyli wynika z tego, że znaczek nie może być przechodni... ale cała
        legitymacja, tak? Nawet jeżeli po drugiej stronie jest
      • Gość: mk Re: Proste rozwiązanie - podczas kupna znaczka... IP: 81.210.14.* 05.04.06, 11:45
        A jak ktos Cię poprosi o kupno znaczka lub znaczków (np. koledzy z pracy bo Ty
        akurat mieszkasz blisko punktu gdzie je można kupic)? Będziesz zapisywał nr
        wszystkich blankietów? Pomyśl!
    • Gość: cxz Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 193.110.228.* 05.04.06, 06:33
      Nareszcie sie ktos wziął za renomiarzy on strzelają mandatami za nic za pomyłke
      w autobusie za krzywo skasowany bilet i jeszcze tłumaczą to przepisami jak to
      tłumacza przepisami to moze najpierw by je przeczytali
      • Gość: barfly Aten Oleszek ze stoczni to jego brat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 08:08
        no bo jak inaczej? dyrektor stoczni sprawdza bilety w tramwajach?
        ach tak prawda! niedługo bedzie spisywał liczniki dla Energii,
        ten prezes PO Jaworski ze stoczni to podnosi wydajnosc pracy swoich pracowników
      • Gość: mysza Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 09:44
        Ja nie wierzę ,by coś się zmieniło .Panowie z Renomy najchętniej kasują
        dzieciaki ,bo one się nie obronią. Córka wsiadła do tramwaju i wyjmowała bilety
        z torby. Oczywiście nie pozwolił jej skasować tylko od razu wypisał mandat. Ze
        mną wczoraj było tak samo ,tylko zwyczajnie ja się nie dałam ,bo mam prawo
        wyjąć bilet z torebki i skasować go w ciągu jednego przystanku. Niestety Renoma
        zgarnia kasę nie patrząc na nic ,dla mnie ta stówa mandatu to naprawdę duże
        piewniądze i w sumie całkiem niesłusznie.......
        • makary21 Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik 05.04.06, 22:45
          nie bronię renomy jednakże
          Przepraszam skąd przekonanie, że na skasowanie biletu jest jeden przystanek?
          tym bardziej, że przy przejazdach czasowych to potrafi już zmienić cenę z na
          przykład 2,0 na 1,40.
          Możesz podać przepis? O ile ja sie orentuję to bilety kasuje się bezwłocznie.
          Ostatnio jechałem tramajem. tłokunie było a "szukających" biletów było sporo.
          Niektórzy nawe szukali dwa trzy przystanki, co oczywiście zmieniało taryfikację.
          Bilet można również dobrze przygotować na przystanku i zazyczaj się unika
          problemów.



          Co do nie wisywania numerów na znaczki. Skoro przepis mówi jak mówi to sprawa
          jest jasna. Mandat i ewentualnie odwołanie. Może uciązliość odołania sprawuje ze
          nastepym razem nie zapomni się o wpisaniu numeru.


    • Gość: monika1298 Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.cable.satra.pl 05.04.06, 09:59
      Kontrolerzy sa różni.Niekiedy uprzejmi, nie domagają się wyciągania legitymacji
      w zatłoczonym tramwaju, ale ostatnio miałam niezły ubaw z jednego
      buca-naciągacza.Wracałam z 3letnią córeczką z Kinoplexu w kierunku Żabianki a
      ponieważ jestem studentką przysługuje mi zniżka.Po wejściu do tramwaju
      posadziłam córeczkę na siedzeniu a sama skasowałam bilet za 70 gr(jadę 8
      min).Przyleciał do mnie ten buc i woła o bilecik, więc mu daje i pytam czy
      wyciągać legitymację , on że tak.Na to on ;ale to jest pani bilet? ta
      legitymacja jest nie ważna( a podstemplowano mi ja 2 dni wcześniej, więc ważna
      jest do 31 pażdziernika)no to się wkurzyłam i wrzasnęłam ,że jest ważna a
      gościu "przepraszam,pomyliłem się".Jak mu jeszcze pokazałam paszport córki(nie
      mam innego dokumentu stwierdzającego wiek -do 4 lat jeżdzi się za darmo)to się
      zesr...Tak sobie pomyślałam potem,że do wielkiego "dresa"to by nie podszedł, a
      tu myślał chyba,że mnie zbajeruje i naciągnie bo tak sie potem głupio gapił.nie
      muszę dodawać,że jak wyciągnęłam ten paszport to ludzie w śmiech...Dlatego
      uczulam wszystkie mamusie,żeby nosiły jakiś dokument potwierdzający wiek dziecka
      , bo ci z Renomy i niemowlakowi nie przepuszczą,ha ha
    • Gość: zdziwiony czy nikt w UM nie wiedzial PRZED podpisaniem umowy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.04.06, 14:02
      ...ze Renoma to pospolici złodzieje i przestepcy? Nikt z UM nie jezdzil koleją????
      • Gość: passageri Re: czy nikt w UM nie wiedzial PRZED podpisaniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 14:50
        Na Twoim miejscu poprostu jeździłbym z biletem. Nie musiałbyś wówczas wyzywać
        innych od przestępców i złodziejów.
    • Gość: lula tylko u nas jest taka dzicz IP: *.chello.pl 05.04.06, 16:02
      wystarczy pojechać do Kaliningradu,aby zobaczyć jak sprawnie działa tam sprzedaż
      biletów.W każdym autobusie czy tramwaju,jest sprzedawca biletów,działa sprawnie
      i kulturalnie.Skarżymy się na wschód,ale to u nas jest takie chamstwo z
      kontrolami.No i na filmie"Kontrolerzy"
      • maruda.r Re: tylko u nas jest taka dzicz 05.04.06, 18:03
        ość portalu: lula napisał(a):

        > wystarczy pojechać do Kaliningradu,aby zobaczyć jak sprawnie działa tam sprzeda
        > ż
        > biletów.W każdym autobusie czy tramwaju,jest sprzedawca biletów,działa sprawnie
        > i kulturalnie.

        **************************************

        W Gdyni bilety sprzedaje każdy kierowca autobusu.

    • Gość: Flippo Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 153.19.15.* 05.04.06, 19:00
      Witam wszystkich!
      Dziś Renoma wystawiła mi mandat,bo choć miałem skasowany bilet(ulgowy), to nie
      miałem podbitej legitymacji.Kontrolerzy zapewniali mnie, że po podbiciu
      legitymacji i okazaniu jej razem z mandatem i biletem będę zobowiązany uiścić
      opłatę manipulacyjną w wysokości 14 zł. Po przeczytaniu tego artykułu trochę
      zwątpiłem. Czy ktoś z was wie, jaką "procedurę" stosują w tym wypadku??
    • Gość: xxx Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.nsm.pl 05.04.06, 20:00
      do wczoraj "broniłam" panOw z Renomy,dzisiaj z całą pewnością mogę napisać ,że
      to bezduszni osobnicy,mam bilet miesięczny, niestety przegapiłam przystanek z
      przyczyn niezależnych ode mnie, muszę zapłacić-owszem zrobię to, ale nie daruje
      im tego w jaki sposób potraktowali mnie i moje dziecko-które miało bilety.
      • Gość: karola Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.pro-internet.pl 10.04.06, 14:44
        Zgadzam sie.. bo calkiem niedawno sama twierdzilam ze wykonuja swoj prace i nie
        nalezy narzekac.. a na wlasnej skorze przekonalam sie wczoraj ze pracownicy
        renomy to osoby niekompetentne.. nie chcialabym obrazac nikogo ale pierwszy raz
        sie spotkalam z taka sytuacja ( posiadam bilet miesieczny ktory nie obejmuje
        weekendow poniewaz w weeekendy nie korzystam z komunikacji miejskiej ) i z
        takim chamskim zachowaniem ze strony pana kontrolera.. oczywiscie bilet
        mialam.. i po jakis 30 sek od momentu gdy wsiadlam do autobusu.. ( tyle czasu
        zajelo mi wyciagniecie biletu z potrfela ) podazylam w strone kasownika.. a
        bylam 2 kroki od niego.. pan kontroler zagrodzil mi droge i poprosil o bilet..
        ja z usmiechem mu oswiadczylam ze wlasnie go zamierzam skasowac.. a on mi ten
        bilet wyrwal z reki i zazadal dokumentu.. pierwszy raz spotkala mnie taka
        sytuacja.. naprawde chcialam skasowac ten bilet.. bylam w takim "szoku" ze
        dalma mu legitymacje.. ehhh i jakby tegp bylo malo.. to popelnil jeszcze kilka
        razacych bledow przy wypisywaniu tego kwitka.. najpierw nie wiem czemu..
        chodzil z ta moja legitymacja po calym autobusie.. biletu mi nie oddal ale za
        to doliczyl to do kary( wartosc tego biletu) .. w autobusie bylo malo ludzi.. a
        ja pod takim negatywnym wrazeniem ze zamist dochodzic swoich racji dalam
        legitymacje... ehhh oczywiscie tez zaplace... ale skarge zloze na pewno i w
        renomie i w zkm i .. gdzie bedzie trzeba.. aaaa hehe a jak potem spojrzalam na
        ten kwiatek to doszlam do wniosku ze niski musi byc poziom edukacji pana
        kontrolera.. zle przepisal moje nazwisko.. przekrecil jeden czlon nazwy
        ulicy :) i wpisal inny przystanek .. nastepny po tym na ktorym wsiadlam :/
        Oczywiscie jestem za prowadzieniem kontroli w komunikacji ale niech robia to
        kulturalni ludzie a nie osoby ktore sa nastawione na "zlapanie" jak najwiecej
        ludzi..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja