Gość: dresik IP: *.mlyniec.gda.pl 04.04.06, 21:58 ciekawe kiedy studenci politechniki wymyślą urządzenia do doładowywania tych elektronicznych biletów... znając pomysłowość chłopaków nastąpi to bardzo szybko ;) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dan3iger Znowu winni co co egzekwują przepisy 04.04.06, 22:06 Nie rozumiem. Jeśli jest OBOWIĄZEK wypisywania numerów na znaczku (a było tak już w Gdańsku i 20 lat temu !) to chyba po to jest obowiązek żeby go przestrzegać. Jeśli dotychczas kontrolerzy odpuszczali ten obowiązek to było to przyzwolenie na oszustwa - na "jeden znaczek" możnaby jeździć na różne trasy i mogłbyby jeździć rózne osoby ! Przepisy są ok, gdzie tu problem?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wyborca Wybory za pasem - trzeba sie wykazac !!! IP: *.limes.com.pl 04.04.06, 22:21 Gratulujemy panu bezRadnemu aktywności - zmodyfikujmy tak przepisy abyśmy to MY byli teraz górą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gonti Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 11:55 Problem w tym, że na przykłąd wielu moich kolegów pochodzi spoza Gdańska i przyjechali tu studiować. I tak na przykład jeden z nich wyrobił sobie dopiero bilet, bo wczesśniej mieszkał w akademiku i nie dojeżdzał. Z niewiedzy nie wpisał numerka. Wsiadł do tramwaju i dorwał go kanar. I czemu teraz ma bulić jak gapowicz? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy 05.04.06, 18:01 dan3iger napisał: > Nie rozumiem. Jeśli jest OBOWIĄZEK wypisywania numerów na znaczku (a było tak > już w Gdańsku i 20 lat temu !) to chyba po to jest obowiązek żeby go > przestrzegać. Jeśli dotychczas kontrolerzy odpuszczali ten obowiązek to było > to przyzwolenie na oszustwa - na "jeden znaczek" możnaby jeździć na różne > trasy i mogłbyby jeździć rózne osoby ! Przepisy są ok, gdzie tu problem?? **************************** Nie do końca zgadzam sie z takim stawianiem sprawy. Zachodzi ewidentna sprzeczność, gdyż pasażer za bilet ZAPŁACIŁ. Nie jest więc jego rolą udowadnianie, że tego nie zrobił, skoro ma dowód w postaci biletu. Jest w tym analogia do orzeczenia NSA w sprawie biletów ulgowych na PKP. NSA uznał, że brak legitymacji uprawniającej do ulgi w trakcie kontroli nie przesądza o tym, że ulga nie przysługuje. O ile pasażer jest w stanie to udowodnić w późniejszym terminie. Jeżeli kontroler ma wątpliwosci, to niech ten numer dopisze, pouczy pasażera i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam z Gdyni Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy IP: 87.207.104.* 06.04.06, 12:42 Wielka bzdura-Bilety okresowe (przynajmniej mój) jest wystawiony na dane imię i nazwisko. Jak zatem np. moja mama mogłaby jeździć na moim bilecie? Pomyśl trochę... Odpowiedz Link Zgłoś
kalinowski11 Re: Znowu winni co co egzekwują przepisy 06.04.06, 14:27 Gość portalu: Adam z Gdyni napisał(a): > Wielka bzdura-Bilety okresowe (przynajmniej mój) jest wystawiony na dane imię i > nazwisko. Jak zatem np. moja mama mogłaby jeździć na moim bilecie? Pomyśl > trochę... Proste , będzie jeździć na Twoim znaczku a wkładkę ze zdjęciem będzie miała swoją . Wpisywanie na znaczkach numerów wkładki zabezpiecza przed takimi podmianami . A swoją drogą skoro płacimy za np. sieciówkę najwięcej w Polsce (132pln-y)to może mogłaby być "na okaziciela" ? Przecież mogę jeździć na okrągło, gdyby moja żona pojechała kilka razy na taki bilet to coś by się stało ? Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomga Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 22:23 niestety nie wymysla :-( chyba ze na lewo beda kupowane w siedzibie zkmu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wyborca Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 87.206.212.* 05.04.06, 00:33 jerzeli można wozić krowy tramwajami to czemu nie jeżdzić na gape? Napewno przyniesie to p. Bogdanowi wyborców lecz ja nim nie bende Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antykomunista Proste rozwiązanie - podczas kupna znaczka... IP: *.chello.pl 05.04.06, 01:39 Proste rozwiązanie: podczas kupna znaczka należy od razu wpisać numerek i już! Nie ma wtedy prawa pojawić się znaczek bez numerka. Lub inny pomysł: Pani (Pan) sprzedająca znaczek żąda numerka w trakcie sprzedaży i sama (sam) go wpisuje i dopiero wydaje nam znaczek i już! Problem jest wtedy, jak politycy zaczynają mieszać się do rzeczy oczywistych... :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MG Moja sytuacja sprzed miesiaca... IP: 195.117.28.* 05.04.06, 09:41 Witam! Po pierwsze - bardzo dziękuję Autorowi za ten artykuł i za nagłośnienie sprawy! Po drugie – sam miałem okazję doświadczyć tego, co jest opisane w tym artykule na własnej skórze... i chciałem to od dłuższego czasu opisać, ale ciągle brakowało mi czasu... a może i impulsu. Ten artykuł okazał się widocznie wystarczającym impulsem, gdyż „siedzę i piszę”... Nazywam się Michał Giorew, jestem absolwentem Politechniki Gdańskiej... Miesiąc temu dostałem pracę - niestety, muszę do niej dojeżdżać z Wrzeszcza do Rębiechowa. Ponieważ nigdy nie miałem biletu miesięcznego w Trójmieście, postanowiłem spokojnie i "u źródła" zrobić wszystko tak, by nie było kłopotów później. Poszedłem do punktu sprzedaży biletów, przy ulicy Grunwaldzkiej (blisko Politechniki), i już od wejścia powiedziałem paniom w okienku: "Dzień Dobry, nigdy jeszcze nie miałem biletu miesięcznego komunikacji miejskiej w Gdańsku, chciałbym się dowiedzieć, co należy zrobić, by wszystko było poprawnie". Zapytałem się o wiele drobiazgów: Czy bilet jest ważny tylko na konkretna linię, czy może na wszystkie środki komunikacji na tej trasie? Czy znaczek jest ważny jedynie "od pierwszego do pierwszego" czy da się kupić np. "od dziesiątego do dziesiątego"?... Jaka jest różnica cenowa pomiędzy biletami "od poniedziałku do piątku" a tymi "z weekendami włącznie"... Nauczony zasada: "kto pyta nie błądzi", zapytałem właściwie o wszystko, co przyszło mi do głowy... Pani poprosiła mnie o zdjęcie, przyszyła je zszywaczem, przybiła pieczątkę, wypisała trasę przejazdu autobusu, powiedziała, że znaczek na tą ilość przystanków będzie kosztować 57 złotych... Zapłaciłem, a ona przyszyła zszywaczem znaczek do mojego biletu... Wtedy ja wyraźnie zapytałem: "Czy to już wszystko?! Czy teraz ten bilet jest WAŻNYM BILETEM NA PRZEJAZD TĄ TRASĄ ŚRODKAMI KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ W GDAŃSKU?". Pani uśmiechnęła się, i powiedziała "TAK", po czym ja uśmiechnąłem się i powiedziałem "Uprzejmie dziękuję, do widzenia!" i wyszedłem... Jakież było moje zdziwienie, gdy parę dni później (a dokładnie 10 marca 2006), podczas drugiej kontroli biletowej (podczas pierwszej wszystko poszło gładko), kontroler poprosił mnie o dowód osobisty... Dowiedziałem się wtedy, że "nie wpisałem numerka na znaczek". Wytłumaczyłem, że pierwszy raz w życiu mam bilet okresowy komunikacji miejskiej i wszystko zrobiła mi „Pani z punktu sprzedaży biletów”. Zresztą, na pierwszy rzut oka widać, że legitymacja jest nowa, gdyż jest już legitymacją ZTM a nie ZKM... Kontroler powiedział, że jego to nie obchodzi - interesuje go jedynie fakt, że "Nie mam ważnego biletu na przejazd". Nie czułem się winny, ale sprawę chciałem wyjaśnić. Jak jednak zgłosić się do Renomy, jeżeli ja pracuję od 8:00 do 16:30... Do tego jeszcze pół godzinny dojazd "do" i "z pracy", czyli właściwie od 7:30 do 17:00 mnie nie ma... A w nowym miejscu pracy chyba nie wypada brać urlopu, by załatwić tego typu sprawę... Próbowałem też dostać się do pani, która wypisywała mi bilet... Niestety, okazało się, że punkt sprzedaży również jest czynny jedynie wtedy, gdy ja jestem w pracy... Tak się jednak złożyło, że już darowałem sobie wyjaśnianie, gdy w środę zdarzyła mi się kolejna kontrola, podczas której, kontroler poinformował mnie, że dla pracujących Renoma ma jeden dzień (akurat środa), w który pracuje do 18:00... Zamiast do Wrzeszcza, autobusem B, którym jechałem, dotarłem aż do Gdańska Głównego... Gdy wszedłem do budynku Renomy, była tam pokaźna kolejka ludzi... Po paru minutach stania, dowiedziałem się, że większość osób w kolejce, jest tam właśnie z powodu „braku numerka na znaczku”... Postanowiłem jednak spróbować swoich sił w wyjaśnieniu sytuacji. Po pół godzinnej rozmowie z przedstawicielem Renomy, byłem bogatszy o wiedze dotyczącą przepisów prawnych, które „udowadniają moją winę”, o łacińskie sentencje mówiące o tym, że „nieznajomość prawa szkodzi” i „nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania”... Byłem też biedniejszy o 99,40 (bo „wpłacając mandat w ciągu tygodnia nie płacę 141,40, przez co „zaoszczędzam ponad 40 złotych...”). Od osób w kolejce również dowiedziałem się o wspomnianych w artykule ciekawostkach, jak np. ta, że mówiąc, że „zapomniałem biletu” i przychodząc z aktualnym biletem do Renomy, płacę jedynie 14 zł kosztów manipulacyjnych... Dowiedziałem się też, że teraz „łapią na znaczek” oraz że ponoć (przedstawiciel Renomy nie potwierdził ani nie zaprzeczył tej informacji, chroniąc się tajemnicą zawodową) kontrolerzy mają prowizję od „wypisanego mandatu” a nie „zrealizowanego”... Jestem osobą, która wierzy w pewnego rodzaju „zasady moralne”. Sam staram się postępować według własnego kodeksu, gdzie „dane słowo”, „punktualność”, „wiarygodność” są istotnymi wartościami. Tak się jednak stało, że miesiąc temu zostałem w pewnym sensie „oskarżony o prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa”... No bo jak inaczej nazwać ten rodzaj mandatu?! Teoretycznie, wystawia się mandat za brak numerka na znaczku nie „za roztargnienie” lub „nie przeczytanie regulaminu korzystania z biletów miesięcznych komunikacji miejskiej”, zaś za „kombinatorykę”, „przepinanie znaczka”, „znaczek przechodni”...! Od lat jeździłem komunikacją miejską w Gdańsku i zawsze kasowałem bilety jednorazowe. To nawet była moja tradycja, że nie posiadałem wizytówek, ale swoje dane wypisywałem na skasowanych biletach, których zawsze mam pod dostatkiem w moim portfelu... Gdy w końcu zdobyłem się na to, by zapłacić za bilet miesięczny – dopłaciłem do niego „bonus” o wartości biletów na dwa kolejne miesiące... Śmieszny jest jeszcze fakt, że moi rodzice pracują w ZKM, tyle, że w Elblągu. Gdy im powiedziałem co mi się przydarzyło, najpierw oberwało się mi, „że zapłaciłem”... „że taki stary, a taki głupi...”... Po czym oberwało się „kolegom po fachu” – otóż, w Elblągu numerek na bilet wpisuje sprzedawca biletu... a przez wiele lat numer był wręcz „nadrukowywany na bilet” automatycznie, gdyż znaczek był „drukowany na konkretną osobę/legitymację”... A na końcu oberwało się również sympatycznej „Pani z okienka”, którą rodzice oskarżyli o niedopełnienie obowiązków lub wręcz współpracę z kontrolerami Renomy, by w taki właśnie sposób, wykorzystując niewiedzę nowych i naiwnych klientów... Cóż... „Mądry Polak po szkodzie”... Oby dzięki temu artykułowi, pojawili się „mądrzy przed szkodą”... Albo niech w końcu ktoś coś z tym zrobi, by prawo nie było tak dziurawe i „nieadekwatne”... I jeszcze, na koniec, parę pytań: Czy czuję się winny? Nie! Czy kara którą zapłaciłem jest adekwatna do przewinienia? Chyba nie... Czy prawo jest błędnie skonstruowane? Chyba tak... Czy można coś z tym zrobić?... Pozdrawiam! Michał Giorew P.S: A... jeszcze taka ciekawostka. Od osób w słynnej kolejce do Renomy dowiedziałem się o jeszcze jednej ciekawostce. Ponoć kontrolerzy są tak skupieni na tym, czy numerek legitymacji jest wypisany na znaczku, że właściwie oglądają jedynie tylną część legitymacji. Postanowiłem to sprawdzić – od miesiąca jeżdżę z legitymacją włożoną w plik dokumentów tak, że widać jedynie stronę ze znaczkiem i trasą przejazdu. Byłem kontrolowany od tamtego czasu trzy razy... Ani razu kontroler nie poprosił mnie o wyjęcie legitymacji i udowodnienie, że po drugiej stronie są moje dane osobowe i moje zdjęcie... Czyli wynika z tego, że znaczek nie może być przechodni... ale cała legitymacja, tak? Nawet jeżeli po drugiej stronie jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk Re: Proste rozwiązanie - podczas kupna znaczka... IP: 81.210.14.* 05.04.06, 11:45 A jak ktos Cię poprosi o kupno znaczka lub znaczków (np. koledzy z pracy bo Ty akurat mieszkasz blisko punktu gdzie je można kupic)? Będziesz zapisywał nr wszystkich blankietów? Pomyśl! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cxz Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 193.110.228.* 05.04.06, 06:33 Nareszcie sie ktos wziął za renomiarzy on strzelają mandatami za nic za pomyłke w autobusie za krzywo skasowany bilet i jeszcze tłumaczą to przepisami jak to tłumacza przepisami to moze najpierw by je przeczytali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barfly Aten Oleszek ze stoczni to jego brat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 08:08 no bo jak inaczej? dyrektor stoczni sprawdza bilety w tramwajach? ach tak prawda! niedługo bedzie spisywał liczniki dla Energii, ten prezes PO Jaworski ze stoczni to podnosi wydajnosc pracy swoich pracowników Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysza Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 09:44 Ja nie wierzę ,by coś się zmieniło .Panowie z Renomy najchętniej kasują dzieciaki ,bo one się nie obronią. Córka wsiadła do tramwaju i wyjmowała bilety z torby. Oczywiście nie pozwolił jej skasować tylko od razu wypisał mandat. Ze mną wczoraj było tak samo ,tylko zwyczajnie ja się nie dałam ,bo mam prawo wyjąć bilet z torebki i skasować go w ciągu jednego przystanku. Niestety Renoma zgarnia kasę nie patrząc na nic ,dla mnie ta stówa mandatu to naprawdę duże piewniądze i w sumie całkiem niesłusznie....... Odpowiedz Link Zgłoś
makary21 Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik 05.04.06, 22:45 nie bronię renomy jednakże Przepraszam skąd przekonanie, że na skasowanie biletu jest jeden przystanek? tym bardziej, że przy przejazdach czasowych to potrafi już zmienić cenę z na przykład 2,0 na 1,40. Możesz podać przepis? O ile ja sie orentuję to bilety kasuje się bezwłocznie. Ostatnio jechałem tramajem. tłokunie było a "szukających" biletów było sporo. Niektórzy nawe szukali dwa trzy przystanki, co oczywiście zmieniało taryfikację. Bilet można również dobrze przygotować na przystanku i zazyczaj się unika problemów. Co do nie wisywania numerów na znaczki. Skoro przepis mówi jak mówi to sprawa jest jasna. Mandat i ewentualnie odwołanie. Może uciązliość odołania sprawuje ze nastepym razem nie zapomni się o wpisaniu numeru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika1298 Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.cable.satra.pl 05.04.06, 09:59 Kontrolerzy sa różni.Niekiedy uprzejmi, nie domagają się wyciągania legitymacji w zatłoczonym tramwaju, ale ostatnio miałam niezły ubaw z jednego buca-naciągacza.Wracałam z 3letnią córeczką z Kinoplexu w kierunku Żabianki a ponieważ jestem studentką przysługuje mi zniżka.Po wejściu do tramwaju posadziłam córeczkę na siedzeniu a sama skasowałam bilet za 70 gr(jadę 8 min).Przyleciał do mnie ten buc i woła o bilecik, więc mu daje i pytam czy wyciągać legitymację , on że tak.Na to on ;ale to jest pani bilet? ta legitymacja jest nie ważna( a podstemplowano mi ja 2 dni wcześniej, więc ważna jest do 31 pażdziernika)no to się wkurzyłam i wrzasnęłam ,że jest ważna a gościu "przepraszam,pomyliłem się".Jak mu jeszcze pokazałam paszport córki(nie mam innego dokumentu stwierdzającego wiek -do 4 lat jeżdzi się za darmo)to się zesr...Tak sobie pomyślałam potem,że do wielkiego "dresa"to by nie podszedł, a tu myślał chyba,że mnie zbajeruje i naciągnie bo tak sie potem głupio gapił.nie muszę dodawać,że jak wyciągnęłam ten paszport to ludzie w śmiech...Dlatego uczulam wszystkie mamusie,żeby nosiły jakiś dokument potwierdzający wiek dziecka , bo ci z Renomy i niemowlakowi nie przepuszczą,ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdziwiony czy nikt w UM nie wiedzial PRZED podpisaniem umowy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.04.06, 14:02 ...ze Renoma to pospolici złodzieje i przestepcy? Nikt z UM nie jezdzil koleją???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: passageri Re: czy nikt w UM nie wiedzial PRZED podpisaniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 14:50 Na Twoim miejscu poprostu jeździłbym z biletem. Nie musiałbyś wówczas wyzywać innych od przestępców i złodziejów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula tylko u nas jest taka dzicz IP: *.chello.pl 05.04.06, 16:02 wystarczy pojechać do Kaliningradu,aby zobaczyć jak sprawnie działa tam sprzedaż biletów.W każdym autobusie czy tramwaju,jest sprzedawca biletów,działa sprawnie i kulturalnie.Skarżymy się na wschód,ale to u nas jest takie chamstwo z kontrolami.No i na filmie"Kontrolerzy" Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: tylko u nas jest taka dzicz 05.04.06, 18:03 ość portalu: lula napisał(a): > wystarczy pojechać do Kaliningradu,aby zobaczyć jak sprawnie działa tam sprzeda > ż > biletów.W każdym autobusie czy tramwaju,jest sprzedawca biletów,działa sprawnie > i kulturalnie. ************************************** W Gdyni bilety sprzedaje każdy kierowca autobusu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Flippo Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: 153.19.15.* 05.04.06, 19:00 Witam wszystkich! Dziś Renoma wystawiła mi mandat,bo choć miałem skasowany bilet(ulgowy), to nie miałem podbitej legitymacji.Kontrolerzy zapewniali mnie, że po podbiciu legitymacji i okazaniu jej razem z mandatem i biletem będę zobowiązany uiścić opłatę manipulacyjną w wysokości 14 zł. Po przeczytaniu tego artykułu trochę zwątpiłem. Czy ktoś z was wie, jaką "procedurę" stosują w tym wypadku?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.nsm.pl 05.04.06, 20:00 do wczoraj "broniłam" panOw z Renomy,dzisiaj z całą pewnością mogę napisać ,że to bezduszni osobnicy,mam bilet miesięczny, niestety przegapiłam przystanek z przyczyn niezależnych ode mnie, muszę zapłacić-owszem zrobię to, ale nie daruje im tego w jaki sposób potraktowali mnie i moje dziecko-które miało bilety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karola Re: Oleszek wzywa Renomę na dywanik IP: *.pro-internet.pl 10.04.06, 14:44 Zgadzam sie.. bo calkiem niedawno sama twierdzilam ze wykonuja swoj prace i nie nalezy narzekac.. a na wlasnej skorze przekonalam sie wczoraj ze pracownicy renomy to osoby niekompetentne.. nie chcialabym obrazac nikogo ale pierwszy raz sie spotkalam z taka sytuacja ( posiadam bilet miesieczny ktory nie obejmuje weekendow poniewaz w weeekendy nie korzystam z komunikacji miejskiej ) i z takim chamskim zachowaniem ze strony pana kontrolera.. oczywiscie bilet mialam.. i po jakis 30 sek od momentu gdy wsiadlam do autobusu.. ( tyle czasu zajelo mi wyciagniecie biletu z potrfela ) podazylam w strone kasownika.. a bylam 2 kroki od niego.. pan kontroler zagrodzil mi droge i poprosil o bilet.. ja z usmiechem mu oswiadczylam ze wlasnie go zamierzam skasowac.. a on mi ten bilet wyrwal z reki i zazadal dokumentu.. pierwszy raz spotkala mnie taka sytuacja.. naprawde chcialam skasowac ten bilet.. bylam w takim "szoku" ze dalma mu legitymacje.. ehhh i jakby tegp bylo malo.. to popelnil jeszcze kilka razacych bledow przy wypisywaniu tego kwitka.. najpierw nie wiem czemu.. chodzil z ta moja legitymacja po calym autobusie.. biletu mi nie oddal ale za to doliczyl to do kary( wartosc tego biletu) .. w autobusie bylo malo ludzi.. a ja pod takim negatywnym wrazeniem ze zamist dochodzic swoich racji dalam legitymacje... ehhh oczywiscie tez zaplace... ale skarge zloze na pewno i w renomie i w zkm i .. gdzie bedzie trzeba.. aaaa hehe a jak potem spojrzalam na ten kwiatek to doszlam do wniosku ze niski musi byc poziom edukacji pana kontrolera.. zle przepisal moje nazwisko.. przekrecil jeden czlon nazwy ulicy :) i wpisal inny przystanek .. nastepny po tym na ktorym wsiadlam :/ Oczywiscie jestem za prowadzieniem kontroli w komunikacji ale niech robia to kulturalni ludzie a nie osoby ktore sa nastawione na "zlapanie" jak najwiecej ludzi.. Odpowiedz Link Zgłoś